polski_francuz
21.09.19, 07:57
Emerytowany profesor medycyny, Henri Joyeaux, zastosowal nowe, niedozwolone jeszcze lekarstwo, podczas kuracji na 350 pacjentach chorych na chorobe Parkinsona i Alzheimera. Dziwnym trafem, kuracje odbywaly sie w klasztorze kolo Poitiers. Jak sie praktyki wydaly, policja sanitarna i ministerka zdrowia wstapili na droge sadowa przeciwko eksperymentatorowi.
Przyznam sie, ze sie rzadko czyta podobne wiesci. Moze dlatego, ze profesorowie, takze emerytowani, sa czlonkami establishmentu. A tu taki szarlatanizm w klasztorze. Byc moze kuracja jest skuteczna ale zanim sie ja stosuje w/s ludzi trzeba podjac wiele posrednich krokow.
Dlaczego wiec to robil? Pewnie tesknil za chwala. Tyle ze moze skonczyc w wiezieniu otoczony nieslawa zamiast chwaly.
PF