tadeusz_ski.51
19.11.13, 16:48
na wyrwanie żony z "telewizyjnego letargu"! To jest tak: Siedzi żona naprzeciw telewizora ale "nie kontaktuje", tak sobie trwa a te obrazki z TV migają jej przed oczyma. Zapytać o czym jest ten program, ona nie wie? Więc jest to coś porównywalnego z letargiem?
Gdy widzę, że już "trwa", staję w drzwiach jej pokoju i dość głośno mówię
- Ponnn-czeeek!
z naciskiem na pierwszą sylabę. Żona gwałtownie "wybudza się" z tego trwania i szuka papcia... bynajmniej nie do założenia na nogę. Ja czym prędzej wycofuję sie na z góry upatrzoną pozycję, czyli fotel w moim pokoju przed komputerem. Tu nie wejdzie, ma wstręt do myszy... tej komputerowej też.
Dobry sposób, co nie?