Dodaj do ulubionych

Sztukacja dyskutancji

10.09.08, 14:31
Normalna dyskusja polega na tym, że biorący w niej udział przedstawiają własne
poglądy, jakkolwiek niedorzeczne, to jednak własne, swoimi słowami. Niektórzy
załączją link do faktu na poparcie.

Nienormalna dyskusja polega na nieustannym zamieszczaniu linków do opinii z
prasy bez komentarza od siebie.

Oto przykład:
Ziemia jest płaska
www.alaska.net/~clund/e_djublonskopf/Flatearthsociety.htm
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Nie zapomnij 10.09.08, 15:41
      ze w "normalnej dyskusji" poglady ulegaja modyfikacji...

      PF

      • felusiak1 Re: Nie zapomnij 10.09.08, 15:46
        I beg to differ.
        To kwestia jakości argumentów interlokutora.
        I nie tyle poglądy czy światopogląd ile przyznanie racji
        oponentowi w konkretnym przypadku.
        • polski_francuz Re: Nie zapomnij 10.09.08, 16:20
          "To kwestia jakości argumentów interlokutora" i wewnetrznego uporu dyskutanta
          przed nowym:)

          See ya later

          PG
          • felusiak1 Re: Nie zapomnij 10.09.08, 17:33
            polski_francuz napisał:
            > i wewnetrznego uporu dyskutanta przed nowym:)

            przed czym nowym?
            Wszystko już było ....... ten kosz to wszystko moje, to moje....
            • polski_francuz Re: Nie zapomnij 10.09.08, 20:08
              "przed czym nowym?"

              Tu mowisz jak medrzec: wszystko juz bylo, czlowiek jest zawsze czlowiekiem.
              Powiedz jak Amerykanin, ktory ma zawsze jakis techniczny gagdet, jakis Ipod,
              jakis GPS, czy jakas inna durnote techniczna ktora "keep myself on my toes" i
              kaze mi sie ciagle uczyc...à propos masz juz chrome google?

              PF
        • pjuk a ja probowalem i mnie zabanowali - Weglarczyk? 10.09.08, 17:21
          nawet nie wiem dlaczego? Podobno zlamalem jakis regulamin tego forum
          i w zawiazku z tym nie moge na nim zakladac nowych watkow. Troche
          mnie to dziwi bo zawsze staralem sie odnosic merytorycznie, ale nie
          wszystkim to sie podobalo. Niejaki Weglarczyk to mnie nawet zaczal
          straszyc ze nasle na mnie prokuratora. Kto wie czy to ten koles nie
          stoi za moim zabanowaniem.

          A przy okazji, ciekawostka jak uchodzi powietrze z balonu Obamy:
          www.youtube.com/watch?v=yZd_Y_D-RaA czyli swinia chocby nawet ze
          szminka na ustach i tak pozostanie swinia (nie da sie ukryc ze i
          MacCain kiedys tez tak - i slusznie - skomentowal pania Clintonowa).

          Pozdrowienia dla Felusiaka. Spieralismy sie ostro w 2004, ale w tym
          roku jestem w "tym samym obozie".
    • andrzej.sawa Re: Sztukacja dyskutancji 10.09.08, 15:46
      Idiota nie ma swojego zdania,a tylko cudze linki.
    • j-k Sztuka dla sztuki, nie dla nauki :) 10.09.08, 16:04
      Felusiak - nie udawaj, ze nie wiesz, ze sa tu
      (zreszta nie tylko tu)
      2 grupy bywalcow.

      a) normalni dyskutanci - chcacy wymienic poglady
      b) propagandowe pieski, lubiace sobie (najczesciej antyamerykansko)
      poszczekac..

      tych pierwszych spokojnie wysluchujemy
      i przedstawiamy swoj punkt widzenia.

      tych drugich wysmiewamy, a nastepnie zakladamy Obroze
      i odprowadzamy do budy, a bezdomnych do schroniska :)
      • andrzej.sawa Re: Sztuka dla sztuki, nie dla nauki :) 10.09.08, 16:17
        Nie obrazaj psów - prosowieccy,to po prostu kretyni,nie obrażajac
        oczywiscie normalnych chorych psychicznie.
    • mamzerek Re: Sztukacja dyskutancji 10.09.08, 17:09
      na tych forach popularne sa tez komentarze typu:
      ty debilu. nie wiesz o czym piszesz. kazdy amerykanin to
      kretyn, a ty najgorszy z nich.

      to trzecia forma "dyskusji" :-)

      p.s. earth is not flat, because it is hollow
      www.v-j-enterprises.com/holearth.html
      www.thehollowearthinsider.com/news/index.php
      www.weirdvideos.com/hollow.html
    • thannatos Re: Sztukacja dyskutancji 10.09.08, 20:01
      felusiak1 napisał:

      > Normalna dyskusja polega na tym, że biorący w niej udział przedstawiają własne
      > poglądy, jakkolwiek niedorzeczne, to jednak własne, swoimi słowami. Niektórzy
      > załączją link do faktu na poparcie.
      >
      > Nienormalna dyskusja polega na nieustannym zamieszczaniu linków do opinii z
      > prasy bez komentarza od siebie.
      >
      > Oto przykład:
      > Ziemia jest płaska
      > www.alaska.net/~clund/e_djublonskopf/Flatearthsociety.htm
      >

      I kto to pisze? Z Toba sie ostatnio nie da prowadzic zadnej skladnej dyskusji.
      Ograniczasz sie do wyzywania dyskutantow od nieukow, a w porywach nakazujesz im
      pocalunki homoseksualne.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=84160540&a=84357933

      Jednoczesnie sam umiesz tylko wypacac z siebie idyllyczne ekscytacje, kiedy
      tylko w USA cos drgnie na plus.

