herr7
13.04.05, 00:00
Wizyta Juszczenki była tego przykładem. Jak wielki był to sukces niech
świadczą kwaśne miny naszych ukrainofili, jacy dzisiaj występowali w TV Puls
(p. Berdychowska, i Jan Marek Nowakowski, i pewna dziennikarka z polskiej
sekcji BBC).
Wizyta Juszczenki niczego nie przyniosła, gdyz jak trafnie stwierdzono była
zbyt późna na wizytę czysto kurtuazyjną, a konkretów jak na wizytę roboczą
zabrakło. Wydaje się że polskie elity szybko się Juszczenką (który jest
zresztą młotem) i jego reżimem rozczarują.
W tym samym czasie Putin i Schroeder podpisali kilka umów, z których jedna ma
na celu ominięcie Polski szerokim łukiem w transporcie gazu. Polska jak wiemy
długo na tę decyzję "pracowała", no i się ziściło. Nie trzeba chyba mówić, że
nikt nie podziela na zachodzie naszych antyrosyjskich obsesji, a w każdym
razie nie przeszkadzaja im one w robieniu interesów.
Trzecim naszym niewątpliwym sukcesem jest zapowiedź dostarczania kaspijskiej
ropy do Burgas, ale za pomocą rosyjskich ropociągów, a następnie tankowców.
Nie trzeba byc geniuszem zeby wykazać że jest to połączenie nie tylko
najkrótsze (w odróżnieniu od takiego Ceyhan leżącego na południu Azji
Mniejszej - naprzeciw Cypru), ale przy okazji omija też Ukrainę. Tak więc
chwycił Juszczenko tatarzyna...Trudno więc liczyć, że znajdą się chętni do
sfinansowania inwestycji (Odessa-Brody-Płock), która z samego założenia jest
wyłącznie "polityczna".
Jakby jeszcze tego było mało doniesiono nam dzisiaj, że po śmierci Papieża,
jego polskie otoczenie musiało się juz wynieść z Watykanu, a papieskie
apartamenty (z których uprzątnięto wszystkie rzeczy Jana Pawła II) czekają na
jego następcę.