kochany-pershing Nie, nie warto bylo! 31.01.18, 12:41 Dla wiekszosci emigrujacych, emigracja byla, jest i bedzie nieszczescie. Nie spotkalem na emgracji nawet jednego emigranta, ktory na emigracji gorzko nie zaplakal... Malo kto sie przyzna bo wstyd, no bo to nie tak mialo byc. Wielu by wrocilo z tulaczki, ale z czym i do czego? Taki powrot to kolejna emigracja. Juz raz, albo kilka razy przechodzilismy przez to, a to boli prawda? Nic tak nie rani psychiki emigranta jak wspomnienia. Z reguly mile, spokojne wydareznia z mlodosci... No i mielenie w mozgu tych wspomnien bez konca - pozniej przychodzi zal i pretensje do swiata, siebie, zony, rodziny, komuny, Pana Boga itd. itd. Zaczynamy myslec o powrocie (jezeli emigrant nie mysli o "powrocie" (cokolwiek to znaczy) to znaczy, ze juz umarl. Jeden chce wrocic i kupic mieszkanie i spokojnie zyc na emeryturze, drugi chce wrocic bo chce znow byc z kumplami, inny kocha polskie dziewczyny, wodke, piwo, a jeszcze inny chce odpoczac na rybach, grzybach, albo z bratem na dzialce... Tesknota, nostalgia... one nigdy nie mina. Nie mowie tu o siuskach, ktorzy wyjechali z Polski na kilka lat i rzna teraz cwaniakow jak im dobrze gdzies tam w Irlndii czy za miedza w Reichu. Za chwile wsiada do samolotu/samochodu/pociagu/autobusu sru i sa w Polsce, zeby naladowac akumalatory, zobaczyc ten Polski syf i wrocic "do siebie". Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Nie, nie warto bylo! 31.01.18, 17:23 No to chyba sie myslisz albo ja jestem wyajtkiem... Emigracja byla koniecznoscia ale na pewno nie nazwalbm tego nieszczesciem. Szybko stala sie pozytywnym szczesciem. Nigdy na emigracji gorzko nie plalalem (z tego powodu) Z emigracji moglbym wrocic i zyc w Polsce calkiem niezle pod wzgledem ekonomicznym.. Niestety najtrudniej byloby wrocic i nauczyc sie zyc w srodowisku. Wspomnienia wcale nie rani psychiki - wrecz przeciwnie. Nigdy nie bylo powortu nawet na radarze i bardzo szybko argument za pozostaniem przewyszyly te za powrotem. Tesknota za rodzina i przyjaciolmi powoli maleje - zyjemy w innych swiatach i rosniemy winnych warunkach.. A z kim chcemy byc w kontakcie to jestresmy - technika to ulatwila, Jedziemy do Polski od czasu do czasu naladowani pozytywnymi emocjami ...i bardzo szybko zostajmey pownie "uziemieni" i znow po raz ktorys tam dochodzimy do wniosku ze nie ma jak to we wlasnym domu i znow nie mozemy sie doczekac powrtu na tutejsze "smieci" Odpowiedz Link Zgłoś
de_oakville Re: Nie, nie warto bylo! 02.02.18, 11:50 kochany-pershing napisał: > Dla wiekszosci emigrujacych, emigracja byla, jest i bedzie nieszczescie. > > Nie spotkalem na emgracji nawet jednego emigranta, ktory na emigracji gorzko ni > e zaplakal... Mysle, ze to co napisales w wielu przypadkach jest prawda. Kazdy czlowiek nie raz w zyciu "skacze po ekstremach" i ma calkowicie przeciwstawne odczucia. Nie raz sam tego doswiadczylem. Za czyms innym sie teskni, kiedy jest sie mlodym, w pelni sprawnym, a za czyms innym w chorobie czy w rozpaczy. Z tym, ze na starsze lata istnieja u wielu ludzi niejako dwie nostalgie. Pisze tu tez o sobie. Jedna nostalgia to wspomnienia z lat mlodosci, z Polski. Druga nostalgia to wspomnienia z tych lat na emigracji, kiedy czlowiek byl jeszcze dostatecznie mlody by w pelni mogl korzystac z zycia i byl juz na tyle ustawiony materialnie po poczatkowych trudnosciach i niepowodzeniach, ze mogl poczuc sie naprawde wolnym i realizowac swoje zyciowe plany. Dla mnie takim okresem byly lata 90-te, szczegolnie ich druga polowa. I to ten okres byl dla mnie zyciowym apogeum, bo to co bylo wczesniej, w tym w Polsce, bylo jedynie wstepem i "uwertura" do tamtych lat. Wstepem w wiekszosci czasu nawet przyjemnym, ale bylem w Polsce jak samolot, ktory podrozowal po drogach i szosach, jednak nigdy nie wzbil sie w powietrze. Czy nie mogl? Moze i mogl, ale bal sie tam "trubulencji w powietrzu" oraz koniecznosci "ladowania" na niepewnym terenie, przy braku odpowiedniego ladowiska. Nie kazdy rodzi sie mistrzem powietrznych akrobacji. Chcialem mieszkac w kraju, gdzie obowiazuja konkretne zasady i bardziej prawa pisane niz nie pisane. Polskie korzenie byly dla mnie wazne i moglem ozenic sie tylko z Polka, zeby miec wspolne tematy i wspomnienia, co tez sie stalo. Rozmawiamy z zona po polsku w domu, rozmawiamy o polskich sprawach, tak wiec mamy na codzien tyle polskosci, ile nam potrzeba. Tak nam sie przynajmniej wydaje. Na poczatku emigracji czlowiek byl zafascynowany poznawaniem nowego kraju, nowego i nieznanego. Miasta o zupelnie innym charakterze niz w Europie: Ottawa, Montreal, Toronto, Quebec City, London (Ontario). Z uplywem lat to co bylo obce i nieznane stalo sie jednak swojskie i dobrze znane. Kraina nieznana i ciekawa ponownego poznawania stala sie na przyklad Polska. Warszawa, Krakow, Kolobrzeg, Zakopane zupelnie inne niz byly wtedy przed wielu, wielu laty. Nowy i ciekawy obiekt do podrozy i kontemplacji. Ale rownoczesnie, na starsze lata, czlowiek pragnie stabilizacji i spokoju. Spokojne spacery nad rzeka Swietego Wawrzynca, nad jeziorem Ontario. Nie mozna miec dwoch rzeczy na raz. Trzeba zawsze w koncu wybrac wieksze dobro. I czesto jeszcze sami nie wiemy po ktorej stronie "wielkiej wody" ono dla nas bedzie w latach tuz przed odejsciem do "krainy wiecznych lowow". Odpowiedz Link Zgłoś
de_oakville "Ach to byl szal gdy Dudus gral" 02.02.18, 13:20 Piosenka Wojciecha Mlynarskiego pod takim wlasnie tytulem kojarzy mi sie z moimi obiema nostalgiami. i z polska I z kanadyjska. www.youtube.com/watch?v=hAFmas8shy8 Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Pamietacie "sen emigranta"? 31.01.18, 21:28 Standard: jesteście "na wizycie" w Polsce i okazuje sie, ze z jakichs powodów nie chcą "wypuscic" na Zachód. Pamiętam, jak dziś tę chwile ulgi: budzę sie, a za oknem Wezera! Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Pamietam inna scene 31.01.18, 22:32 Z Misji Wojskowej w Berlinie Zachodnim w latach 80-tych: jak jakas Polska plakala, ze jej nie chca do Polski wpuscic a jej matka ciezko chora. PF Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Dramatów nie brakowalo 01.02.18, 00:04 Spotkania z rodzinami w Jugoslawii, albo na Wegrzech, w Rajchu byl okres, ze kazali zrzekac sie Aussiedlerom polskiego obywatelstwa, by dostac polska wize do niemieckiego peszportu i to oczym juz pisalem - mój "marcowy" kolega zobaczyl swego ojca tylko przez szybe na Okeciu, bo go cofneli na Arlande! Odpowiedz Link Zgłoś
kochany-pershing "Sen emigranta" 01.02.18, 02:09 Ze zjawiskiem tym spotkal sie kazdy emigrant, z ktorym sie spotkalem (sam doswiadczylem tego wiele, wiele razy - nic przyjemnego). Fenomen, ktory probowalo wytlumaczyc wielu psycholingwistow. Osobisci przypuszcza, ze dziala tutaj mechanizm samoobronny naszej psychiki. Podjelismy decyzje o emigracji, szarpiemy sie po wyjezdzie, wtedy wlacza sie to... Po obudzeniu ma sie ochote calowac sufit, ze to jest wciaz ten sam sufit, gdzies tam poza granicami kraju. Ale to nie koniec tego zjawiska. Na starosc czeka cie cos zupelnie innego. To przyjdzie na pewno... Nie uciekniemy. Odpowiedz Link Zgłoś
de_oakville Pamietam dobrze 03.02.18, 11:31 borrka napisał: > Standard: > jesteście "na wizycie" w Polsce i okazuje sie, ze z jakichs powodów nie chcą "w > ypuscic" na Zachód. > Pamiętam, jak dziś tę chwile ulgi: budzę sie, a za oknem Wezera! Pamietam takie sny bardzo dobrze. Bylo ich niemalo. A w nich nie raz "przyjezdzalem do Polski" i przemykalem sie po nocach do swojego bloku z wielkiej plyty na Pradze Poludnie, po to, zeby potajemnie zobaczyc sie z rodzicami, ale zeby mnie rownoczesnie sasiedzi nie zauwazyli. I najbardziej meczylo mnie w tych snach pytanie, jak bede mogl dostac sie z powrotem do mojego "raju" - wtedy RFN-u (nie pamietam takich snow pozniej Kanadzie). Raz snilo mi sie, ze przyjechalem do Polski na falszywym szwedzkim paszporcie. I meczac sie podczas snu myslami, czy zorientuja sie kiedy bede pokazywal ten paszport przy wyjezdzie, obudzilem sie. Jakaz to byla moja ulga, kiedy rozpoznalem po suficie, ze jestem w "swoim" pokoju we Freiburgu (inne dwa pokoje tego mieszkania zajmowali niemieccy studenci, korzystalismy ze wspolnej kuchni). Na suficie byl hak po wiszacej tam dawniej lampie. Kiedy przyjechal z Polski ojciec w odwiedziny, zartowalem, ze jest to hak, zeby sie powiesic jak beda z RFN-u wyrzucac. Panowal wtedy strach, ze beda wyrzucac, jesli ktos nie mial mocnych podstaw, ze byl w PRL-u przesladowany. A ja nie mialem zbyt wielu podstaw, bo nie szukalem nigdy guza, bylem tylko "szarym" czlonkiem "Solidarnosci". Odpowiedz Link Zgłoś
kochany-pershing To, ze wielu bedzie... 01.02.18, 02:01 ..na tym forum szlo w upartego, ze emigracja (prawie w 100% byla i jest to emigracja "zarobkowa") wplynela i wplywa pozytywnie na ich zycie, wcale mnie nie dziwi. Nie dziwi nic a nic. Na ten temat moge napisac ksiazke. Szczyty hipokryzji przy ktorych Czumulugma to babka w piaskownicy... Nie warto kruszyc kopii w sporze z nimi. Ale gdy przyjdzie starosc spojrzysz na to inaczej. Kazdego z nas to czeka. Poki co jedzij sobie do Polski, siej propagande, jak ci dobrze tam gdzie mieszkasz, jak czujesz sie spelniony i szczesliwy. Wmawiaj sobie jak w tej Polsce jest zle i strasznie, laduj tym sobie swoje akumulatory. Potem wracaj i grzecznie zakladaj ten spowrotem swoj kierat emigranta na grzbiet... A co z dzieci emigrantow? Z rodzicami, starymi klocami, ktorzy urodzili sie, wyksztalcili w Polsce nie ma problemu. Betonowe lby. Przemowily do nich dolary, funty, euro, lepsze standard zycia, ciekawosc lepszego zycia, przygoda (i dodaj tutaj jeszcze co chcesz). Nie umierajaca nadzieja, ze jak juz znajde lepsza prace, wybuduje dom, odchowa dzieci, przejde na emeryture, dorobi to wtedy zaczne zycie takie jakie chcialem. Ale ta chwila nigdy nie nadchodzi i niedejdzie... No wlasnie, a dzieci emigrantow? Nie jedno widzialem... Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Uogólniasz 01.02.18, 18:48 "Przemowily do nich dolary, funty, euro, lepsze standard zycia, ciekawosc lepszego zycia, przygoda" Nie bagatelizowalby powyższego i jeszcze dodal mozliwosc pracy w I lidze, a nie w A-Klasie Sokół Radomsko - to dla wielu decydujące. To wazne czynniki, ale ocena zalezy od cech osobowosci: ja, na przyklad, nie nadaje sie do emigracji i dlatego wrocilem przy pierwszej okazji. Ale jakis odsetek niemal "rozkwita" i zupelnie nie idzie mi podstawową asymilację (jezyk, akceptacja mentalności aborygenów, czy nawet pracę). PS. Fakt, ze zjawisko ładowania akumulatorów w "starym Kraju" jest nagminne wśród emigrantów.. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Uogólniasz 01.02.18, 22:35 No nie wiem jak z tym ladowaniem akumulatorw u innych bywa.. Ja wracam z Polski rozladowany do zera i zabiera mi tu miesiac aby odpoczac..... Rodzina ostatnio pyta kiedy w koncu przyjedzimey dlatego ze chcemy a nie dlatego ze "musimy" (pogrzeby, choroby i wesela) ? I moja odpwiedz byla - "przyjedziemy znow jak bedziemy musieli albo bedzie taka potrzeba, ale mozemy sie spotkac np w srodku drogi gdzies tam?" LOL Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: To, ze wielu bedzie... 01.02.18, 19:16 kochany-pershing napisał: > No wlasnie, a dzieci emigrantow? Nie jedno widzialem. cos takiego strasznego widzial ... ? wszystko w normie , normalka . dzieci w nkiemalym stopniu ( wiekszosci ? ) , strasznie kalecza po polsku , najczesciej wstydza sie mowic po polsku ( cos tam rozumieja ) w niemalym stopniu , raczej nie maja ochoty na czeste przyjazdy do Polski . zyja swoim zyciem , a Polska bedzie sie stawac dla nich coraz wiekszym marginesem, co jest zrozumaiale . ich zycie przebiega gdzie indziej . Z Polska wraz z wiekiem , z biegiem czasu beda coraz mniej zwiazane . Wpadna raz na kilka lat , beda wolay jezdzisc ze swoimi zonami , mezami , dziecmi ( tubylcami ) do cieplejszych krajow , albo tam gdzie jest prawdziwa zima na narty . Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Pytanie jest złe 01.02.18, 20:42 ktoś zauwazył, ze decyzje o emigracji były przed wielu laty w konkretnych okolicznościach. Wielu z nas "ucieklo" z peerelowskiego piekła we wczesnych latach 80-tych. Nikt z nas nie mógł w najśmielszych wyobrazeniach oczekiwać rychłego końca komuny, peerelu i powrotu normalności. Uciekaliśmy z ślepego zaułka, totalnej bryndzy i beznadziei. Warto było. Wtedy i teraz. Nie ma peerelu. Jest inny kraj, normalny ale tylko do pewnego stopnia. Polska wyglada dzisiaj znakomicie ale ludzie są do doopy. Tyle zwykłego, prostackiego chamstwa nie ma na zachodzie. W urzedach sami dyrektorzy a w sklepach królewny siedzące przy kasie.W gabinecie lekarskim królewna rejestratorka wydająca rozkazy w przerwie pomiedzy rozmowami na swojej komórce. Tam się nie usmiechają. Usmiech jest polakom obcy. Lubimy narzekać. Lubimy paprać się w hipotetycznych co by było gdyby było. Pewnego popołudnia siedzimy z żoną w basenie, palimy sobie papieroska popijamy kawkę i mówię: Zobacz Baśka, mamy chałupę z basenem, moczymy się i narzekamy. A pamietasz jak w Polsce, ogladając film z domem, basenem, samochodami wiedzieliśmy, ze tego nigdy w zyciu nie będzie nam dane posiadać a teraz mamy to i qrwa narzekamy. Podła jest nasza natura. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Polemizowalbym 01.02.18, 21:09 Bo to zawsze rzecz gustu. Dla jednego wazny symboliczny "basen", dla innego wspomnienia, jak dostal zomowską pałą. No, szczegolnie, gdy siedzi obecnie nad swym basenem w Podkowie Lesnej :) Sprawy materialne są bardzo wazne, ale dosć malo imponujące - kazdy znajdzie swojego Billa Gates'a, czyli kogoś, komu sie bardziej powiodlo z kasa. Stać się "wstecznie", jak Władek Frasyniuk już nikomu sie nie uda! "Kombatanckie" wspomnienia ... w pewnym wieku bezcenne. Przy czym nie musi być to koniecznie zomowska pała. Co do nadmiaru hołoty w Kraju nad Wislą polemiki nie podejmę - to slychać, widać i czuć. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Ja też 01.02.18, 22:13 Oczywiście, ze nie wszystko obraca się wokół pieniedzy ale przyznasz, że jest łatwiej zyć z pieniedzmi niż bez nich. I umówmy się, w 99% wyjechaliśmy "za chlebem" a nie żeby szukać wolności. Ta byla dodatkowym bonusem. Nie jestem zazdrosny, cudzego nie liczę i Bill Gates mnie nie bodzie. Komfort materialny jest tylko komfortem, niczym wiecej. Ważniejsze są dzieci i wnuki. Życie ciagle ma sens i cel. I mam też wspomnienia z Polski i z drugiej ojczyzny. Ponadto nigdy nie załuję. No regrets i zadedykuję wszystkim Edith Piaf Edith Piaf - Non, Je ne regrette rien Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Może TO stanowi istotę sprawy 01.02.18, 22:36 W moim wypadku, pieniadze nie mialy najmniejszego wplywu na decyzje wyjazdu - zainteresowaly mnie duzo pózniej. Odpowiedz Link Zgłoś
blueelvic2 Ten ktos pisal rowniez o ... 03.02.18, 02:39 ewentualnej zazdrosci czy tez wyrzutach sumienia z podjecia niewlasciwej decyzji. Pisal rowniez o ewentualnym kompleksie ... Dlaczego autor tyle razy i w tylu miejscach na tej stronie odnosi sie do spraw materialnych, do pieniadza? Wiadomo, ze w Polsce byla totalna bryndza ekonomicna i polityczno-spoleczna rowniez... Nie bylo madrych wowczas. Pisanie o domku w Podkowie Lesnej i basenie jest wypaczeniem dyskusji dotyczacej motywow wyjazdu. Zycie w przybranej ojczyznie dalsze losy emigranta pisalo, a wybor i jego wolna wola nie byly niczym skrepowane. Wybor byl sprawa indywidualna ze wszystkimi tego konsekwencjami. Uogolnianie i patrzenie przez pryzmat wlasnych doswiadczen jak i probach oceniania innych jest w sprzecznosci nie tylko z doswiadczeniami innych, ale rowniez z inna (odmienna) osobowoscia. Tak wiec przestanmy wycierac oczy pieniedzmi... Poczucie wolnosci (cokolwiek ona dla danej osoby oznacza) i szczescia oraz satysfakcji niech dominuje nad mamona. Dzis madrych jest wielu, ale wowczas byl rok 1982. Odpowiedz Link Zgłoś
kochany-pershing Emigracja Polakow byla zarobkowa 01.02.18, 23:53 Tak sie zlozylo, ze poznalem setki (o ile nie tysiace) "uchodzcow" z roznych punktow przerzutowych z Italii, Austrii, Grecji... Nie spotkalem ani jednego, doslownie ani jednego "uchodzcy", ktory wyjechal z Polski bo rzeczywiscie bito go bez powodu, nieslusznie wieziono, maltretowano, podpalano, przesladowono w okrutny sposob, tak ze nie szlo zyc... Po wprowadzeniu stanu wojennego, w styczniu 1982 roku, tym wszystkim obozowym "uchodzcom" zaproponowano otrzymanie "statusu uchodzcy" (dawal miedzy innymi prawo legalnego zatrudnienia). Podczas interview trzeba bylo tylko zelgac jak najwiecej, opowiadac mnostwo niestworzonych rzeczy... "Status uchodzcy" dostal kazdy - nawet koza by dostala. Bylem jednym z nich... Teraz bezustannie slychac tych wszystkich "politycznych", ktorzy wyjechali z kraju bo komuna to, bo komuna tamto... Prawda jest tak, ze wyjezdzano bo rzygac sie chcialo na ta szara, polska, beznadziejna rzeczywistosc. Duzo wyjechalo dosc dobrze wyksztalconych z tej "komuny", z dobrymi dyplomami, dzieki ktorym znalezli pozniej prace. Wiekszosc jakos sie urzadzila, pozyczka, dom, dzieci poszly do szkoly. Uplywaly lata, cierpienia za czasow PRL urosly na wysokosc Himalajow - to bylo takie antidotum na kazde emigracyjne niepowodzenie. Powtorzone tysiace razy stalo sie w koncu prawda. Te wszystkie wpisy i zlosc do PRL najczesciej wynika z faktu, ze zabraklo tam w poznych latach 70, w 80 i 81 roku perspektyw. Zabraklo dla wszystkich zlobu, nie mogli osiagnac tego co chcieli, albo uwierzyli w to, ze nigdy juz tego nie osiagna. Do tego braki w zaopatrzeniu, kolejki, mnostwo forsy w kieseni, brak towarow. Przyszlo rozgoryczenie i przekonanie, ze moze juz byc tylko gorzej, ktore zakielkowalo mysla o wyjezdzie. Nastapilo dzialanie i jest to co jest... Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Emigracja Polakow byla zarobkowa 02.02.18, 00:13 No i jak widac ci co na tej fali wyjechali bardzo szybko sie pogodzili z niewygodami i niegatywnym aspektami emigracji - zwlaszcza kiedy mogli wziac swoje zycie w swoje rece i zobaczyli ze ten Swiat ktory propaganda tak obrzydzala wcale nie jest taki zly. Stan wojenny chyba tez pomogl w decyzji odczekania a potem pozostania. Po kilku latach wiekszosc juz na tyle stala na wlasnych nogach ze powrot przestal byc opcja atrakcyjna... I pomimo ze w Polsce ciagle i szybko sie poprawialo to nam porawialo sie szybciej i coraz bardziej wrastalismy w lokalne srodowisko a ta nowa Polska byla tak inna od tej ktora zostawilismy za soba ze na dobre to powrot bylby nastepna emigracja - jedynie tym razem nie bylo wiele argumentow ZA...a ciagle masa przeciw. I powrot rowniez znaczylby za musimy zaczynac od nowa. Odpowiedz Link Zgłoś
kochany-pershing Re: Emigracja Polakow byla zarobkowa 02.02.18, 00:40 Czesc tych co wyjechala wrocila, ale wiekszosc zostala. Bo zycie im skomplikowalo... dzieci, praca, staly dochod - jakas normalizacja po czasach PRL. I wcale sie im nie dziwie. Zaczynac od nowa? Gdzie? W Polsce? Znow zanurzyc sie po uszy w gnoju ukladow, lapowek, ukladzikow i koneksji? Do czego mieli wracac? Z czym jechac tam bedac jeszcze na dorobku? A Polska szybko zmieniala sie. Bylo coraz wiecej pieniedzy. Mozna bylo znalezc czesciej dobrze platna praca. Fajne wczasy, dobre samochody, ladne domy, mieszkania, domki letniskowe. Takie totalne zanurzenie sie w kapitalizmie. A my jadac tam co najwyzej bylismy tego widzami. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Powrót byl dosc trudny, ale możliwy. 02.02.18, 01:51 Oczywistą przewage mieli ci, co juz w latach 80-tych rozpoczeli jakis interes w Polsce. Nadmierne oczekiwania byly jednak naiwne, a brak czujnosci konczyl sie porazką. Ludziom przyzwyczajonym do "cieplej wody" na Zachodzie, trudno bylo w bandyckiej rzeczywistosci III RP. Niektorzy wracali na Zachód. Niewątpliwym plusem byla jakakolwiek znajomosc jezyka obcego - dopiero nastepny miot pokoleniowy znal jezyki. Niemniej ... fascynujące czasy! Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Emigracja Polakow byla zarobkowa 02.02.18, 03:36 Wszytko racja - prawie racja oniewaz nad ostatnim paragrafem moglibysmy dyskutowac... Mozna bylo znalez lepiej platna prace - ale tylko Ci ktorzy znali jezyki i/albo byli "obrotni" -resztae zostawion na pastwe losu. Fajne wczasy znaczylo tanie wycieczki i wyjazdy grupowe przez agenecje gdzieludzie jechali np do Wloch dwa dni w jedna strone w autobusie.. Dobre samochody to byly spawane stare "podpicowane" graty. Ci co potrafili sobie poradzic - zwykle kantujac i na handlu rzeczywiscie bogacili sie szybko. W kamitalizmie zanurzyli sie jedynie niektorzy - reszta stal sie ofirami tego systemu.. wykorzystywani na ile sie tylko dalo.. zauwazyc mozna bylo ogromen rozwartstwienie pomiedzy tymi co maj i tymi co nie potrafili sie "zalapac" My jadac tam patrzylismy z zalem ze tak ludzi sie zmienili, ze tak sie dali oamic piniadzom ... Jak dawano pozyczki w innej walucie to brali bo tanio.... Jak mozna bylo na zachodzie zarobic to robili to kosztem rodziny - i wykonywali prace ktorej by sie nie tkneli we wlasnym kraju... I tak jest do dzisiaj niestety.... Ciagle widac poprawe ale to co ludzi maja, co robia i na co ich stac to ciagle daleko jeszcze do tego co my osiagnellismy o wile mniejszym kosztem.... I dlatego ciagle mowimy ze "warto bylo" Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Sprowadzasz wszystko do sfery materialnej 02.02.18, 09:24 No i powiedzmy, cywilizacyjnej. A mnie dzis daje cholerną satysfakcje fakt, iz uczestniczylem w tej "odbudowie" Kraju, nie za darmo oczywiscie. Budowanie Rajchu dawalo mi nieporównanie mniejszy fun :) Wiadomo, że stopa zyciowa w Polsce, to ulamek bogatych krajów (glownie anglosaskich) i tu nie ma sie co licytowac. Ale zapewniam, można osiągnąc warunki zbliżone, a ze nie każdy ? Pryncypialnie nie cierpie urawnilowki, wiec osobiscie mi to obojetne. A koszt? Nie odwazylbym sie szacowac tych kosztów emigracyjnych i mysle, że zdajesz sobie z tego sprawe. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Sprowadzasz wszystko do sfery materialnej 02.02.18, 23:05 Tzn nie da sie inaczej nie biorac pod uwage sfery materilanej.... Ale wracjac nie chcialbym zyc tak jak zyja moi rowiesnicy ...a zyjac tak jak bym chcial wdstawalbym od reszty ... Odroslismy od siebie.. Mnie na kazdym kroku nurtuja pytania bedac w Polsce - dlaczego nie mozna tego robic lepiej i wygodniej dla ludzi? Polska to juz nie MOJ kraj to WASZ... Urodzilem sie tam, czuje sie po czesci Polakime ale nie o Polsce mowie ze to moj dom. Ja dostalem na tyle w D przed wyajzdem - cala to sytuacja polityczno gospodarcza ze wspomnienia pozostaly kiepskie.. W Polsce przed wyjazdem mialem nic tylko marzenia z ktorych mala ilosc mogla sie spelnic... Tu sie wiekszosc sie spelnila.. I pomimo ze nie materilane sprawy sa najwazniejsze - byt niestety ksztaltuje swiadomosc w jakies mierze. Prwada jest ze pienidze szczescia nie daja ale bardzo w nim moga pomoc.. Tu zyje mi sie spokojnie i wygodnie, moge robic co chce albo nie robic nic.... nic nie musze ..Moge odwiedzac rodzine kiedy chce albo ich zapraszac. Gdyby nie zabezpieczeni ematerilane ot musilbym harowac i konkurowac z 20 paro latkami i stress by mnie dobil... Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Sprowadzasz wszystko do sfery materialnej 02.02.18, 23:10 Tzn nie wiem dokadnie o jakich "kosztach " mowisz - podejrzewam nie materilanych zwiazanych z rozlaka wiec to prawda ze i my jakis czas i rodzina w Polsce cierpiala z powodu naszego wyjazdu i rozlaki ale dzieki temu ze my emigrawalismy i rodzice i bracia i siostry mogli zoabczyc , pobyc (po kilka razy) i popracowac i zarobic tutaj.... na nasz koszt. Zawsze mieli od nas pomoc materialna.. wiele dzieci dzieki nam skopnczylo szkoly, rodzina kupila sobie rzeczy ktorych inaczej by nie mogli..wyremenotwali mieszknia, mogli korzystac wiecej z prywatnej opieki medycznej itd itp.... Tak ze i z tej strony pewnie by powiedzieli ze trudno bylo ale "warto bylo". Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Mówie o kosztach "mentalnych" 02.02.18, 23:16 Zycie w obcym kraju nie odpowiadalo mi nigdy. Dzieci kaleczace polski równiez. No, tak mam. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Mówie o kosztach "mentalnych" 02.02.18, 23:20 Ale tu gdzi emieszkma to nie jest obcy kraj.. Ja tu mieszkam dluzej niz w Polsce. A jezyk - no coz teraz poniewaz rownie dobrze porozumiewamy sie w oby to mieszamy poniewaz nikt nie zauwaza czy powiem slowo po polsku czy angielsku... Dzieci mowi plynnie po polksu - z czytaniem gorzej a pisac mozga jedynie fonetycznie.. A wic z rodzina starsza sie doagdaja a wszyscy mlodzi pisza i mowia po angilesku wiec nieznjomosc polskiego jest o wile mniej wazna niz kiedys... Odpowiedz Link Zgłoś
borrka W swej masie... 02.02.18, 02:00 Istotnie zarobkowa, ale sam znam parę wypadków politycznych. "Służby" pozbywaly sie w ten sposób zbyt aktywnych obywateli, albo trzeci rzut opozycjonistów wyjezdzal po prostu turystycznie. Byli rowniez ci, których stan wojenny zastal za granicą. I nie ma w tym niczego niezwyklego - dokladnie taka sama byla struktura emigracji chilijskiej w latach 70/80. Odpowiedz Link Zgłoś
kochany-pershing Re: W swej masie... 02.02.18, 02:36 Znam takich kilku, ktorych "sluzby PRL-u" "zmusily" (po prostu dano im w Polsce mozliwosc opuszczenia kraju, z ktorej skwapliwie skorzystali, bo mogli wyjechac gdzie chcieli zrazem ze swoimi rodzinami). Mniejsza o szczegoly. Co jest ciekawe, to jest to, jak ci "solidarnosciowi dzialacze niepodleglosciowi" odnajdywali sie na obczyznie. Mialem nie raz okazje z nimi na ten temat dyskutowac. Oczywiscie tryskali totalna nienawiscia do PRL-u, ale co ciekawe nie bylo im zbyt dobrze w tych nowych, demokratycznych realich. Trzeba bylo wlozyc morde w kubel, robic co ci kaza, a za kazde przwinienie, krytyke (a bylo co krytykowac), okazania nieposluszenstwa mozna bylo wyleciec z roboty. Szybciutko zrozumieli, ze tak samo jak i w Polsce sa uklady i ukladziki, a oni dla pracodawcy to tylko "new migrants". Zobaczyli, ze tak samo jak w Polsce sa uklady i ukladziki, a pracodawcy niechetnym okiem patrzy na tych, ktorzy placa skladki na zwiazki zawodowe. Jak jeszcze dodac do tego brak znajomosci jezyka, braki w wyksztalceniu... Jednym slowem przygniatajaca alienacja i marazm. I czym bylo zapchac ta czarna dziura? Ano tym, ze w Polsce jest jeszcze gorzej. "new migrants" zaczeli "masowo" odwiedzac Polskie juz pod koniec lat 80. Jeszcze tlil sie PRL, ale juz wialy wiatry odnowy. Sklepy, sklepiki... Handelek na calego. I tak moge pisac o tym bez konca...:))) Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Re: W swej masie... 02.02.18, 09:33 Ale, mówiąc obiektywnie, nie wszyscy ulegali temu marazmowi. Natomiast jakas grupa miala tak nisko ustawion a porzeczke, ze otrzymanie mieszkania socjalnego traktowala, a szczegolnie przedstawiala w Polsce, jako zyciowy sukces - znam osobiscie takie wypadki. Lecz uczciwie, znam tez polskich milionerow emigracyjnych w pierwszym pokoleniu. Nie zgodzę sie nigdy z twierdzeniem, iż odbywalo sie to malym kosztem (mniejszym, niz kariery w Polsce). Koszt byl olbrzymi, a sukces często skromny, na miare sredniej danego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: W swej masie... 02.02.18, 21:48 Z mjego punktu widzenia to wyglada tak ze nie mialem mozliwosci czy odwagi jechac do Polski dopuki system sie nie zmienil wiec przy pierwszej wizycie po 8 latach pobytu wStanach i 9 latach od wyjazdu z Polski nie bylo porownania jesli chodzi o nasz standard i komfort zycia....A tro byl wlasciwie okres poczatkowy poniewaz pierwsze 5 lat to bylo wychodzenie z dlugow, kupno domu i stabilizacja zycia. No ale mozna powiedziec ze to byly dopieto poczatki Polskiej nowej rzeczywistosci,,, Rzeczywiscie po 8 latach gdzyby byla tak koneicznosc to byloby latwiej wrocic gdyz wtedy my dopiero przestalismy raczkowac ale pozniej pomimo ze w Polsce sie bardzo porawilo to roznica chyba sie powiekszala. Teraz po 35 latach rzeczywiscie Polska jest inna ale ciagle porownujac sie do kolegow i ludzi z ktorymi bylem przed wyjazdem na podobnym poziomie to oni sa mniej wiecej tam a moze nawet nie gdzie ja bylem 1990... A ja tutaj w wiekoszci pracowalem sam - zona zajmowal sie domem i rodzina i nigdy nie rzucilem sie w wir zarabiania.. Pracowalem jako inzynier, zarabialem znosnie ale nie super, zylismy bez rozrzucania sie ale i bez wiekszego oszczedzania... Od chyba 1988 mielismy wlasny dom - dawno splacony, jezdzilismy po swiecie, dziecko skonczylo prywatny uniwesytet. JEzdzilem takim samochodami jakimi chcialem. Ale nie bylo przesady - oszczedzalismy nie odmawiajac sobie wlasciwie niczego... Pracowalem "swoje" 9-10 godzin , 5 dni w tygodniu... PRawie nigdy nie zostawalem dluzej ani nie pracoalem w weekendy.. Na warunki i traktowanie w pracy nigdy nie narzeklaem - chociaz zdarzalo sie roznie ale wtedy zmienialem prace... No i jak porownywalem traktowanie i warunki pracy tu i w Polsce to niestety tu ludzi traktowano i wynagradzano o wiele lepiej.. No i teraz jak wracam to prownuje jak jestesmy gotowi na emrytury - i tu i w Polsce, I znow ne ma prownania w "swojej grupie"... Oczywiscie sa ludzie w Polsce bogaci ale to albo wlasciciele firm albo lekarze z prywatnymi praktykami czy klinikami i oni sa mniej wiecej na podobnym poziomie jak my jestesmy teraz jesli chodzi o "komfort zycia". Tzn mozemy jechac w podobne miejsca na urlop - tzn prywatnie i mieszkac w hotelach oraz jesc w restaracjach bez szczegolnych ograniczen.. Dla nich przyjazd i pobyt w Stanach na wlasny koszt - tzn lot, hotel i samochod to nie problem finansowy - zwykle ograniczenia czasowe.. Oni pieniadze maj i o nich nigdy nie mowia. Ludzi z "moje grupy" to zupelnie inna grupa - typowym jest ze oboje pracuja i jak pracuja ( a wielu juz niestety nie i to nie dlatego ze tak wybrali) i znosnie zarabiaja to zwykle charuja bardzo ciezko jako przedstawicile handlowi, czy w koroporacjach. Jezdza albo sluzbowymi autami a jak swoimi to raczej skromnymi - czesto nie ma ich w domu caly tydzien, pracuje dlugie godziny, maja sluzbowe telefony...przeprowadzili sie do nowszych ale ciagle malych mieszkan i jezdza na wakacje ale planuja i oszczedzaja na to dlugo oraz wybieraj opcje tansze a wiec grupy zorganizowane w Europie... Z nimi jest trudno cokolwiek zaplanowac czy sie porozumiec poniewaz ich ciagle na wiele nie stac i musza liczyc wszystko. Nie, nie narzekaja i czuja ze jest im dobrze i mozna z nimi wyjsc do restaracji czy gdziecpojechac ale zawsze budzet jest ograniczony i koszty czy ceny czesto w rozmowach sie pojawiaja ... NAwet jak zapraszamy do Stanow to ta grupe jedynie stac na przyjazd.. - reszta my sie zajmuejmy poniewaz - dla nich tak wycieczka to ciagle ogromny wysilek finasowy.. a $100 za noc w hotelu czy $150 na dzine na jedzenie to jednak bardzo duzo Oh i nikt nie wsiadze tu w auto - boja sie ze jak cos sie stanie nie sa w stanie temu podolac... Mlode pokolenie jest inne - i tym jedyni ebrakuje kasy ale mowie caly czas o tym zblizajacym sie albo juz na emeryturze.. No w rozmowach martwia sie emrytura poniewaz beda musili miec wlasne auto, zmienic mieszknie na mniejsze gdyz nie ma albo wcale albo male oszczednosci a koszty zycia, utrzymnia mieszknai i opieki medycznej sa bardzo duze... Zuplenie nie ta liga jak sie to mowi... My na emeryturze raczej podwyzszamy sobie standard... mamy czas i wystarczajaco srodkow ze moglem przestac pracowac ok 5 lat przed czasem kiedy sie kwalifilkuje wiekeim...po prostu przez 5 lat bedziemy zyc tylo z oszczednosci a potem ok 50/50 i mozemy zyc na takim samym poziomie jesli chodzi o dom, wydatki itp.. W sumie wydajmey wiecej poniewaz mamy wiecej czasu. Opieka medyczna Polsce jest fatalna... Tak wszyscy niby ubezpieczenie ale jak ktos sie chce leczyc to tylko prywatnie i ciagle nie mozna pewnych rzeczy przeskoczyc.. Tu jak sie pracuje to ma sie dobre ubezpieczenie i ubezpiecznie emrytalne jest porownywalne... no i may jakies dodatkowe oplaty io koszty z tym zwiazane ale to co za to doa=stajmey znow bez porownania.. Ostatnieo mielismy okazje sie przyjrzc medycynie w Polsce i pomimo ze may i przyjacio i rodzine dosc dobrze ustawiona w branzy nedycznej to jak sie to mowi - strach sie bac.... Tak ze ja ze swojego punktu widze ze praowalem o wile lzej, Zona mogla sie zajmowac domem i reszta a pomimo tego zawsze bylismy i ciagle jestesmy o wile dalej niz moi "rowiesnicy" , w ktorymi zaczynalismy zycie po studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
amg10 A co bys powiedzial na to: 02.02.18, 22:21 Zalozemy, ze jakis polski emigrant ma komfortowy status materialny mieszkajac na Zachodzie. Dochodzi do wieku emerytalnego, ma zadowalajace oszczednosci i przechodzi na swoja emeryture zyjac na bezstresowym poziomie. Czy nie ciekawsze byloby jego zycie gdzies w Polsce ze swoja amerykanska/kanadyjska emerytura ?? Dla mnie Europa bije na glowe Am.Polnocna jesli chodzi o podrozowanie/turystyke samochodowa. W Europie jest na prawde gdzie jezdzic, male odleglosci i wielkie bogactwo kulturowe. W Am. Polnocne z tym gorzej. W Am.Pln. w zasiegu samochodowym jest o wiele mnie ciekawych miejsc niz w Europie. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Re: A co bys powiedzial na to: 02.02.18, 22:39 Na emeryturze do Polski? Raczej nie. Zły klimat. Zimno. Ponadto mentalnie Polska mi zupełnie nie lezy. Prawdę mówiąc po dwutygodniowym pobycie miałem dosyć i chcialem do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: A co bys powiedzial na to: 02.02.18, 22:53 Dla mnie podobnie - 2 tygodnie to limit ... Ostatnim razem chcielismy pobyc dluzej i bylismy 2 miesiace.... i to nas upewnilo ze jednak 2 tygodnie to wystarczy... Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: A co bys powiedzial na to: 02.02.18, 22:49 No wiec to jest opcja ale nie dla wszytkich... Absolutnie sie zgadzam ze Europa jest super jesli chodzi dostep do zabytkow, kultury itd itp.... Podrozowanie samochodem po Europie jest dobre ale juz po polsce to kiepsko.. Jesli by mnie warunki finansowe zmusily to bym/bysmy to zrobili ale skoro nie musimy to....??? Gdybym np mial sytucje ze tutaj bylo ciezko a w Polsce za te same $$ o wiele bardziej komfortow to pedejrzewam ze to bylaby bardzie realna opcja i moglibysmy sobie urzdzic zycie... Msuliebysmy jednak miec komfort poddobny do tutejszego - tzn dom z duzym garazem, gdzies w ladnym miejscu.... Ale te ladne miesca niestety bylyby daleko od rodziny.. - Tu spedzilismy wiekszosz zycia i czujemy sie jak u siebie w domu - Polska sie zmienila na tyle ze tej Polski jak zostawilismy juz nie ma. - glownym motywatorem bylyby blizsze i czestsze kontakty z rodzina - ale to nie wiem czy zaliczyc na plus czy nie :) - m in dlatego ze odstawalibusmy stutusem materialnym....i to moze na pozor blahe ale obawiam sie ze nie.. poniewaz ja nie ma zamiaru podrozowac "po polsku" tzn z wyciieczka zorganizowana auitobusem - a wiec zlabo placisz za wszytkich albo jedziesz sam zostawiajc wszytkich w tyle? Nie pasuje to newe psychicznie.. - W Polsce generalnie mozna wszytko miec ale nie wszytko jest tak dostepne i takiej jokasci do jakiej jestesmy przyzwyczajeni tutaj. Mozna np znalezc restaracjie i azjackie i meksykanskie ale to nie ma nic wspolnego z tym prawdziwym... no cokolwiek "powazniejszego" sie chce robic, kupic czy zjesc to trzeb neistety jechac do duzego miasta a to makabra... - Tu mamy dzieci wnuki. - Opieka lekarska w Polsce to jednak wielki problem. Na ogotwie czeka sie pol godziny czy dluzej? Do szpitala daja skierowanie a szpital nie ma miejsc..... skercisz biodro to czekasz parer lat na zabieg? - O i klimat..... Tu ma chyba najleszy jaki jest na Swiecie.... Snieg/narty 2 godziny, plaza 10 minut, Caly rok praktycznie w krokkich spodniach. Tak ze jesli zatesknimy za Polska czy Europa to lepiej dla nas pleciec na miesiac czy dwa nawet kilka razy w roku i pozwiedzac ale potem wrocic na swoje lozko... Odpowiedz Link Zgłoś
borrka To tylko strona materialna 02.02.18, 23:08 I pewien komfort zycia. Ja nie mam przyjemnosci wysilac sie na jakis poganski jezyk - dla jasnosci : mowie dwoma obcymi na poziomie native speaker'a, ale mi sie nie chce :) Pelen "service rodzinny", ale przede wszystkim satysfakcja z pracy dla swojego Kraju. Jestem w 120% u siebie, na Wilsoniaku. Wreszcie .. poczucie standardu zależy jednak od tła. PS. Dodam, że niestety nie zbudowalem na czas fabryki misiów pluszowych i pracuje, jako skromny konsultant. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: To tylko strona materialna 02.02.18, 23:16 No wlasnie ale Ty sie nigdy nie zadomiles w innym i Polska zawsze byl Twoim jedynym krajem.... Dla mnie ten kraj jest Moim Krajem. I w Polsce nie daloby rady zudowac takiego komfortu zycia pod kazdym wzgledem jak tutaj... .to fizycznie miemozliwe bo realia sa inne.... Moglbym wrocic i sie jakos zaadoptowac z powrotem ale to bylby kompromis... Ja juz nie ma kontaktu z moim srodowiskiem z lat 70-tych - jestesmy zupelnie innymi ludzmi.. Spotkamy sie , pogadamy, potwierdzimy ze zyjemy w innych swaiatch i na tym sie konczy. Polska obecna to nie moja Polska... Rodzina, przyjaciele - z nimi mam kontakt na codzien tak ze face-to-face juz niewile wnosi.. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka To fakt, nie zadomowilem sie 02.02.18, 23:22 Pytanie, czy zadomowilbym sie po okresie dluzszym, niz wspomniane 7 lat. Tego zapewne juz sie nie dowiem:) Ale nie mysle - emigracja to nie dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: To fakt, nie zadomowilem sie 02.02.18, 23:31 No wlasnie.. a ja nigdy ani przez jeden moment nie zalowalem wyjazdu nie zastawnailem sie czy dobrze postapilem.. Zawsze uwazalem ze tutaj jest miesce gdzi moge i chce zyc.... Mialem szczescie to prawda - wpadlem w srodowisko i czasy gdzie od poczatku czylem sie jak maly chlopiec w sklepie z zabwakami... Praktycznie wpadlem na poczatek rozwoju komputerow, potem internet... Tu mogle robic to co mnie pasjonowalo i jak mi sie nudzilo to mogle przeskczyc na cos innego.... Bylismy zdrowi i ekonomia szla w gore wiec wszytko sie poukladalo dosc dobrze.. i oby tak dalej.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Ludzie na szczeście są rózni :) 02.02.18, 23:55 I w odmienny sposób osiągają zadowolenie: mnie na przykład ostatnio najwiekszą frajde sprawialo niedbałe rzucenie w nobliwym towarzystwie, że własnie wrociłem z Ukrainy, "prawie" z frontu! Odpowiedz Link Zgłoś
borrka PS. I tego nie zapewni Ameryka: 03.02.18, 00:01 Tego niezapomnianego swądu palonych chutorów i wrzasku gwałconych mołodyci. Howgh! Odpowiedz Link Zgłoś
amg10 Re: PS. I tego nie zapewni Ameryka: 03.02.18, 00:41 borrka napisał: > Tego niezapomnianego swądu palonych chutorów i wrzasku gwałconych mołodyci. Powaznie ?? Czy robisz sobie jaja ?? Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Symbol pracy niestandardowej 03.02.18, 01:37 I tyle. To wprawdzie nie lata 90-te i "bandycki Petersburg", ale jednak cos innego od warszawskiego Mordoru i ja w tym gustuję. Mordor - Sluzewiec, okreslenie megadzielnicy korporacyjnej. Kiedys zartobliwe, dzis prawie urzedowe. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Ludzie na szczeście są rózni :) 03.02.18, 18:03 borrka napisał: > I w odmienny sposób osiągają zadowolenie: > mnie na przykład ostatnio najwiekszą frajde sprawialo niedbałe rzucenie w nobli > wym towarzystwie, że własnie wrociłem z Ukrainy, "prawie" z frontu! zdjabys spodnie ... to .. moze inni mieli by frajde . nobliwe towarzystwo .... tak o sobie mowia .... byl juz jeden taki , na froncie , na ruskiej granicy , noca , przy swietle latarki , poszla seria z ruskiego karabinu .... Odpowiedz Link Zgłoś
blueelvic2 Trzeci rzut opozycjonistw .... 03.02.18, 00:42 Ty to wiesz, prawda? Wedlug jakich kryteriow roztrzygales, ktory rzut wyjezdzal, a ktory nie? Nie musisz odpowadac. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Wiem. 03.02.18, 01:11 A co w tym dziwnego ? Kryteria sa oczywiste: znany, mniej znany, nieznany i nie wiążą sie z oceną. Odpowiedz Link Zgłoś
blueelvic2 Ta oczywistosc jest oczywista byc moze dla ... 03.02.18, 01:51 ciebie. Czyzbys znal wszystkich 900 delegatow na I Krajowy Zjazd? Czy jest to wedlug ciebie ten pierwszy rzut, a moze nalezy ich dzielic jakos inaczej? Ot, chocby wedlug listy internowania, a to tylko ca 10 000 osob. Mozna tez oceniac poprzez miejsce odosobienia, ale to moze okazac sie zludne. Wybrales: znany, nieznany i mniej znany...Znany, ... tak, znany z przekazow medialnych pod auspicjami PZPR. Gdybys musial teraz wymienic te wszystkie znane i mniej znane nazwiska, to zrobilbys to? Napisales Wiem. Sadze, ze sie zwyczajnie mylisz. Ps. wychodzi na to, ze znaczaca liczba internowanych opozycjonistow, to wlasnie ten wskazany przez ciebie trzeci rzut, bo wlasnie bardzo duzo z nich opuscilo Polske. Czy ty rowniez byles opozycjonista, czy raczej kibicem opozycjonistow? Dlaczego pytam? Chcialbym, przez pryzmt twojej dzialalnosci w tamtych latach ocenic, prawidlowo ocenic twoje komantarze w tym watku. Oczywisce na swoj wlasny uzytek i bez dalszego kmentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: Ta oczywistosc jest oczywista byc moze dla .. 03.02.18, 02:34 Oj chyba zjechalismy z tematu w krzaki? Odpowiedz Link Zgłoś
blueelvic2 Tamat skonczyl sie ca 50 wpisow temu... 03.02.18, 02:49 To tylko moja ocena. Reszta to uzupelnienia dotyczace wczesniejszych wpisow. Od dluszego czasu przygladalem sie toczacej se tutaj dyskucji. Nie moge jednak przejsc obojetnie nad czyms, co jest naciagane i stanowi pewne dyskredytowanie osob. Okreslenie trzeci rzut opozycjonistow, zabrzmialo prawie jak drugi sort Kaczynskiego. Ten sam wydzwiek. Nie wiem, w ktorym miejscu sa te krzaki, ale wiem czym jest godnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Calkowicie zle mnie zrozumiales 03.02.18, 08:50 A szlo mi dokladnie o to, napisalem, a nie o jakąś ocenę. Osobiscie, co logiczne, mialem okazje poznac glownie tych trzeciego rzutu i nie ma w tym okresleniu nawet cienia jakiejkolwiek oceny, próby wartościowania. Pod wieloma wzgledami szeregowi dzialacze opozycji byli przez opresyjna wladze inaczej traktowani, niz znany na swiecie "pierwszy rzut". Komuna dbala o PR na swój sposób. Znalem dobrze od lat jednego dzialacza z "najwyzszej pólki", ale tez nie zamierzam Go oceniac, bo nie o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka PS. 03.02.18, 09:18 I zupelnie nie zgadzam sie z twierdzeniem, iz wątek sie wypalił 50 wpisów wczesniej. On sie wlasnie wtedy zacząl uwagą "Pershinga" o ładowaniu akumulatorów i tworzeniu na uzytek wllasny i otoczenia pewnych mitów "jedynej slusznej decyzji" . To jest chleb powszedni emigracji i setki razy zetknąlem sie z taka postawa. Co zupelnie nie oznacza, iz pasuje do kazdego indywidualnego wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Dear Borrka 03.02.18, 10:20 Jak zapewnie wiesz i lubie Cie i szanuje. Jestes tez inteligentna chlopaka i oby wiecej takich i na forum i w Polsce i na swiecie. Po takim wstepie musze Ci przylozyc, bys nie wpadl w zarozumialstwo:) Ludzie ida za forsa glownie. Pamietasz to jeszcze moze z lekcji ekonomii socjalistycznej: jest baza i nadbudowa. Baza to baza materialna a nadbudowa to sa nas, na ten przyklad, nagrania z kabaretu starszych panow w sluchawkach jadac na rowerze w Dolnej Saksonii. Jak sie ma dobra baze to mozna zaczac porownywac podbazy, takie jak sluzba zdrowia, grzecznosc albo niegrzecznosc ludzi, czy mozna popic alkohol (to dla chetnych emigracji w kraje Golfu), czy dziewczyny sa ladne i chetne itp. Ale zaczyna sie od bazy. Wystarczy popatrzec na emigrantow zyzykujacych zyciem na morzu Srodziemnym by sie o tym przekonac. W koncu, jestes, jak zgaduje, warszawiakiem z dobrej rodziny i o dobrych stosunkach. I widzisz swiat przez zoliborskie okulary. Na szczescie i swiat i jezyki pozwolily Ci na posiadanie lepszych okularow niz Twoj sasiad:) Pozdro PF Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Ja to rozumiem, PF 03.02.18, 11:08 I wiem, ze moje odczucia nie maja "uniwersalnego" charakteru. Dlatego staram sie ograniczac "osobiste" wątki. Ale faktem jest, że sam wyjechalem z zupelnie innych powodów, niz materialne. Nigdy wyjezdzac nie chcialem. I równiez wiem, ze emigranci 70/80 nie opuszczali Kraju przyparci do muru skrajna bieda, typu "upadly PGR", czy uciekinier z Afryki. Wygonila ich nie tyle bieda, co beznadzieja - nie byla to nawet klasyczna emigracja zarobkowa. Dlugo na parkingach warszawskich staly porzucone przez emigrantów samochody! Element "ładowania akumulatorów", nie zaprzeczysz, stanowi klasyke emigracji polskiej i pewnie nie tylko polskiej. Ta tematyka zawsze mnie interesowala, a dzis (po raz pierwszy) mam pewne watpliwosci - bo nieraz, obserwując poczynania kolegi Jarka, myśle, że nasz Kraj nalezy istotnie nie tyle przeorac, co zaorac. Glupota powala. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Powody inne niz materialne 03.02.18, 13:56 No coz wrocmy do artykulu w Polityce z lat 70/80, ktory dobrze zapamietalem. Polacy emigruja od poczatku XIX wieki. Wielka Emigracja bylo chyba po 1830 roku o ile pamietam. Po powstaniu nieudanym. Ale bylo to 30-kilka lat po rozbiorach. I niesposob nie wspomniec o ich przyczynach: bardzo polsko-polskich. Niezdolnosc do szukania kompromisow, klotliwosc, niechec i nieufnosc do blizniego Polaka. Moze Polacy emigruje tez od "samych siebie", bo gdzie indziej sie zyje bardziej spolecznie? Bardziej rozsadnie? Czeka nas wielka praca i Twoja uwaga "nie tyle przeorac, co zaorac" jest, jak najbardziej sluszna. Trzeba by zaczac od szukania sympatii do blizniego i od starania o jego zrozumienie. Czyli od programu "nicer, gentler Poland". To nie szefuncio ten program wprowadzi, ale, badzmy optymistami, jakis jego nastepca. Na pocieszenie. Nie tylko my emigrujemy "od siebie". Takze Italiancy niezbyt sie lubia i wola gdzies indziej szukac swoich szans. Francuzi o wiele lepsi nie sa. Tyle, ze panstwo trzyma za mordy i to chroni Francje. Stad idee wzmocnienia panstwa w Polsce uwazam za rozsadne. Jesli mozna bez wojny z calym swiatem. Jesli mozna prosic. Pozdro PF Odpowiedz Link Zgłoś
wojciech.2349 Re: Powody inne niz materialne 03.02.18, 14:19 PF-ie, zupełnie off topic. Spróbuję zagrać na giełdzie odważniej zajmując pozycję long. Będzie to z dźwignią 1:14. Będę to traktował jako wotum zaufania do obecnego rządu. Soros umoczył spore pieniądze oceniając dojście republikanów do władzy jako okazję do zarobku z pozycji short. Dobrze tak gadowi. PS. Mam nadzieję że Borrka wybaczy mi ten wpis off-topic. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Off, In! 03.02.18, 14:26 Wpis jest, jak najbardziej "In". Jestemy zdolnymi ludzmi. I pan Adam z College de France i pani Maria z jednego z paryskich uniwerkow mi to ciagle przypominaja. Tylko nad narodem trza troche popracowac. PF Odpowiedz Link Zgłoś
wojciech.2349 Re: Off, In! 03.02.18, 14:51 Byśmy się dobrze zrozumieli. Gra long oznacza ocenę - sprawy gospodarcze, polityczne,... idą ku lepszemu. Gra short - ku gorszemu. Będzie to weryfikacja finansowa - czy mam rację. Fakty vs opinie, przekonania np. na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Re: Off, In! 03.02.18, 14:58 Polityka i gospodarka nie ida zawsze w parze.I tak brexit jest politycznym sukcesem a gospodarcza kleska. Szukanie wrogow na lewo i prawo podobnie sie zakonczy. Trza sie uspokoic. PF Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Ja to rozumiem, PF 03.02.18, 18:19 borrka napisał: > Ale faktem jest, że sam wyjechalem z zupelnie innych powodów, niz materialne. > Nigdy wyjezdzac nie chcialem. wyjezdzac nigdy nie chcialem , ale ... musialem ... no , Gierek ... Jaruzelski cie zmusili , ... nie wjedziesz sam to ... Syberia > I równiez wiem, ze emigranci 70/80 nie opuszczali Kraju przyparci do muru skraj > na bieda, typu "upadly PGR", czy uciekinier z Afryki. > Wygonila ich nie tyle bieda, co beznadzieja - nie byla to nawet klasyczna emigr > acja zarobkowa. rozumiem , nic nie umiales , uczciwej ciezkiej pracy sie bales ... wiec wyjechales . lata 70 te - 80 te ... ludzie domy budowali , i niemala kase w Polsce czesali . i nawet Nikt ich nie chcial zamykac . pracowali , domy budowali , jezdzili Mirafiori ... i ... nikomu to nie przeszkadzalo , nawet komuchom ! > Dlugo na parkingach warszawskich staly porzucone przez emigrantów samochody! porzucone samochody ... ktos im zabranial sprzedac te samochody .. syfa , a nie samochod , trudno sprzedc , fakt Odpowiedz Link Zgłoś
blueelvic2 Wsrod okulistow znajdzie sie kilku partaczy, ... 03.02.18, 15:33 Niby maja okulary, te lepsze i z gornej polki, a mimo to nie potrafia dostrzec zwiazkow, a moze i konfrontacji, marzen z otaczajaca nas rzeczywistoscia. Bohaterowi "Latarnika" po przeczytaniu "Pana Tadeusza" serduchem szarpnela nostalgia... No coz inny wymiar i inne czasy. Morze Srodziemne, emigranci ryzykujacy mzyciem, baza i nadbudowa i jakies tam marzenia. Mozna, poprzez te lepsze okulary, przypatrzyc sie blizej i "Lalce" Boleslawa Prusa. Osobiscie sadze, ze kazdy z emigrantow mial swoj indywidualny sposob na odnalezienie sensu zycia i kazdy mial swoje idealy, do spelnienia ktorych ofiarnie dazyl. Odpowiedz Link Zgłoś
blueelvic2 Wpisy "Pershinga" sa na miare jego osobowosci... 03.02.18, 17:07 Byc moze ciekawe i inspirujace dla jednych, a tandetne, ze az smieszne dla drugich. Sprawa odczucia i interpretacji. Jezeli ktos pisze: ...emigracja ...pozytywnie na ich zycie, wcale mnie nie dziwi. Nie dziwi nic a nic. Na ten temat moge napisac ksiazke. Szczyty hipokryzji przy ktorych Czumulugma to babka w piaskownicy... A co z dzieci emigrantow? Z rodzicami, starymi klocami, ktorzy urodzili sie, wyksztalcili w Polsce nie ma problemu. Betonowe lby. Przemowily do nich dolary, funty, euro, lepsze standard zycia, ciekawosc lepszego zycia, przygoda (i dodaj tutaj jeszcze co chcesz). Nie umierajaca nadzieja, ze jak juz znajde lepsza prace, wybuduje dom, odchowa dzieci, przejde na emeryture, dorobi to wtedy zaczne zycie takie jakie chcialem. Ale ta chwila nigdy nie nadchodzi i niedejdzie... Znawca i lekarz polskich dusz. Zalosne. Byc moze nie wszystko bylo i moze nadal jest dla niego niezrozumiale z tak zwanej sfery inteligencji duchowej. Tak czy siak, nie zgadzam sie z nim, z toba i kilkoma innymi, ze tylko pieniadz i swiety spokoj. Sa one jednymi z posrod innych powodow emigracji. Sa jeszcze takie jak: wojny i napiecia polityczne, bezpieczniejsze i atrakcyjniejsze polozenie geograficzne, bardziej ludzka i przyjazniejsza administracja publiczna, lepsze perspektywy rozwoju zawodowego, lepsze warunki socjalne, mozliwosci podrozowania i zwiedzaniea swiata, wyzszy standart zycia, i wzgledy rodzinne. Byc moze sa jeszcze inne, ale wystarczy. Jezeli osadzimy to co powyzej, w realiach lat 80 XX wieku i zalozymy, ze przyczyna emigracji nie byl jeden z wymienionych czynnikow (a tak bylo w kilku znanych mi przypadkach) ale wiecej, to wowczas wypowiedzi "Pershinga" i jemu podobnych sa zwyczajnie pogladem niepelnym i ograniczonym. Sa one wynikiem jego doswiadczen i jego osobowisci. Wlasnie takie jak powyzej wpisy koncza dyskusje w tym temacie. swiete przekonanie i jedyna prawda. Alleluja. To nie tak borrka. Zycie czasami jest bardziej skomplikowane niz sadzimy lub zakladamy. Odpowiedz Link Zgłoś
blueelvic2 P. to ostatni komentarz w tym watku... 03.02.18, 17:18 Jedynym zamierem uczestnictwa w nim bylo odpowiedziec na twoje pytanie: Czy warto bylo? Warto bylo borrka, a miara tego nie jest ani twoje czy Pershinga odczucie, a jest nim poczucie szczescia i satysfakcji mojej rodziny i moje wlasne i prosze tego nie podwazac poprzez uogolnienia typu "ala pershing". Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: P. to ostatni komentarz w tym watku... 03.02.18, 17:31 No ale borrce przeciez lata po glowie i z wiekeim to pewnie czesciej ze byc moze postapil pochopnie decydujac sie na powrot i sprwadza czy sa tacy co troche zaluja.. Kazdy z nas w tamtym wlasnie momencie podjal decyzje ktora uwazal za najlepsza wtedy. I zawsze sie tak robi.. a wiec nie ma co zalowac, probowac myslec nad tym czy zrobilem dobrze czy nie.... Zawsze robimy najlepiej jak mozemy a zycie ta gra hazardowa albo moze jak "stock market".. raz do gory raz na dol ale na dluga mete idzie w gore.. i rowniez trzeba wiedziec kiedy sie wycofac aby nie stracic wiekszosci... Ja np teraz jestem w ok 40% "Cash" (nie doslownie ale praktycznie) jako ze przewiduje niedlugo gielda poleci wiec to co w ostatnich latach zarobilem na inwestycjach to " zgarnalem ze stolu do worka" .... Za rok czy dwa zobaczymy "czy warto bylo" Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Re: P. to ostatni komentarz w tym watku... 03.02.18, 17:40 Panowie, zaczynacie mnie istotnie przekonywac do racji "Pershinga" - duzą determinacje dostrzegam... Ja analizuje swe wątpliwości, Wy nie chcecie:) Odpowiedz Link Zgłoś
engine8 Re: P. to ostatni komentarz w tym watku... 03.02.18, 17:50 Poniewaz watpliwosci nie mamy.. Wszyscy uwazaja ze zrobili dobrze i warto bylo. Zdaraja sie tacy jednak co wracaja - wracja i starzy i ich dzieci tu wychowane.. Mam znajomo ktrej syn tu sie urodzil. Przez caly okres dojrzewania i wzrastania nic tylko plul na wszytko co polskie - po polsku wogole nie mowil.. skoncyl tu studia i z takim jak czytacie psim charakterem nie mogl sie tu znalezc.... Pojechal do Polski na pare miesiecy aby sie wyzyc jako 20-paro latek ... Tam mail wiecje zainteresowania poniewaz juz ztamtad nie wrocil. Pokochal Polske, Polakow, prace w Polsce i zycie i tam sie ozenil... Coz wiecej pisac? Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Alez to piękne ! 03.02.18, 17:59 Tak nie miec najmniejszych wątpliwości. Zazdroszczę szczerze :) Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: P. to ostatni komentarz w tym watku... 03.02.18, 18:36 engine8 napisał(a): >engine8 napisał(a): > Zdaraja sie tacy jednak co wracaja - wracja i starzy i ich dzieci tu wychowane. > Mam znajomo ktrej syn tu sie urodzil. Przez caly okres dojrzewania i wzrastania > nic tylko plul na wszytko co polskie - po polsku wogole nie mowil.. skoncyl t > u studia i z takim jak czytacie psim charakterem nie mogl sie tu znalezc.... Po > jechal do Polski na pare miesiecy aby sie wyzyc jako 20-paro latek ... Tam mai > l wiecje zainteresowania poniewaz juz ztamtad nie wrocil. Pokochal Polske, Pola > kow, prace w Polsce i zycie i tam sie ozenil... > Coz wiecej pisac? moze lepiej zebys nic nie napisal , bo co z tego wynika , ma wynikac , ze > Mam znajomo ktrej syn tu sie urodzil. co z tego ma wynikac , ze masz zanomo i jej syn ... itd itp . co poprzez ta historyjke chciales uzasadnic .... i co z tego , ze > Zdaraja sie tacy jednak co wracaja Odpowiedz Link Zgłoś