Dodaj do ulubionych

Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w pro...

    • Gość: woj Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: 91.198.194.* 15.06.11, 10:59
      NIE! NIE! NIE! Dość terroru właścicieli dużych psów!
      • Gość: o Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.knc.pl 15.06.11, 11:03
        scwoj - gdzie tu terroru właściciela dużego psa??? To yoreczek zaatakował dużego psa. To właścielka yorczka złożyła zawiadomienie do prokuratury.
        Gdzie tu terror??? A raczej czyj????
      • Gość: szum Kilkukrotnie zdarzała mi się sytuacja, gdy IP: *.spray.net.pl 15.06.11, 11:07
        agresywny mały "pieseczek" skakał wokół mojej "laluni" (30 kg tylko - rasa stróżująca i bardzo waleczna), a właśiciciel z rozrzewnieniem przyglądał się tej "zabawie".
        Ale zawsze działało hasło: "Zabij!". Wprawdzie mój pies nie miał pojęcia co to znaczy, ale tego to już niedorozwinięty właściciel smroda nie wie... Bardzo skuteczna metoda. Polecam.
      • fedorczyk4 Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p 15.06.11, 11:15
        Gość portalu: woj napisał(a):

        > NIE! NIE! NIE! Dość terroru właścicieli dużych psów!

        Smiesza mnie takie histeryczne reakcje. Jak wiekszosc przedpiszcow zgadzam sie, ze to bardzo przykra sprawa, ale wina jest po stronie wlasciela yorka, a zgloszenie do prokuratury jest czystym pieniactwem. Wspolczuje serdecznie wlascicielce husky. Ja tez mam psa, olbrzymia suke. Chodzi zawsze na smyczy. I prawie zawsze natykamy sie na przerosnieta jamniczke ktora leci za nami z jazgotem przez pol parku. Moja suka na razie nie reaguje, ale jamniczka coraz bardziej bezczelnieje i zbiza probujac ugryzc. W koncu to sie zle skonczy i moja tamtej zrobi krzywde. Ciekawe czy dotad niefrasobliwi wlasciciele tez donisa na mnie do prokuratury.
        Swoja droga mimo wszystko dziwi mnie troche zachowanie husky.
    • Gość: ona Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:05
      jedyny pies jaki mnie w życiu ugryzł był właśnie wielkości yorka. ok nie zagryzł mnie ale bolało jak ch* i na zawsze została mi blizna. właściciel mnie wyśmiał że robię aferę bo przecież nic mi się nie stało.
      york był bez smyczy i kagańca - dlaczego?! właścicielka nie dopilnowała swojego psa i naraziła na niebezpieczeństwo jego i innych. do huskiego nic nie mam. co ten właściciel miał zrobić? przecież takiego szczura małego odgonić się nawet nie da!
      • Gość: Jeffreyyyy Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 11:07
        No racja. W sumie kopnięcie też by mogło go zabić.
      • Gość: Kiki Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: 213.186.76.* 15.06.11, 11:28
        Husky to pies z silnie rozwiniętym instynktem łowieckim. Jeżeli przylatuje do niego kosmaty posiłek, to sorry, ale zeżre. Być może czasem uda się upilnować. Niestety wszystkie małe stworzenia - koty, ptaki, szczury, świnki morskie, koszatniczki, mikro pieski są potencjalną zdobyczą dla większych psów, więc należy ich pilnować.
        Zadziwia mnie beztroska właścicieli wszystlkich psów bez wyjątku- puszczanie luzem i radosna obserwacja jak pies ujada na wszystkich. Mały, czy duży powinien być przynajmniej ogarnięty i słuchać się właściciela. Wbrew pozorom małego psa też da się wychować.
        Mam sibieriany i mam w rodzinie pinczery miniaturowe. Zgadnijcie, kto drze japę? Pinczery. Kto atakuje moje psy, jak wpadnie w nieuzasadnioną histerię? Pinczery. Kto poluje na koty w domu, mimo zakazu? Pinczery. Kto histeryzuje na całą okolicę, bo z drzewa liść spadł, a ssąsiad pierdnął? Pinczery. I wreszcie, kto pogryzł dzieci, bo tak mu się w głowie upieprzyło? Oczywiście, że pinczery.
        To, że pies jest mały nie zwalnia NIKOGO z obowiązku wychowania go, pilnowania i trzymania na smyczy.
        • Gość: mami Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 15:04
          Uśmiałam się, jestem w takiej samej sytuacji. Mam amstaficę, hasioka i mixa ratlera. Zgadnijcie, który jest agresywny??? Hahaha, kocham go właśnie takiego i akceptuje go takim reszta stada ale jak najbardziej wyobrażam go sobie atakującego innego, większego, obcego psa (moje stado patrzy na te jego wyskoki z politowaniem).
          Bezwzględną zaletą tego karypla, jest pilnowanie domu i działki, bo reszta ma to w zadach. To najwyżej rozwinięty system wczesnego ostrzegania...
    • Gość: Eliza York też potrafi być groźny IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 11:11
      Mój ojciec został dotkliwie "pokąsany" przez yorka. To jest jakaś głupawa, nerwowa rasa. Non stop to-to ujada i rzuca się na ludzi, dzieci i zwierzęta. W moim bloku mieszkają dwaj właściciele tych "małp". Właścicielka nr 1 spuszcza ze smyczy suczkę, która lata za każdym przechodzącym facetem i oczywiście próbuje ugryźć. Właściciel (tym razem facet) nr 2 ma pieska, który od pół roku jest agresywny wobec innych zwierząt - podbiega do mojego buldożka i próbuje go ugryźć, ja oczywiście muszę manewrować przerażonym pierdołowatym buldożkiem, żeby york go nie pogryzł, bo ja mam buldożka na smyczy, a york biega sobie wolno. Kiedyś szłam do dentysty przez osiedle i napadły mnie dwa yorki, jedyną obroną były solidne kopniaki, na co agresywnie zareagował właściciel i próbował mnie pobić, ratowałam się ucieczką. Paranoja, nie dam się pogryźć, a nie ma innego sposobu na te wypierdki, jak operowanie kończynami dolnymi, żeby nie mieć ich pogryzionych na wysokości kostek. I ostatni przykład - znajomy chirurg opowiadał mi, że to wcale nie duże psy są zagrożeniem dla małych dzieci, bo wiele mają przypadków, kiedy zazdrosne "miniaturki" powodują ciężkie uszkodzenia ciała u maluchów, włącznie z zagryzieniem, a konkretna sytuacja to dwa yorki, które zagryzły niemowlę - autentyczny przykład z życia. Właściciele yorków to też, mam wrażenie, nie do końca zrównoważone osoby. Ponadto moda powoduje, że hoduje się przedstawiciel tej rasy lub (i zapewne w większości) w typie rasy "ile mocy fabryka dała", a potem mamy problemy, bo nabywcy nie wnikają w charakter stworzenia, tylko podoba im się wygląd i filigranowość tych piesków, które bywają wredne i nieprzewidywalne. Podobny błąd popełnił mój ojciec kupując pekińczyka, który okazał się wrzodem na tyłku rodziny, bo gryzł wszystkich włącznie z właścicielem, a na duże psy się rzucał i była z tego masa problemów.
    • volim Co na to mąż pani Wandy? 15.06.11, 11:12
      Pani Wandy nie było przy zdarzeniu, co ma do powiedzenia jej mąż?
      Nota bene, czasem opiekuję się dużym psem kogoś z rodziny. Fajny, towarzyski, łagodny pies. Ma jednak duże zęby i instynkt dzikiego zwierzaka. Kiedyś złapał królika w polu, innym razem znienacka rzucił się na ... klamkę.
      Yorki są małe i bezbronne. Właściciel husky’ego powinien zareagować już wtedy, gdy mały pies podbiegał do jego psa. Dziwię się mu, że nie przeprosił męża właścicielki yorka i dziecko za swojego psa – chociaż w dzisiejszych czasach przeprosiny mogą być przyjęte za przyznanie się do winy (reakcja właścicielki świadczy o tym, że jej zdaniem jej mąż nie jest za nic odpowiedzialny) – więc może stąd ta wstrzemięźliwość.
      • Gość: Józek Re: Co na to mąż pani Wandy? IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 11:19
        Mąż pani Wandy pewnie siedzi cicho pod jej butem i boi się odezwać, bo też na niego prokuratora naśle.
      • Gość: akuku Re: Co na to mąż pani Wandy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:37
        Co za głupia baba! I ten jej pożal się Boże mąż! Nie dość, że zostawia samego "psa", nie umie mu założyć szelek, to jeszcze ma pretensje. Może tą rodziną powinna zająć się jakaś opieka społeczna, bo jak się nie potrafią zająć zmutowanym szczurem, to co tu mówić o dzieciach? Może koniec terroru małych, wrednych, ujadających kundli (nie spotkałam się żeby normalny, średni lub duży pies tak ujadał jak te małe), co? Może ja będę brała mojego dalmata na ręce i wchodziła z nim np. do sklepu spożywczego? Raz byłam świadkiem, jak weszła taka cizia ze szczurem i postawiła go na ladzie, oczywiście jej reakcją na zwróconą uwagę była "to mały piesek", więc jeden z klientów za chwilę wrócił ze swoim wilczurkiem na rękach i go postawił, ale była chryja. Niestety właściciele małych piesków często mają mózg podobnych rozmiarów jak ich pieski sztucznie hodowanych ras...

        U psów jak w polityce, im ktoś mniejszy, tym bardziej wyszczekany, złośliwy i awanturniczy ;)
        • Gość: bre Re: Co na to mąż pani Wandy? IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 15:09
          To umówmy się w tym sklepie. Ja na plecy zarzucę staffa a na rąsie wezmę husioka. Ale pompa będzie, hehehe.
        • Gość: z Re: Co na to mąż pani Wandy? IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 15:11
          Pijesz do Jarusia? A może Hitlera czy Mussoliniego?
      • Gość: Aga Re: Co na to mąż pani Wandy? IP: *.play-internet.pl 15.06.11, 14:58
        Yorki nie sa bezbronne - mają instynkt ten sam co duży pies! TO, ze są małe nie daje im prawa wciskania się wszędzie i za każdym. Jakby wpadł pod koła to tez miałby wieksze obrażenia niż duzy pies. Ale czy to wina kół?
    • Gość: evka Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.dip.t-dialin.net 15.06.11, 11:14
      Ta kobieta ponosi pelna odpowiedzialnosc za swojego pieska. Gdyby ten sam malutki piesek spowodowal wypadek drogowy, w ktorym ucierpialby kierowca, to paniusia stanelaby przed sadem. To, ze husy zagryzl yorka nie ma sie nijak do jego stosunku do dzieci. Psy odrozniaja ludzi od swoich pobratymcow. Pani nalezy sie sprawa w sadzie, a po cichu zwyczajne lanie. Za bycie podla zjadliwa kretynka, ktora zamiast uczyc sie na wlasnych bldach oskarza niewinne osoby. Mieszkam w Danii i tutaj taka sprawa nie mialaby miejsca. Wina jest po stronie kobiety, bo kazdego psa i kazdego wlasciciela obowiazuje jednakowe zasady, niezaleznie od wielkosci psa.
    • krwe Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... 15.06.11, 11:14
      u mnie na dzielnicy najbardziej agresywne psy to yorki i jamniki... nie wychowane, ujadające na każdy ruch dookoła. a duże silne psy które widzę są łagodne jak baranki, wychowane i ułożone, nawet nie zwracające na mnie uwagi gdy się mijamy. różnica w zachowaniu wynika pewnie z takiego właśnie podejścia właścicieli, ze jak mój piesek jest taki knypek to nie muszę go wychować.
      • Gość: ... Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.icpnet.pl 01.07.11, 18:06
        Na oczach mojej córeczki pidbu zagryzł naszego pieska był mieszancem po yorku.To było straszne nie życze nikomu takiego widoku a policja powiedziała "to tylko pies"tylko ze dlanas to był kochany członek rodziny tylko pół roku nim sie cieszylismy.A pidbul zyje i chodzi bez kagańca!
    • Gość: agata Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.aster.pl 15.06.11, 11:14
      Jestem właścicielką yorka, którego zawsze wyprowadzam na smyczy. Z moich obserwacji wynika, że częściej właściciele małych piesków wyprowadzają je na smyczy niż właściciele dużych i naprawdę groźnych psów. Niestety to ci ostatni tłumaczą, że ich psy są niegroźne. Mały york nawet jak ugryzie nie zrobi nikomu krzywdy może jedynie przestraszyć dziecko. A duży pies może zagryźć człowieka a tym bardziej innego psa. Konkluzja jest taka, że bezwzględnie powinna być egzekwowana zasada wyprowadzania psów na smyczy i tutaj widzę rolę straży miejskiej i karana surowymi mandatami za spuszczanie psów w miejscach publicznych. Polecam uwadze parki: Szczęśliwice, Sowińskiego, Moczydło, park wodny, Pola Mokotowskie. Poziom wyobraźni i odpowiedzialności ludzi za swoje zwierzęta jest szokująco niski i bez "edukacji mandatowej" nie ulegnie on poprawie.
      • Gość: Niko Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:17
        I dlatego Twój pies zyje. A tamten niewychowany, bez nadzoru - nie:(
      • Gość: fr000nc Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.wincor-nixdorf.com 15.06.11, 11:45
        Zgodzę się w pełni, z wyjątkiem może parku Moczydło i okolic, gdzie w większości to właśnie
        "duperelki" latają bez smyczy i gryzą w kostki
        • Gość: kuna Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.128.75.131.static.crowley.pl 15.06.11, 12:15
          O, właśnie - parę dni temu na Moczydle zaatakował mnie przygruby i porzygłupi jamnik. Podkreślam, że stało się to tuż przy placyku zabaw dla dzieci (tym koło siłowni i szkoły jazdy), pies był bez smyczy i bez kagańca. Rzucał sie na każdą przechodzącą osobę. Co w takiej sytuacji zrobić? Kopnąć? Szkoda psa, nie jego wina, że babcia na ławce obok (właścicielka) tylko od czasu do czasu rzucała "chodź tu", no co pies kompletnie nie reagował.
          Właścicielka nieszczęsnego yorka zamiast dawać sprawę do porkuratury, powinna przeprosić swoje dzieci za traumę i wytłumaczyć, na czym polegało nieodpowiedzialne zachowanie ich tatusia. I oczywiście powinna przeprosić właściciela husky za cała tę nagonkę. Podejrzewam, że dla niego tez było to przeżycie mocno traumatyczne, nic przyjemnego taki widok.
      • Gość: Aga Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.play-internet.pl 15.06.11, 15:12
        "Mały york nawet jak ugryzie nie zrobi nikomu krzywdy może jedynie przestraszyć dziecko." - zrobi- zapraszam na rozmowę z chirurgami - to częstsze podryzienia i zazwyczaj w twarz, bo który z rozpieszczonych yorków nie potrafi wskoczyć na kolanka kucającego człowieka?
        " A duży pies może zagryźć człowieka a tym bardziej innego psa" a duży męzczyzna może zrobić krzywdę dziecku, bo jest silniejszy i co? czy to znaczy, że to zrobi specjalnie? Między "mógłby", a "jest to realne zagrożenie i wiele takich przypadków" jest róznica. Kluczem nie jest wielkośc psa, a jego charakter, wychowanie, wyszkolenie i socjalizacja. Jakie statystycznie ma pochodzenia jork (po psach z dobrym charakterem czy po pieskach co ładnie wyglądają i są małe?), jak jest zsocjalizowany, jak wiele yorków bawi się z dużymi psami od małego by nauczyć się normalnie komunikowac z innymi przedstawicielami tego gatunku? I wreszcie jak wiele jest szkolonych, zna podstawowe komendy? A "narzucanie się" przez jakiegoś psa jest tak samo szkodliwe, bezczelnie i denerwując w przypadku właścicieli małych psów jak dużych. Z ta różnica, ze dużemu można zatarasowac drogę do naszego psa, a małemu nie da rady, bo obiegnie wkoło tysiąc razy.
    • Gość: pabloj_21 Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.ip.netia.com.pl 15.06.11, 11:16
      no cóż, miałem kiedyś rottweilera. pewnie ciężko będzie uwierzyć ale był to wyjątkowo łagodny i pogodny psiak. mimo to kilka razy zdarzyło mu się wdać w bójkę uliczną z innym psem. Raz najadłem się strachu kiedy mój pies chwycił drugiego (znienawidzonego mieszańca trzy razy mniejszego) za łeb. W zasadzie prawie cały łeb mieszańca znalazł się w pysku mojego rottweilera. Na szczęście nie zacisnął szczęk tylko uniósł rywala i rzucił nim jakieś półtora metra dalej. Właściciel mieszańca nie miał pretensji, zdarzenie miało miejsce na polu na zaoranej ziemi gdzie czasem chodziłem z moim psem, spuszczałem go ze smyczy, zdejmowałem kaganiec i pozwalałem mu na odrobinę szaleństwa. Mieszaniec natomiast został jak zwykle wypuszczony przez swojego właściciela bez opieki i tradycyjnie kiedy zobaczył mojego psa rzucił się do ataku. Do takich starć dochodziło kilka razy, mój rottweilera zawsze był bez kagańca. Raz natomiast doszło do starcia z tym samym upierdliwym mieszańcem kiedy mój pies miał na pysku metalowy kaganiec. Efekt: połamane żebra kundelka, który nie zdołał obronić się przed naporem mojego dużego psa przyciskającego go do ziemi właśnie metalowym kagańcem. Tak więc bywa czasami znacznie niebezpieczniej kiedy pies jednak ma na pysku kaganiec.
      Uważam, że właściciele małych psów powinni mocno przykładać się do izolowania ich od dużych psów. Te małe ujadacze często ze strachu atakują większe psy ale przecież z góry są na przegranej pozycji. Ich właściciele powinni zadbać o zapewnienie im bezpieczeństwa.
    • Gość: Hanka Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:24
      Pies niedopilnowany i nie jest wina dużego psa, że go zagryzł. To zwierzęta. I to, ze dzieci kochały małego yorkusia nie jest tu argumentem. Ja też mam małego psa, ale go nigdzie nie przywiązuję, z obawy, ze jakiś inny pies móglby mu zrobić krzywdę, a on nie miałby nawet szansy, uwiązany, uciec. Uważam na swojego psa, by miał bezpiecznie i na 100% tego bezpieczeństwa też nei jestem w stanie zapewnić, bo takie jest życie. trudno mieć pretensje do psa, że jest psem. Na pewno i dla właściciela husky'ego to było niemiłe przezycie, mimo, że nie jest już dzieckiem. Nieszczęśliwe wypadki się zdarzają. Nieszczęsciem było to, ze york maszerował w za luźnych szelkach i nie reagował na wołanie skoro podbiegł do obcego psa. Wina właściciela yorka. Sobie powinien pluć w brodę, a nie isć na policję.
    • Gość: Dalum Nie ważne kto ma racje, sprawiedliwość ma byc IP: 94.145.234.* 15.06.11, 11:26
      Nieważne kto ma rację w tej sytuacji. Sam miałem małego psa i bardzo pilnowalem, zeby nie podchodzil do psow duzych. Ale czasem sie moze tak zdarzyc jak w tej sytuacji.
      Gdyby mnie to spotkalo, to, przyznaje ze z żalem, ale wyposażyłbym się w jakąs wieksza kuszę i kundla ustrzelił.
    • motylanoga71 pani wandzia 15.06.11, 11:29
      no klasyka
      www.youtube.com/watch?v=cMIhCIKgAEg&feature=related
      • Gość: aslan tak to powinno wygladac IP: 193.0.236.* 15.06.11, 11:32
        www.youtube.com/watch?v=u5vKHgrokac&feature=related

