johnny-kalesony
22.05.14, 16:21
Na Kremlu przygotowywano już wielką fetę ...
Puciaty cysorz miał wysiadać na lotnisku w Pekinie z wysokim czołem, tocząc wyniosłym spojrzeniem po klęczących Chińczykach, którzy ze łzami w oczach dziękowaliby opatrzności za przybycie zbawcy.
Tak miało być.
Puciaty cysorz miał łaskawie przybyć z gospodarską wizytą i udzielić kilku bezcennych rad. Cały Pekin, a wślad za nim - całe Chiny, miały wstrzymać oddech, a tymczasowy namiestnik prowincji chińskiej - wręczyć mu kwiatuszki.
Xi Jinping jakoś wcale nie mail ochoty grać roli "namiestnika prowincji chińskiej" z moskiewskiego namaszczenia. W zamian za to - potraktował Puciatego jak akwizytora rolet okiennych albo co najwyżej - świadka Jechowy, chodzącego od drzwi do drzwi.
Putin podpisał umowę, którą napisali Chińczycy.
A z Puciatego uszło powietrze, jak z pierdzącej poduszki.
Pozdrawiam
Keep Rockin'