Dodaj do ulubionych

Jak USA "pomaga"

17.07.06, 22:08
USA jak komus chce bratnio pomóc, to zwykle wyglada to tak jak w Somalii, czy w Iraku.
Bratnia pomoc polega oczywiscie na bombardowaniu.

serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3469997.html

W lipcu 1993 r. amerykańskie śmigłowce "Czarne jastrzębie" dokonały nalotu na kamienicę, w której - według somalijskich szpiegów - Aidid miał się naradzać ze swoimi komendantami. Donos okazał się nieprawdziwy. W zburzonym rakietami domu zginęło kilkudziesięciu cywilów. Rozwścieczony tłum zlinczował w odwecie czterech zagranicznych dziennikarzy.

Wreszcie nadszedł 3 października 1993 r. Tym razem - zapewniali szpiedzy - Aidid ze sztabem miał się spotkać w jednym z hoteli. Amerykański atak miał potrwać niewiele ponad godzinę. Przerodził się w niemal całodzienną bitwę, prawdziwą jatkę, w której kilkuset Amerykanów walczyło z tysiącami Somalijczyków. Zginęło 18 amerykańskich żołnierzy, ponad 70 zostało rannych. Partyzanci Aidida zestrzelili nad miastem dwa śmigłowce.
Obserwuj wątek
    • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:15
      " Przerodził się w niemal całodzienną bitwę, prawdziwą jatkę, w której
      kilkuset Amerykanów walczyło z tysiącami Somalijczyków. Zginęło 18 amerykańskich żołnierzy, ponad 70 zostało rannych. Partyzanci
      Aidida zestrzelili nad miastem dwa śmigłowce."

      Hmmm .. 18 zolnierzy - na okolo 500 zabitych "partyzantow" Aidida.
      Podobny stosunek jezeli chodzi o zabitych zolnierzy/lokajnej dziczy mialy wszystkie cywilizowane armie od czasow rzymskich , poprzez brytyjskie az po amerykanskie.

      Po prostu takie sa prawa wojny, nawet dzikusowi z bambusowym kijem od czasu do czasu uda sie zabic kogos ... oczywiscie nazwanie tego porazka dla armii USA jest produktem dzisiejszych czasow gdzie kazdy oczekuje 100% wyniku i zadnych strat.

      Kiedys to nazywano praniem po dupie.

      • krystian71 czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskiej" 17.07.06, 22:21
        potyczce Amerykanie wycofali sie na leb na szyje z podkulonym ogonem z Somalii?
        To rzeczywiscie byl duzy militarny sukces.Takli duzy,jak ty glupi
        • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:23
          Twoj problem jest iz mylisz sukces lub porazke militarna z kosztami politycznymi.
          Jedno nie ma nic wspolnego z drugim.

          Militarnie USA zolnierze sprawdzili sie doskonale - wiele armii wrecz marzylo by o takim stosunku straconych zolnierzy do ilosci zabitych przeciwnikow.
          • krystian71 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:33
            ty naprawde jestes kretyn, jaki ma sens militarne zwyciestwo w jednej
            potyczce ,skoro cele calej kampanii nie zostaly spelnione,wojna przegrana,a
            amerykanie zmuszeni do wycofania
            • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:35
              Oczywiscie ze ma sens jako ze z punktu widzenia militarnego , przygotowanie armi i wyszkoleni sie sprawdzilo.
              Nawet jezeli polityczne cele byly nie warte jednego zolnierza.

              • gspnstr Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 22:36


                • warmi2 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 22:37
                  Tak Pyrrus stracil polowe armii w jednej bitwie a Amerykanie 18 zolnierzy.

                  Faktycznie pasuje jak ulal.



                  • nopes Ale oni nie wygrali. A Pyrrus wygrał. 17.07.06, 22:43
                  • krystian71 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 22:45
                    stracili cala,bo cala musieli wycofac i nic nie osiagneli mimo wczesniejszych
                    staran ,przygotowan i nakladow.Przez wlasna glupote , nieprzygotowany atak ,zle
                    rozpoznanie, wybicie kilkunastu cywili, stracili wszystko a nawet wiecej
                    respekt swiata wobec amerykanskiej armii,a zyskali wstyd z powodu swej ucieczki
                    • warmi2 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 22:46
                      " stracili wszystko a nawet wiecej
                      respekt swiata wobec amerykanskiej armii,a zyskali wstyd z powodu swej ucieczki"


                      Hahahahaha .... niezle :-)

                      Amerykanska armia ma wiecej respektu niz cala EU razem wzieta tak wiec nie martw sie o nich ... poradza sobie.
                      • krystian71 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 22:56
                        to bylo dawno temu,ale doskonale pamietam tamten wstyd,gdy chylkiem wycofywali
                        sie z chyba najbiedniejszego kraju na swiecie.
                        Ale nic dziwnego, tak naprawde od czasu II Wojny swiatowej USA nie wygralo
                        jeszcze zadnej wojny.
                        • warmi2 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 23:12
                          "Ale nic dziwnego, tak naprawde od czasu II Wojny swiatowej USA nie wygralo
                          jeszcze zadnej wojny."

                          Hmm ... zadnej ? Czy aby napewno ?
                          • gspnstr Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 23:19
                            Grenada? Bo Paname trudno nazwac wojna.
                            • krystian71 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 23:23
                              grenada,grenada,grenada maja.
                              Rzeczywiscie , zapomnialem o tej slawnej kampanii
                            • warmi2 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 23:34
                              Grenada i owszem .. ale mi sie wydaje iz zapominacie o konflikcie USA z jedna z najwiekszych ( i najbardziej doswiadczonych ) armii na swiecie w latach 1990...
                              • gspnstr Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 23:47
                                Chodzi ci o Irak ver. 1.0? No dobra, choc tak naprawde to nie zapominaj kto za
                                te wojne placil. I nie przesadzaj z tym doswiadczeniem.

                                Jak przychodzi do samodzielnego prowadzenia wojny to jest jak jest w Iraku ver. 2.0.
                                • warmi2 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 17.07.06, 23:51
                                  Co to wogole znaczy "samodzielnie" ?

                                  Heheh .... sugerujesz iz Amerykanom sie powiodlo w Iraku w 1991 poniewaz Francuska dywizje mieli na lewym skrzydle ?
                                  Czy moze ten statek szpitalny byl decydujacym atutem.

                                  A co do Iraku 2.0 to gdzie jest problem? Politycznie nie moga zaprowadzic porzadku ale militarnie to sugerujesz ze przegrywaja ?
                                  Poniewaz okazyjnie uda sie Irakijczykom wysadzic samochod , ktory w 99% i tak zabije jakichs niewinnych Irakijczykow ?



                                  • gspnstr Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? n\t 18.07.06, 00:41
                                    > Co to wogole znaczy "samodzielnie" ?

                                    To znaczy ze kraj prowadzi dzialania wojenne i sam za nie placi. W 1991 roku
                                    koszty wojny w 90% pokryte byly przez kraje inne niz USA (glownie AS, Niemcy,
                                    Japonia).

                                    > Heheh .... sugerujesz iz Amerykanom sie powiodlo w Iraku w 1991 poniewaz
                                    > Francuska dywizje mieli na lewym skrzydle ?

                                    Nie, powiodlo sie dlatego, ze tamta wojna miala inne zalozenia. Nie bylo mowy o
                                    zmianie rezimu. Czy wojska mogly wtedy dojsc do Bagdadu? Pewnie, ze tak. Jeszcze
                                    latwiej niz tym razem. Ale Bush Sr. rozumial cos, czego jego glupi synek
                                    sterowany przez neoconow w zaden sposob pojac nie zdolal - ze nie mozna tam ot
                                    tak bezkarnie zmienic rezimu i miec nadzieje, ze jakos to bedzie.

                                    > A co do Iraku 2.0 to gdzie jest problem? Politycznie nie moga zaprowadzic por
                                    > zadku ale militarnie to sugerujesz ze przegrywaja ?

                                    Jeszcze raz powtarzam, operacje militarne nie poparte politycznym sukcesem to
                                    jak onanizowanie sie maczuga. Bolesne, i nie przynosza spodziewanych rezultatow.

                                    Przypomnij sobie z historii Polski - ilez to wojen wygrywalismy na polu bitwy, a
                                    potem przegrywalismy przy traktatach pokojowych. Co nam to dalo? Nic.
                  • gspnstr Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? 17.07.06, 23:19
                    Widzisz, cos slyszales ale nie wyciagasz wnioskow. Tu nie chodzi o to, ilu
                    zolnierzy Pyrrus stracil, ale o to, ze nie osiagnal zamierzonych celow, zarowno
                    militarnych jak i politycznych.

                    Z takiego punktu widzenia, potyczka w Somalii byla pyrrusowym zwyciestwem. Bo
                    pewnie, fakt ze stracili tylko kilkunastu zolnierzy w takiej jatce to,
                    powiedzmy, skromny taktyczny sukces. Ale ze strategicznego, politycznego i
                    propagandowego punktu widzenia to byla totalna porazka. Nie zapominaj, ze to nie
                    byla przygotowywana bitwa obu stron, tylko mialo to byc hirurgicznie precyzyjna
                    operacja sil specjalnych - wejsc, zgarnac goscia i wyjsc. Patrz na to z takiej
                    perspektywy.

                    I podobnym pyrrusowym zwyciestwem okazal sie Irak.
                    • warmi2 Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? 17.07.06, 23:30
                      "Ale ze strategicznego, politycznego i
                      > propagandowego punktu widzenia to byla totalna porazka."

                      To jest polityczna ewaluacja ... ja pisalem o miliarnej. Z punktu widzenia strategicznego to co sie stalo w Somali nie mialo zadnego znaczenia jezeli chodzi o pozycje USA.
                      Najlepszym przykladem tego bylby fakt iz gdyby cos takiego wydarzylo sie 100 lat temu to nikt by nawet temu nie poswiecil chwili - 18 zolnierzy zginelo gdzies na zadupiu ? ... zdarza sie , w koncu nic nie jest za darmo.

                      " I podobnym pyrrusowym zwyciestwem okazal sie Irak."

                      Politycznie byc moze - chociaz nie mozna jeszcze podsumowywac tak samo jako nie mozna bylo wydawac werdyktu co do transformacji Niemiec 3 lata po zakonczeniu drugiej wojny swiatowej.

                      Z drugiej strony Amerykanska akcja w Iraku byla znacznie mniej kosztowna i o wiele lepiej przeprowadzona niz akcja Niemcow przeciwko Polsce czy Francji , obydwie ktore byly uznawane za wielkie sukcesy.

                      Militarnie akcja Amerykanow byla o wiele lepiej przeprowadzona niz podobne akcje w historii ale niestety, oczekiwania co do definicji sukcesu sa tak rozne w dzisiejszym swiecie (szczegolnie po pierwszej wojnie z Irakiem) iz wymaga sie 100% efektywnosci.
                      • gspnstr Re: Slyszales kiedys o Pyrrusie? 18.07.06, 00:33
                        Nie ma czegos takiego jak militarna ewaluacja bez politycznej ewaluacji. Z
                        militarnego punktu widzenia Pyrrus odnisl zwyciestwo. Strategicznie, poniosl
                        porazke. To samo z USA, bo po pierwsze, nie osiagneli swoich celow, po drugie,
                        wzrosly wplywy i prestiz ich przeciwnikow.

                        Nie rozsmieszaj mnie porownaniami z Niemcami po II w.s. Trzeba sie niezle
                        nacpac, zeby uwierzyc w bajki neoconow o demokracji w Iraku. Jedno do drugiego
                        ma sie jak piesc do nosa. A efekty juz widac. Niemcy byly kompletnie zniszczone,
                        okupowane przez cztery kraje, stracily mnostwo ludnosci i ostatnia rzecza jakiej
                        chcieli byla kontynuacja walki. Owszem, byly jakies tam marginalne niedobitki,
                        ale nie to co w Iraku.

                        W Iraku juz teraz widac, ze glownym skutkiem drugiej wojny byl wzrost wplywow
                        akurat tych kregow, ktore nie sa Waszyngtonowi na reke. Administracja w tej
                        chwili robi dobra mine do zlej gry, ale tak naprawde tej wojny od poczatku nie
                        mozna bylo wygrac na takich zasadach, jak to Waszyngton przedstawial [moze nawet
                        i sobie]. Nalezy wiec sobie zadac pytanie, czy mialo to sens? Wedlug mnie nie,
                        bo sytuacja stala jest znacznie gorsza niz status quo ante.

                        > Z drugiej strony Amerykanska akcja w Iraku byla znacznie mniej kosztowna i
                        > o wiele lepiej przeprowadzona niz akcja Niemcow przeciwko Polsce czy Francji,
                        > obyd wie ktore byly uznawane za wielkie sukcesy.

                        Zartujesz? Chcesz porownywac potencjal Niemcy vs. Francja do USA vs. Irak 2003?
                        To jakas kpina.
          • nopes Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:33
            > Militarnie USA zolnierze sprawdzili sie doskonale - wiele armii wrecz marzylo b
            > y o takim stosunku straconych zolnierzy do ilosci zabitych przeciwnikow.

            Tak ...
            Szczególnie tak mieli Niemcy walczący z sowietami... :)
            Wiesz jaki byl koniec?



            > Twoj problem jest iz mylisz sukces lub porazke militarna z kosztami politycznym
            > i.
            > Jedno nie ma nic wspolnego z drugim.

            Alez jemu wlasnie o to chodzi. Ty sobie wyszukasz fragmencik, który ci sie podoba w totalnej klesce i sie nim cieszysz jak dzieciak.
            • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:36
              " Wiesz jaki byl koniec?"

              Taki jak Amerykanow w Somali ?

              Niemcy walczyli o zycie i smierc a Amerykanie zadecydowali , ze nie warto marnowac pociskow na cos takiego jak Somalia.
              Czy ty naprawde wierzysz ze Amerykanie wycofali sie poniewaz militarnie zostali pobici i nie mieli innych opcji ?
              • nopes Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:42
                > Taki jak Amerykanow w Somali ?

                Nie taki, bo Maryny miały gdzie uciekać.


                > Czy ty naprawde wierzysz ze Amerykanie wycofali sie poniewaz militarnie zostali
                > pobici i nie mieli innych opcji ?

                Dokładnie. Tak samo Sowiety uciekły z Afganistanu.
                Jak USA w Wietnamie.

                O czym ty w ogóle opowiadasz? USA miało opcje. Wysłac wszystkich np. do Wietnamu i walczyc do ostatniego... O takie opcje ci chodzi?
                • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:45
                  Nie wiem ... myslalem , ze mowiles o Somali a nie Wietnamie ...

                  No ale skoro Somalia do przykladu nie pasuje to czemu nie wyciagnac Wietnamu , nie ?

                  • nopes Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:46
                    Po to, żebys zrozumiał, co to przegrana.
                    • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:52
                      Widzisz tobie nie chodzi o przegrana, wygrana czy jakakolwiek merytoryczna ocene danej kampani a raczej zwykle i raczej prostacko wulgarne anty-amerykanskie posty.

                      Jezeli chociaz troche zalezaloby ci na byciu obiektywnym to bys wspomnial iz najpierw Amerykanie zapewnili bezpieczenstwo dla dostawy zywnosci do Somali i cala heca z pozniejsza akcja byla bezposrednio wynikiem bandytyzmu ze strony Aida ktoremu nie bardzo sie podobalo iz jego kryminalisci nie mieli wiele do powiedzenia w kraju.
                      • nopes Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 22:57
                        Alez tobie chodzi o problem wygrania i przegrania.
                        Mnie chodzi o tego typu pomaganie USA. Rzuca pare kukurydzy, która by musili zniszczyc, bo nikt nie chce kupic, i udaja wielkich filantropów. A za tym wchodzi armia i swoje polityczne plany brutalnie wdraża .

                        Jak Irak.
                        Ty masz rozum jakikolwiek?
                        W Iraku tez tweirdzisz jest pomoc USA?


                        > a heca z pozniejsza akcja byla bezposrednio wynikiem bandytyzmu ze strony Aida
                        > ktoremu nie bardzo sie podobalo iz jego kryminalisci nie mieli wiele do powiedz
                        > enia w kraju.

                        Ignorancie. Ci "kryminalisci" własnie byli wspierani ostatnio przez USA.
                        • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 23:03
                          " A za tym wchodzi armia i swoje polityczne plany brutalnie wdraża ."

                          No tak .. polityczne plany w Somali ? Mowisz o tej rezolucji ONZ ?
                          Czy moze to byla ropa w Somali o ktorej jeszcze po prostu nie wiemy.

                          A to czy Amerykanie pomagaja w Iraku to jeszcze nie zostalo przesadzone.
                          Jak narazie to nie oni masowo morduja tam ludzi a raczej staraja sie wprowadzic porzadek.
                          To czy im sie uda czy nie to inna sprawa ale nie wiem czy moralnie mozna obwiniac Amerykanow za to ze iraccy "bojownicy o wolnosc" swoja walke prowadza glownie poprzez masowe mordowanie jak popadnie swoich wlasnych obywateli.
                          W tym nie wiele sie roznia od Saddama - jedyna roznica to to iz tamten robil to po kryjomu co takim bojownikom o sprawiedliwosc jak ty widocznie nie przeszkadzalo jako ze zaczales zauwazac Irak dopiero po tym jak Amerykanie tam sie pojawili.
                          • nopes Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 23:08
                            I co to za bełkot , ignorancie. Tyle razy ci już pokazałem twoją ignorancje, a ty próbujesz sie wywijac jak piskorz.
                            To jeden przykład wyżej. Na wątku juz sporo. A tu to już ....

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=45398009&a=45402911
                            • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 23:10
                              Co ty mi takiego "pokazales".

                              Ze nazwales mnie ignorantem ?
                              Czy to ze nazwales mnie "moskiem" ?
                            • warmi2 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 23:10
                              Co ty mi takiego "pokazales".

                              Ze nazwales mnie ignorantem ?
                              Czy to ze nazwales mnie "moskiem" ?
                              • nopes Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 23:13
                                1.Pokazałem ci, że nie wiesz o czym piszesz?
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=45398009&a=45402911

                                2. Że powtarzasz propagandowe kłamstwa USA (że Niemcy sa gospodarczo silne dzieki USA np)
                                3.Że nie masz pojęcia o meritum watku.

                                A wiecej mi sie nie chce pisać. Bo na analfabete szkoda czasu.
                          • tia666 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 23:31
                            > Czy moze to byla ropa w Somali o ktorej jeszcze po prostu nie wiemy

                            podobnie jak z bronia w Iraku, akcje w Somali raczej przesadzilo jej polozenie
                            geograficzne

                            > A to czy Amerykanie pomagaja w Iraku...

                            no tak jankesi to tacy dobrzy ludzie (korporacje)
          • tia666 Re: czy to nie po tym wlasnie ataku i "zwycieskie 17.07.06, 23:22
            > Militarnie USA zolnierze sprawdzili sie doskonale - wiele armii wrecz marzylo b
            > y o takim stosunku straconych zolnierzy do ilosci zabitych przeciwnikow.

            dupa sie sprawdzili, banda ulicznych opryszkow narobila im gnoju , pomysl co by
            sie stalo jakby trafili na regularne wyszkolone i uzbrojone oddzialy
            jankesi sa tak samo przereklamowani jak ich "demokracja"
      • nopes Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:21
        Ty rozumiesz o co tu chodzi?
        • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:25
          O to o co zawsze chodzi w takich przypadkach ... nastepna doza odgrzewanej propagandy anty-amerykanskiej.
          • nopes Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:30
            Jezeli tak, to wstań do boju i walcz. Bo na razie te żałosne podrygi w twoim wykonaniu mozna potraktowac tylko paternalistycznym poklepaniem po łysinie.
            • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:34
              No i ?

              Nastepnym razem dla rownowagi napisz o innych eksperymentach Amerykanow, np przeksztalcenie zachodnich Niemiec i Japoni , Polodniowej Korei w oazy dobrobytu i demokracji czy placenie za ochrone calej zachodniej Europy przez 50 lat.

              Ale to by nie pasowalo do twojej wersji ... przeciez Amerykanie to nowi Nazisci z tym ze znacznie glupsi , nie ?
              • nopes Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:45
                > Nastepnym razem dla rownowagi napisz o innych eksperymentach Amerykanow, np prz
                > eksztalcenie zachodnich Niemiec i Japoni , Polodniowej Korei w oazy dobrobytu

                No nie napiszę, bo nic takiego nie było.
                Podobnie mam nadzieje nie bedziesz pisac o tym jak Sowiety przekształciły Polske w ocean dobrobytu i chroniły ją 50 lat przed Niemcami.



                Ale ty masz tendencje uciekania od meritum.
                Ty wiesz o co w watku chodzi? Mam ci jak dziecku wytł;umaczyc co oznaczaja powyższe zdania?
                • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:48
                  "No nie napiszę, bo nic takiego nie było.
                  > Podobnie mam nadzieje nie bedziesz pisac o tym jak Sowiety przekształciły Polsk
                  > e w ocean dobrobytu i chroniły ją 50 lat przed Niemcami."

                  Hehe .. naprawde?
                  No popatrz a ja myslalem ze jednak roznica cywilizacyjna pomiedzy bylym sektorem sowieckim a amerykanskim byla dla kazdego widoczna golym okiem.

                  A co do meritum to jak najbardziej bylem w temacie - przeciez zatytuowales go "Jak Amerykanie pomagaja" , nie ?
                  • nopes Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 22:54
                    > No popatrz a ja myslalem ze jednak roznica cywilizacyjna pomiedzy bylym sektore
                    > m sowieckim a amerykanskim byla dla kazdego widoczna golym okiem.

                    No była. Ale nie dlatego, że był to sektor amerykanski, tylko wolnorynkowy. I dlatego, że Niemcy i Japonia były potegami gospodarczymi znacznie wiekszymi przed przegrana wojna..
                    Dlaczego Włochy jakos nie stały sie tak mocne, chociaz rzadzilo nimi USA i CIA?
                    Dlaczego Salwador, czy inne panstewka pod wpływami US army jakos nie miały takiego sukcesu jak Niemcy i Japonia?

                    No moze zaczniesz myslec wreszcie? Trzeba ci wiecej "clues"?
                    Dochodzi już cos do głowy?
                    • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:05
                      "Ale nie dlatego, że był to sektor amerykanski, tylko wolnorynkowy."

                      Zapewniony przez Amerykanow.
                      Nie zapomnij ze japonska i niemiecka konstytucja to dzielo Amerykanow.

                      Oczywiscie dobrze byloby tez wspomniec o drobiazgu jak setki miliardy dolarow wydane przez USA na ochrone Europy przed Sowietami przez nastepne 50 lat.


                      • nopes Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:09
                        > Nie zapomnij ze japonska i niemiecka konstytucja to dzielo Amerykanow.

                        Co ma do tego konstytucja?
                        System wolnorynkowy ma znaczenie.

                        I czy ty w ogóle przemyslałes, co ci anapisałem?
                        Wróc do góry i przemysl sytuacje innych krajow. Jak Włochy np.
                        • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:11
                          Nudzisz mnie.

                          Nie bede "przemysliwal" tego co piszesz bo nie warto .. w koncu i tak skonczy sie tym iz nazwiesz kogos "moskiem" ... nie ?
                          • nopes Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:15
                            Ja wiem, że przemysliwął nie będziesz, bo ci to słabo wychodzi.
                            Zacznij od nauki czytania ze zrozumieniem.
                            Tyle razy już ci to zalecałem.
                            Bez tego nie masz szans na dyskusje. Ja nie trace czasu na analfabetów.
                            • j-k Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:25
                              nopes napisał:

                              > Ja wiem, że przemysliwął nie będziesz, bo ci to słabo wychodzi.
                              > Zacznij od nauki czytania ze zrozumieniem.
                              > Tyle razy już ci to zalecałem.
                              > Bez tego nie masz szans na dyskusje. Ja nie trace czasu na analfabetów.


                              dziecie nie bierz szkoly z islamskego glupactwa :)

                              jak ktos z tona nie chce dyskutowac.. to nie chce :)))
                              • nopes Re: Jak USA "pomaga" 18.07.06, 02:55
                                Ale sie głupek wykazał oceną sytuacji. :)
                                To własnie ja zakonczyłem dyskusję z tym samym ignorantem, któremu juz kolejny raz ignorancje udowadniam.

                                Ty juz nie masz ochoty dostawać po pustym łbie. Tobie juz wystarczyło.
                      • gspnstr Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:29
                        > Oczywiscie dobrze byloby tez wspomniec o drobiazgu jak setki miliardy dolarow w
                        > ydane przez USA na ochrone Europy przed Sowietami przez nastepne 50 lat.

                        Zgadza sie, ale czy chcesz powiedziec, ze byly to srodki wydawane czysto
                        altruistycznie, tylko i wylacznie dla dobra panstw europejskich?
                        • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:32
                          A jakie to ma znaczenie ?

                          Jezeli ktos potrafil pogodzic dbanie o swoj wlasny interes z pomoca innym, czy to w jakis sposob obniza wartosc owej pomocy?

                          Amerykanie tak naprawde nie musieli interweniowac w 2 wojnie swiatowej w Europie i w USA przez dluzszy czas toczyla sie powazna dyskusja na ten temat tak wiec owa pomoc dla Europy wcale nie byla przesadzona.
                          • gspnstr Re: Jak USA "pomaga" 18.07.06, 00:48
                            To mam dla ciebie nowine. Gdyby Hitler w swojej glupocie nie wypowiedzial
                            Amerykanom wojny zaraz po Pearl Harbor, Amerykanie raczej nie zaangazowaliby sie
                            w ten konflikt, bo nie mieli ku temu podstaw.
                            • warmi2 Re: Jak USA "pomaga" 18.07.06, 02:29
                              Hehe .. Amerykanie jak narod to moze i nie ale Roosevelt , dopoki byl prezydentem , uparcie dazyl do zaangazowania USA po stronie UK.



                              • gspnstr Re: Jak USA "pomaga" 18.07.06, 04:29
                                > Hehe .. Amerykanie jak narod to moze i nie ale Roosevelt , dopoki byl prezydent
                                > em , uparcie dazyl do zaangazowania USA po stronie UK.

                                Roosevelt mogl sobie dazyc. On dazyl od samego poczatku, od czasu Bitwy o
                                Anglie. Wiele mu to dalo?
                                Opozycja byla zbyt silna. Juz nawet kontemplowano prowokacyjke, a la
                                'Lusitania', zeby moc sie przylaczyc do wojny. Bo w przeciwnym wypadku jedyne co
                                mogl zrobic to kontynuowac pomoc gospodarcza, ale ta sama w sobie drugiego
                                frontu by nie stworzyla.
    • nopes I co ciekawe w artykule 17.07.06, 23:11
      "- Jaka piękna katastrofa! - jęknął John Prendergast z organizacji International Crisis Group na wieść, że władzę w Mogadiszu przejęli somalijscy talibowie. - Wszystko poszło dokładnie na odwrót. Amerykański rząd postawił na niewłaściwych ludzi, w dodatku z góry skazanych na klęskę. Nie tylko pozwolił okraść się z pieniędzy i przegrał, ale przyczynił się do zwycięstwa tych, których uważał za wrogów."
    • wiesiekusa Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:17
      Tylko to bylo USA za czasow Clintona a nie Busha.
      Wietnam tez byl przegrany przez demokratow.
      Historia lubi sie powtarzac.
      • gspnstr Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:21
        Wietnam byl przegrany za Johnsona? To cos nowego?
        • wiesiekusa Re: Jak USA "pomaga" 17.07.06, 23:55
          kto mial wiekrzosc w Kongresie?
          a gdyby nie Regan to zimna wojna tez by byla przegrana
          • gspnstr Re: Jak USA "pomaga" 18.07.06, 00:49
            No jasne, a gdyby nie Republikanie, to Sowieci mieliby rakiety na Kubie... o
            nie, cholera, nie trafilem :o))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka