de_oakville
11.05.16, 18:35
Fryderyk Wielki w 18 wieku przeksztalcil male Prusy w jedna z pieciu poteg europejskich (obok Anglii, Austrii, Francji i Rosji). Umarl w roku 1786. ale niedlugo potem armie pruskie zostaly calkowicie pobite przez Napoleona, ktory po pokonaniu trzech cesarzy pod Austerlitz, w rok pozniej rozgromil armie pruskie pod Jena i Auerstedt, po czym wkroczyl do Berlina 27 pazdziernika 1806 roku. Zapoczatkowalo to w Niemczech tzw. "okres wojen wyzwolenczych"
("das Zeitalter der Befreiungskriege").
Okres pomiedzy smiercia Fryderyka Wielkiego a walkami o wyzwolenie spod francuskiego panowania charakteryzowaly sie polityczna niemoca i rozczlonkowaniem Niemiec na drobne panstewka. Jednak wlasnie ta epoka przyniosla krajowi najwiekszy rozkwit duchowy i kulturalny - dala Niemcom Goethego, SChillera, Kanta, Fichtego, Mozarta, Haydna,
Schuberta i Beethovena.
Historyczny album-podrecznik "Bilder Deutscher Geschichte", wydany w Berlinie w czasach nazistowskich (1936) chelpil sie tym, ze ci niemieccy geniusze poezji doprowadzili do ostatecznego "wyrugowania Francji z dominacji w europejskim zyciu duchowym"
("die Verdrängung der Vorherrschaft Frankreichs im europäischen Geistesleben")
Czytamy tam rowniez, ze w podobny sposob Niemcy "usuneli Wlochow" z przodujacej roli w europejskiej muzyce, a to dzieki operom Mozarta, symfoniom Haydna, muzyce Beethovena i Schuberta. Wiemy, ze nie konczace sie ambicje Niemcow siegaly coraz dalej, a ich "apetyt rosl w miare jedzenia". Po wygranej wojnie francusko-pruskiej (1871), z radoscia "usuneli Francje z piedestalu najwiekszej potegi militarnej na ladzie". Nastepna "ofiara" ich ambicji miala byc Anglia i jej zwalenie "z piedestalu najwiekszej potegi morskiej i kolonialnej".
Cesarz Wilhelm II postawil sobie za punkt honoru stowrzenie floty morskiej rownej, albo wiekszej od angielskiej. Te wszystkie niemieckie plany byly realizowane z uporem maniaka i wzbudzaly w innych narodach strach, ale nie tylko. Wzbudzaly przede wszytkim wielka odraze i niechec do tak agresywnej nacji. Tymczasem ani prestiz francuskiej poezji, ani wloskiej muzyki, ani angielskiej historii morskiej przez to nie ucierpialy. Ucierpialy natomiast same Niemcy coraz bardziej tracac sympatie i uznanie, nawet w takich dziedzinach, w ktorych na nie bezspornie zaslugiwaly.
W Europie wszystko to zakonczylo sie dwukrotnie wielka katastrofa i mozna by bylo przypuszczac, ze nikt rozsadny nie bedzie juz nigdy nasladowal podobnego nacjonalistycznego szalenstwa w przyszlosci.
A juz szczegolnie w tych krajach (np. Polska), ktore same padly kiedys ofiara obcego nacjonalizmu. Nie potrzeba wielkiej wyobrazni, aby uzmyslowic sobie, ze polski nacjonalizm (i jakikolwiek inny) moze byc dla ludzi z innych krajow rownie nieprzyjemny, jak nacjonalizm niemiecki byl kiedys dla Polakow. Historia niektorych niczego nie nauczyla. Ponadto, ich nacjonalizm bazuje najczesciej tylko na mitach, takich jak tragiczne powstania, ktore poza "hurrabohaterstwem" nie przyniosly narodowi nic poza jeszcze wiekszymi cierpieniami i stratami. Nasladuja to, czym teoretycznie powinni sie brzydzic. O problemie emigrantow powinny decydowac rzady. Pojedynczy czlowiek na polskiej ulicy nie powinien padac ofiara slepego nacjonalizmu jednostek, tylko dlatego, ze wyglada na cudzoziemca albo mowi z
obcym akcentem.