Dodaj do ulubionych

Nawet Bóg sie tego wypiera :))

19.01.06, 22:21
"The Roman Catholic Church has restated its support for evolution with an
article praising a U.S. court decision that rejects the "intelligent design"
theory as non-scientific."


news.yahoo.com/s/nm/20060119/ts_nm/religion_catholic_evolution_dc
Obserwuj wątek
    • marcus_crassus inteligentny projekt wcale nie musi byc bzdura 19.01.06, 23:17
      zalezy jak rozpatrywac inteligencje i jak rozpatrywac jej zakres /swiadomosc/ ingerencji.

      czy jesli w kosmosie istnieje cos w rodzaju "nadalgorytmu" ktory dazy do wytworzenia sie zycia nie oznacza to istnienie wlasnie tego projektu?

      *******************************************************************************

      teoria ewolucji w czystej postaci uznaje ze inteligencja i zycie powstaly "ot tak sobie spontanicznie i przypadkowo"

      jest to zwykle domniemanie. nie mamy de facto zadnej wiedzy na temat mechanizmow ksztaltowania sie zycia we wszechswiecie lub zasad jego istnienia lub powstawania

      zadna teoria wiec nie jest naukowa. sa to jedynie domniemania
      • aaki wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 19.01.06, 23:33
        • marcus_crassus Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 00:04
          nie znamy zalozen programu. na podstawie funkcjonowania jego czesci zas nie mozemy oceniac calosci a tym bardziej nie mozemy wnioskowac o jego ogolnych zalozeniach. nie wiemy nie tylko jak program funkcjonuje ale nie znamy nawet zasad wg ktorych zostal zbudowany.

          zalozenie ze program funkcjonuje na zasadzie przypadkowosci jest podobnie teoretyczne jak zakladanie ze przypadkowosci tej nie ma.

          ewolucja na ziemi wykazywac moze ze algorytm istnieje. rownie dobrze moze byc to proces przypadkowy ktory wydarzyl sie chaotycznie.
          • aaki tak własciwie to nic nie wiemy 20.01.06, 00:11
            • marcus_crassus Re: tak własciwie to nic nie wiemy 20.01.06, 00:13
              dokladnie. co nie oznacza ze nie dazymy do poznania programu. z jakiegos powodu chcemy program poznac. byc moze jest to czescia ogolnego algorytmu :)
              nasza ciekawosci moze byc bardzo istotna. z drugiej strony oczywiscie moze byc zupelnie przypadkowa :D
              • aaki dla mnie 20.01.06, 00:19
                założenie istnienia programu=istnienie Boga
                • marcus_crassus Re: dla mnie 20.01.06, 00:46
                  dopoki nie poznamy zasad i budowy systemu nic nie wiemy a kazde zalozenie ktore dokonujemy jest bledem.

                  mozemy zas budowac na podstawie naszej wiedzy mozliwe warianty. niestety, ograniczonosc naszej wiedzy nie pozwala nam domniemywac ze w ogole wiemy czego warianty budujemy.

                  uzyles pojecia Boga. dla czlowieka sprzed 20 tysiecy lat bylbys byc moze zywym Bogiem.
                  dla rozwielitki ktora hodowalbys w akwarium jestes istota tak boska ze nawet nie pojmuje ona Twojego istnienia.

                  czy istota ktora bylaby starsza od nas o np 500 mln lat bylaby Bogiem? jesli jej znajomosc funkcjonowania ukladu dalaby jej zdolnosci bycia niesmiertelna lub tworzenia nowego zycia? I wszystkie atrybuty zwiazane dla nas z Bogiem?

                  czy Bogiem bylby jedynie ostateczny algorytm lub "programista"??

                  zauwaz ze moze sie okazac ze istnieje A (istota) a algorytmu nie ma zadnego. Moze sie okazac tez ze zadnego A nie ma a algorytm istnieje z tym ze jest czyms tak ogleglym od Ciebie ze twoje istnienie nie ma dla calosci programu zadnego znaczenia :)
                  • marcus_crassus "kazde zalozenie jest obarczone mozliwoscia bledu" 20.01.06, 00:47


                  • aaki Re: dla mnie 20.01.06, 00:54
                    jezeli poznamy "WSZYSTKO" to z teoretycznego punktu widzenia zostaniemy Bogiem
                    z drugiej zas strony jesli Bóg już istnieje wydaje mi się antropomorficzne i banalne gdyby Bóg(bedacy już z natury swojej WSZYSTKIM I ponad WSZYSTKIM) chciał się bawić w stwarzanie czegokolwiek.
                    no ale tu myslę kategoriami ludzkimi,a nie boskimi ;-)
                    • marcus_crassus Re: dla mnie 20.01.06, 08:57
                      wystarczy nam jeszcze jeden krzaczor aby stac sie zupelnie rownym Bogu :) ten krzaczor zas "istnieje" tzn owoc jest mozliwy do zerwania. najwidoczniej kiedys tak sie wlasnie stanie :) jesli drzewo dobra i zla oznacza swiadomosc drzewo zycia oznacza zagadke zycia. ale jak sadze jeszcze dluga droga.


