cepimierz
06.07.05, 07:06
I niech mu ziemia ciężką będzie.
Dzisiejsza Rzeczpospolita:
<Morel nie stanie przed sądem
Władze izraelskie ostatecznie odmówiły wydania Polsce pułkownika Salomona Morela - dowiedziała się "Rz".
Tuż po wojnie był on komendantem obozu pracy dla Niemców w Świętochłowicach. Polska zarzucała mu ludobójstwo. Miał być odpowiedzialny za śmierć 1538 więźniów.
Władze Izraela odrzuciły taką kwalifikację prawną. Podały w wątpliwość polskie dowody, sugerując, że są one wyłącznie efektem zeznań złożonych po 1989 r. przez kilku Niemców, "w okresie nasilenia antysemityzmu". Według izraelskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, Morel i jego rodzina są ofiarami zagłady, a jego powojenną działalność należy oceniać przez pryzmat tego, co przeżył.>
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050706/kraj/kraj_a_2.html
I, szerzej:
Nie będzie ekstradycji Morela
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050706/kraj/kraj_a_6.html
Wyjątek:
<Brak jest podstaw, by zarzucać Morelowi popełnienie zbrodni ludobójstwa lub zbrodni przeciwko narodowi polskiemu. To on i jego rodzina są ocalonymi z zagłady, oczywistymi ofiarami ludobójstwa popełnionego przez nazistów i ich polskich kolaborantów - pisze izraelskie Ministerstwo Sprawiedliwości. Izraelczycy przyjmują do wiadomości, że Morel był komendantem obozu. Polemizują jednak z zarzutem, że z jego winy zmarło w nim półtora tysiąca osób.
Z ich informacji wynika bowiem, że w ogóle więziono w nim jedynie sześćset osób. Przypominają także wojenne przeżycia Morela - śmierć rodziców i przyrodniej siostry z ręki granatowego policjanta, zamordowanie brata przez "polskiego faszystę". Przede wszystkim jednak podają w wątpliwość dowody przeciwko Morelowi przedstawione w polskim wniosku o ekstradycję. Wskazują, że zostały przedłożone "przeciwko obywatelowi żydowskiemu" po 1989 r. przez "kilku Niemców", a było to "w okresie nasilenia antysemityzmu".
Izraelskie Ministerstwo Sprawiedliwości przypomina też, że zaraz po wojnie w Polsce zamordowano tysiąc Żydów. Dokumentacja dotycząca tych zbrodni jest przechowywana m.in. w Yad Vashem. Wynika z niej, że wielu odpowiedzialnych za to uniknęło kary.>
Ja uważam, że należy raz na zawsze zamknąć tę sprawę stwierdzeniem:
Morela w ogóle nie było. Faktem jest, że kilka osób zeznawało, jakoby istniał, a nawet dopuszczał się mordów. Ponieważ jednak rzekomi świadkowie nie byli ofiarami Zagłady, ich zeznaniom nie można dawać żadnej wiary.