tomek854
08.10.03, 15:46
Niedawno kupowalem sobie rowerek. Mialem na ten cel wydac 1000 zl.
Poszedlem do Harfy na Ks. Witolda bop to podobno super hiper sklep, fachowa obsluga i
wogole.
Wszedlem tam i ogladam rowerki.
Sprzedawca uprzejmie "czym moge sluzyc".
Ja na to, ze chce kupic rower.
Ten blyskawicznie wyciaga gorala za 1400 i mowi "o prosze to jest swietny rower dla
pana"
Ja na to "dziekuje, ale po pierwsze nie chce gorala, bo nie lubie , a po drugie za drogi dla
mnie"
"On musi tyle kosztowac bo ma aluminiowa rame"
"Ale ja nie potrzebuje aluminiowej ramy, dla mnei moze byc stalowa"
"Kto teraz kupuje rowery ze stalowa rama!"
"Np. ktos taki jak ja kogo nie stac na rower za 1400 zlotych"
"To jak pan nie chce tego roweru to prosze przyjsc w marcu - wtedy beda."
I poszedl.
Ja tymczasem ogladam rowerki a po chwili zainteresowalem sie katalogiem i pytam czy
moze mi sciagnac rower z katalogu.
[Uwaga teraz bedzie najlepsze]
Pan zajrzal na rower ktory pokazywalem i powiedzial
"E, jakbyu pan chcial rower za 6000 to bysmy panu mogli sciagnac a takiego (949 zl) to
nie."
"Jak to- mowie - ja chce moze i tani rower, ale to jest prawie 1000 zlotych kupic a was to
nie interesuje?"
"Jak ktos chce tani rower to niech idzie do TESCO" powiedzial pan sprzedawca i pomimo
paru pytan ktore mu jeszcze zadawalem zupelnie mnie ignorowal
Nie sa to oczywiscie doslowne cytaty, rozmowe przytaczam z pamieci.
Zadziwia mnie jednak, jaki to bogaty sklep, ze moze sobie pozwolic na takie traktowanie
klientow... Bo w koncu ile ludzi we Wroclawiu kupuje rowery za 6000 zlotych?
Rower tej samej firmy kupilem sobei w sklepie na Hallera. Nie byl to dokladnie ten sam
model, bo nie ma amortyzatora a za to ma cala graciarnie w rodzaju lampki, dynamka,
blotniki, bagazniki, dzwonek itd, ale zaofeorwano nmi go za 900. Ja wynegocjowalem :)
cene 850 bez bagaznika, blotnikow i lampek z dynamkiem - mam diodki a dzwonek sobie
kupie w Carrefourze za 5 zlotych :)) A rower mam - ta sama rama, kola, osprzet...
Amortyzator dokupie osobno...
Dwa sklepy a jakie rozne podejscie do klienta. Dlaczego w Polsce nikomu nie chce sie
schylic po drobne pieniadze ( Choc dla mnie 1000 czy nawet 850 zlotych za rower to
duza suma)? A nie wierze zeby sklep z Hallera doplacil do mnie - na pewno oplacalo mu
sie sprzedac mi ten rower.