      Przy okazji nawet nie zauwazasz, czy dyskutant sie z Toba zgadza, czy zaprzecza.
      Nie mowiac o tym, ze sam sobie potrafisz zaprzeczyc. Przyklad - najpierw
      twierdziles, ze oslabianie dolara jest cacy:

      Autor: felusiak1 16.03.08, 14:59
      "Zbawienny okazuje sie być niższy kurs
      dolara. Dzieki temu amerykańskie towary stały sie tańsze co spowodowało ponad
      10-cio procentowy wzrost eksportu."
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=76937570&a=77065325

      po to tylko aby nieco pozniej dokonac publicznej masturbacji nad jego umocnieniem.

      Autor: felusiak1 02.09.08, 18:31
      "Od 16 lipca dolar wzrósł w stosunku do euro o 8.8%, w stosunku
      do brytyjskiego funta o 10.8% i w stosunku do szwajcarskiego
      franka o 8.9%. [...] To dla tych, którzy snują proroctwa o rychłym odejściu od
      dolara."
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=84160540

      Jednym slowem - belkoczesz w jednym tylko celu - aby pokazac, ze co by sie nie
      dzialo, w USA jest DOBRZE, a bedzie tylko LEPIEJ.... Naginanie faktow w obie
      strony, aby tylko podpadaly pod zalozenie wyjsciowe Ci w ogole nie przeszkadza...

      I taka to TWOJA "sztukancja dyskutancji"....
      • j-k antyamerykanski obled... 10.09.08, 21:04
        thannatos napisał:
        Jednym slowem - belkoczesz w jednym tylko celu - aby pokazac, ze co
        by sie nie dzialo, w USA jest DOBRZE, a bedzie tylko LEPIEJ....

        belkoczesz w tym samym celu...
        by wykazac, ze w USA jest coraz gorzej.
        pytanie po co - skoro nadal tam mieszkasz?


        jakies problemy z wyborem nowego miejsca?
        • thannatos Re: antyamerykanski obled... 11.09.08, 13:44
          Dziecko, po pierwsze akurat obecnie mieszkam i pracuje w strefie
          euro, i.... bardzo mi sie tu podoba.

          Po drugie, USA zawsze zyczylem i wciaz zycze szczescia, zdrowia i
          potegi. Aby im gospodarka pedzila pelna para i aby wiedli prym w
          polityce i technologii swiatowej. Sa to absolutnie szczere zyczenia.

          Ale potega i przewodnictwo nie sa za darmo, trzeba na nie zapracowac.
          Pracowali Amerykanie przez dziesieciolecia. A w roku 2000, nagle
          przestali.... Kraje mi sie serce na widok jaki cios dla amerykanskiej
          potegi stanowia rzady administracji GWB. Co gorsza, nie widze szans
          na zmiane, bo wybor miedzy McCainem a Obama jest wyborem g..wnianym.
          Odpadniecie H. Clinton z wyborow bylo jednym z motywow mojego
          (czasowego przynajmniej) opuszczenia USA.
          • j-k Re: antyamerykanski obled... 11.09.08, 14:20
            Akurat tez zawsze bylem zwolennikiem H. Clinton uwazajac, ze w
            obecnych warunkach bylaby najlepszym prezydentem , zas obecny wybor
            jaki pozostal Amerykanom rowniez i dla mnie nie ma dobrego konca :)))

            Tym, niemniej, HLOOPCZE, Twoje posty zasadzaja sie prawie wyacznie
            na checi dokopania Ameryce i odreagowania, a nie sa zas rzetelnym
            komentarzem, gdyz szukanie dziury w calym takim komentarzem nie jest.

            Akurat mam zapewne podobne do Twoich rachunki z Rosja, jednakze nie
            wypisyuje tu postow dokopujacych nieustatnie Putinowi, czy
            Miedwiedjewowi uwazajac to za dziecinade :)

            TFuj, jak zawsze, Dr. J.K.
            • thannatos Re: antyamerykanski obled... 11.09.08, 14:33
              Alez oczywiscie, zle zyczylem Ameryce kilka lat temu piszac, aby wprowadzili
              wiecej wojska do Iraku, bo tylko to moze ustabilizowac sytuacje... Biedacy,
              posluchali moich zlorzeczen i zrobili surge...

              Zle zyczylem im komentujac slowa felusiaka, ze gigantyczny wzrost cen domow to
              "mily zlego poczatek", a nie zaden wyznacznik stabilnego boomu gospodarczego.
              Mamy rok 2008 i... no comment.

              Zle zyczylem Ameryce, radzac, aby postawili tame na machloje robione przez firmy
              wydajace karty kredytowe.... No bo przeciez nie mozna zabronic WSTECZNEJ zmiany
              oprocentowania pozyczki.... Przeciez jak kupisz towar w sklepie po 20 dolarow,
              to sklep w kazdej chwili moze przyjsc to Ciebie i powiedziec, ze teraz kosztuje
              $40 i zebys doplacil roznice.

              Zle zyczylem Ameryce, nie zgadzajac sie z dzika deprecjacja dolara, ktora jakoby
              miala pomoc w ich handlu zagranicznym, a napompowala cey ropy pod chmure... No i
              znowu sluchaja moich zlorzeczen, dolar rosnie.... jak oni to przezyja....

              Powinni sluchac tylko i wylacznie takich jak felusiak - u tych zawsze, co by sie
              nie dzialo jest DOBRZE, DOBRZE, DOBRZE, a bedzie tylko LEPIEJ. Na takich wlasnie
              jak felusiak wyrosla potega USA za czasow Busha.... Boze, chron nas przed taka
              potega.
              • j-k Wishful thinking 11.09.08, 14:43
                Whisful thinking - to z pewnoscia znane Ci okreslenie :)

                Nieobznajomionym forumowiczom wyjasnie jednak co uprawiasz,
                a uprawiasz wlasnie to :)))

                Nie ma znaczenia, ze piszesz postulaty co do Ameryki TEORETYCZNIE
                (czysto ekonomicznie) sluszne.

                Ale tylko teoretycznie. Z racji struktury wladzy i politycznych
                powiazan establishmentu amerykanskiego nie sa one mozliwe do
                realizacji...

                To tak, jak ja bym postulowal, ze Rosja majac 600 mld US $ nadwyzek
                dewizowych powinna sie wzac wreszcie za budowe drog (I autostrad)
                ktore sa tam w fatalnym stanie...

                Moge tak pisac - tylko po co?
                • thannatos Re: Wishful thinking 11.09.08, 16:32
                  > antyamerykanski obled...
                  > belkoczesz w tym samym celu...
                  > by wykazac, ze w USA jest coraz gorzej.

                  > piszesz postulaty co do Ameryki TEORETYCZNIE
                  > (czysto ekonomicznie) sluszne.

                  No to moze bys sie wreszcie zdecydowal - czy ja ZLE zycze USA, czy zycze DOBRZE,
                  tylko.....
                  • j-k Re: Wishful thinking 11.09.08, 17:08
                    thannatos napisał:
                    > No to moze bys sie wreszcie zdecydowal
                    - czy ja ZLE zycze USA, czy zycze DOBRZE

                    Zachowujesz sie jak sztubak na weselu, ktory mowi publicznie
                    do oblubienicy : najdrozsza, ja wiem, ze jestes garbata,
                    ale ja i tak Cie bardzo Kocham :)))

                    PS. Hassliebe /hate love/ jest szkodliwa dla psychiki
                    i zahacza o schizofrenie :)))
                    • thannatos Re: Wishful thinking 11.09.08, 17:38
                      Dwoja z psychologii.... ja nie KOCHAM USA, ani tez ich NIE nienawidze. Jako kraj
                      sa mi tak samo obojetne jak Brazylia czy Nowa Zelandia. Cenie USA za wieloletnia
                      goscine, jaka mi oferowaly i byc moze jeszcze beda oferowac, ale nie zaloze sie,
                      ktora strona miala (/bedzie miala) z tego wieksze zyski.

                      Jestem natomiast pragmatykiem - orientuje sie jak bolesne dla swiata bedzie
                      przejscie z prymatu USA pod prymat chinsko-rosyjski. Po prostu. I tylko i
                      wylacznie to jest podstawa moich "dobrorzyczen" w stosunku do USA.
                      • j-k prymatu rosyjsko-chinskiego nie bedzie. 11.09.08, 21:10
                        NIGDY.

                        natomiast, owszem bedzie dualizm USA-CHINY

                        czego juz raczej nie dozyjesz, gdyz to perspektywa 30-tu lat
                        i pozniej :)))
            • grzegorz1948 Re:Jontek ty gwiazdo wszelkich cnot! 11.09.08, 15:25
              To ty kazalas nam wszystkim juz gratulowac pani H.Clinton.
              to ty ze swoim Pax Hamerika trujesz na kazdym watku.Gdzie jest ten
              Pax to nie widze ale gdzie jest to dno to w kazdej gazecie od Bild -
              Zeitung do Financjal Times.
              A o tych "osiagnieciach" w dziedzinie zatrudnienia to oczywiscie
              widac to ze wielu ludzi-bardzo wielu- w USA ma po 3 miejsca
              zatrudnienia i w kazdym dostaje pare groszy( zeby mial na bilet do
              kuchni dla bezrobotnych) to samo ostatnio potepial Geisler w
              programie telewizyjnym w BRD
              • j-k Koszty Pax Americana... 11.09.08, 15:47
                grzegorz1948 napisał:
                > A o tych "osiagnieciach" w dziedzinie zatrudnienia to oczywiscie
                > widac to ze wielu ludzi-bardzo wielu- w USA ma po 3 miejsca
                > zatrudnienia i w kazdym dostaje pare groszy( zeby mial na bilet do
                > kuchni dla bezrobotnych)

                pamiensze piszi, pabolsze czitaj :)))
                Pisalem Rowniez, ze PAX Americana ma swoje koszty.
                to sa wlasnie te koszty.
                • hubert100 Re: Koszty Pax Americana... 11.09.08, 20:13
                  Zesraj sie a nie daj sie i pacykuj dalej ta Pax Mehicana.
                  • j-k Re: Koszty Pax Americana... 11.09.08, 21:11
                    wlasnie to czynie.
                    jakies problemy osobowosciowe, skoro ten but cie uwiera,
                    hloopcze??

                    Tfuj, jak zawsze, Dr. J.K.
                    • hubert100 Re: Koszty Pax Americana... 11.09.08, 21:28
                      Jezeli ta Pax Americana ma sie skonczyc nuklearna wojna swiatowa a
                      na to tak wszystko wskazuje to moze jak bedziesz tym bez szczescia
                      ktory przetrwa to trzeba bedzie daleko isc aby znalezc slady innego
                      czlowieka.
                      • j-k Canada jest do przylaczenia :) 11.09.08, 21:35
                        wiec nie martw sie.
                        bedzie dobrze :)

                        www.norad.mil/
                        • hubert100 Re: Canada jest do przylaczenia :) 11.09.08, 21:46
                          Podobno aby bylo dobrze to musi byc najpierw bardzo , bardzo zle.
                          Mozliwe ze jestesmy na "wlasciwej" drodze. PS. Moja corka z
                          narzeczonym otwieraja taki maly business w US. Mam nadzieje ze dadza
                          sobie rade i ze ten kraj otrzasnie sie ze wszystkiego zla , stanie
                          na nogi i pujdzie droga ktora wytyczyli "funding fathers of USA"
                          • j-k Re: Canada jest do przylaczenia :) 11.09.08, 22:34
                            hubert100 napisał:
                            i ze ten kraj otrzasnie sie ze wszystkiego zla , stanie
                            > na nogi i pojdzie droga, ktora wytyczyli "funding fathers of USA"

                            Nie, to nie stanie sie.
                            historia sie NIGDY nie powtarza :)
                            co najwyzej - jako parodia.

                            Stale pozostaja tylko Narodowe Interesy.
                            - sam wyciagnij wnioski
                            (co sie stanie.)
                            • hubert100 Re: Canada jest do przylaczenia :) 12.09.08, 01:20
                              Narodowe Interesy- hmm ......
                • grzegorz1948 Re: Koszty Pax Americana... 11.09.08, 21:34
                  pamiensze piszi, pabolsze czitaj :)))
                  A to ty chciales byc oslem w ruskim parlamencie?! Zwracam honor tam
                  mogli osla ozlocic.
                  Pisalem Rowniez, ze PAX Americana ma swoje koszty.
                  > to sa wlasnie te koszty.
                  Ty panie osle piszesz duzo czesto i nie na temat.
                  • j-k Re: Koszty Pax Americana... 11.09.08, 21:38
                    pisze "out of thema" celowo, hloopcze,

                    w przeciwienstwie do Ciebie, zyjacym w slodkiej nieswiadomosci...
                    a moze to i dobrze ? :)

                    Tfuj, jak zawsze, Dr. J.K.
                    • grzegorz1948 Re: Koszty Pax Americana... 11.09.08, 21:49
                      pisze "out of thema" celowo, hloopcze,
                      Ty celuj sobie lepiej w swoj glupi leb zeby twoj dochtor nie musial
                      sie toba zajmowac
                      • j-k Re: Koszty Pax Americana... 11.09.08, 22:00
                        i znowu cos "ad personam"

                        zalko zyt´ no trudna umieriat` ? :)

                        www.norad.mil/
                        Buenas Noches.

                        Tfuj, jak zawsze, Dr. J.K.
      • felusiak1 Re: Sztukacja dyskutancji 11.09.08, 07:14
        Już z tobą nie tańczę, drogi thannatosie.
        Nie masz za grosz szacunku do samego siebie.....
        • thannatos Re: Sztukacja dyskutancji 11.09.08, 13:52
          Dolar rosnie w sile ---> cena ropy spada, a w raz z nia amerykanski
          "trade deficit"...
          www.msnbc.msn.com/id/12400801/
          www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/press.html

          Ja sie ciesze, bo sugerowalem te zmiane od poltora roku (w tym czasie
          Ty nazywales to, zdaje sie bzdura).

          No i co? Namysliles sie? Cieszysz sie teraz czy smucisz? Na jak
          dlugo... az znow zacznie spadac i wtedy bedziesz pial, ze to TEZ
          dobrze?
          • thannatos Re: Sztukacja dyskutancji 11.09.08, 16:29
            Felusiak, no nie krepuj sie... wydaj opinie. Choc nie, raz juz wydales:

            "Dzieki tańszemu dolarowi wzrósł eksport i zmniejszył sie deficyt handlu
            zagranicznego, zatem słaby dolar jest dobry dla gospodarki"
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=62203035&a=62208043

            A rzeczywistosc na to:

            "U.S. trade deficit much wider than expected
            Highest level in 16 months in July as oil imports hit an all-time high"
            www.msnbc.msn.com/id/26656423/

            To co, kto mial racje?
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=83397035&a=83617171
            [tak, tylko link, bo kolejny raz Ci tego samego nie bede wykladal]

            O ile chcesz sie teraz zalozyc, ze za 2 miesiace przeczytasz o ZMNIEJSZANIU sie
            deficytu handlowego wobec APRECJACJI dolara?

            To jak z ta "sztukancja dyskutancji" u Ciebie?
            • felusiak1 Przecież ty zawsze masz rację 11.09.08, 18:32
              Poprostu musisz mieć. No to sobie miej.

              Na marginesie, jesteś propagandystą w najlepszym sowieckim stylu. Wyrywanie z
              kontekstu to twoja specjalność podobnie jak nieudolna próba udowodnienia tezy na
              podstawie przelotnego deszczu nad pustynią. Dalszy ciąg wyrwanego z kontekstu
              cytatu:
              ...ale bardzo niedobry dla turysty jadacego do Europy. Dzieki wzmozonemu
              eksportowi wiecej ludzi pracuje co przeklada sie na wieksze wpływy podatkowe i
              jednocześnie hamuje import.
              W tym miejscu muszę sprostować samego siebie. Wzrost eksportu
              nie hamuje importu lecz przyczynia sie do redukcji ujemnego salda rachunku
              bieżącego jeśli eksport rośnie szybciej niż import.
              Począwszy od 2007 eksport wzrasta dwukrotnie szybciej niż import
              i jest to bezpośrednio spowodowane niskim kursem dolara. Amerykańskie towary
              stały się tańsze. W chwili obecnej dolar
              zyskuje na wartości i amerykańskie towary staną się ponownie droższe, co
              niechybnie odbije się na dynamice eksportu.
              Jednocześnie stanieje import do USA.
              To naprawdę proste zależności thannatos. Nie mogę zrozumieć dlaczego
              jesteś tak odporny na podstawową wiedzę.
              Kiedy udowodniłem ci twój błąd pisząc, że twoja teza iż amerykanie kupili w 2007
              mniej niż w 2006 jest bzdurą, twoja odpowiedź brzmiała:
              Bo USA kupuje za dolary, gdyby kupowała za inną walutę toby coby gdyby naniby
              byby ryby grzyby......

              No ale miej sobie racje, jak zawsze i przewiduj nam na dwa lata przed....
              chętnie dowiem się jakie numery totolotka padnę w Texas
              w sobotę 11 września 2010.
              • thannatos Re: Przecież ty zawsze masz rację 11.09.08, 19:36
                felusiak1 napisał:

                > Poprostu musisz mieć. No to sobie miej.
                >
                > Na marginesie, jesteś propagandystą w najlepszym sowieckim stylu.
                Wyrywanie z
                > kontekstu to twoja specjalność podobnie jak nieudolna próba
                udowodnienia tezy n
                > a
                > podstawie przelotnego deszczu nad pustynią. Dalszy ciąg wyrwanego
                z kontekstu
                > cytatu:
                > ...ale bardzo niedobry dla turysty jadacego do Europy. Dzieki
                wzmozonemu
                > eksportowi wiecej ludzi pracuje co przeklada sie na wieksze wpływy
                podatkowe i
                > jednocześnie hamuje import.
                > W tym miejscu muszę sprostować samego siebie. Wzrost eksportu
                > nie hamuje importu lecz przyczynia sie do redukcji ujemnego salda
                rachunku
                > bieżącego jeśli eksport rośnie szybciej niż import.
                > Począwszy od 2007 eksport wzrasta dwukrotnie szybciej niż import
                > i jest to bezpośrednio spowodowane niskim kursem dolara.
                Amerykańskie towary
                > stały się tańsze. W chwili obecnej dolar
                > zyskuje na wartości i amerykańskie towary staną się ponownie
                droższe, co
                > niechybnie odbije się na dynamice eksportu.
                > Jednocześnie stanieje import do USA.
                > To naprawdę proste zależności thannatos. Nie mogę zrozumieć
                dlaczego
                > jesteś tak odporny na podstawową wiedzę.
                > Kiedy udowodniłem ci twój błąd pisząc, że twoja teza iż amerykanie
                kupili w 200
                > 7
                > mniej niż w 2006 jest bzdurą, twoja odpowiedź brzmiała:
                > Bo USA kupuje za dolary, gdyby kupowała za inną walutę toby coby
                gdyby naniby
                > byby ryby grzyby......
                >
                > No ale miej sobie racje, jak zawsze i przewiduj nam na dwa lata
                przed....
                > chętnie dowiem się jakie numery totolotka padnę w Texas
                > w sobotę 11 września 2010.
                >

                Czyli, jak sie nie odwrocisz, zawsze d... z tylu.

                Powiedz mi, gdzie ja przeczylem, ze niski kurs dolara zwiekszy
                EKSPORT? Ja przeczylem i przecze temu Twojemu stwierdzeniu: "Dzieki
                tańszemu dolarowi [...] zmniejszył sie deficyt handlu zagranicznego,
                zatem słaby dolar jest dobry dla gospodarki".

                Ponownie, moja opinia na temat tego stwierdzenia - G...wnoPrawda!
                Ale po raz pietnasty tego Ci udowadniac nie bede - jesli nie
                wystarczy Ci rzeczywistosc jednoznacznie udowadniajaca slusznosc
                mojej teorii, "tani dolar = wiekszy deficyt, BO ROPA ROZLICZANA JEST
                W DOLARACH", to pozostaje Ci tylko zwiekszyc dawki promazyny, abys
                juz calkowicie odlecial.

                Z kontekstu zadnego Ci nic nie wyrywam - masz kazdorazowo podawany
                pelnowymiarowy link do swoich wypocin, kazdy zainteresowany moze
                sobie kontekst przeczytac w dowolnym kierunku geograficznym.

                I tym optymistycznym akcentem....
                • felusiak1 Same bzdury 12.09.08, 01:34
                  Piszesz thannatos, cytuję:""tani dolar = wiekszy deficyt, BO ROPA ROZLICZANA
                  JEST W DOLARACH" jest absolutną, wyssaną z palca bzdurą.
                  Tani dolar=mniejszy deficyt. Wytnij i zapamiętaj.
                  Rzecz jasna będziesz upierał się, że masz jak zawsze rację.
                  Czy naprawdę? Spójrzmy zatem na okres od stycznia do lipca i porównajmy to z tym
                  samym okresem poprzednigo roku.
                  W 2008 import ropy kosztował 287 mld., o 111 mld więcej niż w 2007.
                  ale deficyt wzrósł jedynie o 25 mld. Jak myślisz dlaczego? Import wzrósł o 31
                  mld, za to eksport skoczył o 128 mld. Innymi słowy
                  import dóbr wzrósł o 4.3% a eksport dóbr o 19.8%. Dodajmy do tego usługi i wtedy
                  okaże się, że ich import wzrósł o 20 mld (9.0%)
                  a eksport o 40 mld (14.3%). Deficyt rachunku bieżącego wzrósł
                  o 4 mld czyli o mniej niż 1%. Jak myślisz thannatos, dlaczego eksport rośnie z
                  dwócyfrowym wynikiem? Dlat3ego, że tani dolar czyni amerykańskie towary i usługi
                  tańszymi. Gdyby dolar był drogi to deficyt przebiłby dach i poszybował w niebo.
                  Niestety nie zanosi się abyś zrozumiał te prosta zależność, której uczą się
                  studenci ekonomii na pierwszym roku.
                  www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/2008pr/07/
                  PS. Z premedytacją nie wyrażam tu opinii o innym aspekcie taniego dolara i
                  długookresowych tego konsekwencjach.
                  • thannatos Re: Same bzdury 12.09.08, 08:06
                    Widzisz, na tych samych ksiazkach opierali sie ci z FED, decydujac sie na dalsza
                    deprecjacje dolara na poczatku roku 2007. I byl to duzy blad. Zycie przerasta
                    ksiazki. W ksiazce 2+2=4, a w zyciu czesto 132 lub -1.

                    Na marginesie mowiac, TE SAME ksiazki da sie spokojnie zastosowac do gospodarki
                    polskiej w latak 2007-2008, nawet z korekta na zadluzenie w obcej walucie.
                    Roznica polega na tym, ze Polska WYJSCIOWO jest krajem eksporterskim, a USA - N I E.

                    Na szczescie Fed zdal sobie wreszcie sprawe jaka krzywde wyrzadza bilansowi
                    handlowemu USA i nareszcie staraja sie odwrocic sprawe:
                    finance.yahoo.com/currency/convert?from=USD&to=EUR&amt=1&t=1y

                    I chociaz bys jeszcze 300 ksiazek przytoczyl, RZECZYWISTOSC wyglada tak:

                    The US trade deficit rose by a worse-than-expected six percent in July to 62.2
                    billion dollars on high oil prices and surging Chinese imports, the Commerce
                    Department said Thursday.
                    July exports rose 5.4 billion dollars to a total 168.1 billion dollars and
                    imports were up 8.7 billion dollars to 230.3 billion, the department said.
                    news.yahoo.com/s/afp/20080911/ts_afp/useconomytrade_080911134939

                    Zapisz sobie w kajecie - ZYCIE jest bardziej skomplikowane niz najgrubsza ksiazka.

                    To co - zakladamy sie, ze za dwa miesiace przeczytasz o znacznym ZMNIEJSZENIU
                    sie deficytu we wrzesniu?
                    • felusiak1 God bless you 12.09.08, 08:35
                      Poddaję się. Głową muru nie przebiję a odporni na wiedzę
                      są .... odporni.
                      • thannatos Re: God bless you 12.09.08, 10:50
                        Ty sie nie poddawaj, tylko powiedz, czy we wrzesniu 2008 DEFICYT
                        HANDLOWY USA (nie eksport) wzrosnie czy zmaleje, zwazywszy na fakt,
                        ze od miesiaca dolar nabiera na sile....
                        • felusiak1 Re: God bless you 12.09.08, 15:58
                          Zadajesz niedorzeczne, wręcz infantylne pytanie.
                          • thannatos Re: God bless you 14.09.08, 09:07
                            felusiak1 napisał:

                            > Zadajesz niedorzeczne, wręcz infantylne pytanie.
                            >

                            Needorzeczne to jest Twoje babranie sie w teorii i calkowite oderwanie od praktyki.

                            A pytanie jest infantylne, bo infalntylnie proste. Odpowiedz na nie pozwolilaby
                            ocenic czy sam wierzysz w te bzdury, ktore tu wypisujesz. Ale skoro wolisz
                            zrejterowac przed odpowiedzia, pozostaje poczekac dwa miesiace...

                            A na marginesie - tak szczerze sie zastanawiam. Czy gdy (nie daj Boze) Obama
                            dojdzie do wladzy, to nagle zapalasz do niego szczera miloscia i tez bedziesz
                            malowal jego kretynstwo ekonomiczne w rozowe kolorki, czy Cie po prostu wywala z
                            pracy i bedziesz mial swobode wypowiedzi....
                            • felusiak1 Twoje pytanie jest infantylne w 100% 14.09.08, 20:03
                              Jest też niedorzeczne. Saldo rachunku bieżącego to różnica pomiędzy eksportem a
                              importem. Jeśli export jest wiekszy niż import to mamy nadwyżkę a jeśli mniejszy
                              to mamy deficyt. Tani dolar powoduje wzrost eksportu gdyż amerykańskie towary
                              stają się tańsze ale jednodześnie ogranicza import gdyż ten staje sie droższy.
                              Drogi dolar hamuje dynamikę eksporu jednocześnie zwiekszając import gdyż ten
                              staje sie tańszy. Spadek deficytu rachunku bieżącego w 2007 wynika tylko i
                              wyłącznie ze skokowego wzrostu eksportu spowodowanego niskim kursem dolara.
                              Wzrósł też import ale w znacznie mniejszym stopniu.
                              Tyle mówia fakty.
                              Zatem nie mam najmniejszego pojęcia czy deficyt wzrośnie czy też spadnie.
                              Przypuszczan, że ze względu na miesieczny poślizg rynku ropy
                              może wzrosnąć o kolejmy ułamek procenta aby ponownie spaść we wrześniu. O ile
                              import nie jest w tej chwili ograniczany kursem dolara o tyle eksport jest.
                              Zatem jeśli dolar stanieje to deficyt będzie
                              spadał a jeśli zdrożeje to deficyt przektoczy trylion dolarów.
                              www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/current_press_release/press.html
                              • thannatos Re: Twoje pytanie jest infantylne w 100% 15.09.08, 10:33
                                felusiak1 napisał:

                                > spaść we wrześniu.

                                Dziekuje za odpowiedz na moje pytanie. Swiadczy to o tym, ze na szczescie tylko
                                piszesz glupoty, ale sam w nie wierzysz.

                                Co do reszty Twojego tekstu, odpowiedzialem na ten tok rozumowania kilka razy,
                                nie mam zamiaru sie powtarzac. Nie mam zamiaru tez narzekac, bo jak na razie
                                dolar posuwa sie w slusznym kierunku do kursu 1.35 $/euro, ktory dla USA i
                                swiata jest obecnie najbezpieczniejszy.

                                Pozostaje przygladac sie (z przerazeniem) opadom kryzysu na rynku nieruchomosci
                                (wysmiewanego przez Ciebie przed trzema laty), czego dzis mamy polejny etap. Ale
                                to juz inna para kaloszy.
                                • thannatos Sprecyzowanie 15.09.08, 10:38
                                  "kursu 1.35 $/euro" - nieco zbyt skrotowo to ujalem. Prawidlowy zapis: $1.35 za
                                  1 euro.
                                • thannatos Heh 15.09.08, 10:52
                                  "ale sam w nie wierzysz." - mialo byc "ale sam w nie nie wierzysz".
    • grzegorz1948 Re: Sztukacja dyskutancji 10.09.08, 20:52
      Nienormalna dyskusja polega na nieustannym zamieszczaniu linków do
      opinii z
      > prasy bez komentarza od siebie.
      Dowody dostajesz pod nos a i tak z prawda sie mijasz!
      Dlatego dobrze ze do tej dyskusji wlaczyl sie j-k/Jontek/ bo mozecie
      obydwaj prowadzic dialog ale prosze prywatnie nie tu na forum.jestem
      pewny ze zrozumiecie sie dobrze.
      Mędrcami są ci, którzy dochodzą do prawdy przez błędy; ci, którzy
      upierają się przy błędach - są głupcami.
      Friedrich Ruckert
      A wy obydwaj do bledow sie nie przyznawacie.
      • j-k a moze by tak "cus" ad meritum, hloopcze? 10.09.08, 21:01
        grzegorz1948 napisał:
        > A wy obydwaj do bledow sie nie przyznawacie.

        Gdyz ja nadal pamietam, mimo Cwierc Wieku pobytu poza Polska...
        ze nalezy pisac : nie przyznajecie sie :)))
        • grzegorz1948 Re: a moze by tak "cus" ad meritum, hloopcze? 10.09.08, 21:28
          Gdyz ja nadal pamietam, mimo Cwierc Wieku pobytu poza Polska...
          > ze nalezy pisac : nie przyznajecie sie :)))
          Za poprawke dziekuje!A meritum to sobie wez sam pod uwage.
          • hubert100 Re: a moze by tak "cus" ad meritum, hloopcze? 11.09.08, 20:37
            In all likelihood the Bank For International Settlements i
            Switzerland (najmocniejszy bank na swiecie) ordered the US to call
            US Treasurys and US Agences, the bond instruments, the financial
            weapons of mass distraction.So they can explode on US soil. Nic sie
            nie zmienilo, manipulacje przed wyborami.Jezeli macie jakies dolary
            to kupujcie zloto w fizycznej formie (jezeli znajdziecie do
            sprzedania na rynku).
            • de_oakville Kraje komfortowe i "egzotyczne" 12.09.08, 03:45
              Zaczne od "egzotycznych". Na przyklad Indie. Najbardziej chyba egzotyczny kraj
              jaki widzialem w zyciu. Bylem tam tylko raz, ale z przyjemnoscia polecialbym
              jeszcze i drugi, jesli przyszlaby mi chec ogladania "swietych krow", Sikhow w
              kolorowych turbanach lub szczuplych muzulmaniskich kobiet na motocyklach, ktorym
              widac tylko oczy, bo cala dolna czesc twarzy maja zaslonieta - okrecona
              jedwabnym szalem koloru bialego, rozowego, zielonego lub innego (panuje pod tym
              wzgledem swoista "moda"); Hinduski (ponad 50% kobiet w Indiach, mam tu na mysli
              religie) maja jednak twarze odsloniete. Hindusi nie jedza wolowiny, Muzulmanie
              nie jedza wieprzowiny, w zwiazku z tym w Indiach najwiecej jest chyba
              wegetarian. Nie chcialbym jednak aby Indie "przyjechaly" kiedys do mnie na
              czolgach, zajely moj kraj, i kazaly mi czcic swoich bogow, holdowac swoim
              zwyczajom, nosic brode lub turban na glowie.
              Podobnie Rosja - ciekawy kraj, mozna tam pojechac i ogladac z przyjemnoscia Plac
              Czerwony, Ermitaz, Bajkal, biale noce, metro, a nawet mauzoleum Lenina. Nie
              chcialbym natomiast, aby Rosja "przyjechala" do mnie i bez pytania zostala w
              moim kraju, jak to juz nie raz w historii bywalo, na przyklad 17 wrzesnia 1939.
              Wobec krajow "egzotycznych" lepiej trzymac chlodny dystans. Poza krajami
              "egzotycznymi" istnieja jednak na swiecie kraje komfortowe do zycia, zarowno
              fizycznie jak i psychicznie, i do nich mozna zaliczyc zarowno USA, Kanade jak i
              cala Europe Zachodnia, Australie i Nowa Zelandie, Singapur. Przynajmniej ja nie
              mam z tym problemu i tak samo dobrze czuje sie zarowno w USA jak i w Finlandii
              lub w Niemczech. Sa jednak na tym forum reprezentanci krajow egzotycznych i
              sfrustrowanych, ktorzy staraja rozpowszechniac swoje wlasne frustracji i wylewac
              wlasne"zolcie" "wbijajac klin", mącąc i wciskjac "kit", ze czarne jest biale, a
              biale jest czarne. Nikt z wyjatkiem "polglowkow" nie wierzy w to i nie traktuje
              tego powaznie. A wiec chwala Ameryce i chwala Unii Europejskiej (nie ma miedzy
              nimi konflikru), a forumowe "czingis - chany" niech sobie nadal rzucaja swoim
              grochem o sciane.
              • hubert100 Re: Kraje komfortowe i "egzotyczne" 12.09.08, 05:19
                Niestety de oakville biala rasa jest na wykonczeniu.Wyglada to
                na "ped samobojczy".Indie z "czolgami " nie przyjda ale z iloscia.To
                juz jest dobrze zaawansowane. Tu juz opanowali cala dzielnice.A
                temple wybudowali ze zlotym dachem chyba za 20 mil.(prawdopodobnie z
                dotacja Prowincji).Z tymi "egzotycznymi" ludzmi nigdy nie znajdziesz
                wspolnego jezyka czy tematu.Ja wole juz Rusow nawet na czolgach bo
                wiem ze w koncu sie z nimi dogadam. Dogaduje sie nawet z Anglikami,
                Niemcami, Szwedami,Zydami, Finami i z kazdym innym co jest do mnie
                podobnym.
                • hubert100 Re: Kraje komfortowe i "egzotyczne" 12.09.08, 06:18
                  A komfort to jest wszedzie tam gdzie sie dobrze czujesz.Widzialem
                  kiedys taki film o facecie z US co przesiedzial 30 lat sam nad
                  jeziorem gdzie 2 razy na rok przylatywal wodolot.Zbudowal dom,
                  zalozyl ogrod,polowal,lapal ryby, rabal drzewo.To byl jego komfort
                  bo nie potrzebowal tam byc jak by nie chcial. Gdy umarl, miejsce
                  zostalo zachowane i jest teraz atrakcja turystyczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka