rudka-a
24.07.12, 12:03
W ostatnim numerze Polityki przybliżono wakacyjny proceder, który cieszy się niezłym powodzeniem, a nie jest niczym innym jak: wypożyczeniem żony na lato. Proceder ociera się o prostytucję, a polega na aranżowaniu przez pośredników (a za zgodą rodziców) małżeństwa z bogatymi cudzoziemcami (głównie z Arabii Saudyjskiej, Emiratów i Kuwejtu). Zakup panny młodej to koszt rzędu 500 do 5 tys. dol. Dziewczyny często nie mają 18 lat, a przepisy mówią, że różnica wieku w małżeństwie nie może przekraczać 10 lat – w tym przypadku ma to małe znaczenie. Następnie dziewczyny są porzucane albo wywożone przez tymczasowych mężów jako służące, żyjąc często w niewolniczych warunkach. Dr Hoda Badran z organizacji pozarządowej Sojusz na rzecz Arabskich Kobiet, mówi ,,Independentowi’’, że motorem napędowym tego zjawiska jest bieda. Najgorsze jest to, że moralność musi (pojęcie dość dyskusyjne) być odstawiona w przypadku, gdy dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, że w ten jedynie sposób może pomóc rodzinie. Część z młodych kobiet ma pełną świadomość tego, że jest to tylko krótkotrwała ,,współpraca’’ zarobkowa. Proceder ten nie stanowi szczególnego problemu w Egipcie, który (jak to bywa podczas rewolucji i ewolucji) ma ważniejsze rzeczy na głowie, w sejfach i w magazynach z bronią.
/Hafajstos - Łukasz Kołodziej/
czy wszystko można wytłumaczyć biedą?
pieniądz..ludzie dla są gotowi zrobić wszystko dla nich...
zatracić godność, poczucie moralności...człowieczeństwa.