sebpl
15.12.04, 20:50
Przyszedł do mnie znajomy z zatroskaną miną. Przyszedł po poradę i
interpretację urzędowego pisma z sądu.
Znajomy - nota bene - po studiach po lekturze pisma poczuł się niczym
maturzysta wystawiony na nową maturę.
Uwaga. Zagadka. O co urzędnikowi chodziło?
"Zobowiązuję Pana do sprecyzowania charakteru pisma z dnia ... poprzez
podanie, czy pismo to stanowi zażalenie na postanowienie o ukaraniu grzywną,
czy powództwo przeciw egzekucyjne w stosunku do jakiego tytułu wykonawczego
wnosi o pozbawienie go wykonywalności".
Dwie "małpeczki" rozpiliśmy. Pisma nie zrozumieliśmy. Może skoczymy jeszcze
po dwie?
---
Śladami kota Filemona tup... tup... tup...