Po sterylce moj kot zmienil sie nie do poznania. Wreszcie jest w stanie
wysiedziec mi na kolanach dluzej niz kilka sekund, co wiecej.... sam na nie
wskakuje ! Poza tym skonczylo sie drapanie, podgryzanie - skrada sie do mnie
z miekkimi lapkami i zamknieta mordka

Poza tym - PRZESYPIA CALA NOC - podczas gdy wczesniej ganial mi po glowie az
do switu.
To co dobre sie nie zmienilo - nadal uwielbia "nosic sie" na rekach i domaga
sie przytulenia, tyle, ze teraz nie tylko wtedy kiedy stoje
(niewtajemniczonym musze wyjasnic, ze do tej pory musialam chodzic z kotem na
rekach, proba posadzenia moich czterech liter konczyla sie atakiem furii kota
i kolekcja zadrapan u mnie).
W dalszym ciagu pieknie aportuje. Uwielbiam jak to robi i obawialam sie, ze
po sterylce mu "przejdzie". Robi to z rownym wdziekiem i zrecznoscia jak
przedtem.
Nie stal sie ani leniwszy, ani bardziej ospaly, ale za to spokojniejszy, ufny.
Sadze, ze "przed" traktowal mnie troche jak kumpla, troche jak mame, teraz
jestem w 100% kocia mama.
Czuje sie jakbym miala nowego kota

Nie to, zeby stary mi "nie pasowal",
ale szczerze mowiac, zdarzalo sie, ze po kilku zupelnie nieprzespanych nocach
(bo czy mozna nazwac odpoczynkiem godzine - dwie snu na dobe) - bylam na
granicy zalamania. Wam tez sie skarzylam. Ani razu nie krzyknelam, ani nie
podnioslam na niego reki - choc z natury jestem wybuchowa i niecierpliwa - i
oplacilo sie

Kot to prawdziwy trener charakteru

)))
Pozdrawiamy,
Angie i Zurek