arkaf
21.04.14, 19:13
wg Dugina, jest naturalny sojuszni Rosji, ktory poprzez swoj antyglobalizm i antyamerykanizm nigdy nie mogl uczestniczyc i popierac Majdanu. Oto caly tekst Aleksandra Dugina na temat bledow ukrainskiego nacjonalizmu:
"Po tym, jak ujawnił się konflikt między „Prawym Sektorem” a proamerykańską juntą, czas najwyższy przyjrzyć się bliżej ukraińskiemu nacjonalizmowi. Jest on szerszy niż sam Prawy Sektor. Nacjonaliści mówią, że pragną niezależnej Ukrainy. Cóż to oznacza?
Istnieją dwie siły, które ograniczają niezależność Ukrainy, Rosja i USA (plus Unia Europejska). USA są silniejsze, Rosja jest bliżej. Stąd dla ukraińskich nacjonalistów logicznym byłoby wywieść tezę: ani z Waszyngtonem (i Brukselą), ani z Moskwą. Jednak Waszyngton to liberalizm i kosmopolityzm (niemożliwe do pogodzenia z nacjonalizmem), śluby pederastów (niemożliwe do pogodzenia z tradycjonalizmem), ateizm i materializm (niemożliwe do pogodzenia z ochroną tożsamości duchowej). Dlatego USA i Unia Europejska to pierwszorzędny i totalny wróg. To wcielenie współczesnego świata, Moderna, rebelia przeciw temu, co stanowi esencję Trzeciej Drogi.
Moskwa postrzegana jest jako imperialna, kolonizacyjna potęga, ograniczająca rozwój ukraińskiej tożsamości narodowej. Jednak dzisiejsza (putinowska) Moskwa jest konserwatywna i cześciowo tradycjonalistyczna, antyamerykańska i antyliberalna. Dla ukraińskich nacjonalistów bez wątpienia pozostaje wrogiem, jednak drugiej kategorii.
Dlatego też żaden poważny ukraiński nacjonalista nie mógłby być uczestnikiem euromajdanu. Tego typu zaangażowanie byłoby usprawiedliwione, gdyby ów Majdan był skierowany przeciw atlantyzmowi, liberalizmowi i Unii Europejskiej. Było jednak dokładnie na odwrót.
Nie uważam Rosji za przyjaciela ukraińskiego nacjonalizmu. Sądzę, że z historycznego punktu widzenia jest to siła nam wroga. Jednakże w obecności potężnego naporu hegemonicznego Zachodu (liberalnych USA), Rosja zwyczajnie potrzebuje ukraińskiego nacjonalizmu, aby pomógł jej przezwyciężyć Zachód i obronić Ukrainę przed liberalizmem i atlantyzmem.
Rosjanie na tym etapie, nie będąc zwolennikami ukraińskiej tożsamości, nie mogą i nie chcą jej tłamsić. Nam po prostu nie o to chodzi, my walczymy z amerykańską hegemonią, przeciw jednobiegunowemu światu, a nie przeciw Ukraińcom. A zatem dla ukraińskich nacjonalistów logicznym byłoby stanąć po stronie Moskwy, pomóc Rosjanom zbudować świat wielobiegunowy i Eurazję, a potem w ramach euroazjatyckiego, antyliberalnego i antyamerykańskiego projektu domagać się uznania swojej własnej tożsamości.
Spójrzcie tylko na Czeczenię. Po stronie Zachodu i przeciw Rosji, Dudajew z Basajewem walczyli o zwiększenie niezależności swego kraju. Nie udało im się to. Na ich miejsce przybył Ahmad Kadyrow (bohater Rosji i Eurazji) wraz ze swym synem Ramzanem i obaj wspólnie z Rosją, w przyjaźni z nią, osiągnęli to i nawet więcej.
