Gość: niko Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: 195.205.158.* 28.03.03, 18:31 mniej bombardowań spowodowałoby mniejsze straty w ludności cywilnej.Jesli mają już być realizowane niech armia amerykanska, która posiada najprecyzyjniejszy sprzęt wojskowy nie popełnia błędów.Nikt nie powiedział, że wojna będzie łatwa.Rozpoczynając ją wojska koalicyjne wzięły na siebie ogromną odpowiedzialność za zycie ludności cywilnej, więc nie może być tu błędów jesli chodzi o cele bombardowań.Rezim ów jest podstepny będzie wystawiał na szwank zycie niewinnych,dlatego działania powinny być prowadzone z głową i niesamowitą precyzją. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey All of them said:It will be quick and easy war... 28.03.03, 19:07 No doubt they'll soon get well; the shock and strain Have caused their stammering, disconnected talk. Of course they're 'longing to go out again,' — These boys with old, scared faces, learning to walk. They'll soon forget their haunted nights; their cowed Subjection to the ghosts of friends who died,— Their dreams that drip with murder; and they'll be proud Of glorious war that shatter'd all their pride... Men who went out to battle, grim and glad; Children, with eyes that hate you, broken and mad Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nobo po czym odroznic amrykanskiego dziennikarza... IP: *.ne.client2.attbi.com 28.03.03, 19:05 od europejskiego? Mowa o tych ktorzy narazajac wlasne zycie relacjonuja nam wydarzenia z wojny w Iraku. Wczoraj wieczorem, znudzony obrazkami a przedewszyskim komentarzami pojawiajacymi sie w amerykanskiej telewizji, sciagnalem sobie przez internet wiadomosci z polskiej telewizji. Pojawil sie w nich pan Milewicz z krotka relacja z miasta Kuwejt - stolicy panstwa Kuwejt, w ktorej w kilku slowach opisal sytuacje jaka wydarzyla sie wczesniej, w miejscu z ktorego relacjonowal. Mowil o alarmie bombowym i reakcji mieszkancow Kuwejtu i sporej grupy dziennikarzy (200-300) na wycie syreny. Kuwejtczycy, jak powiedzial, zdawali sie nie zwracac uwagi na kolejny juz w tym dniu sygnal bombardowan, natomiast to co dzialo sie wsrod dziennikarzy okreslil krotko - komedia. Panowie z kamerami i mikrofonami, w panicznym pospiechu zakladali maski przeciwgazowe (robiac to nieporadnie jak na zajeciach przysposobienia obronnego :-) i w nich relacjonowali kolejne minuty wydarzen. Przyznam, ze nie raz widzialem w amerykanskiej telewizji relacjonujacego osobnika z maska na glowie, ale jak dotad wydawalo mi sie, ze znajduje sie w stytuacji zagrazajacej bezposrednio jego zyciu, stad te srodki ostroznosci. I oto dla porownania widze TWARZ Milewicza, bedacego w tym samym miejscu i w tej samej chwili, opowiadajacego TRZEZWO, Z OPANOWANIEM o wybuchach bomb w Kuwejcie. Pisze o tym nie poto zeby kogokolwiek osmieszyc, ale poto zeby pokazac jak roznie przedstawiany jest obraz wojny w Ameryce i reszcie swiata. Nie ma chyba nikogo kto by nie interesowal sie jej przebiegiem, wiec dobrze by bylo gdyby ogladane przez nas relacje byly OBIEKTYWNE i RZETELNE, bez zbednych komentrzy, ktore tylko zamydlaja PRAWDZIWY obraz wydarzen. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey They lead the last attack on Anti-Christ... 28.03.03, 19:13 The Bishop tells us: 'When the boys come back 'They will not be the same; for they'll have fought 'In a just cause: they lead the last attack 'On Anti-Christ; their comrades' blood has bought 'New right to breed an honourable race, The Bishop tells us: 'When the boys come back 'They will not be the same; for they'll have fought 'In a just cause: they lead the last attack 'On Anti-Christ; their comrades' blood has bought 'New right to breed an honourable race, 'They have challenged Death and dared him face to face.' 'We're none of us the same!' the boys reply. 'For George lost both his legs; and Bill's stone blind; 'Poor Jim's shot through the lungs and like to die; 'And Bert's gone syphilitic: you'll not find 'A chap who's served that hasn't found some change. ' And the Bishop said: 'The ways of God are strange!' 'We're none of us the same!' the boys reply. 'For George lost both his legs; and Bill's stone blind; 'Poor Jim's shot through the lungs and like to die; 'And Bert's gone syphilitic: you'll not find 'A chap who's served that hasn't found some change. ' And the Bishop said: 'The ways of God are strange!' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nobo Re: They lead the last attack on Anti-Christ... IP: *.ne.client2.attbi.com 28.03.03, 19:46 Jeszcze zanim rozpoczela sie wojna, w amerykanskiej telewizji pokazywali obrazki z wojskowych obozow w Kuwejcie, w ktorych amerykanscy wojacy przygotowywali sie do ataku na Irak. Mozna bylo zobaczyc gdzie mieszkaja, na czym spia, gdzie sie myja, co jedza, jakie maja zajecia itd. Pokazali tez ksiedza w ornacie, odprawiajacego msze, otoczonego grupka zolnierzy wygladajacych doslownie jak filmowy Rambo! Kazdy z nich byl w stroju bojowym (nie galowym), z wymalowanymi twarzami, trzymajac sporego kalibru karabin maszynowy (conajmniej trzy razy wiekszy od kalacha :-) obwieszonych amunicja. Siedzieli na ziemi sluchajac uwaznie kazania. Niestety nie wiem o czym mowil ten ksiadz poniewaz jego slowa zagluszyl komentarz dziennikarza, ale doprawdy obraz byl lekko szokujacy. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Re: They lead the last attack on Anti-Christ... 28.03.03, 20:59 Mysle, ze o tym, o czy poeta... Niech do tych chlopcow teraz jakis ksiadz przemowi. Albo niech im ktos pusci pelna religijnej retoryki mowe tronowa Busha! I - oceniajac do kupy skrajna GLUPOOTE przygotowania tej wojny - to jestem pewna, ze podaje sie chlopcom te mowe, zamiast cieplego posilku!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziadyga Re: They lead the last attack on Anti-Christ... IP: *.chello.pl 28.03.03, 21:04 Już nie chce mi się cytować... Zajrzyj do Haszka Nil novi sub sole Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziadyga Re: KOCHAM Haska!!! I nie tylko... IP: *.chello.pl 28.03.03, 21:12 Słoneczko Parę postów niżej I nick trochę inny PS. czy ty nigdy nie śpisz?