dana33
27.11.05, 08:56
taaaak, "zmienilam kierunek" i zostalam "dobra uczennica" goldbaumow i remkow
tego forum na cale 50 godzin, plus minus.....
co wlasciwie zrobilam, przyjaciele forumowi z obu stron? zamienilam sie na
kilkanascie godzin w moich ulubiencow. zaczelam wyszukiwac w polskich
gazetach tylko i wylacznie negatywnych o polsce i polakach wiadomosci (jak to
robi zbalansowany i cep z gazetami israelskimi) i zaczelam je uogolniac.
przeciez wiem doskonale, ze nie ma mowy o zebraniu polski o jakakolwiek sume,
takie uklady finansowe sa na porzadku dziennym na calym swiecie, nie jestem
zadnym finansowym expertem, ale chyba nie przesadze, jak powiem, ze kazdy
kraj na swiecie to robi. oczywiscie, ze sprawa skor, to bestialstwo paru
wyrodnialcow, a nie wszystkich polskich lekarzy. oczywiscie, ze pijana
pielegniarka to jedna, a nie wszystkie polskie pielegniarki. i mimo tego, ze
w polsce antysemityzm istnial, istnieje i bedzie istnial, to napewno nie 40
milionow polakow jest antysemitami, napewno nie 40 milionow polakow mordowalo
w jedwabnem i napewno nie 40 milionow polakow bylo szmalcownikami.
nie zrobilam tej calej historii w nadzieji, ze goldbaum, remekk, mirmil & co,
zmienia swoj sposob myslenia czy pisania o zydach i israelu. rowniez nie
dlatego, zeby moje posty byly na gorze, albo ze chce "panowac" na forum. ale
chcialam pokazac calemu forum, calemu, jak wygladacie z mojego krzeselka. jak
ja sie czuje, czytajac dzien w dzien to co piszecie o israelu i zydach.
musze przyznac, ze wyniki przeszly moje najgorsze obawy: prawie wszyscy nie
zaliczajacy sie do grupy antysemickiej uwierzyli w moja "demoralizacje" jak
sie wyrazil jeden z forumowiczow. oburzenie ogolne niesamowite, porady
przeniesienia sie na forum prywatne, "dana przeginasz"... jedyni ktorzy z
zadowoleniem albo raczej z absolutnym spokojem przyjeli "nowa linie" to
wlasnie goldbaum & co.... nawet troche mniej pisali i mniej psioczyli na
israel i zydow.... ale to tez trwalo zaledwie pare godzin i wrocili do normy..
takiego oburzenia i protestow nie widzialam ze strony forumowiczow przez cale
4 lata w odniesieniu do uogolniania w stosunku do israela i zydow. nawet jak
komus przeszkadzaly te antysemickie posty, protesty mozna policzyc na 10
palcach. nikomu nie przeszkadzalo pisanie naziland, hucpaland, zionaziole,
wszyscy zydzi to mordercy, israel zebrze, zydzi do gazu, poznajemy ich
prawdziwe oblicze, przeproscie, blagajcie, wystawimy wam rachuneczek.... co
ja zrobilam? to samo, dokladnie to samo. wzielam 3-4 negatywne informacje z
polskich gazet. zaczelam uogolniac, oskarzac wszystkich polakow i cala
polske... no i posypalo sie... ci ktorzy milczeli czytajac antysemickie
posty o israelu, nagle sie obudzili, poczuli sie urazeni, obrazeni, w imieniu
wlasnym i swojej ojczyzny....
double standards, prawda? a czy milczenie i brak protestow to nie jest
rodzajem akceptacji???? a wasze zadania zebym potepila fredzia i arapa, to
nie double standards?
nic sie nie zmienilam. forum nie jest w stanie mnie zmienic. nie stracilam
moich cieplych uczuc do polski. bede tam jezdzic kiedykolwiek mi sie zachce.
raz w roku, 10 razy w roku, jak bede miala na to czas i mozliwosci finansowe.
bede dalej bronic dobrego imienia polski, bo wbrew temu co piszecie i jak
reagujecie, w polsce sie urodzilam i wychowalam i polska zawsze bedzie moja
pierwsza ojczyzna.
przepraszam wszystkich, ktorych urazilam przez te kilkadziesiat godzin. nie
mialam takiego zamiaru, bylam pewna, ze znaja mnie na tyle, zeby zrozumiec,
ze "jest tu cos grane", ale jak widac, pomylilam sie i to bardzo. musze
powiedziec z wielkim rozczarowaniem, ze ja wam ufalam i ufam wiecej: nigdy
nie uwierzylabym, ze ktos, kto dotychczas wyrazal sympatie w kierunku israela
i zydow naprawde w ciagu paru godzin robi odwrot o 180 stopni. gratulacje
annie, ktora natychmiast zrozumiala w watku o spisku zydowskim w dniu 11/9
piszac " OK Dana, Punkt wziety. Odpieprzmy sie od spiskowych teorii". i
podziekowania dla mrkv501, ktorego zupelnie nie znam, z ktorym nie zamienilam
nigdy prywatnego slowa, a ktory nawet na sekunde nie uwierzyl w moja "zmiane
kierunku".
a wy, drodzy forumowicze z obu stron barykady: spojrzcie w lusterko.