Czyli wspominki z burzliwych lat 80-tych.
Oj działo się, działo!
Bunt, wściekłość i wrzask.
Ale z tym rozsadzaniem komuny przez chłopaków z gitarami to lekka przesada.
Mogło tak być, że te anarchizująco-eskapistyczne rytmy nawet dyskretnie były
wspierane przez "system", bo odciągało małolaty od polityki. Gdyby tego
wspierania nie było, na pewno żadnego Jarocina by nie było.
Komuna nie upadła na pewno z powodu punk-rockowców. Po prostu mieli jej dość
wszyscy. Łącznie z samymi komuchami!