borrka
02.11.16, 10:27
Natchnela mnie dyskusja o wspolpracy z Bialorusia.
Poniewaz sam pracuje, jako "Balcerowicz" w kraju osciennym (z pelna swiadomoscia proporcji, mocium panowie:)), mam pewne refleksje.
Pytanie zasadnicze:
czy mamy cos do zaoferowania za Bugiem?
Tak, mamy duzo.
Czy umiemy to robic?
Roznie bywa.
Robmy to ze swiadomoscia wtornosci polskiego know how, ale nasza wielka sila jest zrozumienie realiow w jakich zyja nasi sasiedzi zza Buga.
Jesli odczuwamy wyzszosc i mamy "misje", lepiej zostanmy w ojczystym zascianku.
Mowie serio - robimy to rowniez dla pieniedzy, ale to rowniez musi oznaczac poczucie solidarnosci i chec wspolpracy, a nie kiplingowska arogancje.
Jesli posiadasz nawet jezyk korporacyjny, wykaz dobra wole i naucz sie kontaktow z lokalsami w ich narzeczu:)
Nie bedzie trudno, bo z reguly podobne do naszego surzyka.
Nie udawaj, ze blizej ci do sushi, niz do ruskich warenykow.
Nikt ci nie uwierzy i tak:)
Zachowuj sie jak pszenno-buraczany, bo jestes pszenno buraczany, ale traktuj partnerow (czasem uczniow) powaznie!