Dodaj do ulubionych

Brak nacisu na wyksztalcenie?

IP: *.proxy.aol.com 19.11.01, 22:44
Czy jest zaleznosc pomiedzy wyksztalceniem a dobrobytem? Od dziesiatek lat USA
ma najbardziej wyksztalcone spoleczenstwo i podobnie dlugo stopa zyciowa w USA
jest znacznie wyzsza niz w krajach z nizszym wyksztalceniem. Jezeli jest
zaleznosc pomiedzy edukacja a dobrobytem to czy Polska nie powinna inwestowac w
edukacje znacznie wiecej?

Ponizej przedstawione sa dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
wyksztalceniem w wieku 25-64 lat z National Center for Education
Statistics:

Canda 17.3
France 9.7
Germany 13.1
Japan 13.3
United Kingdom 12.8
United States 25.8

Roznice w wyksztalceniu pomiedzy roznymi krajami wskazuja ze stopa zyciowa
zwiazana jest wyraznie z wyksztalceniem spoleczenstwa. Kiedy porownuje sie
mniejsze kraje to roznice sa jeszcze powazniejsze i generalnie w wielu krajach
z mierna edukacja, takich jak Polska, gdzie nie ma nacisku na ksztalcenie sie,
wyksztalcenie wyzsze siagane jest przez znacznie mniej ludzi niz w USA ale i
stopa zyciowa jest znacznie nizsza niz w USA. Ponizej nieco wiecej mniejszych
krajow wlacznie z Polska dla porownania:

Australia 14.8
Belgium 10.6
Czech Republic 10.4
Denmark 15.2
Greece 12.0
Ireland 10.7
Korea 19.0
Netherlands 22.5
Norway 15.6
Poland 9.9
Spain 12.8
Sweden 13.4

Poza tym same statystyki nie stwierdzaja calej prawdy poniewaz poza USA jakosc
wyksztalcenia jest drastycznie nizsza. Sklada sie na to wiele przyczyn takich
jak lepsze wynagerodzenie i wyposazenie szkol co oczywiscie przyciaga
najlepszych nauczycieli do USA z calego swiata.

Niemniej jednak czy inwestycje w edukacje nie sa najlepszym rozwiazaniem na
podwyzszenie stopy zyciowej?

LL
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcus Re: Brak nacisu na wyksztalcenie? IP: *.dyn.optonline.net 19.11.01, 22:54
      Gość portalu: L.L. napisał(a):

      > Czy jest zaleznosc pomiedzy wyksztalceniem a dobrobytem? Od dziesiatek lat USA
      > ma najbardziej wyksztalcone spoleczenstwo i podobnie dlugo stopa zyciowa w USA
      > jest znacznie wyzsza niz w krajach z nizszym wyksztalceniem. Jezeli jest
      > zaleznosc pomiedzy edukacja a dobrobytem to czy Polska nie powinna inwestowac w
      >
      > edukacje znacznie wiecej?

      Zaleznosc istnieje i mozna to popierac badaniami na szeroka i waska skale.
      Podobnie w skali jednego kraju istnieje wyrazna zaleznosc pomiedzy edukacja a
      dobrobytem i osoby z wyzsza edukacja zarabiaja wiecej.
      >
      > Ponizej przedstawione sa dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
      > wyksztalceniem w wieku 25-64 lat z National Center for Education
      > Statistics:
      >
      > Canda 17.3
      > France 9.7
      > Germany 13.1
      > Japan 13.3
      > United Kingdom 12.8
      > United States 25.8
      >
      > Roznice w wyksztalceniu pomiedzy roznymi krajami wskazuja ze stopa zyciowa
      > zwiazana jest wyraznie z wyksztalceniem spoleczenstwa. Kiedy porownuje sie
      > mniejsze kraje to roznice sa jeszcze powazniejsze i generalnie w wielu krajach
      > z mierna edukacja, takich jak Polska, gdzie nie ma nacisku na ksztalcenie sie,
      > wyksztalcenie wyzsze siagane jest przez znacznie mniej ludzi niz w USA ale i
      > stopa zyciowa jest znacznie nizsza niz w USA. Ponizej nieco wiecej mniejszych
      > krajow wlacznie z Polska dla porownania:
      >
      > Australia 14.8
      > Belgium 10.6
      > Czech Republic 10.4
      > Denmark 15.2
      > Greece 12.0
      > Ireland 10.7
      > Korea 19.0
      > Netherlands 22.5
      > Norway 15.6
      > Poland 9.9
      > Spain 12.8
      > Sweden 13.4
      >
      > Poza tym same statystyki nie stwierdzaja calej prawdy poniewaz poza USA jakosc
      > wyksztalcenia jest drastycznie nizsza. Sklada sie na to wiele przyczyn takich
      > jak lepsze wynagerodzenie i wyposazenie szkol co oczywiscie przyciaga
      > najlepszych nauczycieli do USA z calego swiata.
      >
      > Niemniej jednak czy inwestycje w edukacje nie sa najlepszym rozwiazaniem na
      > podwyzszenie stopy zyciowej?

      Jest to jedno z najtanszych rozwiazan ale nie jest to latwe rozwiazanie z uwagi
      na kulture i obyczaje w roznych krajach. Jest faktem ze na edukacje panstwo i
      ludzie wydaja znacznie wiecej w USA i innych zachodnich krajach. Rodzice w USA,
      Japonii, Koreii i innych krajach czesto wydaja fortuny aby wyslac dzieci do
      najlepszych szkol amerykanskich kiedy np. w Polsce byloby to raczej smiesznie
      zbedne dla wiekszosci rodzicow. Po prostu rozne wartosci kulturowe i rozna ocena
      wartosci edukacji istnieja w roznych krajach.
    • Gość: WOJO!!!! muslimy chca mordowac a nie oswiaty . IP: 213.8.144.* 19.11.01, 22:59
      oswiata dla muslimow to niebezpieczenstwo ,kultura inna niz muslimska
      niebezpieczenstwo ,prawa kobiet niebezpieczenstwo ,historia (budde lotry
      wysadzily) niebezpieczenstwo ,inne religie niebezpieczenstwo ze ,ze
      peknie ta madmuchana falszywa oszukancza teoria muslimska o ich
      wyszszosci gdy ich ludzie porownaja zdobycze innych kultur i
      zobacza swoj brod , smrod i ubostwo .
      Dlatego tak sie boja chrzescijanstwa ,Zydow i sadza misjonarzy ,a
      koscioly i cerkwie pala i wysadzaja .
    • Gość: glorius Nie ilość a jakość!!!! IP: *.tychy.msk.pl 19.11.01, 23:27
      Gość portalu: L.L. napisał(a):

      > Czy jest zaleznosc pomiedzy wyksztalceniem a dobrobytem?

      Tak oczywiście, ze istnieje. Ale nie jest to zależność "bezpośrednia". Trudno
      mówić, o tym, iż jeśli ma się więcej mgr, dr i prof to poziom wzrośnie.
      Generalnie lepszą tezą byłoby zadnie "czy istnieje zależność między nauką a
      dobrobytem". Gdyż to generalnie poziom nauki jest wyznacznikiem dobrobytu i
      możliwości danej społeczności. Poziom wykształcenia społeczeństwa jest jedynie
      częścią składową ogólnego stanu nauki w danym państwie. Poza tym - jeśli się już
      uprze na ten poziom wykształcenia to trudno wyznaczyć jakąś konkretną zależność
      raczej wnioskowanie opierać się bezie na ogólnej tendencji.

      > Od dziesiatek lat USA
      > ma najbardziej wyksztalcone spoleczenstwo i podobnie dlugo stopa zyciowa w USA
      > jest znacznie wyzsza niz w krajach z nizszym wyksztalceniem.

      O ile z tym wykształceniem masz racje to niestety USA nie mają aż tak wysokiej
      stopy życiowej jakby się to mogło właśnie wydawać. Oczywiście państwo to znajduje
      się w pierwszej 10 krajów o najwyższej stopie życiowej.
      Należy tez pamiętać, ze o ile poziom wyykształcenia można wyrazić miarą
      obiektywną to raczej stopę życiową kwalifikuje się do miar subiektywnych:-)))
      Czyli wg. "widzi mi się badacza" wnioskuje się na temat stopy życiowej z danych.

      > Jezeli jest
      > zaleznosc pomiedzy edukacja a dobrobytem to czy Polska nie powinna inwestowac w
      > edukacje znacznie wiecej?

      Święta prawda!! Naukę można potraktować jako inwestycje. A wiadomo, ze inwestycje
      wpływają na rozwój danego kraju. My natomiast strasznie konsumujemy niżli mamy
      inwestować.

      > Ponizej przedstawione sa dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
      > wyksztalceniem w wieku 25-64 lat z National Center for Education
      > Statistics:
      >
      > Canda 17.3
      > France 9.7
      > Germany 13.1
      > Japan 13.3
      > United Kingdom 12.8
      > United States 25.8

      Ciekawe .... Francja której poziom życia jest podobny jak w USA ma 9,7 a USA ma
      25,8. Japonia ma 13,3 a Kanada (która chyba ma najwyższą stopę życiową z tych
      krajów wg moich informacji -jeśli nie RFN) ma 17, 3.

      > Roznice w wyksztalceniu pomiedzy roznymi krajami wskazuja ze stopa zyciowa
      > zwiazana jest wyraznie z wyksztalceniem spoleczenstwa.

      No ja bym, się sprzeczał.....nie jest aż tak wyraźnie związana. Aczkolwiek coś w
      tym jest:-)))

      >
      > Australia 14.8
      > Belgium 10.6
      > Czech Republic 10.4
      > Denmark 15.2
      > Greece 12.0
      > Ireland 10.7
      > Korea 19.0
      > Netherlands 22.5
      > Norway 15.6
      > Poland 9.9
      > Spain 12.8
      > Sweden 13.4

      Pomieszałeś trochę kraje. Wśród krajów małych umieściłeś Hiszpanie i Polskę
      ....państwa średnie z ludnością ok 40 mln. Prędzej nam do Francji niż do Czech
      Republic:-))


      > Poza tym same statystyki nie stwierdzaja calej prawdy poniewaz poza USA jakosc
      > wyksztalcenia jest drastycznie nizsza.

      No i ztym też się nie zgodzę. Jakość nauki w USA w tym ujęciu (w kształceniu
      młodego pokolenia) jest zabawnie niska. Trudno tu mówić nawet o nauce. Gdybyś
      porównał to naprzykład z nauką Rosyjską to USA chowa się przy Rosji ...mimo, ze
      ta jest na amen pogrążona w kryzysie. Fakt faktem wielu naukowców ucieka z Rosji
      do USA ale to insza inszość.

      Poza tym jakość i przede wszystkim jakość się liczy. Wolałbym aby nasze uczelnie
      skoncentrowały się na wypuszczanie z mórów uczelni mniejszej liczby absolwentów
      ale lepiej wykształconych. To co teraz jest w RP to żenada.
      Szkoda, ze nie potrafimy u nas rozwinąć nauki. A należałoby.

      glorius
      • Gość: L.L. Re: Nie ilość a jakość!!!! IP: *.proxy.aol.com 20.11.01, 00:12
        Oczywiscie ze jakosc ma tutaj najwiecej do powiedzenia i jakosc wyzszej
        edukacji poza USA jest znacznie nizsza i spada gwaltownie. Teraz juz kazda
        szanujaca sie rodzina w Japonii czy w Korei nie wysle dziecka do szkoly w swoim
        kraju lecz wylacznie do USA.

        Najlepszym miernikiem jakosci szkol jest po prostu wolny rynek i dziala on tak
        samo w USA jak w Japonii, Chinach, Niemczech, Rosji, w Polsce czy gdziekolwiek
        na swiecie. Po ukonczeniu przecietnej szkoly amerykanskiej zaraz po studiach
        mloda osoba moze liczyc na 2-3 razy wieksze zarobki niz po ukonczeniu
        prestizowej szkoly poza USA. Po ukonczeniu prestizowej szkoly w US zarobki
        mozga byc na poczatek 5 - 10 razy wyzsze niz po ukonczeniu szkoly wyzszej poza
        USA.

        Dawniej istnialy dobre szkoly w wielu krajach kiedy w tej chwili pozostaje
        jedynie USA. Dwadziescia czy 30 lat temu nawet ukonczenie prestizowego
        uniwersytetu w Polsce moglo sie do czegos przydac poza granicami Polski. W tej
        chwili swistek ukonczenie szkoly w Polsce nie jest przydatny na wolnym rynku i
        w USA jedynie ukonczenie takie kwalifikuje potencjalnego pracownika na zdobycie
        wizy czy zakwalifikowanie sie do jakiejs niekonkurencyjnej instytucji jak np.
        szkoly gdzie jakosc sie nie liczy ale z braku pracownikow administracja musi
        zapelnic stanowiska kimkolwiek byle spelnial wymogi administracyjne.
        • Gość: Prezes Re: Nie ilość a jakość!!!! IP: *.proxy.aol.com 20.11.01, 03:51
          Elitarnosc amerykanskich szkol zawsze byla wskaznikiem zamoznosci.Zaczyna sie
          to juz od szkoly podstawej gdzie rodzice placa nieraz bajonskie sumy ,zeby
          dziecko chodzilo do ELITARNEJ szkoly.Podobnie jest z wyzszymi uczelniami.W
          wiekszosci przypadkow, kryterium przyjecia na ta czy inna "elitarna" uczelnie
          jest nie posiadana wiedza a stan konta bankowego rodzicow(sa oczywiscie
          wyjatki).Ustawiona "elita" zatrudnia mloda"elite" za 3-4krotnie wyzsze zarobki
          niz srednia.Poziom wyksztalconej"elity" nie ma wiekszego znaczenia-oni
          stworzeni sa do rzadzenia ,dyrygowania.Do pracy szuka sie zdolnych ludzi z
          wlasnych" gorszych" uczelni,lub sciaga sie odpowiednich ludzi z zagranicy-
          jednych i drugich za psie pieniadze w porownaniu z "elita".Czy poziom
          wyksztalcenia jest miernikiem dobrobytu-powinien byc,ale jesli chodzi o USA mam
          pewne watpliwosci.
        • Gość: Immo Re: Nie ilość a jakość!!!! IP: *.unregistered.formus.pl 22.11.01, 09:44
          Gość portalu: L.L. napisał(a):

          > Oczywiscie ze jakosc ma tutaj najwiecej do powiedzenia i jakosc wyzszej
          > edukacji poza USA jest znacznie nizsza i spada gwaltownie. Teraz juz kazda
          > szanujaca sie rodzina w Japonii czy w Korei nie wysle dziecka do szkoly w swoim
          >
          > kraju lecz wylacznie do USA.
          >
          Ok, teraz troche pozgaduje:
          Studiujesz w USA i probujesz za wszelka cene uzasadnic ze dobrze zrobiles/as
          wybierajac ten kraj jako Mekke wiedzy i oswiaty. Prawda jest taka ze chyba
          nienajlepiej lol Studiowalem w 3 krajach w tym w USA, Angli i Australi. Jakosc
          nauki w Australi poza kilkoma (bardzo waska liczba) uczelniami jest b. niska. To
          ze jest tam duzo osob wyksztalconych wynika z tego ze b. duzy % osob konczy
          studia bazujac na tak zwanych mickies czyli przediotach ktore b. latwo zdac.
          Najlepszymi studentami w USA byli studenci zagraniczni miedzy innymi Chinczycy.
          Studenci z wymiany w USA czy UK wypadali zenujaco nisko w porownaniu z lepszymi
          studentami lokalnymi i innymi zagranicznymi.
          A co do studiowania Japonczykow czy Koreanczykow, ew. Chinczykow, Tajow itp.
          ogolnie azjatow. Moja dziewczyna jest Japonka i zdanie jej i jej przyjaciol jest
          wiele mowiace do USA jezdzi sie studiowac z kilku powodow a do najwazniejszych
          naleza - poznanie j. angielskiego, moda i wymieniane wsrod najwazniejszych bo tam
          jest tak diablenie latwo lol Rodziny sie tym chwala a jakze, ze corka wyjechala
          do Stanow i przyjechala z b. wysoka srednia, a w takiej Japoni hmm przy wiekszym
          nakladzie pracy duzo gorsze oceny.
          Aha nie przecze na kilku uczelniach rzeczywiscie jest wysoki poziom jednakze ta
          sa uczelnie dla wybranych, b. drogie i dosc zamkniete.
          Poziom natomiast nauki w szkolach srednich pozostawia wiele do zyczenia,
          szczegolnie w szkoolach publicznych. Dodam ze sporo juz mieszkam zagranica i nie
          mam antyamerykanskiego nastawienia, podziwiam Stany za sile ekenomiczna jaka
          reprezentuja, ale po czesci wynika ona z tego ze Amerykaska ekonomia sciaga
          najlepszych absolwentow i pracownikow z innych krajow. Moje pytanie do Ciebie,
          czy nazwisko informatyka w Stanach bedzie brzmialo Smith ? Czy moze Sujatha ? lol
          Oh chyba jeszcze mlody jestes :)
        • Gość: Immo Re: Jakosc no wlasnie... przeczytaj to.. IP: *.unregistered.formus.pl 22.11.01, 09:46
          Gość portalu: L.L. napisał(a):

          > Oczywiscie ze jakosc ma tutaj najwiecej do powiedzenia i jakosc wyzszej
          > edukacji poza USA jest znacznie nizsza i spada gwaltownie. Teraz juz kazda
          > szanujaca sie rodzina w Japonii czy w Korei nie wysle dziecka do szkoly w
          swoim
          >
          > kraju lecz wylacznie do USA.
          >
          Ok, teraz troche pozgaduje:
          Studiujesz w USA i probujesz za wszelka cene uzasadnic ze dobrze zrobiles/as
          wybierajac ten kraj jako Mekke wiedzy i oswiaty. Prawda jest taka ze chyba
          nienajlepiej lol Studiowalem w 3 krajach w tym w USA, Angli i Australi. Jakosc
          nauki w Australi poza kilkoma (bardzo waska liczba) uczelniami jest b. niska.
          To ze jest tam duzo osob wyksztalconych wynika z tego ze b. duzy % osob konczy
          studia bazujac na tak zwanych mickies czyli przediotach ktore b. latwo zdac.
          Najlepszymi studentami w USA byli studenci zagraniczni miedzy innymi Chinczycy.
          Studenci z wymiany w USA czy UK wypadali zenujaco nisko w porownaniu z lepszymi
          studentami lokalnymi i innymi zagranicznymi.
          A co do studiowania Japonczykow czy Koreanczykow, ew. Chinczykow, Tajow itp.
          ogolnie azjatow. Moja dziewczyna jest Japonka i zdanie jej i jej przyjaciol
          jest wiele mowiace do USA jezdzi sie studiowac z kilku powodow a do
          najwazniejszych naleza - poznanie j. angielskiego, moda i wymieniane wsrod
          najwazniejszych bo tam jest tak diablenie latwo lol Rodziny sie tym chwala a
          jakze, ze corka wyjechala do Stanow i przyjechala z b. wysoka srednia, a w
          takiej Japoni hmm przy wiekszym nakladzie pracy duzo gorsze oceny.
          Aha nie przecze na kilku uczelniach rzeczywiscie jest wysoki poziom jednakze ta
          sa uczelnie dla wybranych, b. drogie i dosc zamkniete.
          Poziom natomiast nauki w szkolach srednich pozostawia wiele do zyczenia,
          szczegolnie w szkoolach publicznych. Dodam ze sporo juz mieszkam zagranica i
          nie mam antyamerykanskiego nastawienia, podziwiam Stany za sile ekenomiczna
          jaka reprezentuja, ale po czesci wynika ona z tego ze Amerykaska ekonomia
          sciaga najlepszych absolwentow i pracownikow z innych krajow. Moje pytanie do
          Ciebie, czy nazwisko informatyka w Stanach bedzie brzmialo Smith ? Czy moze
          Sujatha ? lol
          Oh chyba jeszcze mlody jestes :)
          • Gość: L.L. Re: Programisci w USA IP: *.proxy.aol.com 24.11.01, 03:14
            Gość portalu: Immo napisał(a):
            . . .
            > nie mam antyamerykanskiego nastawienia, podziwiam Stany za sile ekenomiczna
            > jaka reprezentuja, ale po czesci wynika ona z tego ze Amerykaska ekonomia
            > sciaga najlepszych absolwentow i pracownikow z innych krajow. Moje pytanie do
            > Ciebie, czy nazwisko informatyka w Stanach bedzie brzmialo Smith ? Czy moze
            > Sujatha ? lol
            > Oh chyba jeszcze mlody jestes :)

            A jaki amerykanin chcialby byc programista? Ci co sa programistami to nieczesto
            przyznaja sie ze sa nimi. Zawod programisty jest stosunkowo malo platny i nadaje
            sie glownie dla imigrantow i miliony ich, glownie z Indii, byc moze polakomia sie
            tymczasowa Visa pracownicza i gwarantowanymi zarobkami rzedu $30 do $35 tys.
            dolarow. Jezeli sie nie orientujesz to zarobki rzedu $30 - $35 zarobi takze
            sprzataczka
            • koala8 Re: Programisci w USA 27.11.01, 11:14
              Gość portalu: L.L. napisał(a):

              > Gość portalu: Immo napisał(a):
              > . . .
              > > nie mam antyamerykanskiego nastawienia, podziwiam
              Stany za sile ekenomiczn
              > a
              > > jaka reprezentuja, ale po czesci wynika ona z tego ze
              Amerykaska ekonomia
              > > sciaga najlepszych absolwentow i pracownikow z innych
              krajow. Moje pytanie
              > do
              > > Ciebie, czy nazwisko informatyka w Stanach bedzie
              brzmialo Smith ? Czy moz
              > e
              > > Sujatha ? lol
              > > Oh chyba jeszcze mlody jestes :)
              >
              > A jaki amerykanin chcialby byc programista? Ci co sa
              programistami to nieczesto
              >
              > przyznaja sie ze sa nimi. Zawod programisty jest
              stosunkowo malo platny i nadaj
              > e
              > sie glownie dla imigrantow i miliony ich, glownie z
              Indii, byc moze polakomia s
              > ie
              > tymczasowa Visa pracownicza i gwarantowanymi zarobkami
              rzedu $30 do $35 tys.
              > dolarow.

              W Polsce informatyk zarobi ze $20 tys czemu wiec tak
              chetnie pracuja w Stanach ? Poza tym istnieje subtelne
              roznica miedzy slowem programista a informatyk -
              analityk. Ci ostatni zarabiaja znacznie wiecej.

              >Jezeli sie nie orientujesz to zarobki rzedu $30 - $35
              zarobi takze
              > sprzataczka
              • Gość: L.L. Re: Programisci w USA IP: *.dyn.optonline.net 30.11.01, 02:04
                koala8 napisał(a):

                . . .
                > W Polsce informatyk zarobi ze $20 tys czemu wiec tak
                > chetnie pracuja w Stanach ?

                Poniewaz zarobia tam wiecej.

                > Poza tym istnieje subtelne
                > roznica miedzy slowem programista a informatyk -
                > analityk. Ci ostatni zarabiaja znacznie wiecej [...]

                To jest tylko gra na slowach i teraz nikt juz nie przyznaje sie ze jest
                programista.

                L.L.
                • koala8 Re: Programisci w USA 30.11.01, 13:46
                  Gość portalu: L.L. napisał(a):

                  > koala8 napisał(a):
                  >
                  > . . .
                  > > W Polsce informatyk zarobi ze $20 tys czemu wiec tak
                  > > chetnie pracuja w Stanach ?
                  >
                  > Poniewaz zarobia tam wiecej.

                  pisales ze zarobi $30 tys. Czy sadzisz ze komus
                  oplacaloby sie jechac do USA i poniewierac z dala od
                  rodziny dla takiej roznicy ? Chyba kpisz.

                  >
                  > > Poza tym istnieje subtelne
                  > > roznica miedzy slowem programista a informatyk -
                  > > analityk. Ci ostatni zarabiaja znacznie wiecej [...]
                  >
                  > To jest tylko gra na slowach i teraz nikt juz nie
                  przyznaje sie ze jest
                  > programista.

                  Mylisz sie ! To ze nie znasz tej roznicy swiadczy ze
                  brakuje Ci podstawowej wiedzy w tej dziedzinie. Analityk
                  to ktos kto opracowuje, wymysla systemy np.
                  teleinforatyczne. Programista je tylko implementuje.
                  Analityk nie musi pisac programu. An pisze dokumentacje w
                  ktorej opisuje jak ma dzialac system. Jesli ktos nie chce
                  sie przyznac jaki zawod wykonuje to znaczy ze wykonuje go
                  zle. Zadna praca nie przynosi ujmy jesli jest sie w niej
                  dobrym. Poza tym menagerem, adwokatem czy urzednikiem
                  moze zostac kazdy tuman, byle by kul na studiach. Aby
                  skonczyc uczelnie techniczna, a zwlaszcza informatyke,
                  trzeba miec troche w glowie poukladane.
                  Swoja droga, ktora uczelnie konczyles w tym USA ?

                  >
                  > L.L.

      • Gość: Marcus Stopa Zyciowa a Poziom Wyksztalcenia IP: *.dyn.optonline.net 20.11.01, 02:41
        Gość portalu: glorius napisał(a):

        > O ile z tym wykształceniem masz racje to niestety USA nie mają aż tak wysokiej
        > stopy życiowej jakby się to mogło właśnie wydawać. Oczywiście państwo to znajdu
        > je
        > się w pierwszej 10 krajów o najwyższej stopie życiowej.

        Prawde mowiac to w stopie zyciowej roznice sa znacznie wieksze niz w
        wyksztalceniu. Kiedy procentowo z wyksztalceniem jest okolo 3 razy wiecej ludzi
        w USA to stopa zyciowa jest ponad 4 razy wyzsza. Dla porownania ponizej stopa
        zyciowa roznych krajow:

        United States $36,200
        Japan $24,900
        Canada $24,800
        France $24,400
        Germany $23,400
        United Kingdom $22,800
        Sweden $22,200
        Italy $22,100
        Bahamas $15,000
        Kuwait $15,000
        Saudi Arabia $10,500
        Mexico $9,100
        Poland $8,500

        > Należy tez pamiętać, ze o ile poziom wyykształcenia można wyrazić miarą
        > obiektywną to raczej stopę życiową kwalifikuje się do miar subiektywnych:-)))
        > Czyli wg. "widzi mi się badacza" wnioskuje się na temat stopy życiowej z danych
        > .

        To jest kompletna bzdura i jezeli cokolwiek to znacznie trudniej jest ocenic
        prawdziwy stopien wyksztalcenia. Jakosc wyksztalcenia jest znacznie wyzsza w USA
        niz w innych krajach wiec dlatego rodziny z krajow rozwinietych takich jak
        Japonia wola wysylac swoje dzieci do USA. A poza krajami rozwinietymi jakosc
        wyksztalcenia jest z reguly talk bardzo niska ze w wolnym rynku ukonczenie tam
        szkoly nie daje nikomu nic. Jest to wiec nieco trudniejsze do obliczenia niz
        stopa zyciowa ale prawdziwa wartosc wyksztalcenia mozna ocenic po zarobkach
        proponowanym uczniowi zaraz po ukonczeniu szkoly.

        Normalnie mlody czlowiek zaraz po ukonczeniu przecietnej szkoly amerykanskiej
        moze liczyc na zarobki okolo 2-3 razy wyzsze niz po ukonczeniu prestizowej
        szkoly poza USA. Ukonczenie prestizowej szkoly w USA kwalifikuje na zdobycie
        zarobkow od 5 - 10 razy wyzszych niz prestizowej szkoly poza USA. Prestizowych
        szkol jest sporo w USA i kazda z nich posiada swoj "rating" i przez to
        odpowiednie ceny poczatkowych zarobkow ktore firmy sa zmuszone placic jezeli
        ubiegaja sie o absolwentow tych szkol.

        Co do stopy zyciowej to jest to proste do obliczenia i do tego nie uzywa sie
        subiektywizmu. Stope zyciowa oblicza sie zawsze w dolarach. Najlatwiej jest po
        prostu uzyc figur GDP per capita poniewaz te sa latwe do obliczenia i sa
        najprawdziwszym obiektywnym wymiernikiem. Bardziej subiektywne warianty biora
        pod uwage roznice kosztow zycia ale jak ze wszystkimi subiektywnymi formami
        oceny nalezy brac to pod uwage z odrobina soli. Wedlug przelicznikow
        subiektywnych stopa zyciowa w USA staje sie wielokrotnie razy wyzsza niz wedlu
        GDP z tej przyczyny ze pracownicy w USA sa efektywniejsi wiec za kazdego dolara
        nabywa sie znacznie wiecej niz gdzie indziej. Poza tym ceny podstawowych
        artykulow powszechnego spozycia takich jak samochody, ceny paliwa, opalu, domow,
        zywnosci i ubrania sa czesto nie dwu ale trzy i czterokrotnie nizsze w USA niz w
        Japonii czy krajach Europy.

        > > Jezeli jest
        > > zaleznosc pomiedzy edukacja a dobrobytem to czy Polska nie powinna inwesto
        > wac w
        > > edukacje znacznie wiecej?
        >
        > Święta prawda!! Naukę można potraktować jako inwestycje. A wiadomo, ze inwestyc
        > je
        > wpływają na rozwój danego kraju. My natomiast strasznie konsumujemy niżli mamy
        > inwestować.

        Ale jest to stosunkowo znikoma inwestycja. Jezeli zaleznosc jest wieksza niz
        proporcjonalna (i tak wynika z obieznych obserwacji) to wystarczy tylko zachecic
        50% wiecej uczniow do 4 lat edukacji aby uzyskac ponad 50% wzrostu stopy
        zyciowej. W skali makro mozna byloby to oplacic bez zwiekszania podatkow
        wylacznie z przyszlego wzrostu stopy zyciowej i rozwoju gospodarczego kraju.

        > > Ponizej przedstawione sa dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
        > > wyksztalceniem w wieku 25-64 lat z National Center for Education
        > > Statistics:
        > >
        > > Canda 17.3
        > > France 9.7
        > > Germany 13.1
        > > Japan 13.3
        > > United Kingdom 12.8
        > > United States 25.8
        >
        > Ciekawe .... Francja której poziom życia jest podobny jak w USA ma 9,7 a USA ma
        >
        > 25,8. Japonia ma 13,3 a Kanada (która chyba ma najwyższą stopę życiową z tych
        > krajów wg moich informacji -jeśli nie RFN) ma 17, 3.

        Stopa zyciowa w USA jest znacznie wyzsza niz w kazdym z wyzej wymienionych
        krajow. Jak winika z ostatnich dostepnych danych za rok 2000 w czystych dolarach
        w USA stopa zyciowa jest o ponad 50% wyzsza niz w Niemczech, Francji Japonii czy
        Kanadzie. Jezeli bieze sie pod uwaga znacznie nizsze ceny towarow i uslug w USA
        oraz nizsze podatki to nabywcza sila amerykanina jest nieprzecietnie wysoka w
        porownaniu do innych krajow.

        United States $36,200
        Japan $24,900
        Canada $24,800
        France $24,400
        Germany $23,400
        Sweden $22,200
        Poland $8,500

        >
        > > Roznice w wyksztalceniu pomiedzy roznymi krajami wskazuja ze stopa zyciowa
        >
        > > zwiazana jest wyraznie z wyksztalceniem spoleczenstwa.
        >
        > No ja bym, się sprzeczał.....nie jest aż tak wyraźnie związana. Aczkolwiek coś
        > w
        > tym jest:-)))

        Napewno jest i jezeli zaleznosc zmienia sie pomiedzy krajami to nalezaloby
        spojrzec na wolnorynkowa wartosc ukonczenia roznych szkol w roznych krajach dla
        pracodawcy. Przypuszczam ze to wytlumaczyloby wiele. . .
        • Gość: Wojtek Re: Stopa Zyciowa a Poziom Wyksztalcenia IP: *.214.91.100.Dial1.Boston1.Level3.net 20.11.01, 07:12
          Wydaje sie, ze statystyki warto umiec czytac i odpowiednio interpretowac. A wnioski wyciagac dopiero
          potem. Jesli uwaza Pan, ze GDP podzielony przez ilosc obywateli to dobry wskaznik "stopy zyciowej" to
          niezbyt dobrze z tym wnioskowaniem. (Dlaczego nie wsadzic glowy do goracego pieca a stop do
          lodowki? Przeciez srednia temperatura moze byc w sam raz.) W US zarobki sa ogromnie
          zroznicowane z bardzo nieliczna grupa (ok 1%) posiadajaca 98% kraju i cala reszta zarabiajaca
          znacznie mniej. Ci bogaci nieprawdopodobnie zawyzaja wszystkie srednie. Za CHRISTIAN SCIENCE
          MONITOR i Cenzusem 2000 ciekawe dane o zarobkach w USA: zarobki CEOs wzrosly 571% (bez
          korekty inflacyjnej) w latach 1990-2000, podczas gdy placa sredniego (srodkowego) pracownika
          wzrosla 37% w tym samym okresie. Gdyby place sredniego pracownika (srodkowego, to znaczy
          polowa zarabia wiecej, polowa mniej) rosly byly w tempie wzrostu plac CEOs, zarabialby on dzis
          rocznie $120,491 zamiast $24,668 (sic). Podobnie z minimalna stawka godzinna (federalna), ktora
          byla w 1990 roku $3.80/hr, a dzis jest $5.15/hr; gdyby rosla tak jak rosly zarobki CEOs, powinna ona
          byc dzis $25.50/hr. CEOs tych firm, ktore oglosily redukcje zalog w tym roku o 1000 pracownikow lub
          wiecej (to znaczy, duzych firm), zarobili srednio $23,7mln w roku 2000. Przecietna (nie wiem jak
          liczona) rekompensata amerykanskiego CEO byla $13,1mln w roku 2000-nym.
          Wedlug Cenzusu 2000 statystyki wyksztalcenia amerykanow wygladaja imponujaco choc to tylko 17%
          ludzi w wieku 25 i wiecej ktorzy ukonczyli " wyzsze studia". Jesli pogrzebac glebiej, to okazuje sie, ze
          dla potrzeb statystyki zalicza sie do nich rowniez absolwentow tak zwanych "community college"
          ktore, warto wiedziec, ksztalca ok 70% tych z "wyzszym wyksztalceniem". Warto by bylo skorygowac te
          17% (wzielo sie to z podzielenia 29,840 mln przez 175,230 mln, wszystkie rasy, obie plcie) zgodnie z
          Cenzusem, arytmetyka i zdrowym rozsadkiem. Choc jest to oczywiste, ze korelacja wyksztalcenia i
          jakosci zycia powinna istniec, to wydaje sie, ze US nie jest tego trendu dobrym przykladem. Co
          gorsza, system edukacyjny w USA jest szalenie kosztowny (i dla panstwa, i dla ludzi,nawet tych
          bezdzietnych, ktorzy placa grube tysiace property tax, glownie na szkolnictwo) i, z calym szacunkiem,
          nie stoi na imponujacym poziomie. Moja uwaga dotyczy takze tych renomowanych "technicznych"
          uczelni (bo o nich wiem sporo, wiem niewiele o humanistycznych) jak MIT i CALTECH. Do swiatowej
          klasy nauczania im bardzo daleko. A co do mozliwosci zatrudnienia po tych renomowanych
          uczelniach, nie wiedza liczy sie najbardziej.
          • Gość: Marcus Re: Stopa Zyciowa a Poziom Wyksztalcenia IP: *.dyn.optonline.net 20.11.01, 17:40
            Gość portalu: Wojtek napisał(a):

            > Wydaje sie, ze statystyki warto umiec czytac i odpowiednio interpretowac. A wni
            > oski wyciagac dopiero
            > potem. Jesli uwaza Pan, ze GDP podzielony przez ilosc obywateli to dobry wskazn
            > ik "stopy zyciowej" to
            > niezbyt dobrze z tym wnioskowaniem. . .

            Nikt tutaj nie wnioskuje ale jedynie przedstawia obiektywne dane z ktorymi kazdy
            sie zgodzi. "GDP per capita" jest obiektywny i latwy do wymierzenia. Jest szereg
            wariantow obliczenia stopy zyciowej dodajac subiektywne mierniki ale mnie nie
            interesuja subiektywne mierniki poniewaz sa one SUBIEKTYWNE. Poza tym dodajac
            subiektywne mierniki stopa zyciowa w USA wzrasta jeszcze bardziej.

            (Dlaczego nie wsadzic glowy do goracego pie
            > ca a stop do
            > lodowki? Przeciez srednia temperatura moze byc w sam raz.) W US zarobki sa ogro
            > mnie
            > zroznicowane z bardzo nieliczna grupa (ok 1%) posiadajaca 98% kraju i cala resz
            > ta zarabiajaca
            > znacznie mniej. Ci bogaci nieprawdopodobnie zawyzaja wszystkie srednie.

            Placzesz sie czlowieku. Najpierw zorientuj sie co to jest srednia. . . Hint: Jak
            wyjmiesz bogatych, biednych, lub innych to nie bedziesz miec sredniej!

            > Za CHR
            > ISTIAN SCIENCE
            > MONITOR i Cenzusem 2000 ciekawe dane o zarobkach w USA: zarobki CEOs wzrosly
            > 571% (bez
            > korekty inflacyjnej) w latach 1990-2000, podczas gdy placa sredniego (srodkoweg
            > o) pracownika
            > wzrosla 37% w tym samym okresie. Gdyby place sredniego pracownika (srodkowego,
            > to znaczy
            > polowa zarabia wiecej, polowa mniej) rosly byly w tempie wzrostu plac CEOs, zar
            > abialby on dzis
            > rocznie $120,491 zamiast $24,668 (sic).
            > Podobnie z minimalna stawka godzinna (
            > federalna), ktora
            > byla w 1990 roku $3.80/hr, a dzis jest $5.15/hr; gdyby rosla tak jak rosly zar
            > obki CEOs, powinna ona
            > byc dzis $25.50/hr.

            A co ma piernik do wiatraka i jaka w tym logika? I niby dlaczego minimum stawka
            mialaby rosnac podobnie do stawki CEO? Jezeli twoje zarobki wzrastaja powiedzmy
            ze $100 tys. rocznie do $1 mil. rocznie to znaczy ze automatycznie zaczynasz
            placic swojej sprzataczce $100 zamiast $10 na godzine?

            Po pierwsze w USA (i wielu innych krajach) byloby to nielegalne (price fixing) i
            po drugie to rozchodzi sie wylacznie o to aby minimalna stawka byla jak
            najnizsza ale nadal konkurencyjna dla imigrantow. W USA ciagle notorycznie
            brakuje pracownikow wiec utrzymywanie minimalnej stawki nieco wyzej niz w innych
            krajach jest dodatkowym magnetem przyciagajacym imigrantow.

            > CEOs tych firm, ktore oglosily redukcje zalog w tym roku o
            > 1000 pracownikow lub
            > wiecej (to znaczy, duzych firm), zarobili srednio $23,7mln w roku 2000. Przecie
            > tna (nie wiem jak
            > liczona) rekompensata amerykanskiego CEO byla $13,1mln w roku 2000-nym.

            W tym wypadku amerykanski CEO nie dostaje "przecietnej" rekompensaty lecz kazdy
            z nich dostaje taka jakiej jest warty.

            > Wedlug Cenzusu 2000 statystyki wyksztalcenia amerykanow wygladaja imponujaco ch
            > oc to tylko 17%
            > ludzi w wieku 25 i wiecej ktorzy ukonczyli " wyzsze studia". . .

            Znowu cos ci sie poplatalo z liczxbami. To nie jest trudne do zrozumienia jezeli
            sie przeczyta to raz ale uwaznie. Dla ulatwienia zadania podaje jeszcze raz te
            dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym wyksztalceniem w wieku 25-64 dla
            najbardziej rozwinietych krajow:

            Canda 17.3
            France 9.7
            Germany 13.1
            Japan 13.3
            United Kingdom 12.8
            United States 25.8

            > Cenzusem, arytmetyka i zdrowym rozsadkiem. Choc jest to oczywiste, ze korelacja
            > wyksztalcenia i
            > jakosci zycia powinna istniec, to wydaje sie, ze US nie jest tego trendu dobrym
            > przykladem. Co
            > gorsza, system edukacyjny w USA jest szalenie kosztowny (i dla panstwa, i dla l
            > udzi,nawet tych
            > bezdzietnych, ktorzy placa grube tysiace property tax, glownie na szkolnictwo)
            > i, z calym szacunkiem,
            > nie stoi na imponujacym poziomie. Moja uwaga dotyczy takze tych renomowanych "
            > technicznych"
            > uczelni (bo o nich wiem sporo, wiem niewiele o humanistycznych) jak MIT i CALTE
            > CH.

            Dlaczego kosztowny? Jezeli cokolwiek to zbyt tani poniewaz miliony rodzicow z
            calego swiata wysyla dzieci do USA a nie do Japonii czy Rosjii czy Polski.

            > Do swiatowej
            > klasy nauczania im bardzo daleko. A co do mozliwosci zatrudnienia po tych reno
            > mowanych
            > uczelniach, nie wiedza liczy sie najbardziej.

            Najlepszym miernikiem wartosci danej uczelni sa oferty jakie dostaje mlody
            czlowiek od potencjalnych pracownikow zaraz po ukonczeniu szkoly. Na slepo
            dostaniesz znacznie wiecej jezeli jest to "przecietna" szkola ktora ukonczyles
            znajduje sie w USA zamiast "lepsza" w Tokyo, Moskwie czy Warszawie.

            Ukonczenie prestizowej szkoly powoduje ze pracodawcy beda zabiegac o twoje
            wzgledy i bedziesz mial okazje przebierac w tuzinach roznych ofert pracy. Tak
            jest na calym swiecie i pracodawca w Irlandii czy w Japonii potrafi ocenic
            wartosc nauki bardzo podobnie jak ten w USA.
            • Gość: Bert Re: Stopa Zyciowa a Poziom Wyksztalcenia IP: *.214.118.157.Dial1.Boston1.Level3.net 22.11.01, 05:45
              O arytmetycznych i innych srednich gadac mi sie z toba nie chce, bo jestes przypadek zatwiardziale
              ignorancki.
              Moze ponizsze pomoze ci rozplatac twoje zaplatanie, choc szanse sa mizerne. ( A jesli nie wiesz co
              to Education Secretaty to ci pomoge; to jest federalny "minister edukacji" ).
              Cytat jego oficjalnej opublikowanej wypowiedzi z przed dwoch dni ponizej :

              Science failure threatens
              economy

              Education Secretary Rod Paige issued a stark warning
              Science teaching is under scrutiny in the
              United States, after test scores were found to
              have declined.

              The Education Secretary Rod Paige has
              attacked the "statistically and morally
              significant" fall in science results - which he
              said threatened the country's economic future.

              And he warned that
              failure to produce
              scientists could in the
              future damage national
              security.

              These science scores
              for the year 2000 found
              that 47% of school
              leavers were below the
              "basic" ability band.

              "Everyone should be
              concerned - 82% of our high school seniors are
              not performing at the proficient level in
              science," said Mr Paige.

              "If our graduates know less about science than
              their predecessors four years ago, then our
              hopes for a strong 21st century workforce are
              dimming just when we need them most," said
              Mr Paige.

              ..........

              "America needs inventors, engineers, doctors,
              computer designers and scientists," he said.
              But the education system was not delivering
              the standards of science education that was
              needed.

              Improvements were needed "not just for our
              economy, but also for our national security,"
              said Mr Paige.

              At present the United States depended on
              importing thousands of scientists trained
              elsewhere, he said.

              "There is something wrong when American
              schools cannot produce enough good workers
              for valuable American jobs," he said.

              And he pointed to a recent report produced by
              senators which had concluded that the "need
              for the highest quality of human capital in
              science, mathematics and engineering is not
              being met".

              Mr Paige promised to raise the standard of
              teaching and said that it would be easier for
              military staff, leaving the armed forces with
              science experience, to become teachers.

              The assessments are based on a four-yearly
              sample, which in this study involved 240,000
              students.

              The test questions were based on three fields
              of science: Earth, physical, and life sciences.
              • Gość: L.L. Re: Stopa Zyciowa a Poziom Wyksztalcenia IP: *.proxy.aol.com 24.11.01, 03:26
                Gość portalu: Bert napisał(a):
                [...]
                >
                > Education Secretary Rod Paige issued a stark warning
                > Science teaching is under scrutiny in the
                > United States, after test scores were found to
                > have declined.
                >
                > The Education Secretary Rod Paige has
                > attacked the "statistically and morally
                > significant" fall in science results - which he
                > said threatened the country's economic future.

                Jak wynika z danych UN i World Bank to ekonomiczna przepasc powieksza sie z roku
                na rok coraz bardziej pomiedzy USA a Europa czy reszta swiata. Widocznie niskie
                resultaty poza USA jeszcze szybciej spadaja :)))

                L.L.
        • Gość: glorius Re: Stopa Zyciowa a Poziom Wyksztalcenia IP: *.tychy.msk.pl 20.11.01, 17:44

          Kolega nawet nie wie o czym pisze...zresztą nie dziwne jeśli uczył się w USA:-)))

          Gość portalu: Marcus napisał(a):

          > > Należy tez pamiętać, ze o ile poziom wyykształcenia można wyrazić miarą
          > > obiektywną to raczej stopę życiową kwalifikuje się do miar subiektywnych:-
          > )))
          >
          > To jest kompletna bzdura i jezeli cokolwiek to znacznie trudniej jest ocenic
          > prawdziwy stopien wyksztalcenia.

          Stopień wykształcenia społeczeństwa to odsetek ludzi z odpowiednią ukończoną
          edukacją oraz odsetek dzieci i młodzieży uczącej się w poszczególnych typach
          szkół...nie takie to trudne:-)))

          >
          > Co do stopy zyciowej to jest to proste do obliczenia i do tego nie uzywa sie
          > subiektywizmu. Stope zyciowa oblicza sie zawsze w dolarach.

          Ponieważ każde życie czy też szczęście można w USA wycenić w dolarach. A powie mi
          sznowny kolega ile kosztuje moje zdrowie albo zanieczyszczenie środowiska, w
          którym życje...100$ a moze 250 $?:-))
          A poważnie....fakt, faktem - najprymitywniejszym miernikiem stopy życiowej jest i
          owszem PKB liczone na mieszkańca. Jednakże wyraża on tylko poczęści sprawy
          ekonomiczne związane z poziomem życia. W zasadzie miernik ten pokazuje tylko i
          wyłącznie to ile dane państwo może wyprodukować towarów i usłóg na jednego
          mieszkańca i nic więcej. Dla celów oceny jakości życia został zaporzyczony jako
          miara na której można poczynić pewne porównania między krajami bo...w
          rzeczywistości w odczuciu społecznym PKB jest doś mocno skorelowany z odczuciem
          dobrobytu. W zasadzie od jakiegoś czasu nie stosuje się w poważnych pracach
          (tych, które zazwyczaj nie mają za zadanie mydlenie oczy w tabloidach ludziom) o
          wiele bardziej skomplikowane miernik poziomu życia. Trudno bowiem wyrazić
          jednoznacznie w określonej miarze dobrobyt. Tak więc w sposób subiektywny -
          czyli w wyniku analiz analitycznych osób, które znają się na rzeczy - dobrano te
          czynniki, które są ważne z punktu widzenia poziomu życia. Czynniki te generalnie
          grupuje się jako ekonomiczne i pozaekonomiczne (społeczne innymi słowy). Czynniki
          te muszą być jednozancznie wymierne (powinny dać się zmierzyć określoną miarą,
          która jednoznacznie opisuje je). Do czynników ekonomicznych zalicza się właśnie
          PKB poziom kosztów w danym kraju przeciętne wynagrodzenie itp. rzeczy, do
          czynników społecznych wchodzą wolny czas, ochrona środowiska, infrastruktura
          środowiska zewnętrznego poziom nauki itp rzeczy.
          Określenie subiektywizmu tej miary stopy życiowej polega więc na tym iż czynniki
          określające ją są odgórnie dobierane. Jesli chcesz to podam Ci odpowiednie
          publikacje ze statystyki społeczno ekonomicznej, która właśnie tym zagadnieniem
          się zajmuje między innymi.

          > Najlatwiej jest po
          > prostu uzyc figur GDP per capita poniewaz te sa latwe do obliczenia i sa
          > najprawdziwszym obiektywnym wymiernikiem. Bardziej subiektywne warianty biora
          > pod uwage roznice kosztow zycia ale jak ze wszystkimi subiektywnymi formami
          > oceny nalezy brac to pod uwage z odrobina soli. Wedlug przelicznikow
          > subiektywnych stopa zyciowa w USA staje sie wielokrotnie razy wyzsza niz wedlu
          > GDP z tej przyczyny ze pracownicy w USA sa efektywniejsi wiec za kazdego dolara
          > nabywa sie znacznie wiecej niz gdzie indziej. Poza tym ceny podstawowych
          > artykulow powszechnego spozycia takich jak samochody, ceny paliwa, opalu, domow
          > ,
          > zywnosci i ubrania sa czesto nie dwu ale trzy i czterokrotnie nizsze w USA niz
          > w
          > Japonii czy krajach Europy.

          O widzisz już Ci sie tu gmatwa Twój miernik stopy życiowej po dodaniu przez
          Ciebie poziomu kosztów.

          >
          > Stopa zyciowa w USA jest znacznie wyzsza niz w kazdym z wyzej wymienionych
          > krajow.

          Nie jest znacznie wyższa właśnie..o ile się orientuje (tu mogę przekłamać)
          najwyższą stopę życiową ma Norwegia i Nowa Zelandia:-)))

          Jakosc wyksztalcenia jest znacznie wyzsza w US
          > A
          > niz w innych krajach wiec dlatego rodziny z krajow rozwinietych takich jak
          > Japonia wola wysylac swoje dzieci do USA. A poza krajami rozwinietymi jakosc
          > wyksztalcenia jest z reguly talk bardzo niska ze w wolnym rynku ukonczenie tam
          > szkoly nie daje nikomu nic. Jest to wiec nieco trudniejsze do obliczenia niz
          > stopa zyciowa ale prawdziwa wartosc wyksztalcenia mozna ocenic po zarobkach
          > proponowanym uczniowi zaraz po ukonczeniu szkoly

          Jakość nauczania w USA jest tak marna, iż ciągle Ameryka musi podkupywać
          naukowców z innych państw ponieważ Ci własni nie zabardzo dają sobie radę ...co
          jest prawdą. Publiczna edukacja w USA leży na cąłego....za uczelnie trzeba
          zapłacić a i tak nie wiadomo jakiego poziomu nauczania można sie spodziewać.

          • Gość: Marcus Re: Stopa Zyciowa w Norwegii IP: *.dyn.optonline.net 20.11.01, 18:25
            Gość portalu: glorius napisał(a):

            . . .
            > Ponieważ każde życie czy też szczęście można w USA wycenić w dolarach. A powie
            > mi
            > sznowny kolega ile kosztuje moje zdrowie albo zanieczyszczenie środowiska, w
            > którym życje...100$ a moze 250 $?:-))

            To mozna wszystko dokladnie wyliczyc. Zdrowie oraz ochrona srodowiska z reguly
            tez ida w parze wraz ze stopniem edukacji i stopa zyciowa danego kraju.

            > A poważnie....fakt, faktem - najprymitywniejszym miernikiem stopy życiowej jest
            > i
            > owszem PKB liczone na mieszkańca. Jednakże wyraża on tylko poczęści sprawy
            > ekonomiczne związane z poziomem życia. W zasadzie miernik ten pokazuje tylko i
            > wyłącznie to ile dane państwo może wyprodukować towarów i usłóg na jednego
            > mieszkańca i nic więcej. Dla celów oceny jakości życia został zaporzyczony jako
            >
            > miara na której można poczynić pewne porównania między krajami bo...w
            > rzeczywistości w odczuciu społecznym PKB jest doś mocno skorelowany z odczuciem
            >
            > dobrobytu. W zasadzie od jakiegoś czasu nie stosuje się w poważnych pracach
            > (tych, które zazwyczaj nie mają za zadanie mydlenie oczy w tabloidach ludziom)
            > o
            > wiele bardziej skomplikowane miernik poziomu życia. Trudno bowiem wyrazić
            > jednoznacznie w określonej miarze dobrobyt. Tak więc w sposób subiektywny -
            > czyli w wyniku analiz analitycznych osób, które znają się na rzeczy - dobrano t
            > e
            > czynniki, które są ważne z punktu widzenia poziomu życia. Czynniki te generalni
            > e
            > grupuje się jako ekonomiczne i pozaekonomiczne (społeczne innymi słowy). Czynni
            > ki
            > te muszą być jednozancznie wymierne (powinny dać się zmierzyć określoną miarą,
            > która jednoznacznie opisuje je). Do czynników ekonomicznych zalicza się właśnie
            >
            > PKB poziom kosztów w danym kraju przeciętne wynagrodzenie itp. rzeczy, do
            > czynników społecznych wchodzą wolny czas, ochrona środowiska, infrastruktura
            > środowiska zewnętrznego poziom nauki itp rzeczy.
            > Określenie subiektywizmu tej miary stopy życiowej polega więc na tym iż czynnik
            > i
            > określające ją są odgórnie dobierane. Jesli chcesz to podam Ci odpowiednie
            > publikacje ze statystyki społeczno ekonomicznej, która właśnie tym zagadnieniem
            >
            > się zajmuje między innymi. . .

            Miedzy innymi dlatego wole poslugiwac sie obiektywnymi miernikami poniewaz kazdy
            z nas zgodzi sie z nimi. Jezeli podalbym subiektywne dane to najprawdopodobniej
            ta dyskusja nie mialaby konca i kazdy z nas zaczalby podawac tomy publikacji
            naswoje poparcie. Ja podalem obiektywne dane. Jezeli chcesz to mozesz podac inne
            dane biorace np. ochrone srodowiska, zdrowie czy cos innego pod uwage. Tego
            rodzaju mierniki z reguly powiekszaja stope zyciowa krajow rozwinietych a
            zanizaja stope zyciowa mniej rozwinietych z tej prostej przyczyny ze ochrona
            zdrowia, srodowiska, tak samo jak czegokolwiek innego, latwo moga zajmowac sie
            bogatsze kraje kiedy w biedniejszych po prostu nie ma na to pieniedzy.
            >
            > Nie jest znacznie wyższa właśnie..o ile się orientuje (tu mogę przekłamać)
            > najwyższą stopę życiową ma Norwegia i Nowa Zelandia:-)))

            Z orientowaniem sie tez cos kiepsko. . . albo naprawde nie masz pojecia o czym
            piszesz. W USA stopa zyciowa jest prawei o 50% wyzsza niz w Norwegii a stopa
            zyciowa Nowej Zelandii to nie ma porownania i mozna ja porownac raczej ze stopa
            zyciowa republik bananowych takich jak Bahams i podobnych. Bez wnikania w
            subiektywne mierniki i bez wzgledu na to ze zywnosc, ubranie, domy, samochody sa
            tansze w USA niz wobu wyzej wymienionych krajach (np. w USA galon benzyny
            kosztuje nieco powyzej dolara kiedy w Norwegii ponad 5 dolarow) to nadal stopa
            zyciowa jest wyzsza w USA i ponizej kilka danych danych za rok 2000 (GDP per
            capita):

            United States $36,200
            Norway $27,700
            Japan $24,900
            Canada $24,800
            France $24,400
            Germany $23,400
            United Kingdom $22,800
            Sweden $22,200
            Italy $22,100
            New Zealand $17,700
            Bahamas $15,000
            Kuwait $15,000
            Saudi Arabia $10,500
            Mexico $9,100
            Poland $8,500
            • Gość: glorius Re: Stopa Zyciowa w Norwegii IP: *.tychy.msk.pl 20.11.01, 23:39
              Gość portalu: Marcus napisał(a):

              >
              > United States $36,200
              > Norway $27,700
              > Japan $24,900
              > Canada $24,800
              > France $24,400
              > Germany $23,400
              > United Kingdom $22,800
              > Sweden $22,200
              > Italy $22,100
              > New Zealand $17,700
              > Bahamas $15,000
              > Kuwait $15,000
              > Saudi Arabia $10,500
              > Mexico $9,100
              > Poland $8,500

              Ze strony www.stat.gov.pl:

              PKB za 1999 r. na osobe

              USA - 30229 $
              Japonia - 30039 $
              Germany - 26117 $
              France - 24393 $

              coś stanom na maxa zawyżasz. Nie miałem czasu aby poszukać PKB Luxemburga i
              Szwajcari ale jest napewno o niebo lepszy od USA (Luxemburg powinien dobijać do
              40000 $).
              Poza tym jeśli chodzi o Norwegie...mówiłem o stopie życiowej liczonej wg
              najnowszych standartyów.
              A wogóle to i tak się nie zgodzę z Tobą jeśli chodzi o "obiektywność" PKB w
              mierzeniu stopy życiowej. Jak mówiłem to nie jest miara która jednoznacznie
              odzwierciedla poziom życia....nie ma tu obiektywizmu; została zaporzyczona tak
              aby w przybliżeniu można było porównać dobrobyt państw. Zastanów się co PKB (GDP)
              wyraża? Czy GDP jest skrótem od Stopy Życiowej Państwa w angielskim języku?
              Sam napisałeś , ze przyjmowany jest do oceny ...więc nie pisz o jego
              obiektywiźmie - bo nie jest obiektywny. Ja Ci mogę napisać, że dla mnie
              wyznaczynikiem stopy życiowej są zbiory ziemniaków ...i co i Polsak będzie w
              samej czołówce państw o najwyższym poziomie życia.
              Pomiary stopy życiowej ZAWSZE niezależne od przyjętego miernika bedą rzeczą
              umowną. Zresztą sam się zgodziłeś z tym.
              Lepiej zawsze przyjmować nowoczesne standarty w pomiarze takich zjawisk niż
              bazować na prymitywnych miarach od których cywilizowany świat odchodzi.
              A jeśli chodzi o to, ze nawet przy zastosowaniu takiego miernika o jakim mówie
              USA jeszcze bardziej będzie górować nad innymi państwami to się stanowczo mylisz.
              O ile w kwesti ekonomicznej bedzie zawsze na samym szczycie listy to sprawy
              pozaekonomiczne o wiele gorzej się przedstawiają. Państwa europejskie nadrabiają
              znacznie tutaj gdyż socjal w nich jest o wiele bardziej rozwinięty i takie sprawy
              jak ochrona zdrowia czy nauka (właśnie - nauka !!) będą wzmacniały pozycje innych
              krajów. Poza tym długość życia, wolny czas czy stan środowiska naturalnego też
              nie jest mocną stroną USA.

              • Gość: Marcus Re: Stopa Zyciowa w Norwegii IP: *.dyn.optonline.net 22.11.01, 06:53
                Gość portalu: glorius napisał(a):

                > Gość portalu: Marcus napisał(a):
                >
                > >
                > > United States $36,200
                > > Norway $27,700
                > > Japan $24,900
                > > Canada $24,800
                > > France $24,400
                > > Germany $23,400
                > > United Kingdom $22,800
                > > Sweden $22,200
                > > Italy $22,100
                > > New Zealand $17,700
                > > Bahamas $15,000
                > > Kuwait $15,000
                > > Saudi Arabia $10,500
                > > Mexico $9,100
                > > Poland $8,500
                >
                > Ze strony www.stat.gov.pl:
                >
                > PKB za 1999 r. na osobe
                >
                > USA - 30229 $
                > Japonia - 30039 $
                > Germany - 26117 $
                > France - 24393 $
                >
                > coś stanom na maxa zawyżasz. Nie miałem czasu aby poszukać PKB Luxemburga i
                > Szwajcari ale jest napewno o niebo lepszy od USA (Luxemburg powinien dobijać do
                >
                > 40000 $).
                > Poza tym jeśli chodzi o Norwegie...mówiłem o stopie życiowej liczonej wg
                > najnowszych standartyów.

                Nie bardzo rozumiem jak twoje dane z 1999 roku sa "najnowszym standartem" w
                porownaniu do poprzednich danych z 2000 roku???

                > A wogóle to i tak się nie zgodzę z Tobą jeśli chodzi o "obiektywność" PKB w
                > mierzeniu stopy życiowej. Jak mówiłem to nie jest miara która jednoznacznie
                > odzwierciedla poziom życia....nie ma tu obiektywizmu; została zaporzyczona tak
                > aby w przybliżeniu można było porównać dobrobyt państw. Zastanów się co PKB (GD
                > P)
                > wyraża? Czy GDP jest skrótem od Stopy Życiowej Państwa w angielskim języku?
                > Sam napisałeś , ze przyjmowany jest do oceny ...więc nie pisz o jego
                > obiektywiźmie - bo nie jest obiektywny. Ja Ci mogę napisać, że dla mnie
                > wyznaczynikiem stopy życiowej są zbiory ziemniaków ...i co i Polsak będzie w
                > samej czołówce państw o najwyższym poziomie życia.

                Napisac oczywiscie mozesz ale wyznacznikiem stopy zyciowej jest aktualna stopa
                zyciowa latwo wymierzalana, jednakowo na calym swiecie, GDP per capita kiedy
                wyznacznikiemj zbiorow ziemniakow sa zbiory ziemniakow tak samo latwo
                wymierzalne (i w czolowce to chyba bedzie stan Idaho:))).

                > Pomiary stopy życiowej ZAWSZE niezależne od przyjętego miernika bedą rzeczą
                > umowną. Zresztą sam się zgodziłeś z tym.

                Nic podobnego. Pomiar stopy zyciowej jest jednym z prostszych zadan i nie ma tam
                nic umownego. Stope zyciowa mierzy sie bardzo dokladnie i dlatego dane sa
                dostepne na caly kraj, stan, powiat, ZIP kod, czy nawet ulamek ulicy. O
                przypadkach "umownego" miernika stopy zyciowej mozna dowiedziec sie na lekcjach
                historii
                • Gość: glorius Toś pokozał poziom wiedzy Amerykanina:-)))) IP: *.tychy.msk.pl 22.11.01, 17:19
                  Mam wrażenie, że wogóle nie wiesz o czy piszę...a co gorsza nie zabardzo się
                  orientujesz w tym co sam wypisujesz. I to jest zatrważające...jeszcze do tego
                  unosisz się duma , ze "poziom" nauki w USA jest najwyższy, wystawiając jemu
                  jednocześnie swoimi wypowiedziami mierną ocenę:-)))

                  Gość portalu: Marcus napisał(a):
                  ....
                  > > United States $36,200
                  ....
                  > Ze strony www.stat.gov.pl:
                  > PKB za 1999 r. na osobe
                  > USA - 30229 $
                  >
                  > Nie bardzo rozumiem jak twoje dane z 1999 roku sa "najnowszym standartem" w
                  > porownaniu do poprzednich danych z 2000 roku???

                  No i jak z Toba rozmawiać jak sam mówisz, ze nie rozumiesz? Zobacz i pomyśl
                  ...różnica miedzy danymi w czasie to jeden rok - GUS podaje, ze w 1999 r. (nie
                  publikował nowszych danych) USA miało PKB 30 tyś $, Ty zaś wyskoczyłeś z 36 tyś $
                  z roku 2000. A wiec na to wygląda, ze USA miało przyrost PKB rzedu 20 % z roku na
                  rok? Aż tak świetnie to Amerykańska Gospodarka się nie rozwija. A więc coś nie
                  gra....z racji tego, ze GUS jest szanowaną instytucją bardziej wierze jej
                  publikacjom niż Twoim. Jeśli nie umiesz porównywać danych z różnych okresów czasu
                  to jeszcze gorsze świadectwo wystawiasz sobie i "amerykańskiej nauce".
                  >
                  > Napisac oczywiscie mozesz ale wyznacznikiem stopy zyciowej jest aktualna stopa
                  > zyciowa latwo wymierzalana, jednakowo na calym swiecie, GDP per capita

                  Hehhehehehehe....nie rozśmieszaj mnie. Bzdury wypisujesz a ludzie muszą to
                  czytać. Od kiedy GDP jest stopą życiową. Czy Ty w ogóle wiesz co to jest stopa
                  życiowa? Poszukaj najpierw w popularnej encyklopedi to może zrozumiesz o czym
                  piszemy. Narazie to jakieś dyrdymały wypisujesz które wyczytałeś w tabloidach
                  albo usłyszałeś w TV [późnym wieczorem kiedy przysypiałeś. GDP nigdy nie była i
                  nie będzie stopą życiową.....a zresztą czy wiesz od jakiej dłuższej nazwy stopa
                  życiowa jest skrótem?
                  >
                  > > Pomiary stopy życiowej ZAWSZE niezależne od przyjętego miernika bedą rzecz
                  > ą
                  > > umowną. Zresztą sam się zgodziłeś z tym.
                  >
                  > Nic podobnego. Pomiar stopy zyciowej jest jednym z prostszych zadan i nie ma ta
                  > m
                  > nic umownego.

                  No pewnie bo GDP odrazu samo w sobie mierzy zaspokojenie ludzkich potrzeb? Stan
                  emocjonalny wg. marcusa to można co do centa wyliczyć i wszystko jest ok a USA to
                  wielka potęga zamieszkała przez stado półgłówków. Nic dodać nic ując:-)))))
                  Wiesz co oznacza termin "umowny/na" w nauce? Dowiedź se ...bo nie zamierzam Ci
                  pisać takich podstaw.


                  >
                  > Ochrona zdrowia??? Teraz? Ilu normalnych ludzi odwazyloby sie wyjechac na
                  > leczenie z USA do Europy? Ale zreszta po co szukac obywateli USA na leczeniu w
                  > Europie? Ilu normalnych ludzi w Europie odwaza sie tam leczyc? W Europie lecza
                  > sie tylko osoby ktore nie maja innego wyjscia i musza sie tam leczyc choc w
                  > ostatnich 20 latach nawet te osoby bez pieniedzy i mozliwosci coraz czesciej
                  > staraja sie dostac na leczenie do USA.

                  To jest tak...liczy się jakość i dostępność. Niektóre kliniki w USA są doskonałe
                  ale zwykły śmiertelnik nie ma o czym marzyć aby się tam dostać bo go niestać.
                  Zresztą w badanich takich liczy się ogół a nie jedostkowe przypadki. A jeśli nie
                  masz ubezpieczenia w USA to nie masz opieki medycznej ....a coraz trudniej o
                  ubezpieczenie w USA. W Europie natomiast z założenia jest Ci prznawany socjal.
                  Poza tym Amerykanie jakoś chętnie leczą się w klinikach Szwajcarskich i
                  Francuskich. Ciekawe czemu? Poza tym nawet Polską nie gardzą....bo ośrodek w
                  Mielcu góruje nad wszystkimi ośrodkami w USA w terapi dzieci upośledzonych....ale
                  oczywiście są to jednostkowe przypadki. Jak w Ameryce jest się przeciętną osobą
                  to nie ma si w ogóle na co liczyć w ochronie zdrowia i nauce. Zupełnie inaczej
                  jest w Europie. O wiele lepiej... nawet osoba biedna może pójśc na uczelnie.
                  Fundie mu gmina czy będzie dostawał stypendium państwowe.

                  >
                  > A co z nauka? Dlaczego miliony studentow z calego swiata (znaczna czesc z
                  > Europy) studiuje w USA i rekordowa ich liczba zwieksza sie z roku na rok? Nie
                  > tylko w Europie ale na calym swiecie nie ma czegos podobnego.

                  Oj jest tylko o tym nie wiesz. Kilka postów powyżej jest odpowiedz na Twoje
                  puytanie. Chodzi o język i szpan i szanse na zostanie w "raju". I to
                  wszytsko....bo nauka w większości przypadków tak naprawdę leży w USA.
                  I napewno nie są to miliony....
                  • Gość: Marcus Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.dyn.optonline.net 23.11.01, 07:23
                    Gość portalu: glorius napisał(a):

                    . . .
                    > No i jak z Toba rozmawiać jak sam mówisz, ze nie rozumiesz? Zobacz i pomyśl
                    > ...różnica miedzy danymi w czasie to jeden rok - GUS podaje, ze w 1999 r. (nie
                    > publikował nowszych danych) USA miało PKB 30 tyś $, Ty zaś wyskoczyłeś z 36 tyś
                    > $
                    > z roku 2000. A wiec na to wygląda, ze USA miało przyrost PKB rzedu 20 % z roku
                    > na
                    > rok? Aż tak świetnie to Amerykańska Gospodarka się nie rozwija. . .

                    Wizerunek Polski jest wlasnie taki jaki jest na swiecie z uwagi na wielu
                    jej "slow" mieszkancow. Reszta swiata czlowieku konczy rok 2001. Dane za caly
                    rok 2000 zostaly dawno temu opublikowane wiec wez sobie jakakolwiek
                    publikacje "na czasie" lub zajrzyj np. do linku takiego jak ponizej:

                    www.cia.gov/cia/publications/factbook/

                    Poza tym dane takie jak GDP i GDP per capita sa obiektywne i wymierzalne wiec
                    obojetnie do jakiego zrodla zajrzysz to beda bardzo podobne. Ale dane za rok
                    2001 beda rozne od danych za rok 2000 i te z kolei beda inne od danych z roku
                    1999 i tak dalej. . .

                    Potem, po zapoznaniu sie z liczbami i tym o czym bedziesz chcial pisac daj mi
                    znac wiec moze przeczytam twoj post jeszcze raz poniewaz narazie nie ma sensu.
                    Raczej trudno jest domagac sie sensu skoro czlowiek zabiera sie za pisanie o
                    szeroko znanych sprawach ale sam nie ma odrobiny pojecia o czym pisze.
                    • Gość: glorius Ej stary weź się już nie błaźnij.... IP: *.tychy.msk.pl 23.11.01, 17:44

                      No sorry ale teraz to dałeś popis.

                      "GDP - per capita: purchasing power parity - $36,200 (2000 est.)"

                      Chyba rozpoznajesz ten wycinek? Tak to ze strony CIA o krajach tego Świata. Heee
                      aż mi się płakać ze śmiechu chcę myśląc o tym co mam Ci do powiedzenia.
                      A więc mówię....dane te, są doniczego. Nie podawaj w poważnych dyskusjach takich
                      danych bez zaznaczenia, ze są one obarczone pewnym błędem. Widzisz to ten skrót
                      "est." na końcu za rokiem 2000. Wiesz co to chłopie znaczy? Jest to skrót od
                      estimate czyli (jak się orientujesz) tłumacząc na język polski "szacowane".
                      Poprostu wybiegłeś z danymi szacunkowymi za rok 2000 heheheheheheh.
                      Już nawet teraz nie chce mi się tłumaczyć Ci co to oznacza...weź se poczytaj. A w
                      ogóle nie mam zamiaru już z Tobą dyskutować, bo nie wiesz o czym piszę i tylko
                      jakieś bzdury wymyślasz. Szkoda mojego czasu na takie głupoty jakie Ty wypisujesz.
                      • Gość: Marcus Re: Bahamas, Banana Republic i GDP IP: *.dyn.optonline.net 23.11.01, 21:25
                        Gość portalu: glorius napisał(a):

                        >
                        > No sorry ale teraz to dałeś popis.
                        >
                        > "GDP - per capita: purchasing power parity - $36,200 (2000 est.)"
                        >
                        > Chyba rozpoznajesz ten wycinek? Tak to ze strony CIA o krajach tego Świata. He
                        > ee
                        > aż mi się płakać ze śmiechu chcę myśląc o tym co mam Ci do powiedzenia.
                        > A więc mówię....dane te, są doniczego. Nie podawaj w poważnych dyskusjach takic
                        > h
                        > danych bez zaznaczenia, ze są one obarczone pewnym błędem. Widzisz to ten skrót
                        >
                        > "est." na końcu za rokiem 2000. Wiesz co to chłopie znaczy? Jest to skrót od
                        > estimate czyli (jak się orientujesz) tłumacząc na język polski "szacowane". . .

                        No i co z tego? Od dziesiatek lat jest ogolnie wiadomo ze "estimate" podawany
                        przez CIA okazuje sie bardziej dokladny niz oficjalne dane wielu panstw i
                        dlatego sa one najczesciej uzywane jako najbardziej autorytatywne. Ale po co
                        masz sie zabawiac nawet w "estimates" CIA skoro kazde inne zestawienie jest
                        podobne?

                        Wedlug danych podanych przez World Bank i UN (ONZ) stopa zyciowa w USA ciagle
                        podwyzsza sie szybciej w USA niz w Europie i reszcie swiata i przez to z biegiem
                        lat dlatego sa tak duze roznice pomiedzy stopa zyciowa w USA a reszta swiata.
                        Widac to dokladnie na wykresie z ostatnich 10 lat tutaj:

                        www.unep.org/Geo2000/english/i3.htm

                        A tutaj kilka innych linkow gdzie roznice pomiedzy stopa zyciowa a Polska i
                        reszta swiata sa jeszcze wieksze niz w danych CIA:

                        www.tswoam.co.uk/world_data/countries_eccon_sorted_gdp_pc.html

                        www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

                        i wedlug tych danych (GDP per capita)w niektorych krajach to np:

                        United States $34,096
                        Francja $22,360
                        Japonia $22,196
                        Germany $21,701
                        United Kingdom $20,915
                        Sweden $20,116
                        Bahamas $19,724
                        Poland $6,974

                        Ale w tym zestawieniu to wyglada znacznie gorzej dla Polski i wydaje mi sie ze
                        dane z CIA sa bardziej wiarygodne.
                    • Gość: L.L. Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.proxy.aol.com 24.11.01, 01:22
                      Gość portalu: Marcus napisał(a):
                      >
                      > Wizerunek Polski jest wlasnie taki jaki jest na swiecie z uwagi na wielu
                      > jej "slow" mieszkancow. Reszta swiata czlowieku konczy rok 2001. Dane za caly
                      > rok 2000 zostaly dawno temu opublikowane wiec wez sobie jakakolwiek
                      > publikacje "na czasie" lub zajrzyj np. do linku takiego jak ponizej:
                      >
                      > <a href="http://www.cia.gov/cia/publications/factbook/">www.cia.gov/cia/publica
                      > tions/factbook/</a>
                      >
                      > Poza tym dane takie jak GDP i GDP per capita sa obiektywne i wymierzalne wiec
                      > obojetnie do jakiego zrodla zajrzysz to beda bardzo podobne. Ale dane za rok
                      > 2001 beda rozne od danych za rok 2000 i te z kolei beda inne od danych z roku
                      > 1999 i tak dalej. . .

                      Raport Komisji Europejskiej o konkurencyjnosci UE opublikowany w czwartek
                      stwierdza ze dystans dzielacy UE od USA pod wzgledem wytwarzanego bogactwa w
                      przeliczeniu na mieszkanca zwiekszyl sie znacznie w drugiej polowie lat 90tych. W
                      tej chwili jedynie Luxemburg jest konkurencyjny z USA. Jest to ironiczne poniewaz
                      wysoki poziom stopy zyciowej Luksemburgu od dawna tlumaczony jest spora iloscia
                      obywateli amerykanich mieszkajacych tam. Raport ten omija kraje kandydujace do UE
                      ale prywatnie wielu ekonomistow i politykow jest przerazonych wizja znacznie
                      gorszej konkurencyjnosci po przyjeciu krajow takich jak Polska ktore jeszcze
                      bardziej zaniza wskazniki Unii.
                • Gość: L.L. Re: Stopa Zyciowa w Norwegii IP: *.proxy.aol.com 24.11.01, 01:50
                  Gość portalu: Marcus napisał(a):

                  > > > United States $36,200
                  > > > Norway $27,700
                  > > > Japan $24,900
                  > > > Canada $24,800
                  > > > France $24,400
                  > > > Germany $23,400
                  > > > United Kingdom $22,800
                  > > > Sweden $22,200
                  > > > Italy $22,100
                  > > > New Zealand $17,700
                  > > > Bahamas $15,000
                  > > > Kuwait $15,000
                  > > > Saudi Arabia $10,500
                  > > > Mexico $9,100
                  > > > Poland $8,500
                  > >
                  > > Ze strony www.stat.gov.pl:
                  > >
                  > > PKB za 1999 r. na osobe
                  > >
                  > > USA - 30229 $
                  > > Japonia - 30039 $
                  > > Germany - 26117 $
                  > > France - 24393 $

                  Najbardziej respektowane i najczesciej przytaczane dane to sa te z CIA. Poprzez
                  dziesieciolecia dane z CIA byly zawsze bardziej zblizone prawdzie niz dane
                  podawane przez Polske. Dawniej to po prostu podawalo sie liczby z kapelusza tak
                  aby odpowiadaly one zalozeniom komunistycznego planu partyjnego. W tej chwili
                  kraje takie jak Polska nie maja mozliwosci i pieniedzy aby obliczyc dane tak jak
                  robia to fachowcy w CIA od dziesiecioleci.

                  Inne dane z ONZ, World Bank czy innych respektowanych organizacji takich jak
                  CountryWatch.com tez sa blizej danych z CIA.
                  L.L.
                  • Gość: glorius CIA a PKB.... IP: *.tychy.msk.pl 24.11.01, 16:21
                    Gość portalu: L.L. napisał(a):


                    >
                    > Najbardziej respektowane i najczesciej przytaczane dane to sa te z CIA.

                    A świstak siedzi i zawija .....
                    Najbardziej respektowane dane są z Urzędów lub instytucji statystycznych. Jeśli
                    chodzi o Europę to najlepszymi danymi dysponuje Eurostat... w Polsce wiadomo GUS
                    a w Amerycy jakis urząd statystyczny przy którymś z departamentów (już nie
                    pamiętam, który bo baaardzo rzadko się korzysta z tych danych - nie aby były złe
                    poprostu nie ma na nie zapotrzebaowania...zawsze Eurostat:-))) ). Co do danych
                    CIA muszę powiedzieć z przykrością, ze nikt z nich nie korzysta ... nawet nie są
                    uważane za nierzetelne. Mniej wiecej podejśc do nich można jak do danych
                    zebranych w małym atlasie geograficznym (zresztą nie dziwne jak wiele danych z
                    krajów demokratycznych jest podawanych za 1996 r. !!!!). Jeśli już korzysta się
                    na danych z amerykańskiego urzedu statystycznego - są poprawniejsze.

                    > Poprzez
                    >
                    > dziesieciolecia dane z CIA byly zawsze bardziej zblizone prawdzie niz dane
                    > podawane przez Polske.

                    Dobre słowo "zbliżone". Tak w ogóle (to moje prywatne zdanie) sami (CIA) analizy
                    ekonomicznej nie przeprowadzają...opierają się na analitykach bądź na danych
                    ststystycznych ogólnie dostępnych.

                    > W tej chwili
                    > kraje takie jak Polska nie maja mozliwosci i pieniedzy aby obliczyc dane tak ja
                    > k
                    > robia to fachowcy w CIA od dziesiecioleci.

                    "Fachowcy" z firm consultingowych albo maszynistki, które przepisują z roczników
                    stat. innych państw:-)). A tak poważnie...masz zupełną racje - GUS nie liczy GDP
                    i innych danych z tzw. przeglądów międzynarodowych. Podaje je za innymi ośrodkami
                    statystycznymi (najczęściej za szanowanymi instytucjami w świecie ekonomi bądź
                    statytstyki) . Zresztą po co ma to robić? Raz , ze go na to nie stać dwa - małe
                    zainteresowanie na takie dane.

                    >
                    > Inne dane z ONZ, World Bank czy innych respektowanych organizacji takich jak
                    > CountryWatch.com tez sa blizej danych z CIA.

                    No nie tak do końca.....o ile się orientuje to są i to znaczne różnice (nie
                    powiesz mi , żę różnica rzędu 10%-15% w wynikach jest nieistotne:-) ).

                    glorius

                    > L.L.

                    • Gość: L.L. Urzedy Statystyczne vs. CIA IP: *.dyn.optonline.net 24.11.01, 19:52
                      Gość portalu: glorius napisał(a):

                      [...]
                      > Najbardziej respektowane dane są z Urzędów lub instytucji statystycznych. . .

                      A czy mozesz podac mi jakikolwiek przypadek gdzie jakas firma np. kierowalaby sie
                      danymi z urzedow statystycznych? Cos takiego sie nie zdarza z tej przyczyny ze
                      rzetelnych danych po prostu nie ma, jezeli pominie sie zachodnie kraje, z
                      wiekszosci panstw na swiecie.

                      Po pierwsze sama ksiegowosc poza USA i Europa pozostawia wiele do zyczenia. Po
                      drugie w wielu krajach na swiecie gdzie urzedy statystyczne publikuja tego
                      rodzaju dane to robi sie to nie dla celow ekonomicznych lecz glownie dla
                      zaspokojenia wewnetrznego popytu politycznego i dane sa po prostu fabrykowane
                      (poczytaj sobie historie
                      • Gość: glorius Ta dyskusja bawi mnie na maxa...:-))))))))))))) IP: *.tychy.msk.pl 24.11.01, 23:50

                        L.L nawet nie zdajesz sobie sprawy, że to co mówisz to kompletne brednie i
                        głupoty. Szczerze - nawet nie wiesz o czym dyskutujesz...masz generalnie teze, że
                        wszystko ma swój początek (co do tego tematu) w CIA i ona ma najlepsze dane.
                        Zabawny jesteś (tak jak kolega marcus). Mam dla Was radę...proszę wziąść książki
                        i się trochę poczytać na ten temat a dopiero później się wypowiadać.:-)))
                        Ale do rzeczy.

                        Gość portalu: L.L. napisał(a):

                        ) Gość portalu: glorius napisał(a):
                        )
                        ) [...]
                        ) ) Najbardziej respektowane dane są z Urzędów lub instytucji statystycznych.
                        ) . .
                        )
                        ) A czy mozesz podac mi jakikolwiek przypadek gdzie jakas firma np. kierowalaby s
                        ) ie
                        ) danymi z urzedow statystycznych? Cos takiego sie nie zdarza z tej przyczyny ze
                        ) rzetelnych danych po prostu nie ma, jezeli pominie sie zachodnie kraje, z
                        ) wiekszosci panstw na swiecie.

                        Kolegom z GUS Katowice pokażę w poniedziałek Twój post aby mieli małą uciechę na
                        początek tygodnia. Bedą kwiczeli ze śmiechu. No sorry bo może Ciebie to obrazić
                        (te wcześniejsze zdanie) ale naprawdę inaczej tego nie da się skomentować.
                        Powiem Ci tak....ok. 65% handlowych i przemysłowych korzysta z danych GUSu...co
                        więcej - zlecają mu budowę odpowiednich (ku ich potrzebom) baz danych. Największe
                        firmy consulitngowe z big five w Polsce współpracują z GUSem. Kupują od niego
                        potrzebne im bazy danych. GUS jest największą skarbnicą danych w Polsce -
                        zwłaszcza, ze większość danych pochodzi z obliczeń na rzeczywistej ilości
                        obiektów (a jedynie własnie GUS ma możliwość dokonania tego w kraju) gdy inne
                        firmy muszą działać na obiektach dobranych wg. metod reprezentacyjnych. I nie
                        powiesz mi, ze zagranicą jest inaczej (chyba w USA bo w Europie z tego co się
                        orientuje jest podobnie jak w Polsce)

                        ) Po trzecie w wielu krajach po prostu nie ma srodkow na
                        ) tego celu analizy
                        ) (porownaj sobie budget CIA a budget Polski czy Afganistanu na
                        ) tego rodzaju analizy).

                        W Polsce napewno są środki na badania statystyczne naszego kraju. Zresztą...wiesz
                        co to jest ustawa o statystyce publicznej? Czytałeś ją kiedyś....wiesz jakie
                        normy nałożone są na różnego rodzaju podmioty i na sam GUS? Poczytaj sobie
                        www.sejm.gov.pl tam znajdzieszą tą ustawę :-))))))))))))

                        ) Po czwarte ekonomie roznych krajow sa rozne wiec
                        ) porownujac oficjalne dane nie dowiesz sie niczego. Dla przykladu w wielu krajac
                        ) h
                        ) nieoficjalna ekonomia stanowi znaczna a czasami praktycznie tylko dostepne zrod
                        ) lo
                        ) dochodow. Spotkasz sie z tym zjawiskiem prawie w kazdym kraju. Wiecej w
                        ) biedniejszych krajach takich jak Afganistan czy Rosja i mniej w bogatszych ale
                        ) i
                        ) tutaj sa wyjatki takie jak np. Wlochy gdzie nieoficjalna czesc ekonomii nadal
                        ) jest niezwykle potezna.

                        No i co z tego. I CIA tropi ten nielegalny handelek tak? Czy też najlepiej na
                        świecie szacuje takie dane? :-))))

                        ) Zapotrzebowanie jest ogromne na jak najbardziej rzetelne tego typu informacje.

                        Jest zapotrzebowanie na rzetelną informacje i owszem...ale zależy na jaką. Akurat
                        obecnie w kraju występuje popyt na dane porównawcze Polski i UE lub samej Eropy
                        Środkowej (no i b. kraje CCCP). A te dane uzyskuje się najczęściej z Europstatu
                        czy Europe Office Statistic. Jakoś nikomu jeszcze nie przyszło do głowy aby brać
                        dane z CIA:-))))))))
                        Inne dane międzynarodowe (tj z innych krajów) nie cieszą się takim wzięciem w
                        naszym kraju...ale jeśli już to korzysta się jednak z Urzędów Stat a nie z CIA.
                        POniżej wytłumacze Ci dlaczego.

                        ) Jezeli otwierasz wlasna kawiarnie czy sklep z butami to jest raczej
                        ) nieprawdopodobne ze nie sprawdziles stopy zyciowej mieszkancow na tej samej uli
                        ) cy
                        ) czy w tej samej miejscowosci.

                        Jak się uprze przedsiębiorca to może sprawdzić to .... i wierz mi...robią to (no
                        może nie badają stopę życiową ale możliwości finansowe najbliższego otoczenia
                        ekonomicznego):-)))

                        ) Jezeli jestes nieco wieksza firma i potrzebujesz
                        ) otworzyc filie w 25 krajach na swiecie to jest raczej prawdopodobne ze bedzie t
                        ) o
                        ) jedna z najwazniejszych informacji jakie bedziesz szukac. Jest raczej
                        ) nieprawdopodobne ze w swoich decyzjach bedziesz brac pod uwage urzedy
                        ) statystyczne w kazdym z tych krajow.

                        Oj to zależy co to za kraje....ale jeśli to kraje demokratyczne to tak:-)))

                        )
                        ) Tez kompletne pudlo. Metodologia obliczania aktywnosci gospodarczej i co z tym
                        ) idzie, stopy zyciowej, opracowana przez CIA przez dziesieciolecia jest uwazana
                        ) ogolnie za najbardziej rzetelna. Aby porownanie jakichkolwiek danych z roznych
                        ) krajow mialo jakikolwiek sens na calym swiecie uzywa sie metody "Purchasing Pow
                        ) er
                        ) Parity
                        • Gość: Marcus Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.dyn.optonline.net 25.11.01, 19:26
                          Gość portalu: glorius napisał(a):
                          . . .
                          > Największe
                          > firmy consulitngowe z big five w Polsce współpracują z GUSem. Kupują od niego
                          > potrzebne im bazy danych. GUS jest największą skarbnicą danych w Polsce -
                          > zwłaszcza, ze większość danych pochodzi z obliczeń na rzeczywistej ilości
                          > obiektów (a jedynie własnie GUS ma możliwość dokonania tego w kraju) gdy inne
                          > firmy muszą działać na obiektach dobranych wg. metod reprezentacyjnych. I nie
                          > powiesz mi, ze zagranicą jest inaczej (chyba w USA bo w Europie z tego co się
                          > orientuje jest podobnie jak w Polsce)

                          Czlowieku o jakie dane ci sie rozchodzi? Byla mowa o globalnych danych o
                          porownaniach w globalnej skali. O jakiej globalnej "skrbnicy" GUS oraz polskich
                          firmch konsultingowych mozna tu pisac. GUS ma problemy z mierzeniem podstawowych
                          danych dotyczacych sie Polski i od kiedy zajmuje sie on stopa zyciowa w
                          Afganistanie czy gdzie indziej?
                          • Gość: glorius Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.tychy.msk.pl 25.11.01, 23:05
                            Tweraz mówimy chyba ogólenie....a danych zbieranych przez urzedy statystyczne.
                            CIA ma takie w tym zasługi jak w zapobiegnięciu wydarzeniom z 11 września:-))))))
                        • Gość: L.L. Re: Ta dyskusja bawi Amerykanke. . . -)))))))))) IP: *.dyn.optonline.net 30.11.01, 03:03
                          Gość portalu: glorius napisał(a):

                          [...]
                          > Kolegom z GUS Katowice pokażę w poniedziałek Twój post aby mieli małą uciechę n
                          > a
                          > początek tygodnia. Bedą kwiczeli ze śmiechu. No sorry. . .

                          Nie ma za co. Niech sie bawia dobrze. :)))))

                          L.L.
                      • Gość: Marcus Re: Urzedy Statystyczne vs. CIA IP: *.dyn.optonline.net 25.11.01, 18:20
                        Gość portalu: L.L. napisał(a):

                        . . .
                        > Dlatego najczesciej uzywa sie danych z CIA i ktore uwazane sa za najblizsze
                        > prawdy. Dla przykladu dane za rok 2000 podane w CNN (z CountryWatch.com)
                        > wygladaja nastepujaco dla kilku krajow:
                        >
                        > USA $34,096
                        > Szwajcaria $26,270
                        > Francja $22,360
                        > Japonia $22,196
                        > Niemcy $21,701
                        > Polska $6,974
                        >
                        > Dane z CIA Worlkd Factbook 2001 na te same kraje sa nastepujace:
                        > USA $36,200
                        > Szwajcaria $28,600
                        > Japonia $24,900
                        > Francja $24,400
                        > Niemcy $23,400
                        > Polska $8,500
                        >
                        > Jest tutaj znaczna roznica ktora bierze sie z podstawowych liczb poniewaz w tym
                        >
                        > przypadku CNN i dane z CountryWatch.com aby byly porownywalne na skale globalna
                        >
                        > tez uzywaja metodologi PPP i szacunkow tego z CIA.
                        >
                        > Dla polityka dane z CountryWatch.com beda byc moze lepsze poniewaz sa
                        > bardziej "oficjalne". W praktyce dane z CIA od dawna uwazane sa za blizsze
                        > prawdzie poniewaz CIA bieze pod uwage cala ekonomie krajow a nie tylko ich
                        > oficjalna czesc. . .

                        Dane z CIA od dawna uwazane sa za najdokladniejsze. Napewno niewielu ludzi na
                        swiecie bierze pod uwage dane urzedow statystycznych szczegolnie jezeli sa one
                        np. w Afganistanie, Polsce czy Rosji.
                        • Gość: glorius Jutrzejsza zabawa:-)))))) IP: *.tychy.msk.pl 25.11.01, 23:03
                          Proszę ...nie doprowadzajcie mnie do śmierci śmiechowej!!!!!!!!
                          Ile razy wam bede powtarzał, ż episzecie o czymś o czym nie macie zielonego
                          pojęcia......
                          Pracuje w urzędzie (sorry nie powiem wam w jakim), który zajmuje się obróbką
                          danych statystycznych. Ilekroć piszecie jakieś farmazony na temat źródła danych
                          (CIA) śmiechem się zalewam. Co więcej ...jutro mam spotkanie w GUSie - nie
                          omieszkam im pokazać waszych wypocin. Będą beczeli ze smiechu ....lubują się w
                          wyszukiwaniu na necie takich a nie innych haseł o stacie czy danych na necie.
                          Swoją droga napiszcie coś jeszcze ciekawego...bedziemy mieli większą zabawę.

                          A na poważnie.
                          Przeczytaj marcus powyższe posty w których pisze o tym, że GUS nie bada krajów
                          zagranicznych....jedynie ŚCIĄGA OD NICH DANE. Nie ma sensu aby nasz urzad to
                          robił. Ma bowiem podpisane umowy z Europe Stat Office, który takimi zadaniami się
                          zajmuje.
                          NAtomiast sam Europe Stat Office sam sprowadza od nas dane dot. naszej gospodarki
                          i nasego społeczeństwa. GUS zbiera dane na temat naszego kraju i je obrabia i to
                          BEZ WIĘKSZYCH TRUDNOŚCI. Tak więc jeśli CIA wydaje swojego faktbuka to opiera się
                          obecnie na danych ....GUSowskich (jeśli chodzi o nasz kraj):-))))))
                          Macie mierne pojęcie o polskiej statystyce publicznej.... nie wiecie o czym
                          piszecie, nie wiecie nawet jak sam system działa. Powinniście zadać sobie pytanie
                          - "Po co ta cała dyskusja?"
                          Ja Wam odpowiem - po to abym miał radochę z tego że mogę wykorzystać wiedzę swoją
                          i umiejętność wykazując wam brak jaqkiejkolwiek wiedzy na ten temat.
                          • Gość: Jerzy Re: Edukacja w Polsce IP: *.proxy.aol.com 25.11.01, 23:23
                            Gość portalu: glorius napisał(a):
                            [...]
                            > Pracuje w urzędzie (sorry nie powiem wam w jakim), który zajmuje się obróbką
                            > danych statystycznych. Ilekroć piszecie jakieś farmazony na temat źródła
                            danych. . .

                            W tej dyskusji to tylko od ciebie widac te farmazony. Jezeli pracujesz w
                            tej "tajnej" agencji i masz dostep do "tajnych" informacji niedostepnych dla CIA
                            to byc moze wrescie ujawnisz jak to jest z ta zaleznoscia pomiedzy wyksztalceniem
                            a dobrobytem w Polsce?

                            Jerzy R.
                            • Gość: glorius Re: Edukacja w Polsce IP: *.tychy.msk.pl 26.11.01, 05:38
                              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                              > Gość portalu: glorius napisał(a):
                              > [...]
                              > > Pracuje w urzędzie (sorry nie powiem wam w jakim), który zajmuje się obrób
                              > ką
                              > > danych statystycznych. Ilekroć piszecie jakieś farmazony na temat źródła
                              > danych. . .
                              >
                              > W tej dyskusji to tylko od ciebie widac te farmazony. Jezeli pracujesz w
                              > tej "tajnej" agencji i masz dostep do "tajnych" informacji niedostepnych dla CI
                              > A
                              > to byc moze wrescie ujawnisz jak to jest z ta zaleznoscia pomiedzy wyksztalceni
                              > em
                              > a dobrobytem w Polsce?
                              >
                              > Jerzy R.

                              Nie jest to "tajna agencja", zwykły urzad...poprostu nie bede pisal bo nie i
                              tyle. Po co mam sie chwalic? Mi tam nie zależy aby ktokowiek wiedział.
                              A i dostępu do "tajnych" informacji też nie mam ....poprostu są to informacje
                              ogólnie dostępne....
                              A jeśli chceswz wiedzieć jaka zależność występuje pomiędzy wykształceniem a
                              dobrobytem to zapytaj CIA...oni ponoć wszystko wiedzą najlepiej.
                              • Gość: Marcus Re: Edukacja w Polsce IP: *.dyn.optonline.net 26.11.01, 21:50
                                Gość portalu: glorius napisał(a):

                                > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                >
                                > > Gość portalu: glorius napisał(a):
                                > > [...]
                                > > > Pracuje w urzędzie (sorry nie powiem wam w jakim), który zajmuje się
                                > obrób
                                > > ką
                                > > > danych statystycznych. Ilekroć piszecie jakieś farmazony na temat źró
                                > dła
                                > > danych. . .
                                > >
                                > > W tej dyskusji to tylko od ciebie widac te farmazony. Jezeli pracujesz w
                                > > tej "tajnej" agencji i masz dostep do "tajnych" informacji niedostepnych d
                                > la CI
                                > > A
                                > > to byc moze wrescie ujawnisz jak to jest z ta zaleznoscia pomiedzy wykszta
                                > lceni
                                > > em
                                > > a dobrobytem w Polsce?
                                > >
                                > > Jerzy R.
                                >
                                > Nie jest to "tajna agencja", zwykły urzad...poprostu nie bede pisal bo nie i
                                > tyle. Po co mam sie chwalic? Mi tam nie zależy aby ktokowiek wiedział.
                                > A i dostępu do "tajnych" informacji też nie mam ....poprostu są to informacje
                                > ogólnie dostępne....

                                No to wiec zastanow sie czy ci zalezy czy nie i czy jest to tajna agencja czy
                                nie poniewaz nie sadze abys nie mial o czym pisac i byl zmuszony WYLACZNIE do
                                pisania o sprawach na ktorych ci NIE zalezy i do ZATAJANIA ogolnie dostepnych
                                informacji.
                                • Gość: glorius Re: Edukacja w Polsce IP: *.tychy.msk.pl 26.11.01, 22:11
                                  Gość portalu: Marcus napisał(a):

                                  >
                                  > No to wiec zastanow sie czy ci zalezy czy nie i czy jest to tajna agencja czy
                                  > nie poniewaz nie sadze abys nie mial o czym pisac i byl zmuszony WYLACZNIE do
                                  > pisania o sprawach na ktorych ci NIE zalezy i do ZATAJANIA ogolnie dostepnych
                                  > informacji.

                                  W poscie powyżej juz napisałem...nie jest to tajna agencja. Zwykły urząd jakich
                                  wiele. Jeśli chodzi o powody dla których nie pisze co to za urząd - to poprostu
                                  nie chce i tyle. I to Ci powinno wystarczyć - to moja prywatna sprawa w jakiej
                                  instytucji pracuje. :-P
                                  • Gość: Marcus Re: Edukacja w Polsce IP: *.dyn.optonline.net 26.11.01, 22:23
                                    Gość portalu: glorius napisał(a):

                                    > > No to wiec zastanow sie czy ci zalezy czy nie i czy jest to tajna agencja
                                    > czy
                                    > > nie poniewaz nie sadze abys nie mial o czym pisac i byl zmuszony WYLACZNIE
                                    > do
                                    > > pisania o sprawach na ktorych ci NIE zalezy i do ZATAJANIA ogolnie dostepn
                                    > ych
                                    > > informacji.
                                    >
                                    > W poscie powyżej juz napisałem...nie jest to tajna agencja. Zwykły urząd jakich
                                    >
                                    > wiele. Jeśli chodzi o powody dla których nie pisze co to za urząd - to poprostu
                                    >
                                    > nie chce i tyle. I to Ci powinno wystarczyć - to moja prywatna sprawa w jakiej
                                    > instytucji pracuje. :-P

                                    Wiec kto Cie zmusza do pisania? Jezeli jest to prywatna/tajna lub INNA sprawa o
                                    ktore NIE chcesz pisac to PO CO piszesz juz ktorys post z rzedu o tym?
                                    • Gość: glorius Re: Edukacja w Polsce IP: *.tychy.msk.pl 26.11.01, 22:49
                                      Gość portalu: Marcus napisał(a):
                                      >
                                      > Wiec kto Cie zmusza do pisania? Jezeli jest to prywatna/tajna lub INNA sprawa o
                                      >
                                      > ktore NIE chcesz pisac to PO CO piszesz juz ktorys post z rzedu o tym?

                                      Nikt mnie nie zmusza. Ja tylko zaznaczyłem w którymś z postów, ze moja praca
                                      wiąże się z danymi statystycznymi. Zresztą się sam pytałeś kto wykorzystuje takie
                                      dane...więc wtedy Ci napisałem, że tam gdzie pracuje się takie rzeczy
                                      wykorzystuje. Później staliście się dociekliwi....co to za instytucja.
                                      Reszta postów jest pisana po to aby wyprostować to co błędnie napisaliście w
                                      swoich postach. A zę lubię ten temat (bo inaczej jak sobie wyobrażasz abym na
                                      takim stanowisku pracował?)...to piszę.
                                      • Gość: Marcus Re: Edukacja w Polsce IP: *.dyn.optonline.net 26.11.01, 23:34
                                        Gość portalu: glorius napisał(a):

                                        > > Wiec kto Cie zmusza do pisania? Jezeli jest to prywatna/tajna lub INNA spr
                                        > awa o
                                        > >
                                        > > ktore NIE chcesz pisac to PO CO piszesz juz ktorys post z rzedu o tym?
                                        >
                                        > Nikt mnie nie zmusza. Ja tylko zaznaczyłem w którymś z postów, ze moja praca
                                        > wiąże się z danymi statystycznymi. Zresztą się sam pytałeś kto wykorzystuje tak
                                        > ie
                                        > dane...więc wtedy Ci napisałem, że tam gdzie pracuje się takie rzeczy
                                        > wykorzystuje. Później staliście się dociekliwi....co to za instytucja.
                                        > Reszta postów jest pisana po to aby wyprostować to co błędnie napisaliście w
                                        > swoich postach. A zę lubię ten temat (bo inaczej jak sobie wyobrażasz abym na
                                        > takim stanowisku pracował?)...to piszę.

                                        Wiec tym bardziej jezeli jestes ekspertem w tej dziedzinie to co najmniej
                                        oczekujemy sprecyzowanego zdania w jedna albo w druga strone. Podane byly
                                        popularne i ogolnodostepne dane z kilku krajow co do procentu ilosci ludzi z
                                        wyzszym wyksztalceniem w wieku 25-64 lat (National Center for Education
                                        Statistics) oraz dane co do stopy zyciowej mieszkancow tych samych krajow
                                        (www.cnn.com/WORLD/global.rankings/)

                                        United States 25.8% 34,096U$D
                                        Netherlands 22.5 22,354
                                        Canda 17.3 22,635
                                        Norway 15.6 23,763
                                        Denmark 15.2 23,068
                                        Australia 14.8 21,089
                                        Sweden 13.4 20,116
                                        Japan 13.3 22,196
                                        Germany 13.1 21,701
                                        United Kingdom 12.8 20,915
                                        Belgium 10.6 23,125
                                        Czech Republic 10.4 11,353
                                        Poland 9.9 6,974

                                        Dane sa jakie sa i jest oczywiste ze jakosc wyksztalcenia jest trudniejsza do
                                        zmierzenia ale ilosc ludzi z wyzszym wyksztalceniem mozna bardzo latwo policzyc
                                        w kazdym kraju i to jest wylacznie przedstawione. Co do dochodu narodowego to
                                        tez raczej z tym nie ma problemu i od lat nawet dla krajow ktore z takich czy
                                        innych wzgledow nie podaja danych mozna to oszacowac stosunkowo dokladnie.

                                        Dlatego wiec jezeli nie zgadzasz sie np. z danymi to napisz dlaczego. Jest
                                        zupelnie mozliwe i prawdopodobne ze pracujac np. w NSA mozesz miec dokladniejsze
                                        dane niz w CIA :)))
                                        • Gość: glorius Re: Edukacja w Polsce IP: *.tychy.msk.pl 26.11.01, 23:46
                                          I co .... w kóło Macieju..... od początku mam Ci tłumaczyć wszystko. A figę!!!
                                          Masz posty powyżej tam Ci wyjaśniłem co jest istotne a co jest tylko zwykłym
                                          frazesem. Nadal nic nie kapujesz - upierasz się jak byk przy swoim ponieważ tak
                                          akurat jest w USA i to jest doskonałe a reszta to dno. Co do zależności pomiędzy
                                          poziomem wykształcenia a PKB (a nie poziomem życia...bo nadal nie rozumiesz co to
                                          jest) per capita: napisałem dzisiaj odpowiedź na post
                                          Oto ona
                                          "A nie zastanawiałeś się nad możliwością zaistnienia inercji w tej zależności?
                                          Poza tym zależność pomiędzy dobrobytem a wykształceniem wyższym może przyjąć
                                          formę funkcji o dość skomplikowanej postaci (również właśnie ze zmienną czasową).
                                          A takm wogóle czyż nie lepiej badać zależność pomiędzy wykształceniem a
                                          dobrobytem na funkcji D=f(x1,...xn) gdzie D to dobrobyt a f(x1,...,xn) to funkcja
                                          uwikłana czynników opisujących dobrobyt takich jak GDP, ochrona zdrowia innne
                                          tego typu rzeczy socjalno ekonomiczne włącznie z poziomem wykształcenia? na tej
                                          podstawie można doszukiwać pewnych wpływów wykształcenia na poziom życia gdzie
                                          czynnki poziom życia ma już przyjętą pewną wagę co do wpływu na dobrobyt.

                                          pozdrawiam

                                          glorius"
                                          Trochę przewrotnie napisana i dość niedbale ale coś w tym jest.

                                          • Gość: Marcus Re: Przyklad Edukacji w Polsce. . . IP: *.dyn.optonline.net 27.11.01, 02:44
                                            Gość portalu: glorius napisał(a):

                                            . . .
                                            > jest) per capita: napisałem dzisiaj odpowiedź na post
                                            > Oto ona
                                            > "A nie zastanawiałeś się nad możliwością zaistnienia inercji w tej zależności?
                                            > Poza tym zależność pomiędzy dobrobytem a wykształceniem wyższym może przyjąć
                                            > formę funkcji o dość skomplikowanej postaci (również właśnie ze zmienną czasową
                                            > ).
                                            > A takm wogóle czyż nie lepiej badać zależność pomiędzy wykształceniem a
                                            > dobrobytem na funkcji D=f(x1,...xn) gdzie D to dobrobyt a f(x1,...,xn) to funkc
                                            > ja
                                            > uwikłana czynników opisujących dobrobyt takich jak GDP, ochrona zdrowia innne
                                            > tego typu rzeczy socjalno ekonomiczne włącznie z poziomem wykształcenia? na tej
                                            >
                                            > podstawie można doszukiwać pewnych wpływów wykształcenia na poziom życia gdzie
                                            > czynnki poziom życia ma już przyjętą pewną wagę co do wpływu na dobrobyt.
                                            >
                                            > pozdrawiam
                                            >
                                            > glorius"
                                            > Trochę przewrotnie napisana i dość niedbale ale coś w tym jest.

                                            Moze jakies konkretne dane sie doczekamy na potwierdzenie swoich teorii o
                                            dobrobycie w Polsce oraz wyksztalceniu obywateli polskich?
                                            • Gość: glorius Re: Przyklad Edukacji w Polsce. . . IP: *.tychy.msk.pl 27.11.01, 05:38
                                              Gość portalu: Marcus napisał(a):

                                              >
                                              > Moze jakies konkretne dane sie doczekamy na potwierdzenie swoich teorii o
                                              > dobrobycie w Polsce oraz wyksztalceniu obywateli polskich?

                                              Marcus - jesteś godny politowania. Kształciłeś się w USA? Bo widzę, ze nic nie
                                              kapujesz. Marny jest Twój poziom wiedzy...chcesz się czegoś uczepić a nie wiesz
                                              czego.
                                              Bo:
                                              1. Nie wiesz co to jest stopa życiowa.
                                              2. Nie orientujesz się na temat systemu statystyki publicznej oraz gromadzenia
                                              danych.
                                              3. Nie rozróżniasz zależności funkcyjnych od danych liczbowych (a to już jest
                                              zupełny odjazd !!!:-))!!!).

                                              Wiesz ...masz racje. System szkolnictwa w USA jest najlepszy na świecie.
                                              Produkuje bowiem nieuków wpajając im, iż są najlepsi tylko dlatego, ze żyją w
                                              Światowej Potedze nr 1. I to trzeba mu przyznać.
                                              • Gość: Marcus Re: Wyksztalcenie w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 20:43
                                                Gość portalu: glorius napisał(a):

                                                > Gość portalu: Marcus napisał(a):
                                                >
                                                > > Moze jakies konkretne dane sie doczekamy na potwierdzenie swoich teorii o
                                                > > dobrobycie w Polsce oraz wyksztalceniu obywateli polskich?
                                                >
                                                > Marcus - jesteś godny politowania. Kształciłeś się w USA? Bo widzę, ze nic nie
                                                > kapujesz. Marny jest Twój poziom wiedzy...

                                                Nie mam zadnych kompleksow co do mojego poziomu wiedzy z USA. Prawde mowiac znam
                                                wielu ludzi z poza USA (takze Polakow) ktorzy przyjezdzaja poglebic swoja nauke
                                                wlasnie do USA. Wielu z nich twierdzi ze nie przyjezdza do USA z powodu wyzszej
                                                stopy zyciowej lub znacznie wyzszych zarobkow lecz wlasnie dlatego ze w USA maja
                                                dostep do najnowszych technologii i moga brac udzial w najnowszych badaniach.

                                                Dostep do technologii oraz roznice pomiedzy wydatkiami na research poglebily sie
                                                gwaltownie nawet w ostatnich 10 latach pomiedzy USA a Japonia, Niemcami i innymi
                                                rozwinietymi krajami wiec dlatego wielu naukowcow z tych krajow chce dostac sie
                                                do USA aby miec szanse na swoj profesjonalny rozwoj.

                                                O krajach takich jak Polska to lepiej nie wspominajmy poniewaz nie przypuszczam
                                                ze udajesz blazna ale powinienes wiedziec ze naukowcy w Polsce sa zfrustrowani
                                                nie tak bardzo poprzez roznice zarobkow czy stopy zyciowej ale wlasnie dlatego
                                                ze nie maja mozliwosci rozwijac sie profesjonalnie i wydatki na research w
                                                porownaniu do tego co moga oczekiwac w USA sa nieistniejace.

                                                Marcus
                                                • Gość: glorius Re: Wyksztalcenie w Polsce? IP: *.tychy.msk.pl 28.11.01, 21:02
                                                  Gość portalu: Marcus napisał(a):
                                                  >
                                                  > Nie mam zadnych kompleksow co do mojego poziomu wiedzy z USA. Prawde mowiac zna
                                                  > m
                                                  > wielu ludzi z poza USA (takze Polakow) ktorzy przyjezdzaja poglebic swoja nauke
                                                  >
                                                  > wlasnie do USA. Wielu z nich twierdzi ze nie przyjezdza do USA z powodu wyzszej
                                                  >
                                                  > stopy zyciowej lub znacznie wyzszych zarobkow lecz wlasnie dlatego ze w USA maj
                                                  > a
                                                  > dostep do najnowszych technologii i moga brac udzial w najnowszych badaniach.

                                                  To fakt jeśli chodzi o nałkowców. Reserch (jak to ładnie ujołeś) jest o wile
                                                  bardziej rozwinięty w Stanach niż w EU. W USA faktycznie ma się w placówkach
                                                  badawczych o wiele większe możliwości wykorzystanej wiedzy. Dostęp do hajteku
                                                  jest o niebo lepszy. Nie dziwi mnie więc fakt pędu naukowców do Stanów.... jest
                                                  to naturalna kolej rzeczy.

                                                  >
                                                  > O krajach takich jak Polska to lepiej nie wspominajmy poniewaz nie przypuszczam
                                                  > ze udajesz blazna ale powinienes wiedziec ze naukowcy w Polsce sa zfrustrowani
                                                  > nie tak bardzo poprzez roznice zarobkow czy stopy zyciowej ale wlasnie dlatego
                                                  > ze nie maja mozliwosci rozwijac sie profesjonalnie i wydatki na research w
                                                  > porownaniu do tego co moga oczekiwac w USA sa nieistniejace.
                                                  >

                                                  Nie martw się ...nie udaje błazna:-))) Nauka w Polsce leży i kwiczy z bólu. Brak
                                                  pieniędzy na badania, brak pieniędzy na wszystko brak pieniędzy ... ogólnir
                                                  braki. CO gorsza znajdują się spryciarze - oszołomy, którzy jeszcze z całego
                                                  systemu "szkolno-naukowego" (że tak to nazwę) starają się coś wydębić do własnego
                                                  portfela szmal...i nawet im się udaje co bardzo mnie (i wielu innych) boli. W
                                                  sprawach naukowych są ignorantami do n-tej potęgi i mają gdzieś, czy placówki
                                                  bedą wypełniać cele statutowe czy nie.
                                                  Najgorsze jest jeszcze to, że młodych w tym wszystkim traktuje się z buta. Wielu
                                                  znajomych chciałoby pozostać na uczelniach, pracować w instytutach lub
                                                  organizacjach naukowych aczkolwiek nie ma przyjęć... a jeśli są to garstkę się
                                                  zawsze bierze i daje im się z łaski grosze za które nie da się przeżyć miesiąca w
                                                  sposób godny. Proszę sobie pomyśleć jak to działa negatywnie na polską kadrę
                                                  naukową.... nie przyjmuje się tak wielu młodych ludzi jak powinno...zamaiast
                                                  rozwijać to kurczymy ją (do absurdu możemy doprowadzić - za parę lat nie bedzie
                                                  miał kto zastąpić odchodzących profesorów, doktorów itp). Wielu wyjeżdza (nie
                                                  dziwota - też chcą godnie życ i rozwijać się) Jaki jest więc sens tego
                                                  wszystkiego? Może lepije w ogóle zlikwidować naukę w Polsce? Przynajmniej bedzie
                                                  więcej pieniędzy na administracyjną biurokracje.

                                                  Pozdrawiam
                                                  glorius
                          • Gość: L.L. Re: Jutrzejsza zabawa:-)))). . . z Amerykanka? IP: *.dyn.optonline.net 30.11.01, 02:57
                            Gość portalu: glorius napisał(a):

                            > Proszę ...nie doprowadzajcie mnie do śmierci śmiechowej!!!!!!!!

                            ?

                            L.L.
                    • Gość: L.L. Re: Swistak nawija makaron na uszy. . . IP: *.dyn.optonline.net 30.11.01, 03:19
                      Gość portalu: glorius napisał(a):

                      [...]
                      > A świstak siedzi i zawija .....

                      L.L.
                      • Gość: glorius Re: Swistak nawija makaron na uszy. . . IP: *.tychy.msk.pl 30.11.01, 22:33
                        Gość portalu: L.L. napisał(a):

                        > Gość portalu: glorius napisał(a):
                        >
                        > [...]
                        > > A świstak siedzi i zawija .....
                        >
                        > L.L.

                        Widzę, ż ekolegi dawno w kraju nie było:
                        zwrot "A świstak siedzi i zawija w te sreberka" pochodzi z pewnej reklamy i
                        przeszedł już do potocznego jezyka jako określenie mówionych niedorzeczności:-)))
                        • Gość: L.L. Re: Swistak nawija makaron na uszy. . . IP: *.proxy.aol.com 03.12.01, 04:20
                          Gość portalu: glorius napisał(a):

                          > > [...]
                          > > > A świstak siedzi i zawija .....

                          > Widzę, ż ekolegi dawno w kraju nie było:
                          > zwrot "A świstak siedzi i zawija w te sreberka" pochodzi z pewnej reklamy i
                          > przeszedł już do potocznego jezyka jako określenie mówionych niedorzeczności:-)
                          > ))

                          Swistak nawija makaron na uszy znacznie dokladniej odzwierciedla stan rzeczy.

                          L.L.
                          • Gość: glorius oj, chyba nie.....:)))))))) IP: *.tychy.msk.pl 03.12.01, 07:24
            • Gość: glorius Oooo....!!! IP: *.tychy.msk.pl 20.11.01, 23:55
              Gość portalu: Marcus napisał(a):

              > Gość portalu: glorius napisał(a):
              >
              > . . .
              > > Ponieważ każde życie czy też szczęście można w USA wycenić w dolarach. A p
              > owie
              > > mi
              > > sznowny kolega ile kosztuje moje zdrowie albo zanieczyszczenie środowiska,
              > w
              > > którym życje...100$ a moze 250 $?:-))
              >
              > To mozna wszystko dokladnie wyliczyc. Zdrowie oraz ochrona srodowiska z reguly
              > tez ida w parze wraz ze stopniem edukacji i stopa zyciowa danego kraju.
              >

              Chętnie bym się przyjrzał jak się wycenia OBIEKTYWNIE stan środowiska
              naturalnego.... a jeszcze bardziej życie ludzkie.
              Nie wiem czy wiesz ale nawet najwięksi ekonomiści i statystycy mówią, ze pewnych
              rzeczy nie da się wycenić - pewne rzeczy są niepoliczalne:-))))
              • Gość: Marcus Re: Wartosc Zycia Ludzkiego IP: *.dyn.optonline.net 22.11.01, 06:01
                Gość portalu: glorius napisał(a):

                > Chętnie bym się przyjrzał jak się wycenia OBIEKTYWNIE stan środowiska
                > naturalnego.... a jeszcze bardziej życie ludzkie.
                > Nie wiem czy wiesz ale nawet najwięksi ekonomiści i statystycy mówią, ze pewny
                > ch
                > rzeczy nie da się wycenić - pewne rzeczy są niepoliczalne:-))))

                Wszystko jest wyliczalne i mozna zrobic to dokladnie. Zycie ludzkie jest
                stosunkowo drogie w wiekszosci krajow na swiecie i np. zabojcy w sadach czesto
                dowiaduja sie ze jest ono znacznie drozsze niz przypuszczali. Za
                zanieczyszczanie srodowiska niektore firmy zostaly skazane na kary miliardow
                dolarow. To wszystko mozna dokladnie policzyc i cena zalezy od popytu i podazy
                oraz miejsca i czasu i wiec dlatego ta sama firma placaca miliardy dolarow za
                zanieczyszczenie srodowiska w USA moze robic to zupelnie legalnie w innym kraju.
                Podobnie z zyciem ludzkim. Jednego czlowieka zycie warte moze byc miliardy
                dolarow kiedy innego 5 centow.
    • Gość: siedem Re: Brak nacisu na wyksztalcenie? IP: *.tgory.pik-net.pl 20.11.01, 12:04
      powim wprost: gówno prawda
      ROSJA oficjalne dane: 40% z w.w. [okret flagowy w dyskusjach z Miszą]
      PALESTYNA nie wiem ile ale kiedyś się chwalili, że mają nawyższy procent na
      świecie.

      poziom dobrobytu jest jedynie skorelowany z poziomem totalitaryzmu [cięzko go
      wymierzyć ale czuć łatwo] Najniższy i najdłużej w USA wyniki każdy zna. Najwyższy
      Korea PN ostatnie lata trzy miliony ofiar głodu. A reszta tak między nimi, różnie
      się plasuje.
      7

      Gość portalu: L.L. napisał(a):

      > Czy jest zaleznosc pomiedzy wyksztalceniem a dobrobytem? Od dziesiatek lat USA
      > ma najbardziej wyksztalcone spoleczenstwo i podobnie dlugo stopa zyciowa w USA
      > jest znacznie wyzsza niz w krajach z nizszym wyksztalceniem. Jezeli jest
      > zaleznosc pomiedzy edukacja a dobrobytem to czy Polska nie powinna inwestowac w
      >
      > edukacje znacznie wiecej?
      >
      > Ponizej przedstawione sa dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
      > wyksztalceniem w wieku 25-64 lat z National Center for Education
      > Statistics:
      >
      > Canda 17.3
      > France 9.7
      > Germany 13.1
      > Japan 13.3
      > United Kingdom 12.8
      > United States 25.8
      >
      > Roznice w wyksztalceniu pomiedzy roznymi krajami wskazuja ze stopa zyciowa
      > zwiazana jest wyraznie z wyksztalceniem spoleczenstwa. Kiedy porownuje sie
      > mniejsze kraje to roznice sa jeszcze powazniejsze i generalnie w wielu krajach
      > z mierna edukacja, takich jak Polska, gdzie nie ma nacisku na ksztalcenie sie,
      > wyksztalcenie wyzsze siagane jest przez znacznie mniej ludzi niz w USA ale i
      > stopa zyciowa jest znacznie nizsza niz w USA. Ponizej nieco wiecej mniejszych
      > krajow wlacznie z Polska dla porownania:
      >
      > Australia 14.8
      > Belgium 10.6
      > Czech Republic 10.4
      > Denmark 15.2
      > Greece 12.0
      > Ireland 10.7
      > Korea 19.0
      > Netherlands 22.5
      > Norway 15.6
      > Poland 9.9
      > Spain 12.8
      > Sweden 13.4
      >
      > Poza tym same statystyki nie stwierdzaja calej prawdy poniewaz poza USA jakosc
      > wyksztalcenia jest drastycznie nizsza. Sklada sie na to wiele przyczyn takich
      > jak lepsze wynagerodzenie i wyposazenie szkol co oczywiscie przyciaga
      > najlepszych nauczycieli do USA z calego swiata.
      >
      > Niemniej jednak czy inwestycje w edukacje nie sa najlepszym rozwiazaniem na
      > podwyzszenie stopy zyciowej?
      >
      > LL

    • Gość: KB Re: Brak nacisu na wyksztalcenie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.01, 13:53
      Program edukacji w USA,jak i w innych krajach Europy Zachodniej jest znacznie
      mniejszy,mniej poważny niż w Polsce.
      • pro+se Re: Brak nacisu na wyksztalcenie?czyzby???? 20.11.01, 13:57
        Gość portalu: KB napisał(a):

        > Program edukacji w USA,jak i w innych krajach Europy Zachodniej jest znacznie
        > mniejszy,mniej poważny niż w Polsce.

        Mamy pelno magistrow (matolow) to chciales powiedziec?? Dzieki za
        taki "powazny" program.
        kutor
        • Gość: kd Re: Brak nacisu na wyksztalcenie?czyzby???? IP: *.proxy.aol.com 21.11.01, 07:24
          uczyl marcin marcina a sam glupi jak swinia
          • Gość: Marcus Re: Brak nacisu na wyksztalcenie?czyzby???? IP: *.dyn.optonline.net 22.11.01, 06:56
            Gość portalu: kd napisał(a):

            > uczyl marcin marcina a sam glupi jak swinia

            Ponoc swinia to jedno z najmadrzejszych zwierzat domowych :).

            • Gość: Paul Re: Brak nacisu na wyksztalcenie?czyzby???? IP: *.proxy.aol.com 22.11.01, 06:57
              Gość portalu: Marcus napisał(a):

              > Gość portalu: kd napisał(a):
              >
              > > uczyl marcin marcina a sam glupi jak swinia
              >
              > Ponoc swinia to jedno z najmadrzejszych zwierzat domowych :).
              Madrzejsze od dzejmsa.

      • Gość: maja Re: Brak nacisu na wyksztalcenie? IP: 157.25.86.* 21.11.01, 09:38
        Gość portalu: KB napisał(a):

        > Program edukacji w USA,jak i w innych krajach Europy Zachodniej jest znacznie
        > mniejszy,mniej poważny niż w Polsce.

        Szkoda tylko, że ten nasz "poważny" program nie przynosi "poważnych" efektów (np.
        ekonomicznych). A raczej - przynosi, tylko że opłakane!!!
        • Gość: Prezes Re: Brak nacisu na wyksztalcenie? IP: *.proxy.aol.com 22.11.01, 14:04
          Gość portalu: maja napisał(a):

          > Gość portalu: KB napisał(a):
          >
          > > Program edukacji w USA,jak i w innych krajach Europy Zachodniej jest znacz
          > nie
          > > mniejszy,mniej poważny niż w Polsce.
          Zgadza sie,skonczylem Politechnike w Polsce pracuje 0d 20 lat(na zachodzie)
          jako inzynier i nigdy nie mialem zadnych kompleksow w stosunku do moich
          wspolpracownikow wyksztalconych nieraz na b.bobrych i znanych uczelniach.Powiem
          wiecej (ktos powie ze sie przechwalam) jestem ceniony za moja moja wszechstronna
          wiedze w moim zawodzie(nie scisle specjalistyczna w b, waskim zakresie) przez
          to,ze mi wbijano do lba ogromna ilosc wiedzy(czesc pozornie nie wazna)przez ponad
          5 lat + roznego rodzaju praktyki zawodowe.Konczac Politechnike potrafilem
          spawac ,toczyc, frezowac,szlifowac itd. przymajmniej na podstawowym poziomie.To
          jest ta wszechstronna wiedza, ze moge pracowac na produkcji jak i w biurze
          projektow bez zadnych problemow.Dzisiejsi inzynierowie wyksztalceni na zachodzie
          posiadaja nieraz niezla wiedze ale w b.waskim zakresie swojej specjalizacji i
          jezeli problem wykracza nawet lekko poza jego znajomosc tematu staja bezradni-co
          robia -zwracaja sie do Prezesa wyksztalconego na tak niedoceniej przez wielu
          polskiej uczelni.Ludzie swojego nie znacie -cudze chwalicie!!!


          > Szkoda tylko, że ten nasz "poważny" program nie przynosi "poważnych" efektów (n
          > p.
          > ekonomicznych). A raczej - przynosi, tylko że opłakane!!!

          Efekty ekonomiczne moga powstac jezeli rozwija sie PRZEMYSL(nowe
          projekty,prototypy,modernizacja, dorabianie,przerabianie itd)--jezeli go sie
          niszczy na zadne efekty nie mozna liczyc.

          • Gość: Mordulec "sie niszczy przemysl".... IP: *.dbtec.de 23.11.01, 09:29
            Gość portalu: Prezes napisał(a):

            > Efekty ekonomiczne moga powstac jezeli rozwija sie PRZEMYSL(nowe
            > projekty,prototypy,modernizacja, dorabianie,przerabianie itd)--jezeli go sie
            > niszczy na zadne efekty nie mozna liczyc.

            "rozwija sie"... a kto ma rozwijac ten przemysl? "niszyczy sie", no wlasnie, kto
            niszczy ten przemysl? Znow jakas nieznana, odgorna moc? Nie, to wlasnie
            ci "wyksztalceni" sa od tego, zeby sie rozwijalo". Jestesmy tacy wspaniali ale
            nam "sie" nie "rozwija".
            Czyz ci odpowiedzialni za to, zeby sie "rozwijalo" to tez nie ludzie wyksztalceni
            w tym kraju? Czy to jacys marsjanie?

            Byc moze jednak cos z ta "wszechstronnoscia" jest nie tak? A moze wyksztalcenie
            to nie tylko wkuwanie na pamiec i umiejetnosci fachowe, tylko cos wiecej:
            umiejetnosc komunikowania, pracy w zespole, samodzielnego dzialania, inicjatywy?
            • Gość: Prezes Re: IP: *.proxy.aol.com 23.11.01, 14:10
              Gość portalu: Mordulec napisał(a):

              > Gość portalu: Prezes napisał(a):
              >
              > > Efekty ekonomiczne moga powstac jezeli rozwija sie PRZEMYSL(nowe
              > > projekty,prototypy,modernizacja, dorabianie,przerabianie itd)--jezeli go s
              > ie
              > > niszczy na zadne efekty nie mozna liczyc.
              >
              > "rozwija sie"... a kto ma rozwijac ten przemysl? "niszyczy sie", no wlasnie, kt
              > o
              > niszczy ten przemysl? Znow jakas nieznana, odgorna moc? Nie, to wlasnie
              > ci "wyksztalceni" sa od tego, zeby sie rozwijalo". Jestesmy tacy wspaniali ale
              > nam "sie" nie "rozwija".
              > Czyz ci odpowiedzialni za to, zeby sie "rozwijalo" to tez nie ludzie wyksztalce
              > ni
              > w tym kraju? Czy to jacys marsjanie?
              >
              Zadni marsjanie ,zadna odgorna moc po prostu zlodzieje.Kolejne polskie rzady to
              wielkie przekrety przy "prywatyzowaniu" miedzy innymi przemyslu.Zlodziej
              pozostaje zlodziejem bez wzgledu na wyksztalcenie.

              > Byc moze jednak cos z ta "wszechstronnoscia" jest nie tak? A moze wyksztalcenie
              >
              > to nie tylko wkuwanie na pamiec i umiejetnosci fachowe, tylko cos wiecej:

              przedmiotow scislych(technicznych) nie "wkujesz" na pamiec- musisz to rozumiec.
              jesli miales na mysli tabliczke mnozenia-to masz racje.


              > umiejetnosc komunikowania, pracy w zespole, samodzielnego dzialania, inicjatywy
              > ?
              z tym sie zgadzam to byla "pieta achillesowa"naszego systemu edukacjii ,ale
              wiesz jakie to byly czasy,ci na gorze mieli monopol na "myslenie"
              i "uszczesliwianie" calego narodu na sile.
              Pozdr


              • Gość: koala8 DO L.L IP: *.ericpol.pl 23.11.01, 15:28
                Napisales w jednym ze swych poprzednich postow ze
                cytuje:
                "Dawniej istnialy dobre szkoly w wielu krajach kiedy w
                tej chwili pozostaje jedynie USA. Dwadziescia czy 30
                lat temu nawet ukonczenie prestizowego uniwersytetu w
                Polsce moglo sie do czegos przydac poza granicami
                Polski. W tej chwili swistek ukonczenie szkoly w Polsce
                nie jest przydatny na wolnym rynku i w USA jedynie
                ukonczenie takie kwalifikuje potencjalnego pracownika
                na zdobycie wizy czy zakwalifikowanie sie do jakiejs
                niekonkurencyjnej instytucji jak np. szkoly gdzie
                jakosc sie nie liczy ale z braku pracownikow
                administracja musi zapelnic stanowiska kimkolwiek byle
                spelnial wymogi administracyjne. "

                A teraz przyklad z mojego zycia:
                Pierwsze zetkniecie z nauka USA:
                Kiedy konczylem uczelnie w Polsce (kilka lat temu)
                przyslano do mojego promotora list z uniwersytetu
                technichnego w Berkeley (chyba najbardziej renomowana
                uczelnia techniczna w USA). Amerykanie byli bardzo
                zainteresowani naszymi magistrami, oferowali nam studia
                doktoranckie, prace na uniwersytecie itp. Ciekaw jestem
                po co im "ciemni" Polacy, skoro maja tyle swiatlych i
                wyksztalconych mlodych ludzi.

                Drugie zetkniecie:
                Jakis czas temu kierowalem zespolem informatykow
                piszacych czesc pewnego sytemu operacyjnego dla jednej
                z duzych amerykanskich firm. W moim zespole byli sami
                Polacy. Zespolami amerykanskimi kierowali glownie
                obcokrajowcy, zazwyczaj Szwedzi. Jakos nie mielismy
                problemow aby dorownac kroku amerykanskim kolegom.
                Osiagnelismy nawet w porownaniu z nimi dosc wysoka
                jakosc.
                Fakt faktem ze moi amerykanscy koledzy jezdzili porsche
                i innymi fajnymi samochodami a ja w Polsce mam fiata,
                ale jesli chodzi o dom to juz bym sie z nimi nie
                wymienil. Za 100 000$ u nas mozna miec wille, tam bude
                z tektury za dwa razy tyle i to na zadupiu.
                Marnie tez u nich bylo z jezykami obcymi. Praktycznie
                znali tylko swoj.

                Jak widzisz twoje pojecie wyksztalcenia w
                spoleczenstwie i stopy zyciowej jest bardzo plytkie.
                Przeceniasz Amerykanow i niedoceniasz innych.
                Stany to fajny kraj zeby popracowac. Dobrze placa, malo
                wymagaja, ludzie w firmach sa mili i uprzejmi ale
                mieszkac na stale to bym tam raczej nie chcial. W
                Europie czuje sie jednak jakos bezpieczniej (doslownie
                i w przenosni).

                pozdr.
                • Gość: L.L. Re: Amerykanki sprzataja w Polsce. . . IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 01:44
                  Gość portalu: koala8 napisał(a):

                  [...]
                  > A teraz przyklad z mojego zycia:
                  > Pierwsze zetkniecie z nauka USA:
                  > Kiedy konczylem uczelnie w Polsce (kilka lat temu)
                  > przyslano do mojego promotora list z uniwersytetu
                  > technichnego w Berkeley (chyba najbardziej renomowana
                  > uczelnia techniczna w USA). Amerykanie byli bardzo
                  > zainteresowani naszymi magistrami, oferowali nam studia
                  > doktoranckie, prace na uniwersytecie itp. Ciekaw jestem
                  > po co im "ciemni" Polacy, skoro maja tyle swiatlych i
                  > wyksztalconych mlodych ludzi.

                  Nie przypuszczam ze udajesz blazna poniewaz powinienes wiedziec ze sposrod wielu
                  zawodow brakuje w USA takze setek tysiecy informatykow i nauczycieli. Braki
                  pracownikow sa tak powazne ze wiele szkol reklamuje swoje potrzeby bezposrednio w
                  innych krajach gdzie sytuacja jest odwrotna i czesto brakuje miejsc pracy dla
                  nauczycieli. Z reguly szkoly przyjma kazdego byle tylko byl w stanie wykazac sie
                  papierkiem ukonczenia jakiejkolwiek szkoly co pozawala na zaspokojenie
                  minimalnych wymogow wizowych.

                  > Drugie zetkniecie:
                  > Jakis czas temu kierowalem zespolem informatykow
                  > piszacych czesc pewnego sytemu operacyjnego dla jednej
                  > z duzych amerykanskich firm. W moim zespole byli sami
                  > Polacy. Zespolami amerykanskimi kierowali glownie
                  > obcokrajowcy, zazwyczaj Szwedzi. Jakos nie mielismy
                  > problemow aby dorownac kroku amerykanskim kolegom.
                  > Osiagnelismy nawet w porownaniu z nimi dosc wysoka
                  > jakosc.
                  > Fakt faktem ze moi amerykanscy koledzy jezdzili porsche
                  > i innymi fajnymi samochodami a ja w Polsce mam fiata,
                  > ale jesli chodzi o dom to juz bym sie z nimi nie
                  > wymienil. Za 100 000$ u nas mozna miec wille, tam bude
                  > z tektury za dwa razy tyle i to na zadupiu.
                  > Marnie tez u nich bylo z jezykami obcymi. Praktycznie
                  > znali tylko swoj.

                  Corocznie Stany Zjednoczone wydaja setki tysiecy tymczasowych wiz robotniczych
                  wlasnie dla pracownikow takich jak ty glownie w galeziach ekonomii najbardziej
                  dotknietych brakami rak do pracy. Jaki w tym problem szczegolnie dla ciebie?
                  Ekonomia amerykanska zyskuje tania sile robocza i jednoczesnie pomaga w rozwoju
                  obywatelom innych panstw podreperowac swoja sytuacje finansowa.

                  Prawde mowiac dobrego, nawet obcokrajowca w USA, informatyka powinno byc stac na
                  samochod lepszy od Fiata. Typowy dom w USA kosztuje $133,000. To znaczy ze
                  dokladnie polowa wszystkich domow w USA kosztuje wiecej i dokladnie tyle samo
                  kosztuje mniej. Za $133,000 ten dom napewno bedzie wiekszy, lepszej jakosci i z
                  lepszym wyposazeniem niz podobny typowy dom w Polsce.

                  Co do jezykow obcych to czy zastanawiales sie czy istnieje praktyczna potrzeba
                  znania innych jezykow w USA poza angielskim i odrobina hiszpanskiego? Dla Polaka
                  takiego jak ty co jedzie popracowac w USA istnieje realna potrzeba znania
                  angielskiego. Jaka potrzeba istnieje dla amerykanina aby znac Polski?

                  > Jak widzisz twoje pojecie wyksztalcenia w
                  > spoleczenstwie i stopy zyciowej jest bardzo plytkie. . .

                  Jest raczej watpliwe aby korelacja pomiedzy poziomem wyksztalcenia a dobrobytem
                  byla przypadkowa i moje lub twoje lub Jacka i Agatki pojecie o wyksztalceniu oraz
                  o stopie zyciowej w zaden sposob nie zmienia rzeczywistosci. Przedstawione
                  poprzednio dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym wyksztalceniem w wieku 25-
                  64 lat (National Center for Education Statistics) oraz dane co do stopy zyciowej
                  mieszkancow niektorych krajow stwierdzaja jednoznacznie ze przepasc jaka oddziela
                  USA od Polski i reszty swiata poblebia sie ciagle
                  (www.cnn.com/WORLD/global.rankings/)

                  United States 25.8% 34,096U$D
                  Netherlands 22.5 22,354
                  Canda 17.3 22,635
                  Norway 15.6 23,763
                  Denmark 15.2 23,068
                  Australia 14.8 21,089
                  Sweden 13.4 20,116
                  Japan 13.3 22,196
                  Germany 13.1 21,701
                  United Kingdom 12.8 20,915
                  Belgium 10.6 23,125
                  Czech Republic 10.4 11,353
                  Poland 9.9 6,974

                  Podaje dane za CNN poniewaz jest tam prosta tabela choc ogolnie uwazane za
                  najdokladniejsze dane uzyskac mozna indywidualnie z kazdego panstwa tutaj:

                  www.cia.gov/cia/publications/factbook/

                  > Przeceniasz Amerykanow i niedoceniasz innych. . .

                  Podaje dane takie jakie sa. Jaki jest tu sens jeszcze cokolwiek upiekszc np. o
                  roznicy stopy zyciowej czy roznicy w ilosci ludzi z wyksztalceniem wyzszym?

                  L.L.
                  • koala8 Re: Amerykanki sprzataja w Polsce. . . 27.11.01, 08:18
                    Gość portalu: L.L. napisał(a):

                    >
                    > Nie przypuszczam ze udajesz blazna poniewaz powinienes
                    wiedziec ze sposrod wiel
                    > u
                    > zawodow brakuje w USA takze setek tysiecy informatykow
                    i nauczycieli. Braki
                    > pracownikow sa tak powazne ze wiele szkol reklamuje
                    swoje potrzeby bezposrednio
                    > w
                    > innych krajach gdzie sytuacja jest odwrotna i czesto
                    brakuje miejsc pracy dla
                    > nauczycieli. Z reguly szkoly przyjma kazdego byle tylko
                    byl w stanie wykazac si
                    > e
                    > papierkiem ukonczenia jakiejkolwiek szkoly co pozawala
                    na zaspokojenie
                    > minimalnych wymogow wizowych.

                    Tak. To pewnie tlumaczy ogolnie marna jakosc
                    oprogramowania robionego w USA. Skoro MS Windows jest
                    pisany przez tych informatykow z Polski, zatrudnianych
                    tylko z powodu ze skonczyli "marna politechnike w
                    Warszawie czy Wroclawiu" ten system nigdy nie bedzie
                    stabilny.
                    Inna sprawa ze "wspaniali" amerykanscy spece od
                    marketingu i tak potrafia sprzedac to dziadostwo w takiej
                    ilosci ze wykosza programy innych nie amerykanskich firm.

                    > Corocznie Stany Zjednoczone wydaja setki tysiecy
                    tymczasowych wiz robotniczych
                    > wlasnie dla pracownikow takich jak ty glownie w
                    galeziach ekonomii najbardziej
                    > dotknietych brakami rak do pracy. Jaki w tym problem
                    szczegolnie dla ciebie?
                    > Ekonomia amerykanska zyskuje tania sile robocza i
                    jednoczesnie pomaga w rozwoju
                    >
                    > obywatelom innych panstw podreperowac swoja sytuacje
                    finansowa.

                    To bardzo milo ze strony ekonomii amerykanskiej ze od
                    czasu do czasu daje mi mozliwosc pracy w USA. A raczej
                    dla USA, bo piszac programy dla firm amerykanskich robimy
                    to czesto w Polsce.
                    Tylko czemu znalazl sie jakis pseudo Amerykanin i wciska
                    mi ze nie jestem tak swietnie wyksztalcony jak on i nigdy
                    nie mam na to nawet szans ?

                    >
                    > Prawde mowiac dobrego, nawet obcokrajowca w USA,
                    informatyka powinno byc stac n
                    > a
                    > samochod lepszy od Fiata.

                    Ale ja mieszkam w Polsce. Za granica tylko pracuje od
                    czasu do czasu. Stac mnie na lepszy samochod i pewnie
                    wkrotce wymienie.

                    Typowy dom w USA kosztuje $133,000. To znaczy ze
                    > dokladnie polowa wszystkich domow w USA kosztuje wiecej
                    i dokladnie tyle samo
                    > kosztuje mniej. Za $133,000 ten dom napewno bedzie
                    wiekszy, lepszej jakosci i z
                    >
                    > lepszym wyposazeniem niz podobny typowy dom w Polsce.

                    Typowy dom w Polsce na przedmiesciach duzego miasta
                    kupisz juz za jakies $75,000. Bedzie on mial z 200 m2
                    powierzchni, garaz. Bedzie zrobiony z nowoczesnych
                    materialow ceramicznych, dobrze ocieplony i pokryty
                    dachowka. W lazienkach bedzie wloska lub hiszpanska
                    glazura.
                    Napisz cos o domach w USA polozonych powiedzmy 20 mil od
                    centrum Chicago to sobie porownamy.
                    >
                    > Co do jezykow obcych to czy zastanawiales sie czy
                    istnieje praktyczna potrzeba
                    > znania innych jezykow w USA poza angielskim i odrobina
                    hiszpanskiego? Dla Polak
                    > a
                    > takiego jak ty co jedzie popracowac w USA istnieje
                    realna potrzeba znania
                    > angielskiego. Jaka potrzeba istnieje dla amerykanina
                    aby znac Polski?

                    Jesli chcesz robic interesy na wieksza skale w jakims
                    panstwie to dobrze jest znac jezyk tego panstwa. Jest to
                    w tzw. dobrym guscie i stawia cie w lepszej pozycji. Choc
                    faktycznie we wspolczesnym swiecie aby sie dogadac
                    wystarczy znac angielski. Poza tym znajomosc jezyka to
                    takze znajomosc kultury danego kraju. Uczac sie jezykow
                    otwieraja nam sie oczy na swiat. A swiat to troche wiecej
                    niz Ameryka.

                    >
                    > > Jak widzisz twoje pojecie wyksztalcenia w
                    > > spoleczenstwie i stopy zyciowej jest bardzo plytkie.
                    . .
                    >
                    > Jest raczej watpliwe aby korelacja pomiedzy poziomem
                    wyksztalcenia a dobrobytem
                    >
                    > byla przypadkowa i moje lub twoje lub Jacka i Agatki
                    pojecie o wyksztalceniu or
                    > az
                    > o stopie zyciowej w zaden sposob nie zmienia
                    rzeczywistosci. Przedstawione
                    > poprzednio dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
                    wyksztalceniem w wieku 25
                    > -
                    > 64 lat (National Center for Education Statistics) oraz
                    dane co do stopy zyciowe
                    > j
                    > mieszkancow niektorych krajow stwierdzaja jednoznacznie
                    ze przepasc jaka oddzie
                    > la
                    > USA od Polski i reszty swiata poblebia sie ciagle
                    > (www.cnn.com/WORLD/global.rankings/)
                    >
                    > United States 25.8% 34,096U$D
                    > Netherlands 22.5 22,354
                    > Canda 17.3 22,635
                    > Norway 15.6 23,763
                    > Denmark 15.2 23,068
                    > Australia 14.8 21,089
                    > Sweden 13.4 20,116
                    > Japan 13.3 22,196
                    > Germany 13.1 21,701
                    > United Kingdom 12.8 20,915
                    > Belgium 10.6 23,125
                    > Czech Republic 10.4 11,353
                    > Poland 9.9 6,974
                    >
                    > Podaje dane za CNN poniewaz jest tam prosta tabela choc
                    ogolnie uwazane za
                    > najdokladniejsze dane uzyskac mozna indywidualnie z
                    kazdego panstwa tutaj:
                    >
                    > www.cia.gov/cia/publications/factbook/
                    >
                    > > Przeceniasz Amerykanow i niedoceniasz innych. . .
                    >
                    > Podaje dane takie jakie sa. Jaki jest tu sens jeszcze
                    cokolwiek upiekszc np. o
                    > roznicy stopy zyciowej czy roznicy w ilosci ludzi z
                    wyksztalceniem wyzszym?
                    >
                    > L.L.

                    Gdy konczylem szkole srednia 15 lat temu, okolo 20% osob
                    z mojej klasy poszlo na studia. Dzis na wyzsze uczelnie
                    idzie 80-90%. Czyli co z ta przepascia ? zmniejsza sie
                    czy zwieksza ?
                    Mam jeszcze jedno pytanie:
                    W Polsce studia wyzsze trwaja przewaznie 5 lat. Z tego co
                    mi wiadomo w USA ilosc lat w szkole wyzszej jest zalezna
                    od typu szkoly. Czy w danych ktore przytoczyles cale
                    25,8% konczylo uniwersytet ?

                    I kolejne pytanie:
                    Skoro amerykanie sa tak znacznie lepiej wyuczeni niz
                    europejczycy czy japonczycy to w czym nauka i technika
                    amerykanska przewyzsza inne ?
                    Robicie lepsze samochody niz japonczycy czy niemcy ? Albo
                    moze lepsze lekarstwa ? Czy moze sprzet telekomunikacyjny
                    ?
                    Czy slyszales o czyms co nazywa sie globalizacja i czy
                    wiesz ze wiele z amerykanskich produktow powstaje w
                    kooperacji z roznymi firmami na calym swiecie.
                    Prawda jest ze w tej chwili gospodarka i nauka w Stanach
                    jest najlepiej rozwinieta na calym swiecie. Ale mowienie
                    o jakiejs przepasci to troche przesada.
                    • Gość: Marcus Re: Poziom glupoty a stopa zyciowa w Polsce. . . IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 21:05
                      koala8 napisał(a):

                      . . .
                      > > innych krajach gdzie sytuacja jest odwrotna i czesto
                      > brakuje miejsc pracy dla
                      > > nauczycieli. Z reguly szkoly przyjma kazdego byle tylko
                      > byl w stanie wykazac si
                      > > e
                      > > papierkiem ukonczenia jakiejkolwiek szkoly co pozawala
                      > na zaspokojenie
                      > > minimalnych wymogow wizowych.
                      >
                      > Tak. To pewnie tlumaczy ogolnie marna jakosc
                      > oprogramowania robionego w USA. Skoro MS Windows jest
                      > pisany przez tych informatykow z Polski, zatrudnianych
                      > tylko z powodu ze skonczyli "marna politechnike w
                      > Warszawie czy Wroclawiu" ten system nigdy nie bedzie
                      > stabilny.
                      > Inna sprawa ze "wspaniali" amerykanscy spece od
                      > marketingu i tak potrafia sprzedac to dziadostwo w takiej
                      > ilosci ze wykosza programy innych nie amerykanskich firm.

                      Jestem w stanie zrozumiec aspiracje sprzataczki pragnacej wyjechac do USA aby
                      podwyzszyc sobie poziom stopy zyciowej poza dostepem do MS Word aby
                      wyprintowac "resume" naprawde byc moze nie potrzebuje computerow i
                      oprogramowania Microsoft. Nie potrafie natomiast zrozumiec dlaczego
                      ci "wyksztalceni" w Polsce ludzie ktorzy dostaja firmkowe notebooks i ponoc
                      powinni wiedzec lepiej od tej sprzataczki coraz szerzej uzywaja programow
                      Microsoft?

                      Marcus
                      • koala8 Re: Poziom glupoty a stopa zyciowa w Polsce. . . 29.11.01, 07:58
                        Ja zwykle uzywam Linuxa. Ale dostaje sporo dokumentow
                        napisanyh w Wordzie lub Excelu (takze od amerykanskich
                        inzynierow) wiec czasami te programy sa mi niezbedne.

                        Ps. Linuxa wymyslil student z Helsinek - wiec moze
                        jednak europejskie uczelnie sa cos warte ?
                        • Gość: Marcus Re: Poziom glupoty a stopa zyciowa w Polsce. . . IP: *.dyn.optonline.net 29.11.01, 17:53
                          koala8 napisał(a):

                          > Ja zwykle uzywam Linuxa. Ale dostaje sporo dokumentow
                          > napisanyh w Wordzie lub Excelu (takze od amerykanskich
                          > inzynierow) wiec czasami te programy sa mi niezbedne.
                          >
                          > Ps. Linuxa wymyslil student z Helsinek - wiec moze
                          > jednak europejskie uczelnie sa cos warte ?

                          Finlandia nalezy do najbardziej technologicznie rozwinietych krajow Swiata.
                          Geograficznie Finlandia lezy na tym samym kontynencie co Polska ale jak do tej
                          pory napewno nie ma wiele wspolnego z Polska technologicznie.

                          Marcus
                    • Gość: Marcus Re: Ile Amerykanek chce mieszkac w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 22:26
                      koala8 napisał(a):

                      . . .
                      > Typowy dom w USA kosztuje $133,000. To znaczy ze
                      > > dokladnie polowa wszystkich domow w USA kosztuje wiecej
                      > i dokladnie tyle samo
                      > > kosztuje mniej. Za $133,000 ten dom napewno bedzie
                      > wiekszy, lepszej jakosci i z
                      > > lepszym wyposazeniem niz podobny typowy dom w Polsce.
                      >
                      > Typowy dom w Polsce na przedmiesciach duzego miasta
                      > kupisz juz za jakies $75,000. Bedzie on mial z 200 m2
                      > powierzchni, garaz. Bedzie zrobiony z nowoczesnych
                      > materialow ceramicznych, dobrze ocieplony i pokryty
                      > dachowka. W lazienkach bedzie wloska lub hiszpanska
                      > glazura.
                      > Napisz cos o domach w USA polozonych powiedzmy 20 mil od
                      > centrum Chicago to sobie porownamy.

                      Tutaj znalezienie danych z domow na dowolnej ulicy w obojetnej miejscowosci w
                      Cjhicago lub kolo Chicago nie nastrecza trudnosci. Poniewaz sprzedaz domow ma
                      spory wplyw na ekonomie to dane co do sprzedazy domow sa publicznie dostepne z
                      wiekszsoci stanow. Znalezienie tego rodzaju informacji w Polsce jest znacznie
                      trudniejsze.

                      Niemniej jednak sam dom z tych samych materialow bedzie z reguly tanszy w USA z
                      uwagi na to ze te same materialy sa z reguly tansze w USA. Co bedzie drozsze to
                      robocizna poniewaz nawet jezeli zatrudnisz polakow (ktorych szczegoolnie w
                      branzach budowlanych w okolicach Chicago jest sporo) to zamiast powiedzmy $4 na
                      godzine w okolicach duzego miasta w Polsce bedziesz placic im $20 lub wiecej w
                      Chicago. I oczywiscie lokacja ma najwyzszy wplyw na cene domu. Tradycyjnie dom w
                      USA stanowi rownowartosc 3 lat zarobkow i wiec jezeli ma sie dochody roczne
                      $50,000 to szuka sie domu za $150,000 a jezeli $100,000 na rok to bedzie sie
                      szukac domu w okolicy gdzie sa one za $300,000.

                      Przecietny dom budowany w USA bedzie wiekszy, lepiej zautomatyzowany, bedzie
                      posiadac teraz przecietnie 3 garaze, bedzie zrobiony z lepszych materialow,
                      bedzie lepiej ocieplony, i bedzie posiadal znacznie nowoczesniejsze systemy
                      klimatyzacji i wentylacji. Dom ten bedzie posiadac wiecej znacznie lepiej
                      wyposazonycyh lazienek. Bedzie "wired" znacznie lepiej i najprawdopodobniej
                      bedzie posiadac zintegrowany "network" do polaczenia komputerow, telewizji,
                      audio, kamer, domowych systemow automatyzacji, alarmow i innych. Bedzie mial
                      znacznie wiekszy wybor i mozliwosci szybkich laczy komunikacyjnych. Dom bedzie
                      gotowy do zamieszkania oraz lepiej wykonczony i znacznie lepiej wyposazony niz
                      przecietny dom w Polsce.

                      Ale nawet jezeli ten sam dom w Polsce wyposazyc w amerykanskie wyposazenie i
                      bajery to nadal niewielu chetnych normalnych amerykanow zechce sie tam
                      przeniesc. Prawde mowiac jezeli dawano by wiele z tych domow zupelnie za darmo
                      to jest malo prawdopodobne czy wielu chetnych amerykanow znalazloby sie na
                      wziecie tych domow w Polsce. Jest natomiast zupelnie inaczej z popytem w druga
                      strone i z aktualnych danych podawanych niedawno w Gazecie Wyborczej wynika ze
                      znaczna czesc ludzi w Polsce chcialaby wyemigrowac
                      • Gość: koala8 Re: Ile Amerykanek chce mieszkac w Polsce? IP: *.ericpol.pl 29.11.01, 09:04
                        Gość portalu: Marcus napisał(a):

                        > Tutaj znalezienie danych z domow na dowolnej ulicy w
                        obojetnej miejscowosci w
                        > Cjhicago lub kolo Chicago nie nastrecza trudnosci.
                        Poniewaz sprzedaz domow ma
                        > spory wplyw na ekonomie to dane co do sprzedazy domow
                        sa publicznie dostepne z
                        > wiekszsoci stanow. Znalezienie tego rodzaju informacji
                        w Polsce jest znacznie
                        > trudniejsze.

                        Amerykanie czesto zmieniaja swoje domy. Polacy prawie
                        nigdy. Takie sa uwarunkowania spoleczno kulturowe.


                        > Niemniej jednak sam dom z tych samych materialow bedzie
                        z reguly tanszy w USA z
                        >
                        > uwagi na to ze te same materialy sa z reguly tansze w
                        USA. Co bedzie drozsze to

                        Pytalem o Chicago bo bylem niedawno w tym miescie. Przez
                        dwa tygodnie mojego pobytu zbyt duzo nie zobaczylem. Ale
                        odnioslem wrazenie ze domki ktore tam staly byly jednak z
                        czlkiem innych materialow niz w Polsce. Byly to lekkie
                        konstrukcje, w duzej mierze z blyt wiorowych, wykonczone
                        saidingiem lub cegla wykonczeniowa. Pokrycie mialy czyms
                        w rodzaju kawalkow papy do zludzenia przypominajacych
                        nasza dachowke. Domki byly fajne ale nie nazwalbym ich
                        solidnymi. Takie - pomieszkac 5 - 10 lat i sprzedac.
                        Generalnie rodzaj i wielkosc domow zalezal od dzielnicy.
                        W Polsce jednak podstawowym budulcem jest ceramika, ktora
                        w USA, z tego co sie orientuje, jest droga. Moze sie
                        myle. Najlepiej porownajmy. Cena domu w stanie surowym w
                        Polsce (takiego jak opisalem powyzej) to gdzies $30 000 -
                        $40 000. Z tego ok polowa to cena robocizny. Czyli
                        material kosztuje $15 000. Przy czym jest to material
                        najwyzszej klasy. Cegla ceramiczna, dachowka, drewno itp.
                        Wytrzymalosc takiego domu to kilkaset lat.

                        > robocizna poniewaz nawet jezeli zatrudnisz polakow
                        (ktorych szczegoolnie w
                        > branzach budowlanych w okolicach Chicago jest sporo) to
                        zamiast powiedzmy $4 na
                        >
                        > godzine w okolicach duzego miasta w Polsce bedziesz
                        placic im $20 lub wiecej w
                        > Chicago. I oczywiscie lokacja ma najwyzszy wplyw na
                        cene domu. Tradycyjnie dom
                        > w
                        > USA stanowi rownowartosc 3 lat zarobkow i wiec jezeli
                        ma sie dochody roczne
                        > $50,000 to szuka sie domu za $150,000 a jezeli $100,000
                        na rok to bedzie sie
                        > szukac domu w okolicy gdzie sa one za $300,000.
                        >
                        > Przecietny dom budowany w USA bedzie wiekszy,

                        Nie bedzie. W USA domy kupuja prawie wszyscy a nie
                        wszystkich stac na duzy dom. W Polsce ludzie bogaci
                        kupuja mieszkanie w bloku. Na budowe domu stac tylko
                        ludzi ktorzy maja zarobki znacznie powyzej sredniej. Z
                        tego powodu wiekszosc nowych domow w Polsce jest dosc
                        duza i nowoczesna.
                        Jesli porownujemy budownictwo jednorodzinne w Polsce i
                        USA skupmy sie na domach o powierzchnii ok 200 - 300 m2.

                        lepiej zautomatyzowany,

                        Elektronika rozwija sie w b. szybko. To co jest teraz
                        nowoscia w USA bedzie juz w Polsce szeroko dostepne za
                        parenascie miesiecy. Acz kolwiek musze przynac ze Polacy
                        to tradycjonalisci. Tutaj wieksze znaczenie niz
                        automatyka ma np. rodzaj fliz w lazience lub wloskie
                        meble w salonie.

                        bedzie
                        > posiadac teraz przecietnie 3 garaze,

                        W Polsce przecietna rodzina ma 1 samochod. Po co wiec 3
                        garaze ?
                        W USA samochod jest niezbedny do przemieszcznia sie. W
                        Polsce czasem lepiej pojechac autobusem. Poza tym paliwo
                        tez jest drozsze.

                        > bedzie zrobiony z lepszych materialow,

                        Co to znaczy lepszy material ? Jakisz to material jest
                        lepszy od cegly ceramicznej ? Czyzby plyta wiorowa ?

                        > bedzie lepiej ocieplony,

                        Styropian 10 cm miedzy 2 warstwy sciany ceramicznej i 5
                        cm od zewnatrz - to jest system ocieplenia w Polsce. Na
                        nasz klimat calkiem wystarcza.

                        i bedzie posiadal znacznie nowoczesniejsze systemy
                        > klimatyzacji i wentylacji.

                        Przy ociepleni ktore opisalem powyzej, klimatyzacja w
                        polskim klimacie nie jest az tak bardzo istotna.
                        Wentylacja musi byc dobra. Inaczaj nikt nie pozwoli ci
                        mieszkac w takim domu.

                        Dom ten bedzie posiadac wiecej znacznie lepiej
                        > wyposazonycyh lazienek.

                        W co wyposazonych ? Na czym polega ta lepszosc ? Macie
                        moze zdalnie sterowana szczoteczke do sracza ? Mow ze mna
                        konkretnie a nie pier...ol ogolnikami.

                        Bedzie "wired" znacznie lepiej i najprawdopodobniej
                        > bedzie posiadac zintegrowany "network" do polaczenia
                        komputerow, telewizji,
                        > audio, kamer, domowych systemow automatyzacji, alarmow
                        i innych.

                        W nowych domach w polsce to norma. Jednak sredni wiek
                        domu u nas to pardziesiat lat, wiec domy amerykanskie
                        wypadna duzo lepiej pod tym wzgledem.


                        Bedzie mial
                        > znacznie wiekszy wybor i mozliwosci szybkich laczy
                        komunikacyjnych.

                        Bo macie wiecej operatorow telekomunikacyjnych.

                        Dom bedzie
                        > gotowy do zamieszkania oraz lepiej wykonczony i
                        znacznie lepiej wyposazony niz
                        > przecietny dom w Polsce.

                        No tak w Polsce mieszka sie w domach ktore sa w stanie
                        surowym.

                        >
                        > Ale nawet jezeli ten sam dom w Polsce wyposazyc w
                        amerykanskie wyposazenie i
                        > bajery to nadal niewielu chetnych normalnych amerykanow
                        zechce sie tam
                        > przeniesc. Prawde mowiac jezeli dawano by wiele z tych
                        domow zupelnie za darmo
                        > to jest malo prawdopodobne czy wielu chetnych
                        amerykanow znalazloby sie na
                        > wziecie tych domow w Polsce. Jest natomiast zupelnie
                        inaczej z popytem w druga
                        > strone i z aktualnych danych podawanych niedawno w
                        Gazecie Wyborczej wynika ze
                        > znaczna czesc ludzi w Polsce chcialaby wyemigrowac --
                        wiekszosc z nich wlasnie
                        > do USA. :)))

                        okolo 6 milionow. Ale jest to kwestia dostepnosci pracy a
                        nie jakisci domow.
                        Reasumujac kazdy narod ma swoje wady i zalety. Wada
                        polakow jest lenistwo amerykanow (zwlaszcza polskiego
                        pochodzenia) jest zarozumialstwo. Mowienie w kolko ze co
                        amerykanskie to najlepsze najtansze, najnowoczesniejsze
                        wszystkich tylko smieszy. Owszem USA ma najsilniejsza
                        ekonomie, wielkie odkrycia, wspaniala nauke itd. Ale badz
                        kolego realista. Reszta swiata to nie tak calkiem
                        zascianek i kazdy kraj ma cos pozytywnego czym bije was
                        na glowe. W Polsce jest to np. jakosc domow
                        jednorodzinnych. To ze malo kogo na nie stac to jest juz
                        czlkiem inna sprawa.

                        >
                        > Marcus

                        • Gość: Marcus Re: Amerykanki w domach w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 29.11.01, 17:44
                          Gość portalu: koala8 napisał(a):

                          . . .
                          > > Ale nawet jezeli ten sam dom w Polsce wyposazyc w
                          > amerykanskie wyposazenie i
                          > > bajery to nadal niewielu chetnych normalnych amerykanow
                          > zechce sie tam
                          > > przeniesc. Prawde mowiac jezeli dawano by wiele z tych
                          > domow zupelnie za darmo
                          > > to jest malo prawdopodobne czy wielu chetnych
                          > amerykanow znalazloby sie na
                          > > wziecie tych domow w Polsce. Jest natomiast zupelnie
                          > inaczej z popytem w druga
                          > > strone i z aktualnych danych podawanych niedawno w
                          > Gazecie Wyborczej wynika ze
                          > > znaczna czesc ludzi w Polsce chcialaby wyemigrowac --
                          > wiekszosc z nich wlasnie
                          > > do USA. :)))
                          >
                          > okolo 6 milionow. Ale jest to kwestia dostepnosci pracy a
                          > nie jakisci domow.

                          Dyskusja roszpoczela sie od danych stwierdzajacych ilosc ludzi z wyzszym
                          wyksztalceniem w roznych krajach. Dane raczej trudno podwazyc i twierdza one
                          tylko ze Polska pod tym wzgledem jest w tyle Europy i jeszcze dalej za USA.

                          Wyksztalcenie napewno ma powazny wplyw na wiele aspektow zycia ludzkiego
                          wlaczajac stope zyciowa, dostep do pracy i jakosc domow.

                          > Reasumujac kazdy narod ma swoje wady i zalety. Wada
                          > polakow jest lenistwo amerykanow (zwlaszcza polskiego
                          > pochodzenia) jest zarozumialstwo. Mowienie w kolko ze co
                          > amerykanskie to najlepsze najtansze, najnowoczesniejsze
                          > wszystkich tylko smieszy.

                          Prawde mowiac nic takiego tutaj nikt nie twierdzi. Dyskusja jest o zaleznosci
                          wyksztalcenia i dobrobytu i jezeli cokolwiek to od Ciebie slyszymy wiesci o
                          coraz to wspanialszej nauce, inzynierach, ekonomii, stopie zyciowej i ostatnio o
                          domach w Polsce. Problem jest w tym ze na rzeczywistosc nie ma wplywu ani
                          lenistwo ani zarozumialstwo ani jakosc dyskusji. Rzeczywistosc jest jaka jest i
                          w dzisiejszych czasach kazdy moze ja latwo sprawdzic.

                          > Owszem USA ma najsilniejsza
                          > ekonomie, wielkie odkrycia, wspaniala nauke itd. Ale badz
                          > kolego realista. Reszta swiata to nie tak calkiem
                          > zascianek i kazdy kraj ma cos pozytywnego czym bije was
                          > na glowe. W Polsce jest to np. jakosc domow
                          > jednorodzinnych. To ze malo kogo na nie stac to jest juz
                          > czlkiem inna sprawa.

                          Po pierwsze ani ja ani nikt w tej dyskusji nie stwierdzal nic o zasciankach lub
                          o tym ze inne kraje moga miec cos pozytywnego. Ale jezeli do tematu o edukacji
                          wprowadziles temat o domach jednorodzinnych to ja wylacznie stwierdzam ze Twoje
                          dane na ten temat sa najprawdopodobniej tyle samo zgodne z rzeczywistoscia co
                          poprzednie twierdzenia na temat wyksztalcenia wyzszego w Polsce.

                          Po prostu z natury jestem sceptykiem i nie widze od Ciebie zadnych danych
                          potwierdzajacych swoje tezy nawet na tak waski i latwy do sprawdzenia temat jak
                          domy jednorodzinne. Nie jestem ekspertem od domow jednorodzinnych w Polsce ale
                          nawet pobiezne czytanie prasy etc. uswiadamia mnie w rzeczywistosci niezbyt
                          pochlebnej. Jezeli cokolwiek przewija sie najczesciej przy okazji dyskusji o
                          budownictwie w Polsce to wlasnie stwierdzenia co do niskiej jakosci tego
                          budownictwa generalnie oraz niskiej jakosci materialow i przestarzalych technik
                          budowlanych. To z koleji prowadzi do powaznych problemow z ocieplaniem,
                          wentylacja oraz trwaloscia tych konstrukcji. Wiekszosc z tych problemow zostalo
                          rozwiazane w USA dano temu. Jezeli Twoje dane radykalnie roznia sie od ogolnie
                          dostepnych danych to wynika ze albo posiadasz jakies nowe, niedostepne dla
                          reszty z nas dane albo po prostu opisujesz stan niezgodnie z rzeczywistoscia.

                          Poza tym wydaje mi sie ze jestem dosyc solidnie obeznany z realiami otaczajacego
                          mnie swiata i wydaje mi sie ze moje obserwacje sa stosunkowo trafne i
                          realistyczne. Poza USA znam dosyc dobrze generalne warunki zycia w Holandii, w
                          Niemczech i w Polsce. Jakosc domow tak jak jakosc wiekszosci innych rzeczy
                          zalezy glownie od ilosci pieniedzy przeznaczonych na nie. Bogatszych ludzie z
                          reguly stac na lepsze domy czy lepsze samochody tak samo jak na lepsze
                          wyksztalcenie.

                          Marcus
                        • Gość: Marcus Re: Dom dla Przecietnej Amerykanki w Polsce. . . IP: *.dyn.optonline.net 29.11.01, 20:32
                          Gość portalu: koala8 napisał(a):

                          . . .
                          > > I oczywiscie lokacja ma najwyzszy wplyw na
                          > cene domu. Tradycyjnie dom
                          > > w
                          > > USA stanowi rownowartosc 3 lat zarobkow i wiec jezeli
                          > ma sie dochody roczne
                          > > $50,000 to szuka sie domu za $150,000 a jezeli $100,000
                          > na rok to bedzie sie
                          > > szukac domu w okolicy gdzie sa one za $300,000.
                          > >
                          > > Przecietny dom budowany w USA bedzie wiekszy,
                          >
                          > Nie bedzie. W USA domy kupuja prawie wszyscy a nie
                          > wszystkich stac na duzy dom. W Polsce ludzie bogaci
                          > kupuja mieszkanie w bloku. Na budowe domu stac tylko
                          > ludzi ktorzy maja zarobki znacznie powyzej sredniej. Z
                          > tego powodu wiekszosc nowych domow w Polsce jest dosc
                          > duza i nowoczesna.
                          > Jesli porownujemy budownictwo jednorodzinne w Polsce i
                          > USA skupmy sie na domach o powierzchnii ok 200 - 300 m2.

                          Mozemy skupic sie na domach dla biednych, domach dla bogatych, lub powiedzmyu
                          domach dla przecietnej sprzataczki lub przecietnego informatyka pracujacego 3
                          lata w Szwecji. Nie wyglada mi aby domy w Polsce byly zbyt wielkie. Wedlug
                          danych z U.S. Census Bureau przecietny nowy dom w USA ma 210.5 mkw. Wydaje mi
                          sie ze podobnej wielkosci dom w Polsce nie jest przecietny.

                          Ale zachecony Twoimi zapewnieniami co do duzych i tanich domow w Polsce
                          postanowilem w takim wypadku wybrac sie na dwa tygodnie na swieta do Polski i
                          kupic sobie "przecietny" dom tam na ten okres. Przegladajac ogloszenia w Gazecie
                          Wyborczej nie znalazlem ani jednego domu tej wielkosci za cene o ktorej
                          wspominales. Wiekszosc domow jest znacznie mniejsza a te ktore sa w okolicach
                          200 mkw. lub wieksze sa znacznie drozsze.

                          Nie zniechecony postanowilem przejrzec projekty popularnych domow w Polsce w
                          Gazecie Wyborczej tutaj:

                          www.gazeta.pl/alfa/index.jsp?dzial=02040383

                          Tez ciezko jest cokolwiek przecietnego znalezc w okolicach 200 mkw poniewaz
                          wyszukiwarka Gazety nie jest nastawiona na przecietne domy 200 mkw. lecz jedynie
                          pokazuje te mniejsze do 100 mkw., te od 101-150 mkw. i te ponad 150 mkw.

                          W kategorii ponad 150 mkw. manualnie znalazlem kilka projektow 200 mkw i
                          wiekszych ktore by mi odpowiadaly. Ale zaczynam watpic czy sa to "przecietne"
                          domy w Polsce. Dlaczego zaczynam watpic? Dlatego ze z moich pobieznych
                          przegladow wynika ze mieszkania i domy sa niezmiernie male w porownaniu do tych
                          w USA. Z moich obserwacji to wynika ze mieszkania przecietnie sa kilkadziesiat
                          mkw. a przecietne domy w Polsce znacznie ponizej 150 mkw.

                          Marcus
                          • Gość: L.L. Re: Dom dla Amerykanki NIE w Polsce. . . IP: *.proxy.aol.com 29.11.01, 21:27
                            Gość portalu: Marcus napisał(a):

                            > Gość portalu: koala8 napisał(a):
                            >
                            > . . .
                            > > > I oczywiscie lokacja ma najwyzszy wplyw na
                            > > cene domu. Tradycyjnie dom
                            > > > w
                            > > > USA stanowi rownowartosc 3 lat zarobkow i wiec jezeli
                            > > ma sie dochody roczne
                            > > > $50,000 to szuka sie domu za $150,000 a jezeli $100,000
                            > > na rok to bedzie sie
                            > > > szukac domu w okolicy gdzie sa one za $300,000.
                            > > >
                            > > > Przecietny dom budowany w USA bedzie wiekszy,
                            > >
                            > > Nie bedzie. W USA domy kupuja prawie wszyscy a nie
                            > > wszystkich stac na duzy dom. W Polsce ludzie bogaci
                            > > kupuja mieszkanie w bloku. Na budowe domu stac tylko
                            > > ludzi ktorzy maja zarobki znacznie powyzej sredniej. Z
                            > > tego powodu wiekszosc nowych domow w Polsce jest dosc
                            > > duza i nowoczesna.
                            > > Jesli porownujemy budownictwo jednorodzinne w Polsce i
                            > > USA skupmy sie na domach o powierzchnii ok 200 - 300 m2.
                            >
                            > Mozemy skupic sie na domach dla biednych, domach dla bogatych, lub powiedzmyu
                            > domach dla przecietnej sprzataczki lub przecietnego informatyka pracujacego 3
                            > lata w Szwecji. Nie wyglada mi aby domy w Polsce byly zbyt wielkie. Wedlug
                            > danych z U.S. Census Bureau przecietny nowy dom w USA ma 210.5 mkw. Wydaje mi
                            > sie ze podobnej wielkosci dom w Polsce nie jest przecietny.
                            >
                            > Ale zachecony Twoimi zapewnieniami co do duzych i tanich domow w Polsce
                            > postanowilem w takim wypadku wybrac sie na dwa tygodnie na swieta do Polski i
                            > kupic sobie "przecietny" dom tam na ten okres. Przegladajac ogloszenia w Gazeci
                            > e
                            > Wyborczej nie znalazlem ani jednego domu tej wielkosci za cene o ktorej
                            > wspominales. Wiekszosc domow jest znacznie mniejsza a te ktore sa w okolicach
                            > 200 mkw. lub wieksze sa znacznie drozsze.
                            >
                            > Nie zniechecony postanowilem przejrzec projekty popularnych domow w Polsce w
                            > Gazecie Wyborczej tutaj:
                            >
                            > <a href="https://www.gazeta.pl/alfa/index.jsp?dzial=02040383">www.gazeta.pl/alfa
                            > /index.jsp?dzial=02040383</a>
                            >
                            > Tez ciezko jest cokolwiek przecietnego znalezc w okolicach 200 mkw poniewaz
                            > wyszukiwarka Gazety nie jest nastawiona na przecietne domy 200 mkw. lecz jedyni
                            > e
                            > pokazuje te mniejsze do 100 mkw., te od 101-150 mkw. i te ponad 150 mkw.
                            >
                            > W kategorii ponad 150 mkw. manualnie znalazlem kilka projektow 200 mkw i
                            > wiekszych ktore by mi odpowiadaly. Ale zaczynam watpic czy sa to "przecietne"
                            > domy w Polsce. Dlaczego zaczynam watpic? Dlatego ze z moich pobieznych
                            > przegladow wynika ze mieszkania i domy sa niezmiernie male w porownaniu do tych
                            >
                            > w USA. Z moich obserwacji to wynika ze mieszkania przecietnie sa kilkadziesiat
                            > mkw. a przecietne domy w Polsce znacznie ponizej 150 mkw.
                            >
                            > Marcus

                            "Według danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętna powierzchnia mieszkań w
                            domach wielorodzinnych wynosiła 60,1 m2 i była mniejsza o ok. 2,5 m2 od
                            występującej w I półroczu 2000 r. Powierzchnia mieszkań w domach jednorodzinnych
                            wynosiła 133 m2, tj. tyle samo co w analogicznym okresie roku poprzedniego. W
                            badanym okresie rozpoczęto budowę 46,4 tys. mieszkań, tj. ok. 11 tys. mniej niż w
                            I półroczu 2000 r. szczególnie znaczący spadek liczby mieszkań których budowę
                            rozpoczęto wystąpił w miastach małych i średnich"

                            L.L.
                            • Gość: Marcus Re: Dobudowka Domu dla Amerykanki w Polsce. . . IP: *.dyn.optonline.net 29.11.01, 21:51
                              Gość portalu: L.L. napisał(a):

                              . . .
                              > > > > Przecietny dom budowany w USA bedzie wiekszy,
                              > > >
                              > > > Nie bedzie. W USA domy kupuja prawie wszyscy a nie
                              > > > wszystkich stac na duzy dom. W Polsce ludzie bogaci
                              > > > kupuja mieszkanie w bloku. Na budowe domu stac tylko
                              > > > ludzi ktorzy maja zarobki znacznie powyzej sredniej. Z
                              > > > tego powodu wiekszosc nowych domow w Polsce jest dosc
                              > > > duza i nowoczesna.
                              . . .
                              > > Mozemy skupic sie na domach dla biednych, domach dla bogatych, lub powiedz
                              > myu
                              > > domach dla przecietnej sprzataczki lub przecietnego informatyka pracujaceg
                              > o 3
                              > > lata w Szwecji. Nie wyglada mi aby domy w Polsce byly zbyt wielkie. Wedlug
                              >
                              > > danych z U.S. Census Bureau przecietny nowy dom w USA ma 210.5 mkw. Wydaje
                              > mi
                              > > sie ze podobnej wielkosci dom w Polsce nie jest przecietny.
                              . . .
                              > > Z moich obserwacji to wynika ze mieszkania przecietnie sa kilkadzie
                              > siat
                              > > mkw. a przecietne domy w Polsce znacznie ponizej 150 mkw.

                              > "Według danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętna powierzchnia mieszkań
                              > w
                              > domach wielorodzinnych wynosiła 60,1 m2 i była mniejsza o ok. 2,5 m2 od
                              > występującej w I półroczu 2000 r. Powierzchnia mieszkań w domach jednorodzinnyc
                              > h
                              > wynosiła 133 m2, tj. tyle samo co w analogicznym okresie roku poprzedniego.

                              Tez wydawalo mi sie ze cos kolo 133 mkw. w Polsce jest poprawniejsze od
                              powiedzmy 210 mkw. Ale koala8 zapewne posiada dane ktore sa "lepsze" od tych z
                              GUSu.
                            • koala8 Re: Dom dla Amerykanki NIE w Polsce. . . 30.11.01, 13:32

                              >
                              > "Według danych Głównego Urzędu Statystycznego
                              przeciętna powierzchnia mieszkań
                              > w
                              > domach wielorodzinnych wynosiła 60,1 m2 i była mniejsza
                              o ok. 2,5 m2 od
                              > występującej w I półroczu 2000 r. Powierzchnia mieszkań
                              w domach jednorodzinnyc
                              > h
                              > wynosiła 133 m2, tj. tyle samo co w analogicznym
                              okresie roku poprzedniego. W
                              > badanym okresie rozpoczęto budowę 46,4 tys. mieszkań,
                              tj. ok. 11 tys. mniej niż
                              > w
                              > I półroczu 2000 r. szczególnie znaczący spadek liczby
                              mieszkań których budowę
                              > rozpoczęto wystąpił w miastach małych i średnich"
                              >
                              > L.L.

                              Istnieja male klamstwa, wielkie klamstwa i statystyka.
                              W Polsce powierzchnia mieszkalna musi miec pewna
                              wysokosc. W tej chwili nie pamietam dokladnie ale jest to
                              chyba 2.40 m. Moj dom ma 3 kondygnacje z czego ostatnia
                              (sypialniana) ma tylko 2.19 m wysokosci. Wg polskiego
                              GUS-u nie jest to powierzchnia mieszkalna tylko strych. A
                              ja mam tam kilka sypialni i lazienke. tak jest w wielu
                              domach.
                              Tak na marginesie jezeli podajesz dane statystyczne to
                              tylko pelne !
                              Srednia o niczym nie mowi. Wiesz jaka jest srednia z
                              liczb 1, 100, 102, 105 ? Czy ta srednia o czyms swiadczy
                              ?
                              Podajac dane statystyczne nalezy podac takze takie
                              parametry jak odchylenie standardowe, rodzaj rozkladu,
                              wspolczynnik asymetrii itp.
                              Na mojej uczelni, gdybym przyszedl do profesora ze
                              sprawozdaniem z labolatorium i przedstawil mu z moich
                              wynikow tylko srednia to zostalbym pewnie zawrocony do
                              podstawowki. Jesli chcesz sie poslugiwac statystyka to
                              sie jej pierwsze naucz !!!

                              • Gość: Marcus Re: Powiekszamy dom Amerykanki w Polsce. . . IP: *.dyn.optonline.net 30.11.01, 23:50
                                koala8 napisał(a):

                                > > "Według danych Głównego Urzędu Statystycznego
                                > przeciętna powierzchnia mieszkań
                                > > w
                                > > domach wielorodzinnych wynosiła 60,1 m2 i była mniejsza
                                > o ok. 2,5 m2 od
                                > > występującej w I półroczu 2000 r. Powierzchnia mieszkań
                                > w domach jednorodzinnyc
                                > > h
                                > > wynosiła 133 m2, tj. tyle samo co w analogicznym
                                > okresie roku poprzedniego. W
                                > > badanym okresie rozpoczęto budowę 46,4 tys. mieszkań,
                                > tj. ok. 11 tys. mniej niż
                                > > w
                                > > I półroczu 2000 r. szczególnie znaczący spadek liczby
                                > mieszkań których budowę
                                > > rozpoczęto wystąpił w miastach małych i średnich"

                                . . .
                                > W Polsce powierzchnia mieszkalna musi miec pewna
                                > wysokosc. W tej chwili nie pamietam dokladnie ale jest to
                                > chyba 2.40 m. . .

                                A czy to tak trudno pisac wylacznie o sprawach o ktorych masz pojecie?

                                marcus

                          • koala8 Re: Dom dla Przecietnej Amerykanki w Polsce. . . 30.11.01, 09:08
                            Gość portalu: Marcus napisał(a):

                            > Mozemy skupic sie na domach dla biednych, domach dla
                            bogatych, lub powiedzmyu
                            > domach dla przecietnej sprzataczki lub przecietnego
                            informatyka pracujacego 3
                            > lata w Szwecji. Nie wyglada mi aby domy w Polsce byly
                            zbyt wielkie. Wedlug
                            > danych z U.S. Census Bureau przecietny nowy dom w USA
                            ma 210.5 mkw. Wydaje mi
                            > sie ze podobnej wielkosci dom w Polsce nie jest
                            przecietny.

                            Ja nie mowie o domach przecietnych !!! mowie o domach
                            jakie kupuja ludzie ktorych zarobki w polsce sa na
                            poziomie powiedzmy zachodnio-europejskim czy nawet
                            srednim amerykanskim. Takich ludzi w Polsce jest mniej
                            niz 5%. Niejaki L.L napisal ze w USA mozna kupic taniej
                            lepszy dom niz gdzie indziej. I to jest bzdura, bo za
                            $133 000 w Polsce masz palac.

                            > Ale zachecony Twoimi zapewnieniami co do duzych i
                            tanich domow w Polsce
                            > postanowilem w takim wypadku wybrac sie na dwa tygodnie
                            na swieta do Polski i
                            > kupic sobie "przecietny" dom tam na ten okres.

                            Masz zle podejscie do sprawy. Po pierwsze w Polsce domu
                            zwykle sie nie kupuje ale zleca sie jego wybudowanie. Po
                            drugie nie kupisz domu w dwa tygodnie.

                            Przegladajac ogloszenia w Gazeci
                            > e
                            > Wyborczej nie znalazlem ani jednego domu tej wielkosci
                            za cene o ktorej
                            > wspominales. Wiekszosc domow jest znacznie mniejsza a
                            te ktore sa w okolicach
                            > 200 mkw. lub wieksze sa znacznie drozsze.

                            Tak ! Bo na dom o powierzchni wiekszej niz 200m2 stac
                            moze ok 5% spoleczenstwa. Powtarzam nie mowimy o sredniej
                            ! Poza tym takie domy w Polsce sie buduje a nie kupuje.
                            Wszystko zalezy tez od lokalizacji. Jesli chcesz kupic
                            taki dom w Warszawie czy Krakowie to sama dzialka moze
                            byc warta kilka razy tyle co dom. Wiekszosc domow buduje
                            sie na przedmiesciach.

                            >
                            > Nie zniechecony postanowilem przejrzec projekty
                            popularnych domow w Polsce w
                            > Gazecie Wyborczej tutaj:
                            >
                            > <a
                            href="https://www.gazeta.pl/alfa/index.jsp?dzial=02040383">www.gazeta.pl/alfa
                            > /index.jsp?dzial=02040383</a>
                            >
                            > Tez ciezko jest cokolwiek przecietnego znalezc w
                            okolicach 200 mkw poniewaz
                            > wyszukiwarka Gazety nie jest nastawiona na przecietne
                            domy 200 mkw. lecz jedyni
                            > e
                            > pokazuje te mniejsze do 100 mkw., te od 101-150 mkw. i
                            te ponad 150 mkw.
                            >
                            > W kategorii ponad 150 mkw. manualnie znalazlem kilka
                            projektow 200 mkw i
                            > wiekszych ktore by mi odpowiadaly. Ale zaczynam watpic
                            czy sa to "przecietne"
                            > domy w Polsce. Dlaczego zaczynam watpic? Dlatego ze z
                            moich pobieznych
                            > przegladow wynika ze mieszkania i domy sa niezmiernie
                            male w porownaniu do tych
                            >
                            > w USA. Z moich obserwacji to wynika ze mieszkania
                            przecietnie sa kilkadziesiat
                            > mkw. a przecietne domy w Polsce znacznie ponizej 150
                            mkw.
                            >

                            Jeszcze raz powtarzam - nie mowimy o mieszkaniach
                            przecietnych !
                            W polsce $30000 rocznie to nie jest pensja przecietna -
                            mozna z taka w ciagu kilku lat wybudowac luksusowy dom.
                            Co do jakosci - takze nie mowie o jakosci przecietnej,
                            choc ta jest i tak wyzsza niz w USA. W Polsce podstawowy
                            budulec to cegla ! Jeszcze raz pytam - co jest lepszego
                            od cegly ceramicznej ? Powtarzasz w kolko jak papuga ze w
                            USA budownictwo stosuje lepsza technologie bo tak
                            wyczytales w amerykanskiej gazecie a nie masz o tym
                            bladego pojecia ! Zreszta to typowe dla Amerykanow,
                            swietnie robia swoja robote, na reszte klapy na oczach.
                            To sie u was sprawdza i dobrze, ale po co sie wymadrzasz
                            jesli sie na czyms nie znasz. Ja budowalem dom w Polsce
                            (360 m2) i znam realia z praktyki nie z gazety !
                            Kosztowal tyle ile ci podalem - jesli chcialbym go
                            sprzedac cena bylaby znacznie wieksza.

                            ps. Porownaj sobie ceny cegly w Polsce i USA. Zwroc tylko
                            uwage aby jednostki objetosci byly takie same.

                            > Marcus

                            • Gość: Marcus Re: Palac dla Przecietnej Amerykanki w Polsce. . . IP: *.dyn.optonline.net 01.12.01, 01:01
                              koala8 napisał(a):

                              > Gość portalu: Marcus napisał(a):
                              >
                              > > Mozemy skupic sie na domach dla biednych, domach dla
                              > bogatych, lub powiedzmyu
                              > > domach dla przecietnej sprzataczki lub przecietnego
                              > informatyka pracujacego 3
                              > > lata w Szwecji. Nie wyglada mi aby domy w Polsce byly
                              > zbyt wielkie. Wedlug
                              > > danych z U.S. Census Bureau przecietny nowy dom w USA
                              > ma 210.5 mkw. Wydaje mi
                              > > sie ze podobnej wielkosci dom w Polsce nie jest
                              > przecietny.
                              >
                              > Ja nie mowie o domach przecietnych !!! mowie o domach
                              > jakie kupuja ludzie ktorych zarobki w polsce sa na
                              > poziomie powiedzmy zachodnio-europejskim czy nawet
                              > srednim amerykanskim. Takich ludzi w Polsce jest mniej
                              > niz 5%. Niejaki L.L napisal ze w USA mozna kupic taniej
                              > lepszy dom niz gdzie indziej. I to jest bzdura, bo za
                              > $133 000 w Polsce masz palac.

                              Palac wedlug jakiej definicji? Mowimy o tym co jest palacem dla przecietnego
                              Polaka czy o prawdziwym palacu? Ogladalem swego czasu rozne palace na sprzedaz w
                              Polsce i jest ich sporo. Problem jest jednak w tym ze sa one w wiekszosci
                              przypadkow zrujnowane wiec byc moze za $133,000 mozna kupic ruiny ale trzeba
                              bedzie wydac kilka czy kilkanascie milionow aby taki palac odbudowac i
                              odrestaurowac. Poza tym L.L. zapewne wie o czym pisze i w tym nie ma nic
                              dziwnego. USA jest raczej poteznym krajem z cenami zroznicowanymi do warunkow.
                              Poza obu wybrzezami wewnatrz kraju jest wiele miejsc gdzie mozna kupic sobie dom
                              za ceny tak niskie ze nie spotkasz ich w Polsce.

                              Poza tym jest normalne ze w kraju takim jak USA gdzie nowe technologia budowy
                              domow wprowadzana sa kilkadziesiat lat wczesniej niz gdzie indziej i gdzie
                              buduje sie corocznie miliony domow ze ceny beda znacznie nizsze niz w krajach
                              takich jak Polska gdzie i tak niewielka ilosc budowanych domow zamiast wzrastac
                              to spada.

                              > > Ale zachecony Twoimi zapewnieniami co do duzych i
                              > tanich domow w Polsce
                              > > postanowilem w takim wypadku wybrac sie na dwa tygodnie
                              > na swieta do Polski i
                              > > kupic sobie "przecietny" dom tam na ten okres.
                              >
                              > Masz zle podejscie do sprawy. Po pierwsze w Polsce domu
                              > zwykle sie nie kupuje ale zleca sie jego wybudowanie. Po
                              > drugie nie kupisz domu w dwa tygodnie.

                              Co to znaczy ze sie nie kupuje? Jezeli ktos sprzedaje dom ktory mi sie podoba to
                              ja go kupuje. Kupowalem domy w ciagu 20 minut wiec nie gadaj bzdur.

                              > Przegladajac ogloszenia w Gazeci
                              > > e
                              > > Wyborczej nie znalazlem ani jednego domu tej wielkosci
                              > za cene o ktorej
                              > > wspominales. Wiekszosc domow jest znacznie mniejsza a
                              > te ktore sa w okolicach
                              > > 200 mkw. lub wieksze sa znacznie drozsze.
                              >
                              > Tak ! Bo na dom o powierzchni wiekszej niz 200m2 stac
                              > moze ok 5% spoleczenstwa. Powtarzam nie mowimy o sredniej
                              > !

                              Bodajze kilka dni temu jeszcze twierdziles ze przecietny dom w Polsce jest
                              wiekszy od przecietnego domu poza Polska. Zwykly przecietny dom w USA posiada
                              210 mkw. i taki dom w Polsce to tylko 5% domow? Przypuszczam ze pomieszales
                              powaznie dane. 200 mkw. to nie jest znowu tak duzo i skoro w Polsce przecietny
                              dom posiada 133 mkw. to domow 200 mkw i wiekszych powinno byc znacznie wiecej
                              niz 5%.

                              > Poza tym takie domy w Polsce sie buduje a nie kupuje. . .

                              Ja osobiscie w Polsce wole starsze domy z przed II Wojny Swiatowej. Wiele z
                              nich, szczegolnie na terenach niemieckich bylo konstruowane solidnie.
                              Terazniejsze budownictwo w Polsce to nadal po prostu w 90% tragedia.

                              > > Nie zniechecony postanowilem przejrzec projekty
                              > popularnych domow w Polsce w
                              > > Gazecie Wyborczej tutaj:
                              > >
                              > > <a
                              > href="https://www.gazeta.pl/alfa/index.jsp?dzial=02040383">www.gazeta.pl/alfa
                              > > /index.jsp?dzial=02040383</a>
                              > >
                              > > Tez ciezko jest cokolwiek przecietnego znalezc w
                              > okolicach 200 mkw poniewaz
                              > > wyszukiwarka Gazety nie jest nastawiona na przecietne
                              > domy 200 mkw. lecz jedyni
                              > > e
                              > > pokazuje te mniejsze do 100 mkw., te od 101-150 mkw. i
                              > te ponad 150 mkw.
                              > >
                              > > W kategorii ponad 150 mkw. manualnie znalazlem kilka
                              > projektow 200 mkw i
                              > > wiekszych ktore by mi odpowiadaly. Ale zaczynam watpic
                              > czy sa to "przecietne"
                              > > domy w Polsce. Dlaczego zaczynam watpic? Dlatego ze z
                              > moich pobieznych
                              > > przegladow wynika ze mieszkania i domy sa niezmiernie
                              > male w porownaniu do tych
                              > >
                              > > w USA. Z moich obserwacji to wynika ze mieszkania
                              > przecietnie sa kilkadziesiat
                              > > mkw. a przecietne domy w Polsce znacznie ponizej 150
                              > mkw.
                              > >
                              >
                              > Jeszcze raz powtarzam - nie mowimy o mieszkaniach
                              > przecietnych !
                              > W polsce $30000 rocznie to nie jest pensja przecietna -
                              > mozna z taka w ciagu kilku lat wybudowac luksusowy dom.

                              W Polsce stosunkowo niewiele luksusowych domow jest i za $30,000 napewno nikt
                              nie bedzie budowac luksusowego domu. Budujac luksusowy dom w Polsce powiedzmy
                              warty okolo 1 miliona dolarow nalezy liczyc sie z kosztami wyzszymi niz w USA
                              czy w wielu innych krajach. Technologia budowlana jest przestarzala w Polsce i
                              dlatego budowa nowoczesnego domu przez to bedzie czesto wyzsza niz gdzie indziej.

                              > Co do jakosci - takze nie mowie o jakosci przecietnej,
                              > choc ta jest i tak wyzsza niz w USA. W Polsce podstawowy
                              > budulec to cegla ! Jeszcze raz pytam - co jest lepszego
                              > od cegly ceramicznej? . . .

                              Cegly nie sa zdrowe oraz nie spelniaja wymagan izolacyjnych. W wiekszosci
                              rozwinietych krajow dlatego nie mozna ich stosowac wcale w budynkach
                              przeznaczonych dla ludzi lub zwierzat. W Polsce tez powoli dostepne staja sie
                              nowoczesne materialy budowlane ale z uwagi na wysokie koszty nadal wiele domow
                              dla polakow jest budowanych z cegly.

                              > ps. Porownaj sobie ceny cegly w Polsce i USA. Zwroc tylko
                              > uwage aby jednostki objetosci byly takie same.

                              Cegla tradycyjnie byla najtanszym materialem budowlanym. Ostatecznie
                              potrzebujesz tylko troche gliny ktora jest dostepna wszedzie na swiecie. Jednak
                              juz od okolo 100 lat w rozwinietym swiecie cegla zostaje wyparta przez
                              nowoczesniejsze technologie. W tej chwili cegla jest niepraktyczna nawet w
                              miejscach gdzie jest dozwolona i mozna ja stosowac. W wielu innych miejscach
                              cegla nie moze byc uzyta w budynkach mieszkalnych poniewaz wymogi izolacyjne
                              materialow staja coraz wyzsze i zwiekszaja sie z roku na rok. Wiele nowszych
                              materialow istnieje ktore sa silniejsze, praktyczniejsze, i spelniaja wymogi
                              ktorych cegla po prostu nie moze spelnic.

                              Marcus
                              • koala8 Re: Palac dla Przecietnej Amerykanki w Polsce. . . 03.12.01, 09:33
                                Gość portalu: Marcus napisał(a):

                                > Cegla tradycyjnie byla najtanszym materialem
                                budowlanym. Ostatecznie
                                > potrzebujesz tylko troche gliny ktora jest dostepna
                                wszedzie na swiecie. Jednak
                                >
                                > juz od okolo 100 lat w rozwinietym swiecie cegla
                                zostaje wyparta przez
                                > nowoczesniejsze technologie. W tej chwili cegla jest
                                niepraktyczna nawet w
                                > miejscach gdzie jest dozwolona i mozna ja stosowac. W
                                wielu innych miejscach
                                > cegla nie moze byc uzyta w budynkach mieszkalnych
                                poniewaz wymogi izolacyjne
                                > materialow staja coraz wyzsze i zwiekszaja sie z roku
                                na rok. Wiele nowszych
                                > materialow istnieje ktore sa silniejsze,
                                praktyczniejsze, i spelniaja wymogi
                                > ktorych cegla po prostu nie moze spelnic.
                                >
                                > Marcus

                                Poczytaj sobie :

                                www.wyborcza.com/Ascii/Plus/Dom/Techimat/080ceg.html

                                Tam znajdziesz troche informacji o ceramice budowlanej.
                                Co do palacu to za te twoje 133 000 $ to nie kupuje
                                starego (po co mi jeszcze klopoty z konserwatorem
                                zabytkow) ale buduje zupelnie nowy palacyk.
                                Gdybys przeprowadzil sie do Polski to mozesz kupic za te
                                same pieniadze znacznie lepszy dom niz w USA. Watpliwe
                                jest tylko czy znajdziesz prace. Aby znalezc tutaj robote
                                musisz byc bardzo dobry i bardzo wszechstronny i do tego
                                miec jeszcze szczescie. I w to jest wielka przewaga USA
                                nad Polska. Nie jest natomiast przewaga wyksztalcenie
                                przecietnego obywatela czy dostepnosc wysokiej
                                technologii.

                            • Gość: Marcus Re: Dom Amerykanki i Realia z Pierwszej Reki. . . IP: *.dyn.optonline.net 01.12.01, 04:31
                              koala8 napisał(a):
                              . . .
                              > Co do jakosci - takze nie mowie o jakosci przecietnej,
                              > choc ta jest i tak wyzsza niz w USA. W Polsce podstawowy
                              > budulec to cegla ! Jeszcze raz pytam - co jest lepszego
                              > od cegly ceramicznej ? Powtarzasz w kolko jak papuga ze w
                              > USA budownictwo stosuje lepsza technologie bo tak
                              > wyczytales w amerykanskiej gazecie a nie masz o tym
                              > bladego pojecia ! Zreszta to typowe dla Amerykanow,
                              > swietnie robia swoja robote, na reszte klapy na oczach.
                              > To sie u was sprawdza i dobrze, ale po co sie wymadrzasz
                              > jesli sie na czyms nie znasz. Ja budowalem dom w Polsce
                              > (360 m2) i znam realia z praktyki nie z gazety !
                              > Kosztowal tyle ile ci podalem - jesli chcialbym go
                              > sprzedac cena bylaby znacznie wieksza.
                              >
                              > ps. Porownaj sobie ceny cegly w Polsce i USA. Zwroc tylko
                              > uwage aby jednostki objetosci byly takie same.

                              Juz kilkakrotnie nawijasz cos z ta cegla w Polsce. Nie osmieszaj sie. O jakiej
                              jakosci mozna mowic w budynku budowanymj z cegly w Polsce kiedy jakosc
                              inherentnie w budynkach z cegly jest najgorsza? Wiekszosc budynkow takich jakie
                              budowane sa w Polsce nie zostala by dozwolona w wielu innych krajach.

                              Po pierwsze znacznie ostrzejsze wymogi i normy praktycznie nie pozwolilyby na
                              uzycie cegiel do budynku mieszkalnego. Swiat sie nie kreci wokol Polski i w
                              rzeczywistsoci normy ktore wchodza w zycie w Polsce teraz obowiazywaly w wielu
                              krajach 50 - 70 lat temu. Z tego co mi ktos opowiadal to w Polsce normy tez
                              powoli sie zaostrzaja i nie mozna juz tez budowac tradycyjnych domow z cegly tak
                              jak do niedawna budowano blisko 100% domow.

                              W Polsce mozna jeszcze uzywac cegly ale nowe normy wymagaja zamiast
                              jednowarstwowej sciany, sciany dwuwarstwowe z izolacja co najmniej 12 cm
                              wewnatrz i dla wentylacji zostawia sie co najmniej .5cm szczelin. Praktycznie z
                              uwagi na same normy budynki z cegiel staja sie jeszcze mniej praktyczne.

                              W USA normy zaostrzaja sie z roku na rok i podobnie bedzie w Polsce i
                              ewnetualnie praktycznie niemozliwe bedzie uzywanie tradycyjnej cegly do budowy
                              mieszkan w Polsce.

                              Ewentualnie wraz z rozwojem ekonomii polskiej wzrosnie zainteresowanie zdrowiem
                              i budynki z cegly nie sa zdrowe wiec tez ludzie interesujacy sie zdrowiem beda
                              ich unikac.

                              Inny ale tez zdrowotny problem jest naturalna promieniotworczosc specyficznie
                              typowych czerwonych cegiel. Jest ona najwyzsza ze wszystkich znanych materialow
                              budowlanych. Normy dopuszczjace cegly do uzytku w Polsce sa inne niz w USA gdzie
                              cegly takie jakie uzywa sie w Polsce do budynkow mieszkalnych nie moga byc
                              stosowane do budynkow mieszkalnych lub budynkow dla zwierzat. Innym problemem
                              specyficznie w Polsce jest na rynku wiele niesprawdzanych cegiel z roznych
                              zrodel ktore czesto przekraczaja nawet zrelaksowane Polskie normy wielokrotnie.

                              Inherentnie budynki z cegiel jakosciowo nigdy nie moga konkurowac z nowszymi
                              technologiami. Po prostu to nie ta sama technologia i dla osoby z innego kraju
                              przyzwyczajonej do prostych scian pierwsze wrazenie przebywania w domu
                              budowanych starymi technologiami jest niechlujstwo w wykonaniu scian kiedy po
                              prostu to jest taka jakosc i sciany z cegly nastepnie otynkowane nigdy nie beda
                              tak idealne jak te wykonane nowyszymi technologiami.

                              Marcus
                          • koala8 Re: Dom dla Przecietnej Amerykanki w Polsce. . . 30.11.01, 11:35
                            Polecam serwis www.mieszkanie.com
                            ponizej podaje wyniki wyszukiwania dla woj.
                            malopolskiego.
                            W mazowieckim moze byc drozej.

                            pozdrawiam i zycze milych swiat w Polsce !!!


                            Znaleziono 8 ofert(y) sprzedaży. Wyświetlono oferty 1 -
                            8 z 8.

                            Zakliczyn k/Krakowa, Zakliczyn
                            52
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            462
                            Cena:
                            100.000 PLN
                            Brak zdjęć dla tej oferty.
                            Powierzchnia domu: 180 m2
                            Powierzchnia działki: 70 m2
                            (0.7 arów) Stan ogólny: stan
                            surowy otwarty
                            Pokaż szczegóły


                            Gródek nad Dunajcem,
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            313
                            Cena:
                            180.000 PLN
                            Brak zdjęć dla tej oferty.
                            Powierzchnia domu: 150 m2
                            Powierzchnia działki: 1200 m2
                            (12 arów) Stan ogólny: bardzo
                            dobry
                            Pokaż szczegóły


                            Jordanów, Gen. Maczka
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            361
                            Cena:
                            200.000 PLN
                            Brak zdjęć dla tej oferty.
                            Powierzchnia domu: 144 m2
                            Powierzchnia działki: 1700 m2
                            (17 arów) Stan ogólny: bardzo
                            dobry
                            Pokaż szczegóły


                            Dobczyce k/Krakowa, Krzyworzeka
                            47
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            370
                            Cena:
                            290.000 PLN
                            Brak zdjęć dla tej oferty.
                            Powierzchnia domu: 220 m2
                            Powierzchnia działki: 1400 m2
                            (14 arów) Stan ogólny: bardzo
                            dobry
                            Pokaż szczegóły


                            Niepołomice, Wąska 3
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            256
                            Cena:
                            310.000 PLN

                            Powierzchnia domu: 80 m2
                            Powierzchnia działki: 800 m2 (8
                            arów) Stan ogólny: dobry
                            Pokaż szczegóły


                            Igołomia, Zofipole 217
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            240
                            Cena:
                            315.000 PLN
                            Brak zdjęć dla tej oferty.
                            Powierzchnia domu: 166 m2
                            Powierzchnia działki: 500 m2 (5
                            arów) Stan ogólny: bardzo
                            dobry
                            Pokaż szczegóły


                            Nowy Sącz, Wielogłowy
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            477
                            Cena:
                            400.000 PLN
                            Brak zdjęć dla tej oferty.
                            Powierzchnia domu: 400 m2
                            Powierzchnia działki: 1500 m2
                            (15 arów) Stan ogólny: stan
                            surowy zamknięty
                            Pokaż szczegóły


                            Zakopane, Krzeptówki
                            Dom wolnostojący -
                            jednorodzinny Numer oferty:
                            264
                            Cena:
                            600.000 PLN
                            Brak zdjęć dla tej oferty.
                            Powierzchnia domu: 240 m2
                            Powierzchnia działki: 900 m2 (9
                            arów) Stan ogólny: bardzo
                            dobry
                            Pokaż szczegóły


                        • Gość: Marcus Re: Lepszy Dom dla Amerykanki w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 29.11.01, 22:35
                          Gość portalu: koala8 napisał(a):

                          . . .
                          > Co to znaczy lepszy material ? Jakisz to material jest
                          > lepszy. . .

                          Mieszkajac w Polsce powinienes wiedziec poniewaz jest to tradycja spotykana
                          glownie w polskich firmach. Obojetnie czy jest to najzwyklejsza cegla czy szynka
                          czy ogorki to z reguly firma produkuje co najmniej dwie wersje i ta lepsza z
                          reguly przeznaczona jest na export np. do USA.

                          Generalnie glownym problemem jaki spotyka sie w polskim budownictwie jest
                          wlasnie jakosc materialow. Problemy z substandartowa jakoscia sa nagminne i
                          materialy sa czesto wymieniane na te gorszej jakosci jezeli dana budowa nie ma
                          odpowiednio silnej kontroli.

                          Marcus



                          • koala8 Re: Lepszy Dom dla Amerykanki w Polsce? 30.11.01, 09:16
                            Gość portalu: Marcus napisał(a):

                            > Gość portalu: koala8 napisał(a):
                            >
                            > . . .
                            > > Co to znaczy lepszy material ? Jakisz to material
                            jest
                            > > lepszy. . .
                            >
                            > Mieszkajac w Polsce powinienes wiedziec poniewaz jest
                            to tradycja spotykana
                            > glownie w polskich firmach. Obojetnie czy jest to
                            najzwyklejsza cegla czy szynk
                            > a
                            > czy ogorki to z reguly firma produkuje co najmniej dwie
                            wersje i ta lepsza z
                            > reguly przeznaczona jest na export np. do USA.
                            >
                            > Generalnie glownym problemem jaki spotyka sie w polskim
                            budownictwie jest
                            > wlasnie jakosc materialow. Problemy z substandartowa
                            jakoscia sa nagminne i
                            > materialy sa czesto wymieniane na te gorszej jakosci
                            jezeli dana budowa nie ma
                            > odpowiednio silnej kontroli.
                            >
                            > Marcus
                            >

                            1) Komuna w Polsce padla 12 lat temu a z nia firmy ktore
                            tak robily.
                            2) Jesli budujesz dom w Polsce to sam wybierasz material.
                            3) Najlepsza plyta wiorowa i tak jest gorsza od
                            najgorszej cegly.
                            4) Budynki budowane z cegly wytworzonej wg. technologi z
                            XV wieku stoja do tej pory i dobrze sie maja. Taki
                            produkt jak cegla bardzo trudno spieprzyc.
                            5) Pisales cos o szynce ? Polish ham i tak jest najlepszy
                            !!!

                            >
                            >

                            • Gość: Marcus Re: Lepszy Dom dla Amerykanki w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 01.12.01, 01:40
                              koala8 napisał(a):

                              > Gość portalu: Marcus napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: koala8 napisał(a):
                              > >
                              > > . . .
                              > > > Co to znaczy lepszy material ? Jakisz to material
                              > jest
                              > > > lepszy. . .
                              > >
                              > > Mieszkajac w Polsce powinienes wiedziec poniewaz jest
                              > to tradycja spotykana
                              > > glownie w polskich firmach. Obojetnie czy jest to
                              > najzwyklejsza cegla czy szynk
                              > > a
                              > > czy ogorki to z reguly firma produkuje co najmniej dwie
                              > wersje i ta lepsza z
                              > > reguly przeznaczona jest na export np. do USA.
                              > >
                              > > Generalnie glownym problemem jaki spotyka sie w polskim
                              > budownictwie jest
                              > > wlasnie jakosc materialow. Problemy z substandartowa
                              > jakoscia sa nagminne i
                              > > materialy sa czesto wymieniane na te gorszej jakosci
                              > jezeli dana budowa nie ma
                              > > odpowiednio silnej kontroli.

                              > 1) Komuna w Polsce padla 12 lat temu a z nia firmy ktore
                              > tak robily.

                              Prawde mowiac to w przecietnych sklepach amerykanskich widac tylko te same firmy
                              ktore sa te same teraz jak jeszcze z czasow komuny czy nawet przed czasami
                              komuny. Taki Krakus to sprzedaje te same produkty (szynki, wedliny, ogorki,
                              soki, slodycze) w tych samych ilosciach teraz co w czasie komuny i zapewne
                              jeszcze przed czasami komuny. :))

                              > 2) Jesli budujesz dom w Polsce to sam wybierasz material.

                              Jezeli jestes specjalista od wybierania materialu to dlaczego nie. Ja z reguly
                              wole w takich kwestiach konsultowac profesjonalistow.

                              > 3) Najlepsza plyta wiorowa i tak jest gorsza od
                              > najgorszej cegly.

                              Cegly nie mozna uzywac w wielu miejscach. Budownictwo musi podporzadkowywac sie
                              wymogom. W USA oprocz federalnych wymogow kazdy stan ma swoje indywidualne
                              ustawy (building codes) do ktorych nalezy stosowac sie budujac domy mieszkalne.
                              Tradycyjna cegla od kilkudziesiecu lat nie jest w stanie spelnic wymagan w
                              wieksszosci stanow i wielu rozwinietych krajach. Szczegolnie w drugiej polowie
                              XX wieku wymogi co do wartosci izolacyjnych materialow budowlanych spowodowaly
                              ze cegla przestala byc uzywana w wiekszosci rozwinietyuch krajow. Poza tym
                              oczywiscie cegla jest niepraktyczna w porownaniu do wielu nowoczesnych
                              materialow budowlanych.

                              > 4) Budynki budowane z cegly wytworzonej wg. technologi z
                              > XV wieku stoja do tej pory i dobrze sie maja. Taki
                              > produkt jak cegla bardzo trudno spieprzyc.

                              Wydawaloby sie ze nie ma nic prostszego niz cegla i trudno jest to cokolwiek
                              zepsuc. W Polsce udaje im sie to bardzo czesto. Jednym z glownych problemow
                              przed ktorymi przestrzega sie cudzoziemcow kupujacych cegly w Polsce to jest po
                              prostu naturalna promieniotworczosc cegly ktora powinna miescic sie w
                              dopuszczalnych normach. Problem w Polsce jest jednak w tym ze wiele cegiel
                              zostalo produkowane w roznych warunkach przez roznych ludzi i nikt nie zabawial
                              sie w sprawdzanie promieniotworczosci do niedawna. Nawet w tej chwili wielu
                              ludzi nie sprawdza skad i od jakiego producenta pochodzi cegla i czy material
                              jest zdrowy lub czy jego promieniotworczosc miesci sie w legalnych granicach
                              jezeli cena jest odpowiednio niska.

                              > 5) Pisales cos o szynce ? Polish ham i tak jest najlepszy
                              > !!!

                              Dlaczego tak uwazasz? Wydaje mi sie ze Virginia Ham jest znacznie lepsza. :)))

                              Marcus
                        • Gość: Marcus Re: Wyposazenie Domu Amerykanki w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 29.11.01, 23:06
                          Gość portalu: koala8 napisał(a):

                          . . .
                          > > Dom bedzie
                          > > gotowy do zamieszkania oraz lepiej wykonczony i
                          > > znacznie lepiej wyposazony niz
                          > > przecietny dom w Polsce.
                          >
                          > No tak w Polsce mieszka sie w domach ktore sa w stanie
                          > surowym.

                          To tez wlasnie cos specyficznego do Polski
                          • koala8 Re: Wyposazenie Domu Amerykanki w Polsce? 30.11.01, 09:38
                            Gość portalu: Marcus napisał(a):

                            > Gość portalu: koala8 napisał(a):
                            >
                            > . . .
                            > > > Dom bedzie
                            > > > gotowy do zamieszkania oraz lepiej wykonczony i
                            > > > znacznie lepiej wyposazony niz
                            > > > przecietny dom w Polsce.
                            > >
                            > > No tak w Polsce mieszka sie w domach ktore sa w
                            stanie
                            > > surowym.
                            >
                            > To tez wlasnie cos specyficznego do Polski
                            • Gość: Marcus Re: Wyposazenie Domu Amerykanki w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 01.12.01, 02:04
                              koala8 napisał(a):

                              > Gość portalu: Marcus napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: koala8 napisał(a):
                              > >
                              > > . . .
                              > > > > Dom bedzie
                              > > > > gotowy do zamieszkania oraz lepiej wykonczony i
                              > > > > znacznie lepiej wyposazony niz
                              > > > > przecietny dom w Polsce.
                              > > >
                              > > > No tak w Polsce mieszka sie w domach ktore sa w
                              > stanie
                              > > > surowym.
                              > >
                              > > To tez wlasnie cos specyficznego do Polski
                              • koala8 Re: Wyposazenie Domu Amerykanki w Polsce? 03.12.01, 08:40
                                W Polsce nie buduje sie juz z "typowej cegly", tzn z
                                takiej z jakiej budowano np. Wawel. Choc i ta byla
                                znacznie lepsza od materialow stosowanych dzis w USA -
                                czyli plyty z wior derwinianych i saidingu. Jesli
                                chcesz dowiedziec sie czegos o naszych technologiach to
                                sobie poczytaj sobie np.

                                www.vav.pl/zbuduj.html

                                a potem mozemy rozmawiac. Co co norm ekologicznych to
                                tu dopiero dales popis. Nie ma drugiego takiego kraju
                                ktory tak bardzo olewalby srodowisko naturalne i
                                zdrowie czlowieka jak robia to USA. Nie oszczedzacie
                                energii. Przecietny amerykanin zuzywa jej kilkadziesiat
                                % wiecej niz europejczyk. Wasze samochody pala zbyt
                                wiele paliwa. Co do promieniotworczosci to
                                promieniotworczosc cegly jest wyzsza niz tektury ktora
                                namietnie stosujecie ale nie jest na tyle wysoka aby
                                komus zaszkodzic. Co innego wasze elektrownie atomowe,
                                a szczegolnie odpady promieniotworcze ktore w nich
                                powstaja. Nie wspomne juz o pociskach z rdzeniem
                                uranowym ktorych uzywacie. Znacznie wiekszym
                                zagrozeniem niz promieniowanie cegiel jest pole
                                elektromagnetyczne telefonow komorkowych, czy dziura
                                ozonowa.
                                Jesli chodzi o telefony komorkowe to znowu Japonia i
                                Europa a nawet Polska bije was na glowe w sieciach w
                                GSM. (Wy macie GSM 1900 - bardziej szkodliwy niz nasz
                                GSM900 i 1800 bo wyzsza czestotliwosc).
                                Jesli chodzi ogolnie o amerykanska technike - to owszem
                                jest bardzo wysoka. Ale nie ma to nic wspolnego z
                                wytwarzaniem wysokiej jakosci produktow. To sprawa
                                czysto marketingowa. Aby uzyskac wysoki popyt na swoj
                                produkt nalezy dzialac:
                                a) niska cena,
                                b) reklama i promocja
                                c) jakoscia

                                Wasze produkty sa generalnie dobrze reklamowane i w
                                miare tanie. Jeakosc jest przecietna. W samochodach
                                bija was japonczycy i niemcy, w budownictwie prawie
                                wszyscy, w uzbrojeniu rosjanie, w elektronice daleki
                                wschod, w zywnosci prawie wszyscy itd.
                                Dewiza firm amerykanskich jest - sprzedac produkt
                                kilientowi a za rok sprzedac nastepny, bo poprzedni nie
                                bedzie juz dzialal.

                                Co do rozwoju nowych firm w Polsce po 1989 roku to
                                jakos prawie nikt z mojego roku nie pracuje w firmie
                                ktora istniala przed 1989. wyjatek stanowia osoby ktore
                                pracuja na uczelni. W USA dzialaja takze nasze firmy
                                tele-informatyczne (np. Comarch, Prokom) i inne.

                                Reasumujac, to mysle ze nasza dyskusja nie ma juz
                                sensu. Wyglada to tak - ja przedstawiam Ci jaka teze i
                                bronie ja konkretnymi faktami a Ty starasz sie ja
                                obalic albo przekrecaniem jej, albo znamiennym zdaniem
                                "jestemy w tym lepsi bo jestesmy w ameryce i mamy
                                wyzsza technike". Tkakie rozumowanie jest dziecinne i
                                naiwne.

                                pozdrawiam
                  • koala8 Re: Amerykanki sprzataja w Polsce. . . 28.11.01, 07:54
                    Gość portalu: L.L. napisał(a):

                    >
                    > Co do jezykow obcych to czy zastanawiales sie czy
                    istnieje praktyczna potrzeba
                    > znania innych jezykow w USA poza angielskim i odrobina
                    hiszpanskiego? Dla Polak
                    > a
                    > takiego jak ty co jedzie popracowac w USA istnieje
                    realna potrzeba znania
                    > angielskiego. Jaka potrzeba istnieje dla amerykanina
                    aby znac Polski?
                    >

                    Ktos tu pisal ze na uczelniach w USA szczegolny nacisk
                    kaldzie sie na umiejetnosc nieograniczonego komunikowania
                    sie. Czyz to wlasnie nie za pomoca znajomosci jezykow
                    mozemy sie komunikowac ? Wez takich Holendrow. Pracuja
                    glownie u siebie a kazdy z nich (nawet po szkole
                    sredniej) zna ze 2 - 3 jezyki obce. W polsce mlodzi
                    ludzie tez nie poprzestaja juz na angielskim ! Moja
                    znajoma konczac liceum zna plynnie angieski i dobrze
                    niemiecki. Mnie uczyli jeszcze rosyjkiego i angielskiego
                    a na studiach doszedl niemiecki. I z reka na sercu moge
                    ci powiedziec ze bylo to potrzebne. Moze i nie nauczylem
                    sie niemieckiego plynnie - ale to co wiem to moje i moge
                    z tego korzystac. A moze chodzi ci o taka umiejetnosc
                    komunikowania jaka nabywa sie po 2-ch setkach "wyborowej"
                    ?

                    • Gość: Marcus Re: Na co przydaje sie wyksztalcenie w Polsce? IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 22:43
                      koala8 napisał(a):

                      > Gość portalu: L.L. napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > Co do jezykow obcych to czy zastanawiales sie czy
                      > istnieje praktyczna potrzeba
                      > > znania innych jezykow w USA poza angielskim i odrobina
                      > hiszpanskiego? Dla Polak
                      > > a
                      > > takiego jak ty co jedzie popracowac w USA istnieje
                      > realna potrzeba znania
                      > > angielskiego. Jaka potrzeba istnieje dla amerykanina
                      > aby znac Polski?
                      > >
                      >
                      > Ktos tu pisal ze na uczelniach w USA szczegolny nacisk
                      > kaldzie sie na umiejetnosc nieograniczonego komunikowania
                      > sie. Czyz to wlasnie nie za pomoca znajomosci jezykow
                      > mozemy sie komunikowac ? Wez takich Holendrow. Pracuja
                      > glownie u siebie a kazdy z nich (nawet po szkole
                      > sredniej) zna ze 2 - 3 jezyki obce. . .

                      Mieszkajac w malym kraju takim jak Holandia praktycznie potrzebna jest znajomosc
                      jezykow obcych do komunikowania sie. W USA spotkasz sie z wieksza iloscia
                      jezykow obcych niz w Europie ale napewno nie pomagaja one nikomu w komunikowaniu
                      sie. Normalnie latwiej jest kazdemu komunikowac sie po angielsku poniewaz
                      wszystkie nowe technologie etc. z reguly albo powstaja w krajach gdzie angielski
                      dominuje albo w innych krajach gdzie po prostu latwiej jest uzyc slow
                      angielskich. Dla przykladu wez Polske pod uwage gdzie komunikowanie sie o nowych
                      technologiach po Polsku jest frustracja poniewaz przez wiele lat nie ma slow do
                      okreslenia nowych konceptow. Najlatwiej jest wiec komunikowac sie po angielsku
                      choc w Polsce uzywa sie raczej nowotworu jezykowego dla okreslenia nowych
                      konceptow mieszajacego angielski z polskim. Efekt jest taki ze jest to tak samo
                      trudno zrozumiale dla osob mowiacych po polsku jak i po angielsku.

                      Marcus
              • Gość: Mordulec Re: IP: *.dbtec.de 23.11.01, 15:34
                Gość portalu: Prezes napisał(a):

                > > umiejetnosc komunikowania, pracy w zespole, samodzielnego dzialania, inicj
                > atywy
                > > ?
                > z tym sie zgadzam to byla "pieta achillesowa"naszego systemu edukacjii ,ale
                > wiesz jakie to byly czasy,ci na gorze mieli monopol na "myslenie"
                > i "uszczesliwianie" calego narodu na sile.
                > Pozdr

                Wlasnie, i to sie bedzie jeszcze dlugo za nami snulo. Najgorsze jest to, ze tak
                niewielu ludzi zdaje sobie sprawe z tego gdzie pies pogrzebany. Bedac w Polsce
                ciagle slyszy sie to narzekanie, ze "ci na gorze" sa tacy albo siacy. Odbija sie
                to chocby w negacji demokracji i wyborow.. To jeszcze zadanie na pokolenia.
                • Gość: Darek Re: IP: 216.126.91.* 23.11.01, 17:50
                  I tu chyba trafiles w dyche, Mordulec. Coz po druzynie indiwidualistow o
                  bardzo wyslokich umiejetnosciach jesli nie potrafia ze soba wspopracowac.
                  Znam z autopsji wyzsze wyksztalceni w Polsce i na zachodzie. Oba systemy maja
                  swoje dobre i zle strony. Jedno jednak mnie uderzylo na zachodzie - to bycie
                  czescia grupy pracujacej nad wspolnym celem.
                  Niestety w Polsce nadal kazdy szarpie sie ta "czerwona plachte" w swoja strone.
                  Pzd.
                  • kingfish Re: 23.11.01, 18:15

                    Innym słowem nie jest ważne kto jest mądrzejszy, kto ma leprze wykształcenie,
                    który kraj ma więcej wykształconych ludzi. Chodzi ot to jak zapewnić tym ludziom
                    możliwość bezgranicznego rozwoju.
                    Nic jeszcze nigdy dobrego nie przyszło z naukowca na stanowisku księgowego.


                    Gość portalu: Darek napisał(a):

                    > I tu chyba trafiles w dyche, Mordulec. Coz po druzynie indiwidualistow o
                    > bardzo wyslokich umiejetnosciach jesli nie potrafia ze soba wspopracowac.
                    > Znam z autopsji wyzsze wyksztalceni w Polsce i na zachodzie. Oba systemy maja
                    > swoje dobre i zle strony. Jedno jednak mnie uderzylo na zachodzie - to bycie
                    > czescia grupy pracujacej nad wspolnym celem.
                    > Niestety w Polsce nadal kazdy szarpie sie ta "czerwona plachte" w swoja strone.
                    > Pzd.

                    • Gość: Marcus Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.dyn.optonline.net 25.11.01, 18:58
                      kingfish napisał(a):

                      >
                      > Innym słowem nie jest ważne kto jest mądrzejszy, kto ma leprze wykształcenie,
                      > który kraj ma więcej wykształconych ludzi. Chodzi ot to jak zapewnić tym ludzio
                      > m
                      > możliwość bezgranicznego rozwoju.
                      > Nic jeszcze nigdy dobrego nie przyszło z naukowca na stanowisku księgowego.

                      Wyraznie jest wazne kto jest madrzejszy i kto ma lepsze wyksztalcenie i ktory
                      kraj ma wiecej wyksztalconych ludzi. Kraje takie jak USA czy Holandia
                      posiadajace wiecej ludzi z wyzszym wyksztalceniem maja wyzsza stope zyciowa i
                      potrafia same kreowac ten rozwoj.

                      Nieco madrzejsi ludzie bardzo dobrze oceniaja wartosc nauki i dlatego wydaja
                      swoje wlasne srodki aby studiowac w lepszych szkolach. Natomiast czego nauczy
                      sie student kierujacy sie na studia do Polski i bedac ostatni rok w szkole
                      jakich ofert bedzie sie on mogl spodziewac z konkurencyjnego globalnego rynku
                      pracy?
                  • koala8 To nie tak !!! 24.11.01, 12:48
                    Mlodzi polscy inzynierowie potrafia pracowac w
                    zespolach i to wcale nie jest tak ze w Polsce nic nie
                    mozna zrobic. Jest sporo malych preznych firm ktore
                    powstaly w Polsce po 1989 roku. Sa one male bo nikt w
                    Polsce nie mial kasy ani mozliwosci aby stworzyc firmy
                    na miare IBM, microsoftu, ericssona, phlipsa czy
                    innych. Ale te male firemki pracuja w kooperacji z
                    wiekszymi zagranicznymi partnerami. W polsce informatyk
                    po studiach raczej nie ma problemu ze znalezieniem
                    ciekawej i niezle platnej pracy. Polskie prywatne firmy
                    wspoluczestnicza w tworzeniu najwyzszych technologii i
                    dostarczaja produktow wysokiej jakosci. Problem jest z
                    wielkimi panstwowymi zakladami. One sa niereformowalne
                    i to tam nie da sie nic poprawic. Kolejny problemem
                    jest nadprodukcja absolwenow w niektorych kierunkach
                    np. menagerow. W tej chwili w Polsce dziewczyny po
                    zarzadzaniu nie moga juz znalezc pracy, tyle ich
                    "naprodukowali" i "produkuja" dalej.
            • koala8 Re: 24.11.01, 13:03
              Gość portalu: Mordulec napisał(a):

              >
              > "rozwija sie"... a kto ma rozwijac ten przemysl?
              "niszyczy sie", no wlasnie, kt
              > o
              > niszczy ten przemysl? Znow jakas nieznana, odgorna moc?
              Nie, to wlasnie
              > ci "wyksztalceni" sa od tego, zeby sie rozwijalo".
              Jestesmy tacy wspaniali ale
              > nam "sie" nie "rozwija".
              > Czyz ci odpowiedzialni za to, zeby sie "rozwijalo" to
              tez nie ludzie wyksztalce
              > ni
              > w tym kraju? Czy to jacys marsjanie?
              >
              > Byc moze jednak cos z ta "wszechstronnoscia" jest nie
              tak? A moze wyksztalcenie
              >
              > to nie tylko wkuwanie na pamiec i umiejetnosci fachowe,
              tylko cos wiecej:
              > umiejetnosc komunikowania, pracy w zespole,
              samodzielnego dzialania, inicjatywy
              > ?

              Przepraszam ale pieprzysz glupoty. Po pierwsze przemysl w
              Polsce sie rozwija - tylko ze pomalu. Jak ma sie rozwijac
              szybko skoro przez 50 lat gospodarka dzilala wg. regul
              komunizmu. Przez 50 lat bylismy odcieci od wszelkich
              nowoczesnych technologii za wyjatkiem radzieckich (i to
              nie tych najlepszych ktore ruscy mieli). Teraz mamy wolny
              rynek. Uwazasz ze niby jak nasze huty maja konkurowac np.
              z niemieckimi ? "Z pustego to ani Salamon nie naleje" jak
              mawial towarzysz Wieslaw . Bez pomocy panstw bogatych
              takich jak USA i panstwa UE nasz przemysl sie nie
              dzwignie. Bez inwestycji z zagranicy nie mamy szans.
              Mozemy miec najlepszych inzynierow i menagerow ale bez
              kasy na wieksza skale nic nie zwojujemy. A kasy w Polsce
              nie ma. Poza tym tych ktorzy rzadzili ostatnio naszym
              krajem trudno nazwac inteligencja.
              • Gość: Mordulec Re: IP: *.dip.t-dialin.net 24.11.01, 18:18
                Jakos wiedzialem, ze zaraz zostana wytoczone ciezkie armaty no bo
                przeciez "komunisci" i "brak kapitalu". To i dak dobrze, ze nie otarles sie
                jeszcze o zabory lub co najmniej druga wojne swiatowa i tych wstretnych
                Niemcow, ktorzy sa wszystkiemu winni.
                Przemysl sie owszem rozwija ale zobacz gdzie jest Polska i gdzie dlugo jeszcze
                bedzie jesli chodzi o rozwoj nowoczesnych, zaawansowanych technologii, patenty,
                innowacje. Jestesmy krajem, w ktorym sie kopiuje i montuje. Nie ma w tym tez
                nic zlego, jesli ludziom dzieki temu zyje sie lepiej. Sporo jest ludzi zdolnych
                i dobrze wyksztalconych ale niestety o wiele za malo. Maja poza tym szereg
                deficytow, ktore pozwalaja im sie co najwyzej sprawdzic w funkcjonujacych
                dobrze strukturach (np. zachodnie koncerny) ale sami nie sa w stanie takich
                struktur kreowac (sam piszesz, ze tylko male firmy funkcjonuja dobrze. Firmy te
                na dodatek produkuja niezbyt wysoko technologicznie zaawansowane produkty).
                Sam w swoim poscie uzywasz tego "stekania", ze bez zagranicznych inwestycji to
                ani rusz i tak dalej. Czy nie widzisz tej dwoistosci? Z jednej strony uwazasz,
                ze jestesmy s u p e r a z drugiej ciagle oczekujesz pomocy od innych i to
                jeszcze tych zle wyksztalconych.
                Jesli tak jest, to niechze ci "wyksztalceni" robia cos w tym kierunku, zeby
                inwestorzy walili do Polski drzwiami i oknami a nie siedza na tylkach i biadola
                jacy oni sa wspaniali ale nikt tego nie docenia...

                "Mozemy miec najlepszych inzynierow i menagerow ale bez
                kasy na wieksza skale nic nie zwojujemy. A kasy w Polsce
                nie ma. Poza tym tych ktorzy rzadzili ostatnio naszym
                krajem trudno nazwac inteligencja"

                "Ci", "ktorzy rzadzili ostatnio naszym krajem" to tacy sami synowie i cory tego
                narodu jak i ci "niedocenieni". Ciagle to zwalanie na jakies blizej
                nieokreslone obce, wyzsze sily, ktore stoja na drodze ku naszej swietnosci..

                Zrozum, ze ci na gorze reprezentuja ten kraj dokladnie tak samo jak ci
                niedocenieni i marnowani na dole... Problem jest natury mentalnej i kulturowej
                i tkwi gleboko w tkance calej spolecznosci. Wszyscy stekaja ale nikomu nie chce
                sie ruszyc tylka, no chyba ze dla wlasnej korzysci. I to jest jeden z
                podstawowych priorytetow wychowania i wyksztalcenia w Polsce, ktory bezwiednnie
                wpajany jest w rodzinach i szkolach.
                • Gość: Marcus Glupi bo Biedny czy Biedny bo Glupi? IP: *.dyn.optonline.net 25.11.01, 18:48
                  Gość portalu: Mordulec napisał(a):

                  > Przemysl sie owszem rozwija ale zobacz gdzie jest Polska i gdzie dlugo jeszcze
                  > bedzie jesli chodzi o rozwoj nowoczesnych, zaawansowanych technologii, patenty,
                  >
                  > innowacje. Jestesmy krajem, w ktorym sie kopiuje i montuje. Nie ma w tym tez
                  > nic zlego, jesli ludziom dzieki temu zyje sie lepiej. Sporo jest ludzi zdolnych
                  >
                  > i dobrze wyksztalconych ale niestety o wiele za malo. Maja poza tym szereg
                  > deficytow, ktore pozwalaja im sie co najwyzej sprawdzic w funkcjonujacych
                  > dobrze strukturach (np. zachodnie koncerny) ale sami nie sa w stanie takich
                  > struktur kreowac (sam piszesz, ze tylko male firmy funkcjonuja dobrze. Firmy te
                  >
                  > na dodatek produkuja niezbyt wysoko technologicznie zaawansowane produkty).
                  > Sam w swoim poscie uzywasz tego "stekania", ze bez zagranicznych inwestycji to
                  > ani rusz i tak dalej. Czy nie widzisz tej dwoistosci? Z jednej strony uwazasz,
                  > ze jestesmy s u p e r a z drugiej ciagle oczekujesz pomocy od innych i to
                  > jeszcze tych zle wyksztalconych.
                  > Jesli tak jest, to niechze ci "wyksztalceni" robia cos w tym kierunku, zeby
                  > inwestorzy walili do Polski drzwiami i oknami a nie siedza na tylkach i biadola
                  >
                  > jacy oni sa wspaniali ale nikt tego nie docenia...

                  Nie przypuszczam aby ktokolwiek nawet tutaj wypisujacy glupoty o wspanialosci
                  polskiej edukacji naprawde wierzyl w to. Najsprawiedliwsza ocena to jest wolny
                  rynek pracy ktory najlepiej ocenia ile warty jest absolwent poszczegolnej
                  uczelni. Jezeli mlody czlowiek zaraz po przecietnej szkole w Polsce bedzie mial
                  wybor prac od tuzinow firm z placami dwa razy wyzszymi niz ten sam czlowiek po
                  przecietnej szkole w USA to bedzie mozna mowic cokolwiek o wspanialosci polskiej
                  edukacji. Narazie na globalnym rynku pracy firmy nie walcza o mlodych ludzi
                  konczacych szkoly w Polsce.
                  >
                  > "Mozemy miec najlepszych inzynierow i menagerow ale bez
                  > kasy na wieksza skale nic nie zwojujemy. A kasy w Polsce
                  > nie ma. Poza tym tych ktorzy rzadzili ostatnio naszym
                  > krajem trudno nazwac inteligencja"

                  Kasa nie jest tutaj potrzebna a wlasnie wyzszy poziom edukacji jest jak
                  najbardzie potrzebny. Miliardy dolarow inwestorow czeka tylko aby zostalo
                  wyrzucone na kogokolwiek kto ma srednio dobra idee. I to nie potrzeba urodzic
                  sie w USA aby miec dostep do tych pieniedzy. Inwestorzy bardzo szybko potrafia
                  ocenic wartosc edukacji i dlatego np. wylacznie poprzez edukacje kraje takie jak
                  Irlandia osiagnely bardzo wysokie poziomy inwestycji z calego swiata. Z drugiej
                  strony mozna wydac miliardy dolarow na wielu "pseudonaukowcow" w Polsce ale
                  tutaj nalezy zabezpieczyc sie najpierw w federalnym rzadzie USA poniewaz szansa
                  jakiegokolwiek zysku z takiej inwestycji nie istnieje.
                  • koala8 Re: Glupi bo Biedny czy Biedny bo Glupi? 26.11.01, 09:10

                    > Kasa nie jest tutaj potrzebna a wlasnie wyzszy poziom
                    edukacji jest jak
                    > najbardzie potrzebny. Miliardy dolarow inwestorow czeka
                    tylko aby zostalo
                    > wyrzucone na kogokolwiek kto ma srednio dobra idee. I
                    to nie potrzeba urodzic
                    > sie w USA aby miec dostep do tych pieniedzy. Inwestorzy
                    bardzo szybko potrafia
                    > ocenic wartosc edukacji i dlatego np. wylacznie poprzez
                    edukacje kraje takie ja
                    > k
                    > Irlandia osiagnely bardzo wysokie poziomy inwestycji z
                    calego swiata. Z drugiej
                    >
                    > strony mozna wydac miliardy dolarow na wielu
                    "pseudonaukowcow" w Polsce ale
                    > tutaj nalezy zabezpieczyc sie najpierw w federalnym
                    rzadzie USA poniewaz szansa
                    >
                    > jakiegokolwiek zysku z takiej inwestycji nie istnieje.

                    To moze powiesz mi po co amerykanskie koncerny Delphi i
                    Motorola buduja swoje ododzialy w Krakowie i zatrudzniaja
                    tam "tempych" inzynierow z AGH i PK i naukowcow z UJ ?
                    Czyzby celowo chcieli poniesc straty ?
                    • Gość: Marcus Re: Glupi bo Biedny czy Biedny bo Glupi? IP: *.dyn.optonline.net 26.11.01, 21:42
                      koala8 napisał(a):

                      >
                      > > Kasa nie jest tutaj potrzebna a wlasnie wyzszy poziom
                      > edukacji jest jak
                      > > najbardzie potrzebny. Miliardy dolarow inwestorow czeka
                      > tylko aby zostalo
                      > > wyrzucone na kogokolwiek kto ma srednio dobra idee. I
                      > to nie potrzeba urodzic
                      > > sie w USA aby miec dostep do tych pieniedzy. Inwestorzy
                      > bardzo szybko potrafia
                      > > ocenic wartosc edukacji i dlatego np. wylacznie poprzez
                      > edukacje kraje takie ja
                      > > k
                      > > Irlandia osiagnely bardzo wysokie poziomy inwestycji z
                      > calego swiata. Z drugiej
                      > >
                      > > strony mozna wydac miliardy dolarow na wielu
                      > "pseudonaukowcow" w Polsce ale
                      > > tutaj nalezy zabezpieczyc sie najpierw w federalnym
                      > rzadzie USA poniewaz szansa
                      > >
                      > > jakiegokolwiek zysku z takiej inwestycji nie istnieje.
                      >
                      > To moze powiesz mi po co amerykanskie koncerny Delphi i
                      > Motorola buduja swoje ododzialy w Krakowie i zatrudzniaja
                      > tam "tempych" inzynierow z AGH i PK i naukowcow z UJ ?
                      > Czyzby celowo chcieli poniesc straty ?

                      Jak to po co? Delphi i Motorola inwestuje po to aby zarobic na tym i watpie czy
                      zatrudniaja "tempych" inzynierow. Wczesniej, w dobrych starych czasach, kiedy te
                      wszystkie inwestycje byly robione w krajach komunistycznych takich jak Polska ze
                      wzgledow politycznych to kazda amerykanska firma ubezpieczala sie w rzadzie
                      federalnym USA lub w inny sposob otrzymywala gwarancje takich czy innych zyskow.
                      • koala8 Re: Glupi bo Biedny czy Biedny bo Glupi? 28.11.01, 07:42
                        Gość portalu: Marcus napisał(a):

                        mozna wydac miliardy dolarow na wielu
                        > > "pseudonaukowcow" w Polsce ale
                        > > > tutaj nalezy zabezpieczyc sie najpierw w federalnym
                        > > rzadzie USA poniewaz szansa
                        > > >
                        > > > jakiegokolwiek zysku z takiej inwestycji nie
                        istnieje.
                        > >
                        > > To moze powiesz mi po co amerykanskie koncerny Delphi
                        i
                        > > Motorola buduja swoje ododzialy w Krakowie i
                        zatrudzniaja
                        > > tam "tempych" inzynierow z AGH i PK i naukowcow z UJ
                        ?
                        > > Czyzby celowo chcieli poniesc straty ?
                        >
                        > Jak to po co? Delphi i Motorola inwestuje po to aby
                        zarobic na tym i watpie czy
                        >
                        > zatrudniaja "tempych" inzynierow. Wczesniej, w dobrych
                        starych czasach, kiedy t
                        > e
                        > wszystkie inwestycje byly robione w krajach
                        komunistycznych takich jak Polska z
                        > e
                        > wzgledow politycznych to kazda amerykanska firma
                        ubezpieczala sie w rzadzie
                        > federalnym USA lub w inny sposob otrzymywala gwarancje
                        takich czy innych zyskow
                        >

                        Czlowieku ! Zdecyduj sie wreszcie ! Przeczysz sam sobie !
                        Mozna zarobic na inwestycji w Polsce czy nie ? Jak widze
                        bzdury jakie tu wipisujesz to plakac mi sie chce. Gdzies
                        ty zdobyl to twoje wyksztalcenie ? Jesli w Polsce to
                        faktycznie z nasza edukacja jest juz bardzo zle !

                • koala8 Re: 26.11.01, 08:28
                  Gość portalu: Mordulec napisał(a):

                  > Jakos wiedzialem, ze zaraz zostana wytoczone ciezkie
                  armaty no bo
                  > przeciez "komunisci" i "brak kapitalu". To i dak
                  dobrze, ze nie otarles sie
                  > jeszcze o zabory lub co najmniej druga wojne swiatowa i
                  tych wstretnych
                  > Niemcow, ktorzy sa wszystkiemu winni.
                  > Przemysl sie owszem rozwija ale zobacz gdzie jest
                  Polska i gdzie dlugo jeszcze
                  > bedzie jesli chodzi o rozwoj nowoczesnych,
                  zaawansowanych technologii, patenty,
                  >
                  > innowacje. Jestesmy krajem, w ktorym sie kopiuje i
                  montuje.

                  Widzisz miedzy nami jest chyba duza roznica pokoleniowa i
                  mentalna. Ja nie twierdze ze polska edukacja jest lepsza
                  od innej. Natomiast jako inzynier nie moge przejsc
                  obojetnie nad tym jak ktos mowi ze ploscy inzynierowie
                  nic nie potrafia poza kopiowaniem i montowaniem. Ja
                  wlasnie w tej chwili zajmuje sie projektowaniem
                  oprogromowania do systemow lacznosci najnowszej generacji
                  (sieci UMTS). Robie to w Polsce dla zachodniego koncernu.
                  Wszystkie patenty ktore wprowadze w czasie mojej pracy sa
                  wlasnoscia tego koncernu - tak jest w umowie. Ze mna
                  pracuje jescze kilkuset inzynierow - Polakow. Czy uwazasz
                  ze powazny zachodni koncern telekomunikacyjny dawalby nam
                  robote gdyby uwazal ze nic nie jestesmy warci ? I to
                  jeszcze w czasach gdy na zachodzie masowo zwalnia sie
                  informatykow ? Ja nie mam zamiaru jeszcze tworzyc wlasnej
                  firmy bo mnie to nie interesuje. Jestem izynierem i
                  interesuje mnie technika, zarzadzanie mniej. Moze jak
                  bede starszy to o tym pomysle.


                  Nie ma w tym tez
                  > nic zlego, jesli ludziom dzieki temu zyje sie lepiej.
                  Sporo jest ludzi zdolnych
                  >
                  > i dobrze wyksztalconych ale niestety o wiele za malo.

                  Tu masz racje. Ale na studia idzie coraz wiecej mlodych
                  ludzi. Faktem jednak jest ze poziom naucznia w polskich
                  uczelniach od kilku ostatnich lat spada. Powod - coraz
                  wiecej naukowcow "ucieka" do zachodnich firm, oraz malo
                  jest pieniedzy na badania i edukacje.

                  Maja poza tym szereg
                  > deficytow, ktore pozwalaja im sie co najwyzej sprawdzic
                  w funkcjonujacych
                  > dobrze strukturach (np. zachodnie koncerny) ale sami
                  nie sa w stanie takich
                  > struktur kreowac (sam piszesz, ze tylko male firmy
                  funkcjonuja dobrze. Firmy te
                  >
                  > na dodatek produkuja niezbyt wysoko technologicznie
                  zaawansowane produkty).

                  Bzdura. W Polsce wytwarza sie bardzo wysokie technologie.
                  Fakt ze jest tego bardzo malo. Ale jest to dowod na to ze
                  sie da. Wez np. prototyp samolotu szkolnego Iskra II.
                  Problem tylko wtym ze krajem nadal rzadza ludzie z
                  mentalnoscia komunistyczna - bo taka jest wiekszosc
                  spoleczenstwa. Inzynierow i naukowcow jest kilka % wiec
                  jaki wplyw maja oni na wladze ?

                  > Sam w swoim poscie uzywasz tego "stekania", ze bez
                  zagranicznych inwestycji to
                  > ani rusz i tak dalej. Czy nie widzisz tej dwoistosci? Z
                  jednej strony uwazasz,
                  > ze jestesmy s u p e r a z drugiej ciagle oczekujesz
                  pomocy od innych i to
                  > jeszcze tych zle wyksztalconych.
                  > Jesli tak jest, to niechze ci "wyksztalceni" robia cos
                  w tym kierunku, zeby
                  > inwestorzy walili do Polski drzwiami i oknami a nie
                  siedza na tylkach i biadola
                  >
                  > jacy oni sa wspaniali ale nikt tego nie docenia...
                  >
                  > "Mozemy miec najlepszych inzynierow i menagerow ale bez
                  > kasy na wieksza skale nic nie zwojujemy. A kasy w
                  Polsce
                  > nie ma. Poza tym tych ktorzy rzadzili ostatnio naszym
                  > krajem trudno nazwac inteligencja"
                  >
                  > "Ci", "ktorzy rzadzili ostatnio naszym krajem" to tacy
                  sami synowie i cory tego
                  >
                  > narodu jak i ci "niedocenieni". Ciagle to zwalanie na
                  jakies blizej
                  > nieokreslone obce, wyzsze sily, ktore stoja na drodze
                  ku naszej swietnosci..
                  >
                  > Zrozum, ze ci na gorze reprezentuja ten kraj dokladnie
                  tak samo jak ci
                  > niedocenieni i marnowani na dole... Problem jest natury
                  mentalnej i kulturowej
                  > i tkwi gleboko w tkance calej spolecznosci. Wszyscy
                  stekaja ale nikomu nie chce
                  >
                  > sie ruszyc tylka, no chyba ze dla wlasnej korzysci. I
                  to jest jeden z
                  > podstawowych priorytetow wychowania i wyksztalcenia w
                  Polsce, ktory bezwiednnie
                  >
                  > wpajany jest w rodzinach i szkolach.

                  Problem z toba jest taki ze generalizujesz i uogolniasz
                  krzywdzac tym zdolnych i pracowitych ludzi. Moze i
                  inzynierow i naukowcow, ktorzy sa cos warci jest w Polsce
                  zbyt malo. Ale czy uwazasz ze najlepsza metoda na
                  zmienienie tego jest mowienie im ze sa gowno warci bo
                  skonczyli polska uczelnie ?
                  • Gość: Mordulec Re: IP: *.dbtec.de 26.11.01, 09:59
                    koala8 napisał(a):

                    > Widzisz miedzy nami jest chyba duza roznica pokoleniowa i
                    > mentalna.
                    Co do pokoleniowej to nie sadze - przynajmniej sadzac po tym co napisales ale
                    jesli chodzi o mentalna to owszem. Przeczytalem Twoj poierwszy post i pelno w
                    nich przerazajacych uproszczen (dom z tektury w USA na "zadupiu" za 100.000 $,
                    niskie wymagania wobec inzynierow itd.)

                    > Ja nie twierdze ze polska edukacja jest lepsza
                    No to juz przynajmniej cos bo odnioslem zupelnie odmienne wrazenie. Przy kazdych
                    odwiedzinach w Polsce przeraza mnie poziom naszej megalomanii w zestawieniu z
                    faktycznymi mozliwosciami. Ale to taka nasza cecha narodowa wynikajaca z reguly z
                    olbrzymich kompleksow. Wedlug pewnego instytutu austriackiego przeprowadzajacego
                    badania na potrzeby UE jestesmy najbardziej zakompleksionym narodem Europy. Od
                    kompleksow niestety strasznie krotka droga megalomanii.

                    > od innej. Natomiast jako inzynier nie moge przejsc
                    > obojetnie nad tym jak ktos mowi ze ploscy inzynierowie
                    > nic nie potrafia poza kopiowaniem i montowaniem.
                    Nigdzie nie napisalem, ze "nic nie potrafia". Problemem jest czesto ich niczym
                    nieuzasadnione poczucie wyzszosci i braki, z ktorych niestety zupelnie nie chca
                    zdawac sobie sprawy.
                    Sam mam wyksztalcenie zdobyte w Polsce i jakos sobie radze na Zachodzie i to
                    nawet prowadzac swoja - mala - ale wlasna firme lub lepiej mowiac biuro. Tak
                    wiec "starczylo" mi tego wyksztalcenia ale dopiero po kilku latach mojej
                    dzialalnosci widze czego tak naprawde nie dala mu polska szkola lub lepiej mowiac
                    polskie spoleczenstwo, ktorego szkoly sa tylko czescia.


                    > I to
                    > jeszcze w czasach gdy na zachodzie masowo zwalnia sie
                    > informatykow ?
                    Bo sa o wiele drozsi niz ich polscy czy indyjscy "koledzy". Poza tym
                    sprostowanie. Na zachodzie szuka sie teraz raczej masowo informatykow.


                    > Tu masz racje. Ale na studia idzie coraz wiecej mlodych
                    > ludzi. Faktem jednak jest ze poziom naucznia w polskich
                    > uczelniach od kilku ostatnich lat spada. Powod - coraz
                    > wiecej naukowcow "ucieka" do zachodnich firm, oraz malo
                    > jest pieniedzy na badania i edukacje.
                    I znow ta stara spiewka. No wiec dlaczego tak jest? Jestesmy zdolni i
                    utalentowani, niczego nam nie brakuje a mimo to ciagle za malo pieniedzy i ludzie
                    uciekaja na zachod. Przeciez mechanizmy, ktore do tego prowadza tworzone sa
                    rowniez przez ludzi WYKSZTALCONYCH w tym kraju. Czy moze sie myle?


                    > Bzdura. W Polsce wytwarza sie bardzo wysokie technologie.
                    > Fakt ze jest tego bardzo malo. Ale jest to dowod na to ze
                    > sie da. Wez np. prototyp samolotu szkolnego Iskra II.
                    Wlasnie bzdura. Byc moze "wytwarza sie" nieco ale nie kreuje sie tych
                    technologii, co jest duzo wazniejsze. Nie jestesmy krajem w ktorym dokonuje sie
                    przelomowych odkryc, lecz krajem w ktorym te odkrycia sie kopiuje i co najwyzej
                    stosuje.

                    > Problem tylko wtym ze krajem nadal rzadza ludzie z
                    > mentalnoscia komunistyczna - bo taka jest wiekszosc
                    > spoleczenstwa. Inzynierow i naukowcow jest kilka % wiec
                    > jaki wplyw maja oni na wladze ?
                    Czy inzynierowie w Polsce to jakas szczegolna kasta? Sorry ale inzynierowie sa
                    dokladnie takim samym wytworem spoleczenstwa i jego czescia jak i ludzie, ktorzy
                    nim rzadza. Nie tworz mitow "jaki wplyw maja oni na wladze", ze wszystko byloby
                    cacy, gdyby inzynierowie przejeli w Polsce wladze. Piszemy tu o poziomie
                    wyksztalcenia nie tylko inzynierow.


                    > Problem z toba jest taki ze generalizujesz i uogolniasz
                    > krzywdzac tym zdolnych i pracowitych ludzi. Moze i
                    > inzynierow i naukowcow, ktorzy sa cos warci jest w Polsce
                    > zbyt malo. Ale czy uwazasz ze najlepsza metoda na
                    > zmienienie tego jest mowienie im ze sa gowno warci bo
                    > skonczyli polska uczelnie ?

                    Sorry ale to Ty generalizujesz i to bardzo. Jeszcze raz odsylam Cie do twego
                    pierwszego postu. Nigdzie nie napisalem, ze polscy inzynierowie sa "gowno warci".
                    To Ty z dosyc watpliwej pozycji usilujesz podwazyc poziom wyksztalcenia na
                    zachodzie "dobrze placa, malo wymagaja".

                    Podkreslam jeszcze raz. Nie musimy sie wstydzic naszego wyksztalcenia. Ja nigdy
                    sie go nie wstydzilem ale trzeba zdawac sobie sprawe z granic wlasnych
                    mozliwosci. Ja je rozpoznalem i nie mam z tym problemu. Przyznaje, ze bardzo
                    wielu rzeczy nauczylem sie dopiero tutaj. Potrafimy wiele rzeczy, ktorych nie
                    potrafia oni ale oni potrafia rowniez rzeczy, ktorych my nie umiemy lub nie
                    umiemy tak dobrze. Z moich obserwacji wynika, ze te "ich" umiejetnosci naleza do
                    tych kluczowych...
                    Nie ustosunkowales sie zupelnie do mojej wypowiedzi: "Maja poza tym szereg
                    deficytow, ktore pozwalaja im sie co najwyzej sprawdzic w funkcjonujacych
                    dobrze strukturach (np. zachodnie koncerny) ale sami nie sa w stanie takich
                    struktur kreowac (sam piszesz, ze tylko male firmy funkcjonuja dobrze."

                    Duzo wazniejsze - wedlug mnie i moich doswiadczen - niz zaimponowanie komus
                    umiejetnoscia spawania jest umiejetnosc nieskrepowanej komunikacji, otwartosc na
                    nowe pomysly ( a nie jakze dobrze mi znane z kraju "udupianie" "fantastow"),
                    odwaga w szukaniu niekonwencjonalnych rozwiazan, umiejetnosc wspolpracy w
                    zespole. Tego niestety nie ucza polskie szkoly a co gorsza polskie spoleczenstwo.
                    Problem - jak pisalem - tkwi znacznie glebiej. Szkolnictwo jest tylko czescia
                    calego spoleczenstwa i jego odbiciem. Innowacyjnosc, otwartosc na nowe,
                    oryginalne pomysly, kreatywne WSPOLDZIALANIE, praca i tworczosc jako forma
                    samorealizacjib czy wreszcie po prostu tzw. kultura materialna nie sa i nigdy nie
                    byly cechami wyrozniajacymi polska kulture. I to wlasnie wlecze sie za nami
                    calymi pokoleniami. Nie trzeba miec z tego powodu kompleksow ale warto pamietac,
                    gdzie sie jest i nad czym trzeba pracowac.



                    • koala8 Re: 26.11.01, 10:32
                      Masz duzo racji. I racja tez ze w swoich wypowiedziach
                      czasami przesadzilem ale wkurzyla mnie ignorancja i
                      arogancja pana L.L ktory napisal min ze:

                      "Dawniej istnialy dobre szkoly w wielu krajach kiedy w
                      tej chwili pozostaje jedynie USA. Dwadziescia czy 30
                      lat temu nawet ukonczenie prestizowego uniwersytetu w
                      Polsce moglo sie do czegos przydac poza granicami
                      Polski. W tej chwili swistek ukonczenie szkoly w Polsce
                      nie jest przydatny na wolnym rynku i w USA jedynie
                      ukonczenie takie kwalifikuje potencjalnego pracownika
                      na zdobycie wizy czy zakwalifikowanie sie do jakiejs
                      niekonkurencyjnej instytucji jak np. szkoly gdzie
                      jakosc sie nie liczy ale z braku pracownikow
                      administracja musi zapelnic stanowiska kimkolwiek byle
                      spelnial wymogi administracyjne. "

                      Nie jest to prawda i obaj o tym wiemy. Znam sporo
                      przypadkow ludzi ktorych kariera zawodowa w USA przeczy
                      tym slowom. Ja sam wspolpracowalem tez z amerykanskim
                      koncernem, choc nie bylem w nim zatrudniony. Jesli ktos
                      do mnie glupio gada jak pan L.L to uzywam czasami
                      skrajnych argumentow. Po ostatnim Twoim poscie okozalo
                      sie ze w stosunku do Ciebie sie pomylilem. Przepraszam.
                      Acz kolwiek przesady w mojej wypowiedzi ni bylo znowu
                      tak wiele. Mowisz ze upraszczam ? No to powiedz mi ile
                      srednio kosztuje w USA solidny dom z cegly - 300 m2 na
                      10-arowej dzialce 20km od centrum duzego miasta, w
                      dobrej dzielnicy ? Wim ze w USA kupuje sie takie rzeczy
                      na kredyt i wiekszosc ludzi na to stac. Ale to inna
                      bajka. Mi chodzi tylko o cene. Bo ktos tu pisal ze w
                      Ameryce wszystko jest tansze.
                      A co do popytu na informatykow, to wlasnie od jakiegos
                      czasu sie zalamal. Kryzys w tele-informatyce. Polscy
                      informatycy nie sa tansi niz zachodni. Problem jest w
                      tym ze zatrudnia sie ich jako kontraktorow i mozna ich
                      w kazdej chwili zwolnic bez zabezpieczen opieki
                      socjalnej itd.
                  • Gość: Marcus Re: Jeden Inzynier, Wielu Inzynierow IP: *.dyn.optonline.net 26.11.01, 22:16
                    koala8 napisał(a):

                    > Widzisz miedzy nami jest chyba duza roznica pokoleniowa i
                    > mentalna. Ja nie twierdze ze polska edukacja jest lepsza
                    > od innej. Natomiast jako inzynier nie moge przejsc
                    > obojetnie nad tym jak ktos mowi ze ploscy inzynierowie
                    > nic nie potrafia poza kopiowaniem i montowaniem. Ja
                    > wlasnie w tej chwili zajmuje sie projektowaniem
                    > oprogromowania do systemow lacznosci najnowszej generacji
                    > (sieci UMTS). Robie to w Polsce dla zachodniego koncernu.
                    > Wszystkie patenty ktore wprowadze w czasie mojej pracy sa
                    > wlasnoscia tego koncernu - tak jest w umowie. Ze mna
                    > pracuje jescze kilkuset inzynierow - Polakow. Czy uwazasz
                    > ze powazny zachodni koncern telekomunikacyjny dawalby nam
                    > robote gdyby uwazal ze nic nie jestesmy warci ? I to
                    > jeszcze w czasach gdy na zachodzie masowo zwalnia sie
                    > informatykow ? Ja nie mam zamiaru jeszcze tworzyc wlasnej
                    > firmy bo mnie to nie interesuje. Jestem izynierem i
                    > interesuje mnie technika, zarzadzanie mniej. Moze jak
                    > bede starszy to o tym pomysle. . .

                    W kazdej dyskusji o nieco wiekszych problemach potrzebne sa uogolnienia dla
                    uproszczenia i zrozumienia sprawy. To jest ten przyslowiowy las i indywidualne
                    drzewa. . . Statystyki w tym przypadku nigdzie nie twierdza ze Jacek jest
                    lepszym lub gorszym inzynierem od Johana i niekoniecznie nalezy natychmiast
                    wyciagac jakiekolwiek wnioski indywidualnie dla siebie.

                    Niemniej jednak spogladajac na niektore dane statystyczne dotyczace np. calego
                    kraju mozna wyciagnac bardzo poprawne wnioski co do zasadniczych roznic pomiedzy
                    krajami. I czy sa to dane co do stopnia wyksztalcenia czy co do poziomu stopy
                    zyciowej to pozwalaja one wyciagnac poprawne wnioski co do podstawowych roznic
                    na ta wieksza skale. Indywidualnie to czy Jacek jest dwa razy lepszym inzynierem
                    i posiada zarobki 10 razy wyzsze w Polsce niz w Niemczech czy odwrotnie w zaden
                    sposob nie ma sie do ogolnych danych.

                    Jezeli jakikolwiek moral mozna tu wyciagnac to jedynie to ze byc moze potrzeba
                    jest wiecej inzynierow i ogolnie ludzi z wyzszym wyksztalceniem bez wzgledu na
                    to czy Jacek indywidualnie juz dawno temu skonczyl szkole czy jeszcze nie.
              • Gość: L.L. Re: Amerykanki sprzataja w Polsce. . . IP: *.proxy.aol.com 27.11.01, 02:32
                koala8 napisał(a):

                > Przepraszam ale pieprzysz glupoty. Po pierwsze przemysl w
                > Polsce sie rozwija - tylko ze pomalu. Jak ma sie rozwijac
                > szybko skoro przez 50 lat gospodarka dzilala wg. regul
                > komunizmu. Przez 50 lat bylismy odcieci od wszelkich
                > nowoczesnych technologii za wyjatkiem radzieckich (i to
                > nie tych najlepszych ktore ruscy mieli). Teraz mamy wolny
                > rynek. Uwazasz ze niby jak nasze huty maja konkurowac np.
                > z niemieckimi ? "Z pustego to ani Salamon nie naleje" jak
                > mawial towarzysz Wieslaw . Bez pomocy panstw bogatych
                > takich jak USA i panstwa UE nasz przemysl sie nie
                > dzwignie. Bez inwestycji z zagranicy nie mamy szans.
                > Mozemy miec najlepszych inzynierow i menagerow ale bez
                > kasy na wieksza skale nic nie zwojujemy. A kasy w Polsce
                > nie ma. Poza tym tych ktorzy rzadzili ostatnio naszym
                > krajem trudno nazwac inteligencja.

                Jak na informatyka to logika nie grzeszysz. Albo przynajmniej badz czlowieku
                konsekwentny w dyskusji. Dyskusja moze byc ciekawa nawet jezeli bronisz
                najbardziej straconej pozycji (dobrzy prawnicy potrafia to robic doskonale i
                interesujaco) i nie znasz sie na temacie i nie wiesz co piszesz ale staje sie
                nieinteresujaca kiedy zaczynasz sam sobie zaprzeczac.

                Nie bardzo mozna zrozumiec co chcesz powiedziec wiec rozwine dwie wersje i
                zapytam sie w jaki sposob dobrze rozwijajacy sie przemysl w Polsce oczekuje
                pomocy z USA i zachodu? PO CO jezeli rozwija sie dobrze?

                Jezeli NIE jest on dobrze rozwijajacy sie to w jaki sposob potrzebna jest pomoc
                zachodu i USA skoro swietniejsi naukowcy w Polsce wiedza lepiej jak nauczyc tych
                na zachodzie i nawet w USA?

                Poza tym twoje rozumowanie tutaj jest zasadniczo bledne. Kasa wydawana na slepo
                nikomu nie pomoze. Inwestycja zagraniczna w Polsce ma ten sam cel co inwestycja
                gdzie indziej na swiecie
                • koala8 Re: Amerykanki sprzataja w Polsce. . . 27.11.01, 08:50
                  Gość portalu: L.L. napisał(a):

                  >
                  > Jak na informatyka to logika nie grzeszysz. Albo
                  przynajmniej badz czlowieku
                  > konsekwentny w dyskusji. Dyskusja moze byc ciekawa
                  nawet jezeli bronisz
                  > najbardziej straconej pozycji (dobrzy prawnicy potrafia
                  to robic doskonale i
                  > interesujaco) i nie znasz sie na temacie i nie wiesz co
                  piszesz ale staje sie
                  > nieinteresujaca kiedy zaczynasz sam sobie zaprzeczac.
                  >
                  > Nie bardzo mozna zrozumiec co chcesz powiedziec wiec
                  rozwine dwie wersje i
                  > zapytam sie w jaki sposob dobrze rozwijajacy sie
                  przemysl w Polsce oczekuje
                  > pomocy z USA i zachodu? PO CO jezeli rozwija sie
                  dobrze?
                  >
                  > Jezeli NIE jest on dobrze rozwijajacy sie to w jaki
                  sposob potrzebna jest pomoc
                  >
                  > zachodu i USA skoro swietniejsi naukowcy w Polsce
                  wiedza lepiej jak nauczyc tyc
                  > h
                  > na zachodzie i nawet w USA?

                  Skoro nie rozumiesz juz po polsku nic ci na to nie
                  poradze. Ja napisalem ze przemysl w Polsce rozwija sie
                  wolno (slowly) a nie swietnie (excellently). Te dwa slowa
                  maja inne znaczenia. Acz kolwiek nie jest prawda ze nie
                  rozwija sie wcale. I z tego powodu potrzebujemy
                  inwestycji zagranicznych.
                  Musze cie zapewnic ze gdyby amerykanskie spoleczenstwo
                  znalazlo sie w takiej sytuacji jak my w 89 tez mialoby
                  podobne problemy. Takie byly problemy wszystkich krajow
                  po odzyskaniu wolnosci. Zapewniam Cie ze za kilka -
                  kilkanascie lat Polska bedzie w znacznie lepszej kondycji
                  niz teraz. Choc Ameryki pewnie szybko nie dogonimy.

                  >
                  > Poza tym twoje rozumowanie tutaj jest zasadniczo
                  bledne. Kasa wydawana na slepo
                  >
                  > nikomu nie pomoze. Inwestycja zagraniczna w Polsce ma
                  ten sam cel co inwestycja
                  >
                  > gdzie indziej na swiecie
          • Gość: Marcus Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.dyn.optonline.net 25.11.01, 19:15
            Gość portalu: Prezes napisał(a):

            > Zgadza sie,skonczylem Politechnike w Polsce pracuje 0d 20 lat(na zachodzie)
            >
            > jako inzynier i nigdy nie mialem zadnych kompleksow w stosunku do moich
            > wspolpracownikow wyksztalconych nieraz na b.bobrych i znanych uczelniach.Powiem
            >
            > wiecej (ktos powie ze sie przechwalam) jestem ceniony za moja moja wszechstronn
            > a
            > wiedze w moim zawodzie(nie scisle specjalistyczna w b, waskim zakresie) przez
            > to,ze mi wbijano do lba ogromna ilosc wiedzy(czesc pozornie nie wazna)przez pon
            > ad
            > 5 lat + roznego rodzaju praktyki zawodowe.Konczac Politechnike potrafilem
            > spawac ,toczyc, frezowac,szlifowac itd. przymajmniej na podstawowym poziomie.To
            >
            > jest ta wszechstronna wiedza, ze moge pracowac na produkcji jak i w biurze
            > projektow bez zadnych problemow.Dzisiejsi inzynierowie wyksztalceni na zachodzi
            > e
            > posiadaja nieraz niezla wiedze ale w b.waskim zakresie swojej specjalizacji i
            > jezeli problem wykracza nawet lekko poza jego znajomosc tematu staja bezradni-c
            > o
            > robia -zwracaja sie do Prezesa wyksztalconego na tak niedoceniej przez wielu
            > polskiej uczelni.Ludzie swojego nie znacie -cudze chwalicie!!!

            Nie jestem pewny czy gdziekolwiek na swiecie poza Polska normalnemu czlowiekowi
            potrzebna jest znajomosc jak "spawac ,toczyc, frezowac, szlifowac" czy cokolwiek
            innego robic na podstawowym poziomie?

            Z reguly jezeli potrzebny jest komukolwiek spawacz to zatrudnia sie takiego
            ktory ma odpowiednie doswiadczenie i poziom znacznie wyzszy od podstawowego.
            Zreszta wydaje mi sie ze na calym swiecie (byc moze z wyjatkiem Polski zatrudnia
            sie zawsze najlepiej wykwalifikowanych, najlepszych i najbardziej doswiadczonych
            pracownikow. I to jest obojetne czy potrzebny jest spawacz, bankier czy
            sprzataczka.

            > Efekty ekonomiczne moga powstac jezeli rozwija sie PRZEMYSL(nowe
            > projekty,prototypy,modernizacja, dorabianie,przerabianie itd)--jezeli go sie
            > niszczy na zadne efekty nie mozna liczyc.

            Przemysl nie jest konieczny do powstania efektow ekonomicznych. W rzeczywistosci
            rola przemyslu na ekonomie staje sie coraz mniejsza w bardziej rozwinietych
            krajach.
            • koala8 Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . 26.11.01, 08:43
              Gość portalu: Marcus napisał(a):

              > Gość portalu: Prezes napisał(a):
              >
              > > Zgadza sie,skonczylem Politechnike w Polsce
              pracuje 0d 20 lat(na zachod
              > zie)
              > >
              > > jako inzynier i nigdy nie mialem zadnych kompleksow w
              stosunku do moich
              > > wspolpracownikow wyksztalconych nieraz na b.bobrych i
              znanych uczelniach.P
              > owiem
              > >
              > > wiecej (ktos powie ze sie przechwalam) jestem ceniony
              za moja moja wszechs
              > tronn
              > > a
              > > wiedze w moim zawodzie(nie scisle specjalistyczna w
              b, waskim zakresie) pr
              > zez
              > > to,ze mi wbijano do lba ogromna ilosc wiedzy(czesc
              pozornie nie wazna)prze
              > z pon
              > > ad
              > > 5 lat + roznego rodzaju praktyki zawodowe.Konczac
              Politechnike potrafilem
              > > spawac ,toczyc, frezowac,szlifowac itd. przymajmniej
              na podstawowym poziom
              > ie.To
              > >
              > > jest ta wszechstronna wiedza, ze moge pracowac na
              produkcji jak i w biurze
              >
              > > projektow bez zadnych problemow.Dzisiejsi
              inzynierowie wyksztalceni na zac
              > hodzi
              > > e
              > > posiadaja nieraz niezla wiedze ale w b.waskim
              zakresie swojej specjalizacj
              > i i
              > > jezeli problem wykracza nawet lekko poza jego
              znajomosc tematu staja bezra
              > dni-c
              > > o
              > > robia -zwracaja sie do Prezesa wyksztalconego na tak
              niedoceniej przez wie
              > lu
              > > polskiej uczelni.Ludzie swojego nie znacie -cudze
              chwalicie!!!
              >
              > Nie jestem pewny czy gdziekolwiek na swiecie poza
              Polska normalnemu czlowiekowi
              >
              > potrzebna jest znajomosc jak "spawac ,toczyc, frezowac,
              szlifowac" czy cokolwie
              > k
              > innego robic na podstawowym poziomie?
              >
              > Z reguly jezeli potrzebny jest komukolwiek spawacz to
              zatrudnia sie takiego
              > ktory ma odpowiednie doswiadczenie i poziom znacznie
              wyzszy od podstawowego.
              > Zreszta wydaje mi sie ze na calym swiecie (byc moze z
              wyjatkiem Polski zatrudni
              > a
              > sie zawsze najlepiej wykwalifikowanych, najlepszych i
              najbardziej doswiadczonyc
              > h
              > pracownikow. I to jest obojetne czy potrzebny jest
              spawacz, bankier czy
              > sprzataczka.
              >
              > > Efekty ekonomiczne moga powstac jezeli rozwija sie
              PRZEMYSL(nowe
              > > projekty,prototypy,modernizacja,
              dorabianie,przerabianie itd)--jezeli go s
              > ie
              > > niszczy na zadne efekty nie mozna liczyc.
              >
              > Przemysl nie jest konieczny do powstania efektow
              ekonomicznych. W rzeczywistosc
              > i
              > rola przemyslu na ekonomie staje sie coraz mniejsza w
              bardziej rozwinietych
              > krajach.

              Ogolna wiedza o wszystkim jest u inzyniera bardzo
              potrzebna. Nie chodzi o to aby inzynier spawal czy
              toczyl. Ale jesli nie bedzie on mial o tym bladego
              pojecia to w jaki sposob zaplanuje on proces
              technologiczny powstawnia jakiegos produktu. Co z tego ze
              inzynier elektronik zaprojektuje urzadzenie o wspanialych
              parametrach, jesli nie zaproponuje wlasciwej metody
              lutowania i na koniec panie odpowiedzialne za lutowanie
              wszystko zepsuja ? Jak np. informatyk ma zaprojektowac
              komputer pokladowy samochodu jesli nie ma on pojecia czym
              sie rozni silnik 16-zaworowy od 20-zaworowego ? Czemu w
              zachodnich koncernach (polskich juz tez) menager po
              szkole ekonomicznej nie potrafi zrobic uczciwego
              time-planu ? Bo nie ma bladego pojecia o technologii. Nie
              wie ile zajmuje spawanie i le toczenie, ile programowanie
              tokarki itp.
              • Gość: Marcus Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.dyn.optonline.net 26.11.01, 21:07
                koala8 napisał(a):

                > Ogolna wiedza o wszystkim jest u inzyniera bardzo
                > potrzebna. Nie chodzi o to aby inzynier spawal czy
                > toczyl. Ale jesli nie bedzie on mial o tym bladego
                > pojecia to w jaki sposob zaplanuje on proces
                > technologiczny powstawnia jakiegos produktu.

                To nie przeszkadza wiedziec podobnie jak znajomosc operacji na sercu
                typu "triple bypass" z zamknietymi oczami nie przeszkadza planowac cokolwiek
                dobrze ale powracajac do powyzszego to od kiedy do planowania potrzebne jest aby:

                1. Byc inzynierem?
                2. Spawac?
                3. Znac obsluge tokarki?

                > Co z tego ze
                > inzynier elektronik zaprojektuje urzadzenie o wspanialych
                > parametrach, jesli nie zaproponuje wlasciwej metody
                > lutowania i na koniec panie odpowiedzialne za lutowanie
                > wszystko zepsuja?

                Z reguly wybiera sie najlepszych kandydatow na dana prace. Jezeli ktos nie zna
                sie na lutowaniu to tym bardziej nie znaczy ze ma proponowac niewlasciwe metody
                lutowania.

                > Jak np. informatyk ma zaprojektowac
                > komputer pokladowy samochodu jesli nie ma on pojecia czym
                > sie rozni silnik 16-zaworowy od 20-zaworowego?

                Pozycja informatyka jest bardzo dobrym przykladem ilustrujacym glupote tych
                wypowiedzi. Z zasady dobry informatyk styka sie bardzo czesto z problemami o
                ktorych nie ma pojecia. Byc moze jednego dnia sa to silniki samochodowe a innego
                dnia "pacemakers" i w pierwszym wypadku nikt nie wymaga od informatyka aby
                zastapil inzyniera a w drugim aby zastapil specjaliste od chorob serca.

                > Czemu w zachodnich koncernach (polskich juz tez) menager po
                > szkole ekonomicznej nie potrafi zrobic uczciwego
                > time-planu ? Bo nie ma bladego pojecia o technologii. Nie
                > wie ile zajmuje spawanie i le toczenie, ile programowanie
                > tokarki itp.

                Jezeli jest to wieksza firma to byc moze dlatego ze ma osoby zajmujace sie
                wylacznie planowaniem ktore w dodatku do tego ze nie musza byc ekspertami od
                technologii, spawania, toczenia i programowania to nie musza tez byc ekspertami
                od ZARZADZANIA.

                Marcus
                • koala8 Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . 27.11.01, 09:24
                  Gość portalu: Marcus napisał(a):

                  > koala8 napisał(a):
                  >
                  > > Ogolna wiedza o wszystkim jest u inzyniera bardzo
                  > > potrzebna. Nie chodzi o to aby inzynier spawal czy
                  > > toczyl. Ale jesli nie bedzie on mial o tym bladego
                  > > pojecia to w jaki sposob zaplanuje on proces
                  > > technologiczny powstawnia jakiegos produktu.
                  >
                  > To nie przeszkadza wiedziec podobnie jak znajomosc
                  operacji na sercu
                  > typu "triple bypass" z zamknietymi oczami nie
                  przeszkadza planowac cokolwiek
                  > dobrze ale powracajac do powyzszego to od kiedy do
                  planowania potrzebne jest ab
                  > y:
                  >
                  > 1. Byc inzynierem?
                  > 2. Spawac?
                  > 3. Znac obsluge tokarki?
                  >

                  To zalezy co sie planuje.
                  Mam wrazenie ze zle sie rozumiemy.
                  Nie jest wazne zeby umiec spawac czy toczyc. Wazne jest
                  aby wyrobic sobie umiejetnosc zdobywania wiedzy z roznych
                  dziedzin. Skupianie sie na jednaj dziedzinie majac klapy
                  na oczach na wszystko inne to zwykla ignorancja. Technika
                  idzie do przodu i kazdy kto sie nia zajmuje musi sie
                  uczyc przez cale zycie.
                  Ktos kto kieruje projektem kadluba samolotu musi sie znac
                  na wytrzymalosci materialow, areodynamice, obrobce metali
                  itp. przynajmniej na poziomie umozliwiajacym mu dogadanie
                  sie z ludzmi odpowiedzialnymi za te rzeczy. Nie musi byc
                  od razu ekspertem we wszystkim.

                  > > Co z tego ze
                  > > inzynier elektronik zaprojektuje urzadzenie o
                  wspanialych
                  > > parametrach, jesli nie zaproponuje wlasciwej metody
                  > > lutowania i na koniec panie odpowiedzialne za
                  lutowanie
                  > > wszystko zepsuja?
                  >
                  > Z reguly wybiera sie najlepszych kandydatow na dana
                  prace. Jezeli ktos nie zna
                  > sie na lutowaniu to tym bardziej nie znaczy ze ma
                  proponowac niewlasciwe metody

                  Lutowanie jako takie to czysta umiejetnosc manualna.
                  Nalezy jeszcze dobrac takie parametry jak temperatura,
                  sklad pasty lutowniczej itp. - za to jest odpowiedzialny
                  konstruktor.

                  > > Jak np. informatyk ma zaprojektowac
                  > > komputer pokladowy samochodu jesli nie ma on pojecia
                  czym
                  > > sie rozni silnik 16-zaworowy od 20-zaworowego?
                  >
                  > Pozycja informatyka jest bardzo dobrym przykladem
                  ilustrujacym glupote tych
                  > wypowiedzi. Z zasady dobry informatyk styka sie bardzo
                  czesto z problemami o
                  > ktorych nie ma pojecia.

                  I wlasnie z tego powodu powinien nabyc umiejetnosci
                  szybkiego uczenia sie nowuch rzeczy.

                  Byc moze jednego dnia sa to silniki samochodowe a inneg
                  > o
                  > dnia "pacemakers" i w pierwszym wypadku nikt nie wymaga
                  od informatyka aby
                  > zastapil inzyniera a w drugim aby zastapil specjaliste
                  od chorob serca.

                  Nikt tu nie mowi o zastapywaniu. Czlowiek uwazajacy sie
                  za inzyniera powinien miec blade pojecie o calej
                  technice. Nie tylko o swojej dzialce. Tak jak wypada aby
                  nauczyciel jezyka angielskiego mial pojecie o kulturze,
                  historii i zwyczajach brytyjczykow czy amerykanow.
                  >
                  > > Czemu w zachodnich koncernach (polskich juz tez)
                  menager po
                  > > szkole ekonomicznej nie potrafi zrobic uczciwego
                  > > time-planu ? Bo nie ma bladego pojecia o technologii.
                  Nie
                  > > wie ile zajmuje spawanie i le toczenie, ile
                  programowanie
                  > > tokarki itp.
                  >
                  > Jezeli jest to wieksza firma to byc moze dlatego ze ma
                  osoby zajmujace sie
                  > wylacznie planowaniem ktore w dodatku do tego ze nie
                  musza byc ekspertami od
                  > technologii, spawania, toczenia i programowania

                  Ale musza miec o tym blade pojecie !!!!!
                  Ja nie pisze ze od razu trzeba byc ekspertem od
                  wszystkiego !!! Nie mozna byc ignorantem. Informatyk
                  programujacy komputer samochodowy nie moze powiedziec
                  "mam w dupie to jak dziala silnik" - bo to czysta
                  ignorancja i zle swiadczy o jego podejsciu do pracy.
                  Poza tym nie wszystkie firmy sa duze.



                  to nie musza tez byc ekspertami
                  >
                  > od ZARZADZANIA.
                  >
                  > Marcus

            • koala8 Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . 26.11.01, 08:49
              > Przemysl nie jest konieczny do powstania efektow
              ekonomicznych. W rzeczywistosc
              > i
              > rola przemyslu na ekonomie staje sie coraz mniejsza w
              bardziej rozwinietych
              > krajach.

              Mylisz sie. Ekonomisci pomnazaja tylko pieniadze
              zarobione przez przemysl. Ekonomia sama w sobie nie
              zbuduje domow, nie zrobi samochodow, samolotow, drog,
              statkow i portow, nie zaprogrmuje komputerow dzieki
              ktorym dzialaja banki.
              Pieniadze same w sobie nic nie sa warte. Wartosc maja
              wtedy gdy mozna za nie cos kupic.
              • Gość: Marccus Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . IP: *.dyn.optonline.net 26.11.01, 21:29
                koala8 napisał(a):

                > > Przemysl nie jest konieczny do powstania efektow
                > ekonomicznych. W rzeczywistosc
                > > i
                > > rola przemyslu na ekonomie staje sie coraz mniejsza w
                > bardziej rozwinietych
                > > krajach.
                >
                > Mylisz sie. Ekonomisci pomnazaja tylko pieniadze
                > zarobione przez przemysl. Ekonomia sama w sobie nie
                > zbuduje domow, nie zrobi samochodow, samolotow, drog,
                > statkow i portow, nie zaprogrmuje komputerow dzieki
                > ktorym dzialaja banki.
                > Pieniadze same w sobie nic nie sa warte. Wartosc maja
                > wtedy gdy mozna za nie cos kupic.

                Po pierwsze, przynajmniej w krajach zachodnich, tak zwany "industrial age" dawno
                temu zostal zastapiony poprzez "information age". To wcale nie znaczy ze nie
                potrzeba domow, samochodow i samolotow lecz to ze domy, samochody i samoloty to
                jest tylko jedna mniejsza czesc ekonomii.

                Kilkadziesiat lat temu kazdy potrzebowal dom do mieszkania oraz samochody
                samoloty tak samo jak teraz. I pomimo ze teraz produkuje sie wiecej tych domow,
                samochodow i samolotow to stanowia one znacznie mniejsza czesc wydatkow
                przecietnego czlowieka.

                Mozna ilustrowac to jeszcze lepiej przesuwajac sie dalej w przeszlosc. Zawod
                kowala byl swego czasu bardzo powazanym zawodem oraz caly przemysl zajmujacy sie
                wyposazeniem dla koni byl swego czasu bardzo waznym dla ekonomii. Poprzez lata w
                porownaniu do calej ekonomii zawod ten i przemysl jest nieznaczny pomimo tego ze
                koni jest z roku na rok coraz wiecej. I pomimo ze w USA jest wiecej koni niz
                kiedykolwiek w historii i potrzeba przez to wiecej podkow dla konia jak i
                potrzebne jest wiecej wyposazenia dla koni to caly ten sektor w stosunku do
                calej eknomii nadal maleje z roku na rok.
                • koala8 Re: Biedny bo Glupi czy Glupi bo Biedny. . . 27.11.01, 09:28
                  Gość portalu: Marccus napisał(a):

                  > koala8 napisał(a):
                  >
                  > > > Przemysl nie jest konieczny do powstania efektow
                  > > ekonomicznych. W rzeczywistosc
                  > > > i
                  > > > rola przemyslu na ekonomie staje sie coraz mniejsza
                  w
                  > > bardziej rozwinietych
                  > > > krajach.
                  > >
                  > > Mylisz sie. Ekonomisci pomnazaja tylko pieniadze
                  > > zarobione przez przemysl. Ekonomia sama w sobie nie
                  > > zbuduje domow, nie zrobi samochodow, samolotow, drog,
                  > > statkow i portow, nie zaprogrmuje komputerow dzieki
                  > > ktorym dzialaja banki.
                  > > Pieniadze same w sobie nic nie sa warte. Wartosc maja
                  > > wtedy gdy mozna za nie cos kupic.
                  >
                  > Po pierwsze, przynajmniej w krajach zachodnich, tak
                  zwany "industrial age" dawn
                  > o
                  > temu zostal zastapiony poprzez "information age". To
                  wcale nie znaczy ze nie
                  > potrzeba domow, samochodow i samolotow lecz to ze domy,
                  samochody i samoloty to
                  >
                  > jest tylko jedna mniejsza czesc ekonomii.
                  >
                  > Kilkadziesiat lat temu kazdy potrzebowal dom do
                  mieszkania oraz samochody
                  > samoloty tak samo jak teraz. I pomimo ze teraz
                  produkuje sie wiecej tych domow,
                  >
                  > samochodow i samolotow to stanowia one znacznie
                  mniejsza czesc wydatkow
                  > przecietnego czlowieka.
                  >
                  > Mozna ilustrowac to jeszcze lepiej przesuwajac sie
                  dalej w przeszlosc. Zawod
                  > kowala byl swego czasu bardzo powazanym zawodem oraz
                  caly przemysl zajmujacy si
                  > e
                  > wyposazeniem dla koni byl swego czasu bardzo waznym dla
                  ekonomii. Poprzez lata
                  > w
                  > porownaniu do calej ekonomii zawod ten i przemysl jest
                  nieznaczny pomimo tego z
                  > e
                  > koni jest z roku na rok coraz wiecej. I pomimo ze w USA
                  jest wiecej koni niz
                  > kiedykolwiek w historii i potrzeba przez to wiecej
                  podkow dla konia jak i
                  > potrzebne jest wiecej wyposazenia dla koni to caly ten
                  sektor w stosunku do
                  > calej eknomii nadal maleje z roku na rok.

                  W takim razie czemu piszesz ze "Przemysl nie jest
                  konieczny...."
                  W skali globalnej jest. W skali panstwa wielkosci Polski
                  zreszta tez.
                  • Gość: Marcus Re: Przemysl i Efekty Ekonomiczxne. . . IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 22:55
                    koala8 napisał(a):

                    . . .
                    > W takim razie czemu piszesz ze "Przemysl nie jest
                    > konieczny...."
                    > W skali globalnej jest. W skali panstwa wielkosci Polski
                    > zreszta tez.

                    Nie napisalem ze nie jest konieczny lecz ze nie efekty ekonomiczne mozn uzyskac
                    bez przemyslu. Napisalem ze rola przemyslu w ekonomii maleje.

                    Marcus
    • Gość: Ukr Dlaczego tutaj niejaki Misza plątł bzdury, IP: 192.168.0.* 27.11.01, 10:29
      powie mi ktoś czy nie?

      Misza opowiadał, że w Rosji 40% ludzi ma wykształcenie wyższe!
      Jest taka przymówka ukraińska
      БРЕШЕ, ЯК МОСКАЛЬ!

      A tutaj w innym miejscupiszą, że

      Ponizej przedstawione sa dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
      wyksztalceniem w wieku 25-64 lat z National Center for Education
      Statistics:

      Canada 17.3
      France 9.7
      Germany 13.1
      Japan 13.3
      United Kingdom 12.8
      United States 25.8
      Australia 14.8
      Belgium 10.6
      Czech Republic 10.4
      Denmark 15.2
      Greece 12.0
      Ireland 10.7
      Korea 19.0
      Netherlands 22.5
      Norway 15.6
      Poland 9.9
      Spain 12.8
      Sweden 13.4


      • Gość: Marcus Re: Czego uczono w krajach komunistycznych? IP: *.dyn.optonline.net 28.11.01, 23:05
        Gość portalu: Ukr napisał(a):

        . . .
        > Misza opowiadał, że w Rosji 40% ludzi ma wykształcenie wyższe!
        > Jest taka przymówka ukraińska
        > БРЕШЕ, ЯК МОСК
        > ;АЛЬ!
        >
        > A tutaj w innym miejscupiszą, że
        >
        > Ponizej przedstawione sa dane co do procentu ilosci ludzi z wyzszym
        > wyksztalceniem w wieku 25-64 lat z National Center for Education
        > Statistics:
        >
        > Canada 17.3
        > France 9.7
        > Germany 13.1
        > Japan 13.3
        > United Kingdom 12.8
        > United States 25.8
        > Australia 14.8
        > Belgium 10.6
        > Czech Republic 10.4
        > Denmark 15.2
        > Greece 12.0
        > Ireland 10.7
        > Korea 19.0
        > Netherlands 22.5
        > Norway 15.6
        > Poland 9.9
        > Spain 12.8
        > Sweden 13.4

        Kazdy w dzisiejszych czasach ma dostep do informacji i moze sprawdzic sobie dane
        natychmiast. Natomiast wydaje mi sie ze w kazdym kraju komunistycznym dla
        wewnetrznych potrzeb "uczono" ludzi jak to ich kraj jest wysoko rozwiniety i w
        ten sposob jezeli osoby z Rosji, Ukrainy i Polski spotkaja sie to kluca sie i
        jednoczesnie kazda z nich wierzy ze ich poziom nauki byl najwyzszy.

        Teraz powoli to nawet informacja zaczyna docierac do krajow postkomunistycznych
        ale znaczny stopien ludnosci tam to sa ludzie "wyksztalceni" wlasnie na tego
        typu informacjach.

        Marcus
        • Gość: L.L. Re: Czego uczono w krajach komunistycznych? IP: *.dyn.optonline.net 30.11.01, 03:10
          Gość portalu: Marcus napisał(a):

          [...]
          > Teraz powoli to nawet informacja zaczyna docierac do krajow postkomunistycznych
          [...]

          Informacja dociera wszedzie ale koltuni o tym nie wiedza. :)))

          L.L.
          • Gość: kohl Re: Czego uczono w krajach komunistycznych? do LL IP: *.vc.shawcable.net 01.12.01, 09:18
            Podajesz tutaj ciekawe cyfry o ilosci osob z wyzszym wykszlalceniem w USA, ale
            zapomniales o jednym, ze wielu z tych ludzi przybylo z innych krajow, bo
            Amaerykanie prowadza polityke tzw. "importu umyslow" i to juz jest od lat.
            Pozatem to jest bzdura ze Polacy z wyzszym wksztalceniem nie sa w stanie zdobyc
            prace w usa, jezeli nie moga to nie dlatego ze sa gorsi ale dlatego ze taka
            jest polityka.
            Jesli chodzi o wysoka stope zyciowa w ameryce to tez nastepna bzdura, wielu z
            nich klepie biede, i to jest hanba zeby bylo tyle biedy w ameryce. Ten kraj
            tyle sie wzbogacil na kazdej wojnie, gdy tymczasem inni tracili.
            Jesli chodzi o wyksztalcenie generalnie to niestety ale Europejczycy sa
            bardziej wyksztalceni niz amerykanie, ich system szkolnictwa to jest nastepna
            hanba. Ameryka generalnie to ciemnota, wielu z nich nie potrafi znalezc na
            mapie wlasnego kraju. Wielu z nich nie zna geografii wlasnego kraju, a co
            dopiero innych krajow.
            Nie potepiajcie tak bardzo naszej Polskiej edukacji, bardzo czesto Polacy
            przewyzszaja amerykanow pod wzgledem wiedzy fachowej i ogolnej.
            I nie chwalcie tak mocno tej waszej ameryki, bo amerykanie uwazaja nas Polakow
            za kogos nizszego - cos w rodzaju Cyganow.
            Przejechalem ta wasza ameryke ze wschodu na zachod i z polnocy na poludnie to
            wiem jak tam jest, i nigdy tam bym nie chcial mieszkac, wole byc biedniejszy tu
            niz bogaty tam.
            • Gość: L.L. Re: Jak podniesc poziom wyksztalcenia w USA? IP: *.proxy.aol.com 02.12.01, 01:43
              Gość portalu: kohl napisał(a):

              [...]
              > Amaerykanie prowadza polityke tzw. "importu umyslow" i to juz jest od lat.

              Jaka polityke prowadza polacy od lat? Importowanie wiecej "dumb Polaks" z
              zagranicy? Trudno sie dziwic ze nie moga znalezc ich za granica! :)))

              > Pozatem to jest bzdura ze Polacy z wyzszym wksztalceniem nie sa w stanie zdobyc
              >
              > prace w usa, jezeli nie moga to nie dlatego ze sa gorsi ale dlatego ze taka
              > jest polityka.

              Problem z praca dla nich nie jest praca w USA i ta kazdy raczej latwo znajduje.
              Problem jest w znalezieniu pracy w Polsce. :))

              > Jesli chodzi o wysoka stope zyciowa w ameryce to tez nastepna bzdura, wielu z
              > nich klepie biede, i to jest hanba zeby bylo tyle biedy w ameryce.

              Ja tez uwazam ze stopa zyciowa w USA jest zbyt niska i amerykaninowi napewno
              powinno nalezec sie co najmniej dwa razy wiecej:

              www.cnn.com/WORLD/global.rankings/

              > Ten kraj
              > tyle sie wzbogacil na kazdej wojnie, gdy tymczasem inni tracili.

              A po co sa wojny? Czy ktos normalny zaczyna wojne aby zubozec?

              > Jesli chodzi o wyksztalcenie generalnie to niestety ale Europejczycy sa
              > bardziej wyksztalceni niz amerykanie, ich system szkolnictwa to jest nastepna
              > hanba.

              Tak to prawda. Z danych z National Center for Education Statistics co do
              wyksztalcenia wyzszego ludzi w wieku 25-64 lat w roznych krajach wyraznie wynika
              ze w USA jest zbyt malo wyksztalconych ludzi.

              United States 25.8%
              Netherlands 22.5%
              Korea 19.0%
              Canda 17.3%
              Norway 15.6%
              Denmark 15.2%
              Australia 14.8%
              Sweden 13.4%
              Japan 13.3%
              Germany 13.1%
              United Kingdom 12.8%
              Spain 12.8%
              Greece 12.0%
              Poland 9.9%

              Kongres wlasnie pracuje nad ustawa majaca podniesc dwukrotnie ilosc amerykanow z
              wyzszym wyksztalceniem. W tej chwili debatowane sa dwie ustawy po czym w kazdym
              momencie moze zostac wybrana jedna z ponizszych wersji:

              1. Rzad Federalny moze wydac 893 miliardow i podniesc poziom wyksztalcenie w USA
              dwukrotnie w wciagu 12 lat.

              2. Rzad Federalny moze deportowac 32% polakow z USA i poziom wyksztalcenia w USA
              zostanie podniesiony trzy razy wyzej niz teraz w ciagu 24 godzin.

              W kongresie jest zacieta debata i wyglada na to ze zostanie wybrana wersja nr 1
              poniewaz bedzie ona lepsza dla calej ekonomii USA. :)))

              > Ameryka generalnie to ciemnota, wielu z nich nie potrafi znalezc na
              > mapie wlasnego kraju. Wielu z nich nie zna geografii wlasnego kraju, a co
              > dopiero innych krajow.

              Na szczescie Armia wpadla na pomysl aby rekrutowac Polakow geografikow ktorych
              bedzie uzywac sie jako przewodnikow aby z Californi wskazac im droge do
              Afganistanu. :)))

              > Nie potepiajcie tak bardzo naszej Polskiej edukacji, bardzo czesto Polacy
              > przewyzszaja amerykanow pod wzgledem wiedzy fachowej i ogolnej.
              > I nie chwalcie tak mocno tej waszej ameryki, bo amerykanie uwazaja nas Polakow
              > za kogos nizszego - cos w rodzaju Cyganow.

              Watpie czy przecietny Amerykanin kiedykolwiek zastanawia sie nad statusem Polaka
              w swiecie. Natomiast Polacy zapewne wiedza za kogo sie sami uwazaja.

              > Przejechalem ta wasza ameryke ze wschodu na zachod i z polnocy na poludnie to
              > wiem jak tam jest, i nigdy tam bym nie chcial mieszkac, wole byc biedniejszy tu
              > niz bogaty tam.

              Jakbys tak przekonal kilku kolegow swoich aby powrocili z Ameryki za toba to nie
              trzeba by bylo nawet nowej ustawy o wyksztalceniu. :)))
            • Gość: Kingfish Re: Czego uczono w krajach komunistycznych? do LL IP: *.dyn.optonline.net 02.12.01, 02:45
              Gość portalu: kohl napisał(a):



              > Podajesz tutaj ciekawe cyfry o ilosci osob z wyzszym wykszlalceniem w USA, ale
              > zapomniales o jednym, ze wielu z tych ludzi przybylo z innych krajow, bo
              > Amaerykanie prowadza polityke tzw. "importu umyslow" i to juz jest od lat.


              Kolego nikt importu nie prowadzi. Ameryka umożliwia każdemu maksymalny rozwój i
              to wszystko. Ludzie sami tu przyjeżdżają bo w swoim kraju takich możliwości nie
              mają Pomyśl jeszcze kto to jest Amerykanin. To jest Polak, Rosjan, Niemiec,
              Włoch i obywatel każdego narodu z każdego konta świata. Takie pierdolenie że
              Ameryka jest mądrzejsza od powiedzmy Polski, czy Polska od Ameryki jest bardzo
              dziecinne. Sukces narodu jeśli chodzi o jego dobrobyt jest bardzo skomplikowany i
              ma wiele czynników. Ja ci tylko mogę powiedzieć że pracowity człowiek, bez
              względu na wykształcenie, będzie wygodnie żył.
              A tak w ogóle, proszę mi wytłumaczyć, jak uprawiamy politykę importu umysłowego?




              > Pozatem to jest bzdura ze Polacy z wyzszym wksztalceniem nie sa w stanie zdobyc
              >
              > prace w usa, jezeli nie moga to nie dlatego ze sa gorsi ale dlatego ze taka
              > jest polityka.


              Polityka ma z tym gówno do czynienia. Znam ten problem bardzo dobrze bo
              zatrudniam między innymi Polaków z wyższym, Polskim wykształceniem. Za zwyczaj
              największym problemem jest bariera językowa. Opanowanie języka zabiera dużo
              czasu, 3-5 lat, a niektórzy, szczególnie starsi ludzie, nigdy go nie opanowują.




              > Jesli chodzi o wysoka stope zyciowa w ameryce to tez nastepna bzdura, wielu z
              > nich klepie biede, i to jest hanba zeby bylo tyle biedy w ameryce.


              Mieszkam tu już od dawna i nie znam ani jednego pracowitego biedaka. Znam
              pracowitych ludzi którzy żyją skromnie ale nie biednie. Znam też wielu
              pracowitych, wykształconych, inteligentnych Polaków w Polsce którzy na nasze
              Amerykańskie oko żyją w nędzy



              Ten kraj
              > tyle sie wzbogacil na kazdej wojnie, gdy tymczasem inni tracili.
              > Jesli chodzi o wyksztalcenie generalnie to niestety ale Europejczycy sa
              > bardziej wyksztalceni niz amerykanie, ich system szkolnictwa to jest nastepna
              > hanba. Ameryka generalnie to ciemnota, wielu z nich nie potrafi znalezc na
              > mapie wlasnego kraju. Wielu z nich nie zna geografii wlasnego kraju, a co
              > dopiero innych krajow.
              > Nie potepiajcie tak bardzo naszej Polskiej edukacji, bardzo czesto Polacy
              > przewyzszaja amerykanow pod wzgledem wiedzy fachowej i ogolnej.
              > I nie chwalcie tak mocno tej waszej ameryki, bo amerykanie uwazaja nas Polakow
              > za kogos nizszego - cos w rodzaju Cyganow.
              > Przejechalem ta wasza ameryke ze wschodu na zachod i z polnocy na poludnie to
              > wiem jak tam jest, i nigdy tam bym nie chcial mieszkac, wole byc biedniejszy tu

              > niz bogaty tam.


              I tu twoją decyzję doceniam. USA nie jest dla każdego i wielu ludzi powraca do
              swojej ojczyzny.




            • Gość: Sonia Re: Czego uczono w krajach komunistycznych? do LL IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 03.12.01, 07:18
              To, ze Ty nie chcialbys mieszkac w USA o niczym nie swiadczy. Jest wielu
              ludzi, ktorzy tu byli i z roznych powodow sie tu nie odnalezli. Istnieje
              wedlug mnie taka mozliwosc, ze czesc z nich miala tzw.falstart i to
              uniemozliwilo im poznanie Ameryki z jej "dobrej" strony. Dlatego bylabym
              tu bardzo ostrozna z cyframi. Szczegolnie w przypadku Stanow, ktore sa
              krajem tylu indywidualnosci, wielu naprawde zdolnych i "ciekawych" ludzi
              trudno jest ocenic rzeczywisty poziom intelektualny spoleczenstwa i
              przeliczyc go na cyfry. Te dane nic nie oznaczaja oprocz tego, ze
              tyle i tyle osob legitymuje sie w USA dyplomem wyzszych uczelni. O ich
              poziomie mozna prowadzic odrebna dyskusje. Mysle, ze znajdzie sie pare
              takich w Stanach, ktore dorownuja swiatowemu poziomowi. Bez przesady.
              Ja spotkalam wielu Amerykanow, ktorzy nie tylko wiedza gdzie Polska lezy na
              mapie, ale znaja takze wiele faktow dotyczacych naszej historii. Dla mnie
              to narod ludzi otwartych i jesli sie potrafi i chce z nimi rozmawiac, to
              okazuje sie, ze maja w sobie duzo ludzkiej zyczliwosci, a Polakow cenia za
              wiele rzeczy tj.fachowosc, zaradnosc, blykotliwosc, dobry gust i poczucie
              humoru. No coz, to sa akurat moje doswiadczenia. Druga sprawa jest taka, ze
              Polacy o swoje dobre imie za granicami nigdy nie dbali i sporo z tego,
              co maja nam do zarzucenia jest niestety smutna prawda. Amerykanie mimo
              to sa dalecy od uprzedzen i nie trzymaja sie stereotypow. To wciaz jakies
              polskie kompleksy osob, ktore nie potrafia same wystawic o sobie dobrego
              wizerunku. Wina nie lezy po stronie Amerykanow.

              Ponadto nie moge sie oprzec przeswiadczeniu, ze tych, ktorzy mieliby realne
              szanse stac sie bogatymi w Stanach lub pozostac biednymi w Polsce i swiadomie
              zrezygnowaliby z tego z powodow, jakie tu podajesz nie ma wielu. Moim zdaniem
              to raczej jedynie Ci, ktorzy wybrali miedzy byciem nedzarzem w Polsce, a byciem
              tym samym w Stanach i wtedy ich wybor jest dla mnie w pelni zrozumialy.

              Pozdrawiam
              Sonia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka