Dodaj do ulubionych

Boeing przed Airbusem

13.07.06, 08:28
Boeing przed Airbusem
Dzisiaj europejski Airbus oficjalnie potwierdził, że wyprzedził go amerykański
Boeing. Teraz to on jest największym producentem samolotów.

Od początku roku Boeing dostał 445 zamówień na samoloty, Airbus nie więcej niż
150. Dodatkowo, przy kłopotach z dostawami A 380 superjumbo i braku decyzji co
do rozpoczęcia produkcji konkurenta dla samolotu Boeing 787 Dreamliner,
obecnie najlepiej sprzedającego się samolotu na świecie, mało jest
prawdopodobne, by Airbus szybko powrócił na miejsce rynkowego lidera. O tym,
czy model Airbus 350 będzie produkowany, dowiemy się dopiero w połowie lipca,
podczas salonu lotniczego w Farnborough pod Londynem. W każdym razie zdaniem
analityków z londyńskiego City praktycznie nie ma możliwości przetasowania na
czele listy największych producentów samolotów przez następnych 12 miesięcy.

Dzisiaj akcjonariusze Airbusa są bardziej zajęci rozwiązywaniem wewnętrznych
problemów firmy, a nie zastanawianiem się, co zrobić, aby Airbus odzyskał
wiarygodność po opóźnieniach, najróżniejszych kłopotach technicznych,
dodatkowych obciążeniach finansowych wynikających z podpisanych umów i kar,
jakie trzeba będzie wypłacić odbiorcom za przekroczenie terminu.

Jeszcze dwa lata temu toczyła się dyskusja, czy Boeing zrobił dobrze, nie
decydując się na zbudowanie własnego superjumbo, który wówczas był praktycznie
najlepiej sprzedającym się samolotem na świecie i dawał ogromną przewagę
Airbusowi.

Wkrótce okazało się jednak, że strategia Boeinga była lepsza, bo Dreamliner,
samolot nowy pod względem technologicznym, jest dla przewoźników tak
atrakcyjny, że daje Boeingowi przywództwo. Dreamliner zużywa znacznie mniej
paliwa, co dzisiaj ma podstawowe znaczenie.

Nowa szefowa Boeinga na Europę Środkową i Wschodnią Henryka Bochniarz, która
objęła swoje stanowisko trzy dni temu, nie ukrywa, że jej zadaniem będzie
także promowanie boeingów na naszych rynkach. Wyzwaniem będzie zdobycie
zamówienia w momencie, kiedy LOT zdecyduje się na wymianę floty średniego
zasięgu i zastąpienie wysłużonych B737 na nowy model.

Obserwuj wątek
    • niepowtarzalny4 Henryka Bochniarz, wiceprezydent Boeing Compa 13.07.06, 10:01
      Będę walczyć o nasz rynek
      Rozmowa z Henryką Bochniarz, wiceprezydent Boeing Company International na
      Europę Środkową i Wschodnią


      wiceprezydent Boeing Company International na Europę Środkową i Wschodnią (c)
      RAFAŁ GUZ
      Rz: Co trzeba zrobić, żeby zostać wiceprezydentem wielkiej, amerykańskiej
      korporacji?
      HENRYKA BOCHNIARZ: Mieć doświadczenie, odwagę, umieć podejmować decyzje i trochę
      szczęścia nie zaszkodzi. Na początku lat 90., po powrocie ze stypendium w USA,
      miałam kilka propozycji pracy w zagranicznych koncernach, które wchodziły do
      Polski. Byłam przekonana, że nie nadaję się do wielkiej organizacji, nie jestem
      w stanie wejść w ogromną strukturę z jej procedurami, mechanizmami i gorsetem,
      niepozwalającym na samodzielną działalność. Stworzyłam więc własną firmę i
      uważam, że była to słuszna decyzja. Ale gdy kilka miesięcy temu zjawił się u
      mnie przedstawiciel Boeinga i powiedział, że chcieliby w Europie Środkowej i
      Wschodniej stworzyć biuro, zaczęło mnie to intrygować. Może spróbować czegoś
      nowego? Nie ukrywam też, że propozycja bardzo mi pochlebiła. Po pierwsze
      dlatego, że miałam kilkunastu rywali, a po drugie - w takiej korporacji liczy
      się wartość kandydata. Tam nie ma przypadków, nominacji partyjnych, preferencji
      dla kuzynów. Kiedy więc ostatecznie kilka tygodni temu dowiedziałam się, że
      właśnie mnie wybrano, miałam ogromną satysfakcję.

      Jaki wpływ na decyzję Boeinga, żeby z Polski zrobić najważniejszy kraj w
      regionie, miała decyzja PLL LOT o zakupie B787 dreamliner?

      Nie byłam przy podejmowaniu tej decyzji, ale trudno nie doceniać takiego rynku
      jak Polska, chociażby ze względu na jego wielkość i potencjał przemysłu
      lotniczego. Cieszę się, że Boeing uznał nas za ważny dla niego kraj i nie sądzę,
      aby akurat wybór LOT miał na to wpływ.

      Czego oczekuje od pani Boeing?
      W Ameryce będę współpracowała ze spółkami wchodzącymi w skład Boeinga przy
      strategii biznesowej na "moich rynkach". W Europie do obowiązków będzie należała
      ocena naszego regionu, kontakty z potencjalnymi dostawcami, szukanie możliwości
      uruchomienia produkcji. Muszę dostosować się do struktury stworzonej w Stanach,
      ale nie w sposób pasywny, tylko z zaznaczeniem naszego udziału we wspólnej
      strategii. Myślę, że wiele będzie zależało od tego, czy uda mi się znaleźć
      potencjalne możliwości zarówno jeśli chodzi o sprzedaż, produkcję, jak i
      transfer najnowocześniejszych technologii. Gdyby na przykład udało się
      wprowadzić polskie firmy w bardziej zaawansowaną współpracę, byłby to dla nas
      zastrzyk ogromnej wiedzy, nie mówiąc o kapitale.

      Sądzi pani, że rzeczywiście jest taka możliwość?
      Będę musiała ostro konkurować z kolegami z innych krajów, starającymi się
      dowieść, że najlepsze warunki są akurat u nich. Większość produkcji Boeinga jest
      ulokowana w USA i tam przecież też są ludzie, którzy chcieliby tę produkcję
      utrzymać. Musimy mieć bardzo rzeczowe argumenty za inwestowaniem, lokowaniem
      produkcji podzespołów na naszych rynkach. Nie da się czegokolwiek załatwić
      polityką czy patriotycznymi hasłami.

      Jakie to mogą być argumenty?
      Tańsza produkcja. Efektywność jest najważniejsza. Jeżeli potrafimy coś zrobić
      nie gorzej, a przy okazji i taniej, dla korporacji, która stale szuka możliwości
      obniżania kosztów, to poważny argument. Oczywiście ważna jest też organizacja
      produkcji, otwartość ludzi na zmiany, ale tutaj nie obawiam się konkurencji.
      Inwestorzy zagraniczni w Polsce pytani, co w naszym kraju jest najlepsze,
      odpowiadają: ludzie. Profesjonalistów z głową tak pełną pomysłów, jak w Polsce,
      trudno znaleźć gdzie indziej.

      Co będzie pani chciała zaoferować innym "swoim" krajom?
      W naszym regionie Boeing ma zróżnicowaną sytuację. Są kraje, gdzie jest silnie
      obecny, zarówno jeśli chodzi o samoloty pasażerskie i przemysł obronny, jak np.
      Słowacja i Czechy. Są jednak i takie, które są białymi plamami. Jednym z moich
      zadań będzie identyfikacja, na ile jest to potencjalnie interesujący rynek w
      zakresie sprzedaży i możliwości korporacyjnych.

      Od czego zacznie pani pracę w Polsce
      Od nauki. Będę musiała zorientować się, jak mogę funkcjonować w Boeingu, jakie
      są oczekiwania. Muszę też nawiązać kontakty, zorganizować biuro. Właściwie
      startuję od zera.

      A co będzie z Lewiatanem?
      Na razie nic się nie zmienia. Zostaję w Lewiatanie, mam nadzieję, że będzie
      można te dwie działalności łączyć, nie ma tu konfliktu interesów. Zresztą w maju
      przyszłego roku kończy się moja kadencja i nie zamierzałam jej przedłużać.
      Myślę, że osiem lat wystarczy

    • niepowtarzalny4 Ukradl 2,5 miliona , dostal w nagrode 6 milionow 13.07.06, 10:12
      6 mln euro odprawy dla byłego szefa EADS
      Noel Forgeard, który na początku lipca zrezygnował ze stanowiska współprezesa
      zarządu europejskiego koncernu aerokosmicznego EADS, otrzyma jako odprawę ponad
      6 mln euro.Poinformował o tym we wtorek szef agencji reklamowej Publicis,
      Maurice Levy, któremu zlecono prowadzenie rokowań w sprawie odprawy.

      Jak powiedział Levy radiu France Info, Forgeard ma prawo do podwójnej pensji
      rocznej, która w roku 2005 wyniosła wraz z premiami 2,33 mln euro. Jednak
      zobowiązując się do niepodejmowania pracy u konkurencji, były szef EADS otrzyma
      50-procentowy dodatek, co stanowi jeszcze jedną roczną pensję - zaznaczył Levy.
      Nikt na razie nie potwierdził oficjalnie tych informacji. Forgeard zgłosił swą
      dymisję w następstwie kłopotów wchodzącego w skład EADS konsorcjum Airbus.
      Opublikowana w czerwcu wiadomość o opóźnieniu produkcji seryjnej największego
      samolotu pasażerskiego świata A380 spowodowała raptowny spadek notowań akcji
      EADS. Przewidując reakcję giełdy, Forgeard zawczasu sprzedał własne akcje EADS,
      co dało mu zysk 2,5 mln euro. Po ujawnieniu tej transakcji zaprzeczył, by jego
      postępowanie było niewłaściwe.

      Forgeard pełnił funkcję prezesa zarządu EADS wspólnie z Niemcem Thomasem
      Endersem - co jest w tym koncernie normalną praktyką
      • stary_z_lichenia Re: Ukradl 2,5 miliona , dostal w nagrode 6 milio 13.07.06, 16:37

        A tera te lone z EADS , pedzieli ze niedocenili Boening'a .
        No i chcom troche ten A350 liftingowac , ale nie bydzie zadnej rewolucyji .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka