Gość: |v|rowa
IP: *.wsi.edu.pl
04.03.03, 17:23
Nie mozna odmowic koreanczykow idealnego wyczucia chwili. Armia
amerykanska nie jest w stanie sprostac trzeciej rownoleglej
wojnie, Ameryka nie ma poparcia wiekszosci sil NATO, posiadana
bron jadrowa mogaca uderzyc w bazy Amerykanskie na Okinawie albo
po prostu w Tokyo, jest doskonalym "argumentem przetargowym".
Swietny czas wiec, aby wytargowac jak najwiecej od USA
poslugujac sie po prostu szantazem.
Ale nie zapominajmy, ze to Bush zaczal ten caly rwetes wskazujac
na Pln. Koree jako na kraj, z ktorym sie zamierza w ktorejs
kolejnosci rozprawic. Wiec co oni maja do stracenia? Trawe juz
zra, wiec sankcje ekonomimiczne juz im nie zaszkodza. A
Koreanczycy narod cholernie dumny. Nie pozwola sie palcem
wytykac i czekac grzecznie z glowa na pienku nie beda.
Wydaje sie coraz bardziej oczywiste, ze Bush probuje polknac kes
znacznie obszerniejszy niz jego gardziel. Przyklady podobnych
zachowan mielismy juz nieraz - patrz Napoleon i Hitler.
Zobaczymy czy i tym razem historia sie kolem potoczy, czy jednak
zrobi dla naczelnego kauboja wyjatek...