Dodaj do ulubionych

moja historia...

10.10.05, 23:15
Zawsze mialam kompleks malych piersi. 79 w biuscie 71 pod biustem, kto ma
podobnie ten mnie zrozumie. Czulam sie okropnie, zwlaszcza latem. Wtedy
najchetniej wogole nie wychodzilabym z domu. O imprezach tez wogole nie bylo
mowy. W czwartej klasie liceum zainteresowal sie mna chlopak z sasiedniej
klasy. Przystojny, wysportowany, zastanawialam sie co wogole mu sie we mnie
spodobalo. Duzo razy mowil, ze mu sie podobam. Kiedys jak zwierzylam sie z
mojego kompleksu, przytulil mnie i powiedzial, ze dla niego i tak jestem
najpiekniejsza. Jakos zaraz po maturze przez przypadek wpadlismy na jego byla
dziewczyne. Figure miala taka, ze jej nie jedna pani z rozkladowki moglaby
pozazdroscic. No i cos wtedy we mnie peklo i zaczelam sie porownywac. Czasami
do poznej nocy plakalam do poduszki. Postanowilam cos z tym zrobic. Dostalam
sie na studia, znalazlam dorywcza prace i kazdy zarobiony grosz odkladalam z
mysla o nowym biuscie. Chlopak poczatkowo nie chial o tym slyszec, ale w
koncu dal za wygrana. Dostalam stypendium i przepracowalam cale wakacje.
Uzbieralam odpowiednia sume i udalam sie na zabieg. To co pamietam po zabiegu
to potworny bol. W lewa piers wdalo sie zakarzenie. Musieli na nowo ja
otwierac i oczyszczac rane. Na dzien dziesiejszy prawa piers wyglada jak z
reklamy, lewa zas szpeca okropne blizny. Moze z czasem stana sie troche mniej
widoczne, ale zostalam trwale okaleczona. Co niezwykle moj chlopak nadal jest
przy mnie, choc po samej operacji bylo miedzy nami krucho. Raz jeden tylko
westchnal, ze takie sliczne mialam te piersi. Rozplakalam sie wtedy
strasznie, ale musze mu przyznac racje. Czy musialam sie tak zeszpecic, zeby
do tego dojsc, ze byly piekne?
Obserwuj wątek
    • bejbefish Re: moja historia... 10.10.05, 23:57
      Przykro mi :(. Ale dobrze, że napisałaś. Może niektórym dziewczynom tak usilnie
      chcącym zmienić swój biust da to coś do myślenia... A fakt, że Twój chłopak
      jest dalej z Tobą świadczy tylko o tym, że kocha Cie TAKĄ JAKA JESTEŚ :). Życzę
      powodzenia w dalszym leczeniu (o ile to tak można nazwać). Pozdrawiam :)
      • nikita371 Re: moja historia... 11.10.05, 11:29
        Gorące dzięki,że zdecydowałaś się o tym napisać.Niestety nie potrafimy docenić
        tego co mamy dopóki tego nie stracimy. Ja też czasami myślałam o operacji,Twój
        list to jak kubeł zimnej wody.Trzymaj się. Z czasem pewnie wszystko będzie
        lepiej wyglądać.Zyczę Ci tego z całego serca.
        • orzechowe-oczy Re: moja historia... 11.10.05, 22:43
          Właśnie na to czekałam... aż ktoś w końcu opisze swoje wrażenia po operacji. ;-
          ) Szkoda tylko, że nie wszystko jest tak jak być powinno... Naprawdę przykro
          mi. Wierzę jednak, że z czasem blizny staną się całkowicie niewidoczne. Więc
          cierpliwości! :)
          Faktycznie, czuję się jakby mi ktoś wylał kubeł zimnej wody na głowę... Wniosek
          z tego jest taki: nie ma idealnego rozwiązania. Operacja- nie, kremy- nie,
          herbatki- nie, masaże- nie, pigułki anty- nie.... Pomijam oczywiście fakt, że
          poza operacją żadna z ww metod nie jest skuteczna.
          I co teraz????????????????????
          Chociaż z drugiej strony; jeśli nie zaryzykujesz to nic nie zyskasz. :P :P
          • mm1124 Re: moja historia... 24.11.05, 19:21
            Dzięki za to co napisałaś. Bardzo ci współczuje. Od lat zastanawiam się nad
            operacją ale zawsze bałam się powikłań. Muszę chyba zaakceptować swoje 70AA.
    • kasia-78 Re: moja historia... 11.12.05, 16:52
      Szkoda... Podstawowy błąd, który popełniłaś to ten, że partner nie kocha twoich piersi - on kiocha ciebie z takim biustem jaki masz. Może tam i podgląda cycate zdjęcia, obejrzy się na ulicy za biusciatą ale jest z toba. Pamietaj, to tylko czastka ciebie, detal urody, nic wiecej.
    • robak_wroc Re: moja historia... 27.01.06, 16:35
      macie gorsza manie na punkcie wielkich cyckow niz faceci. rozumek jest wazny -
      nie cyc.
    • katajko Re: moja historia... 27.01.06, 17:53
      Przyjrzyj się tzw pięknościom z filmu czy tv. Potem pomyśl jakie maja życie. Ile
      razy przechodza przez rozpad małżeństwa? Zewnętrznie wszystko O.K. kształty
      podręcznikowe lub ulepszone i dopasowane do normy oczekiwanej przez widzów. A
      gdzie szczęście? Normalni ludzie nie dążą do osiągnięcia wzorcowych kształtów,
      powszechne jest dążenie do szczęścia (wg własnej definicji). Ktoś to juz napisał
      - facet kocha Ciebie, a nie Twoje cycuszki.
      Do tego uwagi praktyczne - jak się kochasz, to ważne są sutki, a nie wielkość
      biustu. W niektórych pozycjach duży biust wręcz przeszkadza lub może zostać
      przyciśnięty np kolanem.
      Kto miał do czynienia latem z kobietami z dużym biustem, to potrafi przypomnieć
      sobie jak wygląda i pachnie dolna część spoconej piersi - zapytaj pielęgniarki
      od EKG. Męska skarpeta.
      Bluzki też trudniej dopasować przy dużym biuście.
      Potem przychodzi wiek dojrzały i starość. Znacznie łatwiej utrzymać w jedrności
      niewielki biust niż duży. Znam 50 letnie panie z niewielkim biustem, ale za to
      jak wyglądającym - viagra niepotrzebna. I te z dużym biustem, w tym wieku
      wygladajacym jak dwa miękkie worki.
      Dla Ciebie to już za późno - kroki podjęłaś. Ale możesz wyciągnąć wnioski (przy
      okazji inne kobiety tez) - przeciętny wiek życia kobiety to prawie 80 lat, a
      kążda do śmierci pragnie atrakcyjnie wyglądać.
      Nie rozpaczaj, naucz sie masażu piersi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka