stranger.pl
02.06.05, 22:34
Walki z antysemityzmem i radykalnym islamem domagał się od Niemiec składający
wizytę w tym kraju prezydent Izraela Mosze Kacaw. Zarzucił on władzom RFN
oraz przywódcom pozostałych państw europejskich tolerowanie antysemityzmu.
Podczas swojego przemówienia w Bundestagu w związku z 40. rocznicą nawiązania
stosunków dyplomatycznych Kacaw mówił m.in. o rosnącej fali antysemityzmu w
Niemczech. Żądał on od tutejszych władz większego i bardziej zdecydowanego
działania przeciwko neonazizmowi. - Mamy prawo wymagać od Niemiec, aby nie
dopuściły do powstania i rozprzestrzeniania się ideologii neonazistowskiej -
stwierdził prezydent Izraela. Jednocześnie wyraził przekonanie, że niemiecka
demokracja jest zdolna do oporu wobec neonazistów oraz że poradzi sobie z
tymi problemami. Jego zdaniem, Republika Federalna winna jest to "samej sobie
oraz wszystkim ofiarom holokaustu i narodowi żydowskiemu".
Kacaw oskarżył też całą Europę o tolerowanie antysemityzmu. - Jesteśmy
dzisiaj świadkami fali odradzającego się antysemityzmu na skalę nieznaną od
końca II wojny światowej, fali, której towarzyszy agresywna propaganda,
połączona z nagonką na Żydów i państwo Izrael (...) Chcemy wszystkie rządy
europejskie uczulić na działania antysemickie i żądamy, aby zaczęły
podejmować skuteczne działania przeciw antysemickim wybrykom - grzmiał
prezydent żydowskiego państwa.
Jednocześnie ostrzegał Europejczyków przed zagrożeniem ze strony islamu.
Uznał on, że radykalny, ekstremalny islam jest wielkim zagrożeniem, chociaż -
jak przyznał Kacaw - większość ludzi mieszkających w Europie wyznania
muzułmańskiego jest nastawiona pokojowo.
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20050602&id=sw36.txt