Gość: Marcin Osikowicz
IP: 149.156.212.*
18.11.04, 10:07
1 listopada 2004 roku weszło w życie rozporządzeniem RM z dnia 28 stycznia
2003 r. w sprawie wyłączenia określonych porozumień wertykalnych w sektorze
pojazdów samochodowych spod zakazu porozumień ograniczających konkurencję
(Dz. U. Nr 38, poz. 329) . Wydano je w oparciu o unijne regulacje nazywane
GVO (od Gruppenfreistellungsverordnung). Celem tej regulacji jest złamanie
karteli zawieranych między producentami branży samochodowej, a ASO (
autoryzowanymi stacjami obsługi). Efekt długofalowy wynikający ze zwiększenia
konkurencyjności powinien polegać na zwiększeniu liczby ASO, obniżeniu cen
usług serwisowych i obniżeniu cen na części zamienne. GVO daje warsztatom
niezależnym możliwość starania się o autoryzację, ale przede wszystkim
zapewnia równy dostęp do informacji technicznej, szkoleń i sprzętu. Klient
będzie mógł zlecić wykonanie przeglądu gwarancyjnego poza ASO i powinien być
on honorowany o ile będzie wykonany zgodnie z reżimem koncernu. Ma to
znaczenie np. dla tych klientów, którzy kupują jeżdżą do autoryzowanego
serwisu na obowiązkowy przegląd, a potem jeszcze raz na przegląd – tym razem
prawdziwy – do swojego zaufanego mechanika.
Co to oznacza dla branży motocyklowej? Guzik – żadnej liberalizacji, żadnych
obniżek cen. Otóż rozporządzeniem RM z dnia 13 stycznia 2004 r.
zmieniającym rozporządzenie w sprawie wyłączenia określonych porozumień
wertykalnych w sektorze pojazdów samochodowych spod zakazu porozumień
ograniczających konkurencję (Dz. U. Nr 14, poz. 116) wprowadzono poprawkę
definiującą pojazdy samochodowe (§ 1 p. 16a) jako „pojazdy samochodowe w
rozumieniu przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu
drogowym z wyłączeniem motocykli.” W ten prosty sposób wyłączono motocykle
spod obowiązywania pakietu GVO. Czyli niezależny warsztat - choćby się
starał - nie poprawi jakości usług, bo nie będzie miał dostępu do know-how.
Kolejki oczekujących na serwis w środku sezonu dalej będą wielodniowe. A
zadowoleni będą tylko właściciele ASO, kasujący ekstra 20% (lekko licząc)
premii monopolisty.
Miłego dnia
Marcin Osikowicz