titus_flavius
13.02.03, 21:37
Ave,
w ostatnich dniach stało się jasne, że wbrew zapowiedziom kraje Unii
Europejskiej nie mają wspólnej wizji politycznej.
"Twarde jądro" UE - czyli Niemcy, Francja i Belgia stawia najwyraźniej na
budowę państwa federacyjnego, o wspólnej polityce zagranicznej i wspólnej
armii. Zaś peryferia widzą w UE jedynie wspólnotę gospodarczą, przyszłość
polityczną wiążąc z USA.
Nie oznacza to jednak, iż musi nastąpić fiasko "projektu Europa". Zważcie, że
ludnosć peryferów, w odróżnieniu od swoich rządów, jest proeuropejska i
antysyjonistyczna. Nawet w Anglii, Blairowi grozi rewolta we własnej partii.
Taka sytuacja będzie jednak prowadzić do powstania różnych prędkości
integracji. Europa będzie się więc integrować na różnych płaszczyznach. Część
krajów wybierze integrację polityczną i wojskową: Niemcy, Francja, Belgia,
zapewne także Holandia, Szwecja, Finlandia, Grecja, Irlandia, a inne np.
Anglia pozostaną przy tylko wolnym rynku.
Prowadzić to będzie jednak do osłabienia niektórych instrumentów obecnej UE.
Francja i Niemcy zadadzą sobie zapewne pytanie, dlaczego mają płacić ciężkie
euro swoim przeciwnikom politycznym z Europy Wschodnim? W tej sytuacji jak
się domyślać należy, rządy państw wschodnioeuropejskich wybiorą opcję
europejską zamiast amerykańskiej.
W Polsce więc będą bazy Kalifatu, a nie USA :o).
T.