Gość: suraester
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
14.10.04, 21:41
O irackich zamachowcach samobójcach wiadomo niewiele, poza tym, że ich
rezerwy wydają się nieograniczone.
Przeciętnie w tygodniu zdarzają się trzy ataki. Ich ofiarą padło już przeszło
tysiąc osób. Mimo to tymczasowy rząd iracki, usiłujący ustabilizować sytuację
w kraju przed zapowiadanymi na styczeń wyborami powszechnymi, wie o
zamachowcach samobójcach bardzo niewiele.
"Albo są to cudzoziemcy i dlatego nic o nich nie słychać, albo są to
Irakijczycy, ale ich rodziny wolą milczeć w obawie przed aresztowaniem" -
powiedział Ghasan al-Attija, dyrektor Irackiej Fundacji Rozwoju i Demokracji.
Bez względu na to, czy są to zagraniczni dżihadyści zainspirowani przez Osamę
bin Ladena, czy też Irakijczycy, którzy mają dość amerykańskiej obecności w
ich kraju, furia zamachowców nie słabnie.
Ich krwawy rytuał jest prosty i nie da się mu zapobiec. Załadowują po prostu
samochód materiałem wybuchowym, podjeżdżają pod budynek, posterunek, konwój
lub tłum ludzi i wysadzają się w powietrze.
Tymczasowy rząd Iraku obwinia o te zamachy głównie cudzoziemców. Jednak
władze nigdy nie spełniły obietnicy, że pokażą w telewizji dziesiątki obcych
dżihadystów, których, jak twierdzą, schwytały.
Jedynym dowodem, że wśród zamachowców są cudzoziemcy, jest taśma wideo
rozpowszechniona przez zwolenników jordańskiego terrorysty Abu Musaba al-
Zarkawiego.
Taśma pokazuje dżihadystów z Arabii Saudyjskiej, Tunezji, Jordanii, Syrii i
innych krajów, jak zapowiadają swój samobójczy atak na "niewiernych", i jak
potem zamieniają w kulę ognia amerykański konwój, wysadzają się w powietrze
przy siedzibie misji ONZ w Bagdadzie i uderzają motorówką z ładunkiem
wybuchowym w platformę wiertniczą na morzu.
Wśród zamachowców pokazanych na wideo był tylko jeden Irakijczyk, któremu
przypisano atak na konwój amerykański w Bagdadzie.
Niektórzy świadkowie mówią, że za kierownicą auta-pułapki widać było
brodatego mężczyznę. Zamachowca opisują zawsze jako cudzoziemca, zwykle jako
kogoś, kto wyglądał na wahabitę, wyznawcę saudyjskiej purytańskiej odmiany
islamu.
Mrok, w którym kryją się zamachowcy samobójcy w Iraku, kontrastuje z sytuacją
na okupowanych terenach palestyńskich, gdzie rodziny dżihadystów rozdają
sąsiadom i znajomym słodycze, gdy ich syn lub córka stanie
się "męczennikiem", ginąc w samobójczym ataku na Izraelczyków.
Właśnie z Faludży pochodzi informacja o 20-letnim Irakijczyku, który, tak jak
to robią Palestyńczycy, uprzedził swoją rodzinę, że wysadzi się w powietrze
przed amerykańską bazą.
"Powiedział nam to trzy miesiące przed atakiem. Rzekł swojej siostrze, że
kiedy dowie się o jego męczeńskiej śmierci, powinna wśród rodziny i
przyjaciół rozdać czekoladki" - powiedział pewien mieszkaniec Faludży,
proszący, by nie ujawniać jego nazwiska.
"Dwa tygodnie temu siostra rozdała czekoladki" - dodał.
Stojąc w kałużach krwi po kolejnym samobójczym zamachu bombowym, wstrząśnięci
Irakijczycy mówią często, że to niemożliwe, aby coś takiego mogli zrobić ich
rodacy. (PAP)