Dodaj do ulubionych

Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy

06.12.06, 20:13
Co drugi w wieku 35-49 lat.

today.reuters.fr/news/newsArticle.aspx?type=topNews&storyID=2006-12-06T124408Z_01_MAN645779_RTRIDST_0_OFRTP-FRANCE-SANS-ABRI-ENQUETE-20061206.XML

Okolo 11 % tych co sa na ulicy maja prace.

Czynsz jest zbyt duzy (szcegolnie w Paryzu).

Pytacie sie czego sie boja Francuzi? Nie boja sie Wirginii Woolf, boja sie
skonczenia na ulicy!

Ilez roboty czeka nowego prezydenta...stara Francja odchodzi w niepamiec.

PF
Obserwuj wątek
    • explicit Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 06.12.06, 21:42
      Sam prezydent guzik zrobi - Banki napozyczaly pieniedzy niewyplacalnym
      zebrakom , teraz w jakis sposob musza je odebrac - Jedyna mozliwosc to
      outsourcing jobs kosztem bogatszych krajow ,...
      ==============================================================================
      Ilez roboty czeka nowego prezydenta...stara Francja odchodzi w niepamiec.
      • polski_francuz Obawiam 06.12.06, 21:50
        sie, ze to znacznie gorzej.

        Trzeba dopuscic doze liberalizmu.

        Ulatwic zwalnianie z pracy.

        Zredukowac liczbe funkcjonariuszy platnych z budzetu.

        Dac w morde przemyslowcom (rodem z Ecole Polytechnique) by zatrudniali
        starszych i nie wywalali ich na rente w wieku 53 lat.

        Krotko mowiac: faszyzm dla Dupontow.

        PF
        • vico1 Re: Obawiam 07.12.06, 00:09
          Bedzie wesolo, jak te "doze liberalizmu" bedzie wprowadzala nowa pani prezydent.
          To jest tak, jak diabla uczyc pacierza. Powiedzmy sobie - male szanse na powodzenie.

          Strach zaglada z dwoch stron, niepewnosc utrzymania pracy - elektorat Royal i
          zanik uroczej Francji, znanych nam z filmow lat 60tych - elektorat Sarco i Le
          Pena. Zakladajac, chocby na podstawie podanej przez ciebie statystyki, ze polowa
          wystraszonych zaglosuje na Royal, wiadomo kto wygra.
          Prawa strona jest podzielona, tak jak w calej Europie. Wynika to, z medialnej i
          europolitycznej diabolizacji skrajnej prawicy, podczas gdy skrajna lewica jest
          powszechnie akceptowana. Mozna np oczekiwac, ze holenderscy maoisci wejda do
          nowej koalicji.

          > Dac w morde przemyslowcom (rodem z Ecole Polytechnique) by zatrudniali
          > starszych i nie wywalali ich na rente w wieku 53 lat.

          Jak firma zwalnia, to zwalnia nie patrzac na wiek.
          Na jakich warunkach sie to odbywa, decyduja zwiazki zawodowe i rzad, zostawmy
          techniczna elite w spokoju ;)


          • polski_francuz Re: Obawiam 07.12.06, 07:11
            Pani Royal jest w najlepszym razie niewiadoma.

            Dwa dni temu palnela o tym, ze Iran nie powinien miec nawet przemyslu
            nuklearnego cywilnego.

            Powiedziala to, bo juz raz takie stanowisko zajela podczas debat wewnetrznych
            PS i chciala sie pokazac konsekwentna. A nikt od Francji takiej pozycji nie
            wymaga. Nawet Bush. jedynie Olmert jest podobnego do niej zdania. Iran
            protestuje i ma racje. A wiec kompromitacja.

            Czego nas to uczy. Ze jest nieprzygotowana w SZ i ze jest zarozumiala
            (prezydent ma zawsze racje a jak nie ma racji to i taka ma). Wyglada mi to na
            kopie Mitteranda. Ale Mitterand byl chyba inteligentniejszy.

            Co do zwolnien to mysle o tzw pré-retraites. Wywala sie fifty-something a
            przyjmuje sie mlodych za polowe zarobku. Firma oszczedza pieniadze a fifty-
            something przechodza na koszt podatnika.

            Diabelska logika swego rodzaju subwencji.

            PF
            • vico1 Re: Obawiam 07.12.06, 11:23
              polski_francuz napisał:

              > Co do zwolnien to mysle o tzw pré-retraites. Wywala sie fifty-something a
              > przyjmuje sie mlodych za polowe zarobku. Firma oszczedza pieniadze a fifty-
              > something przechodza na koszt podatnika.

              Nie bardzo chce mi sie wierzyc w twoja wersje, chociaz przyznaje, slyszy sie cos
              w tym sensie. Nie wiem kto to lansuje, ale wesze w tym robote socjalistow -
              czyli kapitalista z zasady jest zly.

              Jakie kraza mity?
              Mit1: kapitalista ma przyjemnosc lub interes w zwalnianiu pracownikow,
              szczegolnie po 50ce.
              Otoz tenze kapitalista nie bedzie podcinal galezi na ktorej siedzi i zwalnial
              doswiadczonych pracownikow. To jest skazanie sie na bankructwo. Dobry, starszy
              pracownik ma wartosc kilku niedoswiadczonych, moge cos na ten temat powiedziec.
              Naleze do tych starszych i jestem niemal pewny, ze bylbym ostatnim zwolnionym z
              mojej firmy.
              Mit2: przy restrukturyzacji duzych firm najpierw zwalniaja 50latkow.
              Gdyby tak bylo zainteresowalyby sie organizacje zajmujace sie dyskryminacja.
              Tak jest, ale pra do tego zwiazki, gdyz wywalczyli lepsze warunki dla 50latkow.
              Jest to wspolna "zasluga" zwiazkow i rzadow i kapitalista nie ma z tym nic
              wspolnego, uzycza tylko kase.

              Tak jest w prywatnych firmach w Belgii, a roznice z Francja sa raczej niewielkie.
              • polski_francuz Re: Obawiam 07.12.06, 19:19
                No coz. To co opowiadam, to sa glownie opowiadania mojej lepszej polowy, ktora
                w duzej firmie na chleb zarabia. Ja sam pozeram budzet panstwa.

                Oczywiscie tak tak jest jak pisze.

                Roznice sa w skali przedsiebiorstwa.

                Savoir faire w duzych firmach latwiej zachowac. W malych, bez "starego maniaka"
                mozna zamnknac bude bo to on ma caly savoir.

                Pozdro

                PF
                • vico1 Warto miec swoje zdanie... 07.12.06, 22:25
                  ...chociaz zony czasem maja racje.
                  Francja ma najwieksze w Europie ukryte bezrobocie w sektorze panstwowym i nic
                  dziwnego, ze ludzie boja sie o prace. Wystarczy, ze ktos rozsadny dojdzie do wladzy.
                  Pierwsze objawy rozsadku wykazala Royal kiedy "dyskretnie" zaproponowala, by
                  nauczyciele zaczeli pracowac.
                  • polski_francuz Re: Warto miec swoje zdanie... 07.12.06, 22:32
                    Vico czy ty pracujesz w duzej firmie czy w malej?

                    Przpuszczam, ze w malej.

                    Widzisz, male firmy znam bo w nich spedzilem kilka lat mego zycia.

                    Stad slucham tych, ktorzy znaja to czego ja nie znam.

                    Czego ci tez zycze.

                    Pani Royal mowila o 35 godzinach w szkole a nie o tym by zaczac pracowac.
                    Nauczyciele pracuja tu jak i wszedzie.

                    PF
                    • vico1 Re: Warto miec swoje zdanie... 07.12.06, 22:54
                      Nie w calkiem malej, zatrudniajacej okolo 350 osob, czyli raczej w sredniej.
                      Na tyle jednak duzej, zeby zauwazyc pewne nienormalnosci, jak chocby
                      zatrudnianie zbednych ludzi.
                      Wynika to w pewnej mierze z socjalnej funkcji tej firmy, ulokowanej na
                      prowincji. Ta miejscowosc to jest wlasciwie ta firma. Tak jak Philips i
                      Eindhoven, tylko w duzo mniejszej skali.

                      Poniewaz mam codzienny kontakt z wieloma firmami, od malych do multinationals,
                      mam wlasne spojrzenie na polityke zatrudnienia.

                      W sprawie nauczycieli oczywiscie przesadzam, ale chcialem w ten sposob
                      powiedziec, ze przyzwyczajeni jestesmy do wszelakiego komfortu wywalczonego
                      przez nasze zwiazki kilkadziesiat lat temu i nie chcemy oddac nawet guzika
                      pomimo, ze czasy sie zmienily.

    • genom3 Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 06.12.06, 21:46
      co drugi boi sie ze zarobi od araba kose
      i to calkiem sluszna obawa:)
    • explicit Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 07.12.06, 00:18
      Musisz przyznac ze sadaz na czasie , nie przypadkiem na zamowienie socjalistow ?
      • polski_francuz Sondaz 07.12.06, 07:02
        na zamowienie Emmaüs, tutejszej Armii Zbawienia.

        Poza podejrzeniami.

        Najbardziej przerazaja ci co pracuja i zyja na ulicy.

        Wczoraj zmarl taki wlasnie czlowiek na Polach Elizejskich. Mial 56 lat, prace
        a nie mial domu/mieszkania.

        I mimo, ze budzi to we mnie solidarnosc, to nie solidarnosc trzeba budzic w
        narodzie ale chec walki i przedsiebiorczosc. Staram sie tego uczyc moich
        studentow. Ale jak tego uczyc?

        PF
    • orwella Kapitalizm wszystko zniszczyl, dlaczego Francuzi 07.12.06, 00:25
      nie robia nowej rewolucji?
      • zbalansowany Nowa stara Francja 07.12.06, 03:34
        Nie sledze polityki francuskiej, ale ta nowa kandydatka Royal wydaje sie
        calkiem sympatyczna.
        • explicit Re: Nowa stara Francja 07.12.06, 03:39
          Heheh , masz nosa ,... :)

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=53454395
          ==============================================================================

          Nie sledze polityki francuskiej, ale ta nowa kandydatka Royal wydaje sie
          calkiem sympatyczna.
        • polski_francuz Re: Nowa stara Francja 07.12.06, 07:13
          Sympatyczna ale nie jestem pewien czy Francja jej teraz potrzebuje.

          Raczej chyba nie.

          PF
          • gloubiboulgomm Masz racje, PF. Przezyjemy bez Ségolène! 07.12.06, 13:18
          • bam_buko Re: Nowa stara Francja 10.12.06, 00:03
            rzeczywiscie sympatyczna...jesli nie ona to kto???
            Chiraca chyba wiekszosc Francuzow ma dosyc...czego dowodem jest ta ankieta
            gdzie co drugi.....
      • josifek Przyjmowali arabow bez kryteriow i teraz maja 09.12.06, 10:07
        Na szczescie Komunism, dziekujac takze Polakom, upadl i mozna bez arabow sie
        obejsc( to byla iluzja,ze arab pozyteczny jest), tylko jak ich do ich arabskich
        rajow z spowrotem poslac.
        Maroko narzeka ,ze nie moze przez 6 miesiecy pomodory do UNii wysylac, to
        dlaczego ich do Saudi Arabskiej nie posyla, te pomodory napewno islamskie sa , i
        saudyjski arab je lepiej przetrawi a co do Kartofli, to niech sobie Maroko swoje
        kartofle sam je, cos okropnego.
    • josifek Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 10:03
      cos tutaj nie gra, w samych Wloszech 78 % mieszkancow zyje we wlasnych
      mieszkaniach , czyzby we Francji posiadanie mieszkania luksusem bylo?
      • jam_pawel2 [...] 09.12.06, 10:09
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • josifek Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 16:34
          aby normalnego( Polaka) od dziwnego( polako-araba) odroznic, trzeba ich najpierw
          posluchac...tez mnie sie wydaje,ze on nauczycielem w slumsie jest...
      • vico1 Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 10:47
        Przedmiescia byly kiedys zasobem tanich mieszkan, teraz sa wypelnione imigrantami.
        www.msnbc.msn.com/id/12812186/. Kto normalny chcialby sie pchac w obce
        kulturowo otoczenie?
        Sam Paryz jest drogi, podobnie jak inne stolice? To, ze ceny wynajmu rosna jest
        normalne. Zaden program socjalny tego nie rozwiaze.
        Podobno czlowiek tym sie rozni od zwierzat, ze ma wyobraznie. Okazalo sie, ze
        politycy Zachodu od kilkudziesieciu lat tej wyobrazni nie mieli.
        Teraz mamy puzzel, ktorego nikt nie jest w stanie ulozyc.
        • josifek Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 16:38
          z radocja twoj wklad przeczytalem, w kilku zdaniach problem opisales, i pomysl
          tylko do czego przypadkowe przyjecie Turcji doprowadzi.
          To ze okolo 400 tys Polakow w GB pracuje, to tez GB moze im zadzwieczyc ,ze oni
          GB przed calkowita islamizacja uratowali i pozwalaja teraz Blairowi i innym
          ministrom o islamskiej imigracji mowic to, czym ona rzeczywiscie
          jest-zagrozeniem dla Albionu.
          • vico1 Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 18:31
            Co mnie najbardziej wkurza, to wpuszczanie nas w maliny przez polityke, a potem
            uznawanie calego balaganu jako wole boska. Ci sami lub ich nastepcy, ktorzy nas
            wmanewrowali w problemy uwazaja sie teraz za naszych dobroczyncow.

            Gdzie sa naukowcy, media, ktorzy(re) powiaza skutki z przyczynami? Czy to takie
            trudne? Nie mozna rozwiazac dzisiejszych problemow bez uznania przyczyn,
            przyznania sie do bledow i bezwzglednego unikania bledow w przyszlosci. A te
            przyczyny wciaz niestety istnieja - import biedy, legalny i nielegalny, wciaz ma
            sie dobrze. Przyczyna, niekontrolowana imigracja jest tak samo niebezpieczna jak
            pochodny jej rasizm. A my mamy prawo, ktore zabrania odmowy azylu ludziom bez
            papierow. Procedury trwaja latami. Imigranci bez pracy, na zasilkach moga
            legalnie sciagac rodziny itd itd.

            Negocjacje z Turcja sa typowym przykladem hipokryzji naszych politykow.
            Na zewnatrz mowi sie: nie ma sie co martwic, to moze potrwac jeszcze 20lat, ale
            przeciez kazdy normalny czlowiek wie, ze to klamstwo. Warunki unijne sa bardziej
            symboliczne, niz techniczne. A te nawet techniczne da sie zalatwic przy jednym
            dobrym obiedzie. I znowu doswiadczymy nowego eksperymentu na ludziach.
            Ci sami, ktorzy podpisza akcesje, beda chrzanic potem o nierozwiazywalnych
            problemach socjalnych (to wszystko, panie, przez te globalizacje) i wzbudzac w
            nas poczucie winy - szalejaca bieda, bezdomni tacy czy siacy itd.
            Scyzoryk sie w kieszeni otwiera ;)
            • josifek Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 18:38
              Jezeli potrafisz po wlosku czytac, to sobie to przeczytaj, albo odpowiednik po
              angielsku w The Guardian znajdz.
              Londra, Natale senza luci
              per non offendere l'Islam
              dal nostro corrispondente ENRICO FRANCESCHINI

              <B>Londra, Natale senza luci<br>per non offendere l'Islam </B>
              LONDRA - Per molti uffici, scuole e strade del Regno Unito, quello del 2006 sarà
              una Natale senza decorazioni, festeggiamenti e simboli natalizi. Il 74 per cento
              delle aziende private, annuncia un sondaggio pubblicato dai giornali inglesi,
              hanno deciso di vietare i tradizionali Christmas parties, le feste tra colleghi,
              impiegati, dipendenti di uno stesso ufficio, che si tengono solitamente tra il
              20 e il 24 dicembre in tutto il paese. I presidi di numerose scuole hanno
              suggerito in una circolare agli insegnanti di non incoraggiare gli allievi a
              scambiarsi i biglietti e le cartoline con gli auguri di Natale.

              Varie città e cittadine, da Birmingham a Rotherham, hanno sostituito alberi di
              Natale, presepi e altre decorazioni con chiaro riferimento alla festività
              cristiana con più blandi simboli delle Winter Holidays, le vacanze "invernali".
              Perfino la Royal Mail, al momento di emettere come ogni anno una nuova serie di
              francobolli natalizi, ha abolito ogni riferimento al Natale cristiano,
              limitandosi a immagini di scoiattolini infreddoliti e fiocchi di neve.

              "E' l'ultima follia del politicamente corretto", scriveva ieri il quotidiano
              Guardian, sostenendo che imprese private, autorità municipali e ministero
              dell'Istruzione sono preoccupati di offendere la sensibilità religiosa dei
              milioni di cittadini britannici che appartengono a un culto non cristiano, e per
              questo stanno gradualmente rinunciando a celebrare il proprio.
              Ci sono probabilmente anche altre ragioni. Alcune imprese, per esempio, citano i
              costi delle feste di Natale in ufficio e delle decorazioni natalizie: un taglio
              delle spese che, nelle aziende con molti dipendenti, finisce per essere non
              tanto piccolo.

              Certe scuole temono di essere citate in tribunale per discriminazione religiosa,
              specie dopo le polemiche che hanno accompagnato il licenziamento di una maestra,
              di religione islamica, che rifiutava di togliere il niqab (il velo che lascia
              scoperti soltanto gli occhi) in classe. Altri riconoscono che, dopo l'attentato
              nel metrò di Londra del luglio 2005 e di fronte ai continui allarmi terrorismo,
              è comunque preferibile evitare di suscitare discordia. E riguardo alle
              decorazioni luminose non manca chi sottolinea l'esigenza di un risparmio
              energetico. Ma l'ossessione del "multiculturalismo politicamente corretto"
              rappresenta probabilmente la motivazione principale: e qualcuno, davanti
              all'abolizione del Natale, comincia a dire che si esagera.

              "E' semplicemente una sciocchezza", afferma Jack Straw, ex ministro degli Esteri
              e attuale ministro per i rapporti con il Parlamento. "Non conosco alcun
              cristiano che vorrebbe impedire agli ebrei di celebrare Yom Kippur o agli
              islamici di celebrare l'Id. Né penso che esistano musulmani che si risentono
              perché i cristiani celebrano il Natale". Dello stesso parere è anche il Forum
              Cristiano-Musulmano, un'associazione multiconfessionale creata dopo l'attentato
              del 2005: "Decisioni come quella di abolire le decorazioni natalizie portano
              acqua la mulino dell'estrema destra razzista e finiscono per ripercuotersi
              proprio contro i seguaci dell'Islam". Il dibattito si sta dunque scaldando.
              Intanto, il prossimo 25 dicembre, quando la Bbc trasmetterà gli auguri di Natale
              della regina, l'emittente privata Channel Four farà porgere gli auguri di Happy
              Christmas alla nazione da un'annunciatrice araba, col volto coperto dal niqab.
              Se sia una provocazione ironica, o una cosa seria, lo decideranno i telespettatori.
            • josifek Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 18:55
              mnie to nie musisz mowic, bo to od roku mojego przyjazdu na zachod (sierpien
              1968 widze) widzialem to w Dani, w Szwajcarii ie pozwola nikomu podskoczyc i
              racje maja) we Wloszech sie niekontrolowana musulmanska imigracja w latach
              1975-78 zaczela i tylko Polakom dziekujac jakos w latach 1992 sie zaczymala, bo
              by teraz we Wloszech wiecej niz 5 milionow musulmanow bylo( legalnie sie
              rozumie) zamiast 1 800 tys.
              Rozne bzdury z ust lewakow i nie tylko, slyszalem, trzeba im dac prawo w
              kosciolach sie modlic, trzeba im mieszkania dac itd, ale jakos nikt cos nie
              mowil, ze trzeba ich szacunku do nas nauczyc.
              Jeszcze wczoraj w TV Primocanale, wywiad jednym z nich, ktory chcial stale
              pozwolenie na pobyt a nie tylko dwuletnie,choc od czasu przyjazdu do Wloch
              jeszcze stalej roboty nie znalazl i juz tutaj prawie dwa lata jest, choc w
              Polnocnych Wloszech bezrobocia nie ma i nawet starcow, takich jak ja zatrudniaja.
      • polski_francuz Droga do piekla 09.12.06, 11:07
        Panstwo stara sie o rozpowszechnienie wlasnosci. Sa programy realizowane przez
        ministra a Nord Pas de Calais, p. Borloo, dotyczace domow za 100 tys Euro. Tym,
        ktorzy po raz pierwszy, jak to sie mowi "wstepuja we wlasnosc" zagwarantowane
        sa niskoprocentowe pozyczki. Takze ulatwia sie zkup starszym by byli
        posiadaczami na emeryturze.

        Diabel, jak zwykle, tkwi w szczegolach.

        Po pierwsze, tam gdzie jest praca (region paryski, Lyon, Lille...) mieszkania
        sa drogie. Bo cena jest rynkowa.

        Tam gdzie mieszkania sa tanie brakuje pracy (centrum Francji).

        Po drugie, Francuzi lubia domy a nie mieszkania. I tu ceny zaczynaja sie od 150
        tys Euro i sa podbijane przez m.in. Anglikow i Holendrow.

        Po trzecie, i najwazniejsze, tak czy inaczej mieszkanie musisz splacic. Nawet
        jak masz pozyczke na 30 lat i bez procentow. I aby splacic potrzebujesz pracy.
        Wielu (wiekszosc) z tych ktorzy sa bezdomni, mieli domy, rodziny, zycie
        zawodowe. Droga do piekla jest nastepujaca: tracisz prace, zona odchodzi z
        dziecmi, tracisz dom, konczysz na ulicy. Powroty z piekla rzadkie.

        PF
        • vico1 Re: Droga do piekla 09.12.06, 11:27
          Nie wierze w jakikolwiek program. Politycy chca udowodnic swoja uzytecznosc i to
          tylko tyle. Zeby kupic mieszkanie trzeba pracowac przez cale zycie. Te gwarancje
          mozemy dac tylko sami sobie. Wszelkie udogodnienia, tanie kredyty sa marginalne,
          prywatnie nie radzilbym sie nimi podniecac nie majac tzw sily przebicia.

          > Po drugie, Francuzi lubia domy a nie mieszkania. I tu ceny zaczynaja sie od
          > 150 tys Euro i sa podbijane przez m.in. Anglikow i Holendrow.

          Jak bedziecie mieli tak tanie domy, to was szybko wykupimy, razem z Anglikami i
          Holendrami.
          W Belgii przyzwoita dzialka: 150tys euro+dom 150tys, razem 300tys. Mieszkania od
          180tys (studio) do 270tys.

          > Po trzecie, i najwazniejsze, tak czy inaczej mieszkanie musisz splacic. Nawet
          > jak masz pozyczke na 30 lat i bez procentow. I aby splacic potrzebujesz pracy.

          Slusznie i naukowo. Najwazniejsze o czym napisalem na poczatku.

          > Wielu (wiekszosc) z tych ktorzy sa bezdomni, mieli domy, rodziny, zycie
          > zawodowe. Droga do piekla jest nastepujaca: tracisz prace, zona odchodzi z
          > dziecmi, tracisz dom, konczysz na ulicy. Powroty z piekla rzadkie.

          Na tej drodze do piekla, najgorsza jest zla zona. To ona powoduje, ze zyjemy
          ponad stan, kupujemy4x4 na kredyt, skorzany living, monstrualne kredyty -
          pracujac w fabryce samochodow;)
          Cos o tym pisal Sheakespeare.
          Dobry rzad to taki, ktory chroni nas przed zlymi zonami ;)
          • polski_francuz Re: Droga do piekla 09.12.06, 11:34
            Nie wiedzialem, ze u was tak drogo. Moze dlatego ze w uprzemyslowionej
            Flandrii?

            W departamencie 59, wielu Francuzow kupje domy w Walonii bo sa nieco tansze niz
            tutaj.

