wuj_ingemar
17.04.07, 21:29
...która zrobiła z nich tarcze strzelnicze. Na kampusach uniwersytetów
amerykańskich nie wolno nosić broni (to nie jakis regulamin wewnętrzny, to
prawo) i dlatego nikt nie mógł zatrzymać szaleńca. Mogli tylko barykadować
drzwi. Ciekawe, z jaką bezczelnością współwinni tragedii (a na pewno jej
rozmiaru) próbują wykorzystać okazję, by jeszcze bardziej ograniczyć prawo do
noszenia broni i tym samym rozszerzyć listę strzelnic, na których bandyci mogą
bezkarnie strzelać do ludzi (właśnie przeczytałem wynurzenia niejakiego
Węglarczyka i jestem wkurzony). Czy ktoś kiedyś słyszał, żeby "szaleniec"
urządził strzelaninę na posterunku policji, na strzelnicy? Ależ skąd, oni nie
są aż tak szaleni i starannie wybierają miejsca pełne bezbronnych ludzi.
Bezbronnych w imię ideologii zdurniałego lewactwa.
Z tragedii należy wyciągnąć wnioski. Mój wniosek jest taki, żeby nie zwracać
uwagi na miauczenia Węglarczyków, tylko załadować pistolet i nosić w
plecaczku. Co właśnie uczyniłem. Nie mam ochoty być martwym bohaterem (jak ten
profesor - Izraelczyk, który mógł tylko trzymac drzwi, żeby uratować
studentów). Niech sobie Węglarczyki same idą do bandytów ubrane w koszulkę z
wielką pacyfą na piersi (ułatwia celowanie, to na pewno) i wolą negocjowania.
Ja tam wolę negocjować przy pomocy CZ-75.