lubat
09.08.15, 18:09
Podobno odnieśliśmy sukces. Ruscy nie dostali zamówionych Mistrali, chociaż musieliśmy ten sukces opłacić zakupem francuskich helikopterów. Byszczaki forumowe też odtrąbiły sukces. Tylko czy to naprawdę sukces, a jeśli tak, to czyj?
Kontrakt zawarto w 2009 roku, po wojnie z Gruzją. Niektórzy twierdzą, że gdyby Rosjanie mieli te statki w trakcie wojny, to zakończyli by ją znacznie szybciej. Podobno Mistralami można było zablokować wybrzeże Gruzji w ciągu godziny, a im to zajęło aż 24 godziny. Po co jednak Rosjanom te statki już po tej wojnie? Ministerstwo obrony FR - na interpelację komuszków, przeciwnych zakupowi - do tej pory nie potrafiło uzasadnić konieczności zakupu Mistrali. Miały być wykorzystywane dla sojuszniczych manewrów i "demonstrowania" rosyjskiej flagi na morzach świata. W Moskwie chodziła plotka, że kontrakt był "nagrodą" dla Sarkozy'ego za jego postawę w konflikcie gruzińskim. Za tą hipotezą przemawia fakt, że państwowa stocznia, w której zbudowano Mistrale była przed kontraktem na skraju bankructwa. Mistrale uratowały stocznię, a bardzo niskie notowania Sarko podskoczyły chwilowo w górę.
W Rosji było bardzo dużo przeciwników tego kontraktu, ale decydował ówczesny minister obrony (prywatnie zięć premiera) Serdiukow, który miał do dyspozycji olbrzymią kasę, wzmacnianą kryminalną wyprzedażą majątku wojskowego, przede wszystkim ziemi, i lubił zachodnie zabawki wojenne. Próbował nawet uzbrajać rosyjską armię w zachodnią broń strzelecką i samochody terenowe. Korupcja i przekręty w resorcie obrony stały się jednak tak widoczne, że Serdiukowa z hukiem wyrzucono i do tej pory słuch o nim zaginął.
Tak więc Putin nie dostał Mistrali, ale o dziwo, mając Francuzów na widelcu (bez zgody Rosjan nie mają prawa sprzedać okrętów innym klientom) postąpił z nimi stosunkowo łagodnie. Nie domagał się umownych kar (zagwarantowanych w kontrakcie) zadowolił się tylko zwrotem zaliczki i kosztów zbudowanej infrastruktury dla tych statków, szkolenia załóg itp. Ciekawe dlaczego? Czyżby to był wyraz "porażki"?
Ulubieniec naszych mendiów i polityków, Rogozin, jastrząb dążący do odbudowy militarnej potęgi Rosji, który od początku był zdecydowanym przeciwnikiem zakupu Mistrali, poszedł za ciosem i zdołał przekonać Putina do zmiany strategii morskiej w oparciu o rozbudowę własnej floty. Zerwanie kontraktu wzmocniło zwolenników rozbudowy własnego potencjału morskiego, a francuski zastrzyk gotówki - ponad miliard euro - jest symbolicznym, a zarazem znaczącym wzmocnieniem rosyjskich stoczni.
Wprawdzie bloombergview.com, pisze, że Rosjanie mają kłopoty z realizacją programu rozbudowy floty własnymi siłami, ale co mają powiedzieć Amerykańcy?
oryginał:
www.bloombergview.com/articles/2015-08-06/russian-hawks-win-failed-mistral-warship-deal
tłumaczenie:
inosmi.ru/russia/20150809/229514866.html