To samo z Ukrainą. Jeżeli ukraińscy nacjonaliści – zarówno ci z Prawego Sektora, jak i pozostali – przejdą na stronę Rosji, to jednocześnie opowiedzą się za Heartlandem, tradycją i konserwatyzmem. Wtedy razem zmiażdżymy liberałów i amerykańskie marionetki. Ukraina stanie się częścią Sojuszu Euroazjatyckiego, jednak w dowód wdzięczności za zasługi ukraińskich bohaterów w walce z globalną zarazą (USA, globalizacją, liberalizmem, pedofilską UE, itd.) uzyskają oni możliwość rozwijania własnej tożsamości. Przez wzmacnianie jej, tworzenie politycznego jądra narodu ukraińskiego (który jeszcze nie istnieje), być może kiedyś będziemy mogli powrócić do historycznych dylematów, kto miał rację – Daniło Halicki, czy Aleksander Newski, itd. Jednak w takim przypadku Ukraina będzie istnieć. W innym przypadku nie będzie, tak jak nie powstała Ikczeria.
Zastrzelenie Saszki Białego przez ukraińskich, pro-NATOwskich liberałów, potępianie Jarosza, a także rychłe prześladowania Prawego Sektora i innych nacjonalistycznych ugrupowań – oto naturalny finał owego fundamentalnego błędu strategicznego. Ukraiński nacjonalizm ma jakieś szanse tylko w sojuszu z konserwatywną Rosją. Występując przeciw niej, niszczy sam siebie. Waszym głównym wrogiem nie jest Moskwa, a Waszyngton i jego połuszne marionetki – stara histeryczka Tymoszenko, narkoman Turczynow, jąkający się down Kliczko, podły oligarcha Kołomojski, kanalia Poroszenko, liberalny czterooki Jaceniuk. To banda żuli niemająca nic wspólnego z tradycjonalistycznymi horyzontami ukraińskiego nacjonalizmu.
Nikt nie każe ukraińskim nacjonalistom kochać Rosjan. Możecie nas nadal nienawidzić. Ostatecznie nas wielu nienawidzi. Jednak starajcie się myśleć systematycznie: Ukraina rozpada się, a władza przechodzi w ręce kolejnej administracji, w której nie ma miejsca dla nacjonalistów, chyba że tylko po to, by rzucić wami w Rosjan, aby się was pozbyć. Ubić, tak jak Muzyczkę, albo aresztować, jak tych od Białego Młota.
Ukraińscy nacjonaliści popełnili pierwszy błąd popierając Euromajdan. Trzeba było go zmiażdżyć i stworzyć Ukromajdan.
Drugi błąd – uznanie personalnej kompozycji liberalnej junty atlantystów, degeneratów i żydowskich oligarchów. To po prostu wstyd. I ani jednego strzału.
Trzeci błąd: wasza uniżoność względem tych, którzy zaczęli właśnie do was strzelać. My, Rosjanie, mamy wiele powodów, by nienawidzić Saszki Białego. Ale tych tych sześciu proamerykańskich drani, którzy doprowadzili do jego śmierci, nienawidzimy jeszcze bardziej. Bilyj był naszym otwartym wrogiem, mówił to, co myślał. Ale Ashton i Nuland, Jaceniuk i Awaków, Turczynow i Tymoszenko, którzy zamordowali waszego działacza, są o wiele bardziej nikczemni.
Teraz ukraińscy nacjonaliści zamierzają popełnić czwarty błąd. Poddadzą swoich przywódców, rozwiążą się i staną się częścią „narodowej straży” oligarchów i liberałów, pomagając im w etnicznej czystce Rosjan we wschodniej południowej Ukrainie. Po tym błędzie, będzie można zapomnieć o ukraińskim nacjonalizmie na długi czas.
A co mogli zrobić? Wciąż istnieje Majdan, który może usunąć proamerykańskich sługusów z junty na rzecz oddania wladzy prawdziwym nacjonalistom (i tak nie funkcjonuje tam żadne prawo) i zadziałać w imieniu narodowych interesów Ukrainy, nie zaś Waszyngtonu, ani globalnej oligarchii finansowej. Jakie są te interesy? Zobaczcie na początku tego tekstu – ustanowienie niepodległego, ukraińskiego państwa.
Aleksandr Dugin