josel
29.07.05, 13:08
Islam zagraża Europie, muzułmański świat wypowiedział nam wojnę, to nowa
wojna światów - po zamachu w Londynie ponownie przytłoczyła nas fala
apokaliptycznych wizji, dostosowujących się do modnego obrazu zderzenia
cywilizacji. Modnego, co nie znaczy rzeczywistego. Przyjrzyjmy się dziesięciu
najczęściej pojawiającym się stereotypom dotyczącym islamu i wypływającemu z
niego „zagrożeniu”.
1. Świat islamu kontra świat chrześcijański
Samo pojecie świat islamu trzeba używać ostrożnie, bo obejmuje tak różne
modele społeczeństwa jak kraje arabskie, Indonezję, społeczność muzułmańską w
Indiach, czy czarnych muzułmanów w Stanach Zjednoczonych. Łączy ich religia -
i nic więcej. Religia jest tylko jedną spośród innych więzi społecznych.
Wspólnota wiernych, umma, do której odwołują się muzułmanie jest odległym
ideałem, „królestwem niebieskim” niezbyt możliwym do zrealizowania na ziemi.
W praktyce jedyny okres w dziejach, gdy świat islamu był zjednoczony - w
początkach kalifatu (VII-VIII wiek), dość szybko się skończył, gdyż doszło
do „zwykłej” walki o władzę. Co więcej, islam jest podzielony na kilka
nurtów, a między przedstawicielami dwóch podstawowych nurtów - sunnityzmu i
szyityzmu, dochodzi do krwawych konfliktów jak w Iraku, czy Pakistanie. Nie
ma jednolitego świata islamu.
2. Święta wojna jest nieodłączną cechą islamu.
Idea świętej wojny, dżihadu oznacza przede wszystkim walkę ze swoimi
słabościami, „ze złem tkwiącym w duszy”. W terminie dżihad zawiera się także
pojęcie kitalu, odpowiadające idei wojny religijnej, ale jedynie w wypadku
odpierania ataku („Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają,
lecz nie bądźcie najeźdźcami” - Koran 2:190-191). Oczywiście idea ta była
często naginana jako usprawiedliwienie dla podbojów, ale podobnie działo się
w przypadku innych religii. Zwróćmy uwagę, że gdy w znaczącym 1492 roku
katoliccy władcy Hiszpanii wypędzili stamtąd Żydów, znaleźli oni schronienie
właśnie na terenach pod władzą muzułmanów. Na Bliskim Wschodzie, będącym
kolebką islamu, przetrwały przez blisko półtora tysiąca lat wspólnoty
chrześcijańskie.
3. Islam zalewa Europę.
Islam jest obecny w Europie 1.300 lat. Hiszpania pod władzą islamskich
władców promieniowała jako ośrodek kultury na całą ówczesna Europę, a w
muzułmańskiej Kordobie powstał pierwszy międzynarodowy uniwersytet, na którym
studiował m.in. papież Sylwester II. Obecnie w Europie żyje 20 mln
muzułmanów, głównie mieszkańców dawnych kolonii francuskich i brytyjskich
oraz Turków ściągniętych do pracy w Niemczech. To ich tania siła robocza
przyczyniła się do rozwoju potęgi gospodarczej tych państw, podobnie jak
wcześniej grabież ziem, z których pochodzą, dokonana przez państwa
kolonialne. Społeczność muzułmańska w Europie również nie jest jednolita.
Większość europejskich muzułmanów chce po prostu normalnie żyć, zachowując
swoje obyczaje i religię. Grupki fundamentalistyczne skupiają znikomy procent
tej społeczności.
4. Zachód jest głównym wrogiem fundamentalizmu islamskiego.
Fundamentalizm swą witalność zawdzięcza właśnie Zachodowi, który traktował
ten nurt w islamie jako zaporę dla wzrostu sił lewicy laickiej w krajach
głównie arabskich, ale też np. w Indonezji. Od 80 lat bliskie relacje łączą
Waszyngton z despotyczną monarchią Saudów, kontrolującą nie tylko spore
rezerw ropy, ale też promującą najbardziej radykalną wersję islamu (to
petrodolary przyczyniły się do usunięcia w cień innych, bardziej otwartych
nurtów islamu). W 1965 r. muzułmańskie bojówki, dozbrojone przez CIA,
urządziły rzeź lewicy w Indonezji. Powszechnie znane jest poparcie
amerykańskie dla islamskich „bojowników o wolność” w Afganistanie. Jednym z
nich był niejaki Osama ben Laden.
5. Terroryzm islamski jest ruchem irracjonalnym.
Niestety, Zachód dostarcza temu terroryzmowi dobrej pożywki. Nikt w świecie
arabskim nie wierzy, że Amerykanom chodziło o demokrację, gdy atakowali Irak.
Mało kto wierzy w pragnienie zaprowadzenia demokracji, gdy Waszyngton wspiera
nie tylko totalitarną Arabię Saudyjską, ale też despotyczne rządy Mubaraka w
Egipcie (z tysiącami więźniów politycznych, z regularnym stosowaniem tortur).
Sztandarowym przykładem hipokryzji Zachodu dla muzułmanów jest postawa wobec
działań Izraela, bez żadnej reakcji „cywilizowanego świata” łamiącego kolejne
uchwały ONZ dotyczące stosunku do Palestyńczyków. W samej Palestynie, czy
irackiej Faludży zginęło więcej osób niż we wszystkich zamachach
terrorystycznych w Europie w ostatnich latach. Te przykłady działają na
wyobraźnię młodych ludzi, którzy dają się „uwieść” islamskiemu terroryzmowi.
Dodajmy, że portret socjologiczno-psychologiczny terrorystów islamskich
niewiele odbiega od ich poprzedników np. z niektórych lewackich ruchów
terrorystycznych - osoby wykorzenione ze swej społeczności, przesiąknięte
poczuciem misji.
6. Muzułmanie są przeciwko demokracji.
Dwa sondaże przeprowadzone przez World Vaules Survey w latach 1995-96 i 2002-
2003 w 13 krajach muzułmańskich, w tym pięciu arabskich wskazują, że poparcie
w nich dla demokracji wynosi od 60 do 95 proc.! Większość społeczeństw
muzułmańskich ma jednak za sobą traumatyczne doświadczenie kolonializmu, a
później dyktatur powiązanych z blokiem moskiewskim lub zachodnim. O silnej
aspiracji do demokracji świadczą choćby sukces odniesiony przez stacje
telewizyjne takie jak Al-Dżazira, krytykujące zarówno ingerencję zewnętrzną w
państwach arabskich, jak ich własne despotyczne rządy.
7. Polityczny islam jest w swej szczytowej formie.
W cieniu spektakularnych zamachów terrorystycznych umyka naszej uwadze fakt,
że polityczne ruchy islamskie stępiają swe ostrze, dostosowują się do
współczesnego świata, a nawet dogadują z Zachodem. Sztandarowym przykładem
jest Turcja, gdzie rządy sprawuje islamska Partia Sprawiedliwości i Rozwoju -
porównywalna do chrześcijańskich-demokratów, wywodząca się z radykalnej
Partii Cnoty. Bractwo Muzułmańskie w Egipcie zwróciło się do lewicy z
propozycją wspólnej walki o demokratyzację kraju. Z rządem dogadała się
większość ruchów islamskich w Algierii. Doświadczenie Iranu pokazuje, że
rządy partii religijnych nie oznaczają nagłej poprawy sytuacji społecznej i
gospodarczej, czy likwidacji korupcji. Terroryzm islamski świadczy bardziej o
desperacji części islamskich działaczy, niż o triumfie politycznego islamu.
8. Największym zagrożeniem jest islamska bomba atomowa.
Islamski Pakistan ma bombę atomową, ale to nie on - jako sojusznik
Waszyngtonu, jest na celowniku mediów, tylko Iran. Tyle że szyicki Iran dla
sunnickich terrorystów w rodzaju ben Ladena jest takim samym wrogiem
jak „żydzi” i chrześcijańscy „krzyżowcy”. Podczas rządów talibów w
Afganistanie dochodziło tam do mordów na irańskich dyplomatach, szyici
niejednokrotnie byli celem ataków sunnickich terrorystów tak w Iraku, jak
Pakistanie.
9. Wojna cywilizacji jest nieunikniona, różni nas zbyt wiele.
Taka wizja odpowiada tak terrorystom Al.-Kaidy, którzy chcieliby zebrać
muzułmanów pod swoimi sztandarami, jak i jastrzębiom z Pentagonu (do których
zalicza się Samuel Huntington - twórca koncepcji wojny cywilizacji), marzącym
o tym samym w przypadku Zachodu. Tymczasem w samej Europie nieprzerwanie trwa
dialog nie tylko między religiami, ale też muzułmanie odnajdują się w
normalnym życiu politycznym, związkowym, są na listach wyborczych, w
ponadwyznaniowych organizacjach społecznych. Musimy przyzwyczaić się do tego,
że Europa tak jak przed wiekami jest kontynentem wielokulturowym. I różne
kultury tylko wzbogacają, a nie zubożają nasz Stary Kontynent.
10. Tylko mocne uderzenie powali terrorystów na kolana.
Po zamachach na WTC prezydent Bush ogłosił wojnę z terroryzmem. W tym czasie
Stany Zjednoczone, pod tym prete