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerzy Re: Czy warto zdobywac Bagdad? IP: *.02-11-6c756e2.cust.bredbandsbolaget.se 28.03.03, 19:18 Niektorzy sa zaniepokojeni faktem, ze Bagdad moze zostac kompletnie zniszczony. To nieprawda-wcale nie musi sie tak stac. Nie ma sensu wdawanie sie w walki o Bagdad. Nalezy raczej skoncentrowac sie na zdobyciu Basry, oczyscic reszte kraju z kazdego saddamowskiego gwardzisty i spacyfikowac Tikrit(mozna by np. obrocic to miasto kompletnie w perzyne), w ktorym Amerykanie i tak nie beda mieli przyjaciol niezaleznie od tego, co tam zrobia. Wygonic wszystkich dziennikarzy i serwowac tylko te wiadomosci, jakie sie uzna za stosowne. Zakaz wjazdu dziennikarzy rozszerzyc na caly okres stacjonowania wojsk sojuszniczych w Iraku. Bagdac nalezy otoczy, odciac wode, energie itp i wziasc glodem. W ten spsob nie zginalby ani jeden zolnierz sil sojuszniczych. W razie, gdyby Saddam uzyl broni chemicznej, odpowiedzic bronia neutronowa. To nalezy mu wyraznie dac do zrozumienia. Reszcie Arabow w tzw. "arabskich panstwach" zapowiedzic, ze jakakolwiek proba przyjscia z pomoca Irakowi, przypadki zabijania zolnierzy amerykanskich w tych krajach spowoduje odwet bronia neutronowa, zaczynajac od Mekki i grobu "proroka". To powinno wystarczyc, oni to od razu zrozumieja -jest to jedyny jezyk zrozumialy dla Arabow. Gdyby Arabowie probowali w Europie swoich sztuczek jakie stosuja w Izraelu( np. "meczennicy"-samobojcy czy w ogole jakis zamach terrorystyczny) zostana natychmiast deportowani do pierwszego najblizszego kraju arabskiego. Po wojnie nie powinno sie nic w Iraku odbudowywac(po co wzmacniac swoich wrogow?) tylko pompowac rope ile sie da, az do wyczerpania ostatnich zloz. Bez ropy panstewko to nigdy juz nie odzyska tej pozycji, jaka mialo. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey 'Fall in!' I shouted; 'Fall in for your pay!' 28.03.03, 19:27 I Stood with the Dead, so forsaken and still: When dawn was grey I stood with the Dead. And my slow heart said, 'You must kill, you must kill: 'Soldier, soldier, morning is red'. On the shapes of the slain in their crumpled disgrace I stared for a while through the thin cold rain... 'O lad that I loved, there is rain on your face, 'And your eyes are blurred and sick like the plain.' I stood with the Dead ... They were dead; they were dead; My heart and my head beat a march of dismay: And gusts of the wind came dulled by the guns. 'Fall in!' I shouted; 'Fall in for your pay!' By: Seigfried Sassoon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: Czy warto zdobywac Bagdad? IP: *.kabel.telenet.be 28.03.03, 21:44 Gość portalu: Jerzy napisał(a): > Gdyby Arabowie probowali w Europie swoich sztuczek jakie stosuja w Izraelu( > np. "meczennicy"-samobojcy czy w ogole jakis zamach terrorystyczny) zostana > natychmiast deportowani do pierwszego najblizszego kraju arabskiego. > transport zlok jest kosztowny :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Odpowiedz na wiersz TUWIMA.... IP: *.abo.wanadoo.fr 28.03.03, 19:25 Julian Tuwim DO PROSTEGO CZŁOWIEKA Gdy znów do murów klajstrem świażym Przylepiać zaczną obwieszczenia Gdy "do ludności", "do żołnierzy" Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłmstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysięczną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić "historyczną racją", O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach i sztandarach, O bohaterach i ofiarach; Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin Pobłogosławić twój karabin, Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, Że za ojczyznę - bić się trzeba; Kiedy rozścierwi się, rozchami Wrzask liter pierwszych stron dzienników, A stado dzikich bab - kwiatami Obrzucać zacznie "żołnierzyków". - - O, przyjacielu nieuczony Mój bliźni z tej czy innej ziemi! Wiedz, że na trwogę biją w dzwony Króle z pannami brzuchatemi; Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: "Broń na ramię!", Że im gdzieć nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami; Że coś im w bankach nie sztymuje, Ze gdzieś zwęszyli kasy pełne Lub upatrzyli tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę. Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta! I od stolicy do stolicy Zawołaj broniąc swej krwawicy: "Bujać - to my, panowie szlachta!" Opublikowany 7 października 1929 Adam Tadeusz Bąkowski DO PROSTACKIEGO POETY Niech mi Tuwim odpowie: Była nafta w Kosowie? Niech mi Tuwim nie kłamie! Była nafta w Wietnamie? Była nafta w Europie? Tuwim, głupiś ty, chłopie. Coś się twój wiersz nie klei. Była nafta w Korei? Dlatego my tu mówim: Mędzi ten cały Tuwim. Tuwim, zamiast o nafcie, Jakiś inny wiersz sprawcie. Paris, 27.03.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey HOW PEACEFUL ARE THE DEAD... 28.03.03, 19:31 'The effect of our bombardment was terrific. One man told me he had never seen so many dead before.'--War Correspondent. 'HE'D never seen so many dead before.' They sprawled in yellow daylight while he swore And gasped and lugged his everlasting load Of bombs along what once had been a road. 'How peaceful are the dead.' Who put that silly gag in some one's head? 'He'd never seen so many dead before.' The lilting words danced up and down his brain, While corpses jumped and capered in the rain. No, no; he wouldn't count them any more... The dead have done with pain: They've choked; they can't come back to life again. When Dick was killed last week he looked like that, Flapping along the fire-step like a fish, After the blazing crump had knocked him flat... 'How many dead? As many as ever you wish. Don't count 'em; they're too many. Who'll buy my nice fresh corpses, two a penny?' By: Siegfried Sassoon Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nobo odpowiedz jest prosta IP: *.ne.client2.attbi.com 28.03.03, 19:55 Kosowo, Wietnam i inne byly odpowiedzia na agresje. Ktos inny zaczal, a Amerykanie skonczyli. Teraz sytuacja jest odwrotna, to Amerykanie zaczeli (mimo sprzeciwu swiata !) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Kończyć ale z Saddamem, byle szybko. IP: 212.160.183.* 28.03.03, 19:25 Czy ktoś będzie za nim płakał? Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey LISTENING FOR THE IMMINENT CRASH... 28.03.03, 19:37 Four days the earth was rent and torn By bursting steel, Four days the earth was rent and torn By bursting steel, The houses fell about us; Three nights we dared not sleep, Sweating, and listening for the imminent crash Which meant our death. The fourth night every man, Nerve-tortured, racked to exhaustion, Slept, muttering and twitching, While the shells crashed overhead. The fifth day there came a hush; We left our holes And looked above the wreckage of the earth To where the white clouds moved in silent lines Across the untroubled blue By: Richard Aldington Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rogala Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.crowley.pl 28.03.03, 19:32 Kłamać też trzeba umieć a panie i panowie z agencji Reutera powinni spojrzeć do atlasu. Basra leży na zachodnim brzegu rzeki Shatt - el - Arab więc ci, co uciekają przez mosty, nie biegną do Brytyjczyków, lecz w stronę dokładnie przeciwną. To po pierwsze, a po drugie ludzie Saddama to może i zbrodniarze, ale na pewno nie idioci, więc nie przeszkadzaliby ludności cywilnej w opuszczaniu miasta, gdyż jej obecność utrudnia jego obronę. Amerykanie i rząd Blaira kłamią od samego początku tej neokolonialnej awantury, więc nie ma powodu przypuszczać, że teraz jest inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey I advised morons to buy a map of Iraq. They didn't 28.03.03, 19:41 Poor fools !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bella Bardzo ladne wierszyki tylko...... IP: *.137-200-80.adsl.skynet.be 28.03.03, 19:42 Bardzo ladne, tkliwe wierszyki ale czy jest jakis sens je przytaczac tak jak i plakac nad rozlanym mlekiem? Wojna sie dokonuje na oczach zwolennikow i przeciwnikow , zwolennicy przyklaskuja, przeciwnicy koncza na protestach, notach oficjalnych czy wierszach i.....nic poza tym.Nikt przy zdrowych zmyslach z pewnoscia nie popiera ideii wojny, zadnej wiec takze i tej tym bardziej w tym wymiarze jak ten w Iraku.Popiera sie swietlane cele jej towarzyszace,"szczytne" i "humanitarne" ale jednak.Jest faktem bezdyskusyjnym, ze to czego dokonywal, dokonuje Husajn wola o reakcje.Natychmiastowa.I na to wlasnie zdecydowal sie Bush.Czy pchnelo go tylko poczucie dobroci i chec ulzenia przesladowznej ludzkosci?Pewnie ze nie, jest oczywiste ze za ta fasada kryja sie i inne profity jak ropa, strach przed terrorystami, moze poczucie nie do konca spelnionej misji i popelnonego bledu parenascie lat temu, ktory trzeba naprawic. Podnosza sie glosy ze gina cywile, im drastyczniejszy obrazek z wojny tym lepiej, media lubuja sie w przesciganiu takich smacznych kaskow, im mocniejsza fotka tym wiecej glosow podnosi sie przeciw.Czy to nie boli?Boli jak cholera, ale jestem dorosla i swiadoma bez tych obrazkow czym jest wojna, kto cierpi, jak to wyglada i nie potrzebuje, w ogole nie mam takiej potrzeby by nuzac sie w wyscigu reportazy brutalnych, choc prawdziwych.Gina cywile, cierpia dzieci a czy nie jest panstwu wiadome ilu ludzi, cywili, niewinnych ginie rocznie w Iraku?Ile jest okaleczanych, ponizanych bitych na smierc, skazywanych bez wyrokow i zabijanych na oczach najblizszych?Ludzie tam zyja jak szczury i to jest normalne?Patrzcie moi panstwo czy to nie obluda?Dlaczego nikt z tych pacyfistow-manifestantow nie sprzeciwia sie takiemu stanu rzeczy?Dlaczego zaden trybunal, nikt sie nie podniesie i nie oskarzy Husajna i jego klike jako zwyklych zbrodniarzy ludzkosci.Ano dlatego ze wszyscy sie boja.Chowaja glowy w piasek bo to nie u nich, wystawiajac je wtedy gdy "warto"reagowac- zrobic "zadyme", miec swoje 5 minut w TV.I nic ponad to .Bush sie odwazyl.Nawet jesli ma inne ukryte cele przynajmniej obali zamordyzm. Rozbraja mnie taka naiwnosc ze trzeba czekac na bunt wewnetrzny , niech sobie sami biedni irakijczycy poradza i obalaja Husajna, jak chca i jak sie nie boja.A to juz inna kwestia.Czy by tego nie zrobili patrzac jak ich wodz chowa swoje bunkry w pod budynkami publicznymi lub jak wyrzuca chorych ze szpitali bo jego zolnierze teraz potrzebuja opieki? Dlaczego ci wszyscy manifestanci pokojowi tacy prawi i wrazliwi na krzywde slabszego siedzieli cichutko i nie protestowali przeciwko lamaniu praw czlowieka w Iraku? Nie oczekuje odpowiedzi - pragne jak najszybszego zakonczenia tej wojny. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Gina cywile, cierpia dzieci - bella bella donna, 28.03.03, 20:40 wieczor taki sliczny... Gina cywile, cierpia dzieci... bedziemy wieczorem pili slodkie wino... Gina cywile, cierpia dzieci... moze nawet jeszcze dzis przelece cie dziewczyno... Gina cywile, cierpia dzieci... Wiesz co, bella - dzieci tez gina... Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Re: Gina cywile, cierpia dzieci - bella bella don 28.03.03, 22:36 Daj jej spokoj, bo mysle, ze - mowiac ponizej szczerze - durna babe wystarczajaco osmieszylam. Zaden z tych wierszykow "tkliwy" nie jest - pisali je dobrzy oficerowie liniowi: znak, ze ta pro-amerykanska cipa poangielsku "nie panimajet". Bo czy tkliwy jest ten fragment z Kiplinga (w byle jakim przekladzie wlasnym na okolicznosc tego forum): "Gdy pozostawia cie rannego, i w krag afganski step, I przyjda ich kobiety,by na sztuki cie ciac, Zwal sie na swoj karabin i palnij sobie w leb". Czy inny, ktory i nobo i Dziadydze trafnie "Dzielnym wojakiem..." zapachnial? I tak samo "tkliwe", "liryczne" i "pacyfistyczne" sa wszystkie przytoczone przeze mnie oficerskie wiersze. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... 28.03.03, 20:52 Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow. A takoz skale ich kulturowo- jezykowego poparcia dla koalicji Anglo-Saskiej. Ktora nb. sie rozpada i rozpadnie: chlopcy poklocili sie o podzial skory na zywym wielbladzie i Blair rozpoczal swoja gre z UN i EU. Waszyngton dosyla 100.000, Londyn - tylko kilka sztuk nowego bydla rzezniego. Bedzie jeszcze ciekawiej! Wszyscy przytaczani tu poeci to BRYTYJSCY OFICEROWIE: Kipling, Yeats, Sassoon - celowo pominelam wszelkich "pacyfistow". Odznaczani za odwage, bioracy udzial w wielu bitwach i dlatego majacy choc zielone pojecie o wojnie, a Kipling takze o wojnach kolonialnych i Wschodzie. Wojna w Iraku jest wojna przede wszystkim GLUPIA, choc Amerykanski cel niby szczytny: OCALENIE PETRODOLARA (otworzcie oczy, Polacy - pilujecie galaz, na ktorej siedzicie!). I mnie osobiscie, jeszcze od PRZED-wojnia, najbardziej wkurza bezgraniczna glupota ekipy Busha i bezgraniczna glupota przygotowania tej wojny. I nie mowie tego PO rozpoczeciu tej wojny: powtarzalam to samo i tu, i na onecie, budzac wscieklosc odmozdzonych pro Bushowskich pieskow. Nie jestem pacyfistka, ale przebywam w UK wystarczajaco dlugo, by wiedziec, ze nie rozpoczyna sie przegranych wojen: koalicja kreuje arabski wspolny front i nowych islamskich meczennikow. I "odbudowuje" Irak jako REPUBLIKE ISLAMSKA. A tylko tej w tym rejonie swiata brakowalo... Nie jestem tez "lewaczka" (tu glosuje na Torysow), niemniej - w przeciwienstwie do medrkow na tym forum znam i z teorii, i z praktyki nacje tegoz regionu. Znam takze Islam. I NIC w tejze wojnie sie jeszcze nie zdarzylo, co mnie mogloby zaskoczyc, nawet zywe tarcze Saddama (to nalezy do ethosu kultur tego regionu, gdzie zycie ludzkie bardzo tanie), czy rzeczywiste czy - poki co - urojone okrucienstwo zolnierzy i ludnosci podbijanego islamskiego kraju. Bo jak mowil 100 lat temu cytowany juz tu poeta: "When you're wounded and left on Afghanistan's plains, And the women come out to cut up what remains, Jest roll to your rifle and blow out your brains..." Nie chce straszyc, ale ta wojna - tak naprawde - jeszcze na dobre sie nie zaczela. I tylko Allah wie, kiedy i jak sie skonczy. Choc jedno jest pewne: tym razem nie Waszyngton pisze screen-play, a i aktorzy nie sa z Hollywood. Tu sie i gloduje (Amerykanscy zolnierze od 8 dni nie widzieli cieplego posilku - od tego sie nie umiera, ale morale armii leci w dol: mowa Busha sie wojska nie nakarmi), i dusi sie w pyle i lepiacym blocie (ja bylam w Iraku, i nie tylko, w sand storm i wiem) i cierpi, i umiera. Wracajac do testu: przedtem wyzej cenilam Malpe - teraz widze, ze to trash: i BBC dla niego pro-Saddamowska, i nawet amerykanska piosenka zolnierska nie potrafil mych brytyjskich wersow zripostowac (ja bym potrafila), reasumujac - taki z niego Amerykanin, jak z koziego tylka traba i poza wulgarne slownictwo Brooklynu juz w swej amerykanskosci nie siega: maly, krzykliwy rasista nam z Malpy wylazl, a szkoda! Sprawdzil sie KP z Niemiec, o tych "Hamerykanach" spod Grojca i mowic hadko. A pacyfisci na tym forum? To dzieci i rownie w swych pogladach ETNOCENTRYCZNE jak administracja Busha: powtarzam, smierc i cierpienie ma w kulturze islamu inny wymiar, nizli w zlaicyzowanej, wygodnickiej kulturze bialego czlowieka; w porownaniu z nimi jestesmy psychicznie slaba rasa i bohaterskie wydzieranie pyska na necie tego faktu nie zmienia. W obozie anty-wojennym jest kilka myslacych osob, ale znow...tylko kilka. Szkoda mowic... Chyba pojde do pubu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Błękitn. Sok. Re: Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... IP: *.chello.pl 28.03.03, 21:01 Słoneczko Widzę, że źle cię oceniłem. Ale łatwo się pomylić - w taim nagromadzeniu tumanerii Kurz w oczy gryzie widzieć nie pozwala Ponawiam propozycję: project@op.pl Na razie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Na zakaske do piwa... IP: 213.56.66.* 28.03.03, 22:17 Okruszki i chwilki Zycie to chwilki, okruszki…takie male, malenkie istotki. One jedyne tylko wiedza jak waznym milowac jest. Kiedy zapada zmrok zakradaja sie po cichutku do spizarni i wyjadaja konfiture. Naslodziwszy sie do syta, z umorusanymi od wisni ustami, wskakuja do lozek. A tam, pod puchowa koldra, marzenia dzieciece sny wciaz nowe opowiadaja. Istotki lubia szczegolnie ten o Wisience, lubia tez o Krolewnie Sniezce, ale mniej, i to tylko dlatego ,ze kazala krasnoludkom umyc sie przed spaniem. milego zmierzchania w pubie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Zycie to chwilki, okruszki... 28.03.03, 23:19 Takze na wojnie. I ciepla zupa zolnierzy nakarmic, nie zas dziennikiem Foxa czy CNN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc i bajeczke na dobranoc zolnierzykom... IP: 213.56.66.* 29.03.03, 00:25 MILOSC ...na poczatku byla Milosc. Wypelniala wszystko. Wszechswiat byl miloscia, a Milosc wszechswiatem. Nikt jej nie stworzyl......ona poprostu zawsze byla. Milosc zyla sama soba. Pewnego dnia poczula sie bardzo samotnie. Byla wtedy wiosna. W samotnosci milosc tracila sily. Slabla z dnia na dzien nie wiedzac co sie z nie tak naprawde dzieje. Przybrana byla w gwiazdy. Tuz przed smiercia rozsypala je nie chcac zostawic po sobie pustki. To sa te same gwiazdy, ktore swieca do dzisiaj, tylko noca, bo za dnia odpoczywaja. Swieca z nadzieja, ze sie kiedys spotkaja. Trwa to juz cale wieki. Jezeli Tobie zdarzy sie kiedys dojrzec spadajaca gwiazde, to wiedz , ze milosc powrocila. Niestety zdarza sie to bardzo rzadko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bella Re: Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... IP: *.137-200-80.adsl.skynet.be 29.03.03, 00:02 Po romantycznej, muzycznej dawce wielbionego Rammstein nadal twierdze ze Kipling to pestka, wybacz a poza tym ciekawam czy juz ktos Cie oswiecil czy sama doszlas kim byl Sartre lub jak to Ty sie wyrazilas "Strape czy jak mu tam" a jeszcze poza tym jestes ta kobieta ktora lubie czytywac,to dobre antidotum na watpliwosci co do poziomu intelektualnego dyskutantow jak dyskutantow ale dyskutantek na pewno, choc mozna czasem nie stac po tej samej stronie pozdrawiam pytanie bylo retoryczne-znam odpowiedz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marioosh Re: Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 00:45 gabrielacasey napisała: > Sprawdzam poziom intelektualny dyskutantow. A takoz skale ich kulturowo-jezykowego poparcia ... ...Waszyngton dosyla 100.000, Londyn - tylko kilka sztuk [nowego bydla rzezniego. Bedzie jeszcze ciekawiej! ...Wszyscy przytaczani tu poeci to BRYTYJSCY OFICEROWIE: Kipling, Yeats, Sassoon - ... otworzcie oczy, Polacy - pilujecie galaz, na ktorej siedzicie!). I mnie osobiscie, jeszcze od PRZED-wojnia, najbardziej wkurza bezgraniczna glupota ekipy Busha i bezgraniczna glupota przygotowania tej wojny. I nie mowie tego PO rozpoczeciu tej wojny: powtarzalam to samo i tu, i na onecie, budzac wscieklosc odmozdzonych pro Bushowskich pieskow. Nie jestem pacyfistka, ale przebywam w UK wystarczajaco dlugo, by wiedziec, ze nie rozpoczyna sie przegranych wojen: koalicja kreuje arabski wspolny front i nowych islamskich meczennikow. I "odbudowuje" Irak jako REPUBLIKE ISLAMSKA. A tylko tej w tym rejonie swiata brakowalo... Nie jestem tez "lewaczka" (tu glosuje na Torysow), niemniej - w przeciwienstwie do medrkow na tym forum znam i z teorii, i z praktyki nacje tegoz regionu. Znam takze Islam. I NIC w tejze wojnie sie jeszcze nie zdarzylo, co mnie mogloby zaskoczyc, nawet zywe tarcze Saddama (to nalezy do ethosu kultur tego regionu, gdzie zycie ludzkie bardzo tanie), czy rzeczywiste czy - poki co - urojone okrucienstwo zolnierzy i ludnosci podbijanego islamskiego kraju. ... Nie chce straszyc, ale ta wojna - tak naprawde - jeszcze na dobre sie nie zaczela. I tylko Allah wie, kiedy i jak sie skonczy Wracajac do testu: przedtem wyzej cenilam Malpe - teraz widze, ze to trash: i BBC dla niego pro-Saddamowska, i nawet amerykanska piosenka zolnierska nie potrafil mych brytyjskich wersow zripostowac (ja bym potrafila), reasumujac - taki z niego Amerykanin, jak z koziego tylka traba i poza wulgarne slownictwo Brooklynu juz w swej amerykanskosci nie siega: maly, krzykliwy rasista nam z Malpy wylazl, a szkoda! Sprawdzil sie KP z Niemiec, o tych "Hamerykanach" spod Grojca i mowic hadko. A pacyfisci na tym forum? To dzieci i rownie w swych pogladach ETNOCENTRYCZNE jak administracja Busha: powtarzam, smierc i cierpienie ma w kulturze islamu inny wymiar, nizli w zlaicyzowanej, wygodnickiej kulturze bialego czlowieka; w porownaniu z nimi jestesmy psychicznie slaba rasa i bohaterskie wydzieranie pyska na necie tego faktu nie zmienia. W obozie anty- wojennym jest kilka myslacych osob, ale znow...tylko > kilka. Szkoda mowic... > Chyba pojde do pubu. wiesz gabriela, ty sama nie wiesz co kontestujesz, a właściwie kontestujesz własny mózg. Wiesz, albo ja swego języka nie znam albo Twoja retoryka to zlepek sprzecznych i psełdointelektualnych wynużeń, tudzież cudzych zapożyczeń, "mądych" cytatów - tyle że to wszystko się żadnej kupy nie trzyma. Właściwie to samo jest kupą. Poza tym jesteś nieznośną megalomanką, stosujesz podwójna miarę, odsądzasz innych od czci i wiary, ktoś jest "wulgarny" (nie to co ty - "cipa" - to chyba Twoje określenie?) Twój tekst mółby być materiałem szkoleniowym dla studentów psychologii, jak w pozornie "normalnej" wypowiedzi przewija się zestaw maniakalnych stanów emocjonalnych. Własćiwie to szkoda słów, co zdanie można by w nawiasach komentować (tu megalomania, tu zarozumiałość, tu pogarda, tu złośliwość, tu mentorstwo, tu "proroctwo", tu "jasnowidztwo" tu... zwykłe brednie.) okazuje się że można czytać Kiplinga i innych "mondrych panów", "znać" islam, być w iraku itd. i - niestety być kompletnym inwalidą emocjonalnym. Naucz się używać swojego mózgu - na razie pakujesz do niego jak do smietnika wszycho jak leci i takież śmieci się z niego wysypują. Koleja Oriana Fallachi się znalazła. Chorujesz na nienawiść dziewczynko. Do siebie samej i otoczenia. Jak pisałem - poszukaj pomocy u specjalistów pozdrawiam Marioosh Ps. a ostrzegał mnie przyjaciel by nie czytać komentarzy bo to strata czasu. Forum wynurzeń frustratów zwykłych i przeintelektualizowanych (tak, tak, to o tobie gabriela)którzy nie maja co robić w życiu i mędrkują... ... ufff. To już koniec moich wypowiedzi na portalu gazety. Spadam, do nie usłyszenia - idę zająć się sobą, dziś straciłem ze 2h czasu na czytanie i myslenie nad tymi bredniami. Starczy. Zycie nie trwa 1000lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Re: do belli IP: *.kabel.telenet.be 28.03.03, 21:56 co do postawienia saddama przed sadem - byla onz inicjatywa w tym kierunku w 1998, zastopowana przez...kto zgadnie...francje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aLeX Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.client.insightBB.com 28.03.03, 19:51 Do gabrielacasey Bawisz sie tutaj w cut and paste, i staje sie to meczace!!!!. To nie jest forum poetycko-cytatorskie. Twoje wlasne -(jesli wogole sa one twoje wlasne)refleksje -owszem moze sobie wyglaszac, ale nie mecz ludzi kolaboratami z cudzych przemyslen!. Na marginesie, paru moich znajomych nieziemsko sie tu juz ubawilo(forum GW). Co sie zas tyczy spraw merytorycznych- to i owszem,ale niestety masz w wiekszosci przypadkow racje. PUNKT WIDZENIA ZALEZY OD PUNKTU SIEDZENIA! Wczoraj pierwszy raz od poczatku wojny udalo mi sie ogladnac telewizje BBC & SKY NEWS, -to jakby calkiem inna wojna od tej, ktora pokazuje propaganda CNN, FOX NEWS, MSNBC, CNBC,and ABC. Czlowiekowi oczy otwieraja sie na osiciez, kiedy ta sama wojna wyglada calkiem inaczej. A co mnie juz najbardziej utwierdzilo w manipulacjach propagandy"krzaka" -to Fox News 8:20 PM ct wywiad na zywo z senatorem Charlie Rangel'em(D) from NY. Tak jak interlokutor prowadzacego program podsumowal "krzaka" -to przeszlo wszelkie oczekiwania(ignorant polityczny,nieznajacy realiow zoltodziob,dbajacy tylko o interesy jednej kasty, nieznajacy realiow militarnych, zabijajacych kobiety i dzieci arabskie itp). Speaker dostal szalu wscieklizny zaczal wyzywac senatora od klamcow, tchorzy, itp. Ten mu tylko odparl ze jak on (senator) walczyl w Wietnamie to speaker po drabinie pod szafe wchodzil.Oniemal doszlo do rekoczynow. A moja WYROBIONA JUZ OD DAWIEN DAWNA OPINIA NA TEMAT POLITYKI ZAGRANICZNEJ USA TYLKO SIE JESZCZE BARDZIEJ UTRWALA. Czas spadac koniec lunchu:( Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielacasey Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n 28.03.03, 23:05 Alex - wyboru z antologii tez trzeba umiec dokonac: trzeba wiedziec co i gdzie cut, i gdzie i co put. A poza tym to bardzo dobre i "meskie" wiersze: Kipling, Yeats itd, ludzie, ktorzy sami prochu sie nawachali i wiedzieli, o czym pisza. I od ktorych jeszcze i dzis czegos sie mozna o wojnie nauczyc. I o kulturze Islamu. Jesli Lawrence'a z Arabii czytac sie przed ta wojna nie chcialo...A w dodatku, ze wszystkich juz tu wyprobowanych chwytow, ten akurat okazal sie najskuteczniejszy na trzymanie holoty na odleglosc: bo i jak zasmarkanemu Antkowi na amerykanskich saksach, i to do tego w "Dzekowie", polemizowac z Kiplingiem i to - nie daj Bog - rymowanka angielska? Moga sie z tego, lachy smiac - nie we mnie, lecz w ich marnosc i malosc to godzi. Masz racje - my tu mamy inna, chyba prawdziwsza wojne. Bo w tym kraju i to od stuleci sie Wschod na codzien zna, i od lekko dwoch stuleci sie na Wschodzie i ze Wschodem walczy, spiskuje i zyje. Amerykanskie chamy (tj.ekipa Busha, jego "hurlies on the ditch" z Pentagonu i cala kupa bezmozgich "bohaterow", dowartosciowujacych sie ta Wielka Wojna Bialych Ludzi - z reprezentatywna reprezentacja na tym forum)wybraly sie na "arabskich smierdzieli", ktorych nawet smrodu nigdy nie wachaly. Podstawowy blad kazdego straga: niedocenianie przeciwnika. A teraz placz, zgrzytanie zebow i histeryczne odwracanie i wlasnych slow, i wlasnej propagandy do gory nogami: "ja tak nie mowlem", "oni nas zaskoczyli", "nie spodziewalismy sie takiego oporu". Sorry, ale indyk tez myslal! O niedzieli. A w sobote leb mu scieli. Czego ekipie pana Busha z calym szacunkiem szczerze zycze. I oby jak najszybciej - mniej i niewinnych, i glupich na tej wojence zginie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 123 Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.03, 20:21 nowy front- po co? Wystarczy, że Amerykanie wyznaczyliby nagrodę za husajna np. 1/7 tego co wydają na wojnę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziadyga Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: *.chello.pl 28.03.03, 23:22 Obawiam się, że byłoby to nieetyczne i niezgodne z duchem zachodniej demokracji. Odpada! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc Re: Nowy front na zachodzie Iraku, nocne naloty n IP: 213.56.66.* 28.03.03, 23:27 za taka sume to wynajme kilku zagozalych proBushowskich zwolennikow wojny, zlapia mi go bez problemu, zawioze Sadamma na Polska prowincje i dorobie drugie tyle na obwoznych pokazach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziadyga Re: Znowu bingo! Bank chcecie dzis rozwalic? IP: *.chello.pl 28.03.03, 23:43 No wiesz, siedzę w domu, zamiast się obijać po nocnych lokalach :))) (Warszawa!!) to i lepiej się myśli. A i taniej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc tez lubie "cut", hajdamaki saddamaki :)) IP: 213.56.66.* 28.03.03, 23:45 O Siczy i hajdamakach Sicz jest to miasto albo lepiej obóz Kozaków zaporoskich w kraju do Moskwy należącym, w szczerych polach, na kilkadziesiąt mil ciągłych, pustych. Kto w nim dawniej siedział i kiedy go Kozacy zaporoscy osiedli, o których mam pisać, nie mogłem pewnej od nikogo powziąć wiadomości; za czym nie sięgając początku, będę pisał o środku i o końcu pomienionych Kozaków. Było w Siczy Kozaków, ich terminem zowiąc, czterdzieści kureni (po polsku: korzeni). Każdy kureń zamykał w sobie dziesięć chorągwi, a każda chorągiew sto kampańczyków, czyli po naszemu towarzyszów, co uczyniło czterdzieści tysięcy wojska, gotowego na każdy rozkaz imperatorowy moskiewskiej; ale ich do żadnej wojny za mego wieku, nawet z królem pruskim i z Turkami wojując, Moskwa nigdy nie użyła. Słyszałem, iż dlatego, że lud zbyt niesforny, a w potrzebie zazwyczaj z placu pierszchający. Mieli ci Kozacy nad sobą hetmana jednego spomiędzy siebie na tę godność od imperatorowej moskiewskiej wyniesionego i zwał się terminem kozackim: koszowy. Ten był ich wodzem, a raczej sędzią we wszystkich sprawach ostatecznym i najwyższym; za cóż albowiem dawać mu imię wodza, kiedy nigdy wojska swego w pole nie wyprowadzał. Religii byli schizmatyckiej, greckiej; mieli swoją cerkiew i popa; i to było dosyć nabożeństwa dla hultajów. Żon nie mieli ani kobiety żadnej między sobą nie cierpieli; a kiedy który został przekonany, że kędy za granicą miał sprawę z kobietą, tedy takowego do pala w kureniu, z którego był, za dekretem przywiązanego, póty tłukli polanami, to jest szczypami drew, póki go nie zabili, pokazując na pozór, jakoby czcili stan czystości; dla czego też nazywali się powszechnie mołojcami, to jest młodzieńcami, gdy w samej rzeczy prowadzili życie bestialskie, mażąc się jedni z drugimi grzechem sodomskim albo łącząc z bydlętami, na które sprośności, samej naturze obmierzłe, nie było żadnej kary, jakby uczynek z kobietą był plugawszy niż z kobyłą albo z krową. Rolnictwa bardzo mało traktowali; najwięcej bawili się rybołówstwem, myślistwem i chowaniem stad wielkich rozmaitego bydła i koni. Bydło ich rogate różniło się szerścią od bydła naszej Ukrainy, było bowiem czerwone; bawili się także handlem ryb suszonych, soli, skór, futer i rozmaitych rzeczy, zdobytych na rozboju, który był najcelniejszym ich rzemiosłem. Każdy kampańczyk był zapisany w regestr, składający owę liczbę wojska czterdzieści tysięcy. Miał każdy swój dom i kram do towarów, które tam przybywającym kupcom przedawali albo za zboża i gorzałkę zamieniali, nie wychodząc nigdy dla żadnej potrzeby z siedliska swego. Kampańczyk miał swoich wyzwoleńców, czyli sług kilku: pięciu, sześciu, siedmiu i więcej, podług tego, jak się miał który. Kiedy kampańczyk podchodził w lata szędziwe, wybierał spomiędzy czeladzi swojej jednego, który mu był najmilszy, prowadził go do kancelarii i tam uroczyście zapisował swoim następcą. A ten po śmierci takiego ojca swego ogarniał wszystek majątek, reszta zaś czeladzi albo przy nim zostawała, albo się do innych kampańczyków rozchodziła; chcąc tedy zostać sukcesorem, trzeba było przylgnąć do jednego kampańczyka i służyć mu jak najwierniej aż do śmierci. Kampańczykowie sami, mając się dobrze i będąc gospodarzami, rzadko kiedy wychodzili na rozbój, wychodzili jednak i wtenczas bywali hersztami kup hajdamackich. Do takich wycieczków przyprowadziła kampańczyków potrzeba, gdy swój majątek jakim sposobem utracił, albo gdy do rozboju miał serce i ochotę. Pospolicie atoli na rozbój wychodzili sami wyzwoleńcy, którzy nim wyszli, musiał się każdy najprzód opowiedzieć swemu kampańczykowi, a potem zebrana kupa generalnemu koszowemu, który tym sposobem, ponieważ wiedział zawsze, wiele i w którą stronę udało się ich na rozbój, przeto gdy który koszowy miał dobre zachowanie z panami polskimi, przestrzegał ich, aby się mieli na ostrożności, uwiadamiając oraz o liczbie ciągnącej na rozbój. Zabraniać im koszowy takiej ochoty nie mógł, kiedy polityka dworu moskiewskiego prawie dlatego tych hultajów konserwowała, aby Polaków i Tatarów ciemiężyli, a oraz ginąc sami w różnych potyczkach i egzekucjach, w liczbę nadpotrzebną nie wzrastali. Do tego rozbój był drogą krótszą i chwalebniejszą dosłużenia się rangi kampańczyka niż inne usługi przy boku swego pryncypała. Jeżeli siedym lat szczęśliwie rozbijał, już miał w ręku ascens na pierwsze miejsce wakującego kampańczykostwa; lubo się tego szczęścia niewielem dostawało, bo ich od polskich podjazdów dużo ginęło, jako się niżej da widzieć lepiej. Drugą zasługą, jeszcze krótszą od rozboju, acz nie tak estymowaną, było kucharstwo. To przez dwa roki bez nagany odbyte czyniło kucharza kampańczykiem. Ale praca ledwo znośna; każdy kureń, to jest chorągiew - miała swego kucharza; ten dzień i noc musiał mieć gotowe jadło dla przybywających w różne godziny dzienne i nocne od różnych zabaw Kozaków. Był razem kucharzem i szafarzem; powinien wcześnie starać się u starszego chorągwi o to, czego mu do kuchni brakowało. Nie gotował on tam żadnych wymyślnych potraw ani rozmaitych, tylko dwie raz na raz, całym traktamentem kozackim będące, z skarbu szafowane: kasza jaglana rzadko, w mięsne dni słoniną, w postne olejem okraszona, i bigos z ryb suszonych bez wszelkiej przyprawy. Nalewał i nakładał tych potraw w korytka podług miary, jak ich ubywało. Kozak przyszedłszy, bądź jeden, bądź więcej, siadał w czubki przy korytku, dobył łyżki od pasa i jadł tego i owego, póki mu się podobało; gotowały się te potrawy w kociołkach miedzianych, na trzech kijach nad ogniem zawieszonych. Tenże kucharz miał w dozorze swoim tytoń, który także, jak strawę wyżej opisaną, z skarbu na kurenie rozdawano. W każdym kureniu niedaleko korytek stało kilka lulek wielkich glinianych, mających dokoła po kilka dymników, czopkami, na sznurkach przywiązanymi, pozatykanych; kiedy który Kozak nie chciał ekspensować swego tytuniu, siadał do generalnej lulki, wyjął czopek i założył swój cybuch w dymnik, ciągnął, póki mu się podobało; kucharz zaś dawał baczenie na lulki i nakładał raz za razem tytuniem, skoro były wypróżnione. Do jednej lulki mogło się zmieścić i ośmiu Kozaków, jeżeli mieli cybuchy długie; podług długości których robił się cyrkuł obszerniejszy, a tym samym do przyjęcia i pomieszczenia więcej palaczów sposobniejszy. Odchodząc od lulki każdy Kozak zatchnął swój dymnik czopkiem, na sznurku przy lulce wiszącym. Jeżeli kucharz był ospały i nie pilnował swojej powinności w tych dwóch artykułach, każdy Kozak, nie znajdujący dla siebie gotowego jadła lub tytuniu, miał prawo wykropić mu skórę batogiem, a oprócz tej kary częste skargi na niego zachodzące sprawiały mu degradacją. Na tę publiczną wygodę jadła i tytuniu składali się wszyscy kampańczykowie z swoich majątków i była to jak kontrybucja. Że tedy takie były publiczne stoły i tytunie z skarbu, przeto żaden kampańczyk swoim wyzwoleńcom nie dawał wichtu, tym, którzy dla niego w rybołówstwie, myślistwie, pasieniu trzód lub w rolnictwie pracowali, wyjąwszy tych, którzy przy boku pańskim na zawołanie być musieli. Jurgieltu też pewnego żaden wyzwoleniec nie brał; należało do szczodrobliwości kampańczyka udzielić mu co z tych pożytków, około których który dla kampańczyka wyzwoleniec pracował. Trunki w szynkowniach były przedawane: miód, wino i gorzałka; ta ostatnia Kozakom najlubsza i najpospolitsza. Wolno było każdemu za swój grosz pić tyle, ile się któremu podobało, byle swojej powinności nie opuścił i hałasu nie zrobił; bo za te występki surowie karano. Dla czego, choć w Siczy mieszkali najgorsi z całego świata ludzie, apostatowie od wiary i różnych zakonów, infamisowie, zbiegowie kryminalni z rozmaitych stron, skromność atoli wielka tam panowała i bezpieczeństwo tak wielkie, iż żadnemu podróżnemu z towarem, po towar lub w innym jakim interesie do Siczy przybywającemu włos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc cd hajdamaki IP: 213.56.66.* 29.03.03, 00:15 do Siczy przybywającemu włos z głowy nie spadł; pieniędzy, nawet gdyby na środku ulicy położonych, nikt nie ruszył. Albowiem naruszenie osoby lub majątku cudzego, bądź tamtejszego mięszkańca, bądź gościa, śmiercią natychmiast karano, na kogo tylko padła suspicja. Dla którego rygoru wszyscy zaraz starali się o wyśledzenie winowajcy, skoro się w tych dwóch miarach jaki występek pokazał. Takie prawo ludzkości rozciągali aż do granicy swojej, dalej zaś nie służyło, tylko tym, którzy pozbywszy lub nabywszy w Siczy towarów, powracali z nimi do domów z paszportem od koszowego. Jadącym zaś do Siczy i prowadzącym towary było wszelkie bezpieczeństwo zaraz od mety zaczynającej step siczowy, to jest puste pole, które do Siczy prowadziło z osiadłej Ukrainy. Po wziętym pozwoleniu od koszowego hajdamacy szli do cerkwi; tam brali błogosławieństwo od popa, jakoby wychodząc na uczynek pobożny, Bogu miły, niszczenia łacinników, Żydów i wszelkich innych Rusinów, od ich wiary i chizmatyckiej odszczepieńców. W ziemię tatarską, jako sąsiedztwem bliższą i tylko rzeką Dunajem od Siczy przedzieloną, wpadali rozmaitymi czasy. Tym pospolicie tylko zajmowali z pastwisk stada koni i bydła rogatego, z którym co prędzej wpław uchodzili przez rzekę na swoją stronę, za którą Tatarowie nigdy ich gonić nie śmieli, widząc odpór gotowy, od swoich sił mocniejszy, i kontentując się tym, co przed rzeką odbili i którego hajdamakę zatłukli. Głęboko w Tatarszczyznę nie wkraczali ani siedlisk tatarskich nie plądrowali (ponieważ Tatarowie, będąc takimiż rabusiami, jak i hajdamacy, zawsze wsieść na koń i skupić się na swoich najezdników gotowymi byli), ale tylko nad brzegiem dawali baczenie, gdzie Tatarowie z swoimi stadami koczują; ukradkiem tedy napadłszy na Tatara mniej ostrożnego albo drzymiącego wpadli na niego znienacka (co w Polach Dzikich, wielkimi trawami zarośniętych, uczynić im nietrudno było) i udusiwszy człowieka albo mu gardło przerznąwszy, co prędzej zawinęli się około stada. Jeżeli mieli zajmować konie, tedy uważali, który ogier wodzi stado; na tego złapanego wsiadłszy, jeden hajdamak krzyknął i co tchu do rzeki pędził, a stado zhukane za nim, drudzy zaś hajdamacy z tyłu na innych koniach schwytanych poganiali. Lub jeżeli im czas nie pozwolił ująć żadnego konia, pieszo się w owych trawach do rzeki zmykali, bydło zaś rogate jak najciszej zająwszy, takimże cichaczem, pospieszając ile możności, w rzekę pędzili, gdzie na nich czekali inni Kozacy w czółnach, tak dla przewiezienia swoich, jako też dla odparcia pogoni tatarskiej. Na Ukrainę polską wychodzili zawsze na wiosnę, a powracali przed zimą; wyszedłszy z Siczy w sto, dwieście lub trzysta koni, rozdzielali się na różne partie, co czynili najprzód dlatego, żeby więcej kraju zasięgnąć mogli, druga: żeby komendom polskim, ścigającym za nimi, łatwiejsze roztargnienie uczynić mogli, trzecia: żeby razem wszyscy, gdyby zostali pokonani, nie zginęli, czwarta: żeby się łatwiej w małych partiach ukrywać mogli. Formowali z siebie dwojakie kupy, nigdy z sobą nie złączone, ale osobno szczęścia szukające: jedni plądrowali konno, drudzy pieszo. Jak jazda, tak piechota innej nie zażywała broni, tylko spisę i samopał; piechota, sposobniejsza do ukrycia się w wielkich trawach ukraińskich, trudniejsza była naszym do zniesienia niżeli jazda, raziła bowiem naszych z samopałów, nie będąc widziana; a jeżeli była dokoła obstąpiona, broniła się do upadłej, tak iż często nasi, wziąwszy mocną plagę, odstąpić ich musieli albo też oni sami, doczekawszy się nocy, z pośrodka nich wymknąć się potrafili. Gdy już tak blisko podjazd polski natarł na hajdamaków, że już dalej uchodzić nie mogli, stanęli w szyku i zdjąwszy czapki, uczynili Polakom pokłon, a dopiero zaczęli się bronić, co czynili częścią przez zuchowatość, częścią dodając sobie serca. Z jazdą mieli łatwiejszą sprawę Polacy, osobliwie kiedy dragonia znajdowała się przy komendzie polskiej. Ta zsiadłszy z koni i dając ognia plutonami, prędko hajdamaków rozpłoszyła, na których, zmięszanych i tył podających, wpadłszy jazda pancerna i przedniej straży, jednych żywcem schwyciła, drugich ubiła albo przynajmniej prowadzony tabor z zdobyczą zabrawszy, na cztery wiatry rozpędziła. Lecz kiedy nie było dragonii przy Polakach, ciężko im było ponękać hajdamaków i nieraz od nich dobre plagi wzięli. Do tych hajdamaków, którzy wyszli z Siczy, przywiązywało się wiele hultajstwa z Rusinów polskich i Żydów. Ci, rozbijając z nimi całe lato, na zimę rozchodzili się po wsiach, służąc po karczmach za parobków i po gorzelniach (po rusku: winnicach) za palaczów; drudzy zaś, przyjąwszy bractwo hultajskie raz na zawsze, do Siczy z hajdamakami powracali i ci to byli nasieniem i potomstwem hajdamaków, którzy oprócz takich plemienników, powracając do Siczy, porywali też i chłopców młodych, bądź obcych, bądź swoich krewniaków, a tak mnożyli się i następowali jedni po drugich, choć żon nie mieli. Najeżdżali ci hajdamacy szlacheckie dwory, wsie i miasta nawet, nikomu nie przepuszczając, kogo tylko zrabować mogli; na śmierć, prawda, najechanych z trudna kiedy zabijali, chyba z szczególnej jakiej osobistej zemsty sługi, chłopa lub Żyda, do hajdamaków zbiegłego. Ale dla wyciśnienia pieniędzy męczyli niemiłosiernie; i chyba znacznym a oraz łatwym obłowem, sobie bez ciężkiej inkwizycji ofiarowanym, ułagodzeni zostali, kiedy nie męcząc, dawszy tylko na nezabudesz kańczugiem po plecach, odjechali z takim pożegnaniem: "Porastaj!"" Dlatego panowie ukraińscy wszyscy trzymali po kilkadziesiąt i po kilkaset kozaków nadwornych, którzy ich tak w domu, jak w drodze dzień i noc od tych rabusiów strzegli. Miasta zaś i miasteczka w każdą noc przez połowę mieszkańców, w broń opatrzonych, z kotłami i tarabanami chodząc po ulicach pilnowały się od rozboju. A jednak przy takiej chociaż ostrożności, w nocy, zazwyczaj napadnieni, nieraz tak panowie, jak chłopi we wsiach i Żydzi z mieszczanami i kościołami, i klasztorami po miastach zrabowanymi zostali, kiedy straż domową albo przełamali hajdamacy, albo też w zmowie z nimi zostając, niby do ucieczki przymusili. Dlatego całe lato na Ukrainie z pomiernej szlachty i chłopi tudzież arendarze Żydzi nicht w domu nie nocował, ale każdy przed zachodem słońca z duszą wynosił się w step, ukrywszy majątek i jeden kryjąc się przed drugim: mąż przed żoną, żona przed mężem, ojciec i matka przed dziećmi, dzieci przed rodzicami i sami przed sobą, ażeby znaleziony jeden z bólu nie wydał drugiego, gdyby go męczono i o drugich pytano. Drogi także publiczne obsiadali ciż hajdamacy; w lada dolinie zakradłszy się niedaleko od drogi, uważali kurzawę, która w tamtej ziemi tłustej za każdym jadącym na kształt dymu podnosi się wysoko w górę. Uważali tedy wielkość kurzawy; jeżeli miarkowali, że kto jedzie z małym konwojem albo w cale bez konwoju, wypadali na niego, obdarli ze wszystkiego, co miał, i obiwszy ratyszczami, to jest drzewcami od dzidów, plecy, w koszuli puścili, powiedziawszy swoje zwyczajne: "Porastaj!" Ci, którzy szczęśliwie powrócili do Siczy, połowę zdobyczy oddawali swoim kampańczykom, a kampańczykowie dziesiątą część tej potowy koszowemu; takiż podział był koni i bydła, Tatarom zabranego. Z takimi tedy hultajami co lato wojsko nasze polskiego i cudzoziemskiego autoramentu odprawiało kampanie, przybierając na czas do siebie kozaków porodowych, to jest nadwornych, różnych panów; najwięcej zaś sami za nimi chodzili, bo Kozacy z trudna swoich bratów wiernie prześladowali, chyba wtenczas, gdy się rzecz działa bardzo jawno pod okiem komendanta polskiego; ale jak na boku Opodal, to jak wilcy z psami z wilczycy i psa spłodzonymi powąchawszy się, każdy poszedł w swoją stronę. Kozacy humańscy Potockiego, krajczego koronnego, a potem wojewody kijowskiego, najsprawniejsi byli w dojeżdżaniu i znoszeniu hajdamaków, wyjąwszy, iż tę p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vinc nie mialem serca zeby duzo "cut" IP: 213.56.66.* 29.03.03, 00:19 Kozacy humańscy Potockiego, krajczego koronnego, a potem wojewody kijowskiego, najsprawniejsi byli w dojeżdżaniu i znoszeniu hajdamaków, wyjąwszy, iż tę przysługę dla kraju bardzo niewiernie czynili. Nie napastowali oni nigdy hajdamaków, kiedy na wiosnę na rozbój w kraj wstępowali, tylko pod jesień, kredy miarkowali, że z zdobyczą powracają, wtenczas im zastępowali, zdobycz odbierali, a samych hajdamaków, chyba że się bronili do upadłej, szczerze bili; jeżeli zaś słabo im się stawiwszy w ucieczkę prysnęli, nie bardzo gonieniem za nimi koni swoich mordowali. Druga: kto z zrabowanych chciał odzyskać od kozaków humańskich swoje rzeczy, musiał je dobrze opłacić, darmo nie dostał; które poczytali za rzeczy prawnie nabyte, bo z azardem życia. Komendanci polscy, wielu dostali żywcem hajdamaków, żadnego nie pardonowali, lecz zaraz na placu albo wieszali na gałęziach, albo jeżeli mieli czas, żywcem na pal wbijali; która egzekucja takim szła sposobem: obnażonego hajdamakę położyli na ziemi na brzuch; mistrz albo który chłop sprawny do egzekucji użyty naciął mu toporkiem kupra, zacierany pal ostro z jednego końca wetchnął w tę jamę, którą gnój wychodzi z człowieka, założył do nóg parę wołów w jarzmie i tak z wolna wciągał hajdamakę na pal rychtując go, aby szedł prosto. Zasadziwszy hajdamaka na pal, a czasem i dwóch na jeden, kiedy było wiele osób do egzekucji, a mało palów, podnosili pal do góry i wkopywali w ziemię. Jeżeli pal wyszedł prosto głową lub karkiem, hajdamak prędko skonał; lecz jeżeli wyszedł ramieniem albo bokiem, żył na palu do dnia trzeciego, czasem wołał horyłki, to jest gorzałki, i pił podaną sobie. To tak okrutne morderstwo bynajmniej hajdamaków nie uśmierzało; mieli sobie za jakiś heroizm skonać na palu. Kiedy się w kompanii przy gorzałce jeden z drugim kamracił, życzył mu: "Szczo by ty ze mnoju na jednym palu strytył", to jest: "Bogdajbyś ze mną na jednym palu sterczał." Bywali drudzy tak zatwardziałego serca, że miasto jęczenia w bólu wołali na dyrygującego zaciąganiem na pal: "Krywo idet, punc mistru", jakby bólu żadnego nie czuł albo jakby go tylko kto w ciasny bot obuwał. Dla tak okrutnej śmierci, acz niby lekceważonej, hajdamacy wszędzie się do upadłej bronili. Na pięćdziesiąt hajdamaków trzeba było naszych dwieście, trzysta i więcej, aby ich zwyciężyli; równej lub mało większej liczbie nigdy się pobić nie dali. To już wszystko, co mogłem w pamięci utrzymać, com widział i com słyszał pewnego o wojsku autoramentu polskiego i regularnym nieprzyjacielu Ukrainy, hajdamakach. Jako zaś celem moim jest pisać o obyczajach polskich za Augusta III, tak nie mogę pominąć i tego, lubo mam za bajki i gusła, że Polacy wierzyli mocno, iż między hajdamakami wielu się znajdowało charakterników, których się kule nie imały. Powiadali z przysięgą nieraz, że widzieli hajdamaków zmiatających z siebie kule, które w ich twarz albo piersi trafiły, że wyjmując takie kule zza pazuchy, nazad na Polaków odrzucali. Dla czego nasi, zabobon zabobonem przemagając, robiąc kule na hajdamaków lali je na pszenicę święconą, to już taka kula chwycić się miała hajdamaki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: re Re: Nowy front... IP: proxy1:* 29.03.03, 06:37 mili dyskutanci, czy naprawde nie macie nic innego do roboty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imone RE: Mordercy do Hagi. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.03, 23:31 Oczywiście chodzi Ci o Saddama, prawda rybko? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja nie ty Re: RE: Mordercy do Hagi. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.03.03, 23:49 Gość portalu: imone napisał(a): > Oczywiście chodzi Ci o Saddama, prawda rybko? pl.indymedia.org/pl/2003/03/1141.shtml www.unitedforpeace.org www.mecawi.org www.stopwar.org.uk www.orient.art.pl/ www.eia.doe.gov/emeu/cabs/casproute.htmlhttp://www.opensecrets.org/bush/cabinet.asp www.citiesforpeace.com/http://www.newamericancentury.org/RebuildingAmericasDefenses.pdf www.buzzflash.com/ www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,238643,00.html Odpowiedz Link Zgłoś