                      (22) Po czym Pan Bóg rzekł: Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki. (23) Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. (24) Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia.
          • marcus_crassus Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 00:12
            ps-nie wiemy nawet jak program wyglada ani jaka jego czesc ogladamy. biorac pod uwage ze teoria istnienia wielu wszechswiatow oraz wymiarow moze byc prawdziwa musimy uznac ze sa to tylko rzeczy ktore jestesmy w stanie zrozumiec. prawdopodobnie bowiem program wykracza o wiele dalej na obszary ktorych istnienia nawet nie jestesmy w stanie ogarnac.

            nasze postrzeganie swiata wokol moze byc podobnie bledne jak postrzeganie otaczajacego swiata przez rozwielitke.

            idiotyczne jest aby rozwielitka uznala ze rozumie jak funkcjonuje otaczajace ja bajoro i dodatkowo uznala je za wszystko co istniej
            • aaki Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 00:23
              oczywiscie. i rozwielitka i człowiek poznaj swiat zmysłami.
              dodatkowo opisujemy go abstrakcyjnymi modelami matematycznymi,(nie wiadomo czy prwdziwymi) które jednak nie podlegają naszej subiektywnej percepcji
          • kapitalizm Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 00:18
            marcus_crassus napisał:




            nie znamy zalozen programu. na podstawie funkcjonowania jego czesci zas nie
            mozemy oceniac calosci a tym bardziej nie
            mozemy wnioskowac o jego ogolnych zalozeniach. nie wiemy nie tylko jak program
            funkcjonuje ale nie znamy nawet zasad wg
            ktorych zostal zbudowany.

            zalozenie ze program funkcjonuje na zasadzie przypadkowosci jest podobnie
            teoretyczne jak zakladanie ze przypadkowosci tej
            nie ma.

            ewolucja na ziemi wykazywac moze ze algorytm istnieje. rownie dobrze moze byc
            to proces przypadkowy ktory wydarzyl sie
            chaotycznie.



            w swiecie fizycznym nie ma czegos takiego jak przypadkowosc - wszystko i
            wszystkie zjawiska sa nastepstwem innego zjawiska i kazda materia powstaje z
            innej materii,

            a wiec skoro kazdy skutek ma swoja przyczyne - nie ma w swiecie przypadu, ani
            zadnej sprzecznosci, ani paradoksu,

            okresleniami tymi (przypadek, paradoks, sprzecznosc) nazywamy tylko wytwory
            naszej wyobrazni, gdyz tylko tam, w myslach moze "istniec" przypadek,

            w zwiazku z tym nie mozna mowic o zadnym przypadkowym/nieprzypadkowym powstaniu
            Wszechswiata.
            • kapitalizm Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 00:19
              marcus_crassus napisał:




              nie znamy zalozen programu. na podstawie funkcjonowania jego czesci zas nie
              mozemy oceniac calosci a tym bardziej nie
              mozemy wnioskowac o jego ogolnych zalozeniach. nie wiemy nie tylko jak program
              funkcjonuje ale nie znamy nawet zasad wg
              ktorych zostal zbudowany.

              zalozenie ze program funkcjonuje na zasadzie przypadkowosci jest podobnie
              teoretyczne jak zakladanie ze przypadkowosci tej
              nie ma.

              ewolucja na ziemi wykazywac moze ze algorytm istnieje. rownie dobrze moze byc
              to proces przypadkowy ktory wydarzyl sie
              chaotycznie.

              --------------------------------

              w swiecie fizycznym nie ma czegos takiego jak przypadkowosc - wszystko i
              wszystkie zjawiska sa nastepstwem innego zjawiska i kazda materia powstaje z
              innej materii,

              a wiec skoro kazdy skutek ma swoja przyczyne - nie ma w swiecie przypadu, ani
              zadnej sprzecznosci, ani paradoksu,

              okresleniami tymi (przypadek, paradoks, sprzecznosc) nazywamy tylko wytwory
              naszej wyobrazni, gdyz tylko tam, w myslach moze "istniec" przypadek,

              w zwiazku z tym nie mozna mowic o zadnym przypadkowym/nieprzypadkowym powstaniu
              Wszechswiata.
            • aaki Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 00:25
              no ale zdaje się ze dzisiejsze modele kosmologiczne zakładaja możliwość powstania wszechswiata "z niczego".
            • marcus_crassus Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 00:29
              >w swiecie fizycznym nie ma czegos takiego jak przypadkowosc - wszystko i
              >wszystkie zjawiska sa nastepstwem innego zjawiska i kazda materia powstaje z
              >innej materii,

              w znanym Tobie wszechswiecie ktorego prawa rozumiesz. wcale zas nie oznacza to ze jest to zasada ogolna.

              wyobraz sobie ze widzisz puzzla. na puzzlu jest rybka. nie oznacza to ze calosc puzzli przedstawia rybki.

              > a wiec skoro kazdy skutek ma swoja przyczyne - nie ma w swiecie przypadu, ani
              > zadnej sprzecznosci, ani paradoksu,

              To zalozenie ktorego prawdziwosci nie mozna ocenic.
              • aaki w sumie wolę tak jałową w grucie rzeczy dyskusję 20.01.06, 01:01
                od forumowych rozmów n/t przewagi hanuki nad swietami wielkiej nocy czy też ramadanem
                może jutro stworzymy nową "teorię wszystkiego"
              • kapitalizm Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 05:47
                marcus_crassus napisał:


                w znanym Tobie wszechswiecie ktorego prawa rozumiesz. wcale zas nie oznacza to
                ze jest to zasada ogolna.

                - zakladasz jakas inna wiedze, niz ta ktora mozna posiasc rozumem?

                jesli tak, to jestes zobowiazany przedstawic nam jakies dowody na istnienie
                tego 'cudu' - inaczej Twoja deklaracja jest arbitralna i dyskusja schodzi na
                poziom - "..ja wierze, ze istnieje Bog, a ty jak nie wierzysz to udowodnij, ze
                on NIE istnieje"

                >wyobraz sobie ze widzisz puzzla. na puzzlu jest rybka. nie oznacza to ze
                calosc puzzli przedstawia rybki.

                - a czy ja mowilem, ze wiem jakie i czy wogole sa 'rybki' w innych czesciach
                Wszechswiata?

                > a wiec skoro kazdy skutek ma swoja przyczyne - nie ma w swiecie przypadu, ani
                > zadnej sprzecznosci, ani paradoksu,

                To zalozenie ktorego prawdziwosci nie mozna ocenic.

                - to sie nazywa Prawo Tozsamosci - jest to taki aksjomat, czyli twierdzenie nie
                wymagajace dowodu - ono JEST dowodem,

                podobnie jest z istnieniem Swiadomosci - nie trzeba jej udowodniac, gdyz do
                przeprowadzenia kazdego dowodu jest ONA potrzebna.
                • marcus_crassus Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 20.01.06, 08:51
                  > - zakladasz jakas inna wiedze, niz ta ktora mozna posiasc rozumem?

                  zakladam istnienie praw i zjawisk i "przestrzeni" ktorych jeszcze nie poznalismy. wnioskowanie na temat otaczajacego nas swiata z dostepnej nam wiedzy jest raczej bez sensu. jest identyczne jakby starozytny bablilonczyk wnioskowal o otaczajacym go swiecie i jego prawach uzywajac dostepnej mu wiedzy i siatki pojeciowej.

                  udowadnialby ze ziemia jest plaska i niesie ja wielki zolw. bo to bylo wg jego wiedzy. nie znamy ani zasad budowy materii, ani nawet nie wiemy czym jest wiekszosc materii wypelniajacej wszechswiat. nie wiemy czym jest dokladnie grawitacja. nie rozumiemy tego co nas otacza. a nie mamy zadnych danych zeby uwazac ze to co widzimy to wszystko. wyciaganie wnioskow na podstawie tego co widzimy jest rownie idiotyczne jakby rozwielitka uwazala ze bajoro w ktorym plywa to caly wszechswiat.

                  > - to sie nazywa Prawo Tozsamosci - jest to taki aksjomat, czyli twierdzenie nie
                  >
                  > wymagajace dowodu - ono JEST dowodem,

                  swiadomosc jest faktem. to co opisujesz jest prawem. to dwie rozne rzeczy. nie ma zadnych racjonalnych przeslanek ze prawo jest prawdziwe a takze ze wnioskowanie z tych zalozen jest prawdziwe tak jak je przedstawiles. nie mozna uznac tego za aksjomat. chyba ze za "zalozenie". zakladajac ze to prawda masz racje. ale zalozenie wcale niekoniecznie jest prawdziwe.
              • kapitalizm Re: wobec tego "nadalgorytm "jest Bogiem 22.01.06, 17:20
                marcus_crassus napisał:


                zakladam istnienie praw i zjawisk i "przestrzeni" ktorych jeszcze nie
                poznalismy.

                - jest mi troche trudno z Toba dyskutowac bo ja jestem ateista i w cuda, ani
                nadprzyrodzonosc nie wierze,

                okreslenia typu "inne przestrzenie" jest niezdarnie zakamuflowana 'nowomowa'
                oznaczajaca poprostu 'zaswiaty',


                >wnioskowanie na temat otaczajacego nas swiata z
                dostepnej nam wiedzy jest raczej bez sensu.


                - to samo,

                czlowiek nie wierzacy w cuda wyciaga wnioski z rzeczywistosci i interpretuje
                swiat go otaczajacy - mistyk polega na objawieniach,

                'rational animal' jakim jest czlowiek cala swoja wiedze osiaga w drodze
                rozumowej dedukcji i integracji materialu (informacji, danych) otrzymanego
                przez jego piec zmyslow - materialu pochodzacego z kontaktu z fizycznym swiatem
                nas otaczajacym,

                czy jest mozliwe popelnianie pomylek? - tak, ale w kulturach i epokach
                wychwalajacych rozum jak Starozytna Grecja czy Oswiecenie, sa one szybko
                rewidowane i powstaja ponadczasowe dziela Arystotelesa w Grecji, czy powstanie
                Ameryki i Rewolucji Przemyslowej (kapitalizmu) w Oswieceniu,

                tak nie jest w epokach gloryfikujacych mistycyzm (Sredniowiecze, XX wiek),
                gdzie rozsadek nie jest w cenie, a elity intelektualne bredza o zaswiatach,
                plaskiej ziemi czy plywajacym Wszechswiecie (to w Starozytnosci) albo o 4-tym,
                8-mym i 12-tym wymiarze, plaskim Wszechswiecie czy polplynnej czaso-przestrzeni
                (wiek XX i XXI),

                >jest identyczne jakby starozytny bablilonczyk wnioskowal o otaczajacym go
                swiecie i
                jego prawach uzywajac dostepnej mu wiedzy i siatki pojeciowej.

                udowadnialby ze ziemia jest plaska i niesie ja wielki zolw. bo to bylo wg jego
                wiedzy. nie znamy ani zasad budowy materii, ani
                nawet nie wiemy czym jest wiekszosc materii wypelniajacej wszechswiat. nie
                wiemy czym jest dokladnie grawitacja. nie rozumiemy
                tego co nas otacza. a nie mamy zadnych danych zeby uwazac ze to co widzimy to
                wszystko. wyciaganie wnioskow na podstawie tego co
                widzimy jest rownie idiotyczne jakby rozwielitka uwazala ze bajoro w ktorym
                plywa to caly wszechswiat.

                > - to sie nazywa Prawo Tozsamosci - jest to taki aksjomat, czyli twierdzenie
                nie
                >
                > wymagajace dowodu - ono JEST dowodem,

                swiadomosc jest faktem. to co opisujesz jest prawem. to dwie rozne rzeczy. nie
                ma zadnych racjonalnych przeslanek ze prawo jest
                prawdziwe a takze ze wnioskowanie z tych zalozen jest prawdziwe tak jak je
                przedstawiles. nie mozna uznac tego za aksjomat. chyba
                ze za "zalozenie". zakladajac ze to prawda masz racje. ale zalozenie wcale
                niekoniecznie jest prawdziwe.


                - to co opisuje jest prawem natury i jest faktem nie do 'przeskoczenia',

                czyzbys watpil, ze "skutek ma przyczyne"?

                jesli tak to przezegnaj sie i odmow 'zdrowaski' za mnie - ja w takich
                dyskusjach raczej nie biore udzialu,

                sorry.
                • marcus_crassus chyba zupelnie nie zrozumiales 22.01.06, 18:21
                  > zakladam istnienie praw i zjawisk i "przestrzeni" ktorych jeszcze nie
                  > poznalismy.
                  >
                  > - jest mi troche trudno z Toba dyskutowac bo ja jestem ateista i w cuda, ani
                  > nadprzyrodzonosc nie wierze,

                  *******************************************************************************

                  nie chodzi mi o zadne zaswiaty. chodzi mi o absolutnie rzeczywiste "swiaty" ktore po prostu ze wzgledu na nasza wiedze sa obecnie dla nas niedostepne.

                  przypomne w pierwszym rzedzie ze w zwiazku z rozwojem nauki caly czas jestesmy o krok od nowych rzeczy ktorych istnienie jednak tylko przewidujemy.

                  np tzw ciemna materia. np co to jest grawitacja. np kwestia wymiarow.

                  to sa zas wszystko rzeczy ktore sa absolutnie "na wyciagniecie reki". pomysl ile musi byc tych o ktorych istnieniu sobie nawet nie zdajemy.pare setek lat temu nie zdawano sobie nawet sprawy z istnienia drobnoustrojow.

                  a jesli istnieja inne wszechswiaty w ktorych obowiazuja inne prawa fizyki? a jesli istnieja inne wymiary? a jesli zycie nie musi byc oparte na weglu?

                  to nie sa zadne zaswiaty. zakladanie ze "wiemy wszystko" jest rownie idiotyczne jak juz dwa razy ogloszene przez amerykanow ze dotarlismy do konca historii. Po raz pierwszy jakis urzednik amerykanski bodajze stwierdzil w XIX wieku ze odkryto juz prawie wszystko co bylo do odkrycia.

                  my zas przypuszczalnie nawet na dobre nie zaczelismy.

                  Jesli stwierdzenie "inne swiaty" kojarzy Ci sie wylacznie z wiedza naukowa to chyba naprawde niewiele czytales z tematu astrofizyki oraz koncepcji dotyczacych budowy znanego nam wszechswiata oraz jego powstania i mozliwych modeli
                  • marcus_crassus korekta - powinno byc "jesli stwierdzenie 22.01.06, 18:24
                    "inne swiaty" kojarzy Ci sie wylacznie z religia" (a nie z "wiedza naukowa" - co bylo bledne)
                  • kapitalizm Re: chyba zupelnie nie zrozumiales 22.01.06, 20:57
                    ...wrecz odwrotnie,

                    zrozumialem Cie doskonale, wykazuje tylko bledy w logice myslenia - nic wiecej,

                    lapiesz sie na haczyk starej sztuczki typu "wiem, ze nic nie wiem" - ale to nie
                    dziala, bo jest to bez sensu i logiki - juz w pierwszym slowie tego idiotyzmu
                    miesci sie jakas wiedza, czyz nie?

                    tak samo bezsensowne jest modne obecnie uzywanie slowa Wszechswiat w znaczeniu
                    jakoby on nie byl CALY, Wszech - podobne to do tej plaskiej Ziemi jako Calosci
                    Swiata opartej na Sloniach w Starozytnosci, taka sama retoryka - jezyk troche
                    inny (wspolczesny),

                    a wystarczy pomyslec na spokojnie (wielu bylo logicznie myslacych, nawet 2500
                    lat temu) i polaczyc kilka faktow ze soba,

                    fakt 1. jesli mowimy Wszechswiat to mowimy o WSZYSTKIM co istnieje, o calej
                    materii (w roznej formie), tej poznanej i jescze nie poznanej,

                    fakt 2. materia jest niezniszczalna (niedestrukcyjna), zmienia tylko swa forme -
                    niedestrukcyjna oznacza niekreowalna,

                    to wystarczy polaczyc z faktem, ze CZAS jest pojeciem opisujacym relacje ruchu
                    materii (gdyby nie bylo ruchu, nawet bicia serca, nie byloby uplywu czasu),

                    i logicznym wnioskiem jest akceptacja faktu istnienia Wszechswiata, ktory nie
                    ma poczatku (czasu), ktory nie istnieje w przestrzeni, nie moze miec zadnej
                    formy, dlugosci, szerokosci, ze nie moze byc dwoch, pieciu czy szesnastu
                    Wszechswiatow,

                    aby dojsc do takich konkluzji wcale nie potrzeba wiedziec wszystkiego -
                    wystarczy nie poddawac sie masowej kulturze mistycyzmu (szczegolnie na
                    uniwersytetach), nihilizmu i sloganom typu "wiem, ze nic nie wiem",

                    a wtedy ciagle rewelacje o koncu swiata, podrozach w przeszlosc, czy mnogosci
                    Wszechswiatow przyjmowac bedziesz z poblazliwym usmieszkiem.



                    • aaki Re: chyba zupelnie nie zrozumiales 22.01.06, 21:02
                      logicznym wnioskiem jest akceptacja faktu istnienia Wszechswiata, ktory nie
                      ma poczatku (czasu), ktory nie istnieje w przestrzeni, nie moze miec zadnej
                      formy, dlugosci, szerokosci, ze nie moze byc dwoch, pieciu czy szesnastu
                      Wszechswiatow,
                      ==============================================================================
                      czy miał początek czy jest wieczny tego nie wiemy.
                      • marcus_crassus Re: chyba zupelnie nie zrozumiales 23.01.06, 00:16
                        jesli sie rusza mial poczatek. a to juz likwiduje cala teorie z tego co
                        zrozumialem (chyba ze go nie zrozumialem). nie wiem skad takie zalozenia.
                        rownie dobrze mozna usiasc nad fusami, wymyslec 3 uniwersalne prawa i oglosic
                        sie ze wyjasniaja one wszystko.

                        lub wymyslec wielki fruwajacy talerz makaronu.

                        to wszystko to samo. tymczasem jestesmy prymitywnymi weglowymi istotami
                        zamieszkujacymi zasrane zadupie zadupiastej galaktyki ktore ledwo nauczyly sie
                        wykorzystywac radio a nie potrafia nawet stworzyc antymaterii, wyjasnic
                        grawitacji oraz nie potrafia nawet zwalczyc idiotycznej ptasiej grypy :)na
                        planecie gdzie 1,2 mld baranow wierzy ze szatan im szcza do ucha jak zaspia
                        podczas modlitwy, przywodca najpotezniejszego mocarstwa rozmawia z Bogiem, a
                        caly swiat ugania sie z czarna ciecza ktora stanowi podstawe funkcjonowania
                        gospodarki tej planety :)))

                        mam wrazenie ze jednak znacznie blizej nam do epoki fikania kozlow na palmach
                        niz do epoki kiedy poznamy budowe tego co nas otacza
                      • markv501 Re: chyba zupelnie nie zrozumiales 24.01.06, 05:31
                        do akki: tak, byla taka teoria : wiecznego, niezmieniajacego sie Wszechswiata.
                        Zwolennikiem byl Burbidge -jeden z tworcow teorii nucleosyntezy. Po odkryciu
                        promieniowania szczatkowego teoria niezmiennego wszechswiata upadla, probowano
                        ja sztucznie utrzymac przy zyciu, bez powodzenia
                        pzdr
                        • markv501 Re: chyba zupelnie nie zrozumiales 24.01.06, 06:20
                          przepraszam, nie Burbidge a Hoyle
                    • marcus_crassus Re: chyba zupelnie nie zrozumiales 23.01.06, 00:07
                      hmmmmm...dosc osobliwe. mowiac szczerze nie sadze zebys mnie doskonale
                      zrozumial - bo caly czas probujesz w akis sposob dojsc do tematu mistycyzmu juz
                      raz poruszajac temat "zaswiatow". operujac wg znanej sobie wiedzy 1 tysiac lat
                      temu "naukowcy" twierdziliby ze ziemia jest plaska a slonce porusza sie wokol
                      niej.

                      caly czas popelniasz blad puzzli albo blad ktory w logice poznalem na zasadzie
                      bledu kwiatkow na stacjach.

                      ogladasz mala drobine wszechswiata. z obserwacji jednego puzzla wnioskujesz o
                      calych puzzlach. ogladasz rybe i sadzisz ze na innych tez sa ryby.

                      nie mozna wyciagnac z elementu zadnego wniosku o calosci. jesli mijasz na 10
                      stacjach pociagiem kwiatki na srodku stacji a stacji jest 11 nie mozesz wysunac
                      z tego prawa ze "na wszystkich stacjach sa kwiatki".

                      jesli czas jest bylby np 4 wymiarem mozliwe byloby podrozowanie w nim tak samo
                      jak podrozowanie jest obecnie mozliwe w przestrzeni. fakt ze ty zyjesz tylko w
                      3 wymiarach nie oznacza ze innych wymiarow nie ma. jest to przeciez znana
                      historia z cywilizacja plaszczakow ktora zylaby jedynie w 2 wymiarach. dla nich
                      3 wymiar bylby niewyobrazalny poniewaz przekraczalby zakres dostepnego im
                      wszechswiata. taki wymiar oznaczalby ni mniej ni wiecej tylko wlasnie zupelna
                      stalosc - nic by sie nie zmienialo - wczoraj i dzis bylyby jedynie innymi
                      miejscami w kolejnym wymiarze. istota egzystujaca w 4 wymiarowym wszechswiecie
                      z naszego punktu widzenia bylaby niesmiertelna i bylaby de facto Bogiem.

                      nie rozumiem dlaczego twierdzisz ze wszechswiat ma nie istniec w przestrzeni -
                      tak samo jakbyc bedac w elektronie wyrokowal o tym ze calosc wszystkiego co
                      istnieje wyglada tylko tak jak wyglada wnetrze elektronu...

                      zgodnie z bardzo powszechna ostatnio i zgodna z odkyciami fizyki kwantowej
                      teorii piany jak najbardziej moga istniec inne wszechswiaty. jesli wszechswiat
                      jest wszystkim co istnieje pojawia sie pytanie po prostu jak to jest ze on
                      istnieje? jakie prawa sprawiaja ze istnieje? jakie prawa sprawiaja ze jest w
                      ruchu?

                      nie rozumiem jak sobie wyobrazasz w ogole istnienie wszechswiata w przestrzeni
                      i dlaczego uwazasz ze ktos w ogole moze przyjmowac taki model?

                      kwestia istnienia wielu roznych wszechswiatow a takze teoria strun oraz wiele
                      wiele innych zagadek nad ktorymi pracuja obecnie fizycy to nie mistycyzm ale
                      czysta nauka. zagadnienia fizyki kwantowej ktora chyba ty uznajesz
                      za "mistyczna".

                      ja caly czas operuje o wiedze jaka przedstawiaja wlasnie uczeni fizycy,
                      astrofizycy oraz kosmologowie.

                      nie wiem jakim cudem dopatrujesz sie tutaj jakichkolwiek "zaswiatow". Ale
                      liczac ze wyjasnisz prawa rzadzace wszelkim "istnieniem" za pomoca kilku zdan
                      oraz stwierdzeniem ze na uniwersytetach ucza czegos zlego nie roznisz sie duzo
                      od tego wlasnie "naukowaca" ze sredniowiecza ktory uparcie powtarzal ze ziemia
                      jest plaska a nie okragla bo przeciez inaczej na dole kuli wszyscy by pospadali.

                      wlasnie fizyka kwantowa zaklada istnienie 11 wymiarowego megawszechswiata.
                      ktory zupelnie nie pasuje do tego co piszesz.

                      co wiecej - dopiero rozpoczelismy badania nad fizyka kwantowa i astrofizyka.
                      teorie ktore budujemy sa wiec mozliwe zupelnie bledne.

                      szczytem glupoty jest jesli po 13 miliardach lat istnienia naszego
                      wszechswiata, istota ktorej przodek jeszcze 15 tysiecy lat temu fikal kozly na
                      palmach stwierdza ze poznala prawa rzadzace wszechswiatem.

                      uwazali tak egipcjanie. mylili sie. uwazali tak rzymianie - mylili sie. uwazali
                      tak ludzie sredniowiecza. mylili sie.

                      zabawny jest czlowiek XXI wieku ktory stwierdza "ale ja juz wiem - to proste" :)

                      tak jak Fukuyama obwiescil koniec historii a jakis facet z amerykanskiego
                      urzedu patentowego w XIX wieku oglosil ze juz nic sie wiecej wielkiego nie
                      wynajdzie :)

                      niestety-umrzemy wszyscy nie znajac nawet 1/100000000 sekretow tego swiata.
                      • kapitalizm Re: chyba zupelnie nie zrozumiales 24.01.06, 01:22
                        marcus_crassus napisał:



                        nie rozumiem dlaczego twierdzisz ze wszechswiat ma nie istniec w przestrzeni -
                        tak samo jakbyc bedac w elektronie wyrokowal o tym ze calosc wszystkiego co
                        istnieje wyglada tylko tak jak wyglada wnetrze elektronu...

                        - oj mieszasz,

                        ja nie twierdze, ze wszystko wyglada tak jak jest wokol mnie,

                        na marginesie to Wszechswiat jest w przestrzeni, tylko przestrzenie sa we
                        Wszechswiecie i nie Wszechswiat jest w ruchu, tylko rozne elementy i materia we
                        Wszechswiecie jest w ruchu,

                        Wszechswiat jako calosc nie moze byc w ruchu....ruchu wobec czego?

                        >nie rozumiem jak sobie wyobrazasz w ogole istnienie wszechswiata w przestrzeni
                        i dlaczego uwazasz ze ktos w ogole moze przyjmowac taki model?

                        - teraz twierdzisz odwrotnie,

                        zeby sie nie powtarzac i bawic we wklejanie zapraszam do podobnej dyskusji:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=34868495&a=35507736
            • t0g Re: Kolegoa o mechnice kwantowej nie slyszal? 20.01.06, 01:18
              kapitalizm napisał:

              > w swiecie fizycznym nie ma czegos takiego jak przypadkowosc -

              Rany boskie, to byl poglad obowiazujacy jeszcze w roku 1906, ale nie obowiazuje
              on absolutnie juz w 2006! W miedzyczasie przeciez powstala fizyka kwantowa,
              ktora jest teoria jak najbardziej indeterministyczna! Pam Bog, wszysto na to
              wskazuje, jednak GRA W KOSCI!
              • kapitalizm Re: Kolegoa o mechnice kwantowej nie slyszal? 20.01.06, 05:24
                t0g napisał:

                > kapitalizm napisał:
                >
                > > w swiecie fizycznym nie ma czegos takiego jak przypadkowosc -
                >
                > Rany boskie, to byl poglad obowiazujacy jeszcze w roku 1906, ale nie obowiazuj
                > e
                > on absolutnie juz w 2006! W miedzyczasie przeciez powstala fizyka kwantowa,
                > ktora jest teoria jak najbardziej indeterministyczna! Pam Bog, wszysto na to
                > wskazuje, jednak GRA W KOSCI!


                - zadne badania teoretyczne fizyki kwantowej, nigdy nie udowodnily w swiecie
                fizycznym istnienia 'cudu', czyli istnienia skutku bez przyczyny - z prostej
                przyczyny - bo cuda, przypadek, paradoks sa tylko wymyslami wyobrazni,

                choc nie twierdze, ze wielu naukowcow uleglo przedczesnej fascynacji nad teoria
                (matematyczna) w poziomie skali atomow - trudnosc w obserwacji kolejnosci
                zachodzacych zjawisk w tym mikroskopowym swiecie zaowocowala 'odkryciem' nowych
                rewelacyjnych "swiatow bez sensu",

                przypomina to troche rewelacje alchemikow sprzed wiekow, gloszacych po
                skonstuowaniu szkla powiekszajacego, nowy 'porzadek rzeczy' swiata nie
                widzialnego bez szkielka powiekszajacego - przeciez jak czegos nie widac golym
                okiem i to cos porusza sie b. szybko, to albo to nie istnieje, albo kolejnosc
                zachodzacych tam zmian jest "przypadkowa",

                oczywiscie tak samo bedzie z teoria "nieobliczalnosci" fizyki kwantowej -
                dokladniejsze przyrzady pomiarowe rozroznia kolejnosc zachodzacych zmian,
                rowniez w tym mikroskopowym swiecie - dokladnie wg aksjomatu "wszystko co
                istnieje ma swoja tozsamosc, w tym samym czasie i w tych samych warunkach jest
                zawsze takie, a nie inne",

                a 'fizycy-mistycy' beda dalej musieli poszukiwac swoich cudow.
      • manny_ramirez Re: inteligentny projekt wcale nie musi byc bzdur 19.01.06, 23:33
        marcus Ty takie, z krzesla spadlem:)
      • gspnstr Re: inteligentny projekt wcale nie musi byc bzdur 19.01.06, 23:53
        He he he, alem sie ubawil.

        Stary nie pij tyle. Ten twoj "nadalgorytm", podobnie jak i ID, to fikcja, w tym
        przypadku fantastyka naukowa, a nie nauka. I jako taka, moze byc nauczana, ale
        na zajeciach z innego przedmiotu. :o)

        Wiem, ze chcesz sie bardzo utozsamiac z rodowitym teksanskim ranczerem z tej
        malej sympatycznej teksanskiej miesciny jaka jest New Haven, CT, ale sa pewne
        granice.
      • abstrakt2003 Przypadek i spontaniczność też są dziełem 22.01.06, 18:32
        Boga.
        Przecież Bóg mógł właśnie taki mechanizm tworzenia Człowieka wybrać!
    • manny_ramirez Re: Nawet Bóg sie tego wypiera :)) 19.01.06, 23:32
      Kosciol to nie Bog
    • markv501 Re: Nawet Bóg sie tego wypiera :)) 19.01.06, 23:57
      nie bardzo wierze aby KK udzielil bezwarunkowego poparcia dla TE.
      Mozna sie zgodzic ze ewolucja w pewnym stopniu byla dopuszczona przez Tworce,
      jako cos w rodzaju sprzezenia zwrotnego.
      Skala czasowa jest zbyt krotka dla ewolucji. Jeszcze 100 mil lat temu na Ziemi
      biegaly dinosaury. Rzadzily sie tu przez kilka (kilkanascie ?)setek milionow
      lat, nie dopuszczaly do powstania innych gatunkow a i same zatrzymaly sie w
      rozwoju.
      No i tak nagle w sto mil lat mialby czlowiek powstac? To tak jak i
      prawdopodobienstwo (analogia uzywana w fizyce kwantowej) ze szympans napisze
      sonet Szekspira. Prawdopodobienstwo jest takie ze zajelo by mu to kilka okresow
      od Big Bangu czyli kilkadziesiat miliardow lat. Najagorsze jest ze szympans
      jeszcze nie rozpoczal prob
      pzdr
      • t0g Re: Nawet Bóg sie tego wypiera :)) 20.01.06, 01:34
        markv501 napisał:


        > No i tak nagle w sto mil lat mialby czlowiek powstac? To tak jak i
        > prawdopodobienstwo (analogia uzywana w fizyce kwantowej) ze szympans napisze
        > sonet Szekspira.

        Tej analogii juz nikt nie uzywa, bo ten wynik jest calkowicie niepoprawny i jest
        tylko "wciskaniem kitu". Mozna go juz odnalezc tylko w bardzo starenkiej
        literaturze, od pol wieku przynajmniej nikt go nie przytacza. Policz sobie to
        prawdopodobienstwo, to nie takie znow trudne.

        Dam Ci duzo latwiejszy przyklad: rzuc moneta 100 razy i zapisuj wynik: orzel =1,
        reszka =0. Dostaniesz sekwencje 100 zer i jedynek. Cala operacja, przy wprawie,
        zajmie 10 minut. Teraz chcesz powtarzac ten sam eksperyment, zeby otrzymac
        dokladnie ten sam ciag zer i jedynek. Oszacuj czas, ktory sobie musisz sobie na
        to zapewnic?


        Dla ulatwienia: wiek Wszechswiata jest rzedu 3x10^(17) sekund (trojka z
        siedemnastoma zerami), a 2 do potegi setnej to jest mniej wiecej 10 do potegi
        30,1 (sto razy logarytm dziesietny z 2), czyli jedynka z trzydziestoma zerami.
        • markv501 Re: Nawet Bóg sie tego wypiera :)) 20.01.06, 05:14
          nie chodzi mi o to jak male (duze) jest prawdopodobienstwo ze szympans napisze
          sonet, ale raczej o to ze malpiszon nie wykazuje ochoty.
          pzdr
        • kapitalizm Re: Nawet Bóg sie tego wypiera :)) 20.01.06, 06:12
          t0g napisał:


          Dla ulatwienia: wiek Wszechswiata jest rzedu 3x10^(17) sekund (trojka z
          siedemnastoma zerami), a 2 do potegi setnej to jest mniej wiecej 10 do potegi
          30,1 (sto razy logarytm dziesietny z 2), czyli jedynka z trzydziestoma zerami.


          - niestety zachodzi tu jeden "maly" problem natury filozoficznej, a dokladniej
          kognistyki i logiki myslenia,

          wiemy, ze pojecie czasu jest pojeciem relacji ruchu (np. jeden rok to dlugosc
          trwania OBIEGU Ziemi wokol Slonca) - tym sposobem mozemy obliczyc wiek kazdego
          elementu materii we Wszechswiecie, ale nie mozemy obliczyc wieku samego
          Wszechswiata jako calosci, gdyz do tego potrzebowalibysmy obiektu z 'poza'
          Wszechswiata,

          albo inaczej, wyobraz sobie na chwile, ze Ziemia to wszystko co istnieje (taki
          mini-wszechswiat), a wiec nie ma
          zadnego obiektu poza nasza kula ziemska,

          czas na tej Ziemi moglibysmy odmierzac tylko na podstawie zaobserwowanego
          ruchu, jakis cykliczny ruch np. ruch kontynentow wzgledem siebie bylby
          miernikiem (nie zegarem) tego
          czasu,

          ten ruch pozwalalby, nam Ziemianom, okreslac dlugosc trwania wszelkich
          zjawisk zachodzacych na Ziemi - ale nie moglibysmy okreslic dlugosci trwania
          samej Ziemi - bo nie mielibysmy zadnego innego obiektu wokol ktorego nasza
          planeta (a w naszym rzeczywistym przypadku caly Wszechswiat) by sie poruszala.


          • t0g Re: Drogi Kapitalizmie, 20.01.06, 07:59
            Chyba zupelnie nie zrozumiales, o co chodzilo w moim poscie.

            Chodzi o to, ze czesto powtarzany przyklad z szympansem. Ze szympans, stukajac w
            przypadkowy sposob w klawisze maszyny - jesli bedzie to robil przez czas
            porownywalny z wiekiem Wszechswiata, to w jego "bazgrolach" bedzie mozna
            odnalezc sonet Szekspira.

            Otoz ten pryklad, kiedy ktos wreszcie dokladnie policzyl, okazal sie bledny.
            Szanse bliska 100% na to, ze z przypadkowo stawianych szympansich liter ulozylby
            sie wreszcie sonet Szekspira, bylaby dopiero wtedy, gdyby stukal on w maszyne
            miliard miliardow miliardow miliardow lat. A wiek Wszechsiwata, wedlug
            dzisiejszych pogladow, to "zaledwie" kilkanascie miliardow lat.

            Szczegolowe rachunki moge przedstawic na zyczenie.

            A przytoczony prze mnie przykllad dotyczyl czegos znacznie prostszego - na co ,
            jak pokazalem, tez nie wystarczyloby kilkanascie miliardow lat, a potrzebny
            bylby okres ok. sto miliardow razy dluzszy.

            Po prostu chcialem poweidziec, ze ten przyklad z szympansem jest juz dawno,
            dawno nieaktualny.
          • azarel :)) 22.01.06, 18:02
            Ja wiedzial, ze ty niedouczony, ale zeby az tak?! Wypowiedz na poziomie: "nie ma
            ludzi na antypodach, bo by pospadali").
            Internet jest swietnym wynalazkiem, ale niestety pozwala kazdemu ignorantowi
            wypisywac swoje dyrdymaly ("kognistyka i logiki myslenia" - dobre!).

            kapitalizm napisał:
            >
            > - niestety zachodzi tu jeden "maly" problem natury filozoficznej, a dokladniej
            > kognistyki i logiki myslenia,
            >
            > wiemy, ze pojecie czasu jest pojeciem relacji ruchu (np. jeden rok to dlugosc
            > trwania OBIEGU Ziemi wokol Slonca) - tym sposobem mozemy obliczyc wiek kazdego
            > elementu materii we Wszechswiecie, ale nie mozemy obliczyc wieku samego
            > Wszechswiata jako calosci, gdyz do tego potrzebowalibysmy obiektu z 'poza'
            > Wszechswiata,
            >
            > albo inaczej, wyobraz sobie na chwile, ze Ziemia to wszystko co istnieje (taki
            > mini-wszechswiat), a wiec nie ma
            > zadnego obiektu poza nasza kula ziemska,
            >
            > czas na tej Ziemi moglibysmy odmierzac tylko na podstawie zaobserwowanego
            > ruchu, jakis cykliczny ruch np. ruch kontynentow wzgledem siebie bylby
            > miernikiem (nie zegarem) tego
            > czasu,
            >
            > ten ruch pozwalalby, nam Ziemianom, okreslac dlugosc trwania wszelkich
            > zjawisk zachodzacych na Ziemi - ale nie moglibysmy okreslic dlugosci trwania
            > samej Ziemi - bo nie mielibysmy zadnego innego obiektu wokol ktorego nasza
            > planeta (a w naszym rzeczywistym przypadku caly Wszechswiat) by sie poruszala.
            >
    • kyle_broflovski Re: Nawet Bóg sie tego wypiera :)) 20.01.06, 05:25
      nexusmagazine.com/articles/etcreation.html
      nexusmagazine.com/articles/darwinism.1.html
      nexusmagazine.com/articles/darwinism.2.html
      www.mcremo.com/fa.htm
    • you-know-who modelem powstania zycia 20.01.06, 07:16
      moze byc, na przyklad, spontaniczne odradzanie sie dyskusji nad id na fs.
      mimo, ze aktywnosc zamiera i ze wypowiadane sa wszystkie mozliwe stanowiska,
      lacznie z tymi sprzed epoki kwantow :), a potem... proces startuje od nowa.
      i od nowa.

      imho: zycie gdzies zastartowalo, na pewno nie
      na zasadzie 'przypadku' w sensie losowego spotkania sie atomow dna/rna, bylo na
      to 5-8 mld lat (nasz swiat ma 15), to duzo. potem algorytm wygral z innymi
      konkurencyjnymi i nauczyl sie rozprzestrzeniac w galaktyce (jesli nie szerzej)
      w postaci bardzo prostych zarodnikow, a 4.537 mld lat temu zabugowal ziemie,
      gdzie znajdujemy slady zycia juz ok. 3.8 (4 jak sadza niektorzy) mld lat temu.
      (bardzo malo czasu byloby na zastartowanie calego skomplikowanego swiata rna
      w tak krotkim czasie). prawda jest, ze paradoks fermiego nie jest dobrze
      zrozumiany. i dlatego wszystko jest jeszcze do zrobienia, lacznie z reprodukcja
      poczatkow zycia w laboratorium. to wspaniale! (nie sadze ze swiat ma jakis sens,
      ciesze sie po prostu z punktu widzenia nauki jako ciekawego procesu.)

      -----
      uniwersytety: ostatnie miejsca gdzie schronila sie na ziemi wolnosc (y-k-h)

    • t0g Re: Przypadek "interwencji inteligentnej istoty" 20.01.06, 08:10
      moze nastapic w bardzo niedalekiej przyszlosci (oby nie!)

      Poniewaz z punktu widzenia ID epidemii ptasiej grypy nie dalo by sie nijak
      inaczej wytlumaczyc. No bo jesli ewolucji ni ma (nie "nie ma" tylko "ni ma", to
      jest po lwowsku i jest silniejsze od "nie ma"), to przeciez zwierzecy wirus sam
      nie wyewoluuje w postac wywolujaca chorobe u ludzi. Musi miec miejsce interwencja.

      Wtedy zwyciestwo ID bedzie calkowite i porazka TE bedzie ostateczna i taka, ze o
      tej pseudoteorii ludzie zaraz zapomna (o ile jeszcze jacys ludzie beda).
    • azarel The Church of FSM 20.01.06, 14:41
      No tak, ale z teoria FSM tak latwo by nie poszlo. My wierzymy, ze swiat zostal
      stworzony calkiem niedawno przez Flying Spaghetti Monster, ktory w dalszym ciagu
      bierze aktywny udzial w naszych sprawach. Tak wiec mierzenie wieku swiata
      poprzez izotopy weglowe jest beznadziejne, bo przy kazdym takim pomiarze FSM
      siega Swoja Makaranowa Macka i zmienia wyniki pomiaru ...
      www.venganza.org/images/spreadword/havetouched.jpg
      • you-know-who Re: The Church of FSM 20.01.06, 22:51
        w ilu krajach jest ten kosciol zarejestrowany? czy jest w kanadzie?
        • azarel Re: The Church of FSM 20.01.06, 23:38
          The First United Church of the Flying Spaghetti Monster jest kosciolem
          uniwersalnym i najszybciej rosnaca religia na swiecie. Nie wiem jak w Kanadzie,
          ale w Niemczech Der Nudel-Gott znajduje wyznawcow w tempie wykladniczym...
          Uwazaj tylko na heretykow, ktorzy wierza w Flying Linguini Monster.

          Pozdr.
          • you-know-who Re: The Church of FSM 21.01.06, 06:52
            oby nie doszlo do wojny 30-letniej (food fight)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka