galaxy2099
04.11.04, 07:20
(... koncowe wyniki nie byly jeszcze znane)
Bez względu na końcowy wynik wyborów prezydenckich w USA jeden płynący z nich
wniosek jest nie do podważenia - jak nigdy wcześniej wyraźnie widać, że
prezydent Ameryki jest jednocześnie przywódcą całego świata.
Pośrednio - burzliwymi polemikami na własnych łamach - przyznała to nawet
europejska prasa, która zwyczajowo bardzo niechętnie wyraża się o
amerykańskim unilateralizmie. "Narzuca się konstatacja, bez względu na to,
jak byłaby szokująca - ten 44. prezydent USA będzie także naszym
prezydentem" - napisał francuski "Le Figaro". Zdecydowana większość
Europejczyków popierała kandydata Demokratów Johna Kerry'ego. Ponieważ
wszystko wskazuje na to, że wybory wygra George Bush, nasz kontynent znajdzie
się w opozycji do władz globu. Jak wykazał sondaż Uniwersytetu Maryland i
firmy GlobeScan, w Europie tylko Polacy woleli Busha od Kerry'ego. Znów
pewnie zostaniemy uznani za europejskiego konia trojańskiego. Lepiej jednak
trzymać się zasady, że zwycięzców się nie sądzi niż słuchać płaczu nad
rozlanym przez Kerry'ego mlekiem.