Dodaj do ulubionych

25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski

26.07.22, 23:54
Czyli 250 lat temu.
wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/na-zywo-wojna-w-ukrainie-153-dzien-inwazji-rosji-relacja-na-zywo,nzId,2730,akt,262336,mHash,3b9eeaaebdfa2e60d05b984d14b77960
Wnuk Mołotowa przypomina rozbiór Polski

Wnuk Mołotowa Wiaczesław Nikonow w programie "Wielka gra" w rosyjskiej telewizji przypominał, że 25 lipca przypada rocznica I rozbioru Polski. Jak dodał, "zachodnia Ukraina i zachodnia Białoruś wróciły do Imperium Rosyjskiego". - Wzięliśmy swoje i to samo robimy teraz - podkreślił.

twitter.com/ChawryO/status/1551879983789969409
Obserwuj wątek
    • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 00:06
      Coś chyba nie tak z tą wiedzą wnuczka Mołotowa
      pl.wikipedia.org/wiki/I_rozbiór_Polski
      Decyzja o rozbiorze Polski zapadła w Petersburgu już w połowie 1771, jednak ambasador rosyjski Kasper von Saldern miał polecone trzymanie Polaków w nieświadomości. Pierwszy układ rosyjsko-pruski został potajemnie podpisany w Petersburgu 17 lutego 1772 pod fałszywą datą 15 stycznia. 18 września 1772 Rosja, Austria i Prusy notyfikowały Rzeczypospolitej fakt rozbioru, żądając zwołania sejmu dla przeprowadzenia cesji. Opór łamały groźby i dokuczliwa okupacja kraju przez wojska trzech mocarstw.

      Do Rzeczypospolitej przybył nowy rosyjski poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny Otto Magnus von Stackelberg, któremu obniżono rangę dyplomatyczną, tak by na czas przeprowadzenia rozbioru wyrównać ją z rangą przedstawicieli Prus i Austrii.

      Podpisanie traktatów, dotyczących I rozbioru Rzeczypospolitej nastąpiło w Petersburgu 5 sierpnia 1772. Na początku 1773 król i Senat rozesłali wszystkim rządom Europy noty wyrażające sprzeciw wobec pogwałcenia praw Rzeczypospolitej, z prośbą o interwencję. Oddzielne noty wystosowano do Francji, Danii i Austrii, które to państwa były gwarantami traktatów welawsko-bydgoskich i pokoju oliwskiego. 30 września 1773 traktaty rozbiorowe ratyfikował Sejm Rozbiorowy zwołany w Warszawie przez zaborców (przy proteście trzech posłów: Tadeusza Reytana, Samuela Korsaka i Stanisława Bohuszewicza).
      • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 00:11
        5 sierpnia 1772 to według starego petersburskiego kalendarza rzeczywiście mogło być 25 lipca 1772. Ciekawe kto ma rację.
    • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 08:56
      Rozumiem, że nie mogliście się tej rocznicy doczekać i żal wam, że Polacy jej nie świętowali.
      Dlatego założyłeś specjalny wątek, taka specjalna operacja wątkowa.
      Wielkie święto w PISie.
      • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 09:07
        Oczywiście jak zwykle niewiele rozumiesz. Pomijając fakt że debil pomylił daty i podbite ziemie to jeszcze tak jak jego dziad uważał to za coś dobrego.
      • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 09:11
        pl1.tv/title/rosja-niemcy-usa-izrael-kto-i-o-co-gra-ukraina/

        Pani Aldona Zaorska i pan Wojciech Sumliński tłumaczą o co naprawdę chodzi w obecnym konflikcie. Polecam.
        • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 20:03
          ty leszpenik głupowaty! Ty myślisz :D (myślisz, hehehe), że powiedziałeś albo twoi Prowadzący L. Pasterze powiedzieli coś, o czym byśmy nie wiedzieli?? :D:D:D

          Powiedzieć też można więcej, niż w tym filmiku mówią twoi PLP. IQ!
          Zaraz spróbuję. Oddzielić prawdę od kłamstw i manipulacji PLP. W waszym języku to się nazywa "otdielit" much ot kotliet".
          Muszę jeszcze raz odsłuchać klip i robić notatki. W kolejnym wpisie odpowiedź.

          IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ! IQ!
          • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 20:55
            leszpenik?! :D nawet nie próbuję dociec jak twoje IQ to skonstruowało
            • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 23:47
              Może PLP ci wytłumaczą :D. A teraz odpowiedź (doszedłem do 15 minuty filmiku, reszta uwag później).

              Putin nie dążyl do wielkiej wojny, dążył do reintegracji b. ZSRR.
              Wojna nie była w planach, co pokazuje brak mnóstwa przygotowań do niej:
              - nie sprowadzono do Rosji ponad 300 miliardów dolarów rozmaitych aktywów, zajętych później, nawet luksusowy jacht Putina wycofywany był w popłochu,
              - żołnierze posłani na Kijów mieli galowe mundury na demonstrację po zajęciu Kijowa w ciągu kilku dni,
              - żołnierze nie mieli nawet żywności na dłużej, niż kilka dni,
              - także kilka dni przed ros. atakiem Striełkow (doskonale poinformowany) zapowiadał atak ze strony ukraińskiej na Donbas (nawet dojście do granicy z Rosją i zajęcie tam korzystnym pozycji obronnych, przy założeniu, że siły rosyjskie zachowają bierność.
              O tym, jak bardzo na chybcika i w ostatniej chwili realizowany był obecny wariant, jest obszerny rzeczowy artykuł w Swobodnoj Pressie. Jak go znajdę, to wkleję tu odnośnik (można przetłumaczyć mechanicznie, nie ma tam trudnego języka).

              Jednak stronie ukraińsko-amerykańskiej udało się przetrzymywanie Rosji i doprowadzenie do tego, by zaatakowała pierwsza i stała się agresorem. Oczywiście, kierownictwo Rosji zaatakowało z własnej woli, zgodnie z obietnicami FSB i Miedwiedczuka nie oczekiwało oporu, co najwyżej obojętność.

              G. Friedman już wcześniej przedstawiał rozmaite wersje konfrontacji USA-RU i świetlane perspektywy RP, o ile udzieli aktywnego poparcia USA, mówił o powiększeniu granic, Trójmorzu i nie pamiętam już co jeszcze. Bardzo sensownie odpowiedział mu Leszek Sykulski na łamach swojej Geopolityki (czy jak tam, nie pamiętam, ale znajdę artykuł i wkleję go). Sykulski reprezentował stanowisko bliskie oficjalnej linii Kremla i pewnie miał z tego tytułu jakieś kłopoty, ponieważ Geopolityka (czy Instytut Geopolityki czy jeszcze inaczej, powiem jak znajdę artykuł, bo wart przeczytania) z Kielc stała się mocno niewygodna i na cenzurowanym, i zniknęła. Rzeczony artykuł znalazł gorące przyjęcie w Rosji, przetłumaczony, publikowany i chwalony przez wiele mediów (w tym niezwykle renomowany portal WarAndPeace). Trzeba przyznać, całkiem niemała część rosyjskiej politologii oraz instytucji afiliowanych ma mocne oparcie w faktach i ich analizie. Warto dodać, że pod rządami PIS Sykulski został mocno dowartościowany, prowadził wykłady czy prelekcje (czy coś, nie pamiętam) w Akademii Sztuki Wojennej, może jeszcze coś, jego poglądy i sympatie pozostały niezmienne.

              Friedman, twórca Stratfora, mówi się w filmiku w 2015 przewidział wojnę na Ukranie, wojnę która ma przerwać panowanie kondominium niemiecko-rosyjskiego. Dodajmy, że o utworzeniu przez USA (w końcu 2013) strefy kontrolowanego chaosu i wojny w perspektywie nie dłuższej niż rok pisaliśmy jesienią 2013. Tak, że nie ma się specjalnie czym Friedman chwalić.
              Kilka dni temu, w innym wątku, na innym forum, Netlii napisała:

              „Fakt, faktem nikt za nich nie wydał rozkazu, ale podobnie jak w przypadku Afganistanu po kilku latach dowiesz się na ile aktywna była rola USA. Wszystko wpisuje się w koncepcje osłabienia Rosji, stąd mówi sie o prezencie dla USA.”

              Nie, to nie prezent, wszystko zostało porządnie wypracowane, po kierunkiem św. pamięci prof. Zbigniewa Brzezińskiego. Oddzielna historia, jest na ten temat sensowny rosyjski artykuł, przesycony rosyjskimi emocjami, ale w warstwie faktograficznej bez zarzutu. Później wrzucę tu link do niego.
              Jeszcze jeden rosyjski błąd, to porównanie "wejścia" USA na Ukrainę do umieszczenia sowieckich rakiet na Kubie. Za klasykiem można powiedzieć, że to gorsze niż zbrodnia, to błąd. Takie porównanie to błąd, brak realizmu, bo możliwości wyegzekwowania swoich żądań w kryzysie kubańskim 1961 USA miały, a Rosja w obecnym kryzysie nie ma. Można się zgodzić z opinią, że po wojnie z Ukrainy (przemysłu, infrastruktury itd.) zostanie bardzo niewiele, ale dzięki pomocy z Zachodu obroni niepodległość, chyba że USA postanowią inaczej.

              Pełna zgoda, Ukraina jest tu pionkiem, który sam z własnej nieprzymuszonej roli w tę rolę (ileś lat temu) wszedł, natomiast rola Polski wydaje się zdecydowanie większa. Nie królówka oczywiście, ale wieża czy, przyjnajmniej, koń. Ze dużym margiesem swobody, jakiej, z różnych powodów, nie mają nawet Niemcy.

              I nieprawda, że Rosja obecnie nam zagraża, czym straszą nas przede wszyscy jej orędownicy i agenci wpływu. Rosja jest w tej chwili gruntownie demilitaryzowana, straciła już ponad połowę w miarę nowoczesnych czołgów, ogromną większość bardzo drogich rakiet, znaczącą ilość samolotów (Rosjanie już prawie nie latają nad Ukrainą w obawie przed zestrzeleniem, a ich sytuacja z każdym tygodniem pogarsza się), flota czarnomorska nie może wyjść w morze itd. I znów, środowiska armii i służb nie to że nie myślą o ataku na Polskę (choćby na osławiony korytarz suwalski), tam mówi się, że Rosja nie jest w stanie dłużej prowadzić ofensywy przeciw Ukrainie, a w relacjach z NATO prędzej należy spodziewać się zajęcia przez Polskę Królewca i Obwodu Kaliningradzkiego, którego nie ma jak bronić (Striełkow i jego otoczenie).

              Oczywiście, w polskim interesie (gospodarczym, pewnie i politycznym) byłaby sytuacja przedstawiona w Raporcie INS (APN.ru) z roku chyba 2006l, że Obwód Kaliningradzki jest praktycznie nie chroniony i nie ma możliwości obrony go, ale zagrożenie jest "wirtualne". Ale wszystkiego mieć nie można.

              Dlatego gorączkowe zakupy "na już" są niepotrzebne i szkodliwe przez marnowanie pieniędzy, szczególnie wątpliwej wartości samoloty koreańskie (zakup i utrzymanie). I wcale nie "na już".

              Współpraca Niemiec i Rosji, a szerzej, UE i Rosji, to faktycznie konkurencja i zagrożenie dla USA. Ale prewencyjne działania USA nie rozpoczęły się od konfrontacji w Gruzji czy na Ukrainie (Gruzja to było jeszcze co innego, w tym próba puczu generałów przeciw Putinowi i przeforsowania kandydatury republikanów w 2008). To był skuteczny sabotaż UE w postaci powołania do istnienia Kosowa, do którego preludium było nieuzgodnione z Rosją bombardowanie Serbii.

              Oczywiście, możemy zgodzić się z tezą, że poprzez działania Ukrainy Putin został sprowokowany. Nie tylko przez próbę zbliżenia do NATO, czynników było więcej, w tym ukraińska deklaracja przywrócenia arsenału jądrowego, za zgodą USA, to było na wokandzie w 2010-2011, jak pamiętam (na pewno za czasów Janukowycza). Nieco wcześniej, w 2008 (jak pamiętam) rosyjscy wojskowi zaczęli się zastanawiać nad perspektywą walki i szans czołgów rosyjskich w starciu z ukraińskimi.

              Putin nie marzył o wojnie, tradycyjnie marzył o „małej zwycięskiej wojence”
              Zakwestionować można co innego, wydumane przez Rosję prawo do decydowania o Ukrainie. Znaczy marzyć o tym mogą, ale wcielać to marzenie siłą już nie.

              W kwestii podziału Europy „od Władywostoku do Lizbony” na strefy wpływów, to prawda, ale akurat, jak to widzimy po wejściu do UE, taki podział jest dla Polski „czystym dobrem”, taki porządek w czasie dekady z kawałkiem doprowadził największego od stuleci awansu gospodarczego i cywilizacyjnego Polski.
              Tu warto byłoby dodać nieco konspirologii w tłumaczeniu innych powszechnie znanych faktów (np. uznanie przez Niemcy, że niepotrzebna im armia), które w całość składają się po przyjęciu dość kontrowersyjnych pomysłów.

              Polska nie leży na miejscu GB, nie posiada zbliżonego potencjału gospodarczego, ani politycznego, ani wojskowego. Wyjście z Unii, jeszcze nie wiadomo na jakich warunkach gospodarczych (na takich jakie ma GB?), to dla Polski nieszczęście.

              Polska nie jest już w strefie zgniotu, ostatnia deklaracja kanclerza Olafa Scholtza o tym, że gdyby Polska została napadnięta przez Rosję, bylibyśmy w stanie wojny z Rosją (ten sens) rozwiewa wątpliwości. Oczywiście, słynny artykuł 5 nie daje gwarancji niczego, ale tu znów Sumliński wyważa otwarte drzwi. O tym, że reakcją NATO mogłoby być przysłanie np. środków higienicznych dla kobiet w wojsku, gorąco dyskutowaliśmy na Kraj chyba 15 lat temu.

              Obecne gwarancje wywodzimy nie z zapisów traktatowych, w któ
              • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 23:50
                Obecne gwarancje wywodzimy nie z zapisów traktatowych, w których takich gwarancji brak, ale ze zbieżności interesów USA z naszymi. Ze zbieżności interesów USA i, wygląda na to że ostatecznym, odejściu Francji i Niemiec od koncepcji współpracy z Rosją bez względu na wszystko. Przy czym, w tym modelu Polska byłaby chroniona (zarówno przed rosyjską agresją, jak też wejściem w rosyjską strefę wpływów) i tak.
                Jednoznaczne potwierdzenie poważności tego zwrotu w polityce UE widzimy w reakcji strony rosyjskiej, cytuję Striełkowa:

                Nie mogę powiedzieć, że wpadłem w dziki zachwyt nad rodzącym się sojuszem militarnym z Iranem, ale w naszej sytuacji lepiej mieć przynajmniej kilku poważnych sojuszników, którzy nie boją się „sankcji” niż żadnych. I - oddajmy należne europejskim VIP-pederastom - zrobili dosłownie wszystko, aby Rosja "splunęła i trzasnęła drzwiami".
                Chociaż należało to zrobić znacznie wcześniej - wiosną 2014 roku. Ale „lepiej późno niż wcale”.

                Не могу сказать, что пришел в дикий восторг от наметившегося военного союза с Ираном, но в нашей ситуации лучше хоть какие-то серьезные союзники, не опасающиеся за "санкции", чем вообще никаких. И - надо отдать европейским вип-педерастам должное - они сделали буквально всё, чтобы Россия "плюнула и хлопнула дверью".
                Хотя сделать это надо было гораздо раньше - еще весной 2014 года. Но "лучше поздно, чем никогда".
                • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 28.07.22, 00:05
                  Tu: svpressa.ru/society/article/89566/?mra=1
                  jest ciekawy artykuł "Polsko-rosyjska bitwa o Ukrainę"
                  Польско-российская битва за Украину
                  Варшава пригрозила Москве военным превосходством НАТО

                  Wpływy Polski są jawnie przecenione, natomiast rosyjskie błędy i zaniechania opisane trafnie.
                • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 28.07.22, 00:05
                  bardzo ciekawe rozważania panie buldog
                  dziękuję za 2 ostatnie merytoryczne wpisy w "moim" wątku
                  • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 28.07.22, 01:00
                    trzymaj konwencję
                    • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 28.07.22, 18:16
                      Znaczy za szybko napisałem. Szybciej, niż myślę, co nie powinno dziwić.
                      Powinno być: trzeba trzymać fason, ja to wiem.
                  • buldog2 L. Sykulski - Geopolityczne mity... cz. III 28.07.22, 19:26
                    Mit nr 1: „Zagrożenie dla Polski od stuleci przebiegało na osi Wschód-Zachód”, albo wprost – ze strony Niemiec i Rosji. W swojej kilkunastowiekowej historii polski ośrodek siły był zagrożony jednocześnie z dwóch przeciwległych stron czterokrotnie, z czego na osi Wschód-Zachód tylko dwukrotnie (2 poł. XVIII w. i I poł. XX w.), reszta to zagrożenia na osi Północ-Południe (XIV i XVII w.). Z całą mocą podkreślić należy, iż likwidacja państwowości polskiej była każdorazowo skutkiem nie położenia geograficznego, lecz dysproporcji potencjałowej. Propagowany przez Friedmana i jego adherentów skrajny determinizm geograficzny nie ma żadnych podstaw historycznych.

                    Mit nr 2: „Unia Europejska nie może być gwarantem bezpieczeństwa i stabilizacji w Europie bez wsparcia Stanów Zjednoczonych”. Jest dokładnie odwrotnie, niż chciałby tego dr Friedman. Unia Europejska stanie się pewnym gwarantem bezpieczeństwa europejskiego, wtedy kiedy odetnie NATO-wską pępowinę i stanie się w pełni samowystarczalna militarnie i suwerenna w polityce zagranicznej. USA przypominają nadopiekuńczego rodzica, który stara się we wszystkim wyręczać swoje dziecko, czyniąc mu tym samym krzywdę. Europie nie jest potrzebny atlantycki system bezpieczeństwa, a efektywny system eurazjatycki, z podsystemami regionalnymi (np. śródziemnomorski, wschodnioeuropejski, bałkański itd.), oparte na siłach subkontynentu europejskiego i współpracy z najbliżej położonym mocarstwem, czyli Rosją.

                    Mit nr 3: „Zbliżenie niemiecko-rosyjskie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy”. Próba prowadzenia samochodu oparta jedynie na obrazie z wstecznego lusterka, kończy się zazwyczaj tragicznie. Patrzenie na dzisiejszą rzeczywistość i jej analizowanie z punktu widzenia realiów przedwojennych to więcej niż błąd, to brak wyobraźni. Procesy, będące rezultatem rewolucji informacyjnej (m.in. denacjonalizacja polityk zagranicznych, kształtowanie się państw postsuwerennych, upadek idei mocarstw narodowych i etnonarodowych imperializmów), każą inaczej patrzeć na współczesne przemiany geopolityczne. Synteza „miękkiej siły” Europy i „twardej siły” Rosji daje szansę na stworzenie nowoczesnego systemu bezpieczeństwa na obszarze Eurazji i przełamanie dotychczasowych barier.

                    Mit nr 4: „Polska jest skazana na sojusz z USA”. Geografia nie determinuje dziejów, stwarza tylko szanse. Stare powiedzenie, a przy tym i jedno z naczelnych zaleceń geopolityki, karze szukać wrogów daleko, a sojuszników blisko. Polska polityka zagraniczna po 1989 r. jest literalnym tego zaprzeczeniem. Naczelnym paradygmatem stała się „strategia euroatlantycka”, cokolwiek to miałoby oznaczać. Owa „strategia” sprowadza się w istocie do braku strategii, do faktu „siedzenia na dwu stołkach”, jednym w Brukseli, drugim w Waszyngtonie. Trawestując wspominanego wyżej Józefa Piłsudskiego (notabene postać poddaną we współczesnej Polsce swoistej hagiografizacji, wykorzystywaną ochoczo do „legitymizowania” fanfaronady w polityce zagranicznej), można stwierdzić, że Polska w nie tak dalekiej przyszłości z któregoś tych stołków w końcu spadnie.

                    Z punktu widzenia geopolityki, dla polskiego ośrodka siły naczelnym wyzwaniem strategicznym powinno być dążenie do zapewnienia stabilizacji i bezpieczeństwa na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej oraz wpieranie integracji europejskiej w takim kierunku, który pozwoli europejskiemu ośrodkowi siły na pełnienie roli jednego z kilku najważniejszych mocarstw w dobie policentryzującego się świata. Bezpieczeństwa polskim obywatelom na pewno nie zapewni awanturnicza polityka wbijania klina między kraje zachodniej i wschodniej Europy oraz polityka nastawiona na konfrontację UE z Rosją.

                    Zainicjowanie przez polską dyplomację, kuriozalnego w swoich założeniach (wymierzonego par excellence przeciw Rosji) programu „Partnerstwa Wschodniego”, który w geopolitycznych antecedencjach tkwi wprost w przedwojennej polityce „prometejskiej” (obliczonej na rozkawałkowanie rosyjskiego ośrodka siły „wzdłuż szwów narodowościowych”), nie służy dobrze ani integracji europejskiej, ani bezpieczeństwu państwa polskiego. Nie ma obecnie bardziej palącej kwestii dla bezpieczeństwa nie tylko Polski, ale i całej Europy Środkowo-Wschodniej niż ukraiński „sworzeń destabilizacji”. Polska swoją krótkowzroczną polityką, wspieraniem w istocie antypolskich, faszyzujących ugrupowań politycznych na Ukrainie, przyczyniła się do zagrożenia swojego i europejskiego bezpieczeństwa. Dziś należy ukierunkować „Partnerstwo Wschodnie” w duchu geopolitycznym, zgodnym z interesami całej Unii Europejskiej, tak aby w porozumieniu z Rosją służyło rozwiązywaniu rzeczywistych problemów, a nie tworzeniu sfer destabilizacji. Perspektywa współpracy UE i Rosji tworzy nowe szanse dla tworzenia harmonii rozwoju na obszarze Eurazji. Polska powinna inicjować procesy bezpieczeństwa i stabilizacji w naszej części kontynentu w oparciu o siły zintegrowanej Europy.

                    To nie położenie geograficzne „między Niemcami i Rosją” jest zagrożeniem dla Polski, lecz nieodpowiedzialna, egzaltowana polska polityka, tkwiąca jedną nogą na początku wieku XX, a nawet jeszcze w wieku XIX, nie uwzględniająca koniunktur geopolitycznych, żywiąca się swojskim „chciejstwem” i narodowymi mitami. Kreowanie głównych wektorów polskiej polityki zagranicznej przez „pasażerów martwej wizy”, próbujących urzeczywistnić antykwaryczne wizje sprzed wieku, pod dyktando takich specjalistów jak dr George Friedman, starających się „rozgrywać” integrującą się Europę, może doprowadzić do destabilizacji geopolitycznej naszej części kontynentu. Należy pamiętać, że błędne odczytywanie procesów geopolitycznych, przenoszenie ocen sprzed wieku do współczesnych realiów, prowadzi wprost do katastrofy. W tym sensie, parafrazując słowa Józefa Szujskiego, można powiedzieć, że „fałszywa geopolityka staje się mistrzynią fałszywej polityki”.


                    Autor jest prezesem Instytutu Geopolityki w Częstochowie (www.geopolityka.org.pl).

                    ****
                    Wcześniej na WarAndPeace czytałem rosyjskie omówienie tekstu Sykulskiego i było ono lepsze, niż oryginał. Niezależnie od powyższego, w tekście widać kalkę rosyjskiego widzenia świata i podejścia do niego. Do kompletu dodam, że Sykulski jest autorem książki poświęconej Duginowi, już samo oczarowanie Duginem jest dla mnie stygmatyzujące. Negatywnie.
                    • caesar_pl Re: L. Sykulski - Geopolityczne mity... cz. III 28.07.22, 19:32
                      To teoria Pilsudzkiego - atak prewencyjny na Niemcy.Ta teoria obowiązuje dalej w Kaczystanie,tylko ze Kaczkoland nie znajduje do tego przedsięwzięcia kolegów.Włosi nie chcą,Hiszpanie także,a Francuzi to liza tylek Niemcom.No tragedia dla Kaczorlandu.
                  • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 29.07.22, 09:07
                    Przesłuchałem resztę. Nie było tam już nic poza banałami i wypaczeniami rzeczywistości. Ciekawa była uwaga na temat roli Izraela i wspólnot żydowskich na Ukrainie (Syria i współdziałanie z Rosją, to nic nowego), ale akurat w tej kwestii nie zostały powiedziane żadne konkrety. Może szkoda, bo tu na pewno można byłoby powiedzieć wiele, choć na podstawie tego co powiedziano można było przypuścić, że wiedza Sumlińskiego sprowadza się do prawd obiegowych i dalej nie sięga. Moja też nie. Temat specjalnie mnie nie interesował, ale wiem, że ogromna większość gospodarki, mediów, inicjatyw społecznych itd. podzielona jest pomiędzy grupy żydowskiej diaspory. Opisane ze szczegółami w poświęconych tematowi artykułach i książkach. Mam coś rzeczowego na temat, mogę poszukać i polecić.

                    Polska też jakąś cenę krwi płaci – na Ukrainie są polscy żołnierze i najemnicy.
                    Natomiast Lech Kaczyński nie był żadnym prorokiem. Amerykanie chcieli oskarżenia go o zdradę stanu i przekazanie Rosji tajnych kodów NATO.
                    „Ta wojna może źle zakończyć się dla Ukrainy” – powiedziano. Zgoda, o ile tak zdecydują Amerykanie.
                    „Polska miała być rezerwuarem taniej siły roboczej, bez przemysłu” i tak miało być za Tuska. Popatrzmy na statystyki, na stopę inwestycji. Za Tuska nieco podnad20%, co PIS słusznie uznał za zły wynik i zapowiedział wzrost do co najmniej 25%. Dodajmy w tym miejscu, że standardowo państwa rozwinięte mają ten wskaźnik równy ok. 30%, a państwa doganiające je jeszcze więcej – standardowo powyżej 40%, a czasem jeszcze więcej (Chiny – prawie 50%). Zatem i obiecane przez PIS 25% to stanowczo za mało. Ale rzeczywistość okazała się jeszcze inna – pod rządami PIS Kaczyńskiego i Morawieckiego osiągnęliśmy minimum od początku lat 90 (poniżej 17%).

                    Prof. Musiał „Niemcy nie pozbyli się patrzenia z wyższością, żeby nie powiedzieć nawet z pogardą, na Polaków”. – To się w wyraźny sposób zmienia, tak jak wychodzi z obiegu „polska robota”.

                    Jeśli Berlin czegoś chce, to wypuszcza się to pod flagą unijną”. No to przypomnijmy, jak przyłożył się do tego rząd PIS i prezydent Kaczyński, i co z „pierwiastkiem” zrobili prezydent Kaczyński i jego większy brat Jarosław. A to także dzięki nim mamy umocnienie pozycji największych państw UE.

                    Nauczeni historią musimy liczyć na siebie.
                    Ale rząd PIS doprowadził do spadku polskiej armii w rankingach z pozycji 14 za Tuska, do 23-24 za Kaczyńskiego. Właśnie ostatnio wyprzedził nas Wietnam.

                    Władimir Soskin, doradca prezydentów Ukrainy: „Polska jest poważnie zagrożona”, a raport ABW ukazuje zagrożenia „hybrydowe” dla państw bałtyckich.

                    „Żeby zakończyć konflikt, trzeba go eskalować”. Ale eskalować nie ma czym, brak środków, dostępne zapasy uzbrojenia w składach długiego przechowywania zawierają już tylko wymagającą odnowienia broń sprzed ponad pół wieku, a fabryki broni nie pracują z powodu braku części z importu.

                    Dalej. „Putin jest bandytą, który działa na zimno. Psychopatą”. Putin psychopatą nie jest, specjaliści stwierdzili u niego zaburzenia psychoaktywne.

                    „Jeszcze jedno państewko. Izrael” i wielki reset.
                    Chipy, fale mózgowe itd. Nowy wspaniały świat.
                    „Budowa Polin. Zainwestowali miliardy, żeby wyciągnąć kolejne wielokrotnie większe miliardy.” Haracz i Polin, mamy płacić w inny sposób.
                    „Polaków trzeba przymusić, przydusić, upadlać poniżać, muszą zrozumieć że będą płacić Żydom bez końca.” Mogę zgodzić się z takim widzeniem części środowisk żydowskich, szczególnie w USA i tu jest miejsce na twardą obronę polskich interesów. To samo w kwestii przedstawiania sytuacji w Polsce pod okupacją niemiecką.

                    „Co sobie Izrael myśli o Ukrainie.”
                    „Możemy spodziewać się bardzo wiele ciekawego jeśli chodzi o rozgrywkę Żydów izraelskich ale też i amerykańskich i innych dotyczącą tego co dzieje się na Ukrainie i co dzieje się w Polsce.”
                    „Izrael dosiada się do stolika razem z USA. „Agresja jest oczywiście rosyjska, ale niestety także w interesie Ameryki i trzeba mieć tego świadomość.”
                    „O losie Ukrainy zdecydują USA” i z tym trzeba się zgodzić.

                    O pomysłach Friedmana wkleiłem artykuł Sykulskiego, rzecznika Rosji.
                    „Trójmorze tranzytem dla towarów z Chin”. „Być może jest to nasza ostatnia linia obrony”. Jeszcze „tuski nie tuski” - zmarnowaliśmy wiele czasu.

                    Ale, jak mówią niektórzy wspomniani wyżej, „lepiej późno niż wcale” i to samo usłyszeliśmy od Sumlińskiego. Pora splunąć i trzasnąć drzwiami.
                • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 28.07.22, 01:33
                  Wspomniany artykuł o nieprzygotowaniu Rosji do wojny (i innych aspektach sprawy) tu:

                  svpressa.ru/war21/article/328443/
                • buldog2 Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 28.07.22, 08:40
                  Wspomniany opublikowany na Pravaja.ru rosyjski artykuł Jewgienija Adamowa "Die after tomorrow" o Ukrainie:
                  u.pcloud.link/publink/show?code=XZHpxcXZLACLmPEwr2f7Df9dYcxx5QeDy5ny
                • buldog2 Leszek Sykulski Geopolityczne mityGeorga Friedmana 28.07.22, 18:31
                  Geopolityczne mity Georga Friedmana
                  wt., 28 - grudnia - 2010, 14:06 | Leszek Sykulski


                  Autorzy:

                  Leszek Sykulski

                  3 grudnia 2010 r. znany amerykański ośrodek analityczny STRATFOR zamieścił na swojej stronie internetowej kolejny – siódmy już – esej autorstwa dra Georga Friedmana z cyklu Geopolitical Journey with George Friedman. Tym razem na celowniku pióra szefa amerykańskiego think-tanku znalazła się Polska. Nie miejsce to, aby szerzej przybliżać Czytelnikom postać Friedmana i sam ośrodek analityczny, którym kieruje. Warto tylko podkreślić, iż STRATFOR określa się sam jako prywatny ośrodek, specjalizujący się w globalnym wywiadzie (global intelligence).

                  Jest tajemnicą poliszynela, iż polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych jest aktywnie wspierana przez prywatne fundacje, stowarzyszenia czy też przedsiębiorstwa. Ich rolą jest oddziaływanie na opinię publiczną oraz elity polityczne i intelektualne sojuszników, potencjalnych sojuszników, a także oczywiście wrogów USA. Instytucje te służą jako instrument „miękkiego nacisku” i wykorzystywane są powszechnie w prowadzeniu wojny informacyjnej, czy też bardziej precyzyjnie – wojny sieciowej.

                  Pojęcie „wojna sieciowa” (netwar) zostało wymyślone i upowszechnione przez Johna Arquillę i Davida Ronfeldta, analityków innego potężnego amerykańskiego think-tanku – RAND Corporation. Ogólnie rzecz ujmując, odnosi się ono do konfliktów o niskim stopniu nasilenia, gdzie głównym orężem jest informacja, a właściwie stopień jej upowszechnienia. W wojnie sieciowej chodzi o zdobycie przewagi w warstwie informacyjnej w taki sposób, aby w dowolny sposób kształtować tzw. globalną opinię publiczną. Aby to osiągnąć, należy doprowadzić do stworzenia efektu sieci, który pozwala na upowszechnianie danego przekazu zgodnie z „prawem kuli śnieżnej”. Ten sposób prowadzi rzecz jasna do utraty kontroli nad zapoczątkowanym przekazem, ale jego celem jest nie tyle upowszechnienie danego stanowiska, lecz zrelatywizowanie jednego dominującego punktu widzenia. Chodzi o doprowadzenie do aprobaty społecznej i politycznej istnienia określonych stanowisk, bądź do zakwestionowania prawa do ich egzystencji. Wojna sieciowa nierozerwalnie związana jest z rewolucją informacyjną i często występuje równolegle do tradycyjnych konfliktów zbrojnych. Przykładem są wojny USA i ich sojuszników z Irakiem, Jugosławią czy Afganistanem. Waszyngton poprzez potężne struktury państwowe i pozapaństwowe oraz globalne powiązania informacyjne doprowadził do swoistej „sieciowej legitymizacji” swojej ekspansjonistycznej polityki, dzięki przekazowi ukazującemu USA jako „gwaranta światowego pokoju” i „obrońcy przed globalnym terroryzmem”. Główną meta-metodą prowadzenia wojny sieciowej jest szeroko rozumiana manipulacja.

                  Współczesną geopolitykę dzieli się często na geopolitykę formalną (akademicką, teoretyczną), geopolitykę praktyczną oraz geopolitykę popularną. Pierwsza jest domeną środowisk intelektualnych i koncentruje się na naukowych podstawach uprawiania tej dyscypliny. Geopolityka praktyczna to wytwór działalności elit politycznych, dyplomacji i całego aparatu przynależnego państwu i organizacjom międzynarodowym. I wreszcie geopolityka popularna, czyli nic innego jak rozpowszechniane przez środki masowego przekazu i kulturę masową wyobrażeń dotyczących przestrzeni politycznej. W tym obszarze mamy do czynienia z tzw. kodami geopolitycznymi, czyli swego rodzaju „mentalną mapą”, na której wyszczególnia się sojuszników i przeciwników, kształtuje się wyobrażenia dotyczące granic (niekoniecznie tych rzeczywistych, a często tych pożądanych), słowem tworzy się polityczną tożsamość. Kody geopolityczne jako podstawowy oręż geopolityki popularnej są z powodzeniem stosowanym narzędziem w wojnie sieciowej, czego doskonałym przykładem jest polityka zagraniczna i wewnętrzna Stanów Zjednoczonych.

                  „Polacy nie są zorganizowanym narodem, wobec czego znaczy u nich więcej nastrój aniżeli rozumowanie i argumenty; sztuką rządzenia Polakami jest zatem wzniecanie odpowiednich nastrojów”. Istotę powyższych słów, wypowiedzianych ongiś przez Józefa Piłsudskiego, doskonale przyswoił sobie George Friedman. Swój wywód rozpoczął bowiem od pięknie brzmiącego dla Polaków porównania, iż „nie można zrozumieć Polski, bez zrozumienia Chopina”. Dalej porównanie to stało się tłem, swego rodzaju emocjonalną osnową dla argumentacji i najważniejszego wniosku płynącego z przekazu amerykańskiego politologa. Kręgosłupem swojej wypowiedzi szef STRATFOR-u uczynił kod geopolityczny, od bardzo dawna zakorzeniony w polskiej świadomości i wciąż ją modelujący, który sprowadza się do wizji dwustronnego zagrożenia Polski przez Niemcy i Rosję.

                  Rzecz znamienna, amerykański politolog zaczyna snuć swoją refleksję dotyczącą dziejów Polski od powstania listopadowego (!), co rusz wskazując a to na „zagrożenie rosyjskie”, a to „zagrożenie niemieckie”. Podkreśla przy tym, że „biedna”, ale za to dzielna Polska była wielokrotnie zdradzana. Oddaje przy tym honor i szacunek polskiemu wojsku, które co prawda kawalerią atakowało niemieckie czołgi (sic!), ale było za to przejawem „wielkiego symbolizmu”, cokolwiek miałoby to znaczyć. Mit polskich żołnierzy na koniach, nacierających na niemieckie jednostki pancerne, jest bardzo charakterystyczną formą manipulacji świadomością historyczną – nie tylko polskiego odbiorcy – dokonywaną piórem amerykańskiego propagandzisty. Celem takiego zabiegu jest utrwalanie obrazu heroicznych Polaków, będących przez stulecia zagrożonymi na osi Wschód-Zachód, a na domiar złego ciągle zdradzanych. Wpisuje się tym doskonale w utrwalony Polsce kod historyczny, u podstaw którego leży martyrologiczny obraz polskich dziejów. Jest on ochoczo ostatnimi laty podejmowany przez polskie elity polityczne, a swoje niechlubne apogeum rozpowszechnienia osiągnął po katastrofie smoleńskiej. Friedman doskonale wyczuwa polskie słabości i nastroje, błyskotliwie puentując polską aktywność polityczną ostatnich 200 lat trawestacją tytułu książki Ivana Morrisa jako „szlachetność niepowodzenia”.

                • buldog2 L. Sykulski - Geopolityczne mity... cz. II 28.07.22, 18:34
                  Jakkolwiek szef STRATFOR-u zauważa, że od zakończenia zimnej wojny sytuacja geopolityczna uległa zmianie i ani Niemcy ani Rosja nie dybią – przynajmniej bezpośrednio – na polską suwerenność, jednak zaraz dodaje, że „wszystkie narody zmieniają swoje intencje”, co ilustruje barwnym przykładem Niemiec okresu 1932-1934. Friedman, opisując dziejowe klęski Polaków w ciągu ostatnich dwustu lat, nie daje nam szans na stabilizację geopolityczną nawet w ramach Unii Europejskiej, bowiem – jego zdaniem – 18-letnia unia nie daje żadnej szansy na zbudowanie, jak pisze, „spokojnego królestwa niebieskiego”. „Chopin może być rozumiany geopolitycznie” – ciągnie Friedman. I istotnie, szef STRATFOR-u z lekkością mazurków Chopina „dowodzi”, iż Polska nie ma innego wyjścia ze swojego geopolitycznego położenia niż tylko oparcie się na sojuszu z Wielkim Bratem zza Wielkiej Wody. Cóż za błyskotliwa konstatacja! Epokowe wprost odkrycie. Wzmocnieniem swojej „geopolitycznej” argumentacji Friedman czyni stwierdzenie, że w XX wieku USA trzykrotnie nie dopuszczały do dominacji w Europie przez Niemcy, Rosję, lub sojusz obu tych państw. W związku z tym Polska „musi utrzymywać stosunku z globalnym hegemonem”. Amerykański politolog w rytm polonezów Chopina wskazuje Polsce miejsce w Europie, które opierać się ma o nowe Intermarium pod czujną kuratelą Wuja Sama. Jest to powtórzenie znanych PR-owskich chwytów zastosowanych już w szeroko reklamowanej książce pt. „Następne sto lat…”, gdzie Friedman kreślił tyle miłą dla polskiego ucha, co całkowicie utopijną we współczesnych realiach, wizję „mocarstwa nad Wisłą” i „bloku polskiego”.
                  Trzeba podkreślić, że główną osią Friedmanowskiej manipulacji jest prawie całkowite ignorowanie Unii Europejskiej jako niezależnego ośrodka siły i rozpatrywanie rzeczywistości wyłącznie przez pryzmat państw narodowych, co jest jawnym anachronizmem. Stąd tak usilne forsowanie kodu geopolitycznego, zgodnie z którym Polska, dokładnie jak w okresie międzywojennym, ma być zagrożona przez oś Berlin-Moskwa. Takie straszenie blokiem niemiecko-rosyjskim jest nieodłącznym elementem wpływania przez Waszyngton na polski establishment.

                  Styl argumentacji szefa STRATFOR-u nie jest niczym nowym. Jest to znana nuta wygrywana od końca zimnej wojny przez amerykańskich propagandzistów. Bazuje na polskich słabościach, historycznych kompleksach, braku myślenia kategoriami Realpolitik, odgrzewaniu starych stereotypów, tworzeniu nowych, jednym słowem – na graniu na polskich nastrojach. Upraszczając, tworzy wrażenie odwiecznego zagrożenia rosyjsko-niemieckiego dla Polski i wizję amerykańskiego oswobodziciela, który staje się jedynym gwarantem suwerenności Polski. Umiejętne odwoływanie się do polskich mitów i złudzeń (mesjanizm, przedmurze), antykwarycznych, ale wciąż modnych koncepcji geopolitycznych (Międzymorze) oraz utrwalanie błędnych kodów geopolitycznych, pozwala dyplomacji amerykańskiej na skuteczne rozbijanie idei zintegrowanej Europy. Dla Waszyngtonu lepsza jest Europa podzielona, z amerykańskimi bazami na „starym kontynencie”, niż Europa niezależna, samowystarczalna militarnie, zdolna do prowadzenia własnej polityki, nie uzależnionej od wizji polityki amerykańskiej, opartej na micie wspólnoty transatlantyckiej. Amerykańska dyplomacja, wykorzystując narzędzia wojny sieciowej, skutecznie wprowadziła do obiegu międzynarodowego podział członków Unii Europejskiej na „starych” i „nowych”, których interesy mają się diametralnie różnić. Warto zauważyć, że kody geopolityczne, propagowane przez administrację amerykańską, a którym tak ochoczo po 1989 r. przyklaskuje polski establishment, są oparte na bardzo wątłych podstawach, mitach, przeinaczeniach, żeby nie powiedzieć wprost, manipulacjach.
    • petronella.kozlowska Gazprom 27.07.22, 09:28
      W 2008 roku rząd federalny RFN i Gazprom sfinansowały wystawę w berlińskim Gropius-Bau (hali wystaw) na temat stosunków niemiecko-rosyjskich w XIX wieku. Wystawiono wiele kolorowych obrazów cesarzy. Ruchy wolnościowe w Europie Środkowej i Wschodniej zostały przemilczane. Nie pasowały do wystawy finansowanej przez Gazprom.

      Ówczesny minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier (SPD), obecnie prezydent RFN, patron wystawy, powiedział w swoim przemówieniu powitalnym podczas otwarcia: „więzi naznaczone wzajemnym uczuciem i sympatią“ między Hohenzollernami i Romanowami miały „pozytywny wpływ na całą Europę“.

      www.spiegel.de/kultur/gesellschaft/deutsch-russische-beziehungen-grundschulprosa-und-bonbon-farben-a-542050.html
      • polski_francuz 250 lat minelo 27.07.22, 10:08
        petronella.kozlowska napisała:

        " Ruchy wolnościowe w Europie Środkowej i Wschodniej zostały przemilczane. "

        No coz rocznica rozbior Polski jest dosc smutna. I historycznie mozna by pewnie znalezc wiele przyczyn tej narodowej tragedii po polskiej stronie. Chociaz, jak pisal tu czesto kolega forumowy Wojciech, takie byly czasy. I nazwisko rosyjskiego ambasadora swiadczy tez o homogenizowaniu sie polityki owczesnych Prus i Rosji.

        Wrocmy do dzisejszych czasow. I pierwsza roznice, ktora widac to powolne rozchodzenie sie rosyjskich i niemieckich/pruskich drog. Durnowaty lider rosji spowodowal, ze wiezi historyczne i, co najwazniejsze, wiezi ekonomiczne zanikaja.

        I Polska powoli wraca do roli waznego partnera Niemiec.

        PF

        PF
        • j-k ale co robi szybciej, P_F ? 27.07.22, 18:12
          polski_francuz napisał:
          > I Polska powoli wraca do roli waznego partnera Niemiec.
          > > PF


          Ale co robi szybciej, P_F ?

          szybciej wraca do roli waznego partnera Niemiec.

          - czy szybciej wstaje z kolan - jako rzecze sam Prezes ?

          • polski_francuz Re: ale co robi szybciej, P_F ? 27.07.22, 18:16
            j-k napisał:

            "Ale co robi szybciej, P_F ?"

            Bolesne pytanie, bo mnie prawe kolano troche boli:) A serio, to zobaczymy. Polityka zagraniczna partii rzadzacej w Polsce jest troche trudna, dla mnie, do zrozumienia.

            PF
      • prze.nick Re: Gazprom 28.07.22, 00:09
        bo oni naprawdę myślą, że mają prawo dyktować innym co mają robić
    • j-k Temu Panu sie geografia myli ? 27.07.22, 18:09
      w Pierwszym rozbiorze 1772 Rosja uzyskala jedynie czesc WSCHODNIEJ Bialorusi.
      • prze.nick Re: Temu Panu sie geografia myli ? 27.07.22, 20:31
        Dokładnie i co ciekawe ówczesnym rosyjskim Mołotowem był Otto Magnus von Stackelberg. Jeśli poszuka się informacji o nim to wyjdzie, że sama Rosja była w tamtym czasie pod zaborem niemieckim, który zaczął się niedługo po "zwycięstwie" Piotra I w III wojnie północnej. Bałtyccy Niemcy zawładnęli Rosją wkrótce po swojej "porażce", zwłaszcza za rządów carycy Anny (słynny Ernest Biron). Caryca Elżbieta (w połowie Polka) walczyła z Prusami ale miała na dworze 2 Niemiaszków Piotra III i Katarzynę II i w najbardziej nieodpowiednim momencie wyzionęła ducha, gdy wojska rosyjskie miały szturmować Berlin. Pewnie i na nią był zamach o którym historia milczy.
        Im więcej zagłębiam się w historie tym bardziej widzę, że oficjalna historia ledwie się kupy trzyma.
    • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 21:09
      Czy Rosjanie wiedzą, że mason i wychowawca Pawła I Nikita Panin był przeciwnikiem rozbioru dokonanego przez Niemkę Katarzynę II na korzyść Prus I Anglii?
      I rozbiór był klęską Polski ale również Rosji. Polacy co prawda w wyniku działań Konfederacj Barskiej zrzucili zależność Rosji ale ta zamiast szukać innej formy połączenia sił (małżeństwo Katarzyny II i Stanisława Poniatowskiego wydawało się logiczne) nakarmiła niepotrzebnie (z rosyjskiego punktu widzenia) Prusy. W świetle tego że Katarzyna II zanim została carycą była na angielskiej liście płac a Anglia popierała jej rodzime Prusy ta cała sytuacja nie dziwi.
      • pijatyka Absurdalne jest założenie, że I RP mogła się... 05.08.25, 22:25


        ...w jakikolwiek sposób wzmocnić i ucywilizować inaczej niż w ostrej kontrze do dzikiej kacapii (tam, nawet gdy trafiali się jacyś bardziej cywilizowani władcy, to na zasadzie trwających niezbyt długo antraktów)

        Jedyna szansa na normalne, europejskie państwo była dopiero za Napoleona (zmarnowana, oczywiście, z winy samego cesarza)


        • oktavian_pl Re: Absurdalne jest założenie, że I RP mogła się. 05.08.25, 22:33
          Polacy z rozbiorów zrobili polski akt bohaterstwa i obwinili innych. Zgodnie z polskim przyslowiem-winny zawsze inny,
    • swiblowo [...] 27.07.22, 21:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jk2007 [...] 27.07.22, 21:33
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • swiblowo [...] 27.07.22, 21:43
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • jk2007 [...] 27.07.22, 21:53
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • swiblowo [...] 27.07.22, 22:16
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • prze.nick Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 21:56
            Otwiera się bezproblemowo. Czyżbyś mieszkała tam gdzie blokują Polskie Radio?
            • swiblowo Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 27.07.22, 22:16
              Zgadza się.
              • boomerang Re: 25 lipca 1772 nastąpił I rozbiór Polski 28.07.22, 03:26
                Azja zachodnia już tak ma.
    • petronella.kozlowska Grodno 28.07.22, 10:03
      Przypomnę, że Grodno po drugim rozbiorze Polski i Litwy pozstawiono nie włączono do Rosji.
      A teraz Łukaszenko krzyczy, że Polska chce zagarnąć Grodno.


      pl.wikipedia.org/wiki/II_rozbi%C3%B3r_Polski#/media/Plik:Second_Partition_of_Poland_1793.PNG
      • prze.nick Re: Grodno 28.07.22, 10:20
        Łukaszence nieźle odbija zwłaszcza od wyborów prezydenckich i niestety wyładowuje złość na Polakach zamieszkałych na Białorusi.
        • caesar_pl Re: Grodno 28.07.22, 14:20
          Wiemy ze Lukaszenka to debil,bedzie szykanowal Polakow.Nie dziwota ze Polacy go nie znosza.A czy Polacy wiedza,ze Ukraina szykanuje od lat mniejszosc wegierska?Gdyz ta czesc Ukrainy nalezala setki lat do Wegier.
          • prze.nick Re: Grodno 28.07.22, 15:29
            muszę przyznać, że na temat mniejszości węgierskiej na Ukrainie wiem niewiele
            • boavista4 Re: Grodno 28.07.22, 18:24
              Turystyka górska w Polsce staje się coraz bardziej popularna wśród idiotów. Pewni ludzie chcieli kupić bilety na kolejkę linową na Giewont. Inni pytali się, jak można z Doliny Chochołowskiej zejść na Rysy, a jeszcze inni chcieli wiedzieć, jak często chodzą busy do Doliny Pięciu Stawów.

              Niezłe osiągi miało też małżeństwo z Estonii, które wybrało się w wysokie góry z 2-letnim dzieckiem i trzymiesięcznym niemowlęciem.
              • boavista4 Re: Dobre wiadomosci z Brazyli 28.07.22, 19:03
                Petrobras ponownie obniża ceny benzyny. Spadek 3,88% będzie obowiązywał od jutra
                W Brazylii w 2021 roku co godzinę co godzinę zarażało się wirusem HIV pięć osób.

                Muzeum Historii Naturalnej w Karlsruhe w Niemczech zwróci Brazylii skamieniałość dinozaura Ubirajara jubatus, przywiezioną z kraju przez zagranicznych badaczy.
                Decyzję podjęła Rada Ministrów regionu Badenii-Wirtembergii, która uwzględniła wniosek minister nauki Teresy Bauer. Jest to znakomita wiadomość, zapewne te eksponaty zostaną przekazane do odbudowanego Museo National Boavista w Rio de Janeiro Muzeum to zostało spalone parę lat temu. Rzad Brazylijski płacił wtedy 5 000 dolarów rocznie na utrzymanie budynku, a administratorzy zrobili w części budynku skład materiałów palnych. Po odbudowie wszystko wróci do tradycji i muzeum będzie znowu spalone.

                W wyniku Operacji policyjnej zabito co najmniej 18 osób w Rio
                Operacja w Complexo do Alemão uzyla 400 agentów (kapral jest wśród zabitych)
                Co najmniej 18 osób zginęło w kolejnej brutalnej operacji policyjnej w Rio de Janeiro, tym razem w Complexo do Alemão.

                Dzięki nowemu prawu Brazylijczycy mogą zmieniać imię bez uzasadnienia. Z wyjątkiem przypadków podejrzenia oszustwa, fałszu i złej wiary, wnioskodawcy nie muszą wyjaśniać swoich motywacji.

                Produktywność pracowników rośnie tylko w rolnictwie. W porównaniu z przemysłem i sektorem usług, rolnictwo było jedynym segmentem, który wykazał silny wzrost wydajności pracy w ciągu ostatnich 26 lat, od 1995 do 2021 roku.

                W tym przedziale średni wzrost wydajności na godzinę pracy w tym sektorze wyniósł 5,6% rocznie, jak wynika z badania przeprowadzonego przez naukowców z brazylijskiego Instytutu Ekonomii Fundação Getulio Vargas.

                W 2021 r. pracownik rolny mógł wyprodukować 18,60 reali za godzinę pracy, w porównaniu do 4,30 reali w 1995 r. W tym samym okresie produktywność przemysłu spadła z 38,80 reali do 36,60 reali (spadek o 0,2% rocznie).

                W przypadku sektora usług, który zatrudnia więcej Brazylijczyków i odpowiada za około 70% przepracowanych godzin, produktywność również uległa stagnacji: wzrosła z 33,50 reali w 1995 roku do 37 reali w zeszłym roku (wzrost o 0,4% rocznie). .
                • boavista4 Re: Dobre wiadomosci z Brazyli 28.07.22, 19:41
                  www.bbc.com/portuguese/brasil-59242402;
                  Historia zniszczenia linii kolejowych w Brazylii
                  W ciągu 15 lat Brazylia straciła 8000 km linii kolejowych, które w tym czasie obejmowały około 30 000 km terytorium kraju.

                  Od tego czasu wielkość sieci kolejowej pozostaje na tym samym poziomie. Obecnie według danych z Rocznika Statystycznego Transportu ma 29 800 km.

                  Dlaczego w Ameryce Łacińskiej nie ma sieci kolejowej takiej jak w Europie?
                  W Ameryce Łacińskiej znajduje się mały pociąg pasażerski, który łączy dwa kraje. Ale jest to rzadki wyjątek na całym kontynencie.

                  Kolej nie jest powszechnym sposobem podróżowania między miastami w regionie o powierzchni 19,5 miliona kilometrów kwadratowych, używanym do ruchu drogowego.

                  Wielu Latynosów z zazdrością patrzy na europejskie pociągi, latem pełne pasażerów i turystów, które łączą europejskie stolice z zawrotną prędkością i po przystępnych dla zwykłych ludzi cenach.
                  „Nowa lokomotywa kosztuje około 3 mln USD [prawie 16 mln R$]. Wagon może kosztować nawet 1 mln USD”, wylicza konsultant Banku Światowego.

                  „A jeśli mówisz o budowie torów, koszt szybkiego pociągu wynosi od 20 do 30 milionów dolarów za kilometr”.

                  Oznaczałoby to, na przykład, że budowa szybkiego pociągu między Buenos Aires a Kordobą, dwoma argentyńskimi miastami oddalonymi o około 650 km, kosztowałaby około 16,25 miliarda dolarów (ponad 85 miliardów R$) przy średnich kosztach.

                  „Biorąc pod uwagę duże odległości istniejące w Ameryce Łacińskiej i niski popyt, projekty stają się niewykonalne”
                  www.bbc.com/portuguese/internacional-62328834?at_medium=custom7&at_custom1=%5Bpost+type%5D&at_campaign=64&at_custom3=BBC+Brasil&at_custom2=facebook_page&at_custom4=07B1F036-0E96-11ED-BC5E-6307933C408C&fbclid=IwAR0TeNYxY9CAxeXG95evRZ3fT2sO-pKzjybikctRQsr9XLYXJlJKk1hHHzU
                  • caesar_pl Re: Dobre wiadomosci z Brazyli 28.07.22, 19:57
                    85 lat temu „Latający Schlesier” po raz pierwszy przejechał z Beuthen do Berlina czyli do Bytomia.
                    „Latający Pieron”, jak nazywano pociąg czasem żartobliwie na Górnym Śląsku, na trasie Beuthen – Berlin potrzebował około 4 godzin i 40 minut. Dziś podróż Euromiastem „Wawel” z Katowic do Berlina trwa nieco ponad 6 godzin.
                    Jesteście Kaczkodany godni pożałowania. Jedno czym sie możecie obronić to to,ile was Niemcy zamordowali.Może mieli i racje,gdyz byliście ciemni i prymitywni.Prowokowaliście swoim prymitywizmem i słabością Niemców?Pewnie niektóry na forum zna sie na na teorii wojny,gdyz juz w początkach ludzkości slaby prowokował wojnę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka