w.ell
31.03.14, 12:55
Nie wiem, czy ktoś z obecnych tu fanów sixtiesów był na koncercie w Kongresowej (ja nie). Ale w ogóle co wy na to? Widziałam film oskarowy o nim, Sugar man - to teraz światowy przebój.
Dla mnie ciekawe, dobre, i - bez zachwytów... Nie uważam go za jakiś zagubiony brylant. Nie uważam, że lepszy od Dylana. Dlaczego wtedy nie zrobił kariery? Dla mnie odpowiedź jest prosta. Za późno wystartował. Przełom 69/70 to już był koniec epoki hippisów i sam Dylan już inaczej śpiewał.
A wy uważacie, że był lepszy od Dylana?