Kot odebrany zgodnie z prawem

03.03.04, 01:47
Z jednej strony aktywnosc pani Anny Wydry jest jak najbardziej budujaca (jej
strona fundacji jest bardzo profesjonalna) z drugiej zas trudno by ktos kto
zaadoptowal kota-sierote musial sie ciagle meldowac. A decyzja sadu w sensie
prawnym jak najbardziej prawidlowa.
    • Gość: koton brawo dla Canisu IP: *.sol.lan / 195.245.226.* 03.03.04, 08:41
      A ja się ciesze, ze ktos - tu Canis czyli pani Ania - w Polsce, kraju gdzie
      robic cos dla zwierzat to gorzej nawet niz uprawiac feminizm, albo byc
      przeciw "zarzadzaniu" Irakiem itd. potrafil sie postawic, konsekwentnie
      wypelniac swoje obowiazki i wymagac by inni - ten dziwny pan Tomek - tez je
      wypelniali. Koton byl ponoc nie tyle nie "raportowany" ile zabiedzony i
      schorowany u pana Tomka, ktory na szczescie sie znudzil i nie bedzie wiecej sie
      awanturowal.
    • warzaw_bike_killerz Nie chcesz miec klopotow nie adoptuj z www.canis. 03.03.04, 09:54
      Wniosek jest prosty: co z tego , ze sie zaopiekujesz tym zwierzem, jesli
      musisz "raporty" jakiejs paniusi skladac, ze kot narobil do kuwety dwa razy
      dziennie. Tyle zwierzat biega po ulicy - starczy bez www.canis.org.pl

      PS> Czy naprawde sezon ogorkowy w GW zaczyna sie juz od marca?
      • Gość: max Re: Nie chcesz miec klopotow nie adoptuj z www.ca IP: *.sprintserwis.pl 03.03.04, 14:14
        glupi gnojku, zwierze to nie zabawka i jesli decydujesz sie na adopcje kota czy
        psa, to musisz ponosic za niego pelna odpowiedzialnosc, wlacznie ze skladaniem
        raportow jesli takie sa wymogi jakiejs fundacji
        • warzaw_bike_killerz Re: Nie chcesz miec klopotow nie adoptuj z www.ca 03.03.04, 14:22
          Gość portalu: max napisał(a):

          > glupi gnojku, zwierze to nie zabawka i jesli decydujesz sie na adopcje kota
          czy
          >
          > psa, to musisz ponosic za niego pelna odpowiedzialnosc, wlacznie ze
          skladaniem
          > raportow jesli takie sa wymogi jakiejs fundacji

          Nie jest zaszczytem mnie obrazac.

          Ja tez potrafie: debilu, kretynie, prukwo, niewydarzony kalafiorze, buraku
          tępocebulowy, czosnkowy ryju, farmazonie sledziowaty, kupo hipopotamia (to ma
          swoje copyright :)) , dzwoncu zawszony, waleniu pomroczny, pićwo nadęta,
          marchwiany ogórze, słoniowy wydymku, etc, etc.

          Czy juz czujesz sie lepiej? Dobrales swoj odpowiednik? Koniecznie odpowiedz!!
    • jolamodrzew Re: Kot odebrany zgodnie z prawem 03.03.04, 10:58
      Bardzo dobrze, że Pani Ania interesuje się zwierzętami także po ich adopcji.
      Jak wiadomo nie wszyscy miłośnicy zwierząt odpowiednio je traktują. Na początku
      tak bardzo chciane i kochane zwierzaki, po pewnym czasie zostają porzucane albo
      nie zapewnia im sie odpowiedniej opieki (wyrzywienie, opieka lekarska itp.).
    • Gość: p_p Re: Kot odebrany zgodnie z prawem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 11:20
      Ta baba najprawdopodobniej ześwirowała. Przyczyną tego stanu rzeczy może być
      samotność, brak pracy czy innego sensownego zajęcia czy jakaś trauma z
      dzieciństwa...

      Rozumiem, że skoro u pani Wydry jest ciasno to oznacza iż mieszka ona w budynku
      wielomieszkaniowym... Ciekawe co na to sąsiedzi?

      PS. Pani Wydra naoglądała się prawdopodobnie również filmów o Ameryczce, gdzie
      w ten sposób postępują tzw. służby socjalne wobec dzieci i postanowiła TFUrczo
      przeszczepić to na grunt polski... Eeeehhhh...
      • Gość: kixx Re: Kot odebrany zgodnie z prawem IP: *.acn.waw.pl 03.03.04, 12:06
        normalna wariatka
        Nie jest ważne dla niej,że kot miał dobrze u nowego właściciela,a można tak
        przypuszczać ponieważ w artykule nic nie napisano na temat molestowania kota
        przez właściciela( gdyby było wariatka na pewno wykorzystałaby to).Ważne jest
        to ,że nowy właściciel nie meldował jej codziennie o postępach kota.
        Za parę dni po raz n-ty usłyszymy,że schroniska dla zwierząt nie mają pieniędzy
        na utrzymanie.
      • Gość: kixx i jeszcze jedno IP: *.acn.waw.pl 03.03.04, 12:10
        Nauczka dla naiwnych,trzymajcie sie z daleka od fundacji Canis.
        Nie dość,że nie doczekacie sie wdzięcznośći,to jeszcze będziecie narażeni na
        koszta sądowe.
        • Gość: anmanika Re: i jeszcze jedno IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 13:06
          Ja adoptowalam kotke i nikt sie pozniej nie interesowal jej losem, albo
          fundacja dziala wybiorczo albo rzeczywiscie kot mial zle w swoim nowym miejscu.
          • Gość: Kaja Re: i jeszcze jedno IP: 195.245.226.* 03.03.04, 13:28
            Dziala wybiorczo, i niech mi nikt nie wcisa ze koty- w 30 sztuk w bloku, sa
            szczesliwe. Sasiedzi tez chyba nie. Rozumiem ze wlascicieli trzeba sprawdzac,
            ale zeby musieli sie MELDOWAC? Moze Canis musztre zorganizuje.
        • Gość: kicia Re: i jeszcze jedno IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 16:24
          O jakiej ty wdziecznosci mowisz, to ty powinnienes byc wdzieczny ze ktos
          powierzyl twojej opiece zywa istote, slabsza istote. Te zwierzeta sa juz
          zazwyczaj zwierzetami po przejsciach, zwierzetami ratowanymi, niejednoktrotne,
          nie mozna sobie pozwolic aby 'wpadaly z deszczu pod rynne'. I jesli ktos dostal
          kota chorego, kota specjalnej troski to niestety wiecej sie zobowiazal niz
          ktokolwiek inny. Ludzie nauczcie sie poprostu szanowac zwierzeta a ze nie sa
          szanowane swiadcza ilosci zwierzat przebywajacych w schroniskach.
          Jesli bierze sie kota/psa z jakiegokolwiek organizacji(schroniska) to podpisuje
          sie umowe adocyjna-czyli obopulne spelnienie ustalonych warunkow.
          Nikt za nikim nie chodzi dzien w dzien, od czasu do czasu, nie jest chyba tak
          ciezko skontaktowac sie z miejscem skad adoptowalo sie zwierzaka.
          Nikt nikgo nie zmusza aby w ogole mial zwierzaka.
          Wiecej pokory i szacunku dla ludzi co robia cokolwiek na rzecz zwierzat a
          przede wszystkim dla zwierzat, to sa bezbronne istoty, ich zycie i los lezy w
          rekach ludzi.
          BRAWO SEDZIA!!! sluszny wyrok-zwierze nie jest rzecza, a to co zapisane w
          umowie obowiazujace!!!!
          • Gość: Lil Re: i jeszcze jedno IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.04, 12:07
            Wyrok moze i sluszny, ale dzieki tak oklaskiwanemu przez Ciebie wyrokowi kot
            juz nie zyje - wrocil do warunkow, ktore go wykonczyly. A ten pan opiekowal sie
            kotem dobrze. Jest na ten temat opinia weterynarza, do ktorego regularnie z
            kotem chodzil i kota leczyl - przeciez wiedzial, ze bierze chorego biedaczka.
            Wiec kiciu tez wykaz wiecej pokory i szacunku i postaraj sie nie wydawac zbyt
            pochopnych sadow. Bo tak w ogole, to widac, ze myslisz w dobrym kierunku :)
            • Gość: Dorota Re: i jeszcze jedno IP: 212.87.17.* 04.03.04, 12:25
              A skąd ty wiesz, jak opiekował się kotem ten pan? Nie wiesz nic poza tym, co
              napisała gazeta. Jeśli czytałaś(eś) co napisała pani Ania na stronie Canisu, to
              powinnaś pamiętać, że kot w trakcie pobytu u pana T. schudł kilogram (bynajmniej
              nie miał nadwagi), w pyszczku paskudny stan zapalny a kiedy go odebrano miał
              39,5 stopnia gorączki. Po tygodniowej kuracji u weta. Pan jakoś nie zauważył, że
              leczenie nie skutkuje. To ma być dobry i uważny opiekun?
              • Gość: Lili Re: i jeszcze jedno IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.04, 12:37
                Otoz Doroto wiem z dobrego zrodla, nie tylko z gazety i nie mam podstaw, zeby
                watpic w opinie powszechnie uznanego weterynarza. Zerknij sobie tutaj
                upload.miau.pl/2562.jpg . Oczywiście pani A.W. masz prawo bronic do
                upadlego, nie zapominaj jednak o ostatecznym fakcie: TEN BIEDNY KOT NIE ZYJE. I
                odszedl nie u pana T. ale u A.W, a nie wrocil do niej w stanie agonalny. No,
                ale dzielna bojowniczka odebrala kota z rak dreczyciela. Brawo.
                • Gość: kicia Re: i jeszcze jedno IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.04, 23:56
                  Dlatego,ze jedna Pani gdzies uslyszla,ze kot nie zyje to bierzesz to za pewnik?
                  Niedlugo wiesci z magl beda pierwszymi wiadomosciami na lamach prasy, tak?
                  Koton byl chory, na co tez nie wiesz ani ja nie wiem a wiec?
                  Czyzby zdjecie w GW to byl sobowtor Kotona?:)
                  • Gość: Lil Re: i jeszcze jedno IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.03.04, 19:18
                    Kiciu, jaka jedna pani i co gdzie uslyszala? Nie bardzo rozumiem, skad wniosek,
                    ze to jest moje zrodlo informacji. I jeszcze belkoczesz cos bez zwiazku o maglu
                    i prasie. Aha, i bardzo bym się ucieszyla, gdyby zdjecie w GW bylo aktualnym
                    zdjeciem zdrowego, zywego Kotona. Oszolomstwo zawsze pozostaje oszolomstwem i
                    potrafi tylko szkodzic. Z mojej strony EOT.
    • j_karolak Re: Kot odebrany zgodnie z prawem 03.03.04, 14:16
      Następna ofiara kotów. Zazwyczaj są nimi kobiety. Pisałem już o tym. Polecam
      lekturę moich przemyśleń na temat kotów, a zrozumiecie, że wariatka-wydra jest
      po prostu jeszcze jedną ofiarą kotów-bestii.
      • Gość: eve69 Re: Kot odebrany zgodnie z prawem IP: 195.245.226.* 03.03.04, 14:45
        niesamowita logika. Tylko wiesz co, dziwnie jakos sie sklada ze biedna pani
        Wydra jest ofiara kotow, a to kot nie zyje. Szkoda gadac.

      • Gość: kicia Propozycja dla karolaka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 16:13
        cyt:"Polecam
        lekturę moich przemyśleń na temat kotów, a zrozumiecie, że wariatka-wydra jest
        po prostu jeszcze jedną ofiarą kotów-bestii"

        przeczytalam-mam propozycje. 27 marca ogolnopolski dzien kastracji...zwierzat,
        co myslisz o tym karolaku?:)

        • j_karolak Re: Propozycja dla karolaka 04.03.04, 09:10
          Z chęcią przeprowadzę na tobie zabieg, kiciu.
      • Gość: Blue Re: Kot odebrany zgodnie z prawem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 17:07
        _karolak napisał:

        > Następna ofiara kotów. Zazwyczaj są nimi kobiety. Pisałem już o tym. Polecam
        > lekturę moich przemyśleń na temat kotów, a zrozumiecie, że wariatka-wydra jest
        > po prostu jeszcze jedną ofiarą kotów-bestii.

        A ciekawe czyja Ty jestes ofiara?
        Moze syna sasiadki? Albo coca - coli?
    • Gość: Mama_Yody Re: Kot odebrany zgodnie z prawem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 17:06
      Od Wydry wzięłam kotka, był mały i chory. Wydra 2 czy 3 razy zadzwoniła, żeby
      spytać jak się kot czuje i jak idzie leczenie. Po miesiącu, gdy kot wyzdrowiał,
      Wydra przestała dzwonić i się interesować. Widocznie uznała, że kot jest w
      dorbych rękach i żadna krzywda mu się nie dzieje. Przypuszczam, że jest
      doświadczoną opiekunką i wie, że to nie o to chodzi, żeby znaleźć kotu
      JAKIKOLWIEK dom, tylko dom prawdziwy, na zawsze. Moim zdaniem - miała powody.
      Poza ty, biorąc od Wydry kota podpisuje się umowę adopcyjną, w której jednej z
      punktów mówi o tym, że adpotujący umozliwi Wydrze kontrolę warunków, w jakich
      przebywa kot i czy ma zapewniona odpowiednią opiekę. Pan Tomek widac Wydrę
      zafrapował, Wydra skontrolowała i kota zabrała. Jej prawo. Jestem przekonana,
      że zrobiła to dla dobra chorego kota. Pozdrawiam i życzę Warszawie więcej
      takich "wariatek"
      • Gość: Lil Koton już nie żyje IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.04, 11:14
        Wiec można powiedziec, że cała sprawa dobiegla końca :( Może było mu to pisane,
        ale najprawdopodobniej stało się to szybciej dlatego, że zamiast mieszkać ze
        swoim człowiekiem, znów trafił do małego mieszkania z 30 kotami, gdzie stan
        jego zdrowia się pogorszył na skutek stresu. To był kot, który wyraźnie czuł
        się lepiej sam, niż w grupie, zwłaszcza tak ciasno stloczonej. Głupią miłoscia
        i zaspokajaniem wlasnym ambicji "swietej od kotow" mozna zaglaskac zwierze na
        smierc.
    • Gość: Emma Re: Kot odebrany zgodnie z prawem IP: 195.85.227.* 04.03.04, 11:12
      Witam "kociolubnych" - jeszcze jeden głos w tym dyskursie - nikt nie musi brać
      kota z tej Fundacji!! Jeśli się na to zdecyduje (a warto, bo koty są badane,
      szczepione, leczone - sterylizowane lub kastrowane, żyją w mieszkaniach, więc
      nie stwarzają problemów socjalno-sanitarnych) jest informowany o warunkach i
      podpisuje umowę adopcyjną. Jeśli nie odpowiadają mu warunki nie podpisuje i
      wychodzi bez kota/psa. I tyle. Ale jeśli coś się podpisało to powstaje
      zobowiązanie - nikt nie żąda meldunków - nowy opiekun kota (zwłaszcza
      chorego!!!) informuje czy zwierzę się przystosowało do nowych warunków, a w
      ciągu miesiąca ktoś z Fundacji (z reguły osoba, która zawarła umowę z
      opiekunem) składa jedną wizytę i sprawdza czy spełnione są warunki umowy np.
      zabezpieczenie okna. Wiem, bo mam dwa koty z tej Fundacji. I juz. Własny podpis
      do czegoś zobowiązuje!!! Nie wiem jakie warunki miał kot w nowym domu, ale
      Fundacja ma prawo się niepokoić, jeśli opiekun nie nawiązuje kontaktu, a
      informacje przychodzą "łańcuszkiem dobrej woli". I tyle. Dobrze, że ktoś stoi
      po stronie kotów, bo z niektórych postów wynika, że bardzo tego potrzebują!!!
    • kapitan.kirk Sąd.. 04.03.04, 11:19
      ...powinien przede wszystkim zapytać o zdanie samego kota. A może to jest kot,
      który nie lubi wydr?
    • neeki Skandal(iczne) 05.03.04, 12:18
      jest dla mnie postepowanie tej pani. bo glupia biurokracja wziela gore nad
      dobrem zwierzecia. jezeli pani Wydra juz pofatygowala swoja niezwykla osobe aby
      sprawdzic jak sie kotu wiedzie to dlaczego zostal on odebrany za niespelnianie
      wymogow umowy ? wazniejsze byly od dobra kota ? z tego co pisano pan Tomasz sie
      kotem zajmowal i walczyl o niego po odebraniu. a pani Wydra kota ubila.
      bardzo przykre ze osoby ktorym powinno najbardziej lezec na sercu dobro
      zwierzecia tak postepuja. ja w kazdym razie po kota udam sie do normalnego
      schroniska gdzie mnie nie bedzie przesladowac jakies babsko. jezeli pracownicy
      fundacji chca kontrolowac warunki w jakich zwierzeta zyja to musza sie najpierw
      nauczyc wspoldzialania z innymi. bo potem sie okazuje ze ktos ma dobre serce a
      musi wysluchiwac impertynencji niewychowanej baby.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja