flamandka
11.09.04, 22:53
Ariel Szaron
(7.09.2004)
Tak jak niemal każdego dnia, pilnie strzeżony konwój samochodów odjechał spod
rezydencji premiera Ariela Szarona w śródmieściu Tel Awiwu, udając się w
kierunku parlamentu. Nikt ze świadków nie mógł się dowiedzieć, w którym z
pojazdów siedzi premier. Chodziło o to, by zminimalizować ryzyko zamachu.
Następnie, skrupulatnie dochowując wszelkich reguł bezpieczeństwa, konwój
dotarł do Knesetu. I dopiero na miejscu oficerowie z osobistej ochrony
premiera przeżyli zaskoczenie: w żadnym z wozów nie było Szarona – jednego z
najściślej strzeżonych ludzi na świecie. Jak się okazało, liczna ekipa
agentów ochrony odjechała z rezydencji, zapominając zabrać ze sobą premiera,
który został w domu z jednym tylko ochroniarzem. Izraelski kontrwywiad Szin
Bet, odpowiedzialny za zapewnienie Szaronowi bezpieczeństwa, ma zbadać, jak
doszło do tej żenującej wpadki.
-------------------------------------------------------
Przegapic takiego tlusciocha-hihihi