26.09.07, 14:43
Od kilku lat trabie jakie jest jedyne sensowne rozwiazanie problemu Iraku po
inwazji USA.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=32214014&a=32214014

Moze wreszcie:
blog.washingtonpost.com/the-trail/2007/09/21/biden_gets_vote_on_iraq_plan.html

Obserwuj wątek
    • kyle_broflovski Re: Nareszcie 26.09.07, 15:40
      skad ta pewnosc ze rozwiazanie proponowane jest sensowne, wszelkie informacje o
      iraku pochodza z tych samych zrodel co to trabily o broni masowego razenia. te
      same zrodla mowia kto kogo morduje lat temu pare w basra policja iracka
      aresztowala 2 czlonkow sas eltarnej jednostki wojskowej brytyjskiej jak sobie
      przebrani za arabow po wiecach arabskich jezdzili z bronia i materialami
      wybuchowymi w bagazniku. ponoc nawet do arabow strzelali od czasu do czasu. gdy
      wladze basry nie chcialy ich wydac na zadanie brytyjczkow. brytyjczycy otwarli
      sobie drzwi aresztu czolgami. a co z tym zbrojeniem sojuszniczych plemion co to
      pomagaja amerykanom w walce z alkida? duzo nie potrzeba w kraju tak spie..nym
      jak irak aby zachecic lokalnych do wzajemnego mordowania . takie wzajemne
      mordowanie jest bardzo dore dla okupanta bo daje pretekst do dalszej okupacjii
      pomaga kontrolowac sytuacjie. najpowazniejszy problem jaki maja amerykanie w
      iraku to przepchniecie ustawy przez parlament iracki o ropie ktura pozwoli na
      sprywatyzowanie ropy. rozbicie iraku na kilkanascie bananowych republik z
      pewnoscia ten proces ulatwi.
      • thannatos Re: Nareszcie 26.09.07, 16:30
        Ewidentnie widac, ze nie przeczytales mojej wypowiedzi ani propozycji Bidena,
        ani propozycji, a sie wypowiadasz.
        planforiraq.com/plan


        > skad ta pewnosc ze rozwiazanie proponowane jest sensowne, wszelkie informacje o
        > iraku pochodza z tych samych zrodel co to trabily o broni masowego razenia.

        Przede wszystkim plan ten zaklada, ze w Iraqu pojawia sie INNI obserwatorzy od
        tylko wojsk koalicyjny wiec juz Twoj pierwszy argument odpada. Po drugie - wojsk
        amerykanskich prawie tam nie bedzie, wiec nie bedzie watpliwosci "kto". Po
        trzecie - jak sie rozdzieli "lokalnych" to jak sie beda mieli niby mordowac?

        Pozostale Twoje problemy tez ten plan "rozwiazuje". Poczytaj, pomysl, moze pojmiesz.
        • kyle_broflovski Re: Nareszcie 26.09.07, 17:57
          przeciez jestes inteligetny facet powinienes pewne rzeczy chwytac. jesli
          przejzysz pozolkle gazety to dowiesz sie ze nie planowano siedzenia w iraku
          przez wiele lat. oczekiwano powitania z chlebem i sole. przywieziono nawet na
          czolgach nowy rzad iracki. dzis mamy 2007 , rzad w bagdadzie choc marionetkowy
          ustawy o ropie przepchac nie chce i nie mysli o zapraszaniu amerykanow do
          pozostania.

          po wyjsciu amerykanow irak moze wpasc w obiecia iranu zamiast wyrazic prosbe o
          pobyt wojsk amerykanskich w bazach ktore amerykanie w iraku buduja. wzajemne
          mordowanie irakijczykow ( moze robia to jacys kontraktorzy )tylko dostacza
          argumentu za dalsza okupacja. zblizaja sie wybory i nawet wymozdzone
          spoleczenstwo amerykanskie zaczyna kapowac ze cos nie idzie jak mialo.
          istniejacy mechanizm polityczny wymaga zgody wyborcow na dalsze mordowanie wiec
          sprzedaje sie im nowy bullshit bo w stary tylko najbardzie zlabatomizowani wierza.

          wojska amerykanskie pozostana zgodnie z planem w zbudowanych juz bazach.

          czytaj uwaznie ten fragment

          Responsibly Drawdown US Troops

          * Direct U.S. military commanders to develop a plan to withdraw and
          re-deploy almost all U.S. forces from Iraq by the summer 2008
          * Maintain in or near Iraq a small residual force
          • thannatos Re: Nareszcie 26.09.07, 22:46
            Kyle, dzieki za komplement. Ale nie trzeba duzej inteligencji, zeby
            zobaczyc, ze utrzymanie status quo w Iraku nie ma sensu. Wlasnie
            jako antybushysta uwazam, ze nalezy podzielic Irak. Bo Bush z uporem
            maniaka jedyne co potrafi robic, to nic nie zmieniac, aby tylko nie
            bylo gorzej. Czyli jedynie oddala nieuniknione poza swoja kadencje.

            Sa tylko dwa inne wyjscia, oba konczace sie wlasciwie tym samym -
            podzialem Iraku:
            1. Natychmiastowe wycofanie wojsk amerykanskich bez wprowadzenia
            wojsk ONZ. Skutki natychmiastowe:
            - prawie natychmiastowa rzez sunnitow przy ich zacietym oporze.
            - inwazja Turcji na teren Kurdystanu z lub bez zgody Iranu. Jesli
            bez zgody - potencjalna wojna na wzror iracko-iranskiej, gdyz
            Amerykanie nie omieszkaja popierac Turcji, tak jak popierali
            Saddama. Potencjalne rozszerzenie konfliktu o Syrie i Izrael.

            Skutek koncowy: w najlepszym razie po krwawych rzeziach i/lub
            wieloletniej wyniszczajacej wojnie, powstanie szyickiego Iraku
            uzaleznionego politycznie i militarnie od Iranu. Bedzie to absolutna
            kleska USA, gdyz stanie sie dokladnie odwrotnie niz zakladano
            atakujac Irak.

            2. "moje wyjscie" - sensowny podzial Iraku na 3 bardzo niezalezne od
            siebie strefy; wzmocnienie wladzy lokalnej; zezwolenie na wejscie
            wojsk ONZ do Kurdystanu; wycofanie sie wojsk USA z czesci szyickiej
            i kurdyjskiej. Zostawienie kontyngentu w czesci sunnickiej, aby
            uniemozliwic rzez sunnitow, w przyszlosci planujac wprowadzenie tez
            tam wojsk ONZ w miejsce Amerykanskich. Takie wyjscie TEZ bedzie
            polityczna kleska USA, gdyz wzmocni niesamowicie Iran, ale bedzie to
            wyjscie z jako-taka twarza i pozostawienie po sobie w miare
            ustabilizowanego regionu.

            Czwartego wyjcia nie ma. Teoretycznie mogloby to byc osadzenie na
            tronie w Iraku jakiegos tyrana podobnego do Saddama, ale
            przynajmniej czesciowo lojalnego USA - taka druga Arabia Saudyjska.
            Wobec potegi politycznej Iranu jest to wyjscie nierealne. Taki tyran
            nie utrzymalby sie samodzielnie, ONZ nie chcialoby sie w to bawic, a
            pozostanie wojsk USA nie rozni sie niczym od obecnego "wyjscia" GWB.

            Wiec... ktore wybierasz?
            • kyle_broflovski Re: Nareszcie 26.09.07, 23:24
              celami tej wojny byly jak zawsze kontrola i szmal ropa , gaz , bazy wojskowe i
              manipulacja w regionie.
              niestety wybor do nas nie nalezy. dla ludzi ktorzy ta wojne zaczeli nie wazne
              jest to sie stanie. nam pozostawia sie tylko spekulowanie na temat tego co
              dzieje sie za polityczna kurtya.

              poniewaz mechanizm polityczny jest taki a nie inny rzuca nam sie za posednictwem
              mediow rozne mniej lub bardziej glupsze pomysly i zrecznie podsuwa rozwiazania.
              mechanizm ten jest widoczny jak spozysz na naglowki gazet i zastanowisz sie jak
              bullshit ktorym nas sie nieustannie karmi oderwany od naszego codziennego zycia.
    • you-know-who dwie uwagi 26.09.07, 18:33
      o rozwiazaniu sprawy wojny domowej nie decyduje waszyngton.
      ja tez moge wydac oswiadczenie ze po burzliwej dyskusji popieram nadejscie zimy.
      to polityka wewnetrzna usa. za duzo sluchacie mediow ktore nic poza
      komentowaniem przespinowanych newsow nie umieja lub nie chca zrobic.

      czy to przy uzyciu marionetek, czy scenariusza jugoslowianskiego,
      celem neokonow zawsze bylo zniszczenie i/lub podzial iraku,
      a.k.a. demokratyzacja.
      rodzi to oczywiscie pytanie, jak neokoni czyli glownie zydzi mogli zapomniec o
      arcywrogu iranie.
      mimo przecenianego na swiecie sprytu, uwierzyli w swoj plan:
      irak to poczatek, zaraz potem syria i iran.
      • cs137 Re: YKW: 26.09.07, 19:56
        Hej, powiedziałbyś kiedys coś "od siebie"...

        Bo na razie to mam nieodparte wrażenie, że w odnosnej sprawie działasz jako
        "stacja przekaźnikowa" propagandy wymyślanej przez innych.

        PS: Widziałem sie przed tygodniem z naszym wspólnym przyjacielem w MD, kazał Cie
        pozdrowić.
        • kyle_broflovski Re: YKW: 26.09.07, 21:04
          o powtarzaniu

          kontrola mas bez caglego powtarzania bullshitu jest trudna (ciagle straczenie po
          pewnym czasie nie skutkuje). w obowiazujacym mechanizmie politycznym potrzebna
          jest zgoda wyborcow przynajmniej w terii. dlatego media wkolko ucza nas jak
          myslec poprzez cagle powtarzanie (powtarzanie - element zapamietywania). ten
          process skutecznie moze odebrac zdolnosc samodzielnego myslenia.
          skutki zilustruje opowiadaniem i filmikiem.

          rok 1981 jedno z duzych miast polskich, 1 maja,zadyma, mlody czlowik biegnie
          ulica , gliniarze gonia go suka, dopadaja, dwoch wykreca rece do tylu, jeden
          chwyta za wlosy i wali glowa w maske samochodu. przechonie praworzadni nie
          reaguja, slusznie , moze gowniarz zgwalcil matke albo okradl bank, nie
          praworzadni tez nie reaguja bo moze gliniarz wyciagnie spluwe i zabije strzalem
          w glowe albo watrobe. kazdy odwraca glowe. nagle do gliniarzy bijacych gowniarza
          podchodzi sucha staruszka o laseczce. i pyta gliniarzy czy sie nie wstydza bic
          gowniarza ktory nie stawia oporu. gliniarze sie nie przypie..li jej pala ,
          zaczerwienili sie wskoczyli w suke i odjechali.

          nie tak dawny przypadek w linku
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=69529150
          reakcja niedoszlego pasterza narodu nie dziwi bo szacunek do wyborcow politycy
          najczescie trzymaja w 4 literach, gliniarze coz robia to za co im sie placi i
          saraja sie robic to jak najlepiej, generalna publika zachowuje sie podobnie, nie
          reaguje. wszystko zobaczyc mozne na youtube nie fox nie cnn
        • you-know-who jeszcze troszke propagandy, ok? 26.09.07, 21:43
          drogi cs137, jest wrecz odwrotnie, jak zaczynalem siac moja propagande
          antybuszowska, prawie wszyscy w usa (oprocz srodowisk naukowych, do ktorych sie
          zaliczasz), no i oczywiscie prawie cala polonia ktora znalem, mowili gromko 3 x
          TAK.

          dopiero po pewnym czasie w wiekszosci, stopniowo, takze ludzie mniej obeznani ze
          swiatem niz profesorowie przylaczyli do mnie :-)

          ooo, cos sobie przypomnialem, musze zrobic troche propagandy.
          czy wiesz ze tytul ksiazki ktora czytales w samolocie do marylandu jest juz byc
          moze w bazie danych w twojej teczce?
          to niesamowite... ja to popieram, zawsze cenilem u ludzi zainteresowanie ksiazkami!

          www.wired.com/politics/onlinerights/news/2007/09/flight_tracking
          pzdr!
          • cs137 Re: Przeciwko propagandzie antybuszowskiej nic nie 27.09.07, 03:44
            mam. Natomiast mogłbys nie używac "templates" zywcem wziętych z "Trybuny Ludu" z
            lat 1960-tych i 1970-tych. Jak czytam niektore Twoje posty, to mam wrazenie, że
            czytam artykuły z "Trybuny" z tamtych lat, w których tylko pozmienaiłes niektore
            słowa: np. "zachodnioniemieccy rewizj0oniści" --> "neokoni", i tym podobnie.

            Wybacz krytykę, ale uważam, ze jesłi już koniecznie musisz używać "tempalte-ów",
            to weż z jakiejś lepszej gazety.
            • you-know-who prawdziwa cnota krytyk sie nie boi 27.09.07, 06:23
              krytykuj do woli. to prawda, ze czasem jak forum schodzi na p(i)sy i nie widac
              ciekawszych tematow, pozostaje staly temat wojny. nie moja wina. malo kto chce
              polemizowac o edypie,
              a i inne tematy tez jakos zanikly. drugi, czyli okragly, swiat dryfuje na wschod
              (bliski). rzuc cos mundrego to bedzie o czym gadac. mi sie nie chce wymyslac. od
              wymyslania jest pf, ale on opuszcza dyzury.

              rzuc ty cos: wykaz ze wojny nie wywolali neokoni tylko saddam, ahmadeusz, albo
              ktos taki. lubisz neokonow?
              • cs137 Re: prawdziwa cnota krytyk sie nie boi 27.09.07, 09:34
                ani sie nie czuje dotknieta, prawda? Krytykowałem jedynie formę.

                Kto wywołał? Ano, dla mnie już na jesieni poprzedającej wojne było dosyć jasne,
                że Bush prze do zbrojnej konfrontacji. Już na jesieni donoszono o dużych
                transportach sprzętu wojennego w rejon Zatoki. A takiego sprżetu nie posyła się
                na drugi koniec swiata tylko po to, by go przywieźc z powrotem, nie uzywszy go
                do niczego.

                Saddam, w sposób oczywisty, wojny - tej wojny - nie wywołał. Mozna się tylko
                zastanawiać, co by było, gdyby ugiął się i wpuścił wszelkich mozliwych
                inspektorów, a ci by stwierdzili, że BMR on nie posiada. Czy wtedy Bush by
                odpuścił, czy moze poszukał kolejnego pretekstu? Ale tu już mozna tylko snuć
                spekulacje.

                Z tą wojną to mogło byc tak, jak z reakcją faceta spod budki z piwem. Ktos go
                pobił, ale on nie moze sie temu komus tak samo odwdzięczyć. No to po prostu
                wyładowuje sie na kims innym, z którym ma jakies zadawnione porachunki, i
                spuszcza mu lanie.
                • you-know-who Re: prawdziwa cnota krytyk sie nie boi 27.09.07, 21:55
                  > ani sie nie czuje dotknieta, prawda?
                  oczywiscie.

                  > A takiego sprżetu nie posyła się
                  > na drugi koniec swiata tylko po to, by go przywieźc z powrotem, nie uzywszy go
                  > do niczego.

                  oczywiscie, gospodarskie podejscie do sprawy (wlasnych) pieniedzy.
                  zreszta, pamietajmy ze to mialo byc potrojnie gospodarskie podejscie do sprawy,
                  po w kolejce byly syria i (mniej pene, bo jednak sie go zawsze bali) iran.
                  wiekszosc sprzetu mogla byc uzyta ponownie, potem porzucona.


                  > Saddam, w sposób oczywisty, wojny - tej wojny - nie wywołał.

                  saddam chcial trzymac fason wobec sobie podobnych kacykow z okolicy,
                  bal sie moze ze jak sie calkowicie podda zaczna sie tez wieksze
                  zakusy wewnetrzne na tron? kto wie.. saddam byl wystarczajaco glupi zeby nie
                  wyczuc bluesa w 1991r., i jak widac w 2003r. mniejsza o niego.

                  > Mozna się tylko
                  > zastanawiać, co by było, gdyby ugiął się i wpuścił wszelkich mozliwych
                  > inspektorów, a ci by stwierdzili, że BMR on nie posiada. Czy wtedy Bush by
                  > odpuścił, czy moze poszukał kolejnego pretekstu? Ale tu już mozna tylko snuć
                  > spekulacje.

                  latwo przewidziec. buszowi nie wystarczyly inspekcje. przeciwnie, torpedowal i
                  przerywal niewygodne inspekcje.
                  podobnie jak madelaine albright w jugoslawii, metoda byla taka zeby stopniowac
                  zadania az do rzeczy niemozliwych, ale nie w sposob oczywisty niemozliwych. np.
                  zeby wojsko amerykanskie moglo jezdzic bez kontroli po calym terenie iraku jak
                  po swoim czy cos podobnego.

                  > Z tą wojną to mogło byc tak, jak z reakcją faceta spod budki z piwem. Ktos go
                  > pobił, ale on nie moze sie temu komus tak samo odwdzięczyć. No to po prostu
                  > wyładowuje sie na kims innym, z którym ma jakies zadawnione porachunki, i
                  > spuszcza mu lanie.

                  swiat jest na tyle zlozony ze nigdy nie ma jednego jedynego powodu niczego.
                  jesli zazabia sie dostateczna liczba mniejszych kolek, lub
                  jedno duze porusza inne mniejsze, ktorym nie przeszkadza obrot w dana strone,
                  machina rusza. np. w 1991 nie ruszyla bo bush starszy pedalowal w innym kierunku
                  niz neokoni.

                  zgadywanie co bylo 'powodem' (l. pojedyncza) jest dlatego uproszczone. usa
                  sklada sie nie tylko z: pazernego rycerza oil industry dicka cheneya,
                  szukajacego zemsty za historie z tatusiem i chwytajacego sie jedynego pomyslu na
                  (w koncu!) wyroznienie sie malego busza, 4 rodzajow wojsk starajacych sie nie
                  baczac na pretekst budowac nowe bazy i powiekszac swoj budzet, z kongresu
                  siedzacego w kieszeni u lobbystow, z kontraktorow wietrzacych zapach swiezo
                  wydrukowanej federalnej gotowki, z majacych swe interesy na zupelnie innej
                  polkuli neokonow, z imperialnych strategow konca ropy i walki cywilizacji, czy w
                  koncu z czekajacych na powtorne nadejscie chrystusa funadamentalistow
                  chrzescijanskich plus palacych sie do bijatyki po 9/11 patriotycznych redneckow
                  w gm (gmc :-) pickup trucks.

                  ja mam wrazenie ze usa prowadza nie od dzis polityke twardej dominacji
                  (wystarczy przeczytac 2002 ntnl security strategy
                  www.whitehouse.gov/nsc/nss.pdf ), niektorzy moga to nazwac wojskowej
                  okupacja swiata dla wyssania surowcow i zapewnienia rynkow zbytu. nazwa czesciej
                  spotykana to demokratyzacja lub urynkowienie.
                  nie oczekuje radykalnej zmiany zachowania usa (straszenie atomem, dalsze
                  umacnianie pajeczyny militarnej, czyli znowu - gospodarcza utylizacja
                  hardware'u, przynajmniej do czasu kiedy nastapi dzien kiedy swiat powroci do
                  multipolarnej power politics z azja zajmujaca polowe stolu, a ropa zacznie byc
                  rarytasem.)

                  ta strategia wymaga kontroli (chociaz nie okupacji w irackim stylu!) BW. bylaby
                  utrudniona po wielkim zwyciestwie osamy b w arabii saudyjskiej, przy uzyciu
                  nozykow do kartonu.
                  [w zalonie dymnej tuz po 911 wyniosly sie z ziemi swietej, tj. arabii
                  saudyjskiej, co bylo jednym z glownych zadan bin ladena.
                  poletko saddama bylo tez dobrym punktem wypadowym na wrogow bardzo
                  zaprzyjaznionego pasozyta politycznego.
                  • gosc88 Do y-k-w & ces 27.09.07, 22:32
                    Ciekawe czy odwiedzilisci strone:
                    www.newamericancentury.org/ ??
                    Moze ona niezle sie wpasowywac w kontext waszej rozmowy.

                    P.S. Hi ces. Z tym pentagonem to dajmy se juz spokoj.
                    • you-know-who Re: Do y-k-w & ces 28.09.07, 03:49
                      strona b. relewantna, ale staralem sie wykazac ze ten silnik moglby i raz juz
                      zostal zablokowany. ostatnio nie byl, wrecz przeciwnie, wystapilo sprzezenie
                      zwrotne z buszem mniejszym jako nominalnym decider'em. mysle, ze (parafrazujac
                      slowa hitlera tuz przed smiercia) minie 100 lat zanim idea (ideologia)
                      neokonstwa odrodzi sie.

                      czy az tyle czasu jeszcze BW przetrwa w rozpoznawalnej postaci, tego nie wiemy.
                      cyka bomba demograficzna. nie ma zartow. w izraelu moze dojsc do jednej z dwoch
                      strasznych rzeczy: wojny (i wydalenia arabow) lub sprawiedliwego pokoju (i
                      oddania czesci ziemi nie tak przeciez dawnym wlascicielom). sprawe utrudnia
                      rozgrywanie jednych arabow przeciw drugim, i ogolnie znecanie sie
                      bialo-niebieskich nad reszta, a w odpowiedzi prymitywny i grozny fundamentalizm
                      czarno-zielonych.
    • cs137 Re: Nareszcie 26.09.07, 18:33
      thannatos napisał:

      > Od kilku lat trabie jakie jest jedyne sensowne rozwiazanie problemu Iraku po
      > inwazji USA.
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=32214014&a=32214014
      >
      > Moze wreszcie:
      > <a
      href="blog.washingtonpost.com/the-trail/2007/09/21/biden_gets_vote_on_iraq_plan.html"
      target="_blank">blog.washingtonpost.com/the-trail/2007/09/21/biden_gets_vote_on_iraq_plan.html</a>
      >
      >
      W tamtym Twoim poście Cie poparłem (pisząc wtedy jeszcze jako t0g), dzis nie
      mniej mocno popieram, co znów napisałes.

      Szczególnie utworzenie Kurdystanu. My Polacy powinniśmy odczuwać specjalną
      solidarność z tym ludem, wiedząc, jak to jest, gdy naród żyje w kilku
      rozbiorach. Ten Kurdystan, który mozna utworzyć, to tylko pewna analogia
      Księstwa Warszawskiego, a nie takiego państwa, które się temu dzielnemu narodowi
      należy.

      O Kurdach, moze to smieszne - ja dowiedziałem sie pierwszy raz w życiu z lektury
      książek Karola Maya, tego od "Winnetou". Po wojnie wydawano w PRL-u tylko kilka
      tytułów tego niezwykle płodnego pisarza (czy też moze grafomana? - ale warsztat
      miał dobry, teenager-owi jego teksty świetnie sie czytały). Ale mój kolega miał
      w piwnicy ze trzydzieści innych tomów wydanych przed wojną, no i ja je wszystkie
      zmogłem - bez męki - i jeden z tych tomów nosił tytuł "Przez dziki Kurdystan".

      Głowny bohater i narrator w ksiązkach Maya był zawsze ten sam, tylko w "serii
      azjatyckiej" zwał sie on nie Old Shatterhand, a Kara Ben Nemzi.
    • felusiak1 Świetny plan 27.09.07, 02:22
      Tyle, ze dziecinnie naiwny.
      Zwykle takie plany wymyślane są przez chcącą dobrze licealną młodzież,
      przepełnioną idealizmem. Takie sztubackie fantazje.

      Nie mam już siły i checi aby pisać jak wyglada rzeczywistość a tu znowu muszę. W
      obecnej chwili USA wykonuje rezolucje RB ONZ, a ta rezolucja gwarantuje
      integralność terytorialną Iraku. Aby to zmienić potrzebna jest nowa rezolucja.
      Proszę, powiedzcie mi jaki interes mają Chiny i Rosja w udzielaniu pomocy
      amerykanom zaangazowanym po uszy w Iraku? Obecna sytuacja osłabia USA.
      Niepodległy Kurdystan to nie tylko Turcja ale też Iran. Rosja nie wbije Turcji
      noża w plecy
      nic z tych rzeczy, a Chiny nie nadepną Iranowi na odciski. Dalej, podział na
      państwo sunnitów i państwo szyitów wzmacnia Iran ale
      z drugiej strony napotka opór Arabów, którzy są sunnitami w znakomitej
      wiekszości i którym juz dziś nie leży wzrastajacy
      zakres wplywów szyickiego Iranu.
      A wygladało takie proste. Tu sie zrobi tam naklei sie plaster a gdzieś indziej
      troche bandaża i wszystko bedzie pieknie.
      Innymi słowy, plany podziału terytorium Iraku na kilka państw
      włóżmy miedzy bajki.
      • thannatos Re: Świetny plan 27.09.07, 02:38
        Ja bym raczej miedzy bajki wlozyl proby utrzymania Iraku w jednej calosci.

        Chyba, ze mowimy o zamordyzmie typu Saddama z jednej strony, albo o wieloletniej
        wojnie domowej pod czujnym okiem kontyngentu ameryknaskiego z drugiej.
        • hubert100 Re: Świetny plan 27.09.07, 04:20
          Bush jak przegra wybory to niech sie przechsci na Islam i zasiadzie
          na tronie w Iraku.Nie wyjada dopuki jest ropa w Iraku.Jedyne co by
          pomoglo to zrobic drugi Vietnam. Rosja i Chiny musi podeslac dobrej
          broni i nawet troche chinskich ochotnikow byloby wskazane. Wtedy
          beda mieli alternatywe:wyjechac na nogach lub w workach plastykowych.
        • felusiak1 Re: Świetny plan 27.09.07, 05:44
          Być może masz rację w stwierdzeniu, że Iraku nie da sie utrzymać w jednej
          całości, chociaż niekoniecznie podzielam taki punkt widzenia.
          Natomiast twój plan wymaga zgody Chin i Rosji, którym zakończenie amerykańskiego
          zaangazowania w Iraku niekoniecznie jest na rekę.
          Każdy popycha swoje partykularne interesy.
          • you-know-who swiat f1 27.09.07, 06:59
            rezolucje onz? wymagana jest zgoda rosji i chin?
            zaraz rzuci argument ze irak jest niezaleznym panstwem

            chyba kontaktuje sie z istota z innej planety!

            przeciez o tym na ile czesci i po ile decyduje senat imperium,
            a nie jacys ludzie w koszulach nocnych.

            news.monstersandcritics.com/middleeast/news/article_1360070.php/US_Senate_calls_for_Iraqs_partition
            • hubert100 Re: swiat f1 27.09.07, 07:41
              Czy ja czytam ludzi z Marsa? Co po tylu przykladach over and over
              again nie zorientowali sie jeszcze ze Felusiak to pekniety kondom?
            • zbalansowany irak 27.09.07, 07:50
              Napad na Irak odbyl sie na zlecenie / rozkaz / za namowa
              (niepotrzebne skreslic) lobby syjonistycznego w USA. Irak i Iran to
              byli dwaj najwieksi wrogowie Izraela. Okupacja dalej jest prowadzona
              na zyczenie tego lobby, chociaz nie ma ona zadnego sensu dla
              Amerykanow. Zydzi dobrze wiedza ze jakikolwiek rzad powstanie w
              Iraku, to i tak bedzie wrogo nastawiony do okupujacego Palestyne
              sztucznego tworu jakim jest Eretz. Logicznym dla nich rozwiazaniem
              bylby podzial Iraku, a jeszcze lepiej zwasnienie wszystkich stron i
              doprowadzenie miedzy nimi do wojny domowej co wyeliminowaloby Irak
              jako przeciwnika Hutzpalandu na dlugie lata. Stad "pomysly"
              podzielenia Iraku sa tylko konsekwencja polityki Izraela i jego
              pieskow w USA. A Amerykanie niech charuja i placa rachunki za ten
              bajzel.
              • thannatos Re: irak 27.09.07, 12:40
                Widzisz, roznica miedzy nami jest taka, ze ja popieram Izrael jako idee (choc
                moge sie nie zgadzac z niektorymi poczynaniami rzadzacych Izraelem) i nie widze
                nic zdroznego w eliminacji rezimu Saddama jako przeciwnika Izraela.

                Druga roznica jest fakt, ze zdajesz sie nie dostrzegac konsekwencji NIE
                podzielenia Iraku i tylko opowiadasz jakim to zlem bedzie podzielenie go. Wbrew
                temu co piszesz, podzielenie Iraku ZWIEKSZY zagrozenie Izraela, gdyz bez
                trwajacej wojny domowej sunnici beda mieli grunt do dogadania sie z Syria, a
                szyici z Iranem.
                Wiec, musze Cie zmartwic, Twoj argument nie ma sensu. Moze nie zauwazyles, ale
                sunnicka Syria wspolpracuje ostatnio z szyickim Iranem bez wiekszych problemow.
                Dodanie obu krajom nowych sojusznikow, raczej nie poprawi sytuacji Izraela.
                Dlatego podzial Iraku nazywam "kleska USA", gdyz niewatpliwie jednym z celow
                inwazji byla ochrona Izraela. Tylko, ze nastepnych krokiem mialo byc utworzenie
                panstwa na wzor Iranu pod rzadami Szacha. Nie udalo sie. Teraz czas pomyslec jak
                najlagodniej przyznac sie do kleski i jak najsensowniej zreperowac wyrzadzone
                szkody. Podalem juz istniejace alternatywy w poprzednim poscie:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=69602143&a=69625551

                Ktora z nich wybierasz?
                • de_oakville Re: irak 27.09.07, 13:55
                  cs137 napisal:

                  >Z tą wojną to mogło byc tak, jak z reakcją faceta spod budki z >piwem. Ktos go
                  pobił, ale on nie moze sie temu komus tak samo >odwdzięczyć. No to po prostu
                  wyładowuje sie na kims innym, z którym >ma jakies zadawnione porachunki, i
                  spuszcza mu lanie.

                  I w ten sposob wszyscy mogli zobaczyc, ze facet nie "stracil jaj", nawet po tym
                  jak jakis zwariowany slabeusz (mniej wiecej taki sam jak ten, ktory strzelal do
                  Johna Lennona, bo cos sobie "ubzdural") zaszedl go od tylu, uderzyl znienacka
                  mlotkiem w potylice, a potem zwial. A teraz sie chowa po jaskiniach. Gdyby po
                  tym ciosie facet jednak "stracil jaja" i nic nie robil, to wszyscy inni
                  stuknieci by pomysleli, ze teraz to juz mozna go zawsze bic. Taka jest niestety
                  psychika "ciemnej gawiedzi" spod budki z piwem.
                  • thannatos Re: irak 27.09.07, 14:47
                    Majaczysz, ale juz taka Twoja dola.
                    • de_oakville Re: irak 27.09.07, 18:52
                      thannatos napisał:

                      > Majaczysz, ale juz taka Twoja dola.

                      Pomajacze wiec jeszcze troche. Tutaj nie chodzi o zadna rope ani o inne
                      wyswiechtane bzdury, ktore niektorzy na tym forum ciagle powtarzaja jak papuga,
                      tylko - nie owijajmy w bawelne ani nie chowajmy glowy w piasek, o wojne pomiedzy
                      wartosciami cywilizajci zachodniej a radykalizmem islamskim, walke ktora moze
                      potrwac jeszcze dobrych "kilka lat" (a moze i dziesiatek lat). W drugiej wojnie
                      swiatowej tez nie chodzilo o zadne "zloto dla zuchwalych" ani o zmuszenie
                      Wernera von Brauna aby pracowal dla USA zamiast dla Hitlera, tylko o obalenie
                      groznego i nieludzkiego dyktatora III Rzeszy i jego japonskich odpowiednikow. A
                      "zloto dla zuchwalych" i Werner von Braun to byly "zdobycze" na marginesie, przy
                      okazji, ktora sie tu nadarzyla. Podobnie jest z ropa - trudno jej w Iraku nie
                      zauwazyc, ale nie jest to zaden glowny cel. A panstwa Zachodu zamiast trzymac
                      sie solidarnie razem rozgrywaja czesto swoje prywatne "partie szachow" ku
                      uciesze stron trzecich, zainteresowanych w maksymalnym oslabieniu USA i Zachodu,
                      aby upiec na tym ogniu swoja "pieczen".
                      • thannatos Re: irak 27.09.07, 20:01
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=69602143&a=69652582
                      • gosc88 Re: irak 27.09.07, 20:22
                        de_oakville napisał:

                        > tylko - nie owijajmy w bawelne ani nie chowajmy glowy w piasek, o
                        > wojne pomiedzmy wartosciami cywilizajci zachodniej a radykalizmem
                        > islamskim, ......

                        A nie dorzucisz tu:

                        > O zabezpieczenie bezpieczenstwa Izraelowi ??

                        Jesli dorzucisz, to ciekawe ktory powod jest nr:1 a ktory nr:2 ?
                        • thannatos Re: irak 27.09.07, 21:27
                          Nie oczekuj od niego sensownej odpowiedzi - ten czlowiek jest typowym
                          przedstawicielem sposobu myslenia "bialych osadnikow", ktorzy gdzie sie nie
                          pojawili musieli "wytepic tych brudnych dzikusow". Tacy nie rozumieja zadnej
                          innej argumentacji. On ma tylko dwie wizje - dobrzy "my", zli "oni" - nie ma nic
                          po srodku.
                          • hubert100 Re: irak 27.09.07, 23:53
                            Zapytajcie sie tego "peknietego kondoma" czy dalej twierdzi ze
                            poszli do Iraku "uszczesliwic" ludzi i zaprowadzic" wolnosc i
                            demokracje", bo Greenspan twierdzi w swojej ksiazce ze poszli po
                            rope naftowa.Izrael tez potrzebuje rope.Teraz dostaje z Rosji.Cena
                            za duza i zrodlo niepewne.Cos zamknol ta swoja parszywa morde i
                            przestal pisac!
                          • de_oakville Re: irak 28.09.07, 00:52
                            thannatos napisał:

                            > Nie oczekuj od niego sensownej odpowiedzi - ten czlowiek jest typowym
                            > przedstawicielem sposobu myslenia "bialych osadnikow", ktorzy gdzie sie nie
                            > pojawili musieli "wytepic tych brudnych dzikusow".

                            To niezupelnie tak. Nigdy nie mialem zadnych uprzedzen ani narodowych ani
                            rasowych. Kiedy przed prawie 20 laty niemal przez rok przebywalem w Niemczech
                            czekajac na wyjazd do Kanady, zakwaterowano mnie w "heim'ie" dla obcokrajowcow w
                            jednym pokoju z pewnym Pakistanczykiem. Bylo to na dlugo przed 9/11 i nie mialem
                            wtedy oczywiscie zadnego pojecia o tym, ze pomiedzy Islamem i zachodem istnieje
                            jakis konflikt jawny lub ukryty. W stosunku do Pakistanczyka bylem nastawiony
                            przyjaznie, on to zreszta odwzajemnial i czestowal mnie roznymi swoimi
                            egzotycznymi potrawami, ktore sam gotowal. Bardzo mi smakowaly - byly swietne.
                            Mowil, ze cieszy sie, ze mieszka wlasnie ze mna, bo jestem OK i trzymam respekt,
                            gdyby natomiast mieszkal z kims "zlym", to sam tez bylby "zly". Powtarzal to do
                            znudzenia. Obok mieszkali jednak jacys nieciekawi "auslanderzy" z Iranu (10 lat
                            "paki" za sama twarz), ktorzy pili i ciagle szukali zaczepki. To oni byli
                            nastawieni agresywnie i nieprzyjaznie w stosunku do mnie, a nie ja do nich. I to
                            bez zadnego powodu. Nie dalem sie wtedy sprowokowac, choc musialem nieraz udac
                            "ze pada deszcz kiedy pluja" - bylem tam tylko przez tydzien lub dwa i nie
                            chcialem miec "zszarganej" kartoteki policyjniej (nie wazne czy mnie pobili, czy
                            ja kogos pobilem, ale bralem udzial). Moglbym miec potem trudnosci w wyjezdzie
                            do Kanady, gdyz kraj ten przyjmowal tylko ludzi nie notowanych. Takich
                            agresywnie nastawionych bez powodu typow (juz nie do mnie, ale do otaczajacej
                            ich rzeczywistosci), pochodzacych z krajow wiadomego kregu kulturowego
                            spotykalem potem czesciej, byli na Zachodzie a wszystko im sie nie podobalo i
                            ciagle pytali "dlaczego?" jakby sami pochodzili z krajow o wyzszej cywilizacji.
                            Po co wiec, tu przyjechali. Nieprzystosowani i o znacznie mniejszej tolerancji
                            do ludzi z otoczenia, ktore ich przygarnelo, niz otoczenie to mialo kiedykolwiek
                            w stosunku do nich.
                            • thannatos Re: irak 28.09.07, 03:50
                              de_oakville napisał:

                              pochodzacych z krajow wiadomego kregu kulturowego
                              > spotykalem potem czesciej, byli na Zachodzie a wszystko im sie nie podobalo i
                              > ciagle pytali "dlaczego?" jakby sami pochodzili z krajow o wyzszej cywilizacji.
                              > Po co wiec, tu przyjechali. Nieprzystosowani i o znacznie mniejszej tolerancji
                              > do ludzi z otoczenia, ktore ich przygarnelo, niz otoczenie to mialo kiedykolwie
                              > k
                              > w stosunku do nich.

                              Patrz, ja tez o takich slyszalem:
                              naszageneracja.com/pl/migawki/polka-zamordowa-a-swojego-pracodawc-5.html
                              www.tvn24.pl/12691,1522313,0,1,wiadomosc.html
                              • de_oakville Re: irak 28.09.07, 12:32
                                thannatos napisał:

                                > Patrz, ja tez o takich slyszalem:
                                >naszageneracja.com/pl/migawki/polka-zamordowa-a-swojego-pracodawc-5.html
                                >www.tvn24.pl/12691,1522313,0,1,wiadomosc.html

                                Polacy - z punktu widzenia wiekszosci obcokrajowcow tez pewnie nie pochodza z
                                najciekawszego kregu kulturowego. Ale Polska, podobnie jak kazdy inny kraj ma
                                dwa oblicza - to dobre i to zle. Bedac Polakiem widzi sie najczesciej tylko te
                                najlepsze cechy - najlepsi przyjaciele i znajomi jakich sie ma to przeciez
                                Polacy, i wiadomo, ze sa to "najlepsi ludzie na swiecie". Natomiast ci inni
                                rodacy, o ktorych mozna przeczytac takie historie w prasie jak te powyzej - to
                                jacys "przechodnie z ulicy", czyli nieznajomi i nie oni stanowia o charakterze
                                narodu. Tak mysli pewnie kazdy narod.

                                Opowiadal mi jeden znajomy w Kanadzie o pewnych emigrantach z wiadomego kregu
                                kulturowego (glowny temat watku), ktorzy na wszystko narzekali, a ciagle tylko
                                chwalili swoj kraj i swoja religie za ich pokojowy charakter. Nie chcieli jednak
                                i nie chca za zadne skarby wracac do tego swojego k-raju. Zapytani dlaczego
                                odpowiadaja: "A bo jak wroce, to mnie tam zgwalca, wsadza do wiezienia, poddadza
                                torturom". Chwalic, chwalic pokojowy charakter.
                                • thannatos Re: irak 28.09.07, 18:52
                                  Czyli "my=dobrzy, oni=zli". Tylko potwierdzasz moje slowa.

                                  A ja wyobraz sobie znalem kilku i Syryjczykow, i Persow, i Pakistanczykow,
                                  ktorzy byli cieplymi i milymi ludzmi, na nic nie narzekali, pracowali normalnie
                                  i zyli w spokoju.... I wolalbym z nimi kilkanascie razy bardziej przebywac, niz
                                  z duza czescia "polskiego kregu kulturowego" mieszkajacego w tak przemilych
                                  dzielnicach jak Greenpoint, NY czy Dorchester, MA.

                                  To, ze Ty mieszkales w jakims podejrzanym osrodku dla obcokrajowcow i miales do
                                  okola same zaplute mordy, nie swiadczy jeszcze, ze w "wiadomym kregu kulturowym"
                                  nie ma normalnych ludzi, tylko same "brudne dzikusy", nad ktorymi "ci dobrzy"
                                  musza zwyciezyc, chociazby mieli ich wszystkich wyrzac w pewna noc i wydusic im
                                  noworodki. Ba, ale czego nie robi sie dla "dobra"....
                                • thannatos Re: irak 28.09.07, 18:52
                                  Czyli "my=dobrzy, oni=zli". Tylko potwierdzasz moje slowa.

                                  A ja wyobraz sobie znalem kilku i Syryjczykow, i Persow, i Pakistanczykow,
                                  ktorzy byli cieplymi i milymi ludzmi, na nic nie narzekali, pracowali normalnie
                                  i zyli w spokoju.... I wolalbym z nimi kilkanascie razy bardziej przebywac, niz
                                  z duza czescia "polskiego kregu kulturowego" mieszkajacego w tak przemilych
                                  dzielnicach jak Greenpoint, NY czy Dorchester, MA.

                                  To, ze Ty mieszkales w jakims podejrzanym osrodku dla obcokrajowcow i miales do
                                  okola same zaplute mordy, nie swiadczy jeszcze, ze w "wiadomym kregu kulturowym"
                                  nie ma normalnych ludzi, tylko same "brudne dzikusy", nad ktorymi "ci dobrzy"
                                  musza zwyciezyc, chociazby mieli ich wszystkich wyrzac w pewna noc i wydusic im
                                  noworowki. Ba, ale czego nie robi sie dla "dobra"....
                                  • de_oakville Re: irak 29.09.07, 00:34
                                    thannatos napisał:

                                    "Czyli "my=dobrzy, oni=zli". Tylko potwierdzasz moje slowa.
                                    (...)
                                    To, ze Ty mieszkales w jakims podejrzanym osrodku dla obcokrajowcow i
                                    miales do okola same zaplute mordy, nie swiadczy jeszcze, ze w "wiadomym kregu
                                    kulturowym."

                                    Moze i masz racje. W kazdym razie, kiedy raz wrocilem do pokoju, ktory dzielilem
                                    z owym Pakistanczykiem i powiedzialem mu, ze widzialem po drodze z zakupow
                                    jakichs "crazy people", ktorzy zachowywali sie w sposob niezbyt cywilizowany
                                    (brali z centrum handlowego wozki na zakupy i porzucali je spychajac do rowu lub
                                    kanalu, rzucali kamieniami w labedzie w parku, szukali zaczepki). Opowiedzialem
                                    mu o swoich negatywnych wrazeniach i zapytalem, a raczej powiedzialem ze
                                    zdziwieniem sam do siebie, nie oczekujac odpowiedzi: "Co to za ludzie!?"
                                    I zgadnij co uslyszalem od przybysza z dalekiego islamskiego kraju? "Muslim
                                    people" - powiedzial nieoczekiwanie z gorzkim usmiechem. To on wtedy powiedzial,
                                    a nie ja, bo ja zupelnie nie bylem w tych sprawach rozeznany. Dla mnie to mogli
                                    byc rownie dobrze, bo ja wiem, Sycylijczycy, Albanczycy albo Cyganie. Jednak nie
                                    zgadzam sie z "totalitarnym" podejsciem do ludzi, tak samo jak nie uznaje
                                    odpowiedzialnosci zbiorowej. Mysle, ze wiekszosc "Muslim people" jest normalna.
                                    To tylko agresywna mniejszosc robi im zla opinie.
                                    Z Polakami, nie przymierzajac skali, jest nieco podobnie. Idac nieraz ulica w
                                    Niemczech slyszalem zblizajacy sie glosny tlumek, od ktorego dobiegaly czesto
                                    slowa na "k", na "ch", "uniwersalne" czasowniki na "p". Przechodzilem wtedy
                                    pospiesznie na druga strone ulicy.
            • felusiak1 Re: swiat f1 28.09.07, 00:17
              wiesz mox, z przykrościa musze powiedzieć, że twój wpis jest poniżej
              przyzwoitego poziomu. Przykro mi również, ze ni cholery nie rozumiesz
              i napędzają cię jedynie dobre chęci. Swoja droga nieco wiecej wiedzy mogłoby
              pomóc w zrozumieniu chociaż niekoniecznie.
              Senat imperium nie decyduje o niczym co znajduje się na zewnątrz od brzegu
              morza. To tzw. doktryna "water's edge", o której zapewne nigdy nie słyszałeś.
              Nie czytałeś też artykułu do którego podajesz link.
              A jeśli czytałeś to nic nie zrozumiałeś.

              PS. Jesteś niepoważny i spamujesz.
              • hubert100 Re: swiat f1 28.09.07, 00:43
                Kondom sie "wyproznil" w koncu. Jest takie przyslowie:gdzie dwoch
                sie bije tam trzeci korzysta.Zginelo w tej chwili w Iraku ponad
                milion.Jak by wojna byla "30 letnia" to by zginelo 10 milionow. To
                juz jest cos.Jak glupy Araby beda sie chcieli dalej bic to
                Amerykanie beda pomagac jednej i drugiej stronie aby nie bylo
                zwyciezcy i walka trwala dalej.Zobaczcie co sie dzieje z ropa
                naftowa,zaczyna brakowac.US to nie Kuba bez ropy sa zkonczeni.
                Meksyk za 7 lat bedzie imporerem,W Kanadzie zostana same piachy
                roponosne. A z tego rope "wycisnac" nie latwo.Buduja bazy przy
                pokladach ropy w Iraku.Beda siedziec ile sie tylko da i
                pilnowac "ropopoju". Ciekawostka:amerykanska machina wojenna zuzywa
                na rok tyle ropy co cala Szwecja. Think about it!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka