100krotna
26.11.12, 17:16
Tak mnie od jakiegoś czasu nachodzi i zastanawiałam się długo, zakładać, czy nie zakładać, czy zakładać... pomysł pojawił się mniej więcej w czasie zakładania wątku z inspiracjami, a później dojrzewał ponad rok... ale nie o dylematach 100krotnej miało być, tylko o kompleksach ;)
No więc właśnie, macie jakieś? I dlaczego je macie? A może sobie poradziłyście z kompleksami? Jeśli tak, to jakie znacie sposoby na zmianę myślenia i podejścia do własnego ciała?
Żeby nie być gołosłowną, zacznę od siebie... i od biustu, bo jako małobiuściastej, zwłaszcza w czasach nastoletnich, nie ominęły mnie takie przyjemności :)
Odpowiadając na własne pytania: skąd miałam w ogóle kompleks małego biustu?
Niestety, przez niemiłe komentarze kolegów z klasy (liceum) - do innych doszłam we własnym zakresie, ale ten akurat był wywołany przez otoczenie. Dlaczego myślałam, że mieć mały biust to jakieś przekleństwo, ujma i wstyd - teraz nie potrafię sobie wytłumaczyć - wtedy urosło to do rangi życiowego problemu :) To, że wszystkie staniki były na mnie "za duże" wcale nie pomagało, to, że miękkie koronki zaczynały się od rozmiaru 75B, też nie ;)
Jak sobie pomogłam? Tu muszę przyznać, miałam fory, bo trenowałam w klubie sportowym - nie wiem, czy w każdym tak jest, ale u nas panowało bardzo luźne podejście do nagości: duża szatnia, sauna i jeden wielki prysznic bez zasłonek - wstydliwość nie miała racji bytu. Mogłam się łatwo przekonać, jak wyglądają różne kobiece piersi (i ogólnie ciała) a wśród sprinterek większe biusty też nie były zbyt częste.
Ale i tak, najważniejsze było zadanie sobie pytania: "Co się stanie, jeśli wszyscy zauważą, że mam mały biust?" Doszłam do odpowiedzi: nic się nie stanie, nawet jeśli ktoś pomyśli coś nieprzyjemnego, nie zaboli mnie to. A z ludźmi, którzy nieprzyjemnie komentują, jakoś sobie poradzę (pyskata byłam).
To wszystko, zebrane razem (plus skończenie liceum, zmiana towarzystwa i okres budowania pewności siebie) stanowiły impuls do pozbycia się staników: z moim rozmiarem mogłam sobie na to pozwolić, staniki i tak na mnie nie pasowały (teraz wiem czemu ;-)), wstydliwa nie byłam, więc delikatne prześwitywanie mi nie przeszkadzało. Stwierdziłam, że zamiast narażać się na złośliwe docinki o małym biuście, mogę sobie pozwolić na pokazanie: "tak, mam mały biust i nie wstydzę się tego". Działało :)
Później odkryłam lobby i zaczęła się moja wtórna miłość do staników, co nie zmienia faktu że wygodnego koronkowego miękusa do tej pory nie znalazłam ;)
A jak było u was? Zapraszam do podzielenia się - jeśli nie tymi najgorszymi kompleksami, o których nie chcecie pisać, to może właśnie sposobami na pokochanie siebie.
A może napiszecie, co w sobie lubicie i dlaczego? Ja jeszcze dodam kilka słów i sposobów od siebie, ale to później ;)
Zapraszam do dyskusji nie tylko w tematach biuściastych wszystkie dziewczyny, bez podziału na kategorie biuściaste i małobiuściaste :)