        Jedyny sposob na te wypierdki.
        • Gość: wrrr Re: tak to powinno wygladac IP: *.home.aster.pl 15.06.11, 12:26
          No fantastyczne te filmiki :-) Dokładnie tak się należy rozprawiać z .... Świetne
        • Gość: Duży pies Re: tak to powinno wygladac IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 15:14
          Doskonała obserwacja pana reżysera! Niestety bardzo wielu właścicieli (nie wszyscy) ratlerków tak właśnie reaguje. Moja przyjaciółka ma małego kundelka i nie posiadała się ze śmiechu, kiedy ugryzł w kostkę odwiedzającą ją koleżankę. Kundelek przy okazji podarł jej pończochy, a moja przyjaciółka była bardzo zdziwiona, kiedy tamta domagała się aby je odkupiła.
          • Gość: Gabrysia Mój kolega weterynarz to idiota IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 16:47
            Koleś jest weterynarzem w podwarszawskim Piasecznie. Teraz ma głupkowatego yorka, a wcześniej miał bulterierkę, która pewnego razu ugryzła jego koleżankę w nos. To był w ogóle agresywny i nieprzewidywalny pies (nie dziwne dla tej rasy), ale fakt, że koleś coś takiego trzymał w domu i to przy dwójce dzieci oraz kolejny fakt, że mamy do czynienia z weterynarzem, czyli człowiekiem, który powienien mieć więcej rozsądku na tym polu, z racji wykonywanego zawodu, rozbraja i dobija. Ludzie są głupi niezależnie od wieku, wykształcenia oraz wykonywanego zawodu.
            • mathias_sammer Re: Mój kolega weterynarz to idiota 15.06.11, 17:47
              Gość portalu: Gabrysia napisał(a):

              > Koleś jest weterynarzem w podwarszawskim Piasecznie. Teraz ma głupkowatego york
              > a, a wcześniej miał bulterierkę, . Ludzie są głupi niezależnie od wieku, wykształcenia oraz wykonywanego zaw
              > odu.

              o! teraz juz widze:) to chyba dobrze dla wlasciciela i yorka:))))) glupi czlowiek, glupkowaty pies:D
      • Gość: Zyta Re: pani wandzia IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 16:42
        To jest lepsze:
        www.youtube.com/watch?v=wCyhy4JUGMg
        a to jeszcze lepsze:
        www.youtube.com/watch?v=u5vKHgrokac
    • Gość: Wiesiek Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.dynamic.swissvpn.net 15.06.11, 11:35
      ...zatem gdyby tak sprawnie chwycił dziecko...
      Proponuję jeszcze oskarżyć pana z husky'm o gwałt i pedofilię. Kręcił się przy przedszkolu i miał "aparaturę". Gdyby tak...
      "A gdyby to była wasza matka..."
      • Gość: mm Re: Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokur IP: *.knc.pl 15.06.11, 11:46
        :)))))))))) Wiesiek. Jak czytałam ten artykuł to dokładnie scenę "A gdyby to Wasza matka" miałam przed oczami.... :D
    • Gość: astrogator jeśli właściciel nie daje sobie rady z dużym psem IP: *.medical-tribune.pl 15.06.11, 11:37
      Pada tu argument o trudności w utrzymaniu dużego stwora na smyczy... Jeśli właściciel nie daje sobie rady z dużym psem, to znaczy, że nie powinien go mieć.
      • Gość: Niko Re: jeśli właściciel nie daje sobie rady z dużym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:47
        Fantazjujesz! Nie było o tym mowy! (artykuł). Poza tym wyobraź sobie tor ruchu yorka wokół duzego psa i szybkośc psiej reakcji. Miał go wziąc na ręce bo atakujący yorek mial ochote wokół niego poskakac??
      • fedorczyk4 Re: jeśli właściciel nie daje sobie rady z dużym 15.06.11, 11:48
        Gość portalu: astrogator napisał(a):

        > Pada tu argument o trudności w utrzymaniu dużego stwora na smyczy... Jeśli właś
        > ciciel nie daje sobie rady z dużym psem, to znaczy, że nie powinien go mieć.

        No wiesz bywaja sytuacje w ktorych wlasciciel nie tyle ma problem z utrzymaniem duzego psa, ile z blyskawicznym odciagnieciem go od obiektu ktory na niego natarl. Nie zdarzylo mi sie zeby moja suka (65 kilo) powlokla mnie, natomiast zdarzylo mi sie, ze mialam trudnosc z blyskawiczyn ruszeniem jej i odciagnieciam. To jest tak jakby miec pretensje do wlasciciela zaparkowanego duzego samochodu, ze nie zdarzyl na czas ruszyc przed wjezdzajacego na niego malucha.
    • Gość: Ja-NOS Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 11:47
      Pani od Yorka powinna raczej na siebie napisać donos a raczej na męża.

      Ja miałem podobną sytuację. Byłem z moja suka Owczarkiem Niemieckim na spacerze w kagańcu i na smyczy. Jeszcze była dość młoda. I kolejny raz znikąd wziął sie piesek mały coś ala jamnik albo inne małe coś taki kundelek sąsiadki, wiecznie wychodziła z nim bez smyczy. Podleciał do mojej suczki z wielkim jazgotem i dostał łapą. Smycz trzymałem naciągnięta ale to małe coś latało między jej łapami i dostało. Jazgot zamienił się w pisk i wielka ranę od uderzenia łapa i pazurami.
      To było parę lat temu. Pani zgłosiła zajście na policje. Policja przyszła rozmawiała z mamą i wyjaśniła sytuacje.

      Ja nie lubię tych małych chomików zmutowanych które szczekają bez żadnej przyczyny.

      Psa już niestety nie ma a ja mam dwa teraz 2 koty w tym jednego co to te małe yoreczki przegania jak tylko podleci bez smyczy do niego.
    • Gość: "warszawiak" Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.nask.waw.pl 15.06.11, 11:47
      jakieś 40 minut temu wracałem ze sklepu na kabatach i pani około 50 lat prowadziła na smyczy małego yorka (rozmawiają sobie z przyjaciółką). Mijałem je idąc tym samym chodnikiem i dobrze, że przechodziłem jakiś metr od nich ponieważ ten maleńki "wredny" pies okazał się synonimem agresywnego szatana ... rzucił się nagle na mnie ze straszliwym ujadaniem i chciał mi nie tylko zniszczyć nogawkę spodni ale prawdopodobnie przegryźć tętnicę udową. W tamtym momencie naprawdę miałem mordercze zamiary w stosunku do tego bardzo agresywnego yorka. Dla mnie wszystkie małe psy a przede wszystkim yorki są zbyt agresywne aby je można było wyprowadzać na spacer po mieście. Powinny przebywać w zamknietych pomieszczeniach, na łańcuchu i w kagańcu ... a wszyscy właściciele yorków powinni wykupować OC dla tych agresywnych psów ... ... one mają skrzywiona psychikę, maja kompleks swojej maleńkosci oraz tragicznego wyglądu i dlatego odreagowują rzucając się na wszystko i wszystkich ze zdwojona agresją ...
    • Gość: haniamania To york podbiegł do huskiego, nie odwrotnie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.11, 11:55
      Osobiście ukarałabym właściciela yorka, jeżeli trzeba kogoś ukarać. Husky był na smyczy a york nie! Jakiś czas temu ugryzł mnie pies niewiele większy od yorka, zaatakował od tyłu i dziabnął w dół łydki. Zęby miał ostre i przebił się nawet przez spodnie. Takie rany kłute są głębokie i długo bolą.
    • free.zolwik Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p 15.06.11, 11:56
      Z przykrością przeczytałam wszystkie te komentarze w duchu "sami sobie winni" i "dobrze im tak". Widzę, że rzeczywiście panuje terror właścicieli psów. Może i właściciel yorka nie upilnował psa, ale właściciel husky'ego też swojego nie pilnował. Wiele osób na tym forum uważa, że właściwie nic się nie stało. A stało się. Zagryzienie to akt agresji, największy, jaki można sobie wyobrazić. I czy tego chcą, czy nie, oznacza, że pies jest niebezpieczny.
      • Gość: Mimi Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:02
        Bzdura! Pytam sie Ciebie co mial zrobić facet z psem, zaatakowanym przez drugiego? na rece zlapac? Trzymac nad glowa? Husky sie bronil! Od kiedy to skazujemy za obrone wlasna? od kiedy glaszczemy po glowce agresorow? Po to jest prawo aby go przestrzegac- lwasciciele yorka prawo zlamali. Powinni zostac ukarani, narazili zwierze, za ktore byli odpowiedzialni - na smierc. Zostawili psa samego przy plocie. Nie zabezpieczyli go nalezycie (szelki, z ktorych sie wyplatal) - swoja droga ja bym przeprowadzila test czy to prawda, osobiscie watpie. Nie wychowali w takim stopniu, aby wracal na zawolanie.

        Mowisz terror? Idz do hospicjum dla dzieci i zobacz jakie psy przywracaja dzieciom usmiech: yorki czy DUZE malamuty, husky, goldeny....
        • Gość: Dark Angel O! I pod tym podpisuje się... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:26
          obiema rękami a mój Pikuś (ponad 75 kilogramowy Nowofunland) czterema łapami! Jakby do Pikusia takie coś podbiegło to pomimo tego, że jest ułożony i posłuszny też pewnie by zareagował tak jak Husky, względnie pacnął by łapą co mogłoby odnieść podobny skutek jak ugryzienie Husky'ego. I co wtedy miałbym zrobić? Wziąć go na ręce a szczurka w rozmiarze XXL przepędzić? No bez przesady, nie jestem Pudzianowskim żeby takie ciężary dźwigać!
          Wina jest ewidentnie po stronie Pana od szczura - nie zabezpieczył należycie swojego pupila i na własnej du_pie odczuł tego efekty. Jedyne osoby, których mi szkoda w tejże historii to dzieci, które przez głupotę tatusie straciły ukochane zwierzątko...

          Terror? Jaki terror ja się pytam? Jak ktoś nie umie upilnować pupila to może spodziewać się takich zakończeń sytuacji i nie ma tu nic do rzeczy wielkość psa.
          PS. jakby każdy chodzący szczur miał naturę mojego Pikusia, Goldenów czy Husky to by nie było żadnego problemu. A tak to lata to-to w większości bez smyczy, jazgocze jak cholera ajak coś się z takim stanie to wielka tragedie, bo przecież malutki szczurek nic winny...
          • Gość: mist. Re: O! I pod tym podpisuje się... IP: *.smevpn.tpnet.pl 15.06.11, 13:03
            Ja również.

            Dość mam słuchania jakie te pieprzone miniaturki są biedne i wszyscy im zagrażają.

            Dość dyktatury idiotów - bo tylko tak można określić podejście pani Wandzi. Nieodpowiedzialny mąż paniusi spieprzył sprawę, a tu wielki dym, że pieska im Husky zagryzł.

            Mimo, że lubię psy też takie szczury jak mi do nóg lecą zawsze mam ochotę potraktować z kopa - niestety nie jestem tak szybki jak Husky więc zazwyczaj unikają. Raz w życiu ugryzł mnie pies i więcej się to nie powtórzy, choćbym miał zrobić takiemu psu krzywdę.

            Z mojego doświadczenia również wynika, że to małe tałatajstwo rzuca się do gryzienia ze szczekiem, jakby tym zachowaniem chciało nadrobić swoją mikrą pozycję w łańcuchu pokarmowym, znacznie częściej niż jakieś duże psy. Oskarżanie zaś Husky'ego o agresję to śmiech na sali. Toż to pies, który i włamywacza po ręce poliże, a dziecku da się ujeżdżać. Inna sprawa, że to myśliwy, a szczur czy chomik czy małe futrzaste/pierzaste coś to dla niego zawsze obiekt do polowania. Do tego ten się sam pchał :P

            Ciekawe czy adwokaci p. Wandzi wzięli kasę z góry, bo głupszego uzasadnienia wniosku do prokuratury nie słyszałem. Do śmiechu mi nie będzie, jeśli prokuratura się tym zajmie - raczej przerazi mnie wtedy poziom intelektualny jej pracowników.

            Wandzi polecam nowego szczura i gumowy młotek do pier...cia się w łeb przed następnym idiotycznym wybrykiem i wypowiedziami.

            Aż się prosi o cytat: “Just think of how stupid the average person is, and then realize half of them are even stupider!” P. Wandzia jest zdecydowanie w tej drugiej połówce.
      • Gość: fr000nc Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: *.wincor-nixdorf.com 15.06.11, 12:06
        to -faktycznie - nie zostało prawie poruszone. Ale i brak w artykule opisu zdarzenia w wykonaniu obu stron. Może i właściciel husky'ego nie zareagował, może i istotnie husky się rzucił, gdy york podbiegł się bawić. Bazując jednak na wartościach uśrednionych, można założyć, że york podbiegł z jazgotem i szczerzeniem kiełków. I wtedy dopiero pojawia się aspekt jeszcze jednego poszkodowanego - właściciela husky'ego, który - być może (a co, pospekulujmy sobie) odchodzi od zmysłów i zastanawia się czy psa uśpić.


        Nie bazujmy więc na domysłach. FORMALNIE rzecz biorąc: york uciekł niepilnowany, właściciel huskyego nie zdążył (nie chciał/nie umiał, niepotrzebne skreślić) zareagować. Nie zmienia to faktu, że to właściciel husky'ego miał psa na smyczy a atakujacym był york. I z formalnej strony to właściciel yorka winien jest zaniedbania i ponosi odpowiedzialność za zaistniałą sytuację, poszkodowanym zaś jest właściciel husky'ego.

        Nie umniejsza to w żadnej mierze bólu dzieci, smutkowi właścicieli. Mam jednak nadzieję, że gdy ochłoną nieco - wycofają skargę.
      • Gość: ona Re: Pies zagryziony na oczach dziecka. Sprawa w p IP: 156.17.3.* 15.06.11, 14:16
        tak ale ja też mam prawo sobie nie życzyć żeby coś z zębami mi latalo pod nogami. juz mnie taki szczur ugryzł a właściciel powiedział że "co tam za blizna zostanie - bzdura". pies nie ma latać luzem i podbiegać do obcych i koniec kropka. gdyby właściciel dużego psa w jego obronie kopnął yorka i go przetrącił to tez by był akt agresji. obrona to nie atak!
      • Gość: Duży pies Małe psy to NIE pluszaki! IP: *.bb.sky.com 15.06.11, 15:22
        Wolne żarty! Pani by wolała, żeby husky nadstawił przysłowiowy drugi policzek? No bez przesady! Jeśli już odmawiamy prawa do samoobrony naszym psom, to znaczy, że jest z nami naprawdę bardzo źle! W Ameryce ponoć amputuje się kotom pazury, żeby nie drapały, po czym nie mogą nawet uciec na drzewo przed goniącym je psem.
        Wina jest właściciela yorka, że go nie upilnował. I proszę nie kręcić, że chodzi o terror właścicieli dużych psów, bo mamy doskonały przykład terroru właścicieli MAŁYCH psów!

        Współczuję traumy, jaką przeżywa teraz właściciel huskiego, mam nadzieję, że nie każe go uśpić po tym zdarzeniu.
    • Gość: dd_heretyk Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.coconet.pl 15.06.11, 11:59
      A co by było, gdyby to "wałęsające" się dziecko zagryzło psa?!
    • Gość: ambroż Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.acn.waw.pl 15.06.11, 11:59
      I jeszcze jedno: „Dzieci podchodzą do psów często, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia” – jak to przeczytałem, to już wiem, z jakim typem ludzi mamy do czynienia.

      Nigdy, pod żadnym pozorem, dziecku nie wolno podejść do obcego psa. Najpierw opiekun ma dostać pozwolenie od właściciela psa, potem dziecko ma mieć zgodę swojego opiekuna. Zdarza się, że nieświadomie dzieci wykonują zachowania dominujące wobec psa, albo że pies sobie nie życzy w tym momencie kontaktu (bo np. sika), co może skończyć się stanowczą lub agresywną odpowiedzią zwierzęcia. I znowu – można krzyczeć, tłumaczyć, straszyć, rodzice albo są głupi, albo niezdarni, albo zmęczeni i bezsilni, gdy pociecha dostanie histerii.

      No ale Pani Wandzia kupiła sobie nakręcaną zabaweczkę, zabaweczka latała w kółko i trajkotała, aż ktoś na nią nadepnął. Ojej, niedobry świat, do sądu z nim.
    • Gość: a Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:01
      Bzdura. Agresja do psow ma niewiele wspólnego z agresją do ludzi. Takie podstawy psiej psychiki. Niestety jedno z drugim często mylone i mylnie interpretowane. Podział na duży mały ??? Ja mam dużego, ktory notorycznie jest atakowany przez małego. Puszczanego bez smyczy, bez kagańca i bez nadzoru. Ja stoję i się nogą po 10 minut oganiam. Jak mój duży kiedys tego małego skonsumuje to będzie moja wina bo mój duży i rasy groźnej, czy wina małego który nas w kółko atakuje a Pan w tym czasie popija kawkę przed telewizorem. Rozumiem Państwa ból, ale proszę o odrobinę rozsądku ...
    • Gość: abc Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.unknown.vectranet.pl 15.06.11, 12:03
      Mały słodki yorczek, też mam pełno tego g.... na osiedlu. Wszystkie są puszczane bez smyczy i wszystkie są agresywne do większych psów.
      Taki mały słodziutki sku...el przegryzł ścięgna w łapie bokserowi mojego kolegi. Już wydali 15 tysięcy na różne operacje a to jeszcze nie koniec.
      Idioci bez pojęcia o psach kupują yorki "dla dzieci" nawet nie zadając sobie trudu poczytania o rasie, charakterze czy zachowaniu tych psów. A w końcu to terier a nie zabawka pluszowa.
    • biotit Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... 15.06.11, 12:04
      Teraz mamy (przynajmniej w W-wie) falę Yorków, to jakiś koszmar, biegają bez smyczy i ujadają niemiłosiernie, to są psy z ADHD. Szkoda, że duże psy omijają je z daleka.
    • Gość: czytelniczka Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.aster.pl 15.06.11, 12:05
      yorki to psy, a nie małe zabaweczki, jak często wydaje się ich właścicielom. I tak jak duże psy dotyczą ich zachowania stadne i typowe zwierzęce reakcje. Jedyna różnica polega na tym, że jak york złapie zębami, to raczej nie zrobi większej krzywdy, co nie zwalnia właściciela z odpwiedzalności za psa i innych. Tym bardziej, że małe psy, nie wiem, czy to ze strachu, są bardziej zaczepne i to często one są prowodyrami takich zdarzeń.
      Moja bokserka miała zatarg tylko z yorkiem (bawi się regularnie z różnymi rasami), który na wakacjach w pensjonacie wbiegł jak szalony na nasz taras, wpadł pod stół i zaczął moją sunię podgryzać w podbrzusze i zwisające cyce (efekt po pseudohodowli). Na reakcję mojego psa nie trzeba było długo czekać i chociaż trzymałam ją na smyczy i odciągałam od yroka to ten nie dawał za wygraną i atakował. Moja suka go nie zagryzła tylko przyblokowała ciałem i postraszyła warczeniem. Czego się potem nasłuchałam od właścicielki yorka to moje, wyszło na to, że to ja miałam psa bandytę, usłyszałam, że mam go trzymać na smyczy i w kagańcu, żeby nie zrobił jej Fifi i dzieciom oraz innym wczasowiczom krzywdy.
      Tak się kończą historie jak nieodpowiedzialni ludzie biorą pod opiekę psa.
    • Gość: xxxxx Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.unknown.vectranet.pl 15.06.11, 12:08
      W kagańcu i na smyczy według ustawy muszą chodzić psy ras uznanych za niebezpieczne. Pozostałe mają być na smyczy lub jeśli są puszczane luzem to w kagańcu.
      Paniusia nie ma racji i jeszcze się ciska, że policja i ją by ukarała. Właściciel huski miał psa na smyczy, nie on podszedł do yorka tylko york do niego, więc oczywiste kto powinien dostać mandat. Mam nadzieję, że prokuratura uświadomi paniusi, że nie ma racji.
      • Gość: tom_tom Wielu właścicieli Yorków... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.11, 12:50
        jest przekonanych o wyższości swoich psów nad innymi.

        Pierwszy przykład z brzegu, wiele razy widziałem Yorki na rękach wnoszone do sklepów spożywczych, tak jakby zakaz wprowadzania psów ich nie obowiązywał. Argument jak zwykle ten sam, taki mały przecież nikomu krzywdy nie zrobi.

        No ale czego wymagać od ludzi, którzy ubierają swoje psy w specjalnych sklepach...
        • Gość: Tirinti sama prawda IP: 80.50.126.* 15.06.11, 13:18
          Bardzo często yorki mają dziwni ludzie przekonani o wyższości siebie i swoich piesków.
          A do tego te pieski choćw sumie niegroźne to często są agresywne czym prowokują inne większe psy. Jeszcze gorsze są tu ratlerki.
          • Gość: Lusia Właściciele yorków są co najmniej dziwni... IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.11, 16:27
            ... jeśli nie z syndromem fiksum-dyrdum na umyśle. Dodam jeszcze, że oprócz roszczenia sobie praw do wnoszenia pieska do sklepu, nie uważają także za nic zdrożnego wpuszczanie go na plac zabaw i nie uważają za stosowne sprzątać po swoich pupilach tłumacząc to "mikroskopijnych rozmiarów" kupką, której i tak prawie nie widać i zapewne pachnie perfumami, brrrr. Mój ojciec jest właścicielem japońskiego china, to takie małe gó... podobne trochę do pekińczyka. Pies jest niewiele większy od yorka i upierdliwy: szczeka, obsikuje kąty, rzyga do łóżka, rzuca się na większe psy i gryzie po kostkach gości, a nawet domowników. Zapytałam starego, po co mu pies, który prawdopodobnie nawet go nie lubi, odpowiedź była bezsensowna: "bo charakterny". A w ogóle to "pies, który nie szczeka, nie gryzie i lubi otoczenie jest nic nie wart" (aluzja do mojego buldoga francuskiego, który kocha ludzi, zwierzęta i jest uosobieniem łagodności). Mój pies jest spokojny, trochę leniwy i nie szczeka, a mimo to wyprowadzam go na smyczy. Pies ojca jest agresywny i hałaśliwy - chodzi bez smyczy i kagańca, a co drugi spacer kończy się awanturą z jakimś przechodniem. Nienawidzi dzieci - w szczególności ich. Co kto lubi. Dziadek miał ratlerka - ten sam problem, co z chinem. Wcześniej w domu był pekińczyk - istny koszmar. Stąd mój uraz do ras kurduplowatych i hałaśliwych, szczury mają więcej wdzięku i inteligencji (to na pewno).
    • Gość: a Pies zagryziony przy dziecku. Sprawa w prokurat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:26
      Terror właścicieli małych psów !!!!!!!!!! a kiedy on się skończy ?????
      Bo on mały i nie ugryzie. Ja idę ze swoim ZAWSZE na smyczy i NIE ŻYCZĘ sobie żeby te małe srajtki jak sputniki krążyły wokół mnie .... właścieciele srajtków - więcej pomyślunku, bo jak wasz piesek nie gryzie to nie znaczy, że podchodząc do psa na smyczy nie może zostać skonsumowany. Może odrobina wyobraźnie spowoduję że nie skończą jako ostatnie ogniwo łańcucha pokarmowego. Uprzedzająć dlaczego duże nie mają kagańca - żeby miały szanse na obronę przed psami nieodpoiwedzialnych właścieli, którzy nawet nie potrafią zrobic u psa dobrego przywołania a spuszczają go ze smyczy. W najleszym wypadku przez pół godziny drą się PIKUŚ CHODŹ TU - a Pikuś ma ich w tyle ....;.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka