bimi
25.07.02, 16:35
Witam,
Czy jestem człowiekiem niesamowicie naiwnym? Chorym psychicznie? Mam zbyt
wybujałą wyobraźnię? Takie opinie o sobie słyszę kiedy próbuję mówić o tym,
iż za atakami z 11 września w USA nie stoi wcale bin Laden ani żaden inny
laden.
Są one po prostu zwykłym wrobieniem terrorystów w atak na Amerykę. A ponieważ
nikt nie wie kim tak naprawdę są terroryści, to takie rozegranie tej sprawy
umożliwia zwalnie winy praktycznie na każdego. I na zaatakowanie praktycznie
każdego pod pretekstem walki z terroryzmem. Nieźle pomyślane...
A czy mogę sie mylić? Niewykluczone...
Wydaje mi się jednak, że wszystko, o czym piszę wynika z rozsądku i logicznej
interpretacji zdarzeń, które każdego dnia, od 11 wrzesnia począwszy mam
okazję śledzieć w prasie, telewizji i internecie.
Dzisiaj widzimy jak z każdym dniem Izrael w coraz bardziej bezwzględny sposób
morduje Palestyńczyków. Zastanawiamy się: jak to? dlaczego? jakim parwem?
Myślę, że aby odpowiedzieć na to pytanie, należało by zacząć od początku.
A jak, moim zdaniem się to wszystko zaczęło...
To właśnie mój rozsądek każe mi wiedzieć, iż cały ten pomysł ze światowym
terroryzmem początku XXI wieku to nic więcej jak tylko skutek pefridnej
działalności niepodległego państwa Izrael. To właśnie Izraelczycy (nie
Arabowie, jak twierdzi izraelska propaganda) dali początek światowemu
terroryzmowi. To właśnie dzięki terrorystycznym organizacjom powstało to
państwo! A kiedy już powstało, pierwsze co zrobiło to zbudowało potężną
armię. W bodajże kilkunasto-milionowym kraju jest milionowa armia!
Nowoczesna, bo uzbrojona przez Amerykanów! Ta ramia jest naprawde potężna -
nawet dysponuje ponoć 400 ładunkami nuklearnymi. Po co tak małemu państwu tak
potężna siłą niszcząca? Boję się pomysleć!
A wracając: kiedy już wybudowali tą armię (głównie za pieniądze wyłudzone od
innych narodów) od razu zaczeli się panoszyć w swoim regionie. Rozpoczęły się
repersje przeciwko Palestyńczykom. Zaczęli budować Żydowskie osiedla na ich
ziemii. Rozpoczęły się ludobójce masakry palestyńskiej ludności. Masakry
dokonywane przez tą, jakże nowoczesną armię.
Jednak wiadomo, że Palestyńczycy to nie Żydzi - nie są tchórzami i nie będą
patrzeć spokojnie, kiedy inni palą w piecach ich rodaków (to metafora). Na
terenie Palestyny powstały, na wzór dawnych żydowskich, organizacje
terrorystyczne. Ich celem było i jest nadal uprzykrzanie okupantowi jego roli.
I co z tym fantem zrobić? Ano cza by jakoś zgładzić wszystkich
Palestyńczyków, bo już nas prawdę mówiąc troche wkurwiają. Tylko jak?
Przecież jak zaczniemy ich palic w piecach, to cały świat nas zniszczy. Jesli
nie militarnie, to przynajmniej ekonomicznie... Trzeba szybko coś wymyśleć...
A może by tak Amerykanie nam pomogli? W końcu to oni nas zbroili przez cały
ten czas. Mają najlepszą armię i do tego ludzie tacy durni. Poza tym
kontrolujemy przeciez większość temtejszych gazet i stacji telewizyjnych -
można ich w to wkręcić. Nie powinno to byc takie trudne... Może Szaron niech
się tym zajmie...
No i korzystając, nie tylko z pomocy swoich mediów, ale także z wpływów w
partii republikańskiej wprowadzili na urząd prezydenta swojego przyjaciela,
syna innego przyjaciela - pana Busza. Mało brakowało, żeby plan spalił na
panewce, bo Bush wygrał ledwo co... Ach, gdyby nie ta Floryda!
Ale jednak wgrał! Sukces! Teraz już wszystko poszło z górki. Wcześniej
przypomniano sobie o wymyślonym już wiele lat wczesniej systemie, który miał
umożliwiać przejęcie kontroli nad samolotami porwanymi przez terrorystów. No
więc po cholerę wymyslaliśmy takie cacko?
11 września 2001 roku bezwzględni agenci zdalnie przejęli sterowanie nad
jednym z rejsowych samolotów amerykańskich linii lotniczych i z wielkim
impetem, przy pomocy komputera, precyzyjnie naprowadzili go na cel. Tym celem
była jedna z wież World Trade Center. Przerażeni pasażerowie, wraz z nie
mniej przerażoną załogą jedynie obserowali jak samolot, w którym lecą
precyzyjnie i łagodnym lotem wlatuje w ściane ogromnego wieżowca! O czym
sobie wtedy myśleli? Czy krzyczeli? A może po cichu się modlili? Tego nigdy
sie nie dowiemy...
Jak się okazało po 15 minutach, pasażerowie kolejnego samolotu podzielili los
swoich poprzedników. Później obie wieże WTC zawaliły się. Dokładnie tak, jak
to sobie zaplanowali organizatorzy zamachów.
Przerażeni obywatele Izraela z nieciepliowścią oczekiwali na wieści o
ewentualnych ofiarach. Wszak nie było tajemnicą, że w wieżach WTC każdego
dnia pracowało od 4 do 5 tysięcy ich rodaków. Jak się później okazało
niepotrzebnie się martwili - wszyscy oni przeżyli.
Nie był to jednak koniec atrakcji, jakie przygotował premier Szaron i jego
marionetka - prezydent Bush na 11 września. 2 samoloty, 2 wielkie wieże i
tysiące ofiar to wprawdzie dużo, ale skoro już i tak zadajemy sobie tyle
trudu, to czemu by nie poszaleć jeszcze trochę... Co by tu jeszcze rozwalić?
Może Pentagon? O tak - Pentagon będzie dobry! Skoro ktoś atakuje Pentagon, to
tak jak by zaatakował armię. A skoro atakuje armię, to tak jak by wypowiadał
wojnę. Pentagon się nada!
Tylko jak w niego walnąć? Nie chcemy przecież rozwalić sobie głównego punktu
dowodzenia... Ubezpieczony budynek WTC to co innego. Poza tym pozbyliśmy się
już udziałów w nim... Penatgonu jednak nie możemy rozwalic, bo potem cholera
cza będzie go odbudowywać. Szkoda zachodu. No, ale atak musi być...
No i zaaranżowało się rzekome uderzenie Boeingiem, podczas gdy w istocie
uderzenie to było wybuchem trotylu dokładnie policzonym i zaplanowanym przez
naszych wojskowych ekspertów. A samolot, który niby to zrobił? Zestrzelony
rakietą, gdzieś nad pustynią. Szczątki rozpadły się w promieniu wielu
dziesiątek kilometrów. Nie tylko szczątki samej maszyny, ale również szczątki
ludzi, którzy nią lecieli. Biedne ofiary wojny, której isnienia nigdy nawet
nie podejrzewali...
No, ale mniejsza o ofiary - będzie ich jeszcze sporo w tej wojnie. W każdym
bądź razie Pentagon mamy z głowy - musimy jeszcze tylko uciszyć tych
strażaków, co gasili tamten pożar. OK - to już zrobione - każdy Amerykanin
(szczególnie mundurowy) będzie posłuszny jak mu się powie, że trzymanie mordy
na kłódke to "dla dobra kraju"...
Ale, ale! Tylko co zrobić z czwartym samolotem? Tym, co go przejęliśmy
rezerwowo - na wypadek jak by któryś z tamtych dwóch od WTC nie trafił w cel.
No mamy problem - bo jak go sprowadzimy z powrotem na ziemię, to ludzie ze
środka opowiedzą wszystkim, że nie widzieli żadnych terrorystów, za to
samolot wcale nie chciał lecieć tam, gdzie życzyli sobie tego jego piloci. No
tak... Jedynym wyjściem jest więc pozbycie się go. To może rozjebiemy go na
pustyni? Będzie świetna papka dla prasy o tym, że dzielni Amerykanie nie
poddali się terrorystom, postąpili honorowo i postanowili nie dopuścić do
tego, aby samolot, w którym lecą zabił kogokolwiek poza nimi. Kurcze, to
nawet dobre - taka patriotyczna śpiewka nawet się tu przyda... Ależ my
jesteśmy przebiegli i cwani!
To były ostatnie ofiary 11 września 2001 roku...
Ufff. Udało się, a tyle było stresu i obaw, że coś pójdzie nie tak... No
dobra, ale to jeszcze nie koniec. Teraz czas na media. Coż tam słychać w
Palestynie? Ciesza się? Tak - baaardzo dobrze, o to nam chodziło! Dawać to na
pierwsz plan w CNN! Cały świat musi widzieć jak Palestyńczycy ciesza się w
targedii Ameryki!
Dobra, Palestyńczycy pokazani. FBI znalazło już samochód z koranem i
instrukcją zostawony na lotnisku. Wszystko jest na dobrej drodze. Wojna z
terroryzmem rozpoczęta...
Teraz Bush niech spokojnie prowdzi ofensywę w Afganistanie, tak jak zostało
to ustalone. Później, skoro tego właśnie chce, niech uderza na Irak - to nam
sie też później przyda. Jedyne czego my chcemy to panowania na Bliskim
Wschodzie. Na razie...
Ach, tak zapomniałem o bin Ladenie. No właśnie:
'Ten niewdzięczny skurwi