nopes
17.07.06, 22:08
USA jak komus chce bratnio pomóc, to zwykle wyglada to tak jak w Somalii, czy w Iraku.
Bratnia pomoc polega oczywiscie na bombardowaniu.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3469997.html
W lipcu 1993 r. amerykańskie śmigłowce "Czarne jastrzębie" dokonały nalotu na kamienicę, w której - według somalijskich szpiegów - Aidid miał się naradzać ze swoimi komendantami. Donos okazał się nieprawdziwy. W zburzonym rakietami domu zginęło kilkudziesięciu cywilów. Rozwścieczony tłum zlinczował w odwecie czterech zagranicznych dziennikarzy.
Wreszcie nadszedł 3 października 1993 r. Tym razem - zapewniali szpiedzy - Aidid ze sztabem miał się spotkać w jednym z hoteli. Amerykański atak miał potrwać niewiele ponad godzinę. Przerodził się w niemal całodzienną bitwę, prawdziwą jatkę, w której kilkuset Amerykanów walczyło z tysiącami Somalijczyków. Zginęło 18 amerykańskich żołnierzy, ponad 70 zostało rannych. Partyzanci Aidida zestrzelili nad miastem dwa śmigłowce.