stefan4
16.09.25, 16:15
Między 22 kwietnia a 10 maja 2025 strzelali do siebie żołnierze Indii i Pakistanu. Wtedy też odezwała się dawna niechęć między Indiami i Chinami i w jej wyniku Chiny lekko pomogły Pakistanowi dostawami uzbrojenia. Ale potem zawarto rozejm.
Ten rozejm niejaki Trump Donald ogłosił jako swój sukces i swój wkład w należną mu pokojową nagrodę Nobla. Strona pakistańska zgodziła się na zasadzie ,,niech mu już będzie, że to on, co nas to kosztuje''; natomiast strona hinduska postawiła się: ,,nie, rozejm sami wynegocjowaliśmy z Pakistanem, USA nie odegrały w tym żadnej roli''.
Rozżalony tą postawą Trump D. zemścił się: nałożył na Indie Wielkie i Piękne cła (50%). I wtedy Indie padły na kol... No właśnie wcale nie padły, tylko wypięły się na USA, zbliżyły się z Chinami, a w rosyjsko-białoruskich wojskowych manewrach ,,Zapad'' wziął udział oddział ich wojska.
Indie są mocarstwem atomowym, zamieszkanym przez półtora miliarda ludzi (1/6 całego świata), których średnia wieku wynosi 26 lat, więc jest to niewyczerpany rezerwuar taniej siły roboczej... W to wszystko USA inwestowały i korzystały z tego przez lata, kiedy Indie starały się być trochę prousawskie, trochę mniej prorosyjskie i raczej nie prochińskie. A teraz koniec. Niezależnie od tego, czy Donald T. uważa za swojego głównego wroga Rosję czy Chiny, to właśnie stracił sojusznika, a ten główny wróg został bardzo wzmocniony przez przyjaźń z Indiami.
A wszystko przez Wielką i Piękną żądzę zdobycia Nobla...
- Stefan