Gość: stranger
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.10.04, 12:23
Światowej sławy uczony żydowskiego pochodzenia (lekarz - odkrywca pałeczki
duru rzekomego), prof. dr Ludwik Hirszfeld w swoich zapiskach "Historii
jednego życia" pytał: "...dlaczego Żydzi na świecie pozwalają ginąć swoim
braciom (...) dlaczego nie słyszy się odgłosów protestów na świecie ? Co
robią Żydzi w chwili gdy mordują resztki ich umęczonego narodu ? Docierają do
nas jedynie protesty generała Sikorskiego z Londynu ,że mordują obywateli
polskich. Ale co robią Żydzi ? Nie ci z krajów okupowanych , gdyż tych
prowadzą na rzeź. Ale ci , podobno potężni , z Anglii i Ameryki. Czy nie
wiedzą ? Lub udają ,że nie widzą ? Lub nie wierzą ? I rodzi się we mnie
podejrzenie straszne: czy nie stracili oni sumienia i poczucia godności czy
choćby litości ...".
Pytanie to adresowane do biernej diaspory żydowskiej pozostało do dziś bez
odpowiedzi.
Może żydowskie organizacje na Zachodzie nie były zainteresowane losem Żydów w
Polsce, ponieważ wschodnie, bardzo biedne żydowstwo było kulą u nogi
zachodnich "kulturalnych', "zamożnych", "wpływowych" Żydów. Stąd ta
zbrodnicza wprost bezczynność i milczenie?
Co miała na mysli w 1937 roku na zjeździe syjonistycznym w Londynie, czołowa
postać zjazdu - prezes Chaim Weitzman gdy stwierdzała: " Nie dla wszystkich
znajdzie się miejsce w Erets Israel, ci niepotrzebni (...) muszą odejść .
Muszą poddać się przeznaczeniu (...). Tylko jedna gałązka powinna przeżyć
(...) pozostali są prochem ekonomicznym i moralnym w nieprzyjaznym świecie
(...) dołączą oni do wybranych (...) kiedy Mojżesz przyjdzie." Skąd prezes
Weitzman wiedział już wtedy o przyszłej zagładzie części swego narodu?
Żydowskie organizacje na Zachodzie pozostawały głuche na wstrząsające w swej
treści apele Żydów warszawskiego getta i nie udzieliły im żadnej pomocy.
Działacz Bundu Szmul Zygieboim, przerzucony przez ZWZ do Londynu, gdzie
został członkiem Rady Narodowej, powołanej przy rządzie polskim jako ciało
doradcze zastępujące Sejm, popełnił w dniu 13 maja 1943 r. samobójstwo, na
znak protestu przeciwko bierności krajów zachodnich (USA i W. Brytanii) i
światowego syjonizmu, wobec losu mordowanych Żydów na ziemiach polskich przez
hitlerowskich ludobójców.
Aby obraz niezwykle cięzkiego życia w warszawskim getcie był jeszcze
pełniejszy, należy w oparciu o "Kronikę" dr Ringelbluma i autobiografię prof.
dr L. Hirszfelda przedstawić stosunki panujące w getcie i postępowanie
skolaborowanej z okupantem żydowskiej policji porządkowej. I tak prof. dr L.
Hirszfeld podaje, że obok skrajnej nędzy istniały liczne restauracje i
cukiernie, że "wytworzyła się nowa elita Żydów, którzy szmuglowali i
handlowali z Niemcami", że Żydzi nie byli litościwsi od Niemców, że "Obozowy
Żyd bez litości okradał swoich wspóltowarzyszy niedoli". Dr E. Ringelblum w
swej "Kronice" pisze, iż "Demoralizacja na ulicy żydowskiej przybrała
przerażającą formę. Doszło do tego, że gdy spotykają się dwaj Żydzi, to jeden
mówi do drugiego: "Jedenz nas dwóch na pewno jest na usługach Galei
(Gestapo)".