31.03.14, 12:55
Nie wiem, czy ktoś z obecnych tu fanów sixtiesów był na koncercie w Kongresowej (ja nie). Ale w ogóle co wy na to? Widziałam film oskarowy o nim, Sugar man - to teraz światowy przebój.
Dla mnie ciekawe, dobre, i - bez zachwytów... Nie uważam go za jakiś zagubiony brylant. Nie uważam, że lepszy od Dylana. Dlaczego wtedy nie zrobił kariery? Dla mnie odpowiedź jest prosta. Za późno wystartował. Przełom 69/70 to już był koniec epoki hippisów i sam Dylan już inaczej śpiewał.
A wy uważacie, że był lepszy od Dylana?
Obserwuj wątek
    • basilisque Re: Rodriguez 01.04.14, 21:48
      Dla mnie to efekt mody na tamtą epokę. Sugar Man - nie dorównuje średniim utworom Zimmermana. Buntownik nonkonformista z gitarą. w 69 pojawił się taki jeden. Nazywał się Charles Manson. Po tej postaci jakoś ten ideał długowłosego hipisa z gitarą stracił na społecznej atrakcyjności.
      • trzcinka78 Re: Rodriguez 09.04.14, 21:14
        Trochę sentymentów, do starych lat... Dobra muza się nie starzeje. Tylko nie wiem co ma do tego Manson. Chyba nie Marylin?
    • sexilola_automatic Re: Rodriguez - Sixto 10.04.14, 19:59
      Tak ma na imię... Może to ma coś wspólnego z sixties?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka