zeitgeist2010
05.10.14, 12:23
Ale tylko jedna Amazonka. Marina Silva, 56, rodem z Amazonii, genetycznie symbol „a raca brasileira“ – caboclo (mieszanka portugalczykow i indios), do tego domieszka afrykanska.
Marina jest juz od lat jedna z najbarwniejszych i nieskorumpowanych postaci politycznych Brazylii. Nauczyla sie pisac w wieku lat 16. Wspolpracowala z Chico Mendezem, byla ministrem od ochrony srodowiska u Luly. Wykazala pryncypialnosc i odeszla, gdy pragmatyczny rząd Luly wybral wzrost gospodarczy kosztem ochrony srodowiska (szczegolnie wycinania Amazonii).
Marina zdobyla status niezaleznej i nieprzekupnej na arenie politycznej zdominowanej przez mocarne grupy wplywow i stare portugalskie rody.
Brazylijski Wałęsa – Lula reprezentowal syndykalizm. Okazal sie pragmatykiem. Po dwoch kadencjach wladze objela jego wybranka Dilma Roussef. Tez interesujaca kobieta, corka bulgarskiego komunisty i wojowniczka miejskiej partyzantki przeciw juncie wojskowej.
Pod jej rządami zalamal sie jednak wzrost gospodarczy a wzroslo spoleczne niezadowolenia klasy sredniej. Glownie jako przejaw frustracji z powodu wszedobylskiej korupcji, niewydolnego szkolnictwa i nierownosci spolecznych.
Marina Silva wyrosla na glowna konkurentke Dilmy po tragicznej smierci kandytata lewicowo-centrowego Eduardo Camposa.
Badania opinii plasowaly Marine niemal na rowno z Dilma. Obserwatorzy wietrzyli sensacje. Trzeba wiedziec, ze w Brazylii podobnie jak w USA glosuje sie raczej na osoby, nie na partie i ich program.
Ale przed dzisiejszymi wyborami powszechnymi Marina ma 24% a Dilma 44% poparcia.
Co się stalo?
Na drugim miejscu jest kandydat prawicy Aecio Neves 26%. Klasyczny przyklad takiego starego portugalskiego rodu politycznego. Jego dziadek Tancredo Neves byl pierwszym prezydentem po obaleniu dyktatury.