zbig44
19.03.03, 16:09
Tylko miliony? Zwolenników muszą być zatem całe miliardy!
'GWaleczna' nigdy nie kłamie - Weźmy taką Wielką Brytanię...
do niedawna 90% Brytów było p-ko wojnie bez zgody ONZ, a tu
proszę, co słyszymy? Ostatnio stale tam rosnie poparcie dla
wojny, nawet ich parlament przegłosował wojne; osobiscie wątpię,
czy nasz sejm poparłby Millera i Kwasniewskiego, no ale my
przecież (wg Kwasniewskiego) nie idziemy na wojnę. Ciekaw
jestem, co powie, gdy nasz 'coin-tyngencik' zostanie zdmuchnięty
jak mucha w jakims przypadkowym starciu z niedobitakami armii
Husajna.
Raczej nie ma się jednak o co martwić -
maksymalne straty po stronie USA mogą wynieść jedynie 60.000
zabitych...co wynika z prostej ekstrapolacji:
w poprzedniej wojnie w Zatoce zginęło 200 Amerykanów na 80.000
Irakijczyków. Ponieważ wszystkich Irakijczyków jest 24.000.000,
więc na ich totalne 'wybicie' Amerykanie mogą 'zużyć' co
najwyżej 60.000 swoich...
Oznacza to, że nawet w takim przypadku szanse przeżycia byłyby
tam jak 1:5 (jedynie 10x gorsze niż w wahadłowcu).