            Cena 300 tys za nowy dom to powiedzialbym cena za dom w regionie paryskim/Lyonu
            w pasie 20-40 od Paryza/Lyonu. Lub w dosc dobrej dzielnicy Lille.

            Dobra zona to skarb, podpisuje sie pod tym obydwoma rekami.

            PF
            • felusiak1 Re: Droga do piekla 09.12.06, 15:40
              W mojej dzielnicy najtańszy dom można kupić za 550 tys dolarów, tylko godzina od
              Manhattanu w szczycie albo 15 minut o 5 rano.
              Z tym, ze nie można kupić, bo nie ma sprzedajacych. Są sprzedajacy o oczko wyżej
              w przedziale 750-800 tys, ale tych nikt nie chce kupować.
              • polski_francuz Re: Droga do piekla 09.12.06, 16:12
                Znaczysie 440 kEuro. Drogo. Ale i zarobki wieksze.

                PF
                • felusiak1 Re: Droga do piekla 09.12.06, 16:42
                  i to w systemie, gdzie nie ma pracujacych bezdomnych i każdy kto nie pracuje dla
                  rządu może być wyrzucony z pracy z dnia na dzień i ludzie nie boja sie skończyć
                  na ulicy. Nasi bezdomni sa jakościowo lepsi, nie ma takiej siły, która zmusiłaby
                  ich do pracy. Co to to nie.
                  • vico1 Re: Droga do piekla 09.12.06, 17:31
                    Przy naszych zarobkach netto nie zostaniemy sasiadamy. Kazdy kraj daje pewne
                    szanse, ale potem najlepiej zostac u siebie. Nawet powrot na stare lata do
                    Polski staje sie problematyczny. Ceny nieruchomosci w Polsce sa bardziej
                    zroznicowane niz na zachodzie, ale w lepszych miejscach porownywalne z zachodnimi.

                    Ci pracujacy bezdomni, tak naprawde trudno mi w to uwierzyc. U mnie jest to
                    niespotykane zjawisko. Bezdomni nie pracuja, czasem wynika to z koniecznosci,
                    czasem z wyboru stylu zycia. Oczywiscie zawsze beda istnialy organizacje, ktore
                    beda chcialy wzbudzic we mnie poczucie winy, ale mi to zwisa. Czasem sam
                    chcialby porzucic cala te normalnosc, bo jak sie dobrze zastanowic to nie ma ona
                    sensu - i stac sie kloszardem.
                    Francja jest moze wyjatkiem. Kloszard jest we Francji symbolem, tak ja wieza
                    Eifla i wara od nich.

                    > Nasi bezdomni sa jakościowo lepsi, nie ma takiej siły, która zmusiłaby
                    > ich do pracy. Co to to nie.

                    Przyznaje, ze o jakosci bezdomnego swiadczy stopien niecheci do pracy. To jest
                    filozofia zycia, kazde inne tlumaczenie sa biciem piany.
                  • polski_francuz Amerykanie sa inni 09.12.06, 19:38
                    bardziej pracowici, zaradni, mniej przywiazani do miejsca pracy i zamieszkania.

                    Ich szokiem kulturalnym, byl kryzys lat 30. Wtedy zaczelo sie szukanie pracy,
                    mobilnosc spoleczenstwa, przyczepy samochodowe itp.

                    Francuzi zyja ten szok obecnie. Dopiero sie ich d.. odrywaja od jednego miejsca
                    i szukaja gdzie indziej. gdzie sie szansa znalezienia pracy znajduje.

                    I jako, ze to spoleczenstwo indywidualistow (jak mi lepsza polowa podpowiada)
                    lubia znalezc winnego. I tym winnym jest oczywiscie emigrant.

                    Korzystaja na tym roznej masci rasisci jak josifek na tym watku a Le Pen w
                    polityce.

                    PF
                    • vico1 Re: Amerykanie sa inni 09.12.06, 22:56
                      Nie da sie ukryc to, co czesto chce sie tutaj ukryc, ze w Ameryce na pierwszym
                      miejscu jest praca, czyli biznes. Kto tam przyjezdza wie, ze jak nie zapracuje,
                      to jest szmondak, zero, obszczymur i musi wracac do swojej wsi.
                      I to jest zdrowe. Czlowiek jest zaradny, jesli musi i leniwy, jezeli moze. Na
                      tym polega roznica miedzy USA i EU. Fakt oczywiste, ale niechetnie tutaj widziany.

                      Piszesz:

                      > bardziej pracowici, zaradni, mniej przywiazani do miejsca pracy i zamieszkania.

                      Wynika z tego, ze tam nie mozna inaczej. Albo jestes szmondak, ....

                      Indywidualizm Francuzow, jak zwykle w uogolnieniu, jest bujda. Trzeba wywalic
                      scianki w biurach i juz koniec z indywidualistami. Tak zrobiono w mojej firmie
                      na poczatku lat 80tych.

                      > I jako, ze to spoleczenstwo indywidualistow (jak mi lepsza polowa podpowiada)
                      > lubia znalezc winnego. I tym winnym jest oczywiscie emigrant.

                      Zbyt duzy skrot myslowy z tym emigrantem. Tutaj chodzi o cos wiecej. Wiekszosc
                      naszych problemow wynika z niekontrolowanej od wielu lat polityki imigracyjnej
                      przy jednoczesnym konserwatyzmie systemow socjalnych, skrojonych na innego,
                      szczuplejszego klienta.
                      Czy mozesz zauwazyc roznice w zachowaniu imigranta latynowskiego tam i
                      polnocnoafrykanskiego u nas? U nas pierwsze kroki robi sie do biura socjalnego i
                      z niego sie juz nie wychodzi.
                      Tutejsi ludzie to widza, z tym sie nie zgadzaja, chociaz nie chca zburzyc
                      klockow, ktore przez lata ukladali. Politycy to olewaja, sa bezradni lub brak im
                      odwagi i system powoli zbliza sie do crashu. Potem wszystko sie zrzuci na
                      globalizacje, a obecni politycy przeniosa sie do swoich posiadlosci w
                      poludniowej Francji pozostawiajac po sobie syf.

                      Nie rzucalbym od razu epitetow 'rasista' w ludzi, ktorzy krytykuja te patologie.
                      Czy to bedzie Josifek czy Le Pen. To jest latwy i wykorzystywany chwyt przez
                      kryminalistow politycznych, ktorzy do obecnej sytuacji doprowadzili.
                      To ci kryminalisci spowodowali polaryzacje spoleczenstwa, antagonizmy, a w
                      skrajnej formie odruchy, ktore niektorzy nazywaja rasistowskie. Wskazac trzeba w
                      pierwszej kolejnosci na prawdziwego winowajce.
                      • grzegorz1948 Re:P-F--vico1 11.12.06, 00:31
                        Dyskusja jest naprawde ciekawa! Vico pisze jak wyglada rzeczywistosc a P-F jak
                        powinna wygladac.Jest tylko moim zdaniem jedno niedopowiedzenie w obu
                        przypadkachze" Swiatem rzadzi pieniadz" ten ktory wplywa bezposrednio do
                        kieszeni polityka tak ja np. Schrödera, czy tez sterowanie przedsiebiorstwami-
                        te zrobi plajte a te moze jeszcze pod nasza kontrola dzialac.Starsi
                        wspolpracownicy sa latwiej do wyrugowania z zakladu bo daje im sie troche grosza
                        (co po jakims czasie okazuje sie jalmuzna) i oni sami odchodza schorowani i
                        zmeczeni ciaglym podbijaniem produkcji bez wziecia uwagi na jakosc.Ze sa
                        czesciej na chorobowym to tez nie jest prawda bo np na moim zakladzie okazuje
                        sie ze wiecej wpolpracownikow ma chorobowe przed 40 niz po 40.Nowe miejsca
                        pracy to jest smiech ! Przyjmuje sie do pracy ludzi z wypozyczalni"dusz".Czy
                        ktos tu mowil o doswiadczeniu? Mlody kierownik przedsiebiorstwa wykazuje sie
                        tylko na papierku z swojej dzialalnosci( o produkcji pojecia i tak nie ma bo
                        jest obcy w branzy).Jak to wszystko zyje?Teraz juz nie ma tak jak bylo za
                        czasow dynastii Krupp czy Thyssen ze przedsiebiorca musial dobrze wyzywic cala
                        dynastie teraz zyja banki a jak cos nie gra to okrada sie akcjonariuszy
                        (naturalnie malych na zasadzie" kup pan cegielke-przepraszam akcje" a stracisz
                        wiecej niz mozesz zyskac)Spoleczenstwo -przez udogodnienia w podatkach.Czy tez
                        czy tez samych wspolpracownikow przez utrate pracy.
          • josifek Re: Droga do piekla 09.12.06, 17:05
            calkowicie sie z tym zgadzam, tylko chcialbym dodac,ze czyns za mieszkanie
            normalnie, jest polowa oplaty na pozyczke mieszkaniowa( przy 60 % pozyczce), a
            jezeli ktos mieszkanie pracujac, nie kupuje to widac ze ma inne priorytety,
            tylko niech potem nie narzeka, ze jak na rente idzie, goly jest.
            Roznic miedzy mieszkaniami w centrum, gdzie robota jest a periferiami w duzych
            Wloskich Polnocnych miastach moze nawet 5 krotna byc, we Wloszech kupuja
            mieszkania na peryferyjach imigranci z Ameryki Lacinkiej( widac ze tam Chaves
            nie wszystkim mozliwosci do normalnego zycia dal) i z Albanii, bo oni wspolnie
            duze mieszkania kupuja, je remontuja i razem w nich zyja.
    • josifek Re: Co drugi Francuz boi sie skonczyc na ulicy 09.12.06, 16:55
      a tak pozatym ciekawa statystyka z urzedu podatkowego.
      We Wloszech zyje legalnie 2340 tys poza unijnych imigratow, ich laczny
      deklarowany dochod przedpodatkowy wynosi srednio 8400 Euro rocznie, calkowita
      suma przez ich podatkow placonych wyniosla w roku 2005 srednio 920 Euro.
      Moze mnie teraz ktos wytlumaczy jak oni sie do dalszego rozwoju Wloch
      przyczyniaja i jak oni ich podatkami pozwola urzedom socjalnym pensje dla
      starszych wlochow zaplacic...
      Dodam,ze we Wloszech nie istnieje pomoc socjalna i to nas tylko przed islamskim
      zalewem uratowalo.
      A tak pozatym, w samej Genowie dla budowy ich nowego meczetu oni( wedlug ich
      wlasnycgh slow) zebrali 4 miliony Euro ( legalnie ich w Genowie 17 tys jest),
      cos tutaj nie gra, albo nas za idiotow maja.
      A tak pozatym okolo 80 % wieziennych klientow w wiezieniu Marassi( Genowa),
      gdzie jedna Zydowka vice-dyrektorem jest ....
      • polski_francuz Ciagle jeszcze 09.12.06, 19:33
        nie rozumiem zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy emigracja arabsko-
        muzulmanska a tym, ze sie ludzie na ulicy znajduja.

        Masz tyle watkow, aby sie na muslimach wyzyc, skorzystaj z nich zamiast siac
        progande izraelska na moim.

        PF
        • josifek Re: Ciagle jeszcze 09.12.06, 21:06
          hbardzo proste, jezeli wszelkie srodki panstwa na to ida aby nierobom i wrogom
          spoleczenstwa placic, to nie wystarczaja pieniadze aby kwalifikacje wlasnych
          obywateli podnies i im pewna i dlugotrwala prace zapewnic.
          Dlacxzego tez we Wloszech, gdzie socjalu nie ma, jakos tych problemow nie mamy i
          jakos nawet 10 % wlochow sie nie boi, aby sie na ulicy znalesc.
          • polski_francuz Re: Ciagle jeszcze 09.12.06, 21:08
            Francja bogartsza od Wloch i lepiej urzadzona.

            Dlaczego twoim zdaniem?

            Tylko za wiele nie truj, bo znam Wlochy. 2 lata io ho lavorato.

            Zastanow sie i pisz dobrze, albo siedz cicho i czytaj.

            PF
            • josifek Francja od Wloch bogatsza 09.12.06, 22:16
              dlatego sie tam 50 % francusow boi ,aby na ulicy sie nie znalesc, dziekuje za
              takie bogatctwo.
              Ty we Wloszech pracowales...ha,ha mozna wiedziec gdzie.

              W takim razie zycze Polakom ,aby przypadkiem sie nie bogatsi od Francji
              znalezli, 80 % bedzie sie musiala z ulica poznac.

              Tu rzeczywiscie strzeliles, ale zapomniales Busse zaladowac.
              • polski_francuz Re: Francja od Wloch bogatsza 10.12.06, 00:34
                Trentino

                PF
                • josifek Re: Francja od Wloch bogatsza 10.12.06, 21:28
                  i mam nadzieje ze w prywatnej firmie pracujac , mogles zalety mieszkania w Sued
                  Tyrolu docenic....bo Sued Tyrol jednym z tych miejsc w Europie jest, gdzie sie
                  naprawde doskonale zyje.
                  • polski_francuz Re: Francja od Wloch bogatsza 10.12.06, 21:36
                    Südtirol to juz Austria. Powyzej przeleczy Brenner. A Trentino troche bardziej
                    na pld od alto Adige. Provincia bogata i kazden jeden marzy by dla niej
                    pracowac.

                    Jest jakies specjalne prawo dla tych obu prowincji (Trentino/Alto Adige). Mniej
                    chyba podatkow placa panstwu.

                    Glowny przemysl to turystyka.

                    Troche malego przemyslu.

                    Ludzie uparci. teste dure - gorale.

                    Wspominam dobrze i oni chyba mnie tez...

                    PF
                    • josifek Re: Francja od Wloch bogatsza 10.12.06, 21:47
                      Sued Tyrol czescia Wloch jest, a nazwe alto adige to musolini Sued Tyrolowi
                      nadal, jak chcial go zitalinizowac-chyba wiesz co ta nazwa( glupia i obrazliwa)
                      znaczy to tak jak by ktos nas z Ciesina Wasser polakami( Hitler juz probowal)
                      nazwal albo tez gornymi olzakami, bo tam gorna Olza przeplywa.
                      W Bolzano jest duzo drobnego wysoko wykwalifikowanego przemyslu i nie tylko
                      zywnosciowego i Bolzano stolica Sued Tyrola jest, tak jak stolica calego Tyrolu
                      Innsbrueck jest.
                      • polski_francuz Re: Francja od Wloch bogatsza 10.12.06, 21:51
                        Administracyjne nazwy sa takie jak napisalem. A ze ich etymologia jest taka czy
                        inna to co innego.

                        W Bolzano rzeczywiscie mozna sie juz po niemiecku porozumiec. W Trentino juz
                        tylko po wlosku.

                        PF
                        • josifek Re: Francja od Wloch bogatsza 11.12.06, 23:32
                          W Bolzano a szczsegolnie w Meran lepiej po ladino albo niemieckim dialektem
                          gadac, a jak potrafisz grzecznie po wlosku, to ci tez oni grzecznie po wlosku
                          odpowiedza i ich okropnym akcentem, a w Trento mozna sie doskonale po niemiecku
                          porozumiec...
        • josifek a moze mnie mistrzu wyjasnisz. 09.12.06, 21:10
          gdzie ja proisraelska propagande tutaj uprawiam, od 35 lat we Wloszech podatki
          place i widze jak w innych Unijnych krajach sie wspolne pieniadze na musulmanow,
          wrogow chrzescijanstwa i europejskich wartosci, wydaje, aby politycznie
          poprawnym byc, o skutkach nie myslac, pisze, bo to moj i moich dzieci interes
          jest, interes ,ktora jak mozna zauwazyc nie tylko moim jest, ale tez interesem
          wiekszosci unijnych obywateli.
          Cytuje:
          Masz tyle watkow, aby sie na muslimach wyzyc, skorzystaj z nich zamiast siac
          progande izraelska na moim.
          • polski_francuz Piszesz 09.12.06, 21:14
            muzulmanach na watku o bezdomnych Francuzach.

            To tak jak w tym kawale co mi kolega Czech o Slowaku opowiadal.

            Stoi Slowak nad wodospadem Niagara i patrzy sie. I patrzy sie i patrzy sie az
            mu galy wychodza.

            I ludzie sie go pytaja: o czym tak myslisz dobry czlowieku.

            A Slowak na to: O babach.

            A ty o muzulmanach.

            Capito?

            PF

            • josifek Re: Piszesz 09.12.06, 21:58
              bo zawsze z tym polaczenie jest jak ci juz usilowalem to wytlumaczyc...innym sie
              pomaga ale o wlasnych obywatelach sie zapomina..
    • superspec Znajdą jakieś kozły ofiarne zamiast roboty .:) 09.12.06, 19:44
      Jak ta lewicowa wygra to pewnie kapitalistów
      a jak prawicowy to emigrantów.:) A najlepszy kozioł to polski hydraulik bo i emigrant (prawica) i drobny kapitalista (lewica).:)
      • polski_francuz Re: Znajdą jakieś kozły ofiarne zamiast roboty .: 09.12.06, 19:48
        O to to, mate, dokladnie tak.

        Polacy podobni:)

        Obecnia winna wszystkiemu komuna.

        Za jakies 3-5 lat, wina spadnie na Koczaorow i PiS...

        PF
    • tornson Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 09.12.06, 19:51
      W jednym miejscu piszesz że połowa Francuzów boi się wylądowania na bruku, a w
      innym że Francuzi to takie paniska że nie chcą mieszkać w blokach ale w domkach
      jednorodzinnych?
      Więc jak to w końcu jest z tym strachem, czy to nie jest może jydynie strach
      przed tym że będą musieli sprzedać domek i kupić mieszkanie?
      • polski_francuz Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 09.12.06, 20:03
        Kazdy lud ma swe marzenia.

        Na przedwojennym Podlasiu (dzisiejsza Bialorus) marzeniem bylo zapalic ogniec
        jedna zapalka a nie taka podzielowna na czworo.

        Dzisiejsza Francja ma 3 kategorie ludzi:

        1.Ci ktorzy sa zamozni;
        2.Ci ktorzy sa chronienie (funkcjonariusze panstwa);
        3.Ci ktorzy sa skazani na solidarnosc dwoch poprzednich kategorii.

        Mowimy o domku dla kategorii 1.i 2. Mieszkanie jest raczej dla kategorri 2. i
        3. (to ostatnie to czesto tzw HLM - o niskich czynszach).

        Problem spoleczny, o ktorym pisze, ma zwiazek z latwym przejsciem z kategorii 1
        do 3. I z tym, ze kategoria 3 rosnie tak, ze juz nie mozna na jej istnienie
        zamknac oczu.

        Juz Chirak wygral wybory w 95 roku haslem "fracture sociale" czyli wlasnie
        pekniecie spoleczne. Ale, jak to rodowity Francuz po wielkiej szkole, po
        wygraniu nic nie zrobil.

        A teraz spoleczenstwo juz wie, ze takim bucom (rodowitym, po wielkiej szkole)
        nie pozna wierzyc. I szuka nowych. Na tej nucie gra Ségo (wg. mnie oszukuje
        ludzi ona to przeinaczyla na kobieta=nowa bo ona jest i rodowita i po wielkiej
        szkole) i Sarko (ta jego muzyka brzmi szczerzej w moich uszach bo jest i
        emigrant i adwokat).

        Tak widze sprawy na dzisiaj.

        pozdro

        PF
        • josifek Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 09.12.06, 21:11
          jesli potrafisz zapalke na cztery podzielic to prawdziwym mistrzem jestes, albo
          tez komunistyczna propagande doslownie wzioles.
        • vico1 Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 10.12.06, 11:03
          polski_francuz napisał:

          > Dzisiejsza Francja ma 3 kategorie ludzi:
          > 1.Ci ktorzy sa zamozni;
          > 2.Ci ktorzy sa chronienie (funkcjonariusze panstwa);
          > 3.Ci ktorzy sa skazani na solidarnosc dwoch poprzednich kategorii.

          Jest troche inaczej:
          Pierwsza grupa nigdy nie przechodzi do trzeciej, wystepuje tylko w drugiej, gdyz
          jest tam gdzie uwaza za stosowne. Arystokratyczna jej czesc zajmuje wysokie
          stanowiska w biznesie i ma duze wplywy w panstwie.
          Pewna czesc w tej grupie, ktora ma nieruchomosci w "zagrozonych" rejonach, boi
          sie obnizenia wartosci majatku i glosuje na Le Pena.
          Wszyscy z tej grupy maja rezydencje w poludniowej Francji i innych atrakcyjnych
          miejscach.

          Grupa druga jest calkowicie dyspozycyjna, glosuje na lewo lub na centrum, byle
          utrzymac stolki i niedopuscic do wladzy reformatorow. Ta grupa jest kamieniem u
          nogi wszelkich reform.

          No wiec wlasnie, ci skazani. Tez nie calkiem slusznie wsadzasz ich wszystkich do
          jednego kotla. Gdzie uplasujesz nas? Tak wiec jest jeszcze 4ta grupa, klasa
          srednia, ktorej sie dobrze zyje, maja domki i mieszkania lub kase na czynsz -
          wiekszy lub mniejszy. Ta grupa jest mniej lub bardziej doinformowana politycznie
          i jej glosy sa rozrzucone. Czesc z nich, ktorych majatki traca na wartosci z
          powodu degeneracji otoczenia, na znak protestu, glosuje na Le Pena.
          Ta grupa nie ma problemow z praca chociaz, jako ze praca jest artykulem
          reglamentowanym, trzeba sie mocno starac. Sa w tej grupie tez drobni i sredni
          pracodawcy.

          Dochodzimy wiec do wyselekcjonowanej grupy prawdziwych skazancow. Tu mam kilka
          pytan, ktore zmierzaja do okreslenia problemu:
          - jaka szanse na stala prace ma ta grupa, kiedy te odpryski pracy, ktore
          pozostaly w Europie przejmuje lepiej wyksztalcona i zawodowo sprawniejsza klasa
          srednia - rodzima i tacy jak my?
          - nie majac stalej pracy, lub nie majac jej w ogole, jak mozna planowac wynajem
          lub kupno mieszkania?
          - czy ktos kto ma byle jaka lub krotkoterminowa prace jest wlasnie tym gosciem,
          o ktorego ci chodzi w watku? Jezeli tak, to jest bardzo zle, jezeli ta grupa
          stanowi 50% Francuzow. Dlatego w to nie wierze ;) To jest jakas przedwyborcza,
          socjalistyczna propaganda.

          Komu tu zaufac? Nie widze w zadnej z tych grup pozywki na rozwoj zdrowej
          polityki. Najzdrowsza pod tym wzgledem, klasa srednia, nie ma ambicji
          politycznych, albo dostatecznych kwalifikacji do polityki. Tak wiec trzeba
          liczyc tylko na tych z pierwszej polki, ktorzy zajma sie naszymi problemami -
          albo nie - w przerwie miedzy party i wizyta w kasynie ;)
          • polski_francuz Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 10.12.06, 11:20
            Jesli dobrze rozumiem twoje pytania...

            Do pierwszej grupy nalezy ci co maja normalna, ubezpieczona spolecznie prace.
            Czyli czesc klasy sredniej. Tylko ze taka prace mozna stracic i z klasy
            sredniej przejsc do klasy 3.

            Druga czescia klasy sredniej sa funkcjonariusze. Ich dochody sa reglamentowane
            ale pewne. I sa w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do braci i siostr z
            kategorii 1. To wlasnie ci daja najwiecej politykow we Francji. Na czas kariery
            zawieszaja swoje funkcje a po stracie funkcji ja odzyskuje. Przykladem jest
            Jack Lang, ktory jest profesorem i wielu innych.

            I to prawda, ze to oni sa "chamulcowymi" (sorry za ten cytat z arapa:). Bo i
            rzadza i maja przywileje.

            I co dalej.

            Ano, niestety pewna doza liberalizmu jak napisalem. Praca nie jest statyczna
            masa, jak to widzieli planisci z komisji planowania w Polsce albo Martine Aubry
            we Francji. Prace sie tworzy przez pomysly, potrzeby, przez motywacje.

            I ten aspekt trzeba rozwijac. Wlasnie zaufanie do siebie samego i
            przedsiebiorczosc.

            Czytalem gdzies w Polskie gazecie, ze wlasnie Polacy po kilkunastu latach
            przedsiebiorczosci zaczynaja wolec raczej spokojny etat. Czyli jakos w polskiej
            i francuskiej naturze jest raczej co innego niz PRACA. Pewnie rodzina, spokojne
            zycie...

            I w koncu motywacje.

            Na zmiany: glowna motywacja jest dlug panstwa francuskiego. Wynosi on okolo
            tysiac miliardow Euro (budzet jest 1500 mld euro). I ten dlug jest wlasnie
            pieta Achillesowa systemu. Trzeba wpierw zarobic a potem wydac forse na co sie
            chce.

            Na zachowanie status quo. Inni maja jeszcze gorzej.

            PF
            • vico1 Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 10.12.06, 12:12
              Troche uniknales odpowiedzi na moje pytania. Te pytania dotycza prawdziwych
              stracencow naszych czasow. Ja nie umiescilem w niej klasy sredniej. Wyobrazam
              sobie, ze w klasie sredniej sa tacy jak my. Masz jakis problem? Mysle, ze nie.
              Dlatego z tej stabilnej klasy sredniej, nie bojacej sie o prace zrobilem
              dodatkowa grupe.

              Jakos trudno mi zaliczyc do klasy sredniej robotnikow delokalizowanych fabryk
              aut. Ta grupa jest juz od lat tak ograniczana, ze procentowo nie ma juz takiego
              wplywu jak kiedys. Socjalisci to widza i przerzucaja adoracje na dynamicznie
              rosnaca grupe imigrantow.
              Bolec nad ta grupa, to jest jak rozpaczac nad rozlanym mlekiem. Zreszta nie jest
              im tak zle. Zwolnieni z fabryki VW w Brukseli za 20lat pracy dostaja 144tys euro
              brutto.
              Urzednikow umiescilem w oddzielnej grupie, roznia sie od mojej klasy sredniej
              konserwatyzmem jesli chodzi o zmiany. Co do tego obaj nie mamy watpliwosci.
              Nie umieszczam w tej grupie arystokracji z krwi lub majatku. Oni sa w pierwszej,
              praktycznie rzadzacej krajem grupie. Stopien ich patriotyzmu mozna przeliczyc na
              pieniadze. Patrzac na ostatnie dziesieciolecia widac, ze im wszystko zwisa.
              Coz z tego, kiedy i tak beda mieli najwiecej do powiedzenia w przyszlosci.

              > Prace sie tworzy przez pomysly, potrzeby, przez motywacje.

              Motywacji i pomyslow chronicznie brak, potrzeby rosna. Stad zrodlo konfliktow.
              Jakos nikt zajmuje sie pobudzeniem motywacji. Nie zrobi sie tego populistycznymi
              haslami. Nadmierny socjal obniza motywacje. Nie ma silnych by sie tym jednak zajac.
              Slysze tu i tam o inowacjach, potrzebie nowych technologii, itd, itd. Ambitne
              hasla nie sa zle, ale po pierwsze inni w Azji sie tez tym zajmuja, po drugie nie
              pobudzi sie tym motywacji zaleznym od socjalu.

              > Czytalem gdzies w Polskie gazecie, ze wlasnie Polacy po kilkunastu latach
              > przedsiebiorczosci zaczynaja wolec raczej spokojny etat. Czyli jakos w
              > polskiej i francuskiej naturze jest raczej co innego niz PRACA.

              Na mnie takie 'sensacje' nie robia wrazenia. Gdybym mogl tez bym lezal na plazy,
              popijal longdrinka i poklepywal Anetke. Motywacje trzeba wymusic, nawet jezeli
              praca jest reglamentowana. Co za problem, za pare groszy oddamy do szewca buty
              do naprawy, jezeli Chinczycy nie obniza ceny :) Oczywiscie szewc na kazdej ulicy.

              > Na zmiany: glowna motywacja jest dlug panstwa francuskiego. Wynosi on okolo
              > tysiac miliardow Euro (budzet jest 1500 mld euro). I ten dlug jest wlasnie
              > pieta Achillesowa systemu. Trzeba wpierw zarobic a potem wydac forse na co sie
              > chce.

              I to jest dla mnie jedyna nadzieja na postep; na socjalizm brakuje juz pieniedzy.
              Rzad belgijski sprzedaje ambasade w Tokia, budynki rzadowe byle ratowac budzet.
              Oczywiscie socjalisci sa u wladzy.
              W koncy zaswieci dno i trzeba bedzie podjac meska decyzje. Sympatyczna pani
              Royal okaze sie jednak bez jaj, na co zreszta bardzo licze, bo mi sie podoba.
              • polski_francuz Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 10.12.06, 13:45
                No tak, klasa robotnicza to rzeczywiscie prawdziwi stracency.

                To oni cierpia od goracych przedmiesc, to oni nie widza zadnych perspektyw
                (moze vW kapnie Brukseli A3 od 2009 roku a propos).

                Co dla nich: tylko i wylacznie solidarnosc widze.

                Albo tez zatrzymac troche postep i automatyzacji by im dac prace.

                Albo tez TV, charantaise i wizja "1984" Houxley'a sie realizuje.

                Nic dziwnego, ze to oni na Le Pena glosuja.

                PF
                • bronek24 Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 10.12.06, 15:09
                  No bracie, tu sie polozyles literacko. Straciles ta wpadka, niestety , cala
                  swoja "credibility". Do biblioteki, kolego!
                  • polski_francuz Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 10.12.06, 15:48
                    Orwella, znaczysie.

                    Ale mamy tu krytykow literackich!

                    PF
                • josifek Re: Coś się Francuz plączesz w zeznaniach. ;o> 10.12.06, 21:42
                  ta twoja klasa robotnicza, miala po wojnie mozliwosci, sie zawodowo udoskonalic
                  i tzw klase robotnicza opuscic, kto tego nie zrobil, nie moze teraz narzekac,
                  chyba mnie nie powiesz ze po roku 1968 tych mozliwosci nie bylo....
                  • polski_francuz Nie kazdy moze 10.12.06, 21:53
                    zdobyc wyksztalcenie.

                    Rodzice musza byc w stanie pomoc.

                    Wielu inteligentnych musialo rodzicom pomagac.

                    PF
                    • vico1 Wyprzedaz majatku narodowego 10.12.06, 22:45
                      No i we Francji tez sie zaczelo.
                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,74419,3781547.html
                      Oto do czego prowadzi zle rozumiana solidarnosc.
                    • br61 [...] 10.12.06, 23:15
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • josifek Re: Nie kazdy moze 11.12.06, 23:27
                      tutaj nie masz racji, wystarczy chec miec.
    • polski_francuz Watek ma temat 11.12.06, 07:43
      na ktory sie powinno pisac. Ewentualnie rozwija sie dyskusja n/t podtematu
      rozwijanego przy jego okazji.

      Rola zwischenrufu, do ktorego czynisz aluzje, byla prowokacja osobista majace
      na celu zerwanie dyskusji.

      Wole prowokow nie miec na watku. I tyle.

      Takich "forumowiczow" zadne forum nie potrzebuje. Ale, jesli chcesz, mozesz
      zakladac takie watki na ktrych pisze podobni osobnicy.

      Mnie tam nie znajdziesz.

      Jesli nic innego nie masz do dodania, to czesc!

      PF


      • wobo1704 Re: Watek ma temat 11.12.06, 10:04
        Tak to widzi inna Polka żyjąca w Francji:

        >>>>" target="_blank">mafrance.blox.pl/html>>>>>
        Co zrobić żeby nic nie robić? To pytanie zadaje sobie zapewne wielu Francuzów
        każdego dnia spoglądając na siebie w lustrze przed kawą o poranku. Republika to
        kraj należący do szeroko rozumianego Zachodu. Ten ostatni kojarzy się przede
        wszystkim z kapitalizmem, dobrobytem, emigracją i ciężką pracą. Tymczasem im
        dłużej mieszkam we Francji tym bardziej jestem przekonana o dziwnej
        transformacji jaką przeżył ten kraj w wyniku długoletnich rządów lewicy. I tak
        ku mojemu ogromnemu zdziwieniu odkrywam iż system który miał ponoć roztaczać
        opiekę nad najsłabszymi ale głównie jednak dawać szansę na tworzenie własnej
        rzeczywistości ekonomicznej jest wylęgarnią leni i ludzi czerpiących ogromne
        korzyści z socjalnych pomocy. Ale nie tylko. Bowiem Francja to raj dla
        pracowników tzw sektora budżetówki. Urzędnicy państwowi, nauczyciele,
        pracownicy transportu, artyści etatowi... itd itd. Do tego dochodzą jeszcze
        ludzie pracujący w wielkich firmach z przeważającym kapitałem państwowym jak np
        przedsiębiorstwa związane z energią i przemysłem gazowym. Cała ta grupa choć
        nie dostaje ogromnie wysokich wynagrodzeń to jednak korzysta z krótszego czasu
        pracy, wcześniejszych emerytur, inaczej również naliczanych, dodatków
        związanych z decyzjami życiowymi jak przeprowdzka albo posiadanie dziecka...itd
        ( Np pracownik EDF'u - tj przedsiębiorstwa odpowiedzialnego za dostarczanie nam
        prądu - gdy rodzi mu się bobas to dostaje jedną pensję dodatkową.) Poza tym
        budżetowi pracownicy są chronieni przed zwolnieniami. Zrzucany jest z nich
        jakikolwiek strach lub niepewność jutra. Pozbawieni sa najmniejszej świadomości
        problemów z jakim boryka się większości ludzi na świecie a nawet w ich własnej
        ojczyźnie. Ale kraj bez znakomitej części tych wszystkich pracowników
        budżetowych nie mógł by funkcjonować. Rządy wieloletnie socjalistów zapewniały
        im coraz więcej udogodnień a coraz mniej obowiązków i odpowiedzialności w
        stosunku do ich płacodawców.

        Doprowadziło to wszystko do wyodrębnienia się zupełnie nowej "kasty" ludzi -
        zwanych potocznie fonctionnaires. Osobiście znam wielu takich spokojnie
        żyjących. Najbardziej denerwuje mnie fakt,iż w ich umysłach nie świta nawet
        myśl, że całe to ich profesjonalne życie jak i prywatny luksus ma się nijak do
        codzienności tych co pracują w sektorze prywatnym. Nikomu nawet nie zabłyśnie
        iż żyją jednak z podatków płaconych przez kapitalistów. A pozwalają sobie na
        krytykę i agresywne potępianie tych ostatnich.

        Ci ostatni, właściciele małych firm, pracownicy ogólnie prywatnych
        przedsiępbiorstw stanowią część nie uprzywilejowanych już na wstępie. Pracują
        dłużej, więcej i z ryzykiem utraty zarobkowania. Są to niewolnicy systemu i nie
        czerpią z niego żadnych przywilejów. Nie mają prawie dodatków rodzinnych,
        transportowych, za wszystko płacą, płacą, płacą... są kontrolowani i harują od
        rana do nocy. Nie mogą również liczyć na pomoc państwa bo ono i tak jest już
        bardzo zajęte swoimi urzędasami, ich związkami zawodowymi i całą rzeszą tych co
        to im za nic kapie pomoc na głowę.

        Ci ostatni to potencjalni albo lenie, albo chorzy albo głupole co to niczego
        nie potrafią, albo tacy co potrafią ale jakoś im nie wychodzi lub po prostu
        ludzie nie mający szczęścia.Są również tacy co z pełną premedytacją korzystają
        z kasy państwowej a ponieważ nie ma specjalnej kontroli to żyją bez stresowo.

        Na drugiej stronie rzeki jest jeszcze grupa bogaczy, finansistów i prezesów
        wielkich firm, bankierów i szczęściarzy co to od rodzin dostali w spadku.
        Chociaż trzeba pamiętać iż we Francji płaci się ogromny podatek od majątku
        rodzinnego. On dość skutecznie wytępia stare rodziny arystokratyczne. Płacą
        bowiem tak ogromne coroczne podatki od faktu iż posiadają dobra, że muszą je
        sprzedawać aby spłacić tę moim zdaniem złodziejską taxę. Bo jak wytłumaczyć
        fakt iż wzbogacając się od lat, rodziny płaciły zawsze podatki i w momencie
        kiedy pozostawiają ten majątek własnym dzieciom skazują je tym samym na
        podatkowe galery? Czyli te rodziny płacą podwójnie!

        Generalnie zatem jak patrzę na Francuzów dochodzę do wniosku iż jedni pracują
        na drugich. Można spokojnie sobie żyć, powolutku budować rzeczywistość, jeść,
        spać, lulki palić pod ciepłą strzechą opiekuńczego państwa. Coraz trudniej
        jednak się dzieje tym co muszą ciągle uszczelniać tę republikańską chałupę. A
        to w imię wolności, braterstwa i równości. Tylko już sama nie wiem kto z kim ma
        się równać, bratać bo wolność na szczęście jest dla każdego.Chociaż i to nie
        wiem jak długo.

        Francja to jednak kraj na tyle bogaty, że jeszcze jakoś ciągnie ten swój wózek.
        Ale zadłużenie z pokolenia na pokolenie jest coraz większe. A i wózek coraz
        lżejszy bo coraz mniej w nim wartości. Natomiast strajki stały się już
        codziennością. Manifestacje ciągle niezadowolonych, rozkapryszonych ludzi
        przewalają się po ulicach miast francuskich. Wprowadzanie jakichkolwiek
        liberalnych reform jest już czymś chyba niemożliwym do zrealizowania. Slogany
        godne naszych gomułkowskich i gierkowskich czasów echem obijają się w rozmowach
        przy suto zastawionym stole... Oczywiście w tym całym ruchu pseudo-społecznym
        biorą udział ci co mają na to czas, czyli tłuste owce systemu. Reszta ciężko
        musi pracować na te socjalistyczne fanaberie. Tylko nie wiem jak długo starczy
        im sił. Bo leni do utrzymania we Francji jest naprawdę bardzo mnogo... mnogo
        ich.
        >>>>>>>>
        To chyba trzeźwiejsza ocena francuskiej rzeczywistości.

        • josifek Re: Watek ma temat 12.12.06, 14:05
          aby tylko francuskiej, pracownicy firm budzetowki we Wloszech juz po 19, i
          szesciu miesiaczach mogli na emeryture isc ,teraz od 5 lat "dopiero" po 25
          latach, pewni pracownicy firm nigdy bilansow na czarno nie majacych Italsider,
          Ansaldo, Alitalia, Koleje itd przyznano, az do dziesieciu lat stazu za Azbest(
          skrocono im o dzieciec lat obowiazki skladkowe, choc oni nigdy w ich zyciu z
          azbestem nie mieli do czynienia...dodam tez ze wlochy sa krajem gdize praiwe
          najdluzej w Europie zyje i sa ludzie , ktorzy juz ich emerytualnym stazem trzy
          krotnie okres zatrudnienia przekroczyli.
          Znam osobiscie jednego ,ktory camalem byl( pracownik portowy, monopol
          koperatywny) ktory w wieku 49 lat w roku 1982 z 1,400 tys lirow, ja wtedy jako
          spawacz w malej prywatnej firmie w ktorej tez w dalszym ciagu pracuje z
          nadgodzinami i wszelkimi dodatkami, do miliona nie dochodzilem( teraz jak nic 2
          tys eurow ma, bo wystarczy jego standard zycia ogladnac), miesiecznie na
          emeryture poszedl, choc jak juz "pracowal", to tez nic nie robil.
    • josifek na szczescie polskich francusow o to 12.12.06, 13:53
      sie nie pytalo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka