Dodaj do ulubionych

Policjanci

29.05.20, 12:31
Pamietam jeszcze do dzis wystraszone twarze imigrantow z Wietnamu, kiedy umundurowany policjant pojawil sie w budynku, w ktorym mielismy kurs angielskiego, niedlugo po przyjezdzie do Kanady. Lektorka uspokajala Wietnamczykow tlumaczac im, ze w Kanadzie policjant to przyjaciel, a nie tyran. I rzeczywiscie, z dlugoletniego doswiadczenia wiem, ze policja nie jest tu nadgorliwa i nigdy nie czepia sie niepotrzebnie. Dwa razy w ciagu 30 lat bylem zatrzymany z powodu niewielkiego przekroczenia predkosci. Znacznie czesciej bylem zatrzymywany podczas rutynowych kontroli na szosie czy nie jedzie sie po spozyciu alkoholu. Poza tym nigdy. Nigdy na ogol nie mowia do czlowieka mentorskim tonem tylko bardzo uprzejmie, a kiedy nie ma pospiechu to mozna
nawet z nimi porozmawiac na luzie albo o pogodzie, albo nawet o d... Maryni. Tym Kanada rozni sie podobno bardzo od USA. Panuje tutaj opinia, ze w USA ludzie boja sie policji. W kraju, w ktorym mozna posiadac bron jest to zrozumiale, zdarzalo sie bowiem, ze policjant zastrzelil kogos, kto nie posluchal jego polecenia, zeby
trzymac rece na wierzchu, tylko siegnal do kieszeni, np. po portfel. Przeciez policjant nie wie, po co tamten siega. Pewnie USA to jest jakis szczegolny przypadek wsrod krajow anglojezycznych. Pamietam dowcip na temat piekla i raju. W piekle wszystkie narodowosci reprezentuja swoje najgorsze cechy, a w raju najlepsze. Na przyklad w raju Wlosi sa kochankami a Szajcarzy bankierami. W piekle odwrotnie. W raju policjantami sa Anglicy, a Niemcy sa mechanikami. W piekle policjantami sa Niemcy, a Anglicy sa kucharzami. Tak, tak - luzackie zachowanie w rozmowie z policjantem lub z innym umundurowanym urzednikiem nie w kazdym kraju jest na miejscu. Moze byc odebrane jako nadmierna nonszalancja albo nawet obraza. Pamietam swoj przylot do Monachium, bodajze w roku 2006. Umundurowany urzednik zadal mi jakies pytanie, po czym powiedzial "O, pan mowi po niemiecku". "Tak, troche" - opowiedzialem. "Przylecialem zobaczyc sobie Monachium, w ktorym nigdy jeszcze nie bylem". W Monachium, przed dalsza podroza do Polski, bylem tylko jeden dzien, ale czas ten wykorzystalem maksymalnie jak tylko mozna bylo. Fantastyczne miasto - w przeciwienstwie np. do hanzeatyckiego, protestanckiego Hamburga, w ktorym odnajdywalem wiele cech wspolnych z Gdanskiem, Monachium ma zupelnie inny, poludniowy "flair". Przypominalo mi niekiedy najpiekniejsze fragmenty Warszawy (te, ktore Niemcy podczas okupacji zamienili na "niemiecka dzielnice"). Stolica katolickiej Bawarii majaca z atmosfery wiecej wspolnego z Rzymem lub z Wiedniem niz z surowa polnoca kraju, a pomimo tego rowniez niemiecka w kazdym calu.
Po jednodniowym pobycie w tym miescie polecialem dalej, do Polski, pelen wspanialych wrazen. Ale nigdy nie przypuszczalem, ze to jeszcze nie koniec tej "bawarskiej przygody". Otoz po powrocie do Kanady, zostalem na lotnisku skierowany do kontroli bagazy. Jak nigdy wczesniej i nigdy pozniej. Zadawano mi podejrzliwe pytania, tak jakbym byl winny jakiegos przestepstwa. A wiec, co robilem w Monachium? Przez jeden dzien. "Do jasnej cholery! (tylko pomyslalem) - pojechalem tam przeciez tylko w celu turystycznym!" No coz, wszystko to byla z pewnoscia robota owego niemieckiego urzednika, ktorego uprzedzenia wyszly na swiatlo dzienne dopiero teraz. Bo przeciez "polski cwaniak" nie moze przyleciec na jeden dzien do Monachium w innym celu niz jakies machlojki albo szwindle. Nadgorliwiec musial byc w porzadku wobec wlasnego sumienia i poruszyc caly "interpol", ze taki a taki podejrzany jest wart blizszego przyjrzenia mu sie. Po tym wszystkim urok Monachium u mnie nieco przybladl. Czulem sie jak ktos, kto zjadl ze smakiem wspaniala potrawe, ktora mu jednak po przetrawieniu zaszkodzila. I bedzie sie zastanawial, czy ja drugi raz wezmie podobna do ust. Wierze, ze po dokladnym "przeswietleniu" zdalbym rowniez swoj egzamin na uczciwosc u owego urzednika, ktory mnie "podkablowal". Rzecz w tym, ze jestem juz w tym wieku, w ktorym to ja bardziej wygladam na egzaminatora
niz na egzaminowanego. I u mnie on egzaminu nie zdal, choc wiem, ze to obchodzi tylko mnie, a nie obchodzi nawet "psa z kulawa noga".
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Oko za oko 29.05.20, 13:46
      "Umundurowany urzednik zadal mi jakies pytanie, po czym powiedzial "O, pan mowi po niemiecku".

      Monachijski policjant byl wredny albo/i kierowal sie prawdopodobienstwem. Bo pewnie bylo/i jest ciagle duzo ludzi z "Europy Wschodniej", ktorzy prawo lamia, przemycaja to i owo i na ktorych trzeba "miec oko". Jak z tym "ludzie normalni" moga walczyc? Ano, najlepsza metoda jest, dla mnie, biblijna metod "oko za oko".

      Pamietam jak pracowalem we Wloszech na poczatku lat 90-tych i jezdzilem od czasu do czasu do Taty do Polski. Przez przelecz Brenner. I raz wpadlem w oko pogranicznikow austriackich na granicy austriacko-wloskiej. I poprosili mnie bym wyszedl z samochodu bo go musza przeszukac. No i przeszukali i jak na Austriakow byli nawet uczciwi bo niczego nie podrzucili. Ze smutkiem oddali mi samochod i ja ich pozdrowilem wyciagnieta reka mowiac "Heil Haider". Haider byl owczesnym popularnym nacjonalista w Austrii:)

      Inna przygoda mi sie zdarzyla w latach 2000 w Berlinie. Przyjechalismy z coreczka i zona nocnym pociagiem z Paryzewa do Berlina. I tam wynajalem samochod (kolo dworca ZOO) by pojechac do Szklarskiej na wakacje. I przejechalismy tylko kilkaset metrow zanim nas zatrzymalo dwoch policajow. I mi mowia: "jezdzicie bez zapietych pasow". Na co wyszedlem z samochodu, otworzylem drzwi na tylne siedzenie gdzie siedziala coreczka (z zapietym pasem". I grzecznie powiedzialem "Erschiessen Sie uns gleich". I dwoch glupich dupkow nie wiedzialo co powiedziec. Mial im slowianski podczlowiek z kongresowki zaczac lizac dupe albo zaproponowac bakszysz (na co pewnie liczyli) a zamiast tego im odszczekuje? Swiat sie konczy.

      Jak Polacy nabiora pewnosci siebie to im niemieckim policajom przejdzie ochota by ich zaczepiac.

      Nawet tych z kongresowki:)

      PF
      • de_oakville Moje "murzynskie" lata 30.05.20, 11:12
        Ogolnie rzecz biorac, nie powinienem sie skarzyc i nie skarze sie na kraje niemieckojezyczne.
        Np. w Austrii nigdy nie spotkalo mnie nic przykrego, wrecz przeciwnie - same przyjemne rzeczy. Z tym ze w Austrii bylem 1-szy raz w zyciu dopiero w roku 2009, potem jeszcze kilka razy. To samo dotyczy ogolnie rzecz biorac Niemiec, poza drobnymi epizodami, ktore byly jednak niczym w porownaniu chocby z PRL-em.
        Z tym, ze wobec Niemiec mam bardzo wysokie wymagania, sam nie wiem dlaczego. Moze dlatego, ze oni sobie sami takie stawiaja i chca byc "naj". Rozumiem doskonale, ze ich stosunek do nas Polakow nie moze byc prosty. Jakby nie bylo duzo kradziezy i innych podobnych przestepstw bylo zawsze dzielem "naszych zlodziejaszkow" jak mawial moj ojciec. Jako turysta zawsze czulem sie w Niemczech bardziej komfortowo psychicznie
        niz w wiekszosci innych krajow. Z tym, ze nie zawsze bylem tam turysta. Zostalem kiedys w tym kraju w celu emigracji do Kanady, z Polski bezposrednio wtedy nie bylo mozna.
        Pamietam, jak zakwaterowano mnie w przejsciowym obozie w Karlruhe w jednym pokoju z grupa rodakow "slabej kultury". Pili wodke, klocili sie ze soba, bili sie prawie doslownie "na noze". Lezalem na swoim lozku, odwrocony glowa do sciany i nie moglem zasnac. W obcych porachunkach mozna zginac od zablakanej kuli, tu mozna bylo dostac jakims "zablakanym" nozem. Poniewaz taka "gehenna" miala trwac jeszcze tylko jeden dzien - rozwozono
        nas potem w inne miejsca, postanowilem, ze nastepna noc przesiedze w poczekalni na dworcu. Tak tez zrobilem. Jednak o 4-tej nad ranem uznalem, ze owa grupa nieprzyjemnych rodakow juz spi po alkoholowej libacji i moge wracac do "heimu". Po drodze zatrzymalo mnie dwoch policjantow, ktorzy z pewnoscia podejrzewali,
        ze wracam z jakiejs "zlodziejskiej eskapady". Atmosfera zatrzymania przypominala wypisz wymaluj scene z polskiego filmu z czasow okupacji. Policjanci z odpowiednimi surowymi minami wyrosli nagle przede mna i uslyszalem jak na filmie "Ausweis bitte!" Przeszukali mi torbe i po tym jak nic nie znalezli, pozwolili mi isc w swoja strone. Drobny niuans. Oni zachowywali sie tak jakby zlapali przestepce, pozniej okazalo sie, ze sie myla. W niektorych innych cywilizowanych krajach policjanci zachowuja sie najpierw tak jakby zwrocili sie do zwyklego, uczciwego przechodnia i dopiero jak juz maja dowody, ze popelnil jakies przestepstwo, odpowiednio inaczej go traktuja. W przypadku Niemiec zawsze mialem wrazenie, ze urzednicy i policjanci zachowuja sie poprawnie, zgodnie z przepisami, ale ich miny i sposob zwracania sie zdradzaja ich prawdziwy stosunek do nas i to co naprawde mysla. Z pewnoscia uprzedzenia do nas nie wszyscy z nich maja, ale przez tych co je maja
        my rowniez nabieramy uprzedzen i sklonni jestesmy ulegac stereotypom. Byc Polakiem w Niemczech w tamtych czasach to bylo tak jak byc pomiedzy mlotem a kowadlem. Czlowiek chcial sie odciac od rodakow slabej kultury, a rownoczesnie dla Niemcow pozostawal jednym z nich. Dlatego wielu uznalo, dla czystego komfortu
        psychicznego, ze maja niemieckie pochodzenia, chocby po owczarku, zeby poczuc sie lepiej (oczywiscie wielu mialo prawdziwe). Jesli ktos czul, ze mu z tym zle, powinien byl raczej rozwazyc przeprowadzke do Argentyny, jesli juz nie chcial meczyc sie w PRL-u.

        "Älter werden ist,
        wie auf einen Berg steigen;
        je höher man kommt,
        umso mehr Kräfte sind verbraucht;
        aber umso weiter sieht man.

        Ingmar Bergman
        • polski_francuz Re: Moje "murzynskie" lata 30.05.20, 14:20
          "Byc Polakiem w Niemczech w tamtych czasach to bylo tak jak byc pomiedzy mlotem a kowadlem. "Czlowiek chcial sie odciac od rodakow slabej kultury, a rownoczesnie dla Niemcow pozostawal jednym z nich. Dlatego wielu uznalo, dla czystego komfortu psychicznego, ze maja niemieckie pochodzenia, chocby po owczarku, zeby poczuc sie lepiej"

          Ano, tyle ze ja to widze nie jako komfort ale jako tchorzostwo. A tchorzostwo trudno mi szanowac.

          PF
          • de_oakville Re: Moje "murzynskie" lata 30.05.20, 15:00
            polski_francuz napisał:

            > Ano, tyle ze ja to widze nie jako komfort ale jako tchorzostwo. A tchorzostwo t
            > rudno mi szanowac.

            Trudno mi to oceniac jednoznacznie. Moze to po prostu brak wiary z ich strony, ze "walka z wiatrakami" cos da. Zawsze bylo inne rozwiazanie - wyjazd do takiego kraju (niekoniecznie bez zamiaru powrotu, po latach), z ktorym Polska nigdy nie miala "na pienku". Na przyklad do Francji albo do Kanady. Z ktorym nie wiaza nas zadne negatywne historyczne skojarzenia. Jak sie ogladalo filmy w PRL-u, na ktorych slyszalo sie czesto "ty polska swinio", to trudno jest potem, nawet przy najlepszych intencjach wymazac to calkowicie z pamieci. Nie chodzi absolutnie o jakies urazy lub zle intencje, ktore chcemy pielegnowac. Nic z tych rzeczy. Byc moze tylko niepotrzebny "szlam" w pamieci, ktory PRL nam z uwielbieniem pakowala do glowy, ale ktorego czesc tam weszla i pozostala.
            • polski_francuz Re: Moje "murzynskie" lata 30.05.20, 15:16
              "wyjazd do takiego kraju (niekoniecznie bez zamiaru powrotu, po latach), z ktorym Polska nigdy nie miala "na pienku". Na przyklad do Francji albo do Kanady."

              Dotykasz sedna sprawy. Skonczywszy projekt nad ktorym pracowalem w berlinskiej firmie rozwinieciem produktow, ktore byly potem kilkanascie lat w produkcji, szukalem dalszej pracy. Moj doradca z Berliner Bank proponowal mi by stal sie Beraterem. I nawet Ausländeramt wpisal do do polskiego paszportu pozwolenie na samodzielne doradztwo. Ale czulem sie wowczas bardzo silny, czujac Erfolgserlebnis, w rozwoju produktow i poszedlem za propozycja z Australli by sie zajac nowym materialem ceramicznym, ktory przewodzi elektrycznosc bez strat rezystywnych w temperaturze cieklego azotu (nadprzewodnik wysokotemperaturowy).

              I wyjechalem z Niemiec i juz tam przestalem pracowac. W tym roku dostalem pierwsza mala emeryture z Niemiec. I pytam sie sam siebie niekiedy co byloby gdybym zostal? Stalbym sie taki jak Jorl? Moze nie bylo innego wyjscia? Ale, jako ze dosc siebie poznalem to raczej bym sie takim nie stal.

              Dzisiejsza Europa pozwala, to jest rzeczywiscie wielki komfort psychiczny, byc Polakiem i Francuzem czy Polakiem i Niemcem. Dlatego tez popieram, jak umiem, powstanie SZE.

              PF
              • de_oakville "Garb" moj i naszego pokolenia 31.05.20, 11:00
                polski_francuz napisał:

                > Dzisiejsza Europa pozwala, to jest rzeczywiscie wielki komfort psychiczny, byc
                > Polakiem i Francuzem czy Polakiem i Niemcem. Dlatego tez popieram, jak umiem, p
                > owstanie SZE.

                Pewnie masz racje. Gdybym mieszkal w Europie to z pewnoscia tak bym to odczuwal. Ja patrze jeszcze z perspektywy lat 80-tych ubieglego wieku, czyli czasow mojego wyjazdu z Europy. I pisze z perspektywy "staroswieckiej".

                Mysle, ze byc Polakiem w Niemczech jest nadal trudno. Szczegolnie dla czlowieka z naszego pokolenia. I problemem nie tu jest grono najblizszych znajomych, bo z nimi moze byc super i nie przesadze jezeli napisze dla podkreslenia, ze "jak w raju". Zostalismy wychowani w PRL-u na polskiej lekturze, polskim filmie i polskiej sztuce,
                ktora przedstawiala Niemcow w zlym swietle. Chodzi o tych Niemcow sprzed roku 1945 i wczesniej, siegajac do Bitwy pod Grunwaldem. Cos z tego w czlowieku na ogol pozostaje, nawet gdyby nie chcial. Co wiecej, u nich bylo podobnie, choc moze nie az tak krzykliwie. Mozna kupic ksiazke po niemiecku i wyczytac w niej, ze po zajeciu miasta takiego a takiego w roku 1945 Polacy "byli gorsi od Rosjan". Fragment z ksiazki Stefanie Zweig pt. "Gdzies w Niemczech":

                "Kto pani cos zrobil?", zapytal Walter.
                (...)
                "Mojego ojca"... potem krzyknela "zatlukli go jak sztuke bydla"
                Walter byl bardzo blady, kiedy zapytal: "Kto?"
                "Dlaczego?" powiedziala Jetel, "dlaczego akurat twojego ojca, Else?"
                (...)
                "Moj ojciec zostal pobity na smierc przez Polakow" (...) "przyszli na nasze podworze, wywlekli go i zatlukli"
                "Dlaczego?" - spytala Regina.
                "Bo byl Niemcem" - powiedzial Walter.


                ("Wer hat Ihnen was getan?" fragte Walter. Else verkrampfte ihre Hände und fing wieder an zu weinen.
                Als sie endlich, zwischen zwei Tränenausbrüchen, sprechen konnte, schluchzte sie: "Mein Vater." Später schrie sie: "Sie haben ihn totgeschlagen. Wie ein Stück Vieh."
                Walter war sehr blass, als er fragte: "Wer?"
                "Warum?" sagte Jettel. "Warum ausgerechnet Ihren Vater, Else?"
                (...)
                "Mein Vater ist von den Polen erschlagen worden, sagte sie und starrte den Ofen an. "Sie sind an unseren Hof gekommen, haben ihn rausgezerrt und totgeschlagen."
                "Warum?" fragte Regina.
                "Weil er Deutscher war', sagte Walter.
                (Stefanie Zweig, "Irgendwo in Deutschland")


                I to jest pewnie niestety prawda (a jesli nie jest, to tym gorzej). Po obu stronach byly ofiary slepej nienawisci, chociaz po naszej stronie (bylismy slabsi) bylo ich znacznie wiecej. Tak jak pewnie w przypadku wielu Polakow, ja i moja rodzina nie maja z tym wszystkim nic wspolnego (tych z bylego zaboru austriackiego wywieziono do Rosji, ci z zaboru pruskiego nie byli w wojsku). Ale sa tacy Niemcy, ktorzy kogos stracili i pamietaja. I "wyzywaja sie" na wszystkich przedstawicielach naszej narodowosci. "Lepiej nie mowic glosno po polsku " itp. I "ratunkiem" na to dla niejednego jest udawac, ze nie jest Polakiem, tylko Niemcem. Nie ma w tym pewnie nic zlego poza uczciwoscia wobec samego siebie. Bo niby dlaczego mam udawac kota jesli urodzilem sie krolikiem? W takiej sytuacji trudno sie jest czuc calkowicie komfortowo. Co innego w jakiejs Anglii, Kanadzie itp. gdzie w stosunkach z Polakami nigdy nie bylo "krwawych porachunkow". Z obu stron. Bylismy sojusznikami.
                • nopalaks Re: "Garb" moj i naszego pokolenia 31.05.20, 12:14
                  Z doswiadczenia wiem, ze byc polakiem w niemczech nie jest trudno. Niemcy okolo 50+ i starsi nie sa polakami absolutnie zainteresowani. Maja swoje zycie, swoje problemy, na wakacje prawie nigdy nie wybieraja wschodniej europy, bo ich wiedza o tych krajach jest mala i po prostu stac ich na islandie czy norwegie. Wiec jak juz spotkaja polakow to ich najzwyczajniej w swiecie ignoruja, nie traktuja jak wroga, ani jak przyjaciela. Wazne, zeby w pracy robil jak inni i tyle. To polacy maja wiekszy problem z tym, ze jak niemcy wydaja sie nieuprzejmi (a nieuprzejmi nie sa, sa po prostu oficjalni w charakterystyczny sposob) to odrazu polakom do glow przychodzi nienawisc i historia. A to po prostu ignorancja.
                  • de_oakville Re: "Garb" moj i naszego pokolenia 31.05.20, 12:29
                    nopalaks napisał(a):

                    > o polacy maja wiekszy problem z tym, ze jak niemcy wydaja sie nieuprzejmi (a ni
                    > euprzejmi nie sa, sa po prostu oficjalni w charakterystyczny sposob) to odrazu
                    > polakom do glow przychodzi nienawisc i historia. A to po prostu ignorancja.

                    Niewykluczone, ze masz racje i ze to jest nasza ulomnosc. Skutek naszego "radzieckiego" wychowania w PRL-u i "slowianskiej duszy". Ale nie we wszystkich przypadkach, choc niewykluczone, ze w wiekszosci. No coz, widac taka juz nasza natura. Dlatego kazdy szuka komfortu, ktory odpowiada wlasnie jego naturze i jego ulomnosciom, ktorych pewnie kazdy, przynajmniej troche posiada.
                  • de_oakville Na marginesie 02.06.20, 11:47
                    Bardzo czesto jest lepiej mniej wiedziec, zeby sie komofortowo czuc i nie zaprzatac sobie glowy "banialukami".
                    A "banialuki" wciskala nam kiedys do glowy propaganda PRLu. Poniewaz interesowalem sie sprawami niemieckimi "od niepamietnych czasow", zapamietalem rowniez to, co pisaly wtedy rozne "Trybuny Ludu" i inne "szmatlawce" na te tematy. Przeczytalem, ze jak byl kiedys jakis mecz w RFN-ie pomiedzy druzynami PRLu i Niemiec (nie pamietam w jakim sporcie), to na trybunach krzyczano:

                    "Was wollen wir heute kochen? Polnische Knochen.
                    Was schmeckt uns gut? Polnisches Blut"

                    ("Co chcemy dzisiaj gotowac? Polskie kosci.
                    Co nam dobrze smakuje? Polska krew.")


                    To wszysto bylo dawno i (byc moze) nieprawda. Albo krzyczal jakis pojedynczy idiota i komunistyczna prasa to "rozdmuchala" w celu zasiania nienawisci miedzy narodami.

                    Kiedy pierwszy raz w zyciu odwiedzilem zjednoczony juz Berlin (po roku 2000), poszedlem w okolice Bramy Brandenburskiej i dalej w kierunku Tiergartenu. Sa tam krzyze poswiecone ofiarom, ktore zginely przy probie ucieczki na zachod, zastrzelone przez funkcjonariuczy NRD, kiedy miasto bylo podzielone. Ale w okolicy ktos umiescil wystawe wielkich zdjec przedstawiajacych twarze zameczonych ofiar. Podpis byl nastepujacy "Das ist nicht Auschwitz. Das sind deutsche Opfer" ("To nie Oswiecim. To sa niemieckie ofiary"). Taka wystawa ma pewnie na celu ujawnienie prawdy o wojnie, ze przestepstw dokonywali nie tylko Niemcy, ale rowniez inni. Z tym, ze rowniez dla ich lepszego samopoczucia, zeby "ihren Affen Zucker geben" ("dac cukier swojej malpie") .
                    A tak mowil Marek Edelman w wywiadzie udzielonym w roku 2003 (chodzi o tzw. "Wypedzonych"):

                    "Kazda wojna niesie smierc. Po obu stronach. Ale Wielka Brytania nie stawia pomnika cywilnym Anglikom, ktorzy zgineli od niemieckich bomb. Niemcy za to stale krzycza, ze ich cywile gineli podczas bombardowan alianckich. To swiadczy o zadufaniu i bezczelnosci. Oraz dowodzi, ze nic nie zrozumieli z nauki II wojny" (Tygodnik Powszechny, 17/08/2003, Wywiad z Markiem Edelmanem pt."Nie litowac sie nad Niemcami")

                    Bylo to wprawdzie bardzo dawno (1988), ale sam doswiadczylem bedac w RFN-ie nierzadko dziwnego zachowania i to ludzi wcale nie starych. Otoz jakis mlodzieniec musial slyszec, ze rozmawiam po polsku, bo wkrotce po tym, podszedl do mnie w tlumie, schwycil w palce czubek mojej welnianej czapki i lekko ja pociagnal do gory, po czym zapytal szczerzac zeby "Na, wie geht's?" ("No jak leci?"). Musze powiedziec, ze czegos podobnego nie doswiadczylem w zyciu ani nigdy przedtem, ani nigdy potem. Oczywiscie nic nie zrobilem, odszedlem, mialem na celu glownie dalsza emigracje i nie chcialem miec jakiegos "policyjnego rekordu" z bojek i innych "niecnych" czynow. Ale wydarzenie to zapamietalem. How am I now? Good. And even much, much better.

                    Jak komfortowo mozesz sie czuc w mieszkaniu, o ktorym wiesz, ze moze miec gdzies ukryte gniazdo szerszeni, np. w scianie. Moze wyjda, a moze nie. Moze ugryza, a moze nie. Oczywiscie, ze nie wyjda i nie ugryza. Ale lepiej zamieszkac w innym dla pelnego spokoju.
    • j-k Canadole, jak to Canadole :) 29.05.20, 14:00
      de_oakville napisał: "
      A wiec, co robilem w Monachium? Przez jeden dzien.


      Canadole, jak to Canadole :)

      Chcieli sie dowiedziec - czy byles sluzbowo w siedzibie CIA, czy BND :)

      (obie te instytucje sasiaduja tam ze soba, ale rzadzi nimi ostra konkurencja.)
    • malkontent6 Re: Policjanci 29.05.20, 15:06
      de_oakville napisał:

      > w USA ludzie boja sie policji.

      Niektórzy być może się boją. Ja się nie boję. Mój amerykański zięć też się nie boi. Przez 35 lat pobytu z policą miałem do czynienie kilka razy za przekroczenie prędkości i raz gdy w nocy jechałem bez świateł. Za przekroczenie prędkości dostałem mandaty a gdy jechałem bez świateł policjant tylko się upewnił, że te światła działaja. Żlych doświadczeń z policją w USA nie miałem.
    • engine8 Re: Policjanci 29.05.20, 19:25
      Tu gdzie ja mieszkam policjanci to normalne ludzie z którym się normalnie rozmawia. Co miesiąc organizują spot k ania typu "kawa z policjantem" co kwartał miasto organizuje aby wspólnie rozmawiać na tematy ważne dla obu stron. Mandaty piszą ale nie ukrywają gdzie i dlaczego normalnie "poluja" i nie ukrywają że wiedzą jaką jest ich rola - dbanie o bezpieczeństwo a nie karanie za niprzestrzeganie głupich czy często nirozsadnych przepisów. I nie ukrywają że mają rodziny oraz że się boją i dlatego często muszą się kierować instynktem bo nie ma czasu na logiczne myślenie a także że jako ludzie potrafią się wkurzył i raz reagują tak a kiedy indziej inaczej i radzą nie prowokować policjantów bo oni podejrzewają że każdy może mieć broń a jednocześnie chcą z szychta wrócić do domu, do żony i dzieci bo to w końcu nie maszyny ale ludzie.
      • engine8 Re: Policjanci 29.05.20, 19:32
        Tzn dla ścisłości podam że u nas nie ma policji ale szeryf. Policja to organ miejski i przez miasto opłacony. Szeryf to organizacja na szczeblu "powiatu" i wnajnujca się miastom aby spełniać ta sama rola co policja o opłacony przez miasto. No i ile tak naprawdę kosztuje utrzymanie policji to nikt nie wie a ile się miesięcznie płaci do biura szeryfa wiadomo co do grosza
    • senioryta13 Re: Policjanci 30.05.20, 15:22
      de_oakville napisał:
      >... Tym Kanada rozni sie podobno bardzo od USA. Panuje tutaj opinia, ze w USA ludzie
      > boja sie policji.

      ja sie nie boje .
      a kto wydaje taka opinie ? od kogo slyszales ?
      • de_oakville Re: Policjanci 03.06.20, 11:43
        senioryta13 napisała:

        > ja sie nie boje .
        > a kto wydaje taka opinie ? od kogo slyszales ?

        Slyszalem to z ust niektorych rodowitych Kanadyjczykow. Jeden z nich (ale nie ten, co akurat to powiedzial) ma podwojne obywatelstwo amerykansko-kanadyjskie. Opowiadal, ze odwiedzil niedawno (za Obamy) jakis pub na Brooklynie i kiedy przypadkowo spotkany tam Amerykanin dowiedzial sie, ze mieszka w Kanadzie, powiedzial mu: "Co wy Kanadyjczycy tak lubicie tego Obame? Co wy kolorow nie rozrozniacie?". Ten z podwojnym obywatelstwem opowiadal nam to w ramach krotkiej dyskusji, ze gdzieniegdzie na poludniu Stanow jest jeszcze dyskryminacja (bylo to kilka miesiecy temu). Powiedzial wtedy "Nie tylko na poludniu, ja nawet raz na Brooklynie…" itd.

    • jorl Re: Policjanci 31.05.20, 12:03
      de_oakville napisał:


      > . Pamietam swoj przylot do Monachium, bodajze w roku 2006. Umundurowany urzedni


      > Po jednodniowym pobycie w tym miescie polecialem dalej, do Polski, pelen wspani
      > alych wrazen. Ale nigdy nie przypuszczalem, ze to jeszcze nie koniec tej "bawar
      > skiej przygody". Otoz po powrocie do Kanady, zostalem na lotnisku skierowany do
      > kontroli bagazy. Jak nigdy wczesniej i nigdy pozniej. Zadawano mi podejrzliwe
      > pytania, tak jakbym byl winny jakiegos przestepstwa. A wiec, co robilem w Monac
      > hium? Przez jeden dzien. "Do jasnej cholery! (tylko pomyslalem) - pojechalem ta
      > m przeciez tylko w celu turystycznym!" No coz, wszystko to byla z pewnoscia rob
      > ota owego niemieckiego urzednika, ktorego uprzedzenia wyszly na swiatlo dzienne
      > dopiero teraz. Bo przeciez "polski cwaniak" nie moze przyleciec na jeden dzien
      > do Monachium w innym celu niz jakies machlojki albo szwindle. Nadgorliwiec mus
      > ial byc w porzadku wobec wlasnego sumienia i poruszyc caly "interpol", ze taki
      > a taki podejrzany jest wart blizszego przyjrzenia mu sie.


      I tu wylazi caly de_o. Jego obecni wspolplemiency bo Kanadyjcy urzednicy go po powrocie na lotnisku podejrzliwie i tak jakby paskudnie traktowali ale to nie oni byli winni a Niemcy. Prawe nalezy przypuszczac ze Kanada to niemiecka kolonia. To ze nadgorliwcem albo nawet majacy racje z tym sprawdzaniem de_o byli Kanadyjczycy to w jego antyniemiecki leb sie nie miesci.
      Do tego jest ciekawe wlasciwie dlaczego de_o sprawdzali. Jakies podstawy mieli. Cos zapewne oszukiwal. W czym? Moze raz paszport kanadyjski pokazal (miales go juz wtedy drogi de_o?) a raz polski?
      Jak to jest wlasciwie jak sie ma obywatelstwo kanadyjskie nie nalezy sie zrzec polskiego? Mysle ze jakies nieprawidlowosci byly w Twoim przypadku wtedy. I to w stosunku do Kanady.




      > Po tym wszystkim urok
      > Monachium u mnie nieco przybladl.

      Proponuje takim jak Ty drogi de_o wydac dozywotni zakaz odwiedzania Niemiec. W ramach sankcji. W koncu Twoi wspolplemiency szeroko taka metode stosuja mysle ze Tobie dobrze zrobi ja posmakowac. I Wtedy zaden Niemiec nie bedzie Ci w pysk plul.


      > Wierze, ze po dokladnym "prze
      > swietleniu" zdalbym rowniez swoj egzamin na uczciwosc u owego urzednika, ktory
      > mnie "podkablowal".

      Znowu to samo. Oczywiscie ze Ciebie Niemiec nie "podkablowal" ale Twoi wspolplemiency Kanadyjczycy Ciebie jako podejrzanego widzieli. Dlaczego? Naprawde nie mieli racji?



      >Rzecz w tym, ze jestem juz w tym wieku, w ktorym to ja bard
      > ziej wygladam na egzaminatora
      > niz na egzaminowanego. I u mnie on egzaminu nie zdal,

      O, teraz de_o jest wazniejszy jak urzednik na granicy. Takiego wala, granice maja juz tak do siebie ze urzednik na granicy ma wladze i on egzaminuje jak co. I niewazne czy 20 latek 100latka, on egzaminuje.
      Ale jest jedno wyjscie, nie jezdzic przez granice ktore sie nie podobaja. Ja na przyklad nigdy do USA nie pojade, nie bylem i dobrze. Musiecie sobie bezemnie tam radzic, olewam wasz kraj, wasze granice, waszych urzednikow na granicy jak i policjantow duszacych kolanem ludzi.
    • de_oakville Polscy policjanci "sanacyjni" 31.05.20, 17:33
      Skoro juz mowa o policjantach to moze powinienen rowniez wspomniec o policjantach w Polsce za Sanacji. Moj dziadek byl jednym z nich, nie zwyczajnym, ale na pewnym stanowisku, choc wcale nie za bardzo wysokim.
      Mial wczesniejsze doswiadczenie z armii austriackiej, w ktorej sluzyl jako zandarm. Ochranial ucieczke (no, ewakuacje) polskiego rzadu do Rumunii, sam wpadl w rece Sowjetow i juz nie powrocil. Po latach okazalo
      sie, ze zostal zastrzelony strzalem w potylice w Kalininie, wczesniejszym Twerze, a obecnie rowniez Twerze.
      No, coz, nie obarczam absolutnie za to wina zwyklych Rosjan i nie czuje do nich nienawisci. To byl stalinowski
      rezim, gnebiacy wszystkich, rowniez swoich. I ja to rozumiem. Pamietam jak moja babcia czesto rozmawiala ze swoja kolezanka na temat Rosji, do ktorej byly podczas wojny wywiezione. Po latach zostaly im tylko dobre wspomnienia o ludziach, o przyrodzie, kiedy mialy juz to wszystko za soba. Jako dziecko irytowalo mnie nawet, ze ciagle rozmawiaja tylko o Rosji. Zlego slowa nie moglem powiedziec, ale to juz pewnie wynikalo ze strachu, bo jednak w PRL-u ludzie sami sie kontrolowali i czuli, co jest tabu. Ponadto winny temu wszystkiemu byl nie tylko Molotow i Stalin, ale rowniez Ribbentrop i Hitler, ktorzy na ukladzie z Sowjetami (ktorego od poczatku nie zamierzali dotrzymac), chcieli upiec swoja "pieczen". Z tym, ze sie troche przeliczyli - ich zamierzona "pieczen" wziela ich samych po kilku latach "na rożen".
      • polski_francuz Re: Polscy policjanci "sanacyjni" 31.05.20, 19:25
        Twoja historia pozwolila mi znalezc przypuszczalne wytlumaczenie tego, ze mnie policjanci w Berlinie zatrzymali niedaleko od rent-a-car. Pewnie agentka agencji dala im znac, ze czlowiek o polskim imieniu i nazwisku znaczy sie, badzmy scisli, podczlowiek, wynajmuje samochod by jechac do Polski. I dlatego, te zglodniale bakszyszu sepy nas zatrzymaly.

        PF
        • jorl Re: Polscy policjanci "sanacyjni" 31.05.20, 22:39
          polski_francuz napisał:

          > Twoja historia pozwolila mi znalezc przypuszczalne wytlumaczenie tego, ze mnie
          > policjanci w Berlinie zatrzymali niedaleko od rent-a-car. Pewnie agentka agencj
          > i dala im znac, ze czlowiek o polskim imieniu i nazwisku znaczy sie, badzmy sci
          > sli, podczlowiek, wynajmuje samochod by jechac do Polski. I dlatego, te zglodni
          > ale bakszyszu sepy nas zatrzymaly.


          I nastepne 10tys Euro subwencji dla Polski poszlo sie jeb.c drogi PF.
          Zobaczymy co Francji nalezy zabrac bo i ten obecny Twoj kraj dziaduje u mnie. Pytanie dlaczego? Dlatego ze Ty tam jestes?
          A i masz drogi PF od zaraz zakaz wjezdzania do Niemiec. Dozywotni.
        • de_oakville Re: Polscy policjanci "sanacyjni" 31.05.20, 23:31
          Podczlowiek? Byc moze, ale raczej nie. Wiekszosc Niemcow, z ktorymi mialem do czynienia byla nastawiona do mnie przyjaznie bo ja do nich bylem nastawiony rowniez przyjaznie. Ci, ktorzy byli nastawieni nieprzyjaznie (nie wiadomo dlaczego) uwazali mnie raczej za "nieprzyjaciela" niz za "podczlowieka", takie odnioslem wrazenie. Nie bylo to zgodne z pawda. Po prostu bylem byc moze wiekszym milosnikiej Kanady, USA, Wielkiej Brytanii, z ktorymi oni "zmagali sie" podczas ostatniej wojny i mieli swoje wlasne porachunki.
          • polski_francuz Re: Polscy policjanci "sanacyjni" 01.06.20, 08:49
            "uwazali mnie raczej za "nieprzyjaciela" niz za "podczlowieka", takie odnioslem wrazenie"

            No coz moje auseinandersetzen z Niemcami ma troche charakter podpuszczania. Waleczny Poljak potrzebuje dobrze grajacego partnera by sie moc od niego uczyc i by stac sie lepszym.

            A serio jest i pierwsza i druga mozliwosc. Mnie glownie brakuje wlasnie takiej walecznosci w ktorej sie wierzy, ze sie partnera doscignie i przescignie. Dodajmy, ze to ostatnie to juz bedzie trudne:)

            PF
    • szwampuch58 Re: Policjanci 02.06.20, 14:33
      Art Acevedo, piastujący stanowisko szefa policji w Houston
      Pozwólcie, że powiem coś prezydentowi w imieniu szefów policji w tym kraju. Jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych nie ma nic konstruktywnego do powiedzenia, niech trzyma gębę na kłódkę - wyznał Acevedo.
    • rainbow.warrior Re: Policjanci 02.06.20, 14:33
      Nie wyciągaj wniosków dot. Monachium na podstawie wątpliwych domniemań dotyczących postawy jednego urzędnika.
      Druga sprawa to zmiany które nastąpiły od 2006 roku. Teraz jesteśmy w Schengen więc nie ma granic, kontroli granicznych czy lotniskowych, jestem w Niemczech kilka razy w roku, m.in. w Monachium i nie miałem nigdy żadnych problemów. Niemcy, Austria,Szwajcaria mają już wielu imigrantów - obsługa w hotelu jest często kolorowa, personel to często mieszanka ludzi z całej Europy: Węgrzy, Polacy, Chorwaci, Niemcy... wszyscy z którymi miałem kontakt dobrze mówili po niemiecku. Generalnie wydaje mi się że nikogo specjalnie nie interesuje skąd jestem.
      • jorl Re: Policjanci 02.06.20, 18:20
        rainbow.warrior napisał:


        > Druga sprawa to zmiany które nastąpiły od 2006 roku. Teraz jesteśmy w Schengen
        > więc nie ma granic, kontroli granicznych czy lotniskowych, jestem w Niemczech k
        > ilka razy w roku, m.in. w Monachium i nie miałem nigdy żadnych problemów.

        Nie do konca. jak sie przyleci do Niemiec spoza Schengen to sa kontrole paszportowe. I jak de_o przyleciel z Kanady do Monachium to gwarantiwanie takowa mial i miec bedzie dalej.
        Ale moze cos nabroil, np. wyciagal raz paszport polski raz kanadyjski.
      • de_oakville Re: Policjanci 03.06.20, 12:00
        rainbow.warrior napisał:

        > Nie wyciągaj wniosków dot. Monachium na podstawie wątpliwych domniemań dotycząc
        > ych postawy jednego urzędnika.
        > Druga sprawa to zmiany które nastąpiły od 2006 roku. Teraz jesteśmy w Schengen
        > więc nie ma granic, kontroli granicznych czy lotniskowych, jestem w Niemczech k
        > ilka razy w roku, m.in. w Monachium i nie miałem nigdy żadnych problemów. Niemc
        > y, Austria,Szwajcaria mają już wielu imigrantów - obsługa w hotelu jest często
        > kolorowa, personel to często mieszanka ludzi z całej Europy: Węgrzy, Polacy, Ch
        > orwaci, Niemcy... wszyscy z którymi miałem kontakt dobrze mówili po niemiecku.
        > Generalnie wydaje mi się że nikogo specjalnie nie interesuje skąd jestem.

        Zgoda, sam podrozuje ostatnio czesto po Europie i mam bardzo podobne wnioski. To, o czym pisze dotyczy raczej bardziej niedawnej przeszlosci niz terazniejszosci. Ale to czasy mojej mlodosci i podobne nieprzyjemne przypadki zdarzaly sie czesciej niz tylko jeden raz. Sa na rzekach "wody powierzniowe" i "wody podskorne". Gdy przyjezdzam do Europy to nad tymi "podskornymi" sie zupelnie nie zastanawiam. Ale patrzac na Europe z drugiej strony Atlantyku i majac juz swoje lata, stalem sie troche "pogrobowcem II-giej Wojny Swiatowej" i pewnego rodzaju "dinozaurem". Lubie czasem podyskutowac o tych, nie zawsze widocznych na codzien "wodach podskornych".

        "Denn die einen sind im Dunkeln
        Und die andern sind im Licht.
        Und man siehet die im Lichte
        Die im Dunkeln sieht man nicht."

        (Bertold Brecht)

    • jorl Re: Policjanci 02.06.20, 18:18
      polski_francuz napisał:

      > Inna przygoda mi sie zdarzyla w latach 2000 w Berlinie. Przyjechalismy z corecz
      > ka i zona nocnym pociagiem z Paryzewa do Berlina. I tam wynajalem samochod (kol
      > o dworca ZOO) by pojechac do Szklarskiej na wakacje. I przejechalismy tylko kil
      > kaset metrow zanim nas zatrzymalo dwoch policajow. I mi mowia: "jezdzicie bez z
      > apietych pasow".

      Hm, a nie bylo to jeszcze wtedy jak byl zakaz jazdy do Polski samochodem w Niemczech wypozyczonym? Bo gwarantowanie taki byl, nie wiem dokladnie jak dlugo w tamtych 2000 latach ale byl.
      Dlaczego? Bo kradli w Polsce samochody i firmy wynajmujace sie tym zakazem, byl w umowie wynajmu, chcaily chronic.
      Cos mi sie wydaje ze moze o to poszlo drogi PF? Nie ukrywasz czegos? Tak jak de_o ze cos nabroil z wysiadaniemw Monachium i wyjsciem poza tranzyt?
    • senioryta13 Re: Policjanci 02.06.20, 20:33
      Protesty przeciwko 'brutalnosci' policji rozlaly sie juz na caly swiat, Paryz, Londyn, Jerozolima, Nowa Zelendia, protestuje sie nawet w fawelach w Rio.
      W takiej sytuacji, proponuje , aby kazdy zadbal o siebie. Ja sobie bron moge kupic, ale wy, tam za wielka woda, chyba nie, co ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka