Dodaj do ulubionych

Ambulans smierci

06.02.07, 20:47
youtube.com/watch?v=7Xyp1eP7uTs&mode=related&search=
Obserwuj wątek
    • pisssmaker Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:37
      youtube.com/watch?v=8_XxS2xL7dE
      Moze dlatego przemycaja dynamit ?
      • absztyfikant Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:44
        Zolnierze IDF nie chowaja sie pod spodnicami ludnosci cywilnej jak
        terrorysci... Nad kazda niewinna ofiara konfliktu boleje, ale mylisz skutek z
        przyczyna habibi. Jak zwykle zreszta, bo konwersja na islam zaburzyla ci
        percepcje rzeczywistosci.
      • dana33 Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:46
        nie probuj manipulacyjek, adasiu..... dlatego szuka ich sie i demoluje ich
        domy, bo wlasnie przemycaja dynami.... i jak dlugo sqrwysyna terroryste beda
        nazywac islamic jihad activist, tak dlugo beda dostawac w dupe... i jak dlugo
        ludnosc cywilna bedzie im pomagac, tak dlugo i oni beda pociagani do
        odpowiedzialnosci. za wszystko sie w zyciu placi, adasiu.....
        a teraz w tyl zwrot i odmarsz: tableteczki przeciwko schizofreni i do lozeczka.
        • pisssmaker Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:50
          No wlasnie danusiu - ta twoja zydowska moralnosc....
          • dana33 Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:55
            co chcesz od mojej moralnosci, adasiu???
            ja ci nie mowie, ze jestes potomkiem mordercow z jedwabnego, prawda?

            tableteczki wziales? zaraz zaczna dzialas... a teraz do lozka, paciorek i lulu.
            • pisssmaker Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:57
              Oczywiscie falsz - w jedwabnem waszych wymordowali Niemcy. Masz jakis dowod ze
              zrobili to Polacy ?
              Oczywiscie jak zwykle manipulujesz gnidko i walisz czosnkiem ze zajezdza na
              biegunie polnocnym.
            • absztyfikant Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:58
              www.espol.com/sections/World/thematics/propaganda/wtepro30a.jpg
              Stare spiewki Dana - nazisici mieli bardziej pomyslowych propagandystow. Jak
              przegladalem nagrodzone prace w holocaustowym konkursie Ahmadinejada, to
              przypomnialem sobie, ze ja tn styl znam...
              • dana33 Re: Ambulans smierci 06.02.07, 22:01
                :)))))
                najfajniejsze, ze nie tylko w polsce ale i w calym swiecie jest znana prawda o
                jedwabnem, ale adas zaprzecza.... jesli chodzi o mnie, to niech zaprzecza,
                niech wszyscy zobacza jaki idiota... :))))
                • pisssmaker To poprosze jakis link!!!! 06.02.07, 22:03
                  • absztyfikant Re: To poprosze jakis link!!!! 06.02.07, 22:05
                    Alez prosze habibi:
                    www.ipn.gov.pl
                    • pisssmaker Re: To poprosze jakis link!!!! 06.02.07, 22:06
                      A konkretnie ? Jak na razie jest to link do istytutu ktory bada zbrodnie na
                      Polakach.
                      • dana33 Re: To poprosze jakis link!!!! 06.02.07, 22:57
                        masz tu link, idioto....

                        www.proszynski.pl/asp/recenzjecd.asp?recenzja_id=426
                        • pisssmaker Re: To poprosze jakis link!!!! 06.02.07, 23:09
                          O tej wlasnie ksiazce jest miedzy innymi w tym co zapodalem w 6 czesciach.
                          Przeczytaj dokladnie to co tam jest napisane. Niestety prawda jest o wiele
                          bardziej skomplikowana. Tak wiec nie zarzucaj nam Polakom , ze zabilismy kogos
                          w Jedwabnem - bo to nieprawda!!!!
                          • pisssmaker Re: To poprosze jakis link!!!! 06.02.07, 23:11
                            I gdzie w twoim linku jest o tym ze te zbrodnie popelnili Polacy izraelska
                            manipulatorko ?
                    • pisssmaker Prawda o Jedwabnem cz 1 06.02.07, 22:06
                      prof. JERZY ROBERT NOWAK




                      Fałsze i przeinaczenia
                      W ostatnich miesiącach przetoczyła się przez polskie media fala antypolskiej
                      nagonki pod hasłem rozliczania całego polskiego społeczeństwa za mord na Żydach
                      w Jedwabnem w lipcu 1941 roku. Pretekstem do nagonki stała się niezwykle
                      tendencyjna i zakłamana książka żydowskiego socjologa z USA Jana Tomasza
                      Grossa "Sąsiedzi". Żydowski autor, nie licząc się z dotychczasowymi ustaleniami
                      prokuratury w tej sprawie, w oparciu o parę przekręconych, mało wiarygodnych
                      relacji, mnożąc fałsze i przeinaczenia w swych uogólnieniach, stara się
                      maksymalnie obciążyć winą za mord w Jedwabnem nie Niemców, a Polaków. I
                      równocześnie wykorzystać to dla oszczerczych uogólnień, stawiających Polaków
                      obok Niemców w roli katów Żydów, tak by posłużyło to tym efektywniejszego
                      wyciśnięciu z Polski ogromnych odszkodowań dla Żydów za ich mienie w Polsce.
                      Przypomnijmy, że Żydzi dostali już wiele dziesiątków miliardów dolarów
                      odszkodowań od Niemców, podczas gdy Polacy nie dostali takich odszkodowań ani
                      od Niemców, ani od Rosjan. Znamienne, że tendencyjne, oszczercze teksty Grossa,
                      budzące uzasadnioną krytykę historyków, zyskały sobie natychmiast w polskich
                      mediach bezwarunkowe poparcie ze strony ogromnie silnego filosemickiego lobby,
                      które potraktowało je jak prawdziwe objawienie dowodzące, że Polacy jako naród
                      muszą wreszcie raz na zawsze głęboko i pokornie się pokajać. Jak pisał Maciej
                      Łętowski w artykule "Przedsiębiorstwo Pokuta" ("Tygodnik Solidarność" z 9
                      lutego): "budzi we mnie opór zachowanie "narodowych biczowników", którzy przy
                      każdej okazji biją się przed kamerami w piersi w sposób tak wylewny, że
                      zaczynam się niepokoić o stan ich umysłów (...). Oby nie trzeba było zarzucić
                      niektórym naszym ziomkom, że budują przedsiębiorstwo Pokuta".

                      Szczególnie ponurą groteską przy tym jest fakt, że największy krzyk na rzecz
                      pokuty Polaków za grzechy wobec Żydów w Jedwabnem i gdzie indziej podnoszą
                      ludzie najbardziej niedouczeni z polskiej historii, ba, wyraźnie nie mający o
                      niej żadnego pojęcia (tak jak polakożerczy publicysta "Wyborczej" Dawid
                      Warszawski, znany z prożydowskiej tendencyjności ksiądz Michał Czajkowski,
                      filolożka Maria Janion, socjolog Jacek Kurczewski, chuligan pióra z "Wprost"
                      Jerzy Stanisław Mac, pisarz science-fiction Stanisław Lem). Szerzej opiszę
                      publicystyczne wybryki ich i ich komiltonów w późniejszym numerze "Głosu"
                      pt. "Parada kłamców i dyletantów". Warto jednak szczegółowo zanalizować
                      antypolskie zafałszowania Grossa na temat Jedwabnego i Kresów w latach 1939-
                      1941, aby pokazać do jakiego stopnia i z jaką hucpą przeinacza się - w duchu
                      antypolskim - prawdę o historii w Polsce AD 2000/2001.



                      • pisssmaker Re: Prawda o Jedwabnem cz 2 06.02.07, 22:07
                        Jak fałszuje Gross
                        Historyk Piotr Gontarczyk, pisząc w "Życiu" z 31 stycznia 2001 o wydanej w 2000
                        r. książce "Sąsiedzi" Jana Tomasza Grossa stwierdził, że w książce tej: "Polacy
                        pokazani są jako hitlerowscy współpracownicy w dziele zabijania Żydów. Są gorsi
                        od Niemców i w okrutny sposób mordują Żydów - swoich sąsiadów. Jedynym
                        miejscem, które gwarantuje Żydom jako takie bezpieczeństwo przed polską dziczą
                        okazuje się posterunek hitlerowskiej żandarmerii". Występując w "Sąsiadach" z
                        najskrajniejszymi atakami na Polaków, Gross oparł się głównie na jednej relacji
                        ocalałego z masakry w Jedwabnem Żyda Szmula Wasersztajna, znanej m. in. z tego,
                        że była publikowana w dwóch odmiennych wersjach, znacząco różniących się od
                        siebie co do samych podanych w nich faktów. Twierdzenia Wasersztajna rażąco
                        rozmijały się również z danymi faktograficznymi ustalonymi przez prokuraturę i
                        podawanymi jeszcze w 1989 r. przez badającego całą sprawę prokuratora Waldemara
                        Monkiewicza. Prokurator Monkiewicz informował bowiem, że masakrę Żydów w
                        Jedwabnem przeprowadziło razem ponad 200 niemieckich żandarmów (ściślej 232).
                        Wasersztajn zamiast liczby tych 232 niemieckich żandarmów pisał o zaledwie 8
                        Niemcach uczestniczących w zbrodni (różnica ogromna!) i twierdził, że Niemcy
                        byli tylko biernymi obserwatorami masakry dokonanej jakoby przez Polaków.
                        Natomiast według podanych przez prokuratora Monkiewicza informacji, decydującą
                        rolę w masakrze odegrało wspomnianych 232 (a nie 8) niemieckich żandarmów,
                        podczas gdy grupa policjantów pomocniczych narodowości polskiej brała udział
                        głównie w czynnościach drugorzędnych typu wyprowadzenia żydowskich ofiar na
                        rynek i ich konwojowania. Cała sprawa powinna być ponownie dokładnie wyjaśniona
                        w czasie śledztwa - jest ona zresztą prowadzona na polecenie kierownictwa
                        Instytutu Pamięci Narodowej. Niedopuszczalne są tu jednak jakiekolwiek pochopne
                        uogólnienia, oparte przy tym na jednej mało wiarygodnej i nie podpisanej
                        relacji (Wasersztajna), tak grubo odbiegającej w swych twierdzeniach
                        faktograficznych od ustaleń prokuratorskich.
                        Już 13-14 maja zeszłego roku w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" zwracałem
                        uwagę na nierzetelność postępowania Jana Tomasza Grossa, który upierając się
                        przy wersji godzącej w Polaków, ani słowem nie wspomniał nawet o wynikach
                        dotychczasowych polskich badań w tej sprawie. Szczególnie ostro krytykowałem
                        tam całkowite pominięcie przez Grossa informacji o parokrotnie publikowanych
                        relacjach prokuratora W. Monkiewicza, byłego szefa Okręgowej Komisji Badania
                        Zbrodni Hitlerowskich, który dokładnie badał całą sprawę. Gross nie wspomniał o
                        tym, jak się zdaje, głównie dlatego, iż stwierdzenia profesora Monkiewicza
                        natychmiast obaliłyby gmach fałszów tak pracowicie budowany przez Grossa w
                        oparciu o retuszowaną relację Wasersztajna.

                        W ponad pół roku po moim wywiadzie dla "Naszego Dziennika" w "Gazecie
                        Wyborczej" z 18-19 listopada 2000 r. ukazała się rozmowa Jacka Żakowskiego ze
                        znanym badaczem dziejów drugiej wojny światowej - prof. dr. hab. Tomaszem
                        Szarotą. Także on, podobnie jak ja, wysunął zastrzeżenia w związku z całkowitym
                        pominięciem przez Grossa ustaleń prof. Monkiewicza. Prof. Szarota powiedział
                        m.in.: "Gross kompletnie pominął teksty Monkiewicza, a wątpię, żeby prokurator
                        z palca wyssał tych 232 Niemców, ciężarówki i samą postać Birknera" (tj.
                        niemieckiego Hauptsturmfuehrera SS, który miał nadzorować masakrę w Jedwabnem -
                        J.R.N.). Odpowiadając na polemikę Grossa, Szarota pisał w "Gazecie Wyborczej" z
                        2-3 grudnia 2000 r.: "W polemice ze mną często pojawia się nazwisko Waldemara
                        Monkiewicza. Człowiek ten na temat zbrodni w Jedwabnem opublikował kilka
                        tekstów (ja znam ich pięć). Gross powiada: "Nie trafiłem na teksty Monkiewicza
                        przed napisaniem "Sąsiadów" - czego nie żałuję". Czy Gross tego chce, czy tego
                        nie chce, teksty Monkiewicza należą do tzw. literatury przedmiotu i obowiązkiem
                        badacza jest zapoznanie się z tą literaturą, a dopiero potem wydawanie wyroku,
                        łącznie z dyskwalifikacją".

                        Dodam tu do oceny prof. Szaroty, że wprost zdumiewająca jest postawa naukowa
                        socjologa Grossa, który jak widać nie ma pojęcia o tym, jak należy poszukiwać
                        prawdy historycznej, kiedy kategorycznie głosi, że "nie żałuje" tego, że nie
                        zapoznał się wcześniej z tekstami prokuratora, badającego sprawę, której Gross
                        poświęcił całą książkę. Przecież takie postępowanie Grossa jest ordynarnym
                        partactwem!

                        • pisssmaker Re: Prawda o Jedwabnem cz 3 06.02.07, 22:07
                          Z krytyką skrajnie tendencyjnych uogólnień Grossa wystąpił również historyk -
                          dr Stanisław Radoń, dyrektor Archiwum Państwowego w Krakowie, od 4 października
                          2000 r. przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Według depeszy PAP
                          z 21 grudnia 2000 r., przemilczanej w większości najbardziej wpływowych mediów,
                          dr Radoń powiedział na konferencji prasowej, że książka Jana Tomasza
                          Grossa "Sąsiedzi" "pod względem ustalania prawdy jest nieuczciwa". W rozmowie z
                          Romanem Graczykiem pt. "Pochopne sądy Grossa" ("Gazeta Wyborcza" z 20-21
                          stycznia) Radoń szczegółowo wyjaśnia swe zastrzeżenia wobec metod Grossa,
                          zarzucając mu brak rzetelności naukowej. Radoń krytykuje to, że "Gross opiera
                          się przede wszystkim na zeznaniach ze śledztwa z 1949 i 1953 r. Trzeba pamiętać
                          jak wtedy działał wymiar sprawiedliwości, jak zastraszano świadków i
                          oskarżonych, jak łatwo zdążano do uznania winy". Wskazuje, że Gross zaniedbał
                          sprawdzenia różnych faktów w niemieckich archiwach, m. in. w odniesieniu do
                          roli W. Briknera, dowódcy Einsatz kommando Białystok. Krytykując tendencyjność
                          Grossa, dr Radoń stwierdza: "protestuję przeciwko stawianiu Polaków w jednym
                          rzędzie z Niemcami jako sprawcami Holocaustu", Radoń ostrzega przy tym przed
                          tym, iż: "Książka Grossa ukaże się niebawem w Stanach Zjednoczonych i w
                          Niemczech i można się obawiać, że znowu przez dłuższy czas uproszczony i
                          krzywdzący dla Polaków obraz będzie kształtować świadomość zachodniej opinii
                          publicznej".

                          Z bardzo ostrą krytyką tendencyjności Grossa wystąpił również przebywający w
                          USA polski historyk Marek Jan Chodakiewicz (tekst: "Kłopoty z kuracją
                          szokową", "Rzeczpospolita" z 5 stycznia 2001). zarzucił on Grossowi,
                          że "właściwie ograniczy się do zbadania wspomnień żydowskich oraz zeznań
                          polskich świadków, czasami przynajmniej uzyskanych od osób poddanych torturom
                          przez UB (...)". Powołując się na opracowanie żydowskiego autora Icchaka
                          (Henryka) Rubina z 1988 roku, Chodakiewicz zacytował jego stwierdzenie,
                          iż: "Funkcjonariusze Komitetów Żydowskich mianowani przez partię komunistyczną,
                          którzy zbierali te zeznania, wskazywali piszącym, kto jest winien i na co
                          zasługuje. Toteż wszystkie niemal zeznania zawierają jednakowe oceny i są
                          stereotypowe w sposobie pisania i w treści. Robią wrażenie podyktowanych.
                          Piszący chcieli się przypodobać organizatorom zbierania zeznań, a bardzo często
                          po prostu bali się pisać inaczej, niż tamci sugerowali".

                          Swego rodzaju przełomem w dyskusji wokół "Sąsiadów" Grossa stały się dwa teksty
                          publikowane przez prof. dr. hab. Tomasza Strzembosza, najlepszego dziś znawcę
                          polskiej historii w okresie drugiej wojny światowej: wywiad w "Gazecie
                          Polskiej" z 17 stycznia i artykuł w "Rzeczpospolitej" z 27-28 stycznia. W
                          wywiadzie dla "Gazety Polskiej" pt. "Szubienica i huśtawka" prof. Strzembosz
                          skrytykował jako "niedopuszczalne" metody, którymi posłużył się Gross wysuwając
                          oskarżenia przeciw społeczności polskiej o mord na Żydach w Jedwabnem. Prof.
                          Strzembosz zarzucił Grossowi, że "wyciąga daleko idące wnioski", i to "w
                          oparciu o nieliczne relacje"". Tym bardziej, że chodzi o relacje, "co do
                          których pełnej wiarygodności można mieć wątpliwości". Podobnie jak M. J.
                          Chodakiewicz prof. Strzembosz zarzucił Grossowi także i to, że "oparł się na
                          materiałach ubowskich". Według prof. Strzembosza są materiały dowodzące, że
                          mordu w Jedwabnem dokonali Niemcy, a nie Polacy - jak utrzymuje Gross. Prof.
                          Strzembosz skrytykował również tych (dodajmy, jak to wcześniej przedstawiłem,
                          ludzi na ogół nie mających żadnego pojęcia o historii), którzy bezkrytycznie
                          przyjęli za Grossem, iż to polskie społeczeństwo Jedwabnego dokonało mordu.
                          Prof. Strzembosz wypowiedział się również za dużo głębszym zbadaniem
                          faktografii tamtych lat, w tym podjęciu spraw, o których się nie mówi, a które
                          bardzo wydatnie wpłynęły na pogorszenie stosunków polsko-żydowskich. Wskazał
                          przy tym zwłaszcza na sprawę uderzającej w Polaków zbrojnej kolaboracji z
                          Sowietami zbolszewizowanych Żydów na Kresach w 1939 roku. Mówił w tym
                          kontekście m. in. o wymierzonym przeciw Polsce "powstaniu żydowskim na
                          Grodzieńszczyźnie i w samym Grodnie we wrześniu 1939 r.".

                          27-28 stycznia w "Rzeczpospolitej" ukazał się obszerny, gruntownie
                          uargumentowany artykuł prof. Strzembosza "Przemilczana kolaboracja" (o
                          prosowieckich działaniach zbolszewizowanych Żydów na Kresach po 17 września
                          1939 r., w tym o ich zbrojnej, antypolskiej dywersji i mordowaniu przez nich
                          polskich żołnierzy i cywilów uciekających na wschód (Był on już szerzej
                          prezentowany w "Głosie" w komentującym go tekście Antoniego Macierewicza).

                          • pisssmaker Re: Prawda o Jedwabnem cz 4 06.02.07, 22:08
                            Bardzo stanowczy w tonie tekst prof. Strzembosza wyraźnie ułatwił przetarcie
                            szlaku w sferze tak trudnego i niechlubnego tabu, jakim było blokowanie prawdy
                            o stosunkach polsko-żydowskich w latach 1939-1941. Już kilka dni później (31
                            stycznia) na łamach "Życia" ukazał się świetny tekst "Gross kontra fakty",
                            pióra młodego historyka Piotra Gontarczyka, autora niedawno wydanej, świetnej
                            odbrązowiającej książki o rzekomym pogromie w Przytyku. Polemizując w jakże
                            widocznym w książkach Grossa wybielaniem zachowania Żydów pod okupacją
                            sowiecką, Gontarczyk pisał, iż stosunki polsko-żydowskie były tam bardzo
                            napięte, najwyraźniej z winy prosowieckich Żydów. Według Gontarczyka: "Obraz
                            przedstawiany w zachowanych polskich (a także niektórych żydowskich!) relacjach
                            jest naprawdę dramatyczny; obelżywe traktowanie Polaków, donosy do NKWD, udział
                            w sowieckich represjach "czerwonej milicji", składającej się z jedwabneńskich
                            Żydów. Są też opisy odzierania z ubrań wywożonych w głąb ZSRR - nomen omen -
                            polskich sąsiadów (...). Według najnowszych ustaleń historiografii
                            białoruskiej - opierającej się na zachowanej tam dokumentacji z lat 1939-1941 -
                            w administracji sowieckiej, zwłaszcza związanej z gospodarką, odsetek Żydów był
                            wysoki. Przekraczał niekiedy 70%. Warto pamiętać, że dość często Żydzi
                            zajmowali stanowiska aresztowanych lub deportowanych Polaków".

                            Gontarczyk zarzucił również Grossowi, że wykorzystał bardzo ubogą i
                            tendencyjnie dobraną "bazę źródłową, nie dokonał jej należytej krytyki, do
                            swoich książek ustawicznie wprowadza nieudokumentowane twierdzenia i fakty,
                            pomija i zniekształca to, co do jego tez nie pasuje, buduje narrację
                            historyczną w oparciu o stereotypy, uprzedzenia i zwykłe plotki, w dowodach
                            naukowych nie przestrzega zasad logiki i obiektywizmu naukowego, a na koniec
                            wydaje nieuzasadnione metafizyczno-ideologiczne, pozbawione podstaw naukowych
                            sądy.

                            Ze względu na powyższe mankamenty, książka Jana Tomasza Grossa nie może być
                            podstawą poważnej dyskusji na temat naszej historii. Zbrodni w Jedwabnem w
                            szczególności."

                            2 lutego 2001 "Życie" opublikowało bardzo znaczący wywiad z Bogdanem Musiałem,
                            jednym z najwybitniejszych niemieckich historyków młodego pokolenia. Musiał
                            bardzo krytycznie ocenił książkę Grossa, zarzucił mu bardzo wiele pominięć i
                            absurdalnych tez, skrytykował tendencyjne uogólnienia, rzucające na całe
                            społeczeństwo polskie odpowiedzialność za mord w Jedwabnem. Skrytykował również
                            tak mocno występujące u Grossa wybielanie roli Żydów "odpowiedzialnych za
                            komunistyczne zbrodnie", o której piszą dużo obiektywniejsi od Grossa badacze
                            żydowscy, choćby Ben-Cion Pinchuk.

                            Cieszę się, że właśnie w "Głosie" (z 3 lutego) ukazała się jak dotąd
                            najciekawsza reakcja na szkic prof. Strzembosza - obszerny artykuł Antoniego
                            Macierewicza, w pełni popierający tezy polskiego historyka, protestującego
                            przeciwko zafałszowywaniu obrazu stosunków polsko-żydowskich. Nawiązywałem już
                            do stwierdzeń A. Macierewicza na łamach "Niedzieli". Myślę, że szczególnie
                            istotny jest jeden z jego głównych wniosków: "Fakty nie pozostawiają
                            wątpliwości - Żydzi w Jedwabnem, jak i na całym terenie okupacji sowieckiej
                            stanowili trzon aparatu represji, do ostatniej chwili wydawali polskich
                            patriotów w ręce NKWD i przygotowywali kolejne transporty wywózek na Sybir".

                            Za bardzo ważne uważam również wystąpienie Antoniego Macierewicza, ostro
                            piętnujące dość szczególną "polską szkołę historyczną", której część ochoczo
                            muruje fundament antypolskiej historiozofii, a reszta tchórzliwie milczy. W
                            pełni podzielam jego jakże krytyczny pogląd o "metodologii" takich historyków
                            jak skrajni wybielacze komunizmu: Andrzej Paczkowski, Krystyna Kersten czy
                            Jerzy Holzer. Dodałbym tu piętnowanego już kiedyś przeze mnie w "Głosie"
                            Andrzeja Garlickiego, głównego speca od zafałszowywania obrazu stosunków polsko-
                            żydowskich, Jerzego Tomaszewskiego i wielu, wielu innych. Zgadzając się z
                            generalnym tonem jakże ważnego stwierdzenia A. Macierewicza o niegodnym
                            milczeniu ogółu polskich historyków, które wciąż trzeba piętnować, wskazałbym
                            jednak na nieco wyjątków (poza wspomnianym prof. Strzemboszem). By przypomnieć
                            choćby bardzo ważne kolejne wydania książki "Wojna polsko-sowiecka 1939" prof.
                            Ryszarda Szawłowskiego, teksty prof. Janusza Rulki z Bydgoszczy, czy cenne
                            publikacje niektórych młodszych badaczy, choćby wspomnianych przeze mnie wyżej
                            Marka Jana Chodakiewicza i Piotra Gontarczyka oraz Marka Wierzbickiego i Leszka
                            Żebrowskiego. Przypomnę przy okazji, że sam już półtora roku temu wydałem
                            książkę - "Przemilczane zbrodnie" o zbrodniach zbolszewizowanej części Żydów na
                            Kresach w latach 1939-1941. Poza tym w dwóch różnych tekstach prasowych: w
                            wywiadzie w "Naszym Dzienniku" i w artykule w "Naszej Polsce" oraz w
                            książce "Spory o historię i współczesność" ostro atakowałem kalumnie Grossa i
                            jego polskojęzycznych klakierów. Nie zmienia to faktu, że ci historycy, którzy
                            występują otwarcie przeciwko zafałszowywaniu i szkalowaniu dziejów Polski,
                            stanowią jak dotąd nieliczną mniejszość ogółu polskich historyków. Tym bardziej
                            oburzające na tym tle jest postępowanie tych pseudonaukowców, o których pisał
                            A. Macierewicz: "Hańbią zawód historyka ci, którzy zamiast ustalić fakty biorą
                            udział w nagonce na naród polski, próbując Polskę obarczyć odpowiedzialnością
                            za zagładę Żydów pod okupacją niemiecką, "zapominając" równocześnie o tym, że
                            prawdziwymi sprawcami byli Niemcy".

                            • pisssmaker Re: Prawda o Jedwabnem cz 5 06.02.07, 22:08
                              Gross jako kłamca-recydywista
                              W przyszłym numerze zajmę się jeszcze szerzej sprawami mordu w Jedwabnem i
                              wcześniejszych zbrodni na Kresach 1939-1941. Chciałbym teraz zwrócić uwagę na
                              informacje biograficzne o J. T. Grossie i przykłady ilustrujące jego stopniową
                              ewolucję w kierunku antypolskiego kalumniatorstwa. Ur. w 1947 r. Gross jako
                              uczeń szkoły średniej był jednym z założycieli michnikowskiego Klubu
                              Poszukiwaczy Sprzeczności. Od 1965 roku studiował na Uniwersytecie Warszawskim
                              na fizyce, a później na socjologii. W 1968 roku został aresztowany za udział
                              w "wydarzeniach marcowych", a później wydalony z uczelni. Po wyemigrowaniu z
                              Polski wraz z rodziną w marcu 1969 r. doktoryzował się z socjologii w USA,
                              gdzie później został profesorem socjologii, a później nauk politycznych. Jego
                              wydana w 1983 r. pierwsza książka "W czterdziestym nas Matko na Sybir zesłali"
                              w żadnym razie nie zapowiadała obecnego Grossa, fanatycznego kalumniatora. Ten
                              wydany wspólnie z Ireną Grudzińską-Gross zbiór relacji osób deportowanych na
                              Sybir był wartościowym materiałem źródłowym. W tym czasie Gross jeszcze starał
                              się o zachowanie obiektywizmu, nie ukrywał nawet tak negowanego dziś przez
                              niego problemu kolaboracji z Sowietami ze strony dużej części Żydów w latach
                              1939-1941. We wspomnianej książce przytaczał m. in. różne fakty o donoszeniu
                              Żydów na Polaków, ich szykanowaniu, niszczeniu kapliczek przydrożnych przez
                              sfanatyzowanych Żydów-komsomolców, o roli zbolszewizowanych Żydów w sowieckiej
                              administracji. Wszystko to później zupełnie wyparowało z jego publikacji, które
                              za to tym mocniej nasycały się jadem antypolskich kalumnii. Mało kto wie, że
                              już w 1981 roku Stefan Korboński, niegdyś jeden z przywódców Polskiego Państwa
                              Podziemnego (b. Delegat Rządy na Kraj i wicepremier) zdemaskował antypolskie
                              kłamstwa Grossa w obszernym tekście publikowanych na łamach paryskich "Zeszytów
                              Historycznych" (nr 58, s. 176-184). Chodziło o omówienie wydanej przez Grossa
                              dla anglosaskich czytelników w 1979 roku książki "Polish Society under German
                              Occupation" (1979). Gross pisał swą książkę dla mało wiedzących o Polsce
                              Anglosasów, tym śmielej więc "obdarzył" ich nonsensami, których na pewno nie
                              ośmieliłby się powtórzyć w książce dla polskich czytelników. Już wtedy
                              zaznaczyła się jego maniera eksponowania ponad wszystko znaczenia martyrologii
                              Żydów i równoczesnego maksymalnego pomniejszania polskiej martyrologii i
                              heroizmu. Temu celowi służyło wmawianie anglosaskim czytelnikom, że działalność
                              konspiracji polskiej doby wojny nie była szczególnie ryzykowna, wręcz
                              przeciwnie.. w warunkach zdumiewającej swobody działań, z jakich korzystali
                              polscy konspiratorzy (sic!) Korboński wyśmiał w swym tekście niezwykle
                              kompromitującą Grossa brednię (ze s. 240 książki Grossa), jakoby: "Tak,
                              paradoksalnie Polacy cieszyli się większą wolnością w okresie 1939-1944 niż w
                              ciągu całego stulecia... Sądzę, iż można słusznie przyjąć, że rozmnożenie się
                              organizacji podziemnych i obfitość konspiracyjnych inicjatyw należy zawdzięczać
                              w znacznej mierze istnieniu w Generalnej Guberni w czasie wojny swobody
                              politycznej. Trudno przypuścić, by podziemne organizacje mogły powstać i
                              istnieć w takiej liczbie, gdyby było inaczej".
                              Innymi słowy - według Grossa wielkość Polskiego Państwa Podziemnego i polskiej
                              konspiracji nie była żadną wielką polską zasługą. Byliśmy bowiem tak bardzo
                              wolni w czasie niemieckiej okupacji! Rzeczywiście Polacy mieli wtedy dzięki
                              Niemcom, wręcz niebywałe rozmiary wolności w jednym względzie: wolności
                              umierania od kuli, na stryczku, od katowskiego topora, z zagipsowanymi
                              ustami...

                              Stefan Korboński pisał również o innych nonsensach grossowskich uogólnień na
                              temat Polskiego Państwa Podziemnego, stwierdzając, że Gross zastanawiając się
                              nad pobudkami, jakie kierowały poszczególnymi jednostkami przystępującymi do
                              podziemia "sprowadza całe to zagadnienie do związanych z tym korzyści. Twierdzi
                              on, że bierność nie stanowiła żadnego zabezpieczenia przed terrorem okupanta,
                              natomiast przynależność do podziemia czyniła ludzi bardziej ostrożnymi,
                              zapewniała im lepsze dokumenty osobiste, a w razie dekonspiracji pomoc
                              organizacji podziemnych przy znalezieniu kryjówki i nowej tożsamości opartej o
                              świeże dokumenty osobiste. Innymi słowy osoby przystępujące do podziemia
                              kierowały się zimną kalkulacją. Wreszcie profesor Gross, zapuściwszy się w
                              rozważania nad finansami podziemia, informuje czytelnika, że Armia Krajowa
                              płaciła swym żołnierzom pensje (chyba żołd?), z których najwyższa wynosiła 18
                              dolarów czyli 800 złotych.

                              • pisssmaker Re: Prawda o Jedwabnem cz 6 06.02.07, 22:09
                                To rozumowanie prof. Grossa zdradza niedostateczną znajomość spraw podziemia.
                                Nienależenie do niego istotnie nie zabezpieczało np. przed przymusową pracą dla
                                okupanta w Generalnej Guberni lub na terenie Rzeszy, ani przed łapankami na
                                roboty i masowymi ulicznymi aresztowaniami represyjnymi. Jednakże Polak
                                pozbawiony wolności w ramach tych akcji był jednym z masy, bez takiego
                                obciążenia indywidualnego jak należenie do podziemia. Tymczasem samo
                                podejrzenie o udział w podziemiu powodowało długotrwałe badania, tortury,
                                więzienie i niekiedy śmierć, a w najlepszym razie obóz koncentracyjny. Tak
                                wyglądały w rzeczywistości "korzyści należenia do podziemia".

                                Co do pensji wypłacanych przez AK, to otrzymywali je tylko ci nieliczni, którzy
                                cały swój czas musieli poświęcić pracy w podziemiu i nie byli w stanie zarabiać
                                na swoje i rodziny utrzymanie. Pensje te były wręcz nędzne i zaspakajały tylko
                                najniezbędniejsze potrzeby. Wynosiły one nie 18 dolarów miesięcznie, jak pisze
                                prof. Gross, lecz od 6 dolarów do 18 dolarów. (...)

                                Jak z powyższego wynika, prof. Gross jest zwolennikiem "materialistycznej"
                                (choć nie marksistowskiej) interpretacji motywów ludzkiego postępowania i
                                sprowadza wszystko do korzyści i pieniędzy. Jego wnikliwe szkiełko i oko
                                socjologa nie dojrzało takich rzucających się w oczy prostych pobudek jak
                                patriotyzm, żywiołowa chęć walki z Niemcami, odwaga, duch poświęcenia i zwykła
                                miłość ojczyzny".

                                Korboński ostro polemizował z występującym w książce Grossa oskarżaniem całego
                                polskiego społeczeństwa o antysemityzm i obojętność wobec zagłady Żydów.
                                Podsumowując swe uwagi krytyczne napisał, że prof. Gross "włączył się do grona
                                tych autorów amerykańskich, którzy za swój święty obowiązek uważają obciążanie
                                narodu polskiego niepopełnionymi winami".



                                Zohydzić Polaków, by wyłudzić pieniądze
                                W artykule dla "Tygodnika Powszechnego" z 11 lutego 2001 pt. "Poduszka pani
                                Marx" Jan Tomasz Gross polemizuje z użytym przeze mnie w wywiadzie dla "Naszego
                                Dziennika" twierdzeniem, że jego teksty mają na celu danie historycznego
                                uzasadnienia dla żydowskich starań o odszkodowanie za mienie w Polsce.
                                Ironizując pisze o mnie: "Nie zdziwił mnie ten argument, bo w środowisku
                                ideowym bliskim publicyście "Naszego Dziennika" skojarzenie Żydów i pieniędzy
                                jest zupełnie powszechnym odruchem". Po pierwsze, nie jestem
                                publicystą "Naszego Dziennika", lecz "Niedzieli" i "Naszej Polski". Po drugie,
                                opinie o tym, że różnymi sposobami, w tym szantażem, szuka się uzasadnień dla
                                narzucenia Polsce ogromnego haraczu, głoszą także otwarcie niektórzy uczciwi
                                Żydzi (w odróżnieniu od kalumniatora Grossa), np. żydowski profesor Norman G.
                                Finkelstein z USA, b. szef żydowskiej gminy wyznaniowej w Gdańsku Jakub Szadaj,
                                etc. Po drugie jako pierwszy w prasie polskiej obnażył prawdziwe intencje J. T.
                                Grossa słynny polski uczony ze Stanów Zjednoczonych - prof. Iwo Cyprian
                                Pogonowski na łamach krakowskich "Arcanów" (nr 5 z 1998). Pisząc o książce
                                Grossa "Upiorna dekada 1939-1948" prof. Pogonowski już wtedy wskazywał, że
                                celem Grossa "jest stwarzanie mitów o udziale narodu polskiego w zagładzie
                                Żydów. Łatwiej jest ściągać odszkodowanie od winnych niż od współofiar (...).
                                Na 118 stronach małego formatu autor oskarża naród polski o współudział w
                                zagładzie Żydów. Okładka pracy Grossa pokazuje czytelnikowi wyobrażenie
                                symbolicznego sępa, jak wiadomo żywiącego się padliną. Przypomina znany plakat
                                propagandowy z 1945 roku: Olbrzymi i zapluty karzeł reakcji (AK). (...) Gross,
                                mimo że jest naukowcem uprawia propagandę w duchu wypowiedzi Izraela Singera na
                                zjeździe Światowego Związku Żydów. Propaganda Grossa pomaga skrajnym
                                ugrupowaniom żydowskim w ich próbach wymuszania od rządu polskiego haraczu za
                                zbrodnie dokonane w Polsce przez Niemców, Sowietów i zwykłych kryminalistów."
                                Profesor Pogonowski udowodnił Grossowi m. in. świadome zafałszowywanie tekstów.
                                Pisał, że Gross świadomie zmanipulował tekst dr Z. Klukowskiego z
                                jego "Dziennika z lat okupacji". Klukowski pisał o zbrodniach dokonanych przez
                                niemieckich żandarmów, "naszych" (tzn. mieszkających w Szczebrzeszynie i
                                obcych, którzy przybyli by mordować, z innych miast). Gross cytując
                                Klukowskiego opuścił cudzysłów przy słowie nasi, tak, żeby wyszło, że to nasi -
                                polscy żandarmi mordowali Żydów. Jak pisał prof. Pogonowski: "W czasie okupacji
                                polskich żandarmów nie było! (...) Przez usunięcie cudzysłowu Gross fałszuje
                                tekst i sugeruje, że morderstwa dokonali Polacy. Jest to wymowny komentarz do
                                wiarygodności jego książki".

                                Wbrew zaprzeczeniom Grossa cele jego tendencyjnego "pisarstwa" są aż nadto
                                widoczne. Przyznał to nawet lewicowy Ryszard Bugaj, pisząc w tekście
                                pt. "Prawda historyczna i interes materialny" ("Gazeta Wyborcza" z 6-7 stycznia
                                2001), iż: "Do czarnego obrazu Polski przyczyni się też publikacja na Zachodzie
                                książki Grossa (...). Podtrzymanie tezy o antysemickiej Polsce służy także
                                uzasadnieniu roszczeń majątkowych wobec Polski (...). Przekonanie, że biedna
                                Polska pod presją żydowskich środowisk musi wziąć na swe barki wielkie ciężary
                                majątkowe (i dźwigać krzywdzącą opinię) może bardzo zaszkodzić stosunkom polsko-
                                żydowskim". Podniósł tę sprawę również Maciej Łętowski w cytowanym już tekście
                                w "Tygodniku Solidarność" z 9 lutego 2001. Ostrzegał w nim przed fatalnymi
                                skutkami, jakie przyniesie ukazanie się książki Grossa po angielsku w Stanach
                                Zjednoczonych. Uderzy ona bowiem w chroniący dotąd Polskę przed żydowskimi
                                roszczeniami materialnymi "wizerunek ofiary" zbrodni drugiej wojny. Jak pisze
                                Łętowski: "Aby dobrać się do polskiej kasy, amerykańscy adwokaci muszą więc
                                uderzyć w ów wizerunek. Książka Grossa spadła im z nieba (...). Polskie
                                zbrodnie będą newsem. News ten zaś nieuchronnie wywrze moralną presję na
                                nowojorskich sędziach rozpatrujących powództwo przeciwko rządowi polskiemu".

                                • pozarski Re: Prawda o Jedwabnem cz 6 06.02.07, 22:24
                                  A dlaczego niby Polska ma byc chroniona przed roszczeniami zwrotu majatku do
                                  rak prawowitych wlascicieli albo ich krewnych?Ze Chrystus narodow,to nie jest
                                  wystarczajacy argument dla prawnikow.Masz jeszcze jakis?
                                  • pisssmaker Re: Prawda o Jedwabnem cz 6 06.02.07, 22:28
                                    Polska postapi zgodnie z polskim prawem w tej kwestii :

                                    Gazety donoszą, że wkrótce ma przybyć do Polski pan Izrael Singer ze Światowego
                                    Kongresu Żydów, by z polskimi władzami negocjować zakres rekompensat dla... ano
                                    właśnie, dla kogo?

                                    Projekt ustawy o rekompensatach przewiduje odszkodowania w wysokości 15% dla
                                    dawnych właścicieli, którzy utracili swoją własność w związku z wojną i
                                    powojennym nacjonalizacjom. 15%, to oczywiście niewiele i dawni właściciele
                                    woleliby 20% i właśnie na ten temat mają się toczyć rozmowy.

                                    Czy jednak Światowy Kongres Żydów jest prawnym pełnomocnikiem dawnych
                                    właścicieli? Jeśli nie, to na jakiej zasadzie polskie władze państwowe mają z
                                    nim prowadzić negocjacje?

                                    Żydzi albo są obywatelami Izraela, albo obywatelami państw, w których
                                    mieszkają. Dlatego ewentualnym partnerem dla polskich władz państwowych w
                                    rozmowach dotyczących interesów swoich obywateli, powinny być przedstawiciele
                                    odnośnych państw.

                                    Polski rząd, ani polski prezydent nie powinni prowadzić żadnych negocjacji z
                                    podmiotami, których reprezentatywność jest wątpliwa i które w związku z tym nie
                                    mogą zaciągać wobec Polski żadnych zobowiązań. W tej sytuacji to tylko Polska
                                    tak naprawdę jest stroną zobowiązaną.

                                    Polski rząd ani prezydent nie powinni prowadzić negocjacji zwłaszcza z panem
                                    Izraelem Singerem, który w kwietniu 1996 roku ośmielił się grozić Polsce, że
                                    jeśli nie zadośćuczyni żydowskim roszczeniom majątkowym, to „będzie upokarzana
                                    na arenie międzynarodowej”. Odrobina narodowej godności nikomu by nie
                                    zaszkodziła.


                                    Stanisław Michalkiewicz
                                    www.michalkiewicz.pl
                                    • pozarski Re: Prawda o Jedwabnem cz 6 06.02.07, 23:06
                                      No,pan Michalkiewicz moze sie mylic i nie bedzie to pierwszy raz.Bo przeciez
                                      moze tak byc,ze zydowskie gminy wyznaniowe w Polsce daly panu Singerowi
                                      pelnomocnictwa(nie wiem czy tak jest)do negocjacji z rzadem polskim?Polska
                                      chyba nie chce byc krajem,ktory chce zarobic na smierci Zydow,obywateli IIRP?
                                      • pisssmaker Pelnomocnictwa ? 06.02.07, 23:12
                                        To sie wszystko okaze. Dobrym miejscem do weryfikacji tych watpliwosci jest
                                        Polski Sąd.Amen.
    • tut_ets Re: Ambulans smierci 06.02.07, 21:40
      No, nie nowosc... :)
      • pisssmaker Zgadza sie... 06.02.07, 21:42
        Nie nowosc ze IDF strzela do cywolnej ludnosci.
        • absztyfikant Re: Zgadza sie... 06.02.07, 21:45
          Zydowskie dzieci nie sluza jako zywe tarcze...
          youtube.com/watch?v=n7ezQw1eqn8
        • pozarski Re: Zgadza sie... 06.02.07, 21:46
          pisssmaker napisała:

          > Nie nowosc ze IDF strzela do cywolnej ludnosci.
          Rzadko sie zdarza,zeby nick odpowiadal zawartosci.A tu - bull's eye.
          • pisssmaker Re: Zgadza sie... 06.02.07, 21:52
            Wole miec taki nick , jaki mam niz byc takim:
            www.liveleak.com/view?i=e1842edc4f
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka