Dodaj do ulubionych

Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty na ...

    • Gość: niko Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: 195.205.158.* 28.03.03, 18:31
      mniej bombardowań spowodowałoby mniejsze straty w ludności
      cywilnej.Jesli mają już być realizowane niech armia amerykanska,
      która posiada najprecyzyjniejszy sprzęt wojskowy nie popełnia
      błędów.Nikt nie powiedział, że wojna będzie łatwa.Rozpoczynając
      ją wojska koalicyjne wzięły na siebie ogromną odpowiedzialność
      za zycie ludności cywilnej, więc nie może być tu błędów jesli
      chodzi o cele bombardowań.Rezim ów jest podstepny będzie
      wystawiał na szwank zycie niewinnych,dlatego działania powinny
      być prowadzone z głową i niesamowitą precyzją.















      • gabrielacasey All of them said:It will be quick and easy war... 28.03.03, 19:07
        No doubt they'll soon get well; the shock and strain
        Have caused their stammering, disconnected talk.
        Of course they're 'longing to go out again,' —
        These boys with old, scared faces, learning to walk.
        They'll soon forget their haunted nights; their cowed
        Subjection to the ghosts of friends who died,—
        Their dreams that drip with murder; and they'll be proud
        Of glorious war that shatter'd all their pride...
        Men who went out to battle, grim and glad;
        Children, with eyes that hate you, broken and mad

    • Gość: nobo po czym odroznic amrykanskiego dziennikarza... IP: *.ne.client2.attbi.com 28.03.03, 19:05
      od europejskiego? Mowa o tych ktorzy narazajac wlasne zycie
      relacjonuja nam wydarzenia z wojny w Iraku. Wczoraj wieczorem,
      znudzony obrazkami a przedewszyskim komentarzami pojawiajacymi
      sie w amerykanskiej telewizji, sciagnalem sobie przez internet
      wiadomosci z polskiej telewizji. Pojawil sie w nich pan Milewicz
      z krotka relacja z miasta Kuwejt - stolicy panstwa Kuwejt, w
      ktorej w kilku slowach opisal sytuacje jaka wydarzyla sie
      wczesniej, w miejscu z ktorego relacjonowal. Mowil o alarmie
      bombowym i reakcji mieszkancow Kuwejtu i sporej grupy
      dziennikarzy (200-300) na wycie syreny. Kuwejtczycy, jak
      powiedzial, zdawali sie nie zwracac uwagi na kolejny juz w tym
      dniu sygnal bombardowan, natomiast to co dzialo sie wsrod
      dziennikarzy okreslil krotko - komedia. Panowie z kamerami i
      mikrofonami, w panicznym pospiechu zakladali maski przeciwgazowe
      (robiac to nieporadnie jak na zajeciach przysposobienia
      obronnego :-) i w nich relacjonowali kolejne minuty wydarzen.
      Przyznam, ze nie raz widzialem w amerykanskiej telewizji
      relacjonujacego osobnika z maska na glowie, ale jak dotad
      wydawalo mi sie, ze znajduje sie w stytuacji zagrazajacej
      bezposrednio jego zyciu, stad te srodki ostroznosci. I oto dla
      porownania widze TWARZ Milewicza, bedacego w tym samym miejscu i
      w tej samej chwili, opowiadajacego TRZEZWO, Z OPANOWANIEM o
      wybuchach bomb w Kuwejcie.
      Pisze o tym nie poto zeby kogokolwiek osmieszyc, ale poto zeby
      pokazac jak roznie przedstawiany jest obraz wojny w Ameryce i
      reszcie swiata. Nie ma chyba nikogo kto by nie interesowal sie
      jej przebiegiem, wiec dobrze by bylo gdyby ogladane przez nas
      relacje byly OBIEKTYWNE i RZETELNE, bez zbednych komentrzy,
      ktore tylko zamydlaja PRAWDZIWY obraz wydarzen.
      • gabrielacasey They lead the last attack on Anti-Christ... 28.03.03, 19:13
        The Bishop tells us: 'When the boys come back
        'They will not be the same; for they'll have fought
        'In a just cause: they lead the last attack
        'On Anti-Christ; their comrades' blood has bought
        'New right to breed an honourable race,
        The Bishop tells us: 'When the boys come back
        'They will not be the same; for they'll have fought
        'In a just cause: they lead the last attack
        'On Anti-Christ; their comrades' blood has bought
        'New right to breed an honourable race,
        'They have challenged Death and dared him face to face.'

        'We're none of us the same!' the boys reply.
        'For George lost both his legs; and Bill's stone blind;
        'Poor Jim's shot through the lungs and like to die;
        'And Bert's gone syphilitic: you'll not find
        'A chap who's served that hasn't found some change.
        ' And the Bishop said: 'The ways of God are strange!'

        'We're none of us the same!' the boys reply.
        'For George lost both his legs; and Bill's stone blind;
        'Poor Jim's shot through the lungs and like to die;
        'And Bert's gone syphilitic: you'll not find
        'A chap who's served that hasn't found some change.
        ' And the Bishop said: 'The ways of God are strange!'



        • Gość: nobo Re: They lead the last attack on Anti-Christ... IP: *.ne.client2.attbi.com 28.03.03, 19:46
          Jeszcze zanim rozpoczela sie wojna, w amerykanskiej telewizji
          pokazywali obrazki z wojskowych obozow w Kuwejcie, w ktorych
          amerykanscy wojacy przygotowywali sie do ataku na Irak. Mozna
          bylo zobaczyc gdzie mieszkaja, na czym spia, gdzie sie myja, co
          jedza, jakie maja zajecia itd. Pokazali tez ksiedza w ornacie,
          odprawiajacego msze, otoczonego grupka zolnierzy wygladajacych
          doslownie jak filmowy Rambo! Kazdy z nich byl w stroju bojowym
          (nie galowym), z wymalowanymi twarzami, trzymajac sporego
          kalibru karabin maszynowy (conajmniej trzy razy wiekszy od
          kalacha :-) obwieszonych amunicja. Siedzieli na ziemi sluchajac
          uwaznie kazania. Niestety nie wiem o czym mowil ten ksiadz
          poniewaz jego slowa zagluszyl komentarz dziennikarza, ale
          doprawdy obraz byl lekko szokujacy.
          • gabrielacasey Re: They lead the last attack on Anti-Christ... 28.03.03, 20:59
            Mysle, ze o tym, o czy poeta... Niech do tych chlopcow teraz jakis ksiadz
            przemowi. Albo niech im ktos pusci pelna religijnej retoryki mowe tronowa Busha!
            I - oceniajac do kupy skrajna GLUPOOTE przygotowania tej wojny - to jestem
            pewna, ze podaje sie chlopcom te mowe, zamiast cieplego posilku!!!
          • Gość: Dziadyga Re: They lead the last attack on Anti-Christ... IP: *.chello.pl 28.03.03, 21:04
            Już nie chce mi się cytować...
            Zajrzyj do Haszka
            Nil novi sub sole
            • gabrielacasey KOCHAM Haska!!! I nie tylko... 28.03.03, 21:09
              • Gość: Dziadyga Re: KOCHAM Haska!!! I nie tylko... IP: *.chello.pl 28.03.03, 21:12
                Słoneczko

                Parę postów niżej

                I nick trochę inny

                PS. czy ty nigdy nie śpisz?:)))
    • Gość: Jerzy Re: Czy warto zdobywac Bagdad? IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 28.03.03, 19:18
      Niektorzy sa zaniepokojeni faktem, ze Bagdad moze zostac kompletnie zniszczony.
      To nieprawda-wcale nie musi sie tak stac.
      Nie ma sensu wdawanie sie w walki o Bagdad.
      Nalezy raczej skoncentrowac sie na zdobyciu Basry, oczyscic reszte kraju z
      kazdego saddamowskiego gwardzisty i spacyfikowac Tikrit(mozna by np. obrocic to
      miasto kompletnie w perzyne), w ktorym Amerykanie i tak nie beda mieli
      przyjaciol niezaleznie od tego, co tam zrobia.
      Wygonic wszystkich dziennikarzy i serwowac tylko te wiadomosci, jakie sie uzna
      za stosowne.
      Zakaz wjazdu dziennikarzy rozszerzyc na caly okres stacjonowania wojsk
      sojuszniczych w Iraku.
      Bagdac nalezy otoczy, odciac wode, energie itp i wziasc glodem. W ten spsob nie
      zginalby ani jeden zolnierz sil sojuszniczych.
      W razie, gdyby Saddam uzyl broni chemicznej, odpowiedzic bronia neutronowa. To
      nalezy mu wyraznie dac do zrozumienia.
      Reszcie Arabow w tzw. "arabskich panstwach" zapowiedzic, ze jakakolwiek proba
      przyjscia z pomoca Irakowi, przypadki zabijania zolnierzy amerykanskich w tych
      krajach spowoduje odwet bronia neutronowa, zaczynajac od Mekki i
      grobu "proroka".
      To powinno wystarczyc, oni to od razu zrozumieja -jest to jedyny jezyk
      zrozumialy dla Arabow.
      Gdyby Arabowie probowali w Europie swoich sztuczek jakie stosuja w Izraelu(
      np. "meczennicy"-samobojcy czy w ogole jakis zamach terrorystyczny) zostana
      natychmiast deportowani do pierwszego najblizszego kraju arabskiego.

      Po wojnie nie powinno sie nic w Iraku odbudowywac(po co wzmacniac swoich
      wrogow?) tylko pompowac rope ile sie da, az do wyczerpania ostatnich zloz. Bez
      ropy panstewko to nigdy juz nie odzyska tej pozycji, jaka mialo.



      • gabrielacasey 'Fall in!' I shouted; 'Fall in for your pay!' 28.03.03, 19:27
        I Stood with the Dead, so forsaken and still:
        When dawn was grey I stood with the Dead.
        And my slow heart said, 'You must kill, you must kill:
        'Soldier, soldier, morning is red'.

        On the shapes of the slain in their crumpled disgrace
        I stared for a while through the thin cold rain...
        'O lad that I loved, there is rain on your face,
        'And your eyes are blurred and sick like the plain.'

        I stood with the Dead ... They were dead; they were dead;
        My heart and my head beat a march of dismay:
        And gusts of the wind came dulled by the guns.
        'Fall in!' I shouted; 'Fall in for your pay!'




        By: Seigfried Sassoon

      • Gość: cynik Re: Czy warto zdobywac Bagdad? IP: *.kabel.telenet.be 28.03.03, 21:44
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Gdyby Arabowie probowali w Europie swoich sztuczek jakie stosuja w Izraelu(
        > np. "meczennicy"-samobojcy czy w ogole jakis zamach terrorystyczny) zostana
        > natychmiast deportowani do pierwszego najblizszego kraju arabskiego.
        >
        transport zlok jest kosztowny :-)
    • Gość: vinc Odpowiedz na wiersz TUWIMA.... IP: *.abo.wanadoo.fr 28.03.03, 19:25
      Julian Tuwim
      DO PROSTEGO CZŁOWIEKA

      Gdy znów do murów klajstrem świażym
      Przylepiać zaczną obwieszczenia
      Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
      Na alarm czarny druk uderzy
      I byle drab, i byle szczeniak
      W odwieczne kłmstwo ich uwierzy,
      Że trzeba iść i z armat walić,
      Mordować, grabić, truć i palić;
      Gdy zaczną na tysięczną modłę
      Ojczyznę szarpać deklinacją
      I łudzić kolorowym godłem,
      I judzić "historyczną racją",
      O piędzi, chwale i rubieży,
      O ojcach, dziadach i sztandarach,
      O bohaterach i ofiarach;
      Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
      Pobłogosławić twój karabin,
      Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
      Że za ojczyznę - bić się trzeba;
      Kiedy rozścierwi się, rozchami
      Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
      A stado dzikich bab - kwiatami
      Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
      - O, przyjacielu nieuczony
      Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
      Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
      Króle z pannami brzuchatemi;
      Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
      Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
      Że im gdzieć nafta z ziemi sikła
      I obrodziła dolarami;
      Że coś im w bankach nie sztymuje,
      Ze gdzieś zwęszyli kasy pełne
      Lub upatrzyli tłuste szuje
      Cło jakieś grubsze na bawełnę.
      Rżnij karabinem w bruk ulicy!
      Twoja jest krew, a ich jest nafta!
      I od stolicy do stolicy
      Zawołaj broniąc swej krwawicy:
      "Bujać - to my, panowie szlachta!"

      Opublikowany 7 października 1929
      Adam Tadeusz Bąkowski
      DO PROSTACKIEGO POETY
      Niech mi Tuwim odpowie:
      Była nafta w Kosowie?
      Niech mi Tuwim nie kłamie!
      Była nafta w Wietnamie?
      Była nafta w Europie?
      Tuwim, głupiś ty, chłopie.
      Coś się twój wiersz nie klei.
      Była nafta w Korei?
      Dlatego my tu mówim:
      Mędzi ten cały Tuwim.
      Tuwim, zamiast o nafcie,
      Jakiś inny wiersz sprawcie.

      Paris, 27.03.2003
      • gabrielacasey HOW PEACEFUL ARE THE DEAD... 28.03.03, 19:31
        'The effect of our bombardment was terrific. One man told me he had
        never seen so many dead before.'--War Correspondent.
        'HE'D never seen so many dead before.'
        They sprawled in yellow daylight while he swore
        And gasped and lugged his everlasting load
        Of bombs along what once had been a road.
        'How peaceful are the dead.'
        Who put that silly gag in some one's head?

        'He'd never seen so many dead before.'
        The lilting words danced up and down his brain,
        While corpses jumped and capered in the rain.
        No, no; he wouldn't count them any more...
        The dead have done with pain:
        They've choked; they can't come back to life again.

        When Dick was killed last week he looked like that,
        Flapping along the fire-step like a fish,
        After the blazing crump had knocked him flat...
        'How many dead? As many as ever you wish.
        Don't count 'em; they're too many.
        Who'll buy my nice fresh corpses, two a penny?'

        By: Siegfried Sassoon

      • Gość: nobo odpowiedz jest prosta IP: *.ne.client2.attbi.com 28.03.03, 19:55
        Kosowo, Wietnam i inne byly odpowiedzia na agresje. Ktos inny
        zaczal, a Amerykanie skonczyli. Teraz sytuacja jest odwrotna, to
        Amerykanie zaczeli (mimo sprzeciwu swiata !)
    • Gość: Robert Kończyć ale z Saddamem, byle szybko. IP: 212.160.183.* 28.03.03, 19:25
      Czy ktoś będzie za nim płakał?
      • gabrielacasey LISTENING FOR THE IMMINENT CRASH... 28.03.03, 19:37
        Four days the earth was rent and torn
        By bursting steel,
        Four days the earth was rent and torn
        By bursting steel,
        The houses fell about us;
        Three nights we dared not sleep,
        Sweating, and listening for the imminent crash
        Which meant our death.

        The fourth night every man,
        Nerve-tortured, racked to exhaustion,
        Slept, muttering and twitching,
        While the shells crashed overhead.

        The fifth day there came a hush;
        We left our holes
        And looked above the wreckage of the earth
        To where the white clouds moved in silent lines
        Across the untroubled blue

        By: Richard Aldington

    • Gość: rogala Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.crowley.pl 28.03.03, 19:32
      Kłamać też trzeba umieć a panie i panowie z agencji Reutera
      powinni spojrzeć do atlasu. Basra leży na zachodnim brzegu
      rzeki Shatt - el - Arab więc ci, co uciekają przez mosty, nie
      biegną do Brytyjczyków, lecz w stronę dokładnie przeciwną. To
      po pierwsze, a po drugie ludzie Saddama to może i zbrodniarze,
      ale na pewno nie idioci, więc nie przeszkadzaliby ludności
      cywilnej w opuszczaniu miasta, gdyż jej obecność utrudnia jego
      obronę. Amerykanie i rząd Blaira kłamią od samego początku tej
      neokolonialnej awantury, więc nie ma powodu przypuszczać, że
      teraz jest inaczej.
      • gabrielacasey I advised morons to buy a map of Iraq. They didn't 28.03.03, 19:41
        Poor fools !!!
    • Gość: bella Bardzo ladne wierszyki tylko...... IP: *.137-200-80.adsl.skynet.be 28.03.03, 19:42
      Bardzo ladne, tkliwe wierszyki ale czy jest jakis sens je
      przytaczac tak jak i plakac nad rozlanym mlekiem?
      Wojna sie dokonuje na oczach zwolennikow i przeciwnikow ,
      zwolennicy przyklaskuja, przeciwnicy koncza na protestach,
      notach oficjalnych czy wierszach i.....nic poza tym.Nikt przy
      zdrowych zmyslach z pewnoscia nie popiera ideii wojny, zadnej
      wiec takze i tej tym bardziej w tym wymiarze jak ten w
      Iraku.Popiera sie swietlane cele jej towarzyszace,"szczytne"
      i "humanitarne" ale jednak.Jest faktem bezdyskusyjnym, ze to
      czego dokonywal, dokonuje Husajn wola o reakcje.Natychmiastowa.I
      na to wlasnie zdecydowal sie Bush.Czy pchnelo go tylko poczucie
      dobroci i chec ulzenia przesladowznej ludzkosci?Pewnie ze nie,
      jest oczywiste ze za ta fasada kryja sie i inne profity jak
      ropa, strach przed terrorystami, moze poczucie nie do konca
      spelnionej misji i popelnonego bledu parenascie lat temu, ktory
      trzeba naprawic.
      Podnosza sie glosy ze gina cywile, im drastyczniejszy obrazek z
      wojny tym lepiej, media lubuja sie w przesciganiu takich
      smacznych kaskow, im mocniejsza fotka tym wiecej glosow podnosi
      sie przeciw.Czy to nie boli?Boli jak cholera, ale jestem dorosla
      i swiadoma bez tych obrazkow czym jest wojna, kto cierpi, jak to
      wyglada i nie potrzebuje, w ogole nie mam takiej potrzeby by
      nuzac sie w wyscigu reportazy brutalnych, choc prawdziwych.Gina
      cywile, cierpia dzieci a czy nie jest panstwu wiadome ilu ludzi,
      cywili, niewinnych ginie rocznie w Iraku?Ile jest okaleczanych,
      ponizanych bitych na smierc, skazywanych bez wyrokow i
      zabijanych na oczach najblizszych?Ludzie tam zyja jak szczury i
      to jest normalne?Patrzcie moi panstwo czy to nie obluda?Dlaczego
      nikt z tych pacyfistow-manifestantow nie sprzeciwia sie takiemu
      stanu rzeczy?Dlaczego zaden trybunal, nikt sie nie podniesie i
      nie oskarzy Husajna i jego klike jako zwyklych zbrodniarzy
      ludzkosci.Ano dlatego ze wszyscy sie boja.Chowaja glowy w piasek
      bo to nie u nich, wystawiajac je wtedy gdy "warto"reagowac-
      zrobic "zadyme", miec swoje 5 minut w TV.I nic ponad to .Bush
      sie odwazyl.Nawet jesli ma inne ukryte cele przynajmniej obali
      zamordyzm.
      Rozbraja mnie taka naiwnosc ze trzeba czekac na bunt
      wewnetrzny , niech sobie sami biedni irakijczycy poradza i
      obalaja Husajna, jak chca i jak sie nie boja.A to juz inna
      kwestia.Czy by tego nie zrobili patrzac jak ich wodz chowa swoje
      bunkry w pod budynkami publicznymi lub jak wyrzuca chorych ze
      szpitali bo jego zolnierze teraz potrzebuja opieki?
      Dlaczego ci wszyscy manifestanci pokojowi tacy prawi i wrazliwi
      na krzywde slabszego siedzieli cichutko i nie protestowali
      przeciwko lamaniu praw czlowieka w Iraku?
      Nie oczekuje odpowiedzi - pragne jak najszybszego zakonczenia
      tej wojny.
      • bonobo44 Gina cywile, cierpia dzieci - bella bella donna, 28.03.03, 20:40
        wieczor taki sliczny...
        Gina cywile, cierpia dzieci...
        bedziemy wieczorem pili slodkie wino...
        Gina cywile, cierpia dzieci...
        moze nawet jeszcze dzis przelece cie dziewczyno...
        Gina cywile, cierpia dzieci...


        Wiesz co, bella - dzieci tez gina...

        • gabrielacasey Re: Gina cywile, cierpia dzieci - bella bella don 28.03.03, 22:36
          Daj jej spokoj, bo mysle, ze - mowiac ponizej szczerze - durna babe
          wystarczajaco osmieszylam. Zaden z tych wierszykow "tkliwy" nie jest - pisali
          je dobrzy oficerowie liniowi: znak, ze ta pro-amerykanska cipa poangielsku "nie
          panimajet". Bo czy tkliwy jest ten fragment z Kiplinga (w byle jakim
          przekladzie wlasnym na okolicznosc tego forum):

          "Gdy pozostawia cie rannego, i w krag afganski step,
          I przyjda ich kobiety,by na sztuki cie ciac,
          Zwal sie na swoj karabin i palnij sobie w leb".

          Czy inny, ktory i nobo i Dziadydze trafnie "Dzielnym wojakiem..." zapachnial?

          I tak samo "tkliwe", "liryczne" i "pacyfistyczne" sa wszystkie przytoczone
          przeze mnie oficerskie wiersze.
      • gabrielacasey Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... 28.03.03, 20:52
        Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow. A takoz skale ich kulturowo-
        jezykowego poparcia dla koalicji Anglo-Saskiej. Ktora nb. sie rozpada i
        rozpadnie: chlopcy poklocili sie o podzial skory na zywym wielbladzie i Blair
        rozpoczal swoja gre z UN i EU. Waszyngton dosyla 100.000, Londyn - tylko kilka
        sztuk nowego bydla rzezniego. Bedzie jeszcze ciekawiej!
        Wszyscy przytaczani tu poeci to BRYTYJSCY OFICEROWIE: Kipling, Yeats, Sassoon -
        celowo pominelam wszelkich "pacyfistow". Odznaczani za odwage, bioracy udzial w
        wielu bitwach i dlatego majacy choc zielone pojecie o wojnie, a Kipling takze o
        wojnach kolonialnych i Wschodzie.
        Wojna w Iraku jest wojna przede wszystkim GLUPIA, choc Amerykanski cel niby
        szczytny: OCALENIE PETRODOLARA (otworzcie oczy, Polacy - pilujecie galaz, na
        ktorej siedzicie!). I mnie osobiscie, jeszcze od PRZED-wojnia, najbardziej
        wkurza bezgraniczna glupota ekipy Busha i bezgraniczna glupota przygotowania
        tej wojny. I nie mowie tego PO rozpoczeciu tej wojny: powtarzalam to samo i tu,
        i na onecie, budzac wscieklosc odmozdzonych pro Bushowskich pieskow. Nie jestem
        pacyfistka, ale przebywam w UK wystarczajaco dlugo, by wiedziec, ze nie
        rozpoczyna sie przegranych wojen: koalicja kreuje arabski wspolny front i
        nowych islamskich meczennikow. I "odbudowuje" Irak jako REPUBLIKE ISLAMSKA. A
        tylko tej w tym rejonie swiata brakowalo...
        Nie jestem tez "lewaczka" (tu glosuje na Torysow), niemniej - w przeciwienstwie
        do medrkow na tym forum znam i z teorii, i z praktyki nacje tegoz regionu. Znam
        takze Islam. I NIC w tejze wojnie sie jeszcze nie zdarzylo, co mnie mogloby
        zaskoczyc, nawet zywe tarcze Saddama (to nalezy do ethosu kultur tego regionu,
        gdzie zycie ludzkie bardzo tanie), czy rzeczywiste czy - poki co - urojone
        okrucienstwo zolnierzy i ludnosci podbijanego islamskiego kraju. Bo jak mowil
        100 lat temu cytowany juz tu poeta:

        "When you're wounded and left on Afghanistan's plains,
        And the women come out to cut up what remains,
        Jest roll to your rifle and blow out your brains..."

        Nie chce straszyc, ale ta wojna - tak naprawde - jeszcze na dobre sie nie
        zaczela. I tylko Allah wie, kiedy i jak sie skonczy. Choc jedno jest pewne: tym
        razem nie Waszyngton pisze screen-play, a i aktorzy nie sa z Hollywood. Tu sie
        i gloduje (Amerykanscy zolnierze od 8 dni nie widzieli cieplego posilku - od
        tego sie nie umiera, ale morale armii leci w dol: mowa Busha sie wojska nie
        nakarmi), i dusi sie w pyle i lepiacym blocie (ja bylam w Iraku, i nie tylko, w
        sand storm i wiem) i cierpi, i umiera.
        Wracajac do testu: przedtem wyzej cenilam Malpe - teraz widze, ze to trash: i
        BBC dla niego pro-Saddamowska, i nawet amerykanska piosenka zolnierska nie
        potrafil mych brytyjskich wersow zripostowac (ja bym potrafila), reasumujac -
        taki z niego Amerykanin, jak z koziego tylka traba i poza wulgarne slownictwo
        Brooklynu juz w swej amerykanskosci nie siega: maly, krzykliwy rasista nam z
        Malpy wylazl, a szkoda! Sprawdzil sie KP z Niemiec, o tych "Hamerykanach" spod
        Grojca i mowic hadko. A pacyfisci na tym forum? To dzieci i rownie w swych
        pogladach ETNOCENTRYCZNE jak administracja Busha: powtarzam, smierc i
        cierpienie ma w kulturze islamu inny wymiar, nizli w zlaicyzowanej,
        wygodnickiej kulturze bialego czlowieka; w porownaniu z nimi jestesmy
        psychicznie slaba rasa i bohaterskie wydzieranie pyska na necie tego faktu nie
        zmienia. W obozie anty-wojennym jest kilka myslacych osob, ale znow...tylko
        kilka. Szkoda mowic...
        Chyba pojde do pubu.

        • Gość: Błękitn. Sok. Re: Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... IP: *.chello.pl 28.03.03, 21:01
          Słoneczko
          Widzę, że źle cię oceniłem.
          Ale łatwo się pomylić - w taim nagromadzeniu tumanerii

          Kurz w oczy gryzie
          widzieć nie pozwala

          Ponawiam propozycję:
          project@op.pl

          Na razie...
          • gabrielacasey Zmieniam lacze, przechodze na nadawanie. Odbior. 28.03.03, 23:37
        • Gość: vinc Na zakaske do piwa... IP: 213.56.66.* 28.03.03, 22:17
          Okruszki i chwilki

          Zycie to chwilki, okruszki…takie male, malenkie istotki.
          One jedyne tylko wiedza jak waznym milowac jest.
          Kiedy zapada zmrok zakradaja sie po cichutku do spizarni i wyjadaja konfiture.
          Naslodziwszy sie do syta, z umorusanymi od wisni ustami, wskakuja do lozek.
          A tam, pod puchowa koldra, marzenia dzieciece sny wciaz nowe opowiadaja.
          Istotki lubia szczegolnie ten o Wisience,
          lubia tez o Krolewnie Sniezce,
          ale mniej,
          i to tylko dlatego ,ze kazala krasnoludkom umyc sie przed spaniem.

          milego zmierzchania w pubie
          pozdrawiam
          • gabrielacasey Zycie to chwilki, okruszki... 28.03.03, 23:19
            Takze na wojnie. I ciepla zupa zolnierzy nakarmic, nie zas dziennikiem Foxa czy
            CNN.
            • Gość: vinc i bajeczke na dobranoc zolnierzykom... IP: 213.56.66.* 29.03.03, 00:25
              MILOSC

              ...na poczatku byla Milosc.
              Wypelniala wszystko.
              Wszechswiat byl miloscia, a Milosc wszechswiatem.
              Nikt jej nie stworzyl......ona poprostu zawsze byla.
              Milosc zyla sama soba.
              Pewnego dnia poczula sie bardzo samotnie.
              Byla wtedy wiosna.
              W samotnosci milosc tracila sily.
              Slabla z dnia na dzien nie wiedzac co sie z nie tak naprawde dzieje.
              Przybrana byla w gwiazdy.
              Tuz przed smiercia rozsypala je nie chcac zostawic po sobie pustki.
              To sa te same gwiazdy, ktore swieca do dzisiaj,
              tylko noca, bo za dnia odpoczywaja.
              Swieca z nadzieja, ze sie kiedys spotkaja.
              Trwa to juz cale wieki.
              Jezeli Tobie zdarzy sie kiedys dojrzec spadajaca gwiazde,
              to wiedz , ze milosc powrocila.
              Niestety zdarza sie to bardzo rzadko...

        • Gość: bella Re: Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... IP: *.137-200-80.adsl.skynet.be 29.03.03, 00:02
          Po romantycznej, muzycznej dawce wielbionego Rammstein nadal
          twierdze ze Kipling to pestka, wybacz
          a poza tym ciekawam czy juz ktos Cie oswiecil czy sama doszlas
          kim byl Sartre lub jak to Ty sie wyrazilas "Strape czy jak mu
          tam"
          a jeszcze poza tym jestes ta kobieta ktora lubie czytywac,to
          dobre antidotum na watpliwosci co do poziomu intelektualnego
          dyskutantow jak dyskutantow ale dyskutantek na pewno, choc mozna
          czasem nie stac po tej samej stronie
          pozdrawiam
          pytanie bylo retoryczne-znam odpowiedz
        • Gość: marioosh Re: Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 00:45
          gabrielacasey napisała:

          > Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow. A takoz skale ich
          kulturowo-jezykowego poparcia ...
          ...Waszyngton dosyla 100.000, Londyn - tylko kilka sztuk [nowego
          bydla rzezniego. Bedzie jeszcze ciekawiej!
          ...Wszyscy przytaczani tu poeci to BRYTYJSCY OFICEROWIE:
          Kipling, Yeats, Sassoon -
          ... otworzcie oczy, Polacy - pilujecie galaz, na ktorej
          siedzicie!).
          I mnie osobiscie, jeszcze od PRZED-wojnia, najbardziej wkurza
          bezgraniczna glupota ekipy Busha i bezgraniczna glupota
          przygotowania tej wojny. I nie mowie tego PO rozpoczeciu tej
          wojny: powtarzalam to samo i tu, i na onecie, budzac wscieklosc
          odmozdzonych pro Bushowskich pieskow.
          Nie jestem pacyfistka, ale przebywam w UK wystarczajaco dlugo,
          by wiedziec, ze nie rozpoczyna sie przegranych wojen: koalicja
          kreuje arabski wspolny front i nowych islamskich meczennikow.
          I "odbudowuje" Irak jako REPUBLIKE ISLAMSKA. A tylko tej w tym
          rejonie swiata brakowalo...
          Nie jestem tez "lewaczka" (tu glosuje na Torysow), niemniej - w
          przeciwienstwie do medrkow na tym forum znam i z teorii, i z
          praktyki nacje tegoz regionu. Znam takze Islam. I NIC w tejze
          wojnie sie jeszcze nie zdarzylo, co mnie mogloby zaskoczyc,
          nawet zywe tarcze Saddama (to nalezy do ethosu kultur tego
          regionu, gdzie zycie ludzkie bardzo tanie), czy rzeczywiste czy -
          poki co - urojone okrucienstwo zolnierzy i ludnosci podbijanego
          islamskiego kraju.
          ... Nie chce straszyc, ale ta wojna - tak naprawde - jeszcze na
          dobre sie nie zaczela. I tylko Allah wie, kiedy i jak sie skonczy

          Wracajac do testu: przedtem wyzej cenilam Malpe - teraz widze,
          ze to trash: i BBC dla niego pro-Saddamowska, i nawet
          amerykanska piosenka zolnierska nie potrafil mych brytyjskich
          wersow zripostowac (ja bym potrafila), reasumujac - taki z niego
          Amerykanin, jak z koziego tylka traba i poza wulgarne slownictwo
          Brooklynu juz w swej amerykanskosci nie siega: maly, krzykliwy
          rasista nam z Malpy wylazl, a szkoda! Sprawdzil sie KP z
          Niemiec, o tych "Hamerykanach" spod Grojca i mowic hadko. A
          pacyfisci na tym forum? To dzieci i rownie w swych
          pogladach ETNOCENTRYCZNE jak administracja Busha: powtarzam,
          smierc i cierpienie ma w kulturze islamu inny wymiar, nizli w
          zlaicyzowanej, wygodnickiej kulturze bialego czlowieka; w
          porownaniu z nimi jestesmy psychicznie slaba rasa i bohaterskie
          wydzieranie pyska na necie tego faktu nie zmienia. W obozie anty-
          wojennym jest kilka myslacych osob, ale znow...tylko
          > kilka. Szkoda mowic...
          > Chyba pojde do pubu.

          wiesz gabriela, ty sama nie wiesz co kontestujesz, a właściwie
          kontestujesz własny mózg. Wiesz, albo ja swego języka nie znam
          albo Twoja retoryka to zlepek sprzecznych i
          psełdointelektualnych wynużeń, tudzież cudzych
          zapożyczeń, "mądych" cytatów - tyle że to wszystko się żadnej
          kupy nie trzyma. Właściwie to samo jest kupą.

          Poza tym jesteś nieznośną megalomanką, stosujesz podwójna miarę,
          odsądzasz innych od czci i wiary, ktoś jest "wulgarny" (nie to
          co ty - "cipa" - to chyba Twoje określenie?)

          Twój tekst mółby być materiałem szkoleniowym dla studentów
          psychologii, jak w pozornie "normalnej" wypowiedzi przewija się
          zestaw maniakalnych stanów emocjonalnych. Własćiwie to szkoda
          słów, co zdanie można by w nawiasach komentować (tu megalomania,
          tu zarozumiałość, tu pogarda, tu złośliwość, tu mentorstwo,
          tu "proroctwo", tu "jasnowidztwo" tu... zwykłe brednie.)

          okazuje się że można czytać Kiplinga i innych "mondrych
          panów", "znać" islam, być w iraku itd. i - niestety być
          kompletnym inwalidą emocjonalnym.
          Naucz się używać swojego mózgu - na razie pakujesz do niego jak
          do smietnika wszycho jak leci i takież śmieci się z niego
          wysypują.

          Koleja Oriana Fallachi się znalazła.

          Chorujesz na nienawiść dziewczynko. Do siebie samej i otoczenia.
          Jak pisałem - poszukaj pomocy u specjalistów

          pozdrawiam
          Marioosh

          Ps.
          a ostrzegał mnie przyjaciel by nie czytać komentarzy bo to
          strata czasu. Forum wynurzeń frustratów zwykłych i
          przeintelektualizowanych (tak, tak, to o tobie gabriela)którzy
          nie maja co robić w życiu i mędrkują...

          ... ufff. To już koniec moich wypowiedzi na portalu gazety.
          Spadam, do nie usłyszenia - idę zająć się sobą, dziś straciłem
          ze 2h czasu na czytanie i myslenie nad tymi bredniami. Starczy.
          Zycie nie trwa 1000lat.
      • Gość: cynik Re: do belli IP: *.kabel.telenet.be 28.03.03, 21:56
        co do postawienia saddama przed sadem - byla onz inicjatywa w tym kierunku w
        1998, zastopowana przez...kto zgadnie...francje.
    • Gość: aLeX Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.client.insightBB.com 28.03.03, 19:51
      Do gabrielacasey
      Bawisz sie tutaj w cut and paste, i staje sie to meczace!!!!.
      To nie jest forum poetycko-cytatorskie. Twoje wlasne -(jesli
      wogole sa one twoje wlasne)refleksje -owszem moze sobie
      wyglaszac, ale nie mecz ludzi kolaboratami z cudzych
      przemyslen!. Na marginesie, paru moich znajomych nieziemsko sie
      tu juz ubawilo(forum GW). Co sie zas tyczy spraw merytorycznych-
      to i owszem,ale niestety masz w wiekszosci przypadkow racje.
      PUNKT WIDZENIA ZALEZY OD PUNKTU SIEDZENIA! Wczoraj pierwszy raz
      od poczatku wojny udalo mi sie ogladnac telewizje BBC & SKY
      NEWS, -to jakby calkiem inna wojna od tej, ktora pokazuje
      propaganda CNN, FOX NEWS, MSNBC, CNBC,and ABC. Czlowiekowi oczy
      otwieraja sie na osiciez, kiedy ta sama wojna wyglada calkiem
      inaczej. A co mnie juz najbardziej utwierdzilo w manipulacjach
      propagandy"krzaka" -to Fox News 8:20 PM ct wywiad na zywo z
      senatorem Charlie Rangel'em(D) from NY. Tak jak interlokutor
      prowadzacego program podsumowal "krzaka" -to przeszlo wszelkie
      oczekiwania(ignorant polityczny,nieznajacy realiow
      zoltodziob,dbajacy tylko o interesy jednej kasty, nieznajacy
      realiow militarnych, zabijajacych kobiety i dzieci arabskie
      itp). Speaker dostal szalu wscieklizny zaczal wyzywac senatora
      od klamcow, tchorzy, itp. Ten mu tylko odparl ze jak on
      (senator) walczyl w Wietnamie to speaker po drabinie pod szafe
      wchodzil.Oniemal doszlo do rekoczynow.
      A moja WYROBIONA JUZ OD DAWIEN DAWNA OPINIA NA TEMAT POLITYKI
      ZAGRANICZNEJ USA TYLKO SIE JESZCZE BARDZIEJ UTRWALA. Czas
      spadac koniec lunchu:(
      • gabrielacasey Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n 28.03.03, 23:05
        Alex - wyboru z antologii tez trzeba umiec dokonac: trzeba wiedziec co i gdzie
        cut, i gdzie i co put. A poza tym to bardzo dobre i "meskie" wiersze: Kipling,
        Yeats itd, ludzie, ktorzy sami prochu sie nawachali i wiedzieli, o czym pisza.
        I od ktorych jeszcze i dzis czegos sie mozna o wojnie nauczyc. I o kulturze
        Islamu. Jesli Lawrence'a z Arabii czytac sie przed ta wojna nie chcialo...A w
        dodatku, ze wszystkich juz tu wyprobowanych chwytow, ten akurat okazal sie
        najskuteczniejszy na trzymanie holoty na odleglosc: bo i jak zasmarkanemu
        Antkowi na amerykanskich saksach, i to do tego w "Dzekowie", polemizowac z
        Kiplingiem i to - nie daj Bog - rymowanka angielska? Moga sie z tego, lachy
        smiac - nie we mnie, lecz w ich marnosc i malosc to godzi.
        Masz racje - my tu mamy inna, chyba prawdziwsza wojne. Bo w tym kraju i to od
        stuleci sie Wschod na codzien zna, i od lekko dwoch stuleci sie na Wschodzie i
        ze Wschodem walczy, spiskuje i zyje.
        Amerykanskie chamy (tj.ekipa Busha, jego "hurlies on the ditch" z Pentagonu i
        cala kupa bezmozgich "bohaterow", dowartosciowujacych sie ta Wielka Wojna
        Bialych Ludzi - z reprezentatywna reprezentacja na tym forum)wybraly sie
        na "arabskich smierdzieli", ktorych nawet smrodu nigdy nie wachaly. Podstawowy
        blad kazdego straga: niedocenianie przeciwnika. A teraz placz, zgrzytanie zebow
        i histeryczne odwracanie i wlasnych slow, i wlasnej propagandy do gory
        nogami: "ja tak nie mowlem", "oni nas zaskoczyli", "nie spodziewalismy sie
        takiego oporu". Sorry, ale indyk tez myslal! O niedzieli. A w sobote leb mu
        scieli.
        Czego ekipie pana Busha z calym szacunkiem szczerze zycze. I oby jak
        najszybciej - mniej i niewinnych, i glupich na tej wojence zginie.
    • Gość: 123 Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 20:21
      nowy front- po co? Wystarczy, że Amerykanie wyznaczyliby nagrodę
      za husajna np. 1/7 tego co wydają na wojnę.
      • gabrielacasey Bingo! 28.03.03, 23:17
      • Gość: Dziadyga Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.chello.pl 28.03.03, 23:22
        Obawiam się, że byłoby to nieetyczne i niezgodne z duchem zachodniej
        demokracji. Odpada!
      • Gość: vinc Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: 213.56.66.* 28.03.03, 23:27
        za taka sume to wynajme kilku zagozalych proBushowskich zwolennikow wojny,
        zlapia mi go bez problemu, zawioze Sadamma na Polska prowincje i dorobie drugie
        tyle na obwoznych pokazach
        • gabrielacasey Znowu bingo! Bank chcecie dzis rozwalic? 28.03.03, 23:36
          • Gość: Dziadyga Re: Znowu bingo! Bank chcecie dzis rozwalic? IP: *.chello.pl 28.03.03, 23:43
            No wiesz, siedzę w domu, zamiast się obijać po nocnych lokalach :)))
            (Warszawa!!) to i lepiej się myśli. A i taniej...
          • Gość: vinc tez lubie "cut", hajdamaki saddamaki :)) IP: 213.56.66.* 28.03.03, 23:45
            O Siczy i hajdamakach
            Sicz jest to miasto albo lepiej obóz Kozaków zaporoskich w kraju do Moskwy
            należącym, w szczerych polach, na kilkadziesiąt mil ciągłych, pustych. Kto w
            nim dawniej siedział i kiedy go Kozacy zaporoscy osiedli, o których mam pisać,
            nie mogłem pewnej od nikogo powziąć wiadomości; za czym nie sięgając początku,
            będę pisał o środku i o końcu pomienionych Kozaków.
            Było w Siczy Kozaków, ich terminem zowiąc, czterdzieści kureni (po polsku:
            korzeni). Każdy kureń zamykał w sobie dziesięć chorągwi, a każda chorągiew sto
            kampańczyków, czyli po naszemu towarzyszów, co uczyniło czterdzieści tysięcy
            wojska, gotowego na każdy rozkaz imperatorowy moskiewskiej; ale ich do żadnej
            wojny za mego wieku, nawet z królem pruskim i z Turkami wojując, Moskwa nigdy
            nie użyła. Słyszałem, iż dlatego, że lud zbyt niesforny, a w potrzebie
            zazwyczaj z placu pierszchający. Mieli ci Kozacy nad sobą hetmana jednego
            spomiędzy siebie na tę godność od imperatorowej moskiewskiej wyniesionego i
            zwał się terminem kozackim: koszowy. Ten był ich wodzem, a raczej sędzią we
            wszystkich sprawach ostatecznym i najwyższym; za cóż albowiem dawać mu imię
            wodza, kiedy nigdy wojska swego w pole nie wyprowadzał. Religii byli
            schizmatyckiej, greckiej; mieli swoją cerkiew i popa; i to było dosyć
            nabożeństwa dla hultajów. Żon nie mieli ani kobiety żadnej między sobą nie
            cierpieli; a kiedy który został przekonany, że kędy za granicą miał sprawę z
            kobietą, tedy takowego do pala w kureniu, z którego był, za dekretem
            przywiązanego, póty tłukli polanami, to jest szczypami drew, póki go nie
            zabili, pokazując na pozór, jakoby czcili stan czystości; dla czego też
            nazywali się powszechnie mołojcami, to jest młodzieńcami, gdy w samej rzeczy
            prowadzili życie bestialskie, mażąc się jedni z drugimi grzechem sodomskim albo
            łącząc z bydlętami, na które sprośności, samej naturze obmierzłe, nie było
            żadnej kary, jakby uczynek z kobietą był plugawszy niż z kobyłą albo z krową.
            Rolnictwa bardzo mało traktowali; najwięcej bawili się rybołówstwem, myślistwem
            i chowaniem stad wielkich rozmaitego bydła i koni. Bydło ich rogate różniło się
            szerścią od bydła naszej Ukrainy, było bowiem czerwone; bawili się także
            handlem ryb suszonych, soli, skór, futer i rozmaitych rzeczy, zdobytych na
            rozboju, który był najcelniejszym ich rzemiosłem.
            Każdy kampańczyk był zapisany w regestr, składający owę liczbę wojska
            czterdzieści tysięcy. Miał każdy swój dom i kram do towarów, które tam
            przybywającym kupcom przedawali albo za zboża i gorzałkę zamieniali, nie
            wychodząc nigdy dla żadnej potrzeby z siedliska swego. Kampańczyk miał swoich
            wyzwoleńców, czyli sług kilku: pięciu, sześciu, siedmiu i więcej, podług tego,
            jak się miał który. Kiedy kampańczyk podchodził w lata szędziwe, wybierał
            spomiędzy czeladzi swojej jednego, który mu był najmilszy, prowadził go do
            kancelarii i tam uroczyście zapisował swoim następcą. A ten po śmierci takiego
            ojca swego ogarniał wszystek majątek, reszta zaś czeladzi albo przy nim
            zostawała, albo się do innych kampańczyków rozchodziła; chcąc tedy zostać
            sukcesorem, trzeba było przylgnąć do jednego kampańczyka i służyć mu jak
            najwierniej aż do śmierci.
            Kampańczykowie sami, mając się dobrze i będąc gospodarzami, rzadko kiedy
            wychodzili na rozbój, wychodzili jednak i wtenczas bywali hersztami kup
            hajdamackich. Do takich wycieczków przyprowadziła kampańczyków potrzeba, gdy
            swój majątek jakim sposobem utracił, albo gdy do rozboju miał serce i ochotę.
            Pospolicie atoli na rozbój wychodzili sami wyzwoleńcy, którzy nim wyszli,
            musiał się każdy najprzód opowiedzieć swemu kampańczykowi, a potem zebrana kupa
            generalnemu koszowemu, który tym sposobem, ponieważ wiedział zawsze, wiele i w
            którą stronę udało się ich na rozbój, przeto gdy który koszowy miał dobre
            zachowanie z panami polskimi, przestrzegał ich, aby się mieli na ostrożności,
            uwiadamiając oraz o liczbie ciągnącej na rozbój. Zabraniać im koszowy takiej
            ochoty nie mógł, kiedy polityka dworu moskiewskiego prawie dlatego tych
            hultajów konserwowała, aby Polaków i Tatarów ciemiężyli, a oraz ginąc sami w
            różnych potyczkach i egzekucjach, w liczbę nadpotrzebną nie wzrastali. Do tego
            rozbój był drogą krótszą i chwalebniejszą dosłużenia się rangi kampańczyka niż
            inne usługi przy boku swego pryncypała. Jeżeli siedym lat szczęśliwie rozbijał,
            już miał w ręku ascens na pierwsze miejsce wakującego kampańczykostwa; lubo się
            tego szczęścia niewielem dostawało, bo ich od polskich podjazdów dużo ginęło,
            jako się niżej da widzieć lepiej.
            Drugą zasługą, jeszcze krótszą od rozboju, acz nie tak estymowaną, było
            kucharstwo. To przez dwa roki bez nagany odbyte czyniło kucharza kampańczykiem.
            Ale praca ledwo znośna; każdy kureń, to jest chorągiew - miała swego kucharza;
            ten dzień i noc musiał mieć gotowe jadło dla przybywających w różne godziny
            dzienne i nocne od różnych zabaw Kozaków. Był razem kucharzem i szafarzem;
            powinien wcześnie starać się u starszego chorągwi o to, czego mu do kuchni
            brakowało. Nie gotował on tam żadnych wymyślnych potraw ani rozmaitych, tylko
            dwie raz na raz, całym traktamentem kozackim będące, z skarbu szafowane: kasza
            jaglana rzadko, w mięsne dni słoniną, w postne olejem okraszona, i bigos z ryb
            suszonych bez wszelkiej przyprawy. Nalewał i nakładał tych potraw w korytka
            podług miary, jak ich ubywało. Kozak przyszedłszy, bądź jeden, bądź więcej,
            siadał w czubki przy korytku, dobył łyżki od pasa i jadł tego i owego, póki mu
            się podobało; gotowały się te potrawy w kociołkach miedzianych, na trzech
            kijach nad ogniem zawieszonych.
            Tenże kucharz miał w dozorze swoim tytoń, który także, jak strawę wyżej
            opisaną, z skarbu na kurenie rozdawano. W każdym kureniu niedaleko korytek
            stało kilka lulek wielkich glinianych, mających dokoła po kilka dymników,
            czopkami, na sznurkach przywiązanymi, pozatykanych; kiedy który Kozak nie
            chciał ekspensować swego tytuniu, siadał do generalnej lulki, wyjął czopek i
            założył swój cybuch w dymnik, ciągnął, póki mu się podobało; kucharz zaś dawał
            baczenie na lulki i nakładał raz za razem tytuniem, skoro były wypróżnione. Do
            jednej lulki mogło się zmieścić i ośmiu Kozaków, jeżeli mieli cybuchy długie;
            podług długości których robił się cyrkuł obszerniejszy, a tym samym do
            przyjęcia i pomieszczenia więcej palaczów sposobniejszy. Odchodząc od lulki
            każdy Kozak zatchnął swój dymnik czopkiem, na sznurku przy lulce wiszącym.
            Jeżeli kucharz był ospały i nie pilnował swojej powinności w tych dwóch
            artykułach, każdy Kozak, nie znajdujący dla siebie gotowego jadła lub tytuniu,
            miał prawo wykropić mu skórę batogiem, a oprócz tej kary częste skargi na niego
            zachodzące sprawiały mu degradacją. Na tę publiczną wygodę jadła i tytuniu
            składali się wszyscy kampańczykowie z swoich majątków i była to jak kontrybucja.
            Że tedy takie były publiczne stoły i tytunie z skarbu, przeto żaden kampańczyk
            swoim wyzwoleńcom nie dawał wichtu, tym, którzy dla niego w rybołówstwie,
            myślistwie, pasieniu trzód lub w rolnictwie pracowali, wyjąwszy tych, którzy
            przy boku pańskim na zawołanie być musieli. Jurgieltu też pewnego żaden
            wyzwoleniec nie brał; należało do szczodrobliwości kampańczyka udzielić mu co z
            tych pożytków, około których który dla kampańczyka wyzwoleniec pracował.
            Trunki w szynkowniach były przedawane: miód, wino i gorzałka; ta ostatnia
            Kozakom najlubsza i najpospolitsza. Wolno było każdemu za swój grosz pić tyle,
            ile się któremu podobało, byle swojej powinności nie opuścił i hałasu nie
            zrobił; bo za te występki surowie karano. Dla czego, choć w Siczy mieszkali
            najgorsi z całego świata ludzie, apostatowie od wiary i różnych zakonów,
            infamisowie, zbiegowie kryminalni z rozmaitych stron, skromność atoli wielka
            tam panowała i bezpieczeństwo tak wielkie, iż żadnemu podróżnemu z towarem, po
            towar lub w innym jakim interesie do Siczy przybywającemu włos
            • Gość: vinc cd hajdamaki IP: 213.56.66.* 29.03.03, 00:15
              do Siczy przybywającemu włos z głowy nie spadł; pieniędzy, nawet gdyby na
              środku ulicy położonych, nikt nie ruszył. Albowiem naruszenie osoby lub majątku
              cudzego, bądź tamtejszego mięszkańca, bądź gościa, śmiercią natychmiast karano,
              na kogo tylko padła suspicja. Dla którego rygoru wszyscy zaraz starali się o
              wyśledzenie winowajcy, skoro się w tych dwóch miarach jaki występek pokazał.
              Takie prawo ludzkości rozciągali aż do granicy swojej, dalej zaś nie służyło,
              tylko tym, którzy pozbywszy lub nabywszy w Siczy towarów, powracali z nimi do
              domów z paszportem od koszowego. Jadącym zaś do Siczy i prowadzącym towary było
              wszelkie bezpieczeństwo zaraz od mety zaczynającej step siczowy, to jest puste
              pole, które do Siczy prowadziło z osiadłej Ukrainy.
              Po wziętym pozwoleniu od koszowego hajdamacy szli do cerkwi; tam brali
              błogosławieństwo od popa, jakoby wychodząc na uczynek pobożny, Bogu miły,
              niszczenia łacinników, Żydów i wszelkich innych Rusinów, od ich wiary i
              chizmatyckiej odszczepieńców.
              W ziemię tatarską, jako sąsiedztwem bliższą i tylko rzeką Dunajem od Siczy
              przedzieloną, wpadali rozmaitymi czasy. Tym pospolicie tylko zajmowali z
              pastwisk stada koni i bydła rogatego, z którym co prędzej wpław uchodzili przez
              rzekę na swoją stronę, za którą Tatarowie nigdy ich gonić nie śmieli, widząc
              odpór gotowy, od swoich sił mocniejszy, i kontentując się tym, co przed rzeką
              odbili i którego hajdamakę zatłukli.
              Głęboko w Tatarszczyznę nie wkraczali ani siedlisk tatarskich nie plądrowali
              (ponieważ Tatarowie, będąc takimiż rabusiami, jak i hajdamacy, zawsze wsieść na
              koń i skupić się na swoich najezdników gotowymi byli), ale tylko nad brzegiem
              dawali baczenie, gdzie Tatarowie z swoimi stadami koczują; ukradkiem tedy
              napadłszy na Tatara mniej ostrożnego albo drzymiącego wpadli na niego znienacka
              (co w Polach Dzikich, wielkimi trawami zarośniętych, uczynić im nietrudno było)
              i udusiwszy człowieka albo mu gardło przerznąwszy, co prędzej zawinęli się
              około stada. Jeżeli mieli zajmować konie, tedy uważali, który ogier wodzi
              stado; na tego złapanego wsiadłszy, jeden hajdamak krzyknął i co tchu do rzeki
              pędził, a stado zhukane za nim, drudzy zaś hajdamacy z tyłu na innych koniach
              schwytanych poganiali. Lub jeżeli im czas nie pozwolił ująć żadnego konia,
              pieszo się w owych trawach do rzeki zmykali, bydło zaś rogate jak najciszej
              zająwszy, takimże cichaczem, pospieszając ile możności, w rzekę pędzili, gdzie
              na nich czekali inni Kozacy w czółnach, tak dla przewiezienia swoich, jako też
              dla odparcia pogoni tatarskiej.
              Na Ukrainę polską wychodzili zawsze na wiosnę, a powracali przed zimą;
              wyszedłszy z Siczy w sto, dwieście lub trzysta koni, rozdzielali się na różne
              partie, co czynili najprzód dlatego, żeby więcej kraju zasięgnąć mogli, druga:
              żeby komendom polskim, ścigającym za nimi, łatwiejsze roztargnienie uczynić
              mogli, trzecia: żeby razem wszyscy, gdyby zostali pokonani, nie zginęli,
              czwarta: żeby się łatwiej w małych partiach ukrywać mogli. Formowali z siebie
              dwojakie kupy, nigdy z sobą nie złączone, ale osobno szczęścia szukające: jedni
              plądrowali konno, drudzy pieszo. Jak jazda, tak piechota innej nie zażywała
              broni, tylko spisę i samopał; piechota, sposobniejsza do ukrycia się w wielkich
              trawach ukraińskich, trudniejsza była naszym do zniesienia niżeli jazda, raziła
              bowiem naszych z samopałów, nie będąc widziana; a jeżeli była dokoła
              obstąpiona, broniła się do upadłej, tak iż często nasi, wziąwszy mocną plagę,
              odstąpić ich musieli albo też oni sami, doczekawszy się nocy, z pośrodka nich
              wymknąć się potrafili. Gdy już tak blisko podjazd polski natarł na hajdamaków,
              że już dalej uchodzić nie mogli, stanęli w szyku i zdjąwszy czapki, uczynili
              Polakom pokłon, a dopiero zaczęli się bronić, co czynili częścią przez
              zuchowatość, częścią dodając sobie serca.
              Z jazdą mieli łatwiejszą sprawę Polacy, osobliwie kiedy dragonia znajdowała się
              przy komendzie polskiej. Ta zsiadłszy z koni i dając ognia plutonami, prędko
              hajdamaków rozpłoszyła, na których, zmięszanych i tył podających, wpadłszy
              jazda pancerna i przedniej straży, jednych żywcem schwyciła, drugich ubiła albo
              przynajmniej prowadzony tabor z zdobyczą zabrawszy, na cztery wiatry
              rozpędziła. Lecz kiedy nie było dragonii przy Polakach, ciężko im było ponękać
              hajdamaków i nieraz od nich dobre plagi wzięli.
              Do tych hajdamaków, którzy wyszli z Siczy, przywiązywało się wiele hultajstwa z
              Rusinów polskich i Żydów. Ci, rozbijając z nimi całe lato, na zimę rozchodzili
              się po wsiach, służąc po karczmach za parobków i po gorzelniach (po rusku:
              winnicach) za palaczów; drudzy zaś, przyjąwszy bractwo hultajskie raz na
              zawsze, do Siczy z hajdamakami powracali i ci to byli nasieniem i potomstwem
              hajdamaków, którzy oprócz takich plemienników, powracając do Siczy, porywali
              też i chłopców młodych, bądź obcych, bądź swoich krewniaków, a tak mnożyli się
              i następowali jedni po drugich, choć żon nie mieli.
              Najeżdżali ci hajdamacy szlacheckie dwory, wsie i miasta nawet, nikomu nie
              przepuszczając, kogo tylko zrabować mogli; na śmierć, prawda, najechanych z
              trudna kiedy zabijali, chyba z szczególnej jakiej osobistej zemsty sługi,
              chłopa lub Żyda, do hajdamaków zbiegłego. Ale dla wyciśnienia pieniędzy męczyli
              niemiłosiernie; i chyba znacznym a oraz łatwym obłowem, sobie bez ciężkiej
              inkwizycji ofiarowanym, ułagodzeni zostali, kiedy nie męcząc, dawszy tylko na
              nezabudesz kańczugiem po plecach, odjechali z takim pożegnaniem: "Porastaj!""
              Dlatego panowie ukraińscy wszyscy trzymali po kilkadziesiąt i po kilkaset
              kozaków nadwornych, którzy ich tak w domu, jak w drodze dzień i noc od tych
              rabusiów strzegli. Miasta zaś i miasteczka w każdą noc przez połowę
              mieszkańców, w broń opatrzonych, z kotłami i tarabanami chodząc po ulicach
              pilnowały się od rozboju. A jednak przy takiej chociaż ostrożności, w nocy,
              zazwyczaj napadnieni, nieraz tak panowie, jak chłopi we wsiach i Żydzi z
              mieszczanami i kościołami, i klasztorami po miastach zrabowanymi zostali, kiedy
              straż domową albo przełamali hajdamacy, albo też w zmowie z nimi zostając, niby
              do ucieczki przymusili. Dlatego całe lato na Ukrainie z pomiernej szlachty i
              chłopi tudzież arendarze Żydzi nicht w domu nie nocował, ale każdy przed
              zachodem słońca z duszą wynosił się w step, ukrywszy majątek i jeden kryjąc się
              przed drugim: mąż przed żoną, żona przed mężem, ojciec i matka przed dziećmi,
              dzieci przed rodzicami i sami przed sobą, ażeby znaleziony jeden z bólu nie
              wydał drugiego, gdyby go męczono i o drugich pytano.
              Drogi także publiczne obsiadali ciż hajdamacy; w lada dolinie zakradłszy się
              niedaleko od drogi, uważali kurzawę, która w tamtej ziemi tłustej za każdym
              jadącym na kształt dymu podnosi się wysoko w górę. Uważali tedy wielkość
              kurzawy; jeżeli miarkowali, że kto jedzie z małym konwojem albo w cale bez
              konwoju, wypadali na niego, obdarli ze wszystkiego, co miał, i obiwszy
              ratyszczami, to jest drzewcami od dzidów, plecy, w koszuli puścili,
              powiedziawszy swoje zwyczajne: "Porastaj!"
              Ci, którzy szczęśliwie powrócili do Siczy, połowę zdobyczy oddawali swoim
              kampańczykom, a kampańczykowie dziesiątą część tej potowy koszowemu; takiż
              podział był koni i bydła, Tatarom zabranego.
              Z takimi tedy hultajami co lato wojsko nasze polskiego i cudzoziemskiego
              autoramentu odprawiało kampanie, przybierając na czas do siebie kozaków
              porodowych, to jest nadwornych, różnych panów; najwięcej zaś sami za nimi
              chodzili, bo Kozacy z trudna swoich bratów wiernie prześladowali, chyba
              wtenczas, gdy się rzecz działa bardzo jawno pod okiem komendanta polskiego; ale
              jak na boku Opodal, to jak wilcy z psami z wilczycy i psa spłodzonymi
              powąchawszy się, każdy poszedł w swoją stronę.
              Kozacy humańscy Potockiego, krajczego koronnego, a potem wojewody kijowskiego,
              najsprawniejsi byli w dojeżdżaniu i znoszeniu hajdamaków, wyjąwszy, iż tę
              p
            • Gość: vinc nie mialem serca zeby duzo "cut" IP: 213.56.66.* 29.03.03, 00:19
              Kozacy humańscy Potockiego, krajczego koronnego, a potem wojewody kijowskiego,
              najsprawniejsi byli w dojeżdżaniu i znoszeniu hajdamaków, wyjąwszy, iż tę
              przysługę dla kraju bardzo niewiernie czynili. Nie napastowali oni nigdy
              hajdamaków, kiedy na wiosnę na rozbój w kraj wstępowali, tylko pod jesień,
              kredy miarkowali, że z zdobyczą powracają, wtenczas im zastępowali, zdobycz
              odbierali, a samych hajdamaków, chyba że się bronili do upadłej, szczerze bili;
              jeżeli zaś słabo im się stawiwszy w ucieczkę prysnęli, nie bardzo gonieniem za
              nimi koni swoich mordowali. Druga: kto z zrabowanych chciał odzyskać od kozaków
              humańskich swoje rzeczy, musiał je dobrze opłacić, darmo nie dostał; które
              poczytali za rzeczy prawnie nabyte, bo z azardem życia.
              Komendanci polscy, wielu dostali żywcem hajdamaków, żadnego nie pardonowali,
              lecz zaraz na placu albo wieszali na gałęziach, albo jeżeli mieli czas, żywcem
              na pal wbijali; która egzekucja takim szła sposobem: obnażonego hajdamakę
              położyli na ziemi na brzuch; mistrz albo który chłop sprawny do egzekucji użyty
              naciął mu toporkiem kupra, zacierany pal ostro z jednego końca wetchnął w tę
              jamę, którą gnój wychodzi z człowieka, założył do nóg parę wołów w jarzmie i
              tak z wolna wciągał hajdamakę na pal rychtując go, aby szedł prosto.
              Zasadziwszy hajdamaka na pal, a czasem i dwóch na jeden, kiedy było wiele osób
              do egzekucji, a mało palów, podnosili pal do góry i wkopywali w ziemię. Jeżeli
              pal wyszedł prosto głową lub karkiem, hajdamak prędko skonał; lecz jeżeli
              wyszedł ramieniem albo bokiem, żył na palu do dnia trzeciego, czasem wołał
              horyłki, to jest gorzałki, i pił podaną sobie.
              To tak okrutne morderstwo bynajmniej hajdamaków nie uśmierzało; mieli sobie za
              jakiś heroizm skonać na palu. Kiedy się w kompanii przy gorzałce jeden z drugim
              kamracił, życzył mu: "Szczo by ty ze mnoju na jednym palu strytył", to
              jest: "Bogdajbyś ze mną na jednym palu sterczał." Bywali drudzy tak
              zatwardziałego serca, że miasto jęczenia w bólu wołali na dyrygującego
              zaciąganiem na pal: "Krywo idet, punc mistru", jakby bólu żadnego nie czuł albo
              jakby go tylko kto w ciasny bot obuwał. Dla tak okrutnej śmierci, acz niby
              lekceważonej, hajdamacy wszędzie się do upadłej bronili. Na pięćdziesiąt
              hajdamaków trzeba było naszych dwieście, trzysta i więcej, aby ich zwyciężyli;
              równej lub mało większej liczbie nigdy się pobić nie dali.
              To już wszystko, co mogłem w pamięci utrzymać, com widział i com słyszał
              pewnego o wojsku autoramentu polskiego i regularnym nieprzyjacielu Ukrainy,
              hajdamakach. Jako zaś celem moim jest pisać o obyczajach polskich za Augusta
              III, tak nie mogę pominąć i tego, lubo mam za bajki i gusła, że Polacy wierzyli
              mocno, iż między hajdamakami wielu się znajdowało charakterników, których się
              kule nie imały. Powiadali z przysięgą nieraz, że widzieli hajdamaków
              zmiatających z siebie kule, które w ich twarz albo piersi trafiły, że wyjmując
              takie kule zza pazuchy, nazad na Polaków odrzucali. Dla czego nasi, zabobon
              zabobonem przemagając, robiąc kule na hajdamaków lali je na pszenicę święconą,
              to już taka kula chwycić się miała hajdamaki.

            • Gość: re Re: Nowy front... IP: proxy1:* 29.03.03, 06:37
              mili dyskutanci,
              czy naprawde nie macie nic innego do roboty?
    • Gość: imone RE: Mordercy do Hagi. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.03, 23:31
      Oczywiście chodzi Ci o Saddama, prawda rybko?
      • Gość: ja nie ty Re: RE: Mordercy do Hagi. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.03.03, 23:49
        Gość portalu: imone napisał(a):

        > Oczywiście chodzi Ci o Saddama, prawda rybko?

        pl.indymedia.org/pl/2003/03/1141.shtml
        www.unitedforpeace.org www.mecawi.org
        www.stopwar.org.uk
        www.orient.art.pl/
        www.eia.doe.gov/emeu/cabs/casproute.htmlhttp://www.opensecrets.org/bush/cabinet.asp
        www.citiesforpeace.com/http://www.newamericancentury.org/RebuildingAmericasDefenses.pdf
        www.buzzflash.com/
        www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,238643,00.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka