Dodaj do ulubionych

Lewicowy faszyzm

10.07.05, 08:23
Lewicowy faszyzm


Lewicowy faszyzm

To nie "eliminacyjny antysemityzm" Niemców - jak twierdził historyk Daniel
Jonah Goldhagen - doprowadził do ludobójstwa. Wymusiła je zdaniem Aly'ego
konieczność finansowania "polityki dobroczynności wobec własnego narodu" i
kupowania przychylności niemieckiego społeczeństwa. Z tej perspektywy
większość Niemców to oportuniści, którzy chętnie wykorzystywali szansę
wzbogacenia się pod rządami nazistów. Nie "gorliwi kaci", lecz "gorliwi
grabieżcy" Hitlera.

Dlatego też - twierdzi Aly w wywiadach i felietonach - rząd kanclerza
Schrödera powinien forsować reformy demontujące niemieckie państwo opiekuńcze,
by wreszcie wziąć rozbrat ze "wspólnotą narodową" zrodzoną w III Rzeszy.

I ta właśnie teza wywołuje wielkie zgorszenie, zwłaszcza w byłej NRD. Gazeta
„Junge Welt” oburza się, że Aly „wpisuje się w ten ciąg »przełamywania tabu «,
z jakim byli lewicowcy po upadku NRD wkroczyli do nowych Niemiec”. I oskarża
„mieszczańskiego liberała” o... antykomunizm.

Ten sposób myślenia wcale nie jest marginalnym dziwolągiem, czego dowodzi
antyreformistyczny sojusz, jaki zawarli Gregor Gysi z postkomunistycznej PDS
oraz były szef SPD Oskar Lafontaine. Obaj są rzecznikami utworzenia nowej
partii lewicowej, która broniłaby niemieckiego państwa opiekuńczego - tej
schedy po Hitlerze, Erhardzie i Honeckerze.

Ich sojusz sprowokował gwałtowną reakcję. „Nie jest to partia ani nowa, ani
lewicowa - piszą w liście otwartym niemieccy pisarze: Hans Christoph Buch,
Wolf Biermann, Klaus Harpprecht, Günter Kunert i Peter Schneider. - To
śmieszne, gdy PDS propaguje dziś powrót do zachodnioniemieckiego państwa
dobrobytu, które niegdyś tak zawzięcie zwalczała. Sojusz z Lafontain'em nie
czyni jej bardziej wiarygodną, gdyż w świecie zglobalizowanym nie ma powrotu
do odizolowanego państwa narodowego, któremu wydaje się, że zamykając granice,
zapewni bezpieczeństwo socjalne. Z tego punktu widzenia słowa Lafontaine'a o
»obcych robotnikach «, którzy rzekomo wyjadają niemieckim pracobiorcom masło z
chleba, nie były przejęzyczeniem, lecz wyznaniem wiary. Lafontaine wchodzi w
buty prawicowych populistów. To charakterystyczne, że PDS nie robi nic
przeciwko rozprzestrzeniającej się wrogości do obcych, lecz ze złośliwą
satysfakcją zaciera ręce. Ręka w rękę z NPD. (...) Jeśli nasi zdezorientowani
obywatele pójdą na lep takich populistycznych demagogów jak Gysi i Lafontaine,
to demokracja w RFN będzie tak zagrożona jak kiedyś w republice weimarskiej”.

Oto wciąż żywa niemiecka trauma - cień Weimaru, cień III Rzeszy, cień
kryminalnej, politycznej, moralnej i metafizycznej winy nieżyjących już
rodziców i dziadków, cień, który wciąż kładzie się na ich dzieciach i wnukach.

Pazerne na awans społeczny za każdą cenę są nie tylko mieszkanki
prowincjonalnych miasteczek jak kiedyś Brigitte Herbst z Forst. Ślepi na
społeczne koszty uboczne swej kariery są nie tylko niemieccy technokraci jak
Albert Speer z Mannheim. I nie tylko naziści oferują "wspólnocie narodowej"
państwo socjalne. Osad narodowosocjalistycznej mentalności przetrwał i znów
podsyca emocje przeciw obcym, sąsiadom i przeciwnikom politycznym. Nie tylko w
Niemczech.

*Adam Krzemiński - publicysta "Polityki", specjalizuje się w problematyce
niemieckiej

Niklas Frank, "Meine deutsche Mutter", Bertelsmann 2005

Gitta Sereny, "Das deutsche Trauma. Eine heilende Wunde", Bertelsmann 2000

Heinrich Breloer, "Speer und Er", trzyczęściowy serial telewizji ARD, 2005

Götz Aly, "Hitlers Sozialstaat", Fischer 2005
Obserwuj wątek
    • smoku_wawelski Re: Lewicowy faszyzm 10.07.05, 09:35
      NPD faktycznie rośnie w siłę, a SPD mimowolnie im pomaga. Wysokie bezrobocie to
      woda na młyn dla ksenofobów i socjalistów.
      • gocanowo lewicowy faszyzm to tak jak prawicowy komunizm 10.07.05, 16:24
        troche pomyliles pojecia cytujac chaotycznie z roznych zrodel.
        Problem wcale nie jest taki jednoznaczny. Faktem jest, ze linie podzialu: lewica
        prawica od dawna nie istnieja. I nie jest to specyfika niemiec, tylko calego
        swiata. Z reguly partie opozycyjne maja skrystalizowane profile, daza powiem do
        zdobycia popularnosci i wladzy. A bedac przy wladzy rozmywa sie to, trzeba byc
        sklonnym do kompromisow. Np. niemiecka socjaldemokracja, a zwlasza zieloni,
        krotko po dojsciu do wladzy staneli przed dylematem, czy dolaczyc sie do agresji
        na jugoslawie, czy nie. Jeszcze krotko przed tym, w kampanii wyborczej, glosil
        polityke antymilitarna, a potem zachecali do coraz bardziej intensywnych
        bombardowan.
        Model panstwa opiekunczego sprawdza sie najlepiej, kraje takie przoduja np. w
        wynikach PISA, czyli maja ksztalcenie mlodziezy na najwyzszym poziomie, maja tez
        na ogol nizsze bezrobocie, mniejsza przestepczosc, mniejsza smiertelnosc
        noworodkow, nizsza korupcje, czyli wszystkie pozytywne wskazniki tzw.
        cywilizacyjne.
    • adnem.awis Biermann: "To partia ani nowa, ani lewicowa" 08.11.14, 01:35
      Przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert zaprosił Biermanna, pomimo protestów Lewicy, a dzisiejsze uroczyste posiedzenia parlamentu. Przed wykonaniem pochodzącego z lat 70. utworu "Pokrzepienie", śpiewanego przez wschodnioniemieckich więźniów politycznych, Biermann odniósł się do zastrzeżeń zgłaszanych wobec jego występu przez posłów Lewicy.

      - Pogromcy smoków nie uchodzi bohaterskie zwalczanie z wielkim rozmachem resztek smoczego płodu - powiedział Biermann zwracając się do parlamentarzystów Lewicy. - Zostali pokonani. Wystarczającą karą jest to, że muszą tutaj siedzieć i słuchać tego, co mówię - dodał 77-letni artysta. - Jako grupa nie jesteście moim zdaniem żadną lewicą - kontynuował Biermann. - Nazywacie się Lewicą, ale nie jesteście ani lewicą, ani prawicą, lecz jesteście reakcją - mówił piosenkarz. - Jesteście nędznymi resztkami tego, co zostało przezwyciężone.

      Pieśń "Pokrzepienie", jak podkreślił, była śpiewana przez obywateli NRD, którzy sprzeciwiali się władzom, była "pokarmem dla duszy" więźniów politycznych. - To wspaniale, że mogę ją zaśpiewać w parlamencie niemieckiej demokracji - dodał.

      Lammert usiłował zmitygować artystę, zwracając mu uwagę, że prawo głosu w Bundestagu przysługuje tylko posłom, a on został zaproszony do wykonania piosenki. - Nie odzwyczaiłem się od gardłowania w NRD i tym bardziej nie powstrzymam się od tego w tym miejscu - odparł Biermann.

      Po występie kanclerz Angela Merkel i szef SPD, wicekanclerz Sigmar Gabriel gratulowali artyście.



      www.rp.pl/artykul/11,1155560-Biermann-o-postkomunistach---resztki-smoczego-plodu-.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka