mara571
03.09.16, 23:04
Wczoraj w Kortezach Mariano Rajoy kolejny raz nie uzyskal wiekszosci dla proponowanego rzadu. Hiszpanie udadza sie do urn wyborczych 3 raz w ciagu 12 miesiecy. Podobne problemy ma ustawicznie Belgia, tylko nikt ich nie zauwaza.
Jutro udadza sie do urn wyborczych wyborcy najbiedniejszego landu Bundesrepubliki i mozna przypuszczac, ze beda problemy z utworzeniem koalicji rzadzacej. Tam jest okreg wyborczy A. Merkel, ktora czynnie wziela udzial w kampanii swojej partii, ale to niewiele pomoglo: prognozy mowia o porazce CDU w pojedynku o drugie miejsce z AfD. Merkel jest w Chinach na szczycie 20-stki i ma sporo czasu, aby zajac stanowisko w tej sprawie.
Francuski system wyborczy z wyborami wiekszosciowymi w dwoch turach stanowi zapore dla FN przed uzyskaniem przedstawicielstwa w parlamencie, ale to tez nie ma nic wspolnego z demokracja.
Nie trzeba byc zawodowym analitykiem, politologiem czy socjologiem, zeby zauwazyc, ze spoleczenstwa zachodnie odwracaja sie od lewicowych ideologii i neoliberalnych koncepcji gospodarczych i przeciw elitom.
W tej sytuacji szczegolnego znaczenia nabieraja wybory w USA. Nie moge wyjsc z podziwu, ze europejskie media glownego nurtu albo jak niektorzy mowia scieku z takim zapalem atakuja Trumpa. Zupelnie tak, jakby obywatele Unii mieli prawo glosu.
Polecam:
wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/nowa-sila-dochodzi-do-glosu-w-usa-media-bija-na-alarm/7h69n3
www.krytykapolityczna.pl/artykuly/swiat/20160812/sierakowski-wojna-zachodu-z-zachodem