galgenbaum
08.07.03, 12:46
Mirmil posunal mi mysl, by napietnowac objawy podskornego antysemityzmu (PO) .
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=6868110
Proponuje by wszystkich, ktorym z uzasdnieniem mozna zarzucic PO
wnosic na te liste.
Moze w ten sposob wplyniemy na izmiane ich toku myslenia.
Na poczatek wyjasnienie co rozumiane jest pod pojeciem PO
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=6680445&a=6680445
Najwieksza tragedia Zydow jest nie to, ze ich antysemita nienawidzi, ale to,
ze lagodni i dobrzy ludzie mowia "Porzadny czlowiek, chociaz Zyd."
(Ludwik Hirszfeld)
Wlasnie taki rodzaj antysemityzmu wydaje mi sie szczegolnie niebezpieczny,
glownie dlatego, ze trudno z nim walczyc. Jest on silnie zakorzeniony i, co
najgorsze, wielu ludzi nie widzi w nim nic zlego. "Ja nie mam nic przeciw tym
Zydkom", mowia. Czesto nie uwazaja sie nawet za antysemitow.
To nie ten zajadly, fanatyczny, przez co marginalny, antysemityzm jest
grozny. Dzis nalezy rozpoczac walke przede wszystkim z
antysemityzmem "zwyczajnym", "swojskim", tym ktory pobrzmiewa w
slowach "Zydek", "Zydki."
Najbardziej irytuje i martwi mnie zadziwiajaca odpornosc sporej grupy ludzi
wierzacych, gleboko religijnych katolikow na to, co Kosciol ma do powiedzenia
w sprawie antysemityzmu. Doprawdy nie moge zrozumiec, jak, bedac swiadomym
stanowiska Kosciola wobec Zydow i judaizmu, mozna nadal trwac w
tym "podskornym" antysemityzmie.
Z antysemickimi wypowiedziami, publikacjami spotykam sie dosc czesto. Jednak
jest cos, co bardzo mnie cieszy, a mianowicie to, ze nie ma na ten
antysemityzm spolecznego przyzwolenia, ze po kazdym antysemickim wybryku
zrywaja sie od razu glosy protestu, potepienia.