ryszq
12.08.09, 11:06
Napisałem to poniżej pod wpływem tego oto wywiadu Krzesimira Dębskiego www.wolgal.pl/art42.html
W zamieszaniu ubiegłego tygodnia umknął mi temat rajd rowerowego "Europejskimi śladami Stepana Bandery". W końcu rajd nie został wpuszczony do Polski. Słusznie. Bo była to próba hołubienia ideologi banderowców i zarazem znieważenia kilkudziesięciu tysięcy pomordowanych Polaków na Kresach Wschodnich. Pamiętam jak parę lat temu w okresie Świąt Wielkanocnych na głównym programie TV-1 (może TV-2) był zapowiadany film p.t "Ogniomistrz Kaleń" Zaprotestowali organizacje ukraińskie i co?- wtedy w ostatniej chwili fim został wycofany na skutek ich protestów. Tylko dlatego , że była pokazana scena mordu nacjonalistów UPA na żołnierzach polskich. A niby dlaczego my Polacy mamy się godzić teraz na manifestowanie pamięci bandyty? W dzieciństwie nieraz słyszałem o potwornościach UPA. Każda historia to gotowy scenariusz na film. Tyle , ze takich potworności nawet nie sposób oddać i nie ma nawet odpowiedników w produkcjach holiłódzkich.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych jakoś nie miało siły i odwagi złożyć sensowne oświadczenie , że żadne formy kultu ukraińskiego bandyty nie będą w Polsce tolerowane ani teraz ani potem.
PS. Tak całkiem apolityczny nie jestem. Jednak rozeznanie w obecnej polityce to mam okropnie pomieszane. Istne fikxum - dyrdum - jak mawiał Nikodem Dyzma. Ale to we mnie "siedziało". Jakoś żaden reżyser nie podjął się takiego tematu